Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, October 3, 2012

A niech se pada.. mnie nie napada:)

Ostatnie kalosze jakie w zyciu posiadalam to bylo chyba jeszcze w czasach podstawowki, w Polsce.
Czy ktos jeszcze pamieta tamte paskudne kalosze? Wszystkie byly w ponurych kolorach, najczesciej czarne lub chyba granatowe, nie pamietam czy widzialam inne kolory.
Jesli ktos pamieta, to bardzo prosze o oswiecenie:)
Ja mialam czarne, paskudne, ale co tez moze byc ladnego w kaloszach?
Kalosze jak kalosze, maja chronic przed deszczem, kaluzami i tyle, jak nie przemakaja i da sie do nich zalozyc grube skarpety na wypadek zimna, to juz spelniaja swoja role.
Podobna role doskonale spelniaja sneakersy, czy tez zimowe nieprzamakajace botki, a wiec nigdy nie przyszlo mi do glowy, zeby zakupic kalosze.
Az do wczoraj.
Wczoraj padalo, poszlam wiec do pracy w sneakersach i jak zawsze wszystko bylo OK.
Ale wracajac z pracy przystanelam, zeby przed wejsciem do pociagu zapalic papierosa, a ze przystanelam przed sklepem to zaczelam sie bezmyslnie rozgladac po wnetrzu.
I sie zachwycilam:)

No bo jak sie nie zachwycic?
To sa kalosze, ktore normalnie krzycza "kup, kup, kup! nie zastanawiaj sie tylko kup!"
A wiec weszlam i kupilam.
No to niech se pada...

47 comments:

  1. Teraz na pewno nie zmokniesz :)
    Sliczne kalosze.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj Szczurcia:) Mnie sie wlasnie spodobaly, ze takie kolorowe i wesole:)

      Delete
    2. Kiedys takich nie bylo - no i niechetnie w dziecinstwie biegalo sie w czyms, co przypominalo raczej gumiaki przeznaczone do pracy w oborze...

      Delete
    3. Dokladnie takie byly te dawne kalosze:) Moj dziadek do obory mial takie jak moje tylko wieksze:)))

      Delete
  2. Normalnie -dajesz czadu;))
    Śliczne są!nie se pada...u Was;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. "niech" miało być -zjadłam;))

      Delete
    2. Misiu, jak na zlosc dzis juz nie pada, ale moze jeszcze bedzie:))

      Delete
    3. uwierzysz,że nigdy w życiu nie miałam kaloszy?Ale to się zmieni!
      Niech no tylko dorwę takie zajefajne;))

      Delete
    4. Czekam na Twoja kolejną notkę, bo przeczytałam,że Obama w debacie wypadł gorzej;/

      Delete
  3. No takie cuda to i ja pewnie bym kupiła, chociaż nie przepadam za kaloszami tak generalnie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez nie przepadam, ale te mi sie wyjatkowo spodobaly:)) No i tutaj raczej nie pada az tak czesto, ale chyba sie przydadza:))

      Delete
  4. Mam różowy parasol i kalosze w retro wzory - niech pada ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, to teraz obie bedziemy zaczarowywac deszcz:)) Moze jakis taniec deszczu odtanczymy:)

      Delete
  5. Replies
    1. Mysle, ze nawet na paskudny, deszczowy deszcz beda mnie rozweselac:))

      Delete
  6. Zaskakująco pozytywne kalosze! Tańcz i czaruj ten deszcz :)))

    ReplyDelete
  7. sliczne.
    tez mam kalosze, bialo-niebieskie.. i zawsze przypominam sobie o nich, kiedy mam juz przemoczone buty ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam nadzieje, ze ja o moich bede teraz pamietac:)

      Delete
  8. Ja pamiętam tamte kalosze, ale były też inne kolory bo ja miałam czerwone. Wzorków wtedy jednak nie było. Pamiętam też kalosze, które miał mój dziadek, czarne, błyszczące i takie króciutkie jak półbuty.
    Teraz to kaloszy od metra w sklepach, wszelkich kolorów i wzorów. Moja wnuczka ma takie w biedronki, z oczkami i czułkami:) Ja jeszcze sobie nie sprezentowałam, żadne nie prosiły mnie o to, żeby je kupić. Mało chodzę po deszczu :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mialam czarne, paskudne:(( A takie jak polbuty tez pamietam, to chyba byly takie ochraniacze i zakladalo sie je na normalne polbuty.
      Przymierzalam sie do kaloszy takich z uchwytami:)) jak koszyk po obu stronach kiedys, ale jakos mi przeszlo.
      Te natomiast wpadly mi w oko bo takie kolorowe, kwieciste:)
      Tez malo chodze po deszczu, bo prawde mowiac rzadko kiedy pada az tak zeby nie dalo sie przejsc w normalnych butach, ale moze bedzie okazja zalozyc;))

      Delete
  9. Teraz jest szeroki wybór kaloszków,są piękne,kolorowe i niestety...nie mogę trafić na takie które byłby dla mnie wygodne.
    Cisną mnie w łydce, a zbyt luzne w stopie , bo chciałam długie jak kozaki. Krótkich nie chcę,bo mam zamiar chodzić po łąkach i krzaczorach,więc muszą być długie!
    Ech...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko, wlasnie ze wzgledu na obfitosc w lydce, kupilam krotkie, a po krzaczorach nie mam okazji lazic. Wysokie niby sa OK, ale jednak jak probowalam przejsc kilka krokow po sklepie to nie czulam sie wygodnie.

      Delete
    2. O,to to, czyli nie tylko ja tak mam,ufff.Pocieszyłaś mnie,bo już myślałam,ze ja taka marudna jestem.Kupię zatem podobne do Twoich:)


      A to taki kawał był:
      Rozmawiają dwaj faceci. Pierwszy z wysuniętą wargą dolną narzekał ,że pada,a drugi z wysuniętą wargą górną odpowiedział, a niech pada,mnie tam nie napada;)

      Delete
  10. W Anglii dzika moda na kalosze. Do wszystkiego. Są nawet wersje na obcasach.
    Ja za bardzo nie lubię (jakoś tak noga lata w te i we wte), choć przyznam szczerze, że wzory i kolory są tak świetne - jak chociażby Twój - że kto wie, kto wie, może się kiedyś złamię :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tu tez byla ta dzika moda i dziewczyny chodzily w kaloszach nawet w upalne dni, nie wiem po co, no ale ja juz nic nie wiem:)) A od kilku lat jest faktycznie zatrzesienie kaloszy w sklepach i rozne rozniste, w kratki, paski, kotki, pieski i co kto chce:))

      Delete
    2. Ja mam takie do kostek, zielone w czarne pacaje. Czasem są przydasię.
      Ale mi się odmiana przypomniała:

      ja noszę kalosze,
      ty nosisz kalosisz,
      on nosi kalosi,
      my nosimy kalosimy,
      wy nosicie kalosicie,
      oni noszą kaloszą :)

      Polska język trudna język być ;)

      Delete
    3. Jedzo, dzieki Ci za te odmiane, bo mnie caly czas chodzi to po glowie i sie jakos zakalosilam a nie moglam sobie przypomniec:))

      Delete
  11. Slicznosci, to fakt! Nie dalej jak wczoraj bylam w mall'u tutaj, bo sie rozgladam za botkami i wlasnie zwrocilam uwage na kalosze. Sa nawet takie ocieplane, na baranku:))) I wcale to-to tanie nie jest, o nie. No coz, wszystko co modne, to sie liczy:))) Ale wiesz, ja siedzenie autem woze, to w sumie nie potrzebuje kaloszy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozumiem Moniko, przez 28 lat mimo, ze nie caly czas wozilam dupsko samochodem zylam bez kaloszy i nie odczuwalam ich braku. Ale obok tych nie moglam przejsc:))) Wiem, ze sa tez ocieplane, ale to juz wydaje mi sie przesada, bo czy maja sluzyc jako buty zimowe? W koncu jak jest suchy snieg to kalosze niepotrzebne.
      Tak mysle;)

      Delete
  12. Gdy byłam dziecięciem to były takie tzw. "śniegowce", czyli kalosze nakładane na buty, zawsze były szare. Potem to bywały nawet kalosze czerwone, tylko nie wiem po jakie licho aż po kolana.Mojej to zawsze kupowałam na bazarze,import z byłej NRD- kolorowe, z wkładką ocieplającą. Ostatnio widziałam niezwykle gustowne w krateczkę, ale nie kupiłam . Odporna jestem:)))
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szczerze powiedziawszy to ja niewiele pamietam juz z tamtych lat:) Ale te kalosze po kolana to chyba byly przydatne dla ludzi ktorzy musieli przechodzic przez rzeke:)))

      Delete
  13. Śliczne te kaloszęta! W Krainie Deszczowców, jak wiadomo, nie da się bez kaloszy, więc my oczywiście też obowiązkowo je posiadamy. Tylko że nasze nie są takie wesołe, my mamy takie ciemnozielone, wysokie, jak z rybaka zdjęte:-] Ale jak jeszcze trochę tu pomieszkamy, to założę się, że kolekcja gumiaków powiększy się o różne ciekawsze okazy:-]

    ReplyDelete
    Replies
    1. No tak, w Krainie Deszczowcow to raczej produkt pierwszej potrzeby. Niedlugo bedziesz miala inne kalosze na kazda pore roku i pasujace do innych ubran:))

      Delete
  14. Piekne! :) Ja mialam czerwone i niebieskie jako dziecko, i mimo ze bez wzorkow to i tak je lubilam, bo mozna bylo bezkarnie skakac po kaluzach. A teraz mam tez czerwone, ale za to w biale kropki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jagodko, widac, ze bylas dzieckiem w bardziej ludzkich czasach niz ja:))

      Delete
  15. też w tym roku zakupiłam sobie kalosze !
    ale nie tak piękne jak Twoje :-)
    więc nosimy kalosimy :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, tak, nosimy kalosimy:)) to co? niech pada!!

      Delete
  16. Miałam białe eleganckie, a potem takie czeskie kozaczki gumowane, albo odwrotnie- kalosze jak kozaczki:)Też muszę sobie takie kolorowe kupić. Chyba w kwiatki sobie fundnę: Twoje są prześliczne :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, niestety nie mialam ladnych kaloszy. I chyba stad nabralam do nich wstretu. Dopiero te mnie przelamaly:))

      Delete
  17. Sliczne:))
    2 lata temu skusilam sie na podobny model w psychodeliczno-hipisowski wzorek. Do tego parasol:)
    Wydladaja jak marzenie, ale kurewsko niewygodne. Pamietaj koniecznie grubasne skarpeta do tego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toya, te sa krotkie wiec moze beda wygodniejsze, zobaczymy:)

      Delete
  18. Pamiętam! I jeszcze niektórzy mówili na nie gumiaki. Teraz też mam takie śliczne, że czasami żałuję, że nie pada;)

    ReplyDelete
  19. cudne kalosze:-) Tez mam w planie kupić sobie jakieś "fajne" w tym roku:-)

    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  20. Uwielbiam chodzić w kaloszach, mam takie fajowe "wellingtony", ale niestety mieszkam na pustyni...
    Mam inne wspomnienia co do PRL-owskich kaloszy. Kupiłyśmy z koleżanką po jednej parze: ona żółte, ja czerwone i natychmiast wymieniłyśmy się po jednym. Trzy lata ogólniaka przechodziłam w jednym żółtym i jednym czerwonym ! K twierdzi, że zwrócił na mnie uwagę między innymi przez te kalosze :) Kto by pomyślał, że poprzez obuwie przeciwdeszczowe do serca mężczyzny...

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...