Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, August 2, 2012

Wszedzie dobrze...

... ale najlepiej w domu:)
Juz sie nie moge doczekac, zwlaszcza spania we wlasnym lozku i kapieli pod wlasnym prysznicem.
Lozko to najbardziej wygodny mebel do spania, a niestety u Tatka spimy na rozkladanej kanapie i to jest tragedia. Nie potrafie znalezc wygodnej pozycji, wszystko mnie gdzies uwiera, tu za wysoko, tam za nisko, no nie potrafie sie przyzwyczaic.
A krecic sie trudno, bo kanapa w livingroom i ze wzgledu na otwarta przestrzen musze spac w pizamie, a samo to juz jest dla mnie katorga.
Nie wiem jak ludzie spia w tych garniturach cale zycie, moim zdaniem nadaje sie to tylko do lezenia na bacznosc, czyli w trumnie. Co sie chce przekrecic z boku na bok, to gacie sie kreca wokol mnie i juz mi duszno, ciasno, budze sie, wstaje, prostuje te cholerne gaciory i zaczynam od nowa tylko po to zeby po chwili znow sie obudzic.
I prosze, niech mi nikt nie mowi, ze w koszuli nocnej byloby wygodniej, bo probowalam i bylo jeszcze gorzej, bo cala ta szmata nie tylko owijala sie wokol mojego ciala, ale jeszcze podchodzila do gory i po godzinie spania mialam cala plachte opetana wokol szyi i pod pachami.
No ale czasem sa wlasnie takie sytuacje kiedy musze i meczy mnie to ale nie ma wyjscia. Jestem wiec niedospana, bo sen mnie bardziej meczy niz relaksuje.
Druga rzecz to prysznic.
Ja pierdykam, juz ladnych pare lat temu zakupilismy Tatkowi porzadny prysznic z glowica na rozne mozliwe masaze wodne i z regulacja przeplywu wody. Co z tego, ze prysznic ma 12 roznych mozliwosci, jak Tatek uparcie ustawia go na jedna i to taka gdzie woda plynie tylko po brzegach glowicy.
Moge stac pod takim prysznicem godzine i jestem sucha, no nie, sucha to nie jestem, przesadzam ale jestem mokra tylko dzieki temu, ze jestem gruba. Chudzielec na pewno nie mial by mozliwosci sie zamoczyc. Zaraz pierwszego dnia pogodnilam Wspanialego, zeby ustawil te glowice na solidny strumien wody.
I co zrobil?
Usawil na mniejszy krag, ale to automatycznie zmniejszylo przeplyw ilosci wody. Znow sie wscieklam, bo oni obydwaj nie rozumieja, co to znaczy miec wlosy, a juz dlugie wlosy, ktore nalezy solidnie splukac to dla nich zjawisko absolutnie niepojete.
W koncu siedzielismy oboje w lazience i kombinowali co i jak ustawic, ale okazalo sie, ze budynek ustawia tez przeplyw wody na oszczednosc, wiec jak by sie czlowiek nie ustawil to dupa z tylu.
Tak wiec lozko, moje wygodne lozko i solidny prysznic, z ktorego leci wiecej niz 28 kropli na minute to dwie rzeczy, za ktorymi tesknie w czasie wizyt u Tatka.
W poprzednim mieszkaniu Tatek mial dodatkowa sypialnie, wiec sprawa spania byla rozwiazana, ale sami namowilismy go na zamiane mieszkania na mniejsze, bo my przyjezdzamy raz w roku na kilka dni a koszt dodatkowej sypialni niestety jest dla niego za wysoki. Jak zawsze, cos za cos.
Natomiast tutaj ma duzo lepsze warunki pod wieloma innymi wzgledami, budynek jest stosunkowo nowy, zadbany, bezpieczny, ma obsluge na miejscu w dzien, a w nocy kamery i do budynku nikt nie moze wejsc jesli nie ma klucza, lub nie zostanie wpuszczony przez kogos z mieszkancow. Jest tez w lepszej dzielnicy, wiecej sklepow w najblizszej okolicy a to wszystko jest wazne w tym wieku.
Tatek jak narazie doskonale sobie radzi ze wszystkimi codziennymi obowiazkami.
Specjalnie w czasie tej wizyty zwracalismy uwage na to jak prowadzi samochod, szczegolnie poznym wieczorem kiedy jest ciemno i powiem szczerze, widzialam juz gorzej prowadzace mlode osoby. Jezdzi ostroznie, nie szaleje z szybkoscia, zwraca uwage na to co dzieje sie wokol niego i ciagle przy tym potrafi prowadzic rozmowe z nami (pasazerami) czyli ma jeszcze calkiem sprawna podzielnosc uwagi.
Tatek wyraznie nadrabia niedoskonalosci ciala umyslem i humorem, co raz czesciej mysle, ze powinnam zapisywac jego reakcje i powiedzonka, zeby zostaly na pamiatke kiedys jak jego juz nie bedzie.
I tak jak bardzo cieszy forma Tatka, tak bardzo martwi nas E.
Mialam okazje rozmawiac z jej synem i corka i widze jak sa bezsilni, ale tez co mozna zrobic jak ktos sie poddaje, a E. sie wyraznie poddala.
I to martwi...

27 comments:

  1. "(...) nie rozumieją co znaczy mieć włosy""
    Ha ha ha ha ha :).

    Boski twój Tatek.
    Zapisuj.
    I mnóż uśmiechy tu:D.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiesz, lysy wlochatego za nic nie rozumie:)) Patrza na mnie i nie wiedza dlaczego narzekam na ten prysznic:))

      Delete
  2. Wszędzie dobrze... gdzie nas nie ma :D

    a widzisz... ja też lubię spać bez niczego. a jednak K. nauczył spania w garniturze :)
    spokojnego powrotu do domu...

    pozdrawiam Was bardzo mocno,
    p.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mr_U, no zobacz jaki z K. dobry nauczyciel:))
      Dziekujemy i buziamy:))

      Delete
  3. Eh, mam nadzieję, ze na starość będę w takiej formie jak Tatek.
    Niestety jak ktoś się poddaje to ciężko coś robić, w leczeniu bardzo ważny jest stan psychiczny :-(
    Co do powiedzonek, mi tak strasznie żal, ze machałam ręką jak Bacie czy Dziadkowie coś opowiadali, a powtarzają się, kto młody miał czas słuchać. Teraz bym wiele oddała, żeby posłuchać, zanotować.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nic sie nie da zrobic niestety, tym bardziej jak ktos jest uparty, a E. jest w tym przypadku jak oslica. W jakims sensie ja rozumiem, bo poza sprawnoscia fizyczna stracila tez wzrok i chyba nie potrafi sobie poradzic z byciem zalezna pod kazdym wzgledem. Szkoda tylko, ze zamiast wybrac poddanie sie okolicznosciom i zdac na pomoc innych to ona poddaje sie zyciowo.
      Po powrocie zaczne tworzyc notke z tatkowymi powiedzonkami:)

      Delete
  4. Może E już jest zmęczona życiem...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Krystynko, tak to wlasnie wyglada... przykro patrzec.

      Delete
    2. Tez tak mysle.
      W sumie zycie jest nieuleczalna choroba.

      Delete
  5. Zapisuj te powiedzonka Star, zapisuj! To skarbnica śmiechu:) Jak zwykle mam doskonały nastrój po przeczytaniu tej notki, choć przecież ponarzekałaś sobie w niej nieźle. Widać narzekać też można z humorem:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ponarzekalam sobie Aniu, bo to niby drobiazgi, ale daja czlowiekowi w dupe;))) Ja w ogole nie potrafie sobie radzic z wlosami "na wyjezdzie" nie wiem z czym to sie wiaze, ale od zawsze mialam problem, zeby "cos" wyczynic z kudlami poza domem. Jakos dziwnie nic nie dziala tak jak w domu;))

      Delete
  6. Opisałaś dokładnie to, co dzieje się z ubiorem nocnym na człowieku w trakcie spania. Tez tak mam, a w zasadzie już nie mam, bo również śpię na golasa. tatek jest kapitalny, podziwiam go. Bardzo chciałabym mieć taką formę, jak on w tym wieku. Krystynka R ma rację, może E. jest już bardzo zmęczona i chce odejść. Nie zatrzymacie je. Wystarczy, jak będzie miała spokój. Wiem, ze to bolesne i czujecie bezsilność, ale to już jest niej, ta decyzja i nikt pewnie jej nie zmieni.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz racje, E. podjela taka decyzje, tak tez mowilam jej dzieciom, bo wiesz im sie wydaje, ze "cos" powinni robic czego nie robia, "cos" moga jeszcze zmienic i pod tym katem ciagle staraja sie ja przekonywac, namawiac do chocby minimalnej aktywnosci, ale to nic nie daje.
      Ona niby przytakuje, ale robi swoje.. odmawia jedzenia, kobieta ktora sie nia opiekuje jak syn jest w pracy, przylapala ja kiedys na wyrzucaniu lekow, dzwoni do lekarza i przestawia wizyte, albo wmawia lekarzowi, ze wszystko jest w porzadku.. Wszystko, byle tylko nie robic nic zeby bylo lepiej. Ja wiem, ze nie jest latwo poddac sie zaleznosci, jesli ktos byl przez wiele lat samodzielny i czasem sama mysle, ze trzeba to zapamietac... samej... na przyszlosc...
      Ech, zycie nie jest latwe;/

      Delete
    2. Co konkretnie masz na myśli, co chcesz zapamiętać? Żeby tak nie robić?
      ;/

      Delete
    3. Aniu, obserwujac E. widze jak ciezko osobie, ktora zawsze byla bardzo samodzielna poddac sie opiece innych, oddac kontrole w znacznym stopniu nad soba sama w rece najblizszych. Jestem pewna, ze to nie tylko ona tak reaguje, a ze sama jestem "control freak" to chce to zapamietac, zeby nie popelnic tych samych bledow, zeby kiedys jak przyjdzie czas (ciagle mam nadzieje, ze do tego nie dojdzie) umiec oddac "wladze" innym.
      Stawanie w poprzek realiom zycia nie ulatwia tego zycia nikomu, ani osobie starszej, ani tym bardziej tym, ktorzy sie nia opiekuja.

      Delete
    4. Moze uznala, ze jej czas nadchodzi - ani rodzina, ani lekarze nie beda w stanie nic z tym zrobic. Trzeba to uszanowac, po prostu. Zakladajac oczywiscie, ze ma tzw. "capacity" podejmujac tego rodzaju decyzje, ze nie jest np. w depresji.
      Probowano kiedys na mnie nacisnac, zeby zapakowac do szpitala pania 90+ mieszkajaca w domu starcow, na karmienie na sile przez rure. Odmowilam, a pani spokojnie zmarla 2 miesiace pozniej, stopniowo ograniczajac przyjmowanie jedzenia i zapadajac w coraz wiekszy letarg, az sie nie obudzila ktoregos dnia.

      A Tatek rzadzi :)

      Delete
  7. W koszuli koszmarnie, masz rację wije się toto i potrafi spętać, nie da się w tym spać;)
    Ja należę do takich osób,które bez odzienia ani rusz, wiec zawsze mam jakieś gatki i koszulkę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Najlepiej w moim przypadku sprawdza sie krotka (do pasa) koszulka na ramiaczkach, no ale co zrobic z dupskiem?:))) Gatki mnie zawsze mecza;)

      Delete
  8. Ostatnio się dowiedziałam, że my wcale nie jesteśmy grube!!
    Mamy tylko erotyczną powierzchnię użytkową;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Erotyczna Powierzchnia Uzytkowa!!!!
      Piekne:)))

      Delete
  9. Słynę z tego, że jestem w stanie zasnąć wszędzie i o każdej porze. By gdy jestem zmęczona, to po prostu jestem zmęczona i już. Ale przyznaję Ci rację, mebel zwanym potocznie wyrem, to najlepsze, co człowiek wymyślił!
    Mnie do spania najwygodniej w luźnych bokserkach i czymś co biur zasłoni, wszystko jedno, czy to góra od piżamy, czy jakaś prawie nieobecna koszulka, ale musi być, ponieważ w domu nie jestem sama, ale przyznam Ci rację, to potrafi przeszkadzać. Ja bym wgl mogła rozebrana chodzić cały czas. Gdy w domu jestem sama, praktykuję to, ubrana od stóp po głowę w samo zadowolenie. Dzika jakaś jestem, nie? ;)
    Będąc na wczasach, wściekałam się na prysznic. Teoretycznie, mięli tam świetny sprzęt z biczami wodnymi, ale ciśnienie wody tak liche, że nie działały tak, jak powinny. Więc nie korzystałam ze wszystkich iście królewskich przywilejów, polałam się wodą, namydliłam, a spłukiwałam cholernie długo, szczególnie z włosów. Też mam długie, wiem co czujesz, kochana.
    Jeżeli człowiek się podda, nic nie poradzisz. Ale można tchnąć w niego chęć do życia. Czy wiesz co mam na myśli? Nie pytaj, niech odpowiedź podyktuje serce.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wilczyco, nie jestes dzika:)) Jestes normalna!!
      Prysznice w hotelach sa zwykle nastawiane na oszczednosc wody, szkoda, ze przy tym nie oszczedzaja naszego czasu:)))
      Jesli chodzi o tchniecie checi zycia, to niestety cos mi sie wydaje, ze w przypadku E. juz za pozno... ona podjela swoja decyzje...

      Delete
  10. Taka kolejnosc zycia,przykro jest jak czlowiek jes w takich sytuacjach bezradny...wyc sie chce,ehh.

    W koszuli tez nienawidze spac,nawet zadnej nie mam,garnitur do spania mam,ha,ha,bo ja straszny zmarzlak jestem i musze zwlaszcza w zimie,podkrecic ogrzewania nie moge bo jak jest zbyt cieplo w sypialni to sie nie wyspie,moj garnitur jest przylegajacy wiec nic mi sie tam nie pozawija:))(taka druga skora)
    Wlasne lozko i osobiste sitko prysznicowe to jest to bez czego nie da sie fynkcjonowac normalnie,tez tesknie za swoimi pieleszami jak jestem na wyjezdzie,zeby niewiadomo jakie loze mi oferowali wole swoje:))

    ReplyDelete
  11. Koniecznie zapisuj! Takie złote myśli i powiedzonka to jak skarb rodzinny:)

    ReplyDelete
  12. Dziś żałuję, że czas spędzony z Moim Ojcem przeminął bezpowrotnie i tęsknię też za jego powiedzonkami.
    Warto zapisywać te Tatkowe :)

    ReplyDelete
  13. p.s. a wysypiam się najlepiej też właściwie tylko w moim łóżku, gdzie sobie wszystko urządziłam jak lubię. :)
    buziaki!

    ReplyDelete
  14. 100 lat dla Tatka bo ja hurtem czytam ;-)
    a oczami wyobraźni widziałam jak lezysz taka zakutana po szyje w koszuli :D
    mi nie przeszkadza piżama za to koszula i owszem ;-)
    a i kawał z wachlowaniem przedni !
    Pozdrów chłopaków ;-)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...