Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, September 1, 2012

Polityka jest jak kurwa

Jak w tytule, taka jest prawda.
Z tym, ze to moim zdaniem bardzo interesujaca kurwa, a nie kazda kurwa moze sie tym pochwalic.
Praktycznie w polityce najwazniejszy jest pieniadz i kazdy system polityczny da sie przekupic, na tej samej zasadzie jak nawet najdrozsza kurwa ma cene, ktora ktos jest w stanie i ma chec zaplacic.
Ta notka chodzi mi po glowie juz od dluzszego czasu, ale caly czas mialam problem jak to wytlumaczyc w najprostszy i jednoczesnie dostepny sposob, bo przeciez nie bede tu wypisywac elaboratow politycznych. Sama nie mam az na tyle wiedzy, to raz, dwa, kogo to interesuje i komu chcialoby sie to czytac.
Postaram sie wiec jak zwykle prosto i z lekkim przymrozeniem oka;))
Za przyklad postanowilam wziac droge Romneya do nominacji na kandydata, bo to dosc ciekawa droga, co nie znaczy, ze wielu innych kandydatow nie kroczylo podobna, ale jak zawsze, najswiezszy przyklad jest latwiej zrozumiec.
Ojciec Mitta Romneya, George byl gubernatorem stanu Michigan i startowal w  prawyborach prezydenckich z ramienia partii republikanskiej w 1968 roku, przegral wtedy z Nixonem.
Tak wiec ambicje prezydenckie Mitt ma we krwi i te wszystkie bajki jak to Mitt i Ann dorabiali sie w piwnicznej izbie gdzie deska do prasowania sluzyla za stol, to sobie moze Mitt i Ann do dupy wlozyc, bo w to moze uwierzyc tylko jednozebny redneck.
Wesele Mitta i Ann odbylo sie w Country Club, bylo na nim ok. 250 do 300 gosci w tym wielu przedstawicieli politycznych oraz dostali nawet gratulacje od samego, owczesnego prezydenta Nixona i nagle wyladowali... w piwnicznej izbie.
Jeszcze jedna ciekawostka przemawiajaca przeciwko bajce o piwnicznej izbie to fakt, ze jak byl masowy pobor na wojne w Wietnamie to zeby uniknac wojny George wyslal swojego syna (Mitta) z misja szerzenia mormonizmu do Francji, gdzie Mitt zamieszkiwal w rezydencji z kamerdynerem.
No tak rezydencja z kamerdynerem, a potem jak sie ozenil to za kare zeslali go do piwnicznej izby:)))
Paranoja, ale jak napisalam wyzej redneck kupi, bo redneck ma to do siebie, ze lubi takie bajki;))
Redneck sluchajac takich pierdol czuje sie wyjatkowo dowartosciowany i ma poczucie, ze skoro mogl Mitt to jemu sie kiedys tez pofarci.
Tak samo jak Ann powiedziala, ze Mitt kupuje koszule w Costco.
Ann jako hobby uczy konie... tanczyc. Koszty utrzymania konia (bagatelka $77 000) odliczaja sobie od podatkow, ale oszczedzaja na Mittowych koszulach:)))
Ja pierdole!!! Gdzie mnie do Mitta, ale w Costco kupujemy papier toaletowy i mieso... dzis wysle Wspanialego po koszule.
A co?
Moze Mitt, moze tym bardziej Wspanialy.
Wracajac do ambicji politycznych...
Mitt idac w slady ojca w 2002 roku zostal gubernatorem stanu Massachusetts, bo z tej pozycji latwiej wystartowac wyzej. Osiagniecia jako gubernator mial, nazwijmy to na tyle mierne, ze juz nie startowal w wyborach do nastepnej tury, tylko sobie odpuscil na rzecz skupienia sie na wyborach prezydenckich. Warto nadmienic, ze Mitt, ktory teraz mowi, ze on WIE jak stworzyc prace, jako gubernator jego umiejetonosc "tworzenia miejsc pracy" uplasowala stan Massachusetts na 48 miejscu w calej Ameryce.
Hmmm...
Ciekawe tez jest dlaczego stan Massachusetts na dzien dzisiejszy jest ciagle w kolumnie stanow glosujacych na Obame? Widocznie jest to stan gdzie znaja Mitta za dobrze.
Osobiscie uwazam, ze tamten Mitt byl i tak o niebo lepszy od obecnego Mitta. Mitt w tamtych czasach byl bardzo umiarkowanym republikaninem i mial tez interesujace osiagniecia. A mianowicie wprowadzil w stanie Massachusetts ogolne ubezpieczenie zdrowotne dla wszystkich mieszkancow stanu. Nawiasem mowiac, obecna reforma ubezpieczenia wprowadzona przez Obame jest idelanym wzorem tego co zrobil Mitt, co wtedy bylo chluba, a teraz poniewaz NIE wolno przypisywac Obamie zadnych pozytywnych osiagniec Mitt sie sam wypiera swojej wlasnej reformy.
Stop!! Na kilka dni przed konwencja cos baknal na temat jego wlasnej reformy zdrowia, ale nie wiem jak dlugo bedzie podtrzymywal to zdanie, to zalezy od tego jak dlugo bedzie to korzystne, jak zreszta wszystkie opinie Mitta. Mitt byl w tamtym czasie ZA malzenstwami homoseksualnymi, zreszta stan Massachusetts byl jednym z pierwszych stanow gdzie takie malzenstwa byly legalne. Mitt byl tez za in vitro, za badaniami nad mozliwoscia wykorzystania komorek macierzystych w medycynie, Mitt byl i nawet wspieral finansowo Planned Parenthood, ktory obecnie obiecuje zlikwidowac.
Generalnie rzecz biorac wartosci i poglady Mitta sa tak zmienne, ze trudno za nimi nadazyc i nigdy nie wiadomo co nowego przyniesie dzien dzisiejszy. A raczej co jest korzystniejsze, kto zaplaci wiecej tego Mitt poprze i bedzie wyznawal.
Najwiekszym problemem Mitta jest wiara, bo Mitt jest Mormonem, co wiekszosc Amerykanow uwaza za kult a nie wiare. Ja sie tam na wiarach nie zam, ale jak ktos wierzy, ze po smierci dostanie wlasna planete, ze jego przywodca duchowy rozmawia bezposrednio z Bogiem i jak ten ktos moze miec wiecej niz jedna zone, to troche mi sie to wydaje dziwne... mimo, ze nie jest to w moim mniemaniu powodem dyskwalifikujacym, bo dla mnie kazda wiara to bajka. Ale ludzie lubia, wiec wierza w bajki, co mi do tego.
Poki co Mitt ma ponoc jedna zone, zeby bylo bezpieczniej. Chociaz ja tam nie wiem i chetnie zobaczylabym akt Mittowego malzenstwa. Sa tacy co do dzis nie wierza, ze Obama sie urodzil w Ameryce, ja mam prawo nie wierzyc, ze Ann jest jedyna zona.
Tak czy inaczej, zeby nie wdawac sie w wiele szczegolow, bo ja tak moge i potrafie;)) Mitt od 2006 roku startuje w wyborach prezydenckich. Przegral sromotnie prawybory 2008 roku, bardzo liczyl na to, ze owczesny kandydat wybierze go na kandydata na Vice prezydenta, zawsze to latwiej z Vice przesiasc sie na Prezydenta. Niestety kandydat McCain jak zobaczyl 20letnie dokumenty podatkowe Mitta, to mu chyba skora na dupie scierpla i wybral... Sare Palin...
Przegrac w konkurencji z Sara Palin... nie jest rzecza chwalebna, ale Mittowi sie przytrafilo.
A jak mu sie przytrafilo, to sie zawzial tym bardziej i jak wiemy wystartowal w obecnych prawyborach, ktore sie ciagnely i ciagnely... i ciagnely az sie wszystkim rzygac chcialo;)
Jak juz wszyscy odpadli z braku pieniedzy i na polu walki zostal tylko Mitt i Ron Paul to troche republikanom mina zrzedla, bo wiadomo, Mitt - Mormon, w dodatku nie lubiany przez samych republikanow, a raczej tylko tolerowany ze wzgledu na zasoby portfela, czyli w sumie kandydat ciezki do przepchniecia. Drugi Ron Paul, ktory narobil troche zamieszania glownie w glowach wielu nieswiadomych ludzi, bo i komu chcialoby sie sprawdzac, ze Ron Paul to przedstawiciel partii libertarianskiej, ktora z kolei wspolnie z amerykanska oligarchia stworzyla (dzieki finansom braci Koch) slynna partie herbaciana.
Tu musze zrobic maly wtret, na osobe pod tytulem Ron Paul natknelam sie ok. 10 lat temu i zaczelam sledzic jego wystapienia w Kongresie. Poczatkowo nawet mi sie ta postac podobala i wiekszosc jego pogladow miala sens, do czasu wyplyniecia na polityczna powierzchnie wlasnie partii herbacianej.
No niestety, nie potrafie, nie moge wyobrazic sobie, zeby w XXI wieku nawet krajem tak malo cywilizowanym jak Ameryka rzadzili ludzie, ktorzy lubia sie przebierac w XVIII wieczne kostiumy.
Rozumiem Halloween, rozumiem, ze to jest okazja do przebierania sie, ale na mily buk przywieszanie sobie zuzytych torebek po herbacie do kapelusza nie jest w moim guscie, mimo zem wariatka.
Dobra, wracajac do tematu glownego.
Republikanie staneli w obliczu sytuacji "miedzy mlotem a kowadlem" z jednej strony mlot (Ron Paul) z drugiej kowadlo w postaci Mitta, co robic?
No wlasnie to w tej sytuacji Grover Norquist, ktory jest przywodca ideologicznym partii powiedzial slynne "nie ma co rozdzierac szat, potrzebujemy prezydenta, ktory sie umie podpisac i to wystaczy, a wiec Mitt pasuje jak ulal".
I od tego momentu zaczely naplywac pieniadze, grube pieniadze do Mittowej sakiewki.
Wlasnie polityka, to kurwa, ktora bierze.
I zeby bylo sprawiedliwie, bierze kazdy polityk, nie wylaczajac Obamy.
Z tym, ze skoro bierze kazdy, to oligarchia finansowa pcha forse glownie w tego polityka, na ktorym moze wiecej skorzystac.
Od momentu wygrania wyborow przez Obame republikanie (zwlaszcza bogaci) skupili sie nad tym, zeby odzyskac wladze. Zdajac sobie sprawe z faktu, ze szczegolnie po prezydenturze Busha nie jest to proste, musieli cos zrobic. Najlepszym i jak widac skutecznym posunieciem bylo stworzenie nowej partii, a przynajmniej czegos co bedzie moglo wygladac jako ruch oddolny samych ludzi.
I tak bracia Koch stworzyli partie herbaciana, ktora od poczatku finansowali i ktora od poczatku miala poparcie republikanow, a zrzeszala i zrzesza najwiekszych oszolomow tego kraju i kto wie czy nie swiata.
Plan byl dobry, z tym ze sie wyslizgnal z torow.
Wedlug planu mial to byc maly wrzod na republikanskiej dupie, tym czasem na dzien dzisiejszy wrzod rozrosl sie do ogromnych rozmiarow ropiejacego wulkanu i rozmiarami przerosl zyciodajna dupe.
To wlasnie na fali tego ropienia wyplynelo wielu oszolomow, ktorzy dostali sie do obu izb Kongresu i rozrabiaja tak, ze biedny Speaker of the House placze przy co drugim wystapieniu.
Zjawisko jest ciekawe, ale tez bardzo niebezpieczne.
Bracia Koch i jeszcze kilku magnatow pchaja forse w Mitta, bo wiedza, ze Mitt jako osoba bez zadnego kregoslupa, a tylko majaca niepohamowane ambicje na prezydenture da sie lepic jak plastelina.
Tym sposobem sam Mitt zostal oswojony, ale Mitt potrzebowal tez kandydata na Vice prezydenta.
No coz, dla oligarchii to zaden problem.
Prawdopodobnie w czasie fundraising, ktore odbylo sie bodajze miesiac czy dwa temu w posiadlosci braci Koch w Hamptons, Mitt dostal przykaz wybrania na vice Paula Ryana, ktory jest dzielem partii herbacianej od A az po Z zostal uksztaltowany i oplacony przez braci Koch.
Idelany kandydat.
Absolutna ekstrema.
Sam Mitt nie mialby na tyle jaj, zeby wybrac kandydata, ktory przycmi jego wlasny blask, bo przy nieruchawym Mittcie, to Paul bedacy w wieku synow Mitta jest gwiazda.
Paul Ryan jest wyborem oligarchii a nie Mitta.
Gdzie w tym patriotyzm?
Nie pytajcie, gdyby republikanie czy herbaciani idioci kierowali sie przez ostatnie 50 lat patriotyzmem, to nie byloby tego co jest. Patriotyzm to przezytek, liczy sie forsa i prestiz, to jest ich dewiza.
Na dzien dzisiejszy stan jest taki, ze rownorzednie do oficjalnej konwencji republikanskiej odbyla sie rowniez nieoficjalna konwencja, ktora miala miejsce w prywatnych siedzibach na Florydzie jak rowniez na zacumowanym do wybrzerza Florydy jachcie, na ktorym powiewala flaga Cayman Islands.
Cayman Islands?
Mowi Wam to cos?
Jesli nie, to przypominam, ze Mitt ukrywa znakomita czesc swojego bogactwa w roznych zagranicznych bankach, miedzy innymi na Cayman Islands, a robi to w celu unikniecia placenia podatkow.
I to wlasnie tam na tymze jachcie jak i w puchowych kanapach salonow bogaczy Mitt dostawal przykazania, ktore bedzie musial spelnic jesli dostanie sie do Bialego Domu.
Cala afere jachtowa odkryl jeden z dziennikarzy ABC i zaplacil za to odebraniem mu uprawnien. Nie wiem tylko jeszcze czy w ogole dziennikarskich czy tylko tymczasowo uprawnien obslugiwania konwencji.
Pewnie sie zastanawiacie jaki w tej sytuacji ma sens samo glosowanie?
Fakt, wyglada na to, ze niewielki.
Jednak ciagle wierze, ze jest latwiej sfalszowac wybory, w ktorych ludzie nie biora masowego udzialu niz takie w ktorych ludzie jednak biora udzial.
Od dwoch lat siedze i sledze, podpisuje cala mase petycji, nawet jestem na liscie woluntariuszy z ramienia demokratow mimo, ze nie naleze do partii, ale tym bardziej jako osoba bezpartyjna uwazam, ze jestem potrzebna.
Czy to cos da?
Nie wiem, ale nie moglabym spojrzec sama w swoje wlasne odbicie w lustrze, gdybym miala swiadomosc, ze nic nie zrobilam.

PS
Podpisywanie petycji juz pomoglo w Ohio, gdzie republikanie chcieli zlikwidowac mozliwosc wczesniejszego glosowania, z ktorego korzysta wiele ludzi. Wlasnie wczoraj przyszla wiadomosc, ze sad przywrocil to prawo i ludzie pracujacy na zmiany, lub tacy co nie moga z jakichs powodow dotrzec do urn wyborczych beda mogli jak zawsze skorzystac z prawa wczesniejszego oddania glosu.
Jak widac nawet "jedna osoba" moze cos zmienic jesli dolaczy do podobnie myslacych osob.
Teraz bierzemy sie za Pensylwanie i inne stany.

Nastepne zwyciestwo Floryda!!!!
Kolejny sad uznal zepedy republikanow za niezgodne z Konstytucja!!!

29 comments:

  1. Politycy wszędzie są podobni - gdy tylko pojawia się jakiekolwiek światełko w tunelu - przywdziewają nowe twarze i idą na przód do celu, jakim jest sukces polityczny w wyborach. Ubarwić, podostrzyć, zmatowić, przemilczeć, wykrzyczeć, obiecać, a i odrobina prawdy nie zaszkodzi, tak dla urzeczywistnienia łgarstwa.
    Szkoda gadać, to rzeczywiście k....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, Ty wiesz, ze polityka wlasnie polega na tym, zeby umiec ubarwic itp. Dlatego tez tak wazne jest zeby narod obserwowal, sluchal, czytal, patrzyl i SPRAWDZAL czy to co mowia pokrywa sie z faktami.
      Kazdy z nas kieruje sie zaufaniem, mamy lub nie wieksze lub mniejsze zaufanie do politykow, ktorych ideologia pokrywa sie chociaz czesciowo z naszymi pogladami.
      Ale bez wzgledu na poglady, fakty sa zawsze FAKTAMI.
      Mozna miec rozne opinie na temat rozwiazan, ale nie mozna zaprzeczyc lub zmienic faktow.
      Jak widzisz na przykladzie tego co opisalam, ja sie politykom przygladam, obserwuje, a nie rzucam im sie w ramiona na skutek chwilowego entuzjazmu. Czesto takie obserwacje trwaja lata cale, grzebie w przeszlosci, sprawdzam gdzie i z kim mieli wczesniejsze powiazania, bo to tez swiadczy o pewnych rzeczach...
      Nie zrozum mnie zle, prosze, pisze to tylko dlatego, do Ciebie, ze wiem, ze Ty robisz podobnie:)
      Jak obie wiemy, polityka to kurwa, ale kurwy tez sa rozne;) Jedne mniej inne bardziej szkodliwe;)))

      Delete
  2. Gdyby więcej było takich, jak Ty, tak zaangażowanych (bo jesteś bardzo, skoro od dwóch lat siedzisz i śledzisz i podpisujesz całą masę petycji, a nawet jesteś na liście woluntariuszy), to trudniej byłoby wygrać wybory takim oszustom, którzy tylko chcą się dorwać do władzy i przekroczą wszelkie granice, aby tak było. A może to ostatnie stwierdzenie dotyczy wszystkich polityków?
    Ja nie sprawdzam jak Ty, u nas wybór od lat jest prosty, na zasadzie mniejszego zła i tak mnie to zniechęciło, że aż do następnych wyborów unikam jak ognia polskiego politycznego szamba.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, tak naprawde to ja w polityce siedze od 20 lat. Pierwsze wybory w jakich bralam udzial to bylo 20 lat temu i glosowalam na Clintona. Od tamtej pory zaczelam sie interesowac amerykanska polityka, nie lubie byc "nieswiadoma":))) Rok 2000 i (p)rezydentura Busha mnie tak wkurwily, ze zaleglam w polityce na stale. Jak Ci powiem, ze od 2000 roku nie przeczytalam zadnej innej ksiazki poza polityczno-historycznymi to jest prawda. Kiedys zmusilam sie do przeczytania czegos Prachetta, ale ja nie mam czasu na takie rzeczy.
      Zagrzebalam sie tak w historii politycznej Ameryki, ze nawet zaczelam uswiadamiac Wspanialego, on zreszta twierdzi, ze jemu sie polityka ociera o uszy, a ja jestem ta ktora ma wiedze poparta faktami.
      Najwiekszym problemem jest dla mnie ekonomia i prawidla gospodarki, tu czesto oprocz gmerania w zrodlach pytam ludzi, ktorzy sie na tym znaja. Czytam blogi ekonomistow, jak czegos nie rozumiem jezykowo, biore Wspanialego za oszywke i dotad mecze az wyjasni w taki sposob ze rozumiem.
      Pamietam jak w 2004 roku Amerykanie smiali sie ze mnie jak mowilam o krachu na rynku domow. No to sie smiali, a potem sami stracili domy. Co ja na to poradze, jak ludzie lubia kupowac? Przeciez im nie zabronie sila.
      W polityce w sumie zawsze jest wybor na zasadzie mniejeszego zla, bo wszedzie jest korupcja. Ja tez bym chciala zeby moj kandydat nie bral pieniedzy od korporacji lub bankow. Tylko niestety prawda jest taka, ze bez tych pieniedzy nie mialby prawa byc nawet kandydatem.
      Czy to sie kiedys zmieni?
      Raczej nie za mojego zycia i na pewno nie bez rozlewu krwi. A wiec poki jest jak jest, to wybieramy mniejsze zlo.
      Ja tez nie lubie tej swiadomosci, wiec jak widze kandydata, ktory wzbudza moje zaufanie i juz go sobie sprawdze, to zaczynam mu wierzyc. Ciagle patrze na rece, ale jak "wierze" to jest mi latwiej.
      Obame obserwowalam 4 lata, kazde posuniecie polityczne od 2004 roku mialam na radarze, oprocz tego grzebalam w jego przeszlosci. Czy jestem zawiedziona?
      NIE!!!!
      I tak jak glosowalam na niego 4 lata temu z ogromnym entuzjazmem, tak tym razem moj entuzjazm jest 10-krotny w porownaniu do tamtego.
      Czy to znaczy, ze Obama jest w/g mnie idealny?
      Bon buk nie, ale wiem, ze Obama jest najbardziej odpowiednim kandydatem w stosunku do obecnych czasow i na tej a nie innej scenie politycznej.
      To mi wystarczy, zeby wejsc w to z glowa, sercem i butami:)))

      Delete
    2. A bierzesz pod uwagę, Star, rozczarowanie druga kadencją? Może przecież tak być, jak w Polsce z Tuskiem. Coraz więcej głosów zaskoczonych i coraz bardziej wkurzonych ludzi, którzy nie rozumieją co się stało z Tuskiem i jego rządem.

      Delete
    3. Zante, ja nawet biore pod uwage kadencje Romneya. Jestem za stara, zeby nie brac pod uwage takich rzeczy:)) Czego sie moge spodziewac po Obamie to ja wiem i raczej mnie druga kadencja nie rozczaruje, najwyzej chwilowo wkurwi tak jak kilka razy wkurwila pierwsza. Natomiast nawet jednej kadencji Romneya moge nie przezyc i to jest gorsze. Jak bys zobaczyla ich budzet, to by Ci wlosy nie tylko na glowie stanely deba i nie wierze za zlamany grosz, ze oni tego budzetu nie wprowadza w zycie, jak teraz probuja klamac. Ja im nie wierze chocby krwia pluli i watroba rzygali!!! Nie wierze i nigdy w zyciu nie uwierze.
      Kilka dni temu na politycznym forum postawilam konkretne pytanie do zwolennikow Romneya z prosba o podanie nazwiska jednego republikanina, ktory przez ostatnie 50 lat zrobil cos dobrego dla kraju lub ludzi. Prosilam o nazwisko i nazwanie tej jednej jedynej rzeczy, ktora byla dobra, ktora przyniosla zysk krajowi lub ludziom.
      To bylo bodajze w czwartek i do dzis nie mam ani jednej odpowiedzi.
      Nie ma nic, nikt z popierajacych republikanow nie potrafi odpowiedziec na tak proste pytanie.
      Ja ich rozumiem, bo ja tez bym nie potrafila, ale ja nie popieram tej partii.

      Delete
  3. Dzisiaj słuchałam w polskiej Trójce audycji na temat przedwyborczej gry wstępnej republikanów. Smród mi walił z tego okrutny i miałam nadzieję, że się odniesiesz, bo ja jak pijane dziecko we mgle, tylko instynkt.
    Dzięki więc za wyjaśnienia.
    A co to było z występem Clinta E.? Jak on jest odbierany?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przeczytałam właśnie, co Wy na temat C.E. Ale jak wygląda odbiór społeczny szerszy?

      Delete
    2. Jest mi trudno okreslic jaki jest szerszy odbior, bo generalnie wszystkie media potepiaja to wystapienie C.E. i sa zaszokowane, zwlaszcza znajac jego liberalne poglady. Natomiast ludzie? No, wiesz jak ludzie ci co sa po stronie republikanow to oczywiscie bronia i mowia, ze to bylo cudowne wystapienie, ci z mojej strony podobnie jak Wspanialy wiekszosc mowi, ze juz nigdy nie obejrzy filmu Clinta.
      Ale najbardziej podoba mi sie reakcja kampanii Obamy;))) Tuz po polnocy wyslali przez Twitter zdjecie prezydenta siedzacego w glebokim fotelu prezydenckim. Zdjecie jest zrobione z tylu, tak, ze widac tylko czubek glowy Obamy i oparcie fotela z wygrawerowana tabliczka The President of USA i do tego byl komentarz "to krzeslo jest zajete".
      Bardzo mi sie to podoba, bo to takie typowe dla Obamy, ktory ma niesamowite poczucie humoru.

      Delete
    3. Justm, mam nadzieje, ze jeszcze tu zerkniesz;) Wlasnie nadrobilam zaleglosci telewizyjne i Jon Stewart, ktory ma swietny program komedii politycznej w ten sposob podsumowal wystapienie Clinta.
      "Posluchaj Clint, w NYC gdzie normalnie jest siedziba mojego show, spacerujac po okolicznych ulicach jest bardzo latwo spotkac starego czlowieka, ktory krzyczy na niewidzialne i niezidentyfikowane obiekty. Ale zaden z nich nie jest laureatem Oskara"
      Boskie:))))))))))))))

      Delete
    4. No!:) To jest dobre:)
      Będę zaglądać. Dla mnie - już przed Twoimi wyjaśnieniami - wygrana Romneya byłaby autentyczną klęską demokracji. A zważywszy, że to takie mocarstwo, rykoszet, w dobie obecnego kryzysu, mógłby być szeroki. Nadal intuicyjnie, ale tak to czuję.

      Delete
    5. Ciesze sie, ze zagladasz:)) Szczerze powiedziawszy to obecnym republikanom demokracja jest w ogole nie na reke. Stad tez takie pomysly jak zaostrzenia w prawie wyborczym mimo, ze nie ma zadnej ewidencji wskazujacej na voters fraud.
      Zobaczymy co bedzie dalej, po niedzieli zaczyna sie konwencja demokratow.

      Delete
  4. podziwiam i chwalę zaangażowanie. zamiast chłonąć tylko kampanie, to masz wiedzę tego co było wstecz. a nawet petycje podpisjesz. i to jest właśnie sens patriotyzmu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ucieczko, dziekuje:)) Wspanialy twierdzi, ze ja jestem krancowo pierdolnieta, bo mam jeden adres mailowy przeznaczony tylko na polityke i petycje, zebym bron buk nic nie przegapila;))

      Delete
  5. I własnie dlatego z tą pania mi nie po drodze. Dla mnie polityka to teatr, szczególnie ta w moim kraju. Oni udają, my udajemy i tak się toczy. Nawet jeśli znajdzie się jeden sprawiedliwy to i tak go zadepczą, a jesli znajdzie sie kilku sprawiedliwych to wkrótce zaczną być kanaliami bo jak uczy historia "Sprawiedliwość i uczciwość są stałymi uciekinierami z obozu zwycięzców".
    Clinta widziałam wczoraj, wyłączyłam się na fonię i zaczęłam myśleć intensywnie o "Wzgórzu rozdartych serc" - gdzie miał o niebo lepsze teksty.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie sledze polskiej polityki, bo nie mam potrzeby, ale czasem cos poslucham, cos poczytam i mam wrazenie, ze w Polsce nie ma politykow. Pamietam ostatnie wybory prezydenckie, kiedy czasem z ciekawosci posluchalam jakichs klipow, to niestety nie brzmi jak polityka.
      Mam nadzieje, ze nikogo nie obraze, ale to poziom harcerstwa.
      Dzis z ciekawosci weszlam na strone Poliyki i poczytalam co pisza na temat amerykanskich wyborow i sie zalamalam:))) Skad oni biora takie informacje??
      I to pisze ktos popisany jako korespondent z Washingtonu czy NYC:))) A ja czytam i pekam ze smiechu, bo to zupelnie nie ma sie w zaden sposob do tutejszych wydarzen.
      No chyba ze biora te informacje z Foxa, ktorym ja sie nie splamilam przez ostatnie 12 lat, to rozumiem.
      Jeszcze Rush Limbaugh brzmi podobnie i Glenn Back:))))
      Naprawde nie dziwie sie, ze omijasz, ja bym dostala sraczki z padaczka i swierzbia gdybym nagle obudzila sie w polskiej rzeczywistosci bez mozliwosci ucieczki.

      Delete
    2. Bardzo mi się podoba Twój stosunek do polityki i Twoje obywatelskie zaangażowanie. Byłem podobny po powrocie do Polski z mojej emigracji. Ostatnie lata przemieszkane w ojczyźnie zrobiły ze mnie cynicznego anty społecznika i teraz jestem tylko złośliwym frustratem. Gdybym był młodszy, rzuciłbym to wszystko w cholerę i wrócił na stałe do Stanów, nawet bez zielonej karty. Osobiście mam nadzieje, że Obama wygra wybory.

      Delete
    3. Przepraszam, źle to umiejscowiłem, bo to był komentarz dla Stardust, ale Czarny Pieprz serdecznie pozdrawiam

      Delete
    4. Kosmito, dziekuje:) Mnie tez czesto niedaleko do frustracji, ale na szczescie to sa chwile, ktore jeszcze ciagle potrafie przekuc na pozytywna energie.
      Nie potrafie sie poddac, to jest nie tylko moje zycie, ale zycie przyszlych pokolen, moich dzieci, wnukow..
      Przykro mi, ze tak sie stalo w Twoim przypadku, jak widzisz ja tez napisalam, ze nie potrafilabym sie juz odnalezc w polskiej rzeczywistosci.
      Ale moze oboje nie bierzemy poprawki na to, ze w sumie Polska jako narod i polscy politycy dopiero sie ucza. Tyle tylko, ze aby sie nauczyc trzeba byc zaangazowanym, a z tym jakos cieniutko w Polsce.
      Mysle, ze polskie spoleczenstwo jest ciagle (przynajmniej podswiadomie) politycznie w czasach PRLu kiedy to najlepszym wyjsciem bylo powiedziec sobie "nie mam na to wplywu". Amerykanskie spoleczenstwo jest bardziej zaangazowane, chociaz moim zdaniem i tak za malo.
      Ja ciagle wierze, ze Obama wygra, ale tez wiem, ze jesli nie daj buk przegra to tylko mnie bardziej zmobilizuje do dalszej walki;)) No taka juz jestem.
      Druga rzecz to bez wzledu na to jak wazny jest odpowiedni prezydent to jeszcze wazniejszym jest zapewnienie temu prezydentowi odpowiedniego do wspolpracy Kongresu.
      A tu spoleczenstwo amerykanskie dalo dupy bezprecedensowo w 2010 roku.
      Jesli Obama czegos nie zrobil, to jest NASZA (wyborcow) wina w takim samym lub wiekszym stopniu jak jego.
      Wiesz jak pomysle ile lat Mitch McConnell siedzi w kongresie to mi sie scyzoryk otwiera. Podobnie jak John Boehner, szlag mnie trafia.
      No ale to wina nie jego, tylko wyborcow. Z tym, ze oczywiscie mowimy o Kentucky i Ohio, gdzie psy dupami szczekaja a wiekszosc ludzi nosi glowe pod pacha albo na niej siedzi.
      A Joe Liberman???
      Zagryzlabym te szmate wlasnymi zebami, ale ktos na to glosuje(!!!)
      Swiadoma demokracja to nie tylko glosowanie, swiadoma demokracja to zaangazowanie w codzienne wydarzenia polityczne. Szkoda, ze tak niewielu o tym wie...
      Zycze powodzenia i prosze, trzymaj mocno kciuki 6 listopada:))

      Delete
    5. Tak jest, trzymam kciuki i mam nawet znaczki i okrągłe broszki "Yes, we can" z poprzednich wyborów. Mam nadzieję, że przyniosą szczęście!

      Delete
  6. Star dziękuje za sprawozdanie. Ja Ciebie tez podziwiam za zaangażowanie. Przeciez polityka jest tak niewdzieczna dziedzina, wlasnie taka kurwa;) ja jej nie trawie, tutaj I tak jest latwiej sie wciagnac, zwlaszcza w Stanach jest bardzo spektakularna. W Polsce by mine wykonczyla nerwowo. Nie wiem jak moja mama moze w tym siedziec?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, ja uwazam, ze politycy, zwlaszcza ci najbardziej pokretni wykorzystuja to, ze wiekszosc ludzi uwaza, ze polityka jest niewdzieczna i nie chca jej nawet sledzic. Wiesz, na zasadzie, ze latwiej rzadzic i wykorzystac nieswiadomy narod. I zdajac sobie z tego sprawe nie chce byc ta owieczka, ktora jest latwo rzadzic.
      No tak wybralam:)))
      Tak sobie w tej chwili pomyslalam, ze gdybym w mlodosci wykorzystala tyle czasu na nauke co dzis poswiecam polityce to pewnie mialabym kilka doktoratow:))))

      Delete
  7. Hmmm... rzekłam to samo, że ku..wa ona, jak Pierworodny uparł się,żeby iść na politologię. Na moje wyszło. Ale kto by tam się przejmował gadaniem rodzicielki ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No dobrze, juz wiem, ze to Ty bylas przeciwna politologii, ale bardziej sie liczy chyba czy to Pierworodny jest zadowolony?

      Delete
    2. Do niczego w życiu mu się nie przydała. Nie ułatwiła mu nic. I... sam mówi, że teraz by mnie posłuchał i poszedł na ekonomię...
      Ja posłuchałam, nie rodziców, ale nauczyciela, który mi doradził mój kierunek. I ani przez sekundę nie żałowałam.
      Czasem trzeba ludzi słuchać :)

      Delete
    3. I to nie tak, ze ja okoniem stawałam, zawsze mówiłam, że może być gazeciarzem albo mleczarzem, byleby był szczęśliwy. I o to się kłociłam z męzem, ktory chcial, żeby on był doktorem...
      Ale politologia i polityka... dziennikarstwo.
      Pracuję w tym fachu już ponad ćwierć wieku. Uwierz mi, nawet w rolnictwie daje się dupy...
      To jest polityka i trzeba mieć twardą dupę ;)

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...