Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, September 10, 2012

Rozmowy z 2-latka

Bylismy wczoraj odwiedzic wnuczke, ktora 30 sierpnia skonczyla 2 latka. Tym razem rodzice nie robili wielkich urodzin, bo jak wiemy mama w ciazy, ojciec czesto podrozuje sluzbowo, wiec impreza odbyla sie na kilka rat. Na nas wypadlo wczoraj. Prezent w postaci rowera na 3 kolkach wyslalismy bezposrednio do nich, bo tak latwiej.
Jak przyjechalismy to niestety trzeba sie bylo pokrecic troche w poszukiwaniu parkingu, wiec ja wysiadlam i poszlam na gore, a Wspanialy krecil.
Jak tylko weszlam to A. zapytal:
-- Aviva, zobacz kto do Ciebie przyszedl?
Spojrzala z nad talerzyka z modelina i zawolala:
-- Bacia.
-- A dasz mi buzi? - zapytalam.
-- Pozniej, teraz jestem zajeta.
-- A co robisz?
-- Ciastka.
-- A dasz mi jedno?
-- Tak, ale musze je wlozyc do piekarnika - i poleciala do swojej kuchni, ktora miesci sie w rogu prawdziwej kuchni, otworzyla piekarnik i wlozyla talerzyk z wycietymi "ciastkami".
Przyleciala, teraz dala mi buzi i zaczela liczyc:
-- Jeden, dwa, trzy, cztery...
Nie wiedzialam o co chodzi, ale na moj pytajacy wzrok I. wyjasnila, ze ona w ten sposob odmierza minuty "pieczenia ciastek". Potrafi liczyc do 20-tu, ale czas pieczenia jest rozny, w zaleznosci od cierpliwosci piekarki:))
Po chwili poleciala, przyniosla "ciastka" i rozdala wszystkim po jednym, bacznie sprawdzajac czy sie aby nie skleily i ktos nie dostal wiecej. W tym momencie przyszedl Wspanialy, udalo mu sie bo dostal i buzi i ciastko zaraz od progu.
Teraz A. przyniosl paczke z rowerem i mieli wspolnie go zlozyc, bo jak prezent to prezent, czekali na nas.
Mala bardzo chciala rower i zawsze jak przechodzili obok sklepu z rowerami to musiala wejsc i usiasc na jednym. Jak tylko zobaczyla paczke a na niej namalowany rower zaczela sie wpatrywac z niedowierzaniem.



-- Co to jest?
-- Rower - klasnela raczkami.
-- Widzisz Bacia i Dziadek kupili Ci rower na urodziny.
-- Spiewaj Happy Birthday - powiedziala wskazujac reka na Dziadka.
-- Nie, Happy Birthday bedziemy spiewac pozniej, a teraz to Dziadek i ja bedziemy skladali rower.
Nie byla za bardzo zadowolona, ale juz za chwile poleciala do Matki:
-- Daj mi kask.
-- Ale rower nie jest jeszcze zlozony, musisz poczekac - probowala wyjasnic I.
-- Poczekam w kasku, daj mi kask, prosze...
I. dala jej kask bo tak lepiej dla swietego spokoju. Nie pomoglo tlumaczenie, ze jeszcze zdazy go zalozyc, sama chciala dac sobie rade.



Skoro juz nie bylo innego wyjscia to I. zalozyla jej ten kask jak nalezy i tak czekala.



Ledwie dokrecili ostatnia srubke juz siedziala na rowerze:)



-- Daj mi buty, ja chce do parku - zawolala za chwile.
Nie bylo innego wyjscia trzeba bylo isc choc na troche do parku, a ze na szczescie park doslownie po drugiej stronie ulicy wiec poszlismy, tzn. my dziadkowie, mala i ojciec, I zostala w domu dopilnowac obiadu.
Tu dopiero byla radocha i jednoczesnie problem, bo brakuje jej doslownie centymetr zeby mogla sama pedalowac, wiec ojciec musial troche pomagac.



Ona sie oczywiscie zloscila, bo ona chce sama. Na szczescie nie przeszkadzalo jej, ze sama to w sumie stoi w miejscu.




Nie marudzila tez zeby zostac w parku dluzej, wiec wrocilismy do domu, mala na rekach u ojca, a dziadek na rowerze:)) Teraz juz wiem dlaczego upieral sie, ze lepiej kupic ten troche wiekszy, bo jest solidniejszy te mniejsze byly plastikowe. Plastikowy moglby nie wytrzymac ciezaru dziadka;P



Przy obiedzie jak juz uznala, ze ma dosc, to trzeba ja bylo zatrzymac przy stole rozmowa.
-- Opowiesz cos Baci i Dziadkowi?
-- A co?
-- Opowiedz im co bedziemy mieli?
-- Baby cashew (nie wiem jak sie nazywaja po polsku orzechy cashew).
-- Baby cashew!? - powtorzylam za nia udajac wielkie zdziwienie.
-- Tak bedziemy mieli baby cashew! - zawolala jeszcze raz.
-- A gdzie jest teraz baby cashew? - zapytal A.
-- W mamusi brzuchu.
-- A gdzie bedzie baby cashew jak juz wyjdzie z mamusi brzucha?
-- U mnie w pokoju.
-- A co zrobisz jak baby cashew bedzie plakac?
-- Bede spiewac i ukocham i pocaluje baby cashew.
Potem byly prezenty, ktore przywiezlismy od Tatka.





Pozniej torcik na deser, oczywiscie musial byc ze swieczkami, przy czym ilosc swieczek byla niezalezna od wieku jubilatki, tylko od ilosci malinek na torcie:))




-- Bacia spiewaj! - wydala komende.
Po deserze siedzielismy jeszcze troche i spiewala nam piosenki, najbardziej lubi spiewac ABC, czyli abecadlo. Jeszcze dzis sie smieje z tego abecadla, bo spiewala razem z ojcem. On siedzial na podlodze, ona stala obok i spiewali. W pewnym momencie powiedziala:
-- Poczekaj - na co on nie zwrocil uwagi i spiewal dalej.
Wiec zamachala mu reka przed twarza wolajac zniecierpliwionym glosem:
-- Poczekaj, poczekaj... robie kupe.
-- Chcesz isc na nocnik? - zapytala I.
-- Nie, zrobie tak - odpowiedziala zdecydowanie i wzruszyla ramionami.
Do konca zycia bede pamietac te wielkie oczy i skupiona mine jak to mowila:))
Za chwile wydala ojcu komende:
-- Teraz mozemy spiewac.
-- Zmienic Ci pieluche? - zapytala I.
-- Nie... jeszcze troche zrobie ale najpierw spiewamy.
Normalnie co sobie dzis przypomne te scene to pekam ze smiechu, taka rzeczowa byla ta rozmowa.
I. wyjasnila mi, ze chca ja nauczyc korzystac z nocnika, ale nie zmuszaja, jak sa sami to sie udaje, ale jak jest zaabsorbowana towarzystwem to woli pieluche.




Przekochane toto jest:))

69 comments:

  1. Czy Ameryka, czy Polska, impreza taka sama:) Malutka jest śliczna, a ta scena z kupą bardzo mnie rozbawiła:) Uśmiecham się od ucha do ucha:)
    Miłego dnia Star:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, scena z kupa byla boska:)) Buziaki:**

      Delete
  2. Słodka dziecinka!Teraz jest wśród pediatrów przekonanie, że dziecko ma prawo bez problemu robić w pieluchę aż do 3 lat.Mój półtoraroczny wnuczek oczywiście wszystko robi w pampersy, ale ilekroć starszy idzie do toalety, on mu towarzyszy. Gdy starszy sika, to mały podciąga z przodu koszulkę i wypina brzuszek nad muszlą.Wygląda to przezabawnie.A gdy robi kupkę to chowa się w kąciku i od razu wiadomo, że trzeba ja zmienić. Wygląda na to, że za rok kupicie małej rowerek dwukołowy.Ucałuj słodką jubilatką ode mnie.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, pediatrzy pediatrami:) mysle, ze oni chcieliby miec tylko jedno dziecko w pieluchach, wiec probuja, nie zmuszaja, ale probuja. A co z tego wyjdzie to juz zupelnie inna sprawa:)) Z moich obserwacji doswiadczen klientek wynika, ze jak na swiat przychodzi nastepne dziecko, to starsze albo uzywa pieluchy dluzej na zasadzie zazdrosci, albo wyrasta szybciej bo chce byc "duze".
      Zobaczymy jaka bedzie reakcja malej.
      Usciski:)

      Delete
    2. Mam dowód z pierwszej ręki - odpieluchowanie mojej córki trwało półtora tygodnia, kiedy miała 2 lata i 10 miesięcy. Wcześniej próbowaliśmy również, ale skutki były żadne (poza stratami w odzieży i okolicy).

      Delete
  3. Ano :) Przekochane. I przeurocze, przy okazji ;)
    Widzę, że pasja rowerowa jest rodzina :D
    Za jakiś czas Mała wybierać się będzie na rowerowe wycieczki razem z Tobą i Wspaniałym :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak mysle, ze w przyszlym roku bedziemy mogli pojezdzic razem;) Czas pokaze.

      Delete
  4. Co Ty, biedulko, zrobisz, jak drugie będzie równie słodkie? Serce przekroisz chyba.
    Ale rzeczywiście numer z kupą jest nie do podrobienia;-)))))))))))))))))
    No i słodziak z wnusi jest rzadki;-))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, no chyba zrobie to samo, co rodzice majacy wiecej niz jedno dziecko:)))) Ja kuzwa nie wiem, bo sama mialam tylko jedno, ale tak mi sie wydaje, ze jakos da sie to podzielic:)))

      Delete
    2. No kurcze mam wątpliwości;-))))) Ale poczekam na Twoje relacje. Bo coś mi się zdaje, że mieć dwoje dzieci i rozdzielić serce to proste jest. Ale z wnukami to jakoś mi się zdaje, że odczuwa się rozdarcie ;-)))))))))))))))

      Delete
    3. Naprawde nie wiem, bo to moje pierwsza wnuczka, zreszta nie biologiczna, ale mysle, ze biologiczne kochalabym tak samo, wiec moze i z iloscia jakos sobie poradze:)))

      Delete
    4. Mówisz o Niej z taką miłością, że nikomu do głowy nie przychodzi, że niebiologiczna. Nawet jak się wie;-))))))

      Delete
    5. Zante, ja w ogole kocham dzieci:))

      Delete
  5. Replies
    1. Slodkie, bo male, pozniej... roznie bywa;)

      Delete
  6. No po prostu śmiałam się w głos;) Jest rewelacyjna i muszę Ci powiedzieć,że mądra;) Dawidek do mówienia się nie garnie w takim stopniu.Pocieszam Asię,że chłopcy tak mają:) Buziaki serdeczne!;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak mi sie cos zdaje, ze chlopcy pozniej mowia. Ale wczesniej czy pozniej to i tak potem nadaja jak katarynki:)))

      Delete
  7. Jaka tam Mała śliczna! A co za dialogi z wami prowadzi. Tego z kupą, to i ja nie zapomnę :-)

    P.S. Cashew to nerkowce.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mala aparatka:)))
      Bee, a ja myslalam, ze nerkowce to pecans? to jak sie w takim razie nazywaja pecans?

      Delete
  8. Rotfl. Madame, czy wiesz, że ojciec Avivy pracuje (pracował) w jednej firmie z moim mężem? ;-)

    ReplyDelete
  9. Przeslodka jest:) Dialog o kupie bezcenny. Przypomnialo mi to jak moj siostrzeniec bedac w podobnym wieku siku robil do nocnika, kupe w pampersa. Na pytanie dlaczego, slodko odpowiedzial " bo ja baardzo lubie kupe tak robic" :)

    ReplyDelete
  10. Przeslodka jest:) Dialog o kupie bezcenny. Przypomnialo mi to jak moj siostrzeniec bedac w podobnym wieku siku robil do nocnika, kupe w pampersa. Na pytanie dlaczego, slodko odpowiedzial " bo ja baardzo lubie kupe tak robic" :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziecieca szczerosc jest niezastapiona:))

      Delete
  11. Cudna jest. Dzieci sa nie do podrobienia z tym brakiem krepacji i szczeroscia:) Faktycznie, ze zamilowanie do roweru to po Babci;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja uwielbiam te dziecieca szczerosc i zawsze mi szkoda, ze potem my dorosli uczymy ich tych wszystkich "wypada - nie wypada";))

      Delete
  12. Mala jest urocza, jak ten czas leci to juz drugie urodziny, lalll.
    A ciasteczka upieczone przez wnuczke, smakowaly?:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, to juz 2 urodziny, czas leci nieublagalnie:) Z ciasteczek potem robilysmy pizze;))

      Delete
  13. ma tego samego dnia urodziny co moja Mama :) i niezmiennie jest śliczna :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zachwycona Małą do momentu kupala. Bo jakos mi to nie idzie w parze. Ale może tylko ja mam takie odczucia :)

      Delete
    2. Spt, no prosze, czyli dobrze sie zapowiada:))

      Delete
    3. Ludko, ale co Ci nie idzie w parze? NIe da sie spiewac i robic kupe jednoczesnie:)))

      Delete
    4. Może Ludka nie wie, że dzieci kupę robią....hm.....

      Delete
    5. Ja mysle, ze Ludce chodzilo o to, ze dzieci zwykle sie chowaja, zaszywaja gdzies w kacie, robia co maja zrobic i czekaja, ze ktos odkryje "mine":) Mala nie jest uczona, zeby sie wstydzic, bo i w sumie czego ma sie wstydzic dwuletnie dziecko. Wstyd i tak kiedys przyjdzie sam, wiec nie ma potrzeby go uczyc. Kazdy wychowuje innymi metodami:))

      Delete
  14. Star, mała wdaje się w "Bacię" - ja Ci to mówię :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, nie strasz bo mi zabronia wizytacji:))

      Delete
    2. Jak to zabronią - tylko pokaż bloga, jaka babcia popularna i to nie dlatego, że rozdaje kasę, ale dla samej siebie! Tylko życzyć sobie, by mała miała równie bogatą osobowość, no!

      Delete
    3. No wiesz, narazie jak Bacia wali prosto z mostu co ma na mysli:) Ale jak zacznie klac to moze byc cienko;))

      Delete
  15. Sama slodycz!!! i na dodatek jeszcze madralka ponad swoj wiek.
    Usciski

    ReplyDelete
  16. Inko, wnuki to ponoc nagroda za rodzicielstwo:)) I chyba cos tym jest.
    Nie wiem czemu nie chce mi sie otworzyc okno odpowiedzi;/

    ReplyDelete
  17. Przkochane i przesliczne! Jakie oczy! Niech rośnie duza i zdrowa!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, ja zaluje, ze zdjecia nie oddaja min i tonu glosu:))

      Delete
  18. Słodka jest. I śliczna :-) Po babci :-)
    Eumenida

    ReplyDelete
    Replies
    1. Taaaak, po babci;))) To dopiero ewenement:)))

      Delete
  19. Świetna jest na zdjęciach i w zapiskach dialogów, które są rzeczowe i trafiające w samo sedno spraw. Teraz mi wpadło do głowy, że dzieci są konkretne. "Zajęta jestem" czy liczenie czasu pieczenia ciastek, wydawanie "poleceń" do śpiewania czy informacja o robieniu kupy są informacjami - powiedziałabym - w punkt. :-) A alfabet to też obecnie jedna z ulubionych piosenek mojego starszego syna.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zabawne sa dzieci w tym wieku:) I bardzo konkretne;)))

      Delete
    2. Tak, a potem już trochę poważnieją - widzę to moim starszym (4-latku). Po wakacjach się zmienił, już nie jest taki bardzo spontaniczny. Ale swoje racje nadal ma. I powtarza po mnie - np. że "....to mnie denerwuje" (np. pytam "chcesz kapustkę kiszoną?" - odpowiedź: "Nie, kapustka kiszona to mnie denerwuje". Konkretna informacja.

      Delete
  20. dżizes nareszcie !!!
    ja wiedziałam ze w końcu Ci przejdzie !!!
    dobrze że Aviva miała te urodziny ;-)
    wszystkiego dobrego dla Niej ;-)
    my podobny rowerek zakupiliśmy Lence na roczek !! tzn ten nasz dodatkowo ma podstawki do nóżek ,takie zabezpieczenie od kierownicy do siodełka że się nie gibnie na bok no i rączkę do pchania dla rodzica hihihi po urodzinach pokażę a urodziny w niedzielę
    pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, nic mi nie przeszlo:)) Wrecz przeciwnie, wkurw sie nasila i tak juz bedzie do 6 listopada:))
      No pokaz ten rowerek, bo jakos nie ogarniam tych podstawek;))

      Delete
    2. nie mogę do niedzieli bo mamusia Leny wchodzi na blogaska
      a chodziło mi o to że notka o innej tematyce ( tzn o luckiej tematyce )

      Delete
  21. Cudowna Mała! A jaka rezolutna! No i ta umiejetność liczenia, coś niesamowitego:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko, z tym liczeniem to taka mala obsesja:)) Ona liczy wszystko, schodki jak wchodzi lub schodzi, guziki przy ubraniu, no zywcem wszystko co sie da:))

      Delete
  22. W takim razie dla jubilatki wiele szczęścia, nie mogę się na nią napatrzeć. A, ze do dwudziestu to jestem w szoku!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aga, mnie tez te dwadziescie szokuje, bo to troche duzo na takiego malego baka, ale radzi sobie calkiem dobrze.

      Delete
  23. Wszystkiego naj dla jubilatki!!! Przesliczna jest :)

    ReplyDelete
  24. Sliczny maluch i zadziwia mnie ,ze mowi calymi zdaniami juz,nie mowiac o liczeniu.My mamy podobna prawie dwulatke w bliskiej rodzinie,coreczka siostry mojego meza.Mala bedzie miec dwa lata w pazdzierniku,ale zaczyna laczyc wyrazy w zadania od niedawna.Jest bardzo odwazna i zywiolowa.Moze to jej troszke oporniej idzie,bo w 2 jezykach sie mowi do niej,moze nie calkiem do niej,ale slyszy w domu rowniez jezyk Polski i to moze dlatego.Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale to fajnie, ja mam klientke, ktorej dzieci od poczatku mowia w trzech jezykach i radza sobie doskonale. Dzieci sa bardzo chlonne.
      buziaki:**

      Delete
  25. logiczne myślenie, jakkolwiek, w każdym wieku w innym wymiarze, to zawsze jest pożądane:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak Ivo, to prawa logiczne myslenie jest zawsze przydatne:)

      Delete
  26. Replies
    1. Moze nie wszystkie, ale trzeba sie skupiac na tych, ktore sie spelniaja:))

      Delete
  27. Gratuluję wnuczki !
    Jest urocza. :)

    ReplyDelete
  28. Rewelacyjna ta Wasza wnuczka, a ten rower ma chyba po Babci :)
    I słodziak z niej niesamowity!
    A cashew to orzechy nerkowce :)

    ReplyDelete
  29. Przesłodka. Mam identyczny egzemplarz z 22 lipca:) Więc wiem, co czujesz...

    ReplyDelete
  30. Ha ha ha! Świetna rozmowa, szczególnie ta część z kupą!:-] Mała jest śliczna!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...