Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, October 20, 2012

Doniesienia z frontu

Wybory zblizaja sie wielkimi krokami i teoretycznie nikt nie wie jaki moze byc ich wynik... teoretycznie, bo niestety nie za bardzo mozna liczyc na madrosc elektoratu.
Tak czy inaczej Romney probuje wygrac roznymi metodami. Jak wiemy juz w czasie pierwszej debaty przepoczwarzyl sie z konserwatywnego Romneya jakiego znalismy w czasie prawyborow i do czasu pierwszej debaty na nie tylko wywazonego demokrate, ale wrecz liberalnego lewicowca.
Czy naprawde?
Oczywiscie, ze nie i oczywiscie, ze jak nie daj buk dostanie sie do Bialego Domu, to bedzie rzadzil jak krancowo konserwatywny ekstremista. Mam nadzieje, ze zwracacie uwage na fakt, ze piszac o Romneyu i ewentualnosci jego zamieszkania w Bialym Domu uzywam zwrotu "dostanie sie" a nie "wygra".
Wygrac moim zdaniem, nie ma szans, natomiast niestety ma szanse sie dostac.
Jakim sposobem?
Niech przytocze kilka.
Pierwszy to szeroko zakrojona akcja niedopuszczenia, lub wykluczenia od prawa do glosowania osob, ktore maja sklonnosci glosowac na demokratow. Wiele stanow rzadzonych obecnie przez republikanow (gubernatorzy) podjelo juz kilka miesiecy temu akcje Voters Suppression, ktora polega na wymogu przedstawieniu waznego dokumentu tozsamosci ze zdjeciem.
Teoretycznie niby nic, prawda?
Praktycznie, bardzo wiele, bo po pierwsze nigdy takiego wymogu nie bylo, po drugie to szczegolnie uderza w ludzi starszych. Taka na ten przyklad moja E. na dzien dzisiejszy nie posiada waznego dokumentu tozsamosci ze zdjeciem.
Paszport stracil waznosc juz kilka lat temu i rowniez kilka lat temu musiala oddac prawo jazdy, bo ze wzgledu na utrate wzroku nie moze prowadzic samochodu.
E. ma 83 lata i naprawde nie ma powodu wyrabiac juz paszportu, a prawa jazdy juz nie dostanie.
Na szczescie w stanie Nowy York nie ma takich restrykcji, ale tez stan Nowy York jest tak demokratycznym stanem, ze republikanin nie ma szans.
Natomiast jest to duza przeszkoda w innych stanach.
Demokraci walczyli i ciagle walcza o zniesienie tych bezprawnych i bezprecedensowych "praw" w sadach i tak udalo sie w kilku stanach wywalczyc zniesienie obowiazku dowodu tozsamosci ze zdjeciem.
Ale co na to gubernatorzy?
No coz, prawo sobie, bezprawie sobie.
W takiej np. Pensylwanii i Ohio mimo, ze demokraci wygrali sprawe i sad nakazal zniesienie tego wymogu, gubernator stanu ciagle nie zdjal billboardow gloszacych obowiazek przedstawienia dokumentu ze zdjeciem jesli chce sie glosowac. Czesc tych billboardow nawet zawiera dopisek dotyczacy kary 3.5 roku pozbawienia wolnosci plus $10 000 grzywny.
Czy cos takiego moze wystraszyc ludzi?
Oczywiscie, ze tak, zwlaszcza jesli ktos jest swiezo upieczonym obywatelem glownie z krajow latynoskich, lub nie sledzi wiadomosci na biezaco.
Jeszcze ciekawiej wyglada sprawa w stanie Arizona.
Mianowicie w Arizonie, rozeslano do ludzi ulotki oznajmiajace jakie dokumenty sa, lub nie sa potrzebne. Ulotki sa napisane w dwoch jezykach (angielski i hiszpanski) jako, ze stan zamieszkuje duzy procent ludzi poslugujacych sie jezykiem hiszpanskim.
Piekny gest, prawda? Nawet zadbano o ludnosc, ktora moze nie potrafi czytac po angielsku.
Tak, ale tylko pozornie... bo czesc angielska ulotki mowi, ze wybory odbywaja sie 6 listopada, co oczywiscie jest zgodne z prawda, natomiast czesc hiszpanska ulotki mowi, ze do punktu wyborczego nalezy sie zglosic 8 listopada!!!
Nie, nie pomylilam sie 8 listopada, czyli 2 (dwa) dni po wyborach!!!
Dokladnie ten sam chwyt republikanie stosowali juz w 8 lat temu w 2004 roku, nie tylko zmieniona data wyborow, ale tez czesc ulotek zawierala zly adres punktu wyborczego, wielu ludzi od takich zlych adresow odeszlo z kwitkiem, bo musieli isc do pracy, wiec nie bylo juz czasu na szukanie prawdziwego adresu punktu wyborczego.
Tak, to wszystko w kraju, ktory napadl na Irak pod pozorem "szerzenia demokracji"!!!!!!
Tymczasem tu na miejscu w Stanach republikanie chca wprowadzic swoja wlasna demokracje!!
W ramach tejze republikanskiej demokracji, kandydat na prezydenta (republikanski oczywiscie) Willard Romney powiedzial na spotkaniu z wlascicielami wielkich korporacji doslownie:

"I hope you make it very clear to your employees what you believe is in the best interest of your enterprise and therefore their job and their future in the upcoming elections. Nothing illegal about you talking to your employees about what you believe is best for the business, because I think that will figure into their election decision, their voting decision and of course doing that with your family and your kids as well"

Moje tlumaczenie:
"Mam nadzieje, ze przedstawicie swoim pracownikom w sposob klarowny swoje stanowisko w sprawie co jest najwazniejsze dla waszych przedsiebiorstw, a co za tym idzie dla ich pracy i przyszlosci w tych nadchodzacych wyborach. Nie ma w tym nic nielegalnego jesli rozmawiacie z pracownikami na temat swoich przekonan i wiary w to co najlepsze dla biznesu, bo ja mysle, ze to bedzie mialo wplyw na ich decyzje w sprawie wyborow, w sprawie glosowania i oczywiscie powinniscie to zrobic rowniez ze swoimi rodzinami, jak rowniez dziecmi"

Nothing illegal, nic nielegalnego... naprawde?
Niestety wplywanie szczegolnie przez szantaz na decyzje wyborcze jest nielegalne, natomiast zauwazcie jak ostroznie dobrane sa tutaj slowa. Jest sugestia, ale teoretycznie nie ma nacisku.
Dziwne, ze ten sam Mitt wielokrotnie nie potrafi sie wypowiedziec publicznie i wiecznie nastepnego dnia tlumaczy co mial na mysli, a tutaj wykazal tyle ostroznosci.
Mnie wyraznie ostrzezono zanim dostalam liste osob, do ktorych mialam dzwonic, kazda moja rozmowa jest nagrana i nie wolno mi wywierac presji, wolno mi rozmawiac, odpowiadac na pytania, informowac o tym co sama wiem, ale nie wolno mi oczekiwac decyzji, ani nawet o nia pytac. Moge gadac do wypeku i do wybuchu pluc, ale nie moge powiedziec "to teraz wiesz na kogo masz glosowac".
No tak, ale ja nie jestem wlascicielem wielkiej korporacji i przede wszystkim nie naleze do republikanskiej bandy.
Oni maja inne prawa.
Jaki byl odzew tego apelu Romneya?
David Siegel wlasciciel Westgate Resorts na Florydzie rozeslal do pracownikow email o tresci mniej wiecej takiej:
"Jesli po wyborach moje podatki lub podatki firmy zostana podniesione, co jest zamiarem obecnego prezydenta, to liczcie sie z tym, ze wiekszosc z was straci prace"
Arthur Allen wlasciciel ASG Software Solutions, rowniez napisal emali o podobnej tresci:
"Jesli popelnimy blad w decyzji wyborczej i 6 listopada wybierzemy nieodpowiedniego kandydata to skutkiem bedzie utrata niezaleznosci przedsiebiorstwa. Nie chce slyszec wiec zadnych skarg i narzekan jak przyjdzie sie zmierzyc z konsekwencjami"
Ten osobnik dodatkowo nawoluje pracownikow do wplacania pieniedzy na kampanie Mitta.
Richard Lucks - Lucks Enterprises, znow email:
"Jest bardzo wazne zebyscie idac do wyborow zaglosowali na podwyzszenie standartu waszego zycia, w przeciwnym przypadku niestety nie gwarantuje wam pracy"
Dave Robertson president of Koch Industries, ten sie zupelnie nie bawil w owijanie w bawelne i pojechal rowno.
"Jesli w listopadzie wybierzecie kandydata, ktory nalozy nowe regulacje i przepisy na przedsiebiorcow to z terenu naszych zakladow 50 000 ludzi poniesie konsekwencje"
Takich przykladow jest na pewno wiecej, ale narazie tyle ujrzalo swiatlo dzienne.
A jeden z takich przedsiebiorcow to nawet powiedzial, ze prawo do udzialu w wyborach niepotrzebnie maja normalni ludzie, bo sie nie znaja, glosowac powinni tylko wlasciciele kapitalu.
Pieknie!!!
Ale mnie to nie dziwi, republikanom juz od wielu lat marzy sie powrot do niewolnictwa, z tym, ze teraz w wersji poszerzonej rowniez o bialych.
Dla zainteresowanych link do artykulu na ten temat.
No coz kazdy sposob jest dobry. Paul Ryan, kandydat na vice prezydenta wpadl na jeszcze lepszy sposob.
Wpadl bez zapowiedzi i bez zezwolenia do schroniska wydajacego obiady dla bezdomnych w polnocnej czesci stanu Ohio i myl czyste gary!!
Schronisko bylo juz zamkniete i posprzatane, ale pan Ryan wpadl z ekipa zeby zrobic zdjecia jak to on i jego zona pomagaja bezdomnym i biednym.



Szkoda tylko, ze jego program budzetu obcina wszystkie fundusze na pomoc dla tychze biednych i bezdomnych. Nastepnego dnia menadzer schroniska zglosil w mediach oburzenie postawa pana Ryana, zaznaczajac przy tym, ze schronisko utrzymuje sie z funduszy prywatnych osob i jest zupelnie niezalezne od zadnej partii ani nie staje po zadnej stronie politycznej.
Bylo to kilka dni temu, dzis przeczytalam, ze dary na utrzymanie schroniska zmalaly.
Jak wiele "dobra" moze narobic taki polityk, prawda?
Z kolei pan Romney w czasie ostatniej debaty staral sie przekonac jak to bardzo on jest za kobietami. Troche mu to slabo poszlo, bo powiedzial, ze jak byl gubernatorem Massachusetts to bardzo chcial zatrudnic kobiety i zwrocil sie do organizacji kobiecych, ktore przyniosly "segregatory pelne kobiet."
Do dzis sie polowa Ameryki zastanawia jak sie te kobiety miescily w segregatorach, w koncu wiemy, ze wiekszosc kobiet nie jest plaska;)
Pomijajac ten fakt, ktory przy dobrej woli mozna uznac, za przejezyczenie lub niefortunny dobor slow, to prawda jest taka, ze to nie pan Mitt, ale organizacje kobiece wystapily z lista kandydatek do zatrudnienia jeszcze w czasie kiedy pan Mitt byl kandydatem na gubernatora. I te listy zostaly przedstawione tak jemu jak i osobie ktora o stanowisko gubernatora z nim walczyla.
Zastanawiajace tez jest, ze pan Mitt, ktory sie na kazdym kroku szczyci, ze spedzil w biznesie 25 lat i zna sie na tym, nigdy wczesniej nie widzial ambitnej, wyksztalconej kobiety zdolnej do wykonywania tej samej pracy co mezczyzna.
No ale pan Willard chyba nie widzial wiele kobiet, bo on sie wrecz boi kobiet.
Jest w Stanach taki program telewizyjny, ktory prowadzi 5 kobiet i ogladaja rowniez glownie kobiety (program nazywa sie The View) i Willard stwierdzil, ze on sie boi tam isc, bo one wszystkie maja ostre jezyki, a tylko jedna z nich nalezy do partii republikanskiej.
Hmmm.... jak on ma zamiar rzadzic krajem, skoro boi sie kobiet, jak ma zamiar stawic czola Putinowi czy takiemu np. Ahmadinejadowi skoro boi sie spodnicy?
Tak wiec na zaproszenie kobiet z The View najpierw sie dlugo migal, pozniej sie zgodzil, a na dwa dni przed umowionym dniem powiedzial, ze owszem przyjedzie sama jego zona, bo on nie da rady.
Anntoinette pojechala, zasiadla miedzy kobietami i starala sie jak mogla wybrnac z sytuacji.
Joy Behar zadala jej pytanie w sprawie antykoncepcji na co Anntoinette powiedziala, ze ona nie startuje na zadne rzadowe stanowisko, wiec lepiej byloby gdyby to pytanie Joy zadala jej mezowi.
Hahahahhaa pewnie!!! tylko maz sie boi!!!!!!!!!!!
Inne pytanie zadala Whoopi Goldberg, a mianowicie zapytala jak Anntoinette jako przyszla Pierwsza Dama Ameryki bedzie sobie radzic w przypadku kiedy z wojny beda wracaly trumny. Jak ona bedzie mogla wyjasnic matkom i zonom poleglych zolnierzy, ze zarowno jej maz jak i synowie nigdy nie sluzyli w wojsku i nigdy nie byli na zadnej wojnie.
Na co Anntoinette powiedziala "alez moi synowie sluzyli na misji, kazdy z nich wyjechal z domu na misje jako mlody chlopiec i wrocil jako mezczyzna!!".
Ja pierdole!!!!!!!!!!!!!
Ona miala na mysli misje religijne.
Ta krowa, porownuje walke na wojnie z misja oduczania Frnacuzow od picia wina i kawy!!!!!
To normalnie wola o pomste do nieba!!!!!!!!!!!!!!
I zeby bylo jasne, ja nie twierdze, ze Willard nie nadaje sie na prezydenta.
Owszem on sie nadaje, ale spoznil sie o jakiejs bagatelka 60 lat!!!
Pewnie bylby dobrym materialem na prezydenta w latach 50tych ubieglego stulecia, kiedy kobiety byly wlasnie takie jak jego Anntoinette, siedzialy w domu, rodzily dzieci i usmiechaly sie do mezow.
Tymczasem ponad 50% amerykanskiego elektoratu to kobiety, w znakomitej czesci kobiety samodzielne, niezalezne, kobiety, ktore niekoniecznie potrzebuja meza, bo 40% amerykanskich kobiet zarabia wiecej niz ich mezowie.
Willard nie potrafi ciagle odpowiedziec czy jest za rownym wynagrodzeniem dla kobiet wykonujacych te sama prace co mezczyzni, ale w prawyborach powiedzial, ze to akurat nie potrzebuje zadnej ustawy, bo powinno byc regulowane przez widzimisie pracodawcy.
No tak, wyzej juz pisalam o pracodawcach, wiec spijcie spokojnie kobiety, krzywda wam sie zadna nie stanie, pod warunkiem, ze zgodnie z zyczeniem pracodawcy zaglosujecie na Willarda.
Kurwa!!!!!!!!! Gdzie ja zyje???????????
W tym wszystkim najgorsze jest, ze wiekszosc republikanow wykazuje ostatnio niezwykla znajomosc fizjonomii kobiecej. Pomijajac pana Akina ze slynnym "organizm kobiety potrafi odrzucic sperme pochodzaca z gwaltu, a wiec nie ma zagrozenia ciazy w czasie gwaltu" to nastepnym madrym jest pan Walsh, ktory stwierdzil, ze nie ma przypadkow zagrozenia zycia kobiet w ciazy, bo przeciez organizm kobiecy jest do tego przystosowany i ciaza jest wrecz blogoslawienstwem.
Mniejszym blogoslawienstwem jest ciaza i pochodzace z niej dzieci jesli sprawca ciazy jest chuj w postaci pana Walsh, ktory zalega w alimentach na wlasne dzieci ponad $100 000.
No tak, to jest pech, ale mimo wszystko blogoslawienstwo.
Inny pan powiedzial, ze przeciez w czasie gwaltu kobieta moze zamknac oczy i starac sie odnalezc w tym akcie przyjemnosc.
Jeszcze inny pan, ktory jest pro-life niedawno popadl w tarapaty, bo sie okazalo, ze zaciazyl swoja kochanke i kazal jej usunac ciaze. Jakby tego bylo malo, to rozmowe z ta kochanka na temat aborcji sam osobiscie nagral na tasme, jako dowod dla zony, ze on chce ratowac malzenstwo.
To sa wszystko panowie republikanie i nie, to nie sa przypadki odosobnione, to jest masowka!!!
A najwiekszym problemem jest, ze ciemnota bedzie na nich glosowac, bo tutaj panuja ostatnio dwie powazne plagi.
Jedna zwie sie Romnesia a druga Ryanomobia.
Romnesia to nic innego tylko Multiple Personality czego objawy chyba kazdy zana, Ryanomobia to przerost ego nad rozumem i mozliwosciami.
Obie rozprzestrzeniaja sie przez ogladanie Fox News, czyli sa to Fox Transmitted Diseases.
Tyle na dzis, choc moglabym tak jeszcze dlugo i duzo!!!

28 comments:

  1. jakby mnie Piątka z The View zaprosiła do programu, to ja bym rzuciła wszystko co robię i pobiegła tam w te pędy! kobity są extra! no ale to trzeba mieć coś w głowie, nie chwaląc się :)
    znowu dobry wpis Star! dzięki! zaraz zlinkuję u siebie na FB, żeby więcej przeczytało!!!! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evek, jest tradycja, ze kazdy kandydat pokazuje sie w roznych programach tego typu. I kazdy to robi, oczywiscie oprocz Willarda:) Willard sie boi nie tylko kobiet z The View, on sie boi Davida Lettermana, Jay Leno, Jona Stewarta itd. Willard pokazuje sie TYLKO w Fox, CNN i bodajze CBS czy tam ABC (nie ogladam wiec nie wiem)
      Wszedzie indziej jesli juz nie moze sie za dlugo migac wysyla zone, ktora z kolei nie ma nic do powiedzenia.

      Delete
    2. a Obama do The View poszedł i żyje :)))

      Delete
  2. Ale emocje!! Tak mnie nakręciłaś, że będę obgryzać paznokcie z strachu, aby nie był wybrany (czyli nie dostał się) Mittanic!
    :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, ja to sobie chyba reke do lokcia obgryze:))) Patrze na mape elektoratu i widze, ze szans nie ma, ale jak z kolei czytam i slucham o tych wszystkich przekretach... to roznie moze byc.

      Delete
  3. Dla mnie to jakiś kosmos! Te przewałki z dowodami;/albo złymi datami! No po prostu ...niepojęte!;(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, niepojete to jest w normalnym swiecie. Natomiast w swiecie republikanskim to jest normalka, oni inaczej nie potrafia, bo wiedza, ze czysta gra nigdy juz nie wygraja.
      Minely juz bezpowrotnie czasy kiedy Reagan wygral w calych stanach z wyjatkiem jednego. To juz nigdy nie wroci i oni o tym wiedza, wiec sie boja i robia co moga, zeby oszukac.
      Na dzien dzisiejszy Reagan nie mialby szans byc nawet czlonkiem tej ekstremy, zreszta mysle, ze sam by nie chcial:))

      Delete
  4. Od czasow studiowania amerykanskiej kultury i historii do wszystkiego co dzieje sie w tym kraju odnosze sie z rezerwa i pewna nieufnoscia. Przeczytalam co napisalas i utwierdzilam sie w swoim przekonaniu. W Europie nie jest dobrze ale wciaz jeszcze nie jest to teatr na TAKIM poziomie, chociaz pomalu, lomalu doganiamy.
    Bez wzgledu kto wygra, nastepnego dnia i tak trzeba bedzie isc do pracy, splacac dlugi, ogolic sie i umyc... i tak do nastepnego przedstawienia:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu, nie znam sie na Europie, ale mysle, ze do tego wlasnie dazycie i dlatego tez przeraza mnie jak slysze, ze tyle osob nie interesuje sie polityka.
      Wlasnie brak zainteresowania ma takie skutki, politycy kochaja elektorat, ktory sie nie interesuje;))
      I tak, zgadzam sie, ze bezposrednie skutki wyborow, te nastepnego dnia sa takie jak napisalas.
      Natomiast sa tez skutki dlugoterminowe a te juz moga czlowiekowi w zyciu tak namieszac, ze moze nie miec na kostke mydla, zeby sie umyc:))
      I to nie tylko przez 4 lata, ale nastepny prezydent bedzie mial okazjie mianowac dwoch sedziow Sadu Najwyzszego, a to juz w moim przypadku moze byc skutek na reszte mojego zycia. I nawet nastepne przedstawienie tego nie zmieni.

      Delete
  5. No ja pierdolę, że tak brzydko się wyrażę, obserwuję podobne myślenie, tu w na starym kontynencie, ciemniactwo mnie rozwala...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bo glupota najczesciej bywa bezgraniczna;))

      Delete
  6. Ciekawe, jak to się wszystko skończy...

    ReplyDelete
  7. Stardust, najlepsza kampanię wyborczą to robisz TY i ja cię zatrudnię, gdy podejmę decyzję o kandydowaniu na urząd:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Beata, ja tylko pisze o tym co mnie fascynuje.

      Delete
  8. i ten właśnie kraj ma śmiałość twierdzić, że ma prawo uczyć wszystkie inne demokracji...
    Mam nadzieję, że za 16 dni wygra właściwa osoba.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cwiarteczko, bo to jest demokracja starego, bialego sklerotyka i nic wiecej.
      Czy wygra wlasciwa osoba, raczej mam male watpliwosci, tak ponizej 1%.
      Natomiast mam wieksze watpliwosci, czy wlasciwa osoba zamieszka w Bialym Domu...

      Delete
  9. Replies
    1. Niestety... zreszta to nie pierwszy raz. W 2000 roku to byl przyklad klasyczny pogwalcenia najbardziej podstawowych zasad demokracji.
      Czy znow pojda na calosc?
      Nie wiem, to podobnie jak ze zlodziejem czy seryjnym morderca, wiadomo, ze powtorzy przestepstwo tylko nie wiadomo kiedy i gdzie...

      Delete
  10. u nas też jest swoista "Romnesia a druga Ryanomobia" - tylko nazwiska inne.

    ReplyDelete
  11. o jacież pierdole toż to czeski film jest ...

    ReplyDelete
  12. Mocne. Naprawde mocne. Zbieram szczękę z podłogi. Star, co to znaczy, bo ja mało kumata:
    Czy wygra wlasciwa osoba, raczej mam male watpliwosci, tak ponizej 1%.
    Natomiast mam wieksze watpliwosci, czy wlasciwa osoba zamieszka w Bialym Domu...

    ReplyDelete
    Replies
    1. No bo to proste nie jest;)) System wyborczy nie jest prosty, bo nie liczy sie popular vote, tylko electoral college, czyli glosy przedstawicieli okregow. Jest to durny system, ale ponoc dzialal 200 lat temu i nawet mial wtedy sens. Teraz ani jedna, ani druga partia nie chce z niego zrezygnowac, bo i jedna i durga czasem na nim korzysta, taka jest prawda. W 2000 roku Al Gore wygral popular vote, ale nie zgadzaly sie glosy, wiec zarzadzili recount na Florydzie. Jak juz recount byl w polowie to Supreme Court przerwal recount i mianowal Busha prezydentem. Mimo, ze Gore uzyskal ponad 500 000 glosow wiecej.
      Z kolei w 2004 roku Bush "wygral" dzieki temu, ze w Ohio wlasciciel firmy produkujacej maszyny jakich uzyto w tym stanie do glosowania juz na kilka miesiecy przed wyborami powiedzial, ze "jego maszyny zapewnia Bushowi zwyciestwo".
      Jak obie wiemy elektronika bez dowodu w postaci wyciagu na papierku latwo jest manipulowac.
      Tak wiec (moim zdaniem) Bush nigdy nie wygral wyborow a w Bialym Domu spedzil dwie tury, za ktore z kolei kraj (ludzie) bedzie placil przez nastepne 30 lat jak nie dluzej.
      Biorac pod uwage wszystkie machlojki jakie republikanie czynia w tzw. swing states kazde oszustwo jest w/g mnie mozliwe.
      Wlasnie w czasie weekendu dowiedzialam sie, ze syn Romneya jest wspolwlascicielem firmy maszyn wyborczych, ktore beda uzyte w Ohio. Znow Ohio i znow najwazniejszy w tych wyborach stan...
      Dopiero wczoraj Sad Federalny zarzadzil, ze maja zniknac billboardy wprowadzajace ludzi w blad w Pennsylwanii, Ohio i bodajze Iowa. Czy znikna? Mam nadzieje, ale nie mam pewnosci. Gubernator Ohio pomimo wyroku sadu nakazujacego mu na otwarcie punktow wyborczych w weekend przed wyborami oglosil, ze otworzy je na 4 godziny dziennie.
      Cztery lata temu te punkty byly otwarte 12 godzin dziennie a i tak nie zdazyly obsluzyc wszystkich.
      To weekendowe glosowanie jest specjalnie dla biednych, ktorzy nie maja czym dojechac i sa dowozeni przez koscielne samochody. Na kogo glosuje biedota? Domysl sie;)
      Z obserwacji statystyk wynika, ze Obama ma na tyle przewagi w 6 z 8 swing states, ze jest matematycznie niemozliwe, zeby Romney wygral, ale czy mam wierzyc tym maszynom Romneyowego syna, tym machlojkom wyborczym stosowanym przez gubernatorow swing states?

      Delete
  13. No wiesz - debata sie zbliza wielkimi krokami a tutaj nic.....
    :):): Star - dawaj notke przygotowujaca! Ja mam nerwy zszargane zwlaszcza po powrocie z Kentucky. To ze na lotnisko przyjechalam tak jakbym miala wylatywac o 10 rano, a rezerwacje zrobilam na 10 w nocy swiadczy o tym, ze mnie ta kampania wykonczy. Ide glosowac wczesniej - po raz pierwszy w zyciu - do ogolengo glosu sie nie doloze bo u nas wszyscy demokraci, ale moze sie do,loze do legalizacji malzenstw homoseksualnych w MD i Dream ACt.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Robin, w polityce miedzynarodowej nie jestem za bardzo rozeznana, wiec wlasnie poswiecilam weekend i dzisiejszy dzien na rozpatrzenie sie w sytuacji.
      Na pewno cos na ten temat napisze, ale juz po debacie, prawdopodobnie jutro.
      Dzis moge tylko powiedziec, ze Romney zyje w czasach zimnej wojny i pojecie o polityce miedzynarodowej ma prawdopodobnie jeszcze mniejsze niz ja;))
      Mam juz plaska dupe od lezenia przed telewizorem i siedzenia przy kompie;)))
      Dobrze, ze mozesz skorzystac z wczesniejszego glosowania, bedziesz miala chociaz to z glowy. Moj glos w NY tez nic nie znaczy, ale i tak zawsze mnie cieszy jak oddaje straight democratic ballot:)

      Delete
  14. Replies
    1. Zgago, ja TEZ!!!! I wierze w Ohio, pozdrow siostre:))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...