Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, October 29, 2012

Koniec relacji...

Musze konczyc na dzis, bo tracimy elektrycznosc, nie chce rozwalic kompa.
Przed chwila ogladalam ze Wspanialym jak palily sie przewody elektryczne, nie wiem od czego po drugiej stronie ulicy. Mam nadzieje, ze uda mi sie napisac te kilka slow.
Zaczynam nabierac jeszcze wiekszego szacunku dla natury.
Strach patrzec przez okna.
Do zobaczyska, mam nadzieje, ze niedlugo.
Buziam:***

Juz jestem:)

No znow nam sie udalo, Sandy tuz przed uderzeniem w NYC zmienila sie z huraganu w tropikalny sztorm.
I dobrze, bo to zawsze lepiej i mniej szkod.
Tak czy inaczej, tuz po 18tej (czyli planowo) zaczelo nam spadac zasilanie pradu, zniknela na jakis czas telewizja. Otworzylam drzwi na patio, wichura szalala jak zwariowana, na patio mamy balagan jak cholera, kupa lisci z okolicznych drzew, male galezie.
Za domem, na posesji po przekatnej mamy bardzo duze drzewo i nie przypuszczalam, ze wiart jest tak silny, ze moze targac naprawde grubymi galeziami tego drzewa. Ono jest dosc stare i bardzo rozlozyste, juz kilka lat temu przy jakiejs wichurze, ale bez deszczu slyszalam jak trzeszczy, wiec przez moment obawialam sie, ze moze sie zlamac, ale Wspanialy stwierdzil, ze nawet jakby sie zlamalo to i tak nie narobi wiekszych szkod. I tak gawedzilismy nad tym drzewem, jak nagle poczulam dziwny zapach. A poniewaz to ja mialam leb wystawiony na zewnatrz, to sie wycofalam i kazalam Wspanialemu wachac.
On oczywiscie nic nie czuje, no ale ja mam nocha, wiec mowie:
-- To jakas spalenizna chyba, ale dziwny ten zapach...
Jakos nie moglam wytlumaczyc jak to pachnie i w tym momencie zobaczylismy jakies migajace swiatelka, odblask jakby gdzies swiecila sie choinka na zewnatrz.
Wspanialy przeszedl przez mieszkanie do frontu domu i za chwile zawolal mnie.
A tam palily sie jakies przewody elektryczne i widac bylo, ze dwa domy nie maja juz elektrycznosci, bo we wszystkich oknach bylo ciemno. Nie byl to plomien, ale iskrzylo mocno, stad po drugiej stronie mieszkania widzielismy te "choinkowe" swiatelka.
Zadzwonilismy do Debbie, bo jeden z domow, to ten w ktorym ona mieszka. I faktycznie nie mieli juz pradu, ale Debbie powiedziala, ze juz zglosila, wiec moze ktos cos zrobi.
Ledwie skonczylismy z nia rozmawiac jak podjechala straz pozarna.
Zagrodzili tasma czesc chodnika przy domu Debbie i przy naszym, bo my nawet nie zauwazylismy wczesniej a jeden z naszych przewodow niebezpiecznie nisko wisial.
Od strazakow tez dowiedzielismy sie, ze narazie nie ma zadnego zagrozenia utraty elektrycznosci, ale elektrownia celowo zmniejszyla poziom zasilania, zeby nie przeciazyc sieci.
Dobra, niech tam bedzie, ja sie nie znam, to we wszystko uwierze;)
Na wszelki wypadek szybko napisalam to co wyzej i wylaczylam kompa, swiatlo w mieszkaniu bylo takie na pol gwizdka, wiec polecialam sie kapac, zebym nie musiala tego robic przy lampie naftowej, lub swieczce;) I zrobilo sie nudno... do czasu kiedy uslyszelismy jakis huk od strony podworka.
Przyczyna okazal sie stolik balkonowy w sasiednim domu, ktory wyfrunal w powietrze, a ze stoliki raczej nie fruwaja, to szlag trafil zbrojona szybe blatu.
Wlasnie sie przez caly dzien dziwilam dlaczego nie polozyli tego stolu do gory nogami tak jak my zrobilismy z naszym.
No to juz teraz nie poloza, bo zostala tylko rama i nogi, a blat jak znam zycie rozsypal sie w drobny groszek po balkonie i okolicy. Wiem jak to wyglada, bo kiedys juz podobny stol rozpadl sie sasiadom na gorze.
Przesiedzielismy chyba z godzine moze poltorej, wicher duje, bo w koncu jestesmy blisko zatoki, wiec na pewno mial wieksza sile niz w glebi ladu, ale na szczescie nie bylo zadnej tragedii.
Jak to wyglada dalej poza zasiegiem moich okien, nie mam pojecia.
Tuz przed 20ta wrocila telewizja, wiec troche poogladalismy, dolny Manhattan jest zalany to fakt, na pewno sa wieksze straty na Queensie i w Brooklynie w okolicach nad oceanem.
Ja tam naleze do tych co to wola byc przygotowani na najgorsze i mile rozczarowani:)
Jutro pewnie bede jeszcze w domu, bo troche potrwa zanim zycie wroci do normy, a przede wszystkim miejska komunikacja, ale nie narzekam.
I to byloby na tyle.
Mam nadzieje, ze to juz koniec atrakcji, chociaz za oknami wiart hula z taka sama sila jak 3 godziny temu.

36 comments:

  1. Trzymajcie sie Star! Wszystko bedzie dobrze. Sila natury jest ogromna, z pewnymi zywiolami nawet nie warto walczyc.
    Pisz jutro, bedziemy czekac!

    ReplyDelete
  2. Usciski Stardust, gwiazdy sa z Wami :)

    ReplyDelete
  3. Jak uslyszalam o Sandym to zaraz pomyslalam o Tobie i o Scars. Trzymajcie sie cieplo!!!

    ReplyDelete
  4. Trzymajcie side bezpiecznie. Do nas tez Sandy dochodzi ale wciaz many prad.

    ReplyDelete
  5. Pisz, jak tylko będziesz mogła! Uściski!

    ReplyDelete
  6. Star jestem myslami z wami.Mam nadzieje,ze to wszystko sie dobrze dla was skonczy...Sciskam.

    ReplyDelete
  7. Ogladam wlasnie news, myslami jestem z wami, wszyscy tutaj myslami i dobrymi zyczeniami sa ze wschodnim wybrzezem.
    oby jak najszybciej sie skonczylo i jak najmniej strat bylo.

    ReplyDelete
  8. Ja tez ide spac bo juz mnie dupa boli.
    Swiatlo u nas miga ale mama nadzeje ze tylko na miganiu poprzestanie.
    Buziuje i trzymam za Was kciuki:)

    ReplyDelete
  9. Kochani, nie bede odpowiadac indywidualnie, bo tylko musialabym sie powtarzac. A juz napisalam update, wiec wszystko jasne. Cisnienie mi z tego wszystkiego najbardziej dokucza;)) To chyba niedlugo walne sie w posciel.
    Dziekuje Wam wszystkim za trzymanie kciukow, byc moze to one zmienily huragan w sztorm, kto wie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. no ba!! Na pewno - dużo nas, wiesz - dla chcącego nic trudnego:)

      Delete
  10. Wiatr okropny, kupa drzew polamanych i galezi, elektrycznosc na razie mamy.
    okropnie zle sie pali w kominku wiec jestem uwedzona.

    ReplyDelete
  11. Star! To kamien z serca.Martwilam sie o Was, i do Magi ciagle zagladalam, nawet sama znieczulilam sie koniakiem:)
    Spijcie spokojnie.

    ReplyDelete
  12. :)Zaraz po przebudzeniu włączyłem Earth cam. NYC leje jak z cebra,taxi poruszają się normalnie,policja patroluje,przechodzień w krótkim rękawku trochę chwiejnym krokiem,ale maszeruje, reklamy świecą,wszystkie kamery działają.Normalnie o tej porze dużo ludzi, dzisiaj pustawo.Napił bym się koniaku jak Renata, tak dla zdrowotności i ukojenia nerwów.
    W PL "dzień się budzi" ale bez "promieni słońca",obudziła się i Ślubna "gdzie jesteś" w NYC "i co tam słychać" chyba przeszło bokiem.
    "Napijesz się herbaty" chętnie. Mam nadzieję.ze noc Ci minie spokojnie życzę tego serdecznie.

    ReplyDelete
  13. Wstaję i... ten huk, to kamień co mi z serca spadł i o podłogę rąbnął :) Bardzo się cieszę :)

    ReplyDelete
  14. Super, że wszystko ok, dzięki za relację na żywo :-)

    ReplyDelete

  15. uff:)

    Po prawdzie to u nas halny ma podobne natężenie,tylko,ze u was kumulowało się, bo i wiatr i woda.
    Dobrze,ze już po !

    ReplyDelete
  16. pomyślałam o Tobie, jak zobaczyłam te zdjęcia w tv z NYC.
    dobrze, że z Wami ok!

    ReplyDelete
  17. Bardzo ciekawa relacja i dobrze, że z happy endem

    ReplyDelete
  18. Trzymam za Ciebie kciuki,Stardust.Serdeczności.

    ReplyDelete
  19. Też należę do ludzi, którzy wolą być przygotowani na najgorsze, a potem się miło rozczarować.
    Z Twojej relacji wynika, że u Was nie jest tak źle, chociaż wiatr porządny.
    Z tym stolikiem to się państwo naprzeciwko nie spisali, można było przewidzieć, a może nie zdążyli.
    Będę dziś śledzić wiadomości, ale Ty pisz, jak tam konkretnie u Was, jak komunikacja będzie wracać do życia i inne rzeczy.
    Bo nie ma to jak osobista relacja.
    I świetnie, że tymi awariami tak szybko się straż zajmuje, można powiedzieć, że wszyscy przygotowani byli na ten stan.
    Powodzenia, cieszę się, że z Wami wszystko dobrze!
    pozdrawiam serdecznie!
    iw

    ReplyDelete
  20. Całe szczęście, że tak ulgowo przeszło. Choć tak wielu nie moze tego samego powiedzieć, ale tak to już jest, że cieszą i martwią jednak ci w jakiś sposób znajomi :)

    ReplyDelete
  21. Ciesze sie, ze u Stardust wszystko ok ale nie mozna pisac, ze przeszlo ulgowo!!!! 16 przypadkow smiertelnych i 7 milion ludzi bez elektrycznosci, zalane metro i kilka pozarow. I to jeszcze nie koniec zniszczen, bo Sandy szaleje nadal choc juz z mniejsza sila! Stardust daj nam prosze DZISIAJ znac, ze wszystko ok.

    ReplyDelete
  22. W mediach podają, że to niesamowita już tragedia.
    A z Twojego opisu wynika, że trochę mocniej wieje:)

    pozdrawiam
    Radek

    ReplyDelete
  23. Ufffff:))Ja padlam jak betka z tym moim cisnieniem.
    Dobrze ze U Was wszystko jest dobrze,jak tylko wstalam to zaraz odpalilam kompa.
    Buziole:*

    ReplyDelete
  24. Kurka no, szczęście - nie ukrywam, że jak usłyszałam o tej pogodzie w NYC, pomyślałam właśnie o Was

    ReplyDelete
  25. Ja mysle, ze wlasnie dzis Star moze nie miec pradu! od wczoraj nic nie napisala:(((( Poczytajce troche wiadomosci z prawdziwego zdarzenia, to wcale nie byla "sielanka" jak niektorzy mysla. Star opisywala jak to wyglada z jej punktu widzenia. Calosc nie byla taka ulgowa:((( Star, czekamy na informacje, ze u Ciebie nadal wszystko w porzadku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko,ja wlasnie probowalam dodzwonic sie do Stardust do domu,caly czas mam sygnal zajetosci ale mysle ze to bardziej prawdopodobne jest to co piszesz,czyli brak pradu.
      Bede jeszcze probowala.
      Fakt nie wyglada to dobrze w niektorych rejonach tragicznie,mam jednak nadzieje ze nikt nie poniosl zadnych ofiar.Straty materialne zawsze mozna odbudowac.
      No dobra to ja probuje dalej.

      Delete
    2. Niestety sa ofiary smiertelne, zdaje sie 16 w USA i 1 w Kanadzie. Jak dotad ale jak znam zycie pewnie bedzie wiecej....

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...