Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, September 27, 2012

A tymczasem...

Zejde chwilowo na ziemie, bo pozniej sobie i tak nie poradze z zaleglosciami.
A zaleglosci mam w kazdej dziedzinie zycia, nie pamietam kiedy ostatni raz sprawdzalam poczte oprocz tej "politycznej" a ja mam bylo nie bylo 5 skrzynek mailowych.
Nie pytajcie po co?
To pewnie paradoksalne dla wszystkich normalnych ludzi, ale dla mnie ma sens.
A wiec ja tu sobie gadu - gadu o polityce, a tymczasem moja E. jest juz ponad 2 tygodnie w szpitalu.
Upadla, akurat wtedy kiedy przez godzine byla sama w domu wybrala sie do lazienki bez balkonika... coz to cala E.
Uparta jak osiol i tego juz nic nie zmieni.
A nie dosc, ze upadla i zlamala staw biodrowy, to jeszcze w szpitalu wybadali, ze albo tuz przed upadkiem, albo zaraz po miala lekki atak serca, zeby bylo ciekawiej to jeszcze doszly do tego jakies inne komplikacje, ktore spowodowaly, ze nie mogli jej operowac przez pierwszy tydzien.
Musieli sie zajac intensywnie doprowadzeniem organizmu do stanu, ktory bedzie mogl zniesc operacje.
I tak sobie lezala z tym zlamaniem, bez srodkow przeciwbolowych, bo odmowila, ale tez nie narzekala ani sie nie skarzyla na bol. Mowila, ze dopoki lezy i nikt jej nie rusza, to jest calkiem znosnie.
Tak wiec przez pierwszy tydzien byla stabilizacja, a dopiero w ubiegla srode zrobili operacje.
Dzwonie i pytam:
-- Jak sie czujesz?
-- Chyba dobrze.
-- Co znaczy "chyba"?
-- No bo jestem wsciekla...
-- Yyyy a o co/na co jestes wsciekla?
-- Leze na sali z druga kobitka i ona jest zupelnie apolityczna. Wyobrazasz sobie? Goracy okres przed wyborami, a ta dziumdzia chce ogladac jakies kretynskie programy zamiast polityki. Nie dosc, ze tu nie ma kablowki dla pacjentow i musze ogladac byle co, to jeszcze wypada sie liczyc z tym co ona lubi.
-- Rozumiem, ale przeciez Ty i tak prawie nie widzisz, wiec moze...
-- Nie widze, nie widze, ale slysze!! - przerwala mi.
-- Wiem, ale wsciekanie sie tym razem w niczym Ci nie pomaga...
-- Ooo tak jakbys Ty sie nie wsciekala w podobnej sytuacji!! - zrugala mnie natychmiast.
Nie mialam wyjscia, musialam zmienic temat:
-- Ale jak sie czujesz? Boli Cie?
-- A ja to wiem czy boli? Mnie zawsze cos boli, jestem w takim wieku, a jeden bol mniej czy wiecej to juz nie robi roznicy.
Zadzwonilam do P. (jej corka) i rozmawiamy, mowie, ze dzwonilam do mamy, ale sie niewiele dowiedzialam, a P. na to:
-- A ja mimo, ze jestem tam codziennie wiem tyle samo, przeciez wiesz jaka jest matka, wszystko minimalizuje.
-- No troche wiem jaka jest.
-- Troche? Wlasnie rozmawialam z D. (syn E.) i doszlismy do wniosku, ze z nas trojga adoptowanych dzieci, to Ty sie najbardziej do niej wrodzilas - powiedziala wybuchajac smiechem.
No tak, moze i jest w tym troche prawdy, bo ja tez nie lubie biadolic jak mnie cos boli i wole zminimalizowac, bo wierze, ze choroba, ktorej sie nie poswieca za wiele uwagi idzie sobie do kogos, kto da jej wiecej czasu, a nawet utluli;)
Rozmawiamy z Tatkiem wiec pytam jego, a on:
-- Ona by sie lepiej czula gdyby jadla, ale nie chce jesc, wiec to jest problem. Z drugiej strony, chyba jest lepiej, bo zadzwonila do mnie, zeby jej kupic szminke.
O i tyle wiem. Przez ostatnie dni z kolei nie bardzo sie moge dodzwonic, bo prawdopodobnie doszly jej zajecia z fizykoterapii i nie odbiera telefonu. Wieczorem z kolei, jak juz wroce do domu jest za pozno, nie bede tam dzwonic o 21ej bo moze ta druga kobitka chce pospac, a wtedy E. z kolei ma telewizje dla siebie.

Druga sprawa, o ktorej musze napisac chociaz kilka slow, to spotkanie z Evek i Elvira, bo bylo to juz 3 tygodnie temu i wstyd, ze nie napisalam ani slowa.
A wiec spotkalysmy sie w sobote 8 wrzesnia.
Najpierw pozarlysmy najlepsze doughnuts w NYC, byly naprawde pyszne... mlask;)
Potem pojechalysmy zobaczyc 911 Memorial, ktory robi niesamowite wrazenie. Wczesniej widzialam zdjecia, slyszalam co mowili inni, czytalam, ale zobaczyc to naprawde duza roznica. Zwlaszcza jesli czlowiek byl tutaj te 11 lat wczesniej, kiedy wspomnienia tamtego wydarzenia sa ciagle zywe.
Nie bede sie rozpisywac, bo to bez sensu, ale za to pokaze Wam zdjecie z nowojorskimi policjantami, ktore machnela nam Elvira:))



To bylo tuz przed wejsciem na memorial, a tu zdjecie jak to wyglada:


To jest jeden z dwoch otworow, w miejscu gdzie staly wieze WTC, dla orientacji jak ogromne to jest, mozecie popatrzec na ludzi, ktorzy stoja na brzegu po przeciwnej stronie.
Na mnie najwieksze wrazenie robi splywajaca woda, kojarzy mi sie z tym widokiem opadajacych w gruzy budynkow, z przemijaniem, z wiecznoscia i kruchoscia ludzkiego zycia.
Dookola sa wygrawerowane nazwiska osob, ktore zginely w konkretnym budynku:




I jeszcze jedno zdjecie, w tle po lewej widac nowa ciagle jeszcze nieskonczona wieze:


Z memorialu przegonila nas pogoda, bo zbieralo sie na burze, a byl to ten dokladnie dzien, kiedy nad NYC w dzielnicach Brooklyn i Queens szalaly tornada.
Poszlysmy wiec na obiad do hinduskiej restauracji, ktora ma naprawde bardzo dobre jedzenie, ale za to wkurwiajaca obsluge, wiec nie sadze, zebym sie tam jeszcze kiedys wybrala.

A dwa tygodnie temu bylam ze Wspanialym w buddyjskiej swiatyni, ktora pokazuje zdjecie tytulowe bloga, ale o tym innym razem:)

28 comments:

  1. Wasza E to jak moj ojciec:) Ciagle OK, typ "niesmiertelny", nie musi balkonika, nie musi tego, nie potrzebuje tamtego. Tez sie przeciez wywalil kiedys i zlamal biodro!!! przynajmniej teraz tabletki bierze na czas, bo kiedys to i tego nie potrzebowal!!! Co konczylo sie na ciaglych wizytach w szpitalu, bo przeciez jak sie ma cukrzyce i sie nie bierze tabletek, to wiadomo jak to sie konczy!!! Oczywiscie zycze E. duzo zdrowia i nie sie szybko z tego wykaraska:)
    A zdjecie z zajawki, to wlasnie sie zastanawialam, skad je Stardust wytrzasnela?? No to juz wiem:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. E. ma 83 lata i jest chudzienka jak wykalaczka, bo nie je, twierdzi, ze nie jest glodna. Ja mysle, ze to jest swiadoma decyzja, ale niestety zycie przynosi rozne niespodzianki. Tak jak to zlamanie, musieli ja doprowadzic do lepszego stanu, czy tego chce czy nie.
      A lekow tez nie brala jak byla w domu.
      Co bedzie dalej? Nie wiadomo.

      Delete
  2. duże zmiany w strefie WTC. super!

    a chłopaki - aaaa - jakie przystojne ! :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, duzo sie juz zmienilo, ale jeszcze jest duzo do zrobienia.
      Chlopaki;) Calkiem do rzeczy:))

      Delete
  3. Ano, już chwilę temu miałam Ci napisać, że fajne to zdjęcie i zapytać co to jest dokładnie?
    Nie jestem Buddystką :)), ale lubię takie klimaty i nie powiem, mogłabym kiedyś osobiście odwiedzić taką świątynię.
    Czekam więc na relację :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. A memoriał, różne opinie słyszałam, jak to zwykle bywa, zdania podzielone. Woda, to na pewno dobry pomysł, bo oczyszcza, a tam energie ciężkie, tyle bólu i łez.

      Delete
    2. Tez nie jestem Buddystka, ale jest to jedyna religia, ktora mi odpowiada:))
      Memorial jak wszystko, na pewno sa rozne zdania. Mnie sie podoba.

      Delete
  4. Czy w NY robią kastingi na policjantów? :D Czy od razu ich biorą z agencji modeli :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, to my zrobilysmy sobie prywatny kasting:)) Idac wybieralysmy, ktorzy sie nadaja;)))

      Delete
  5. Też bym sobie z nimi zdjęcie zrobiła. A ten Pomnik robi wrażenie- oglądałam film dokumentalny poświęcony budowie jego i tego nowego budynku.Wiesz, u nas też w tych hinduskich knajpkach jedzenie fajne, ale obsługa do bani. Może praca w oparach hinduskich przypraw ogłupia albo co? A Twoja E.typowa starsza pani, taka co nikomu nie chce swą osoba tyłka zawracać.Zdrowia Jej życzę.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, a mnie ta obsluga zaskoczyla, bo w wiekszosci hinduskich restauracji zawsze spotykalam sie z idealna obsluga, taka co to sie nie narzuca, ale jest zawsze w odpowiednim momencie. A tu musialysmy 3 razy prosic o wode.
      Zupelnie niespotykane zjawisko, bo normalnie jak tylko siadziesz to zaraz przynosza wode.

      Delete
  6. Jakie przystojniaki! Ja chcę do NY! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Star ale nie sama, zabierzcie mnie!!!

      Delete
    2. Aga, Nowy York duzy, jest miejsce i dla Ciebie:))

      Delete
  7. Memoriał.. mam przed oczami obraz w telewizji z tym cholernym samolotem... tym drugim...w momencie jak to się dzieje, bo ja o tym czasie włączyłam telewizor (uwzględniam różnicę czasową) i ten krzyk spikera... to mrowienie i stupor...i tak mi chyba zostanie:( Mnie się taki pomnik podoba. Pomysł z wodą i w ogóle.Czekam na relację z pobytu w świątyni :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, a wyobrazasz sobie byc tutaj w tamtym dniu i miec jedyne dziecko 4 ulice dalej w pracy? Bez mozliwosci zadzwonienia, bo jak wreszcie oprzytomnialam co sie dzieje, to ich juz ewakuwano i nie mialam gdzie i jak zadzwonic. Telefony komorkowe w wiekszosci nie dzialaly.
      Dlatego dla mnie to bylo przezycie pojsc tam i zobaczyc. Wyobrazam sobie co przezywaja najblizsi ofiar...

      Delete
  8. jej faktycznie Memoriał wielki !!!!
    policjanci i u nas trafiają się przystojni tyle że bardzo często głupi :D
    a co do E to ja wolałabym taką E jak taką zrzędę co co byś nie zrobiła to marudzi

    ReplyDelete
    Replies
    1. Memorial jest wielki to fakt, a dookola rosna drzewa, narazie male, bo zasadzone na okolicznosc. Evek ma wiecej zdjec, ale ja tam tez jeszcze pojade, bo Tatek jak uslyszal, ze bylam to on tez koniecznie chce zobaczyc.
      Tez nie lubie marudzacych:)

      Delete
  9. Perfekcyjnie rozumiem potrzebę posiadania pięciu (lub więcej :)) kont pocztowych :))
    A policjantów rzeczywiście wyczaiłyście!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No, dobrze, ze mnie rozumiesz Fidrygauko:)) Od razu mi sie mordzisko usmiechnelo:))

      Delete
  10. Z tymi chłopakami Wam do twarzy:) Wyglądasz pięknie i szczupło! Super! Memoriał robi wrażenie, chciałabym to kiedyś zobaczyć na żywo.
    Mam nadzieję, że będę taka jak Twoja M, kiedy już będę stara. Nie cierpię roztkliwiania się nad sobą.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, szczuplo, bo torba zaslania dupsko:))

      Delete
  11. Stardust, co ty masz z tą Elvira he he he he ;) ja chciałam tylko powiedzieć, ze jak znów się pojawię w NY to do Chicago bez nowojorskiego gliniarza nie wracam!!! ;)

    a 9/11 Memorial powinno się odwiedzać przynajmniej raz w roku, żeby sobie przypominać co tak na prawdę jest w życiu najwazniejsze....
    zresztą Twoje opowieści tam były bezcenne! dzięki jeszcze raz!

    i w ogóle Nowy Jork był rewelka :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evek, a kiedy bedzie nastepny raz? :)) Mnie sie bardzo spodobaly takie spotkania, wiec wiesz... juz sie nie moge doczekac.

      Delete
    2. ja też nie ;) a jako że macie tam niezłych gliniarzy no i Andersona.... to długo na mnie czekać nie będziesz musiała ;)))

      Delete
  12. Memorial robi niesamowite wrażenie i chyba spełnia swoją rolę. Ludzie przychodzą, wspominają, pamiętają... Takie miejsca są potrzebne.

    ReplyDelete
  13. No fakt, do mojego maila też jeszcze nie dotarłaś ;)
    A tego maila luckyme to usunęłaś, bo mi powróciła wiadomość, że nie mogę tam nic wysłać :(
    Pozdrowienia!

    p.s. o chorobach mam dokładnie takie samo zdanie, nie ma co się nimi za bardzo zajmować, bo zostaną, a zignorowane pójdą sobie :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...