Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, October 31, 2012

Granice plus dokladka

Ostatnie dni spedzone z koniecznosci w domu, z wyboru glownie przed telewizorem nastrajaja mnie do roznych przemyslen. Patrze i zastanawiam sie gdzie i czy jeszcze sa jakies granice, ktorych ludzkosc nie zdolala przekroczyc.
Widzialam dzis kolejke ludzi czekajacych na jedzenie i wode w Long Beach na Long Island. Kolejka byla dluga i wiele osob stalo w niej od kilku godzin, niestety transport z zywnoscia i woda sie spoznial. Zamiast oczekiwanych dobr w pewnym momencie przyszedl komunikat, ze transport dotrze za nastepne poltorej godziny.
Reakcje rozne.
Byli tacy co rozumieli, ze nie sa jedynymi potrzebujacymi i spokojnie czekali dalej, czesc sie rozeszla, a jeszcze inni krzyczeli. Nie bardzo wiedziec na kogo, albo na co, ale tylko krzykiem mogli dac upust swojemu niezadowoleniu.
Nie winie ich, rozumiem glod, rozumiem, ze moze ktos ma chora osobe w domu, albo dzieci, ktorym ciezko jest wytlumaczyc dlaczego mimo, ze telewizor stoi w domu to nie mozna go ogladac, dlaczego nie moga dostac tego czego akurat chca. Rozumiem bol, rozumiem zdenerwowanie, rozumiem bezsilnosc, ale tez rozumiem, ze to wszystko ma jakies granice i te wlasnie zostaly przekroczone.
Rozumiem, ze cierpliwosc tez ma swoje granice, ale wiem, ze w najblizszym czasie wszystkim nam bedzie potrzeba najbardziej cierpliwosci i zrozumienia sytuacji.
Fakt, nie dotyczy mnie to bezposrednio, wiec moze jednak nie bardzo rozumiem.
Ale z drugiej strony bodajze 7 lat temu przezylam 17 dni bez elektrycznosci i jakos dalam rade.
Rowniez stalam w kolejce po wode pitna, po jedzenie, mialam momenty kiedy mialam serdecznie dosc, ale staralam sie pamietac, ze to nie tylko mnie dotyczy, ze wcale moje potrzeby nie sa w tym momencie wazniejsze od potrzeb sasiada czy innej osoby stojacej w tej samej kolejce.
Bywalo, ze czegos braklo tuz przed moim nosem.
Trudno. Czy byloby sprwiedliwiej gdyby braklo osobie ktora stala za mna?
Raczej nie, wiec rozsadek podpowiadal zeby sie z tym pogodzic.
Widzialam dzis wywiad z mloda matka i jej mezem w szpitalu gdzie wlasnie doczekali sie potomka.
Okazalo sie, ze pojechali w srodku nocy akurat do tego szpitala, w ktorym chwile po ich przybyciu wysiadly generatory elektryczne i trzeba bylo ich ewakuowac do innego szpitala. Ale ona wczesniej koniecznie chciala zastrzyk epiduralu, przeciwbolowy. Maz opowiadal jak lekarz robil ten zastrzyk w czasie kiedy on przyswiecal komorka.
Rozumiem bol, sama urodzilam.
Ale czy w takiej sytuacji nie mozna wytrzymac troche bolu?
Moja babka urodzila dziecko w czasie zniw, na polu, bo nie zdazyla dojsc do domu. Ktos odcial pepowine, moze nawet kosa wiec zawinela noworodka w fartuch i poszla do domu. Bez epiduralu.
Jestesmy rozpieszczonym spoleczenstwem, jestesmy pepkiem swiata i myslimy, ze ten swiat ma sie obracac wokol nas. A tak niestety nie zawsze jest.
Wszystko nam sie nalezy i dodatkowo nalezy nam sie bardziej niz komus obok.
Czy czlowiek przekroczyl juz granice czlowieczenstwa?
Boje sie, ze czesto tak.
Czy nie istnieje juz honor, sprawiedliwosc, poczucie zwyklej przyzwoitosci?
Chyba nie.
Na ile mozna sie zeszmacic? Jak nisko mozna upasc tylko po to zeby zyskac wiecej niz ktos obok?
Najlepszym przykladem bedzie niestety Willard.
Kandydat na prezydenta!!!
A raczej szmata ludzka bez kszty honoru i zwyklej ludzkiej przyzwoitosci.
Dlaczego?
Ano dlatego, ze Willard wykorzystuje jak moze obecna sytuacje dla swojego wlasnego zysku.
W komentarzach pod poprzednia notka pisalam troche na ten temat z Zante, wiec nie bede sie powtarzac, a tylko dodam co jeszcze Willard robi.
Jak wiemy na te kilka dni prezydent Obama zawiesil dzialalnosc swojej kampanii wyborczej.
Ostatnie spotkanie na Florydzie, z ktorego zrezygnowal jeszcze w poniedzialek wieczorem poprowadzil za niego byly prezydent Clinton. Vice prezydent Biden tez sie spotkal w tym dniu bodajze w Ohio z wyborcami i na tym kampania zawiesila dzialalnosc, a prezydent zajal sie potrzebami kraju.
Willard poniewaz nie jest, a tylko bardzo chce byc prezydentem, zreszta z zadnych innych pobudek jak tylko dla wlasnego widzimisie postanowil to wykorzystac. Spotkal sie wiec we wtorek w Ohio pod pretekstem zbiorki zywnosci dla ludnosci dotknietej skutkami huraganu.
To taki wiec wyborczy, ktory mial byc forma organizacji pomocy, ale okazal sie wiecem wyborczym w pelnej krasie. No dobrze, niech bedzie facet nie bardzo wie jak sie wpasowac w sytuacje, mozna mu to wybaczyc.
Ale jak wyjasnic, ze wlasnie w tym dniu na terenie swing states ukazaly sie nowe reklamy wyborcze, w ktorych jak zawsze Willard pluje na Obame ale tym razem juz w tak szmatlawy sposob, ze dwa koncerny samochodowe oficjalnie zaprzeczaja tresciom tych reklam.
Owszem od samego poczatku kampanii Willard otwarcie mowil, ze z prawda mu zupelnie nie po drodze i on olewa fakty, ale tym razem posunal sie tak daleko, ze wzbudzilo to oburzenie nie tylko ludzi, nie tylko okolicznej prasy w Ohio ale i koncernow, o ktorych Willard mowi w reklamie.
I prosze, nie przypominajcie mi, ze kazdy polityk klamie, bo owszem kazdemu politykowi sie czasem przytrafia klamstwo, ale Willardowi jak do tej pory jeszcze nigdy nie przytrafila sie prawda.
A to jest roznica.
Czy nie lepiej byloby gdyby Willard przeznaczyl te pieniadze zamiast na klamliwa reklame to na konto Czerwonego Krzyza ktory potrzebuje funduszy na pomoc ludziom?
Odpowiedz jest raczej prosta, pieniadze wydane na pomoc dla ludzi nie pomoglyby Willardowi, a Willard nie mysli o nikim innym tylko o sobie.
Jakby tego bylo malo, to pisalam juz o roznych formach represji wyborczej, ktorymi para sie strona republikanska, ktora przeciez reprezentuje nikt inny tylko Willard we wlasnej kuklowatej osobie.
No wiec w ostatnich dniach wymyslili jeszcze jedna forme.
Wykorzystujac fakt, ze znakomita czesc wyborcow moze miec problem z dostaniem sie do punktow glosowania ludzie Willarda rozprzestrzeniaja plotke, ze mozna glosowac telefonicznie.
To juz jest szczytem bezczelnosci rownym chyba tylko kryminalistom.
Widzialam juz roznych egoistow, bo egoistycznym zachowaniem jest krzyk w przypadku opoznienia transportu z zwywnoscia, egoistycznym zachowaniem jest wscieklosc kiedy to nam wlasnie czegos zabraklo.
Natomiast zadna z tych osob, ktore egoistycznie mysla tylko o sobie nie startuje w wyborach prezydenckich.
Zachowanie Willarda uwazam za ponizej jakiejkolwiek godnosci czlowieka.
Willard jest w moich oczach szmata nie godna przynaleznosci do ludzkiego gatunku.
Niech juz bedzie wtorek, a jeszcze lepiej sroda, zebym mogla byc pewna, ze juz nigdy w zyciu nie bede musiala ani slyszec ani widziec tego typa.

Dokladka:)
Nie chcialo mi sie juz wstawac z lozka, zeby dopisac ostatnie doniesienia w sprawie zbiorki zywnosci dla poszkodowanych, wiec robie to teraz z samego sranca.
Okazalo sie, ze ta zywnosc zostala zakupiona z pieniedzy kampanii Willarda, popakowana w pojedyncze shopping bags, ktore podawano ludziom przy wejsciu na hale w ktorej odbylo sie spotkanie.
A wiec to nie ludzie zakupili, tylko Willard, oczywiscie z pieniedzy kampanii ($5000) i tak rozegrano sprawe, zeby wygladalo na akcje humanitarna.
Czy mogl Willard wplacic te pieniadze bezposrednio do CK?
Oczywiscie!!!!!
Ale wtedy nie mialby pretekstu do spotkania z wyborcami, a tak zrobil piekna akcje.
Pamietacie to mycie garow w schronisku dla bezdomnych, ktore odstawil Willardowy kandydat na vice prezydenta ze swoja zona. Myli czyste gary w juz nieczynnym schronisku.
Tak samo teraz Willard, zbieral zywnosc ktora sam zakupil, no nie sam, bo ludzie z jego kampanii.
Jesli to nie jest granica podlosci i zeszmacenia to juz nie wiem co moze nia byc.

62 comments:

  1. Ja tez juz na ta gnide patrzec nie moge. Aby do wtorku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jednyna nadzieja, to ze Willard juz wtedy na zawsze zniknie z pola widzenia i to bedzie piekne.

      Delete
  2. Obama wygra! widziałaś wczoraj co gubernator NJ Chris Christi powiedział o Obamie?! on, zagorzały republikanin występujący na konwencji! szacunek dla pana Christi, bo jest w tej sprawie obiektywny!
    Obama wygra, bo rzeczywiście poleciał na wschodnie wybrzeże i zajmuje się katastrofą, a nie pokazuje w TV z usmiechem od ucha do ucha... Romney powinien dostać tortem w twarz - to byłoby piękne zakończenie tej jego kampanii, po której odejdzie w niepamięć!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szkoda tortu, powinien dostac krowim gownem w twarz, na to sie zgadzam:))
      Ewus, ze Obama wygra to ja wiem, tylko czy myslisz, ze to cos zmieni w obozie republikanskim?
      Postawa jednego Christi to za malo. Czy naprawde trzeba takich tragedii, zeby zaczac wspolpracowac dla dobra kraju?
      Czy to republikanskie bydlo moze kiedys zaczac myslec?
      Nie sadze. I to jest przerazajace. Rowniez przerazajace jest to, ze znow Obama bedzie mial republikanski House, bo niestety nie da sie wygrac przewagi, ja to juz widze. Jest dobrze w wyborach kongresowych, ale nie na tyle dobrze.

      Delete
  3. Oby do wtorku, a raczej do środy!

    Zmień proszę Star to zdjęcie tytułowe, bo serio nie mogę na nie patrzeć. ok?;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anusia, juz zrobione:))) Ale ono bylo takie okolicznosciowe na Halloween.
      Teraz jest okolicznosciowe na wybory, tylko szkoda, ze takie male;/

      Delete
  4. Twoje przemyślenia przypomniały mi rodzinną historię o mojej Babci :) Miała 13 dzieci, dla mnie heroina...
    Tak, ludzie się bardzo zmienili i świat też. Nie wiem, czy na lepsze, czy na gorsze, musimy w nim żyć...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo, ludzie mysleli chyba wiecej ogolnie, tak o wszystkich. Teraz mysli sie tylko o sobie.

      Delete
  5. A ja nie lubię tej martyrologii, że babcia przy żniwach, więc każda baba ma rodzić bez znieczulenia, bo tysiące lat tak było. Ale teraz nie musi być. I bardzo to sobie chwalę, że można inaczej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. (Oczywiście pozostaje klasa osoby, która się domaga, bo jej się należy, ale to jakby inna sprawa).

      Delete
    2. Zuzanko, ja tez nie mam nic przeciwko temu, zeby rodzic ze znieczuleniem. Ja nawet nie bede miec nic przeciwko jak kiedys nie bedzie potrzeby rodzic, bo ciaza bedzie noszona pod pacha w plecaku i nie bedzie bolu a co za tym idzie potrzeby znieczulania.
      Naprawde, nie mam nic przeciwko zeby przyszlym pokoleniom bylo tak lekko jak nigdy nikomu dotychczas.
      Natomiast jakbym sie dostala do szpitala w momencie kiedy ten szpital trzeba ewakuowac to chyba dalabym sie ewakuowac bez epiduralu chocby w trosce o to, ze jak mnie beda wstrzykiwac ten epidural przy swietle komorki to moze nie zdaza ewakuowac innego pacjenta, ktory jest podlaczony do jakichs skomplikowanych rurek.
      Balabym sie, ze moj strach przed urodzniem mojego dziecka w bolu moze spowodowac czyjas smierc.
      I tylko o to chodzi.
      Naprawde nie oczekuje, zeby nowojorskie ciezarne jezdzily na podkielecka wies i tam rodzily w czasie zniw.

      Delete
  6. Myślę, że ludzie są po prostu różni i że zawsze tak było. Nasze czasy nie są gorsze od innych - już Sokrates narzekał, że nadeszły czasy zepsucia:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja wiem Aniu, ze narzekanie jest odwieczne, wiem, ze prawdopodobnie niewiele sie zmienilo.
      Ale mimo to nie moge sie pogodzic z egoizmem.
      Nie moge, nie potrafie... wrecz nie chce.

      Delete
    2. Na to też nie lubię się godzić.

      Delete
  7. http://www.youtube.com/watch?v=OjrthOPLAKM

    :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Widzialam to i wcale sie biednemu dzieciakowi nie dziwie. Oni ponoc mieszkaja w Colorado, ktore tym razem jest jednym ze swing states. Tam musza miec tych reklam na tony, to jakas tragedia.
      U nas w NY jest spokoj, bo NY wiadomo demokratyczny, a ja i tak nie ogladam zadnych reklam, bo sie wzielam na sposob i wszystko co chce obejrzec nagrywam i ogladam pozniej bez reklam;) Biedne dziecko ile mozna wytrzymac:))

      Delete
  8. oj tez coś podobnego chciałem opisac ale jakoś mi nie wyszło... ;) ale ... ludziska, się tak skonstruowali ze najnowsze wynalazki, obsługiwać , jakieś tam pierdoły elektroniczne i tak w sumie , biedny Ludź nawet nie zauważył ze nie potrafi sobie z najprostszymi zadaniami poradzić... Podstawa żywność ... On zna tylko sklep, pokarzesz mu studnie i wiadro to poszuka Pompy a nie sznurka na wiadro aby się napoić... Tak samo z technika w samochodach, maja i nie wiedza co ona wyczynia... Qusfa jest bo jest .. a po co???
    To samo z filtrami na spaliny Diesla, czy one filtruja , albo te cząsteczki mniejsze robią abyśmy ich nie czuli.. Wiec wdychamy ta sama ilosc ale ich nie czujemy.. kiedyś się smród czuło i odchodziło lub nos zatkało. Dziś tego się nawet nie da wykaszleć...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Diesel, ludzie zapomnieli jak myslec, jak odnalezc sie w sytuacji krytycznej. Ja wiem, ze jak ktos stracil caly dom to razem z domem stracil wszystko i jest absolutnie zdany na pomoc z zewnatrz, ale jak ktos tylko nie ma elektrycznosci to chyba moze sobie poradzic. Tym bardziej, ze byly ostrzezenia, komunikaty, zeby sie przygotowac na wszelka ewentualnosc.
      Pamietam te kilka lat temu kiedy stracilismy elektrycznosc, zupelnie nagle, bez zadnego ostrzezenia, ale ja zawsze mam hermetycznie pakowana kawe wiec wstalam rano, zagotowalam wode, bo kuchenke na szczescie mam gazowa i zrobilam kawe po turecku, tak jak sie kiedys w Polsce robilo.
      Moja sasiadka, ktorej podarowalam cale pol kg. takiej mielonej kawy zapytala "ale co ja z nia zrobie? przeciez nie dziala zapalnik elektryczny do kuchenki gazowej" Musialam jej przypomniec, ze istniej cos takiego jak zapalki:))

      Delete
    2. własnie o to chodzi... a co do kawy to ja ja teraz ostatnie lata dopiero tak robię... smakuje inaczej z jednej strony a po drogie umyje kubek a nie cale urządzenia :P Ludź jest leniwy....
      A jak się pierze spodnie bez pralki i bez jakiejś miski ??? tylko mydło szczotka i woda .... :P

      Delete
    3. Dokladnie tak Diesel. Jakby na chwile braklo pralek to wszyscy beda chodzic bruni i smierdzacy, bo nie sa sie wyprac. Szlag mnie trafia jak ludzie nie potrafia myslec! I jestem w stanie tolerowac i akceptowac stosunkowo duzo, ale glupota mnie zawsze wkurwia.

      Delete
  9. Replies
    1. El, jestem w tej szczesliwej sytuacji, ze mam dach nad glowa i w sumie nic sie tu u mnie nie stalo, wiec dawanie rady mam naprawde ulatwione.

      Delete
    2. This comment has been removed by the author.

      Delete
  10. Star, widzialam druga rozmowe, z kobieta ktora urodzila bez epiduralu, bo nie zdarzyli podac.. Savannah z NBC byla tym przerazona!!! 19 lat temu rodzilam bez epiduralu. 4 lata temu z. i do tej pory odczuwam bole kregoslupa, o ktorych sie nie mowi, ze sa skutkiem ubocznym wlasnie epiduralu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cutie, w normalnych warunkach to mnie nawet nie zdziwi jak ktos bierze srodki przeciwbolowe przed sznurowaniem butow, bo przeciez sie trzeba schylic.
      Chujtam, niech bierze.
      Ja tez jak ide do dentysty to zanim zrobi mi zastrzyk wolam o mazidlo znieczulajace, a po operacjach stop nie biore zadnych srodkow przeciwbolowych.
      Ale to jest w "normalnych warunkach", natomiast w warunkach ekstremalnych, a do takich zaliczam tamte huraganowa noc, to chyba trzeba troche myslec nie tylko o sobie.
      W warunkach ekstremalnych pewnie dalabym sobie pol szczeki wypierdykac bez zadnego znieczulenia jesli zaszlaby taka potrzeba.
      Savannah byla zdziwiona???!!!
      Naprawde? A czy Savannah mysli, ze te kobiety, ktore rodza w drodze do szpitala to co? polknely epidural w domu?
      Glupota naprawde jest bezgraniczna.
      Przy okazji nie jestes pierwsza osoba, ktora narzeka na bole kregoslupa po epiduralu, slyszalam juz o tym od kilku klientek, wiec cos w tym jest.

      Delete
  11. Ten wielki "blackout" byl w sierpniu 2003 roku wiec juz ponad 9 lat. Pamietam, bo u nas tez wysiadla elektrycznosc ale nie na tyle, zdaje sie jedna dobe nie bylo pradu.

    A to, ze kadzy dba o swoje siedzenie, to juz mnie nawet nie dziwi. Tzn dziwi wciaz ale nie jest to dla mnie niespodzianka. Czasy sie zmieniaja, stajemy sie wygodni i chciwi. My czesto sluchamy w samochodzie Howarda Sterna i on, mimo ze jest bardzo kontrowersyjny, bo nie owija niczego w bawelne, my go lubimy. Juz dawno powiedzial, ze nie lubi humans (!), bo juz od dawna nie przypominaja w niczym humans. Dosadnie powiedziane ale cos w tym jest. A Willard, no coz, zdziwilo Cie, ze w taki sposob wykorzystuje swoja pozycje? Bo mnie juz nic w nic nie zdziwi. Jeszcze kilka dni i skonczy sie ta szopka:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, to nie ten blackout. Ten, o ktorym piszesz trwal jakies 24 godziny tylko i faktycznie mial zasieg na caly northeast i czesciowo Kanade.
      Szlam wtedy pieszo do domu z pracy:)) Zajelo mi to ponad 4 godziny, ale doszlam:)
      Teraz sprawdzilam, ten 17 dniowy blackout to bylo w lipcu 2006, czyli 6 lat temu i dotyczyl tylko sporej partii Queensu, ok. 250 000 domow. Naprawianie szlo etapami wiec byli tacy szczesciarze, do kotrych elektrycznosc wrocila po tygodniu, czy dwoch u nas trwalo to dokladnie 17 dni. Z czego przez ostatni tydzien bylismy juz zasilani takimi ogromniastymi generatorami.

      Delete
    2. Star, a Ty poszlas do pracy? Wczoraj ogladalismy jak ludzie sie "przedzieraja" z Queensu lub Brooklynu do pracy na Manhattan i te kolejki do autobusow, to od razu powiedzialam do D: Stardust sie jutro do pracy wybiera - good luck;)))) A Wspanialy????

      Delete
    3. Nie, siedzimy oboje jak emeryci:))
      Ja do pracy pojde dopiero we wtorek, a Wspanialy to nie mam pojecia kiedy. My tutaj blisko domu mamy jeden autobus ktory jezdzi na Manhattan co prawda tylko na 2Ave ale to juz zawsze cos. Z tym, ze wczoraj kolejka zeby sie dostac do autobusu stala 3 godziny. Dzis juz ponoc jezdzi nasz subway, ale jeszcze w ograniczonej ilosci pociagow i ciagle nic jeszcze nie jezdzi na dolnym Manhattanie ponizej 34 St wiec klientek tez nie mam, bo one tez maja problem zeby sie dostac do miasta.

      Delete
  12. Star, ja dzisiaj z wyspy do pracy jechalam prawie 3 godziny! nawet nie chce myslec o drodze powrotnej! jutro sie nie wybieram.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja planuje dopiero we wtorek jechac. A w ogole to sie dzis dowiedzialam (super mi zadzwonil), ze nie ma elektrycznosci w moim budynku:((
      W poniedzialek mam zadzwonic i dowiedziec sie czy juz naprawili. Zaczyna byc nudno;))
      Ale na 3 godzinna podroz to tez sie nie pisze.

      Delete
  13. W starciu z siłami natury człowiek jest taaaki maleńki :/

    P.S. Niektórzy dwunożni niestety nie są ludźmi...oby takie kreatury się wykruszały jak najszybciej z życia publicznego - a kysz!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niestety wobec natury jestesmy bezsilni:((
      A ludzie to niech sobie juz nawet beda jacy chca, byle nie pchali sie do rzadow jak nie maja o tym pojecia.

      Delete
  14. i podkręciłaś atmosferę wyborczą;))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ade, bo ja juz od 6 miesiecy zyje tylko wyborami:))) Jeszcze se tylko pazury umaluje i jestem gotowa na druga ture mojego PREZYDENTA!!!

      Delete
  15. A ja właśnie na TVN24 oglądałam dokument na temat mormonów i Mitta Romney'a i od razu pomyślałam sobie o tym, żeby zajrzeć na Twój blog. :-) O niejakim Willardzie pojęcia nie mam, ale nie śledzę aż tak kampanii. Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. KO, Willard to nikt inny tylko Mitt Romney, Willard to jego pierwsze imie, z ktorego zapomina korzystac, bo zyje w takim zaklamaniu od urodzenia prawdopodobnie.

      Delete
  16. Stardust, Jaskółka z jakichś nieznanych Jej i mnie przyczyn, nie może na "amerykańskich blogach" komentować, więc przekazuję Ci od Niej wiadomość,że ogromnie się cieszy, że u Ciebie wszystko jest w porządku.
    No a że ja się cieszę, że u Was wszystko jak nalezy, to już wiesz. Buziaki,;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, dzieki za przekazanie wiadomosci i przykro mi, ze cos sie pokickalo i Jaskolka nie moze komentowac. Mam nadzieje, ze to szybko minie;/
      Twoje zdanie oczywiscie znam:))
      buziaki:**

      Delete
  17. Odnosnie Red Cross:
    James Molinaro, president of the borough of Staten Island, suggested that people not donate money to the American Red Cross because the Red Cross "is nowhere to be found."

    "We have hundreds of people in shelters throughout Staten Island," he said. "Many of them, when the shelters close, have nowhere to go because their homes are destroyed. These are not homeless people. They're homeless now."

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lukrecjo, James Molinaro jest rozgoryczony i ja to rozumiem, bo SI jest w tym momencie "zapomniana" czescia NYC. Z tym, ze SI praktycznie zawsze bylo zapomniane, bo SI doskonale zawsze radzilo sobie samo pod kazdym wzgledem. Nigdy nie bylo tam rozbudowanych komorek pomocy, bo (nie chce byc zlosliwa) ale niestety SI to najbardziej republikanska czesc NYC. Wiesz oni nie wierza w demokracje, i pomoc rzadu, wrecz uwazaja rzad za wroga, jak sie okazuje do czasu, czyli dopoki nie potrzebuja przyjaciela.
      Jest mi bardzo przykro z tego powodu, ale taka jest niestety gorzka prawda. Wczoraj ogladalam reportarz o SI i rowniez Lawrence O'Donnell w Last Word duzo mowil na temat stanu na wyspie. SI ponioslo bardzo duze szkody, 19 przypadkow smiertelnych na 38 w calym NYC to wlasnie w SI. Z tego co mowil Lawrence juz pomoc zaczyna tam tez docierac.
      Moze Cutie bedzie miala wiecej wiadomosci. Ja wczoraj rozmawialam tylko z moim suprem, ktory mieszka w SI i mowil, ze na szczescie u niego nie ma zadnych strat, ale ogolnie wyspa jest w stanie fatalnym.
      Mnie najbardziej peka serce o tych dwoch chlopcow, ktorych wiatr i woda wyrwaly z rak matce. Wczoraj znaleziono ich ciala (2 i 4 lata) normalnie nie potrafie przestac myslec o tym co ta kobieta przezywa.

      Delete
    2. Star, czytalam przed chwila cala historie, nozesz kurwa nie moglam uwierzyc, chodzila od domu do domu i nikt jej nie chcial pomoc, gdzie my zyjemy? co sie stalo z ludzmi?
      Pewnie, ze Molinaro jest rozgoryczony, ale jak sobie wczoraj poczytalam historie na temat RC to mi rece opadly, Ty wiesz ze RC kasowal ludzi za jedzenie po huraganie Andrew?
      takich historii jest mnostwo,
      ale najwazniejsze, ze CEO zarabia rocznie cos 600,000.

      Delete
    3. Lukrecjo, RC jak kazda inna organizacja jest jaka jest. Co gorsze nie ma innej. Wiesz mnie tylko wkurwia, ze oni (wiesz kto) ciagle dra mordy jak to nikomu nie trzeba pomagac, bo Ameryka to land of oportunity. Tylko kurwa mac, do czasu, bo jak oni potrzebuja pomocy to jakos sie nie potrafia bez pomocy wyciagnac z gowna za pomoca bootstraps.
      Ludzie moga tylko przetrwac dopoki sa ludzmi, nie ma innej mozliwosci. A zeby byc czlowiekiem godnym miana czlowieka, to trzeba umiec widziec czlowieka w innym, mniej fortunate osobniku.
      Kurwa dra ryje, ze nie ma zadnego ocieplenia klimatu.
      Nie ma??? Naprawde? A lodowce to od czego sie topia?
      Chyba z zimna sie trzesa i topnieja.
      Krew mnie zalewa na glupote.

      Delete
    4. Ja korzystalam z pomocy RC wlasnie w czasie tamtej awarii elektrycznosci. Nie kasowali mnie:))
      Wiem jedno, ze jak nie ma nadzoru, to okazja tworzy zlodzieja. A kto chce rozregulowac wszystkie przepisy?
      Kto kurwa mac jest wiecznie przeciw wszystkiemu? Lacznie z nauka, bo im wystarczy jedna ksiazka na cale zycie - Biblia.

      Delete
    5. Juz nawet nie mam sie sily wkurwiac bo im wiecej czytam to mnie sie cisnienie podnosi.

      Delete
  18. Star, a jak w Nowym Jorku wygląda sprawa ze ścieżkami rowerowymi? Istnieją takowe poza parkami? Generalnie czy ludzie w takich sytuacjach jak teraz korzystają z możliwości przemieszczania się na rowerze? Tak z ciekawości pytam, chociaż wiem, że to są ogromne odległości do pokonania.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haniu, sciezki rowerowe w NYC sa praktycznie wszedzie. Teoretycznie rowerem mozna sie poruszac po calym NYC bezpiecznie. Problem w tym, ze w obecnej sytuacji sa takie korki na drogach, ze nikt nie zwraca uwagi na sciezke rowerowa, ktora skutkiem korkow jest mniej bezpieczna. Ale bardzo duzo ludzi korzysta w tej chwili z rowerow jesli tylko odleglosc na to pozwala.

      Delete
  19. cos do smiechu, komentarz z polskiego forum

    " Haha najlepsze jest to jak Amerykanie krzyczą o swojej wolności, walczą wszędzie o wolność, a przy wyborach prezydenckich nie mają żadnej wolności, tylko prezydenta za nich wybierają elektorzy"

    padlam.

    ReplyDelete
  20. Kurcze czytam o tym systemie głosowania i przyznaje, że... nic z tego nie rozumiem. Star czy ty umiałabyś to jakoś "łopatologicznie" wytłumaczyć?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haniu, pisalam o tym (tak z grubsza) w notce z 23 pazdziernika pt. "Oh oh Ohio"
      Czyzby w Polsce nagle zaczeli pisac o Electoral College? ;))

      Delete
    2. He, he, nie;-) Zaintrygował mnie komentarz Lukrecji i dzięki zaczęłam szukać informacji na ten temat.

      Delete
  21. Kompletnie retoryczne pytanie zadałaś w kontekście polityki: Na ile można się zeszmacić?

    ReplyDelete
  22. Ok, jeszcze trochę poczytałam i coś mi się zaczęło rozjaśniać w łepetynie:).
    Tylko jestem ciekawa jak to wygląda w praktyce? Na karcie do głosowania są zamieszczone nazwiska kandydatów na elektorów, a nie nazwiska kandydatów na prezydenta lub sformułowanie "elektorzy popierający..." i tu dopiero nazwisko kandydata na prezydenta? Ciekawe to wszystko, nie miałam do tej pory pojęcia, że to głosowanie tak wygląda.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie, nie, nie! Elektor nikogo nie popiera, elektor to jak gluchy telefon:)) Czyli powtarza to co uslyszal. Na karcie glosowania sa normalnie nazwiska kandydatow, tak na prezydenta jak i senatorow. Idziesz glosujesz, jak juz punkty glosowania sa zamkniete, podliczone glosy to elektor MUSI zaglosowac tak jak glosowali ludzie w jego rejonie.
      Np. zakladajac, ze jestem elektorem i moj okreg posiada 600 ludzi, ktorzy zaglosowali 385 z nich oddalo glos na Obame, a pozostale 215 na Kretyna, czyli ja jako elektor MUSZE zgodnie z wola ludzi, ktorych reprezentuje oddac glos na Obame.

      Delete
    2. Bardzo Ci dziękuję Stardust! Jesteś lepsza w przekazywaniu informacji niż Max Kolonko, Marcin Wrona i wujek Googel razem wzięci;-) Chociaż do wujka Googla nic nie mam, a nawet go bardzo lubię ;)))))))

      Delete
    3. Haha, nie mam pojecia kto to Marcin Wrona, ale za to Maxa Kolonko przeczyalam raz (jeden raz i wystarczy mi na cale zycie) dzieki wlasnie poleceniu tutaj na blogu. Pan Kolonko ma takie pojecie o polityce jak ja o elektronice nuklearnej:))
      Zagladalam tez do Google, ale polska wersja nic tam w zasadzie nie ma. Nie dziwie sie, skoro sie nikt nie zna, to i nie ma kto nawet przetlumaczyc angielskiej wersji tej strony.

      Delete
  23. Mam jeszcze jedno pytanie (jak będziesz mnie miała dość, to daj znać, zrozumiem). Mianowicie... czy możliwe jest, żeby, któryś z elektorów zagłosował inaczej niż ludzie w jego rejonie? Czy to jest jakoś prawnie regulowane?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jest to niemozliwe z tej prostej przyczyny, ze kazdy punkt wyborczy obsluguje taka sama ilosc osob z jednej jak i drugiej partii.
      Wyglada to tak, ze np. w moim punkcie jest bodajze 7 stanowisk (stolikow) przy kazdym z nich siedzi jeden demokrata i jeden republikanin, czyli w sumie 14 osob po 7 z kazdej partii. Te osoby na zakonczenie dnia sa odpowiedzialne za wspolne podliczenie glosow i sporzadzenie podsumowania wynikow.
      Nawiasem mowiac moj syn, ktory w 2004 roku zglosil sie jako woluntariusz do obslugi punktu wyborczego, znow w tym roku bedzie obslugiwal wybory, bo akurat w jego rejonie potrzebny jest demokrata;))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...