Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, September 6, 2012

Czuje po kosciach

Kochani jest 1a w nocy, a ja durnota egipska dopiero zlazlam z politycznego forum.
Przyznaje bez bicia, ze jestem padnieta, ale co tam dam rade, jutro zapowiada mi sie lekki dzien, moze nawet uda sie odpowiedziec na komentarze pod poprzednia notka, a moze jeszcze wymodze jakas nowa notke:))
Ale cos mi moje stare kosci mowia, ze niecale dwie godziny temu byly prezydent Bill Clinton wlasnie podal Barackowi Obamie druga ture na srebrnej tacy!!!
A zrobil to jednym przemowieniem, ktore trwalo prawie 50 minut.
Sluchalam i ogladalam z otwarta paszcza, szczeka lezaca gdzies w okolicy gdzie powinien byc biust (biust nie pamietam gdzie byl, moze sobie poszedl gdzies w miedzyczasie) i ze lzami w oczach.
Wspanialy obok tez rozmazany i pociagajacy nosem, a miedzy nami slynna juz paczka z husteczkami.
Ludzie jak ja kocham Billa!!!!
Bill byl pierwszym prezydentem, na ktorego glosowalam.
Jak ten czlowiek przemawia, jak on potrafi zelektryzowac widownie, takich politykow moglabym sluchac godzinami i ciagle byloby mi malo.
Tylko szkoda, ze takich politykow a takim darem wrecz hipnotyzowania widowni i to juz w momencie kiedy wychodza na mownice jest bardzo niewielu. Mam nadzieje, ze Barack tez bedzie kiedys tak szanowany i wrecz kochany jak jest Bill, mimo, ze od jego prezydentury mija wlasnie 12 lat.
Chcialam napisac, ze Ameryka kocha Billa, ale nie, to nie byla by prawda.
Republikanie go nienawidzili jak byl prezydentem i teraz nienawidza chyba jeszcze bardziej wlasnie za to, ze wiekszosc ludzi go ciagle kocha.
Dobra ide spac, bo jak sie nie daj buk rozpisze to nie starczy mi czasu na prysznic przed praca:)))
Tylko kuzwa jestem tak szczesliwa i tak naladowana pozytywna eneriga, ze nie wiem czy zasne;)

48 comments:

  1. Cudowna jest twoja energia! Biorę sobie trochę od Ciebie na ten piękny, nowy dzień:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, bierz!!! Ja wierze, ze pozywtywna energia oddawana innym ciagle rosnie:))

      Delete
  2. Anka ma rację!I ja korzystam!;D
    Z przyjemnością czyta się takie wpisy!Przy przemówieniach naszych polityków....najczęściej łapię za pilota;/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, Billa moglabym sluchac bez konca. Barack tez ma ten dar doskonalego mowcy.
      Odnosnie polskich politykow, kilku slyszalam w roznych klipach, ale mam wrazenie, ze nikt ich nie uczy sztuki przemawiania i to jest blad.
      I prywatnie, widzialam juz Twoj email, ale moze jutro napisze, bo narazie to widzisz co jest;))

      Delete
  3. Piszesz chyba o tym przemówieniu: http://www.youtube.com/watch?v=klw38LCOhxg&feature=channel&list=UL
    Rzeczywiście - Clinton nadal dobrze (mimo wszystko) wygląda i porywa tłumy. Umie - skubany - przemawiać!
    A dzisiaj u nas w GW jest obszerny artykuł o przemówieniu Michelle Obamy - że zakasowała totalnie Romney'ową. Nie tylko sposobem mówienia, ale - przede wszystkim - treścią!
    Ściskam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, to wlasnie TO przemowienie (fragment,bo calos trwala prawie 50 min). Bill wyglada dobrze:) to prawda, do tego jest ciagle uwielbiany.
      Gdzies juz czytalam ranking dotychczasowych przemowien obu konwencji i Bill bezapelacyjnie plasuje sie na pierwszym miejscu, zaraz za nim Michelle.
      Mitt i Ann sa gdzies daleko, nawet nizej niz Clint Eastwood:)))

      Delete
  4. Wszyscy biorą energię, a ciekawe do kogo przyjdą rachunki ???:)))))))
    Jakby co, to ja korzystam ze słonecznej hahahahah :)))
    Pozdrowionka :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Magnolio, ja ostatnio chyba jak perpetum mobile, wytwarzam swoja wlasna energie:))))

      Delete
    2. Z energetycznego punktu widzenia, to tak nie wygląda :))
      Nie jesteś sama ( nawet jeśli sama siedzisz przed TV) i nie Ty generujesz tę energię. Ty jesteś zasilana przez to coś do czego się podpięłaś, angażując się całą sobą w tę sprawę ( to jest wyrażenie zgody i odpalenie przepływu w obie strony). Dzięki temu dostajesz tego energetycznego kopa, w zamian oddajesz inne energie i jest przepływ, czujesz że żyjesz na wysokich obrotach.
      Na tej samej zasadzie działa każde inne podpięcie się, czy to pod religię, czy pod każdą inną społeczność. Dobrze jest mieć świadomość z jakiego źródła płyną energie, którymi się zasilamy, które przez siebie przepuszczamy i jakie dzięki temu sami generujemy. :)No dużo by gadać :)))

      Delete
  5. Ja nie siedze w polityce, musze bardzo wczesnie wstawac a tez ogladalam Billa Clintona. Nie moglam tego akurat przemowienia opuscic. Pieknie mowil, no wlasnie mowil, nie przemawial. On ma niespotykany dar:)I tez pomyslalam o tym, ze bardzo pomogl Obamie:) Ciesze sie razem z Toba:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, Wspanialy tez ogladal i nawet ogladal jeszcze potem przez prawie godzine komentatorow a biedak musial wstac o 4:30;/
      No ale czego sie nie robi w takiej sytuacji?
      Sluchalam wczoraj wpowiedzi Ala Gora na temat daru Clintona i Gore powiedzial, ze Clinton nawet jak ma napisane przemowienie to robi swoje wlasne "dopiski". Potrafi odejsc od glownego tematu, opowiedziec historie, ktora mu sie akurat przypomniala i bezblednie wrocic w miejsce gdzie przerwal. I wiesz co? Jak Gore to mowil to Wspanialy popatrzyl na mnie i powiedzial "tylko Bill i ty":)))
      Ja wiem, ja robie dokladnie to samo;)) Jak cos opowiadam, potrafie zboczyc z tematu i wrocic dokladnie tam gdzie powinnam :)))

      Delete
  6. No proszę... jak to jedno przemówienie może zaważyć o losach Ameryki. Ba! Świata!;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiem, ze zartujesz. Ale wiesz co? Amerykanie sluchaja takich przemowien, a juz szczegolnie sluchaja jak mowi polityczna Ikona, a Clinton jest zdecydowanie ikona wspolczesnej polityki. Przecietny Amerykanin moze nie miec swojego wlasnego zdania, moze nie znac na tyle faktow, zeby wyrobic sobie wlasna opinie, ale poslucha rady polityka do ktorego ma zaufanie. Clinton cieszy sie ogromnym zaufaniem w kraju, we wczorajszym przemowieniu rozebral dokladnie, czastka po czastce wszystkie argumenty republikanow na czynniki pierwsze, poparl je faktami, statystykami i prosta logika.
      Wczoraj nawet jeden z republikanskich komentatorow powiedzial, ze to jest przemowienie, ktore juz prawdopodobnie zawazylo na wyniku wyborow. Trzech innych przyznalo, ze chcieliby miec Clintona w swoim obozie i uznali, ze jest to "hands down the best speech of convention".

      Delete
  7. chusteczki :) (że CH)

    a afera z Monicą mu nie zaszkodziła ? bo to takie głośne było :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, a co ma sex do prezyentury? Odpowiedz powinna brzmiec, tyle co religia:P))) A wiec zaszkodzila tym co go i tak nie lubili, a w oczach tych co go lubili i lubia to nic nie zmienila. Gdybym byla jego zona, to rozegralabym to inaczej niz zrobila Hillary, ale jako prezydent to byl i jest (moim zdaniem) najlepszym prezydentem ostatniego stulecia i tu afera z Monica nic nie zmieni.
      Ja na miejscu Hillary jak republicanie probowali go odwolac ze stanowiska i robili caly cyrk z przesluchaniem w kongresie, poszlabym do kongresu i powiedziala "macie prawo go sadzic jako prezydenta, ale jako meza to jest moja sprawa i prosze mi tu nie wkraczac ze swoimi osadami do mojej sypialni".
      Widzisz taki wlasnie jest repubikanski taliban, nie robia nic innego, pozytecznego dla kraju, ale jak jest demokratyczny prezydent to kombinuja jak kon pod gore jakby sie go pozbyc.
      Zobacz co sie dzieje teraz, nie mieli czasu glosowac ani nawet debatowac nad ustawa o pracy, ale mieli czas 33 razy glosowac nad odwolaniem ustawy o sluzbie zdrowia.
      I ludzie na takich idiotow glosuja.
      Ech.... ;))

      Delete
    2. A ze bylo glosne:))) Wiesz wczoraj z ciekawosci poczytalam na stronach polskich mediow co pisza na temat wyborow u nas. I sie za glowe zlapalam:))) Bosze kto pisze takie jednostronne bzdury i kto placi tym korespondentom?
      Wiem pisze duren, ktoremu sie nie chce wstac z wyrka i na lezaco oglada Fox news skrobiac jednoczesnie po klawiaturze, a placa polscy podatnicy. To sie w pale nie miesci, takie jednostronne pierdoly to ja sobie moge pisac na blogu, bo mi za to nikt nie placi. Ale media???
      Naprawde zalko i wstyd;/

      Delete
    3. To samo pytanie sobie zadawałam, jak w Polsce odbywały się wybory i Ameryka o nich pisała, to też był koszmar tylko w drugą stronę. Akurat wpadłam do Stanów w polskim okresie wyborczym i miałam na świeżo sytuację w Polsce i relacje z tego w Stanach....

      Delete
    4. A z religią i tak się nie zgodzę :))
      Tzn, można sobie myśleć o rozdzielności religii i kościoła i miałoby to realnie sens wtedy, gdyby ludzie niereligijni rządzili krajem. W przeciwnym razie jest to po prostu niemożliwe, bo człowieka nie da się podzielić na świeckiego tu i religijnego tam. Jeśli człowiek jest religijny, to religia którą wyznaje, zawsze będzie miała wpływ na jego życie i wszystko co robi i czym się zajmuje.
      Wszystko zależy tylko od sposobu patrzenia, można skupić się tylko na dłoni i twierdzić, że rusza się ona sama, nie zależnie od reszty ciała. A czy tak jest ?
      Inną sprawą jest fakt, że w każdej religii, jak i w każdej kulturze, społeczności, są różni ludzie i jeden od drugiego bardzo się różni, dlatego też ważne jest, aby obejrzeć takiego kandydata z każdej strony, bo każda strona coś o nim mówi, a decyduje jakaś tam wypadkowa. :)
      Takie jest moje zdanie na ten temat :)

      Delete
    5. To mnie zaskoczylas tymi wiadomosciami o polskich wyborach tutaj, bo ja nie czytam gazet, wiec akurat nie mialam okazji nic widziec. A w tv, na tych programach co ja ogladam to o polskich wyborach chyba nie bylo nic. Wszystkie wiadomosci jakie mialam, to z polskich stron.

      Magnolio, religia moze miec znaczenie jesli w konkretnym kraju jest jakas religia dominujaca, tutaj jest religii jak pchel na bezdomnym psie;))
      Jak juz pisalam wczesniej, w latach kiedy religie chrzescijanskie dominowaly to Amerykanie bali sie katolikow. Na dzien dzisiejszy raczej wola prezydenta, ktory wyznaje jakas religie chrzescijanska, ale...
      Juz kilka dni temu slyszalam, ze ostatnie statystyki wykazuja, ze 60% Amerykanow nie mialoby problemu z prezydnetem nie wyznajacym zadnej religii.
      Takie jest chyba generalne podejscie i nie pisane prawo, ze ludzie bardziej wierza komus kto w cos wierzy.
      Oczywiscie, ze nie da sie zdjac religii i zawiesic na gwozdziu przed Bialym Domem, ale to przeciez nie znaczy, ze chrzescijanski prezydent bedzie podejmowal decyzje na szkode innych religii i preferowal wlasna.
      Religia po prostu nie moze, nie ma prawa wplywac na decyzje.

      Delete
    6. O to mnie pozytywnie zaskoczyłaś tymi 60% :)
      Tzn. wiem, że wszystko zmierza w tym kierunku, ale 60%, to już jest coś konkretnego.
      Zgadzam się, że religia nie ma prawa wpływać, ale wpływa i o nią rozbijają się spory w sprawach moralnych, bo dla człowieka religijnego, one właśnie z religii wypływają. A może spróbuj sobie wyobrazić muzułmanina jako kandydata na ten stołek w Ameryce.

      Delete
    7. Magnolio, no wiesz z tym muzulmaninem to troche skrajny przyklad;) Zwlaszcza w obliczu 9/11 ale wiesz, przeciez 4 lata temu wiekszosc swiata nie wierzyla, ze Ameryka wybierze czarnego prezydenta, a jednak. Czyli wszystko sie zmienia, swiat na szczescie idzie do przodu, a ci co zostaja moga albo dorownac, albo siedziec cicho w mniejszosci. Demografia polityczna i etniczna w Ameryce juz ulegla wielkiej przemianie a to wplywa na poglady ludzi.

      Delete
    8. Wyjątek potwierdza regułę ...:)))

      A świat nie wierzył dlatego, że sami Amerykanie w to nie wierzyli i taka jest prawda:))
      O sukcesie Obamy w dużej mierze przesądził jego rywal, starszy pan bez życia. Obama nie miał konkurencji, a kogoś musieli wybrać, to się nakręcili na Obamę i dorobili sobie teorię do rzeczywistości. :)
      Polityka to teatr :)))

      Delete
    9. Nie wiem z jakiego miejsca na ziemi obserwowalas poprzednia elekcje, nie wiem nawet w jakim stopniu obserwowalas. Ja bylam tu na miejscu;) Ja wiem, ze w poprzednich wyborach republikanie wystawili (jak sami mowili) jedynego "war hero" jaki mogl wygrac.
      Nie wiem czy widzialas ile nienawisci i rasizmu wylewalo sie z ich kampanii.
      Wygral nie przypadek, ani nie mlodosc w zestawieniu ze staroscia, bo to akurat zarzucano Obamie na kazdym kroku, ze jest za mlody i niedoswiadczony.
      Wygrala tolerancja w konflikcie z rasizmem i nienawiscia.
      Ameryka ma dosc starych, bialych przesiaknietych nienawiscia. To juz nie jest Ameryka Reagana - na szczescie, to jest Ameryka mlodych, ktorzy zawieraja zwiazki miedzyrasowe, ktorym nie przeszkadza zwiazek dwojga ludzi tej samej plci, to jest rowniez Ameryka mlodych, wyzwolonych kobiet, ktore nie boja sie byc samotnymi matkami, ktore nie potrzebuja wsparcia meskiego ramienia i rowniez nie potrzebuja meskich decyzji w sprawach dotyczacych tylko kobiet.
      Ja naprawde nie wiem jaka Ty znasz Ameryke, ile czasu tu spedzilas, czy moze mieszkalas.
      Ja jestem tu przez 28 lat i widze te zmiany:)

      Delete
    10. Ja nie piszę z punktu widzenia Amerykanki, tylko jednej z tych osób ze świata, który jak piszesz "nie wierzył ...":)
      A świat wyrabia sobie opinię na podstawie tego, co do świata przenika, to czym Ameryka emanuje na zewnątrz, nie tylko w okresie gorączki wyborczej.
      Z różnych perspektyw, różnie widać i na różne rzeczy zwraca się uwagę. :)

      Delete
    11. Wiem, ale tez pisalas, ze bylas w Ameryce w czasie wyborow w Polsce, wiec nie bardzo mialam pojecie czy to byl tylko chwilowy turystyczny pobyt, czy tez moze mieszkalas tu dluzej;)
      Pamietam jak przylecialam do NYC to nasza gospodyni obawiala sie zatrudnic kobiete do sprzatania, ktora pracowala w tej samej firmie co ona. Obawiala sie, bo kobieta byla czarna, a dzielnica biala:))) "Co powiedza sasiedzi, jak ja wytlumacze, ze sprowadzilam do domu czarna" To bylo 28 lat temu, ludzie jeszcze wtedy ogaldali sie na ulicy za para roznego koloru skory, a gejow wytykalo sie palcami.
      Na szczescie to minelo;) co prawda nie w republikanskim swiecie, ale moze i do nich kiedys dotrze slonce i moze oni tez kiedys uwierza, ze ziemia nie jest plaska:))

      Delete
  8. ja tylko zaznaczam, że czytam. z narastającą radością:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dobrze, dobrze podpisuj od czasu do czasu liste:)))

      Delete
  9. Obama jest the best. I będę za niego trzymała kciuki, jakem Stara Jędza nieinteresująca się ostatnio polityką ;) Zawsze byłam za "innymi" bo sama jestem "inna" :)
    Też listę podpisałam u Ciebie...

    ReplyDelete
  10. brawo brawo Bill!!!Rowniez z przyjemnoscia ogladalam wczorajsze przemowienie Clintona. Alez on ma charyzme. sluchalam jak zaczarowna. Dlaczego ON nie kandyduje? Ludzie!
    Rowniez byl to prezydent na ktorego glosowalam i ciesze sie, ze po raz kolejny widze jak bardzo mialam racje:)

    btw - coz za porownanie z republikanskim wystepem Clinta Estwooda... niebo i ziemia. No ale dodatkowo to pokazuje jakie wartosci maja republikanie..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, z ta Billowa charyzma, to ja sie wcale nie dziwie Monice:)) I masz racje, Bill wzial by Ameryke by landslide.
      Ale cos mi podpowiada, ze w 2016 roku Hillary jeszcze raz wystartuje. Jakos tak mi sie ukladaja fakty;))

      Delete
  11. Podziwiam cię - ja nie znoszę polityki i nawet nie potrafię wyjaśnić czemu. Może dlatego, że kojarzy mi się z czymś paskudnym i brudnym? I zawsze niesie ze sobą nic tylko rozczarowanie, jak wszystkie obietnice bez pokrycia...
    Tak, podziwiam cię i żałuję, że nie umiem się tak zaangażować.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zobacz, a ja nie potrafie za chinskiego boga zrozumiec ludzi, ktorzy sie nie interesuja:))) Jak mozna sie nie interesowac, przeciez cale nasze zycie, kazda dziedzina naszego zycia jest zalezna od polityki.
      Sluzba zdrowia, praca, cena chleba, powietrze jakim oddychamy i woda, ktora pijemy, parki narodowe, wakacje, szkoly..... no wszystko. Moze tylko z wyjatkiem manikiurzystki, ale juz cena jaka jej placimy jest juz zalezna:))

      Delete
  12. Miło było, gdy rzekł: - Głosuję na tego, który wziął za żonę Michel Obamę...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, dokladnie to bylo "ktory mial tyle rozsadku, ze ozenil sie z Michelle":)))

      Delete
  13. A ja sie poryczalam jak zobaczylam Gabby Gifford.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lukrecjo, nam Gabby tez zmoczyla oczy. Serce peka jak sie patrzy, a z drugiej strony jaki cud, ze w ogole zyje!!!

      Dobra ide spac, bo padam na pysk.

      Delete
    2. Wczoraj na jakiejs stronie przeczytalam taki komentarz: "partia republikanska jest partia 1%, partia demokratyczna wszystkich pozostaych", i te ostatnie dni sa tego doskonalym przykladem.

      Delete
    3. Lukrecjo, zawsze tak bylo, tylko teraz bardziej widac;)

      Delete
  14. Fajnie tak popierac prezydenta z przekonania i jeszcze wzruszac sie, ho, ho!
    Mnie sie to juz nie zdarzy, obawiam sie, do konca zycia. Od czasu smierci Jacka Kuronia uwazam wszystkich polskich politykow za skurwysynow lub idiotow, wybieram wiec miedzy sraczka a bolem glowy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ove, ja chyba troche inaczej patrze na obietnice i ich spelnienie niz wiekszosc, po prostu zdaje sobie sprawe z faktu, ze sam prezydent moze zrobic niewiele. Tylko dyktator ma absolutna wladze, natomiast w kazdym innym systemie w gre wchodzi wspolpraca z wieloma innymi partiami, strukturami, ktore tworza calosc obrazu rzeczywistosci politycznej.
      Nie, nie jestem zawiedziona prezydentura Obamy, mimo, ze nie zrobil tego co obiecal. Chociaz to tez nie prawda, bo on nie obiecal nic "sam". Haslem wyborczym 4 lata temu bylo "Yes WE can" a nie "Yes I can" We czyli caly narod, we czyli zjednoczone dla dobra panstwa obie sily polityczne. I tu sie glownie Obama przeliczyl, naiwnie po prostu liczyl na uczciwosc drugiej strony w przyszlych negocjacjach dla dobra nas wszystkich.
      A tak sie nie stalo, druga strona byla od pierwszego dnia nastawiona na NIE i robila wszystko zeby nie doszlo do zadnego kompromisu, zeby nie dac Obamie szansy na jakiekolwiek pozytywne rozwiazania. To druga strona wybrala interes partii przeciwko interesowi panstwa i narodu.
      Podsumowujac, nie jestem zawiedziona Obama, jestem zawiedziona brakiem wspolpracy partii republikanskiej i stad moje glebokie przekonanie i wiara.
      Uwazam, ze to co zrobili republikanie przez ostatnie prawie 4 lata prezydentury Obamy kwalifikuje sie pod "zdrade ojczyzny". Zreszta ludzie to widza, jeszcze moze w niewystarczajacym stopniu, ale swiadcza o tym sondaze polityczne. Amerykanski kongres ma w tej chwili tylko 10% poparcia, a to o czyms swiadczy. Sam prezydent nic nie zrobi, bo nie ma takiej wladzy.
      Teoretycznie to wszyscy wybieramy miedzy sraczka a bolem glowy, tylko wlasnie dlatego staram sie obserwowac polityke na codzien zeby chociaz umiec odroznic sraczke od bolu glowy:))

      Delete
  15. Moze Cie to zainteresuje - fajnie pokazana obrobka przemowienia BC:

    http://www.theatlanticwire.com/politics/2012/09/what-bill-clinton-said-vs-what-he-wrote/56562/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale to nic nowego w przypadku Clintona. Clinton NIGDY nie wyglosil zadnego przemowienia w wersji oryginalnej tak jak bylo napisane. Na tym wlasnie polega geniusz Clintona jako doskonalego oratora.
      Nawet przemowienia, ktore juz sam poddal wlasnej korekcji zawsze przechodza ostateczna korekte w czasie kiedy Bill przemawia.
      Taki byl jak byl prezydentem i taki jest:)

      Delete
    2. Tak tylko podrzucilam, moze zaciekawic jak powstaja i sa przerabiane przemowienia.
      O Clintonie ani polityce w ogole dyskutowac nie chce - blyskawicznie sie ucze :)

      Delete
  16. Bill był rewelacyjny! ale lepszy news jest taki, że nie wiem czy wszyscy tutaj zdają sobie sprawę, ale ja JUTRO poznam STARDUST w wersji LIVE!!! :)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Yeah!!!!!!!!!!!! Juz sie nie moge doczekac:)))

      Delete
    2. Nie ma nic lepszego niz mozliwosc poznania Stardust w tej wlasnie wersji Live:) Bo wersja blogowania ze Stardust, to jest dopiero polowa przyjemnosci:)))) Wiem co mowie! przyjemnego spotkania dziewczyny!

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...