Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, October 2, 2012

Wyraznie cos mi dolega

Narazie mam nadzieje, ze to prosty SKS (Starosc Kurwa Starosc) i jesli tylko, to jakos sobie poradze, gorzej jak sie okaze, ze na powaznie cos mi sie w glowe robi.
Skad takie przypuszczenia?
Zaczelo sie w piatek, kiedy to siedzielismy ze Wspanialym przy winku na balkonie i rozprawiali o zyciu. Zupelnie jakby nie bylo powazniejszych problemow. I tak w czasie tej rozmowy wyszlo nam, ze nasza sasiadka z gory naprawde wypizgnela meza z domu. Od dwoch lub trzech tygodni na schodach i w holu pokazywaly sie wypakowane czyms worki, ktore lezaly przez jakis czas, a potem pojedynczo znikaly. Raz nawet natknelam sie na rozrzucone po schodach meskie skarpety, widocznie nie zdazyla ich spakowac i rzucila jak leci.
Temperamentna kobieta, ja to przy niej aniol;)
Na koniec poszla lawka do cwiczen i ciezarki, ale takie solidne, w meskim wydaniu.
-- No wyrzucila go - stwierdzil Wspanialy.
-- Ale dlaczego? on taki spokojny chlopina, cichy.. to ona ma morde...
-- Cichy, spokojny, ale jak ona pracowala na noce, to on wybywal z domu - przerwal mi Wspanialy.
-- Hmm... to moze powinna przestac pracowac na noce zamiast sie pozbywac chlopa - rozwazalam glosno.
-- Tego z sasiedniego domu tez juz nie ma - powiedzial w proznie Wspanialy.
-- Kogo? Czego? O czym Ty mowisz? - zapytalam.
-- No o tym rzezniku z sasiedniego domu... on tez jakos "przepadl" juz go od miesiaca nie widzialem i jego wedki zniknely z balkonu i jakies inne sprzety...
Faktycznie teraz dopiero sobie uswiadomilam, ze ja tez go nie widzialam, a przeciez codziennie wieczorem wysiadywal na balkonie obstawiony bateria piwa.
Szczerze to mnie by tez szlag trafil jakbym miala dwoje malych dzieci do obrobki a maz siedzi wiecznie na balkonie i saczy szesciopaki. Zawsze myslalam, ze Sue jest po prostu cierpliwa i tolerancyjna, ale widocznie wszystko ma swoje granice.
Zimno sie zrobilo wiec skonczylismy nasiadowke balkonowa i poszlismy spac.
W sobote cos mnie napadlo i dorwalam sie do gotowania, jesien widocznie sie zbliza, bo mnie wtedy zawsze goni do kuchni.
Nagotowalam jak durna: dwie zupy, w tym jedna dla Juniora, bo on uwielbia ogorkowa, ja tez nie powiem lubie, ale tym razem dalam mu wszystko, niech ma. Zrobilam gar gulaszu wolowego, tak zeby jeszcze mozna bylo zamrozic na pozniej, w niedziele znow dopadlam do garow i zrobilam meatballs w sosie pomidorowym, oprocz tego z rozpedu zrobilam eggplant parmesan na niedzielny obiad.
Normalnie poszlam jak pershing z tym gotowaniem.
W niedziele wieczorem Wspanialy zapytal co mi sie stalo, ze takiego rozpedu dostalam, bo przeciez jest jeszcze cieplo, a mnie zwykle bierze jak jest juz na tyle zimno, ze gotowanie podgrzewa mieszkanie. A tym razem pootwieralam okna i walczylam w kuchni w bluzce na ramiaczkach i szortach.
-- Tak bardzo sie juz stesknilas za gotowaniem? - zapytal.
-- Nie wiem, ale jak mi uswiadomiles, ze jakas chmura rozwodowa nadciagnela nad okolice, to chyba sie wystraszylam.
-- Ale ja mysle, ze to nie ma nic wspolnego z gotowaniem, mezczyzni raczej uciekaja z braku seksu - skwitowal.
I po co ja sie durna tak narobilam?
Wystarczylo w pozycji lezacej ogladac sufit...
Na domiar zlego wczoraj poszlam do dentysty, z ktorym zawsze ucinamy sobie polityczne pogawedki i tym razem Dr. Peter przywital mnie slowami:
-- Star czuje sie zawiedziony.
-- Zawiedziony? Co sie stalo?
-- Niby nic, ale oczekiwalem, ze przyjdziesz tu w jakichs politycznych koszulkach, a Ty masz tylko dwa znaczki popierajace Obame przyczepione do torby. Nawet Dr. Thomas czekal z niecierpliwoscia na Twoje przybycie.
Na te slowa z drugiego gabinetu wyszedl Dr. Thomas i tez wyrazil swoje rozczarowanie:
-- Star, co sie dzieje? Ja do konca zycia bede pamietal tamte T-shirts sprzed 8 lat.
-- No coz, 8 lat temu to ja mialam 50 lat... - zaczelam sie tlumaczyc.
-- I co? Teraz doroslas? Tak nagle? - zasmial sie Dr. Peter.
-- No na to wyglada.
I zaczeli sobie przypominac te anty-Buszowe T-shirts jakie nosilam w czasie wyborow w 2004 roku, a bylo tego, oj bylo...
Wspomnienia zakonczylismy naszymi jak sie okazalo wspolnymi faworytami.
Pierwsze miejsce przyznalismy koszulce z napisem na gorze: "Instant Asshole", pod tym bylo zdjecie Busha i pod zdjeciem "Just add oil", tak to byla zdecydowanie najlepsza koszulka. Pamietam jak poszlismy do Beer Garden i ja mialam te koszulke na sobie to skonczylo sie owacja na stojaco i jeszcze wszyscy nam stawiali piwo;) Drugie miejsce zajela koszulka z napisem "The only Bush I trust is my own".
Ech to byly czasy...
A teraz? No coz widoczne objawy SKS...

49 comments:

  1. Widzę, że ten SKS po całym świecie się błąka :)))Wiesz co? Ja chyba jednak ugotuję ten obiad dzisiaj....tak na wszelki wypadek :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moze sie najpierw upewnij czy ogladanie sufitu nie zalatwi sprawy;) Zawsze to mniej roboty i przyjemnosc wieksza;)))

      Delete
  2. nie mogłam się zalogować na wordpress i za diabła nie wiem dlaczego? Ale przecież wiadomo, że ja to ja :))

    ReplyDelete
  3. "Leżę, leżę... Uwaliłam się jak zwierzę..." i tak sobie myślę, że dużo bym dała, aby dostać takiej energii do życia jak Ty.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj jaka tam energia? Ja tylko tak ze strachu, bo i gdzie bym nastepnego Wspanialego znalazla:))

      Delete
    2. No to inaczej. Dużo bym dała, aby mieć duplikat Wspaniałego, bo moja gorsza połówka niestety nie wywołuje u mnie tak pozytywnych wibracji ;) Wręcz przeciwnie. Zakorzenia lenistwo.

      Delete
    3. No tak, Wspanialy to faktycznie, ze tak powiem unikat:)) Ale wiesz, ja juz go rozleniwilam.. Widocznie taki mam paskudny wplyw na ludzi, bo to ja jestem len pierwszej wody;/

      Delete
  4. To niezle sie musialas nastraszyc jesli nawet polityka poszla czasowo w ostawke;) No i najgorsze, ze sie narobilas zanim Cie Wspanialy uswiadomil w czym rzecz;) Dobrze, ze przynajmniej Junior bedzie mial zupe, ktora lubi:))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. No mowie Ci, ze cos mi sie w glowe robi;)) A Junior sie tak ucieszyl z zupy, ze jeszcze wieczorem zadzwonil tylko po to zeby mi podziekowac i powiedziec ze jest PYSZNA:)

      Delete
  5. Chyba jednak jesień z zimą się zbliża, bo ja też zaczęłam gotować. Już nawet dwa razy z rzędu zupy ugotowałam.Aja to zawsze zwalam na jesień i zimę, a nie SKS. Przecież już od wielu lat mam wciąż 40, więc gdzie tu starość??? SKS to będzie gdy zapomnę i się publicznie przyznam do właściwej cyfry.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja jak juz gotuje to dla armii, potem w pojemniki i zamrazam. Tym sposobem gotuje naprawde rzadko.
      A co do wieku to mam inna filozofie;) Wole zeby ludzie wiedzieli ile mam lat niz zeby mysleli, ze staro wygladam na te 40:))

      Delete
  6. Kolo nas mieszkalo malzenstwo,ktore rozwiodlo sie po 50-ciu latach wsolnie spedzonych dni.Worow i latajacych skarpet nie bylo:)
    Na SKS najlepszym lekarstwem jest JS:)))
    Tez ostatnio mialam napad kuchenny:)
    Mysle ze moj Piekny mnie nie zostawi,jemu poprostu to sie nie oplaci;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, po 50 latach? Kryste, no ale ponoc na wolnosc nigdy nie jest za pozno;))
      A co to jest JS? bo ja niekumata...
      Ty to tak dogadzasz Pieknemu w kuchni, ze on by nawet w najlepszej restauracji tak nie mial, pewnie, ze by mu sie nie oplacalo:))

      Delete
    2. JS-jebac starosc:),nie chcialam byc taka z grubej rury,ale mowisz-masz:)
      Pieknemu to by sie w innym sesie nieoplacilo:),ja jestem zolza;)

      Delete
    3. Ooooo podoba mi sie to JS:)))
      A zolza byc to zaleta, znasz te zasade "don't get mad, get even":)))

      Delete
  7. hahhaah no z tego wychodzi ze wszystko inne jest nie wazne dla chlopa tylko kawalek dupy, a my kobiety dwoimy sie i troimy bo wydaje nam sie ze musimy stworzyc szczesliwy dom, rodzimy dzieci 1-4-10 a potem sie uskarzamy ze tyle sie dwoimy i troimy a on tego nie docenia, ot durnota kobieca hahahhahaa, przyznaje tym kobietom ktore wykopaly swoich chlopow medal za odwage :) :) :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zobacz, a ja wykopalam dwoch tylko po to zeby sie przy trzecim dowiedziec co w zyciu jest dla nich najwazniejsze:))) Od dzis bede tylko lezec i patrzec w sufit:)))

      Delete
    2. Dziewczyny,moj to zarcie stawia na rowni z seksem:))
      Jestem zwolenniczka zdrowego odzywiania wiec serwuje czasem dietke i tu i TU:))))

      Delete
    3. Maga, moj jest z serii "never hungry, always horny":))

      Delete
  8. a mnie choróbsko przygieło do ziemi..tfu do łoża.
    ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. El, no masz!!! Znowu!!! Zaraz lece do Ciebie zobaczyc co sie dzieje. buziam:***

      Delete
  9. Gdyby tak nadciagnela chmura ze wspanialymi o roznych typach urody... a tak to siedze w wyrku sama i musze sobie sama kompres na buzce trzymac (chirurg szczekowy mnie dzis wymeczyl)...i sama po szklanke wody poleciec...ehhhh
    ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Antares, bolu szczeki wspolczuje bo to musi byc paskudne uczucie, no i jesc nie mozna. Ale pociesze Cie, ze Wspanialego jest byle jaki pielegniarz:)) Jak musi to oczywiscie pomoze, ale nie tryska przy tym radoscia:))
      Najlepszym pielegniarzem jest moj Junior, ten sie potrafi opiekowac i nawet bez pytania, bez proszenia, to on pilnuje czy czegos nie potrzebujesz...
      Urodzilam talent:)))

      Delete
  10. Ufff, to ja myślałam, że to coś poważnego, a Ty po prostu o kupieniu koszulki zapomniałaś :)) i parę rzeczy na obiad ugotowałaś!
    Oni może nie wiedzą, ile się powypisywałaś na blogu (a pewnie i na blogach, bo wprawdzie nie czytam, ale nie wierzę, żebyś temat zostawiła nieruszony na blogu pisanym po angielsku!).
    Wiesz, takich mężów to faktycznie lepiej się pozbywać, niż ich trzymać.
    Gdzieś dziś przeczytałam, że jak ma być byle jaki mąż, to już lepszy byle jaki kot! :)
    W Twoim przypadku może niekoniecznie, ale można wstawić każde inne zwierzątko :)
    buziaki!
    iw

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, nie no kot? W zadnym przypadku:)) Ja w miejsce byle jakiego meza zawsze wstawiam nastepnego meza:))

      Delete
  11. Specjalnie odczekałam trochę czasu, bo może Ci już przeszło:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha, chyba przeszlo, bo nawet nie pamietam co mialo przejsc:))

      Delete
  12. Star Ty to jednak sławna jesteś, wpisałam tak z ciekawości w przeglądarkę Just add oil i zobacz co znalazłam na pierwszej stronie z grafikami http://www.flickr.com/photos/imagesofperfection/261745957/ to Ty prawda ?

    ReplyDelete
    Replies
    1. O ja pierdykam!!! No oczywiscie, ze to ja:))) Zupelnie zapomnialam, ze takie zdjecie moze gdzies istniec, sama go nigdy nie widzialam. Teraz dopiero wyguglalam ze to bylo 5 pazdziernika 2006 roku i to byl jakis ogolno narodowy protest antyBushowy:)) I nawet mi sie przypomnialo, ze ktos mnie prosil czy moze sfotografowac te koszulke.
      Dzieki Scarbossa, gdyby nie Ty to pewnie nigdy bym nie wpadla na to zdjecie:)))

      Delete
    2. Ale jaja!!!!!:)))) Jak otwieralam ta stronke, to myslalam, ze sobie Scarbossa zarty stroi a tu prosze, Stardust we wlasnej osobie:)))) Super fotka i super w krotkich wlosach:)))

      Delete
    3. A wyobrazasz sobie moje zdziwienie:))) Ja o tym zupelnie zapomnialam.

      Delete
    4. a wyobraźcie sobie jak ja się zdziwiłam,nie dość,że zobaczyłam sławetną koszulkę to jeszcze na autorce :) Internet jest przerażający trochę jednak

      Delete
  13. A ja tam wolę iść nagotować........

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kurcze, u mnie to chyba permanentne jest;-))))

      Delete
    2. U mnie zjawisko "gotowanie nad sufity" wystepowalo w nasileniu w czasie menopauzy, ale na szczescie minelo. Oczywiscie nie wrocilo do stanu pierwotnego, ale jest lepiej:)) Cokolwiek lepiej ma oznaczac;)
      No ale Ty jestes za mloda jeszcze na takie atrakcje.

      Delete
    3. No Ci powiem, że to chyba u mnie nie działa... ja wolę gotować już od co najmniej 10 lat ;-))))))))))))))))))))))))

      Delete
    4. Aczkolwiek biorę pod uwagę, że sednem sprawy nie jest jak dawno tylko.............. dla kogo wolę gotować;-)))))))))))))

      Delete
    5. Zeszlysmy na temat;))) Ale co tam, ja tez lubie gotowac, pod warunkiem, ze nie czesciej niz raz na tydzien:))
      Aaaa i zawsze mowilam, ze Martha Stewart dlatego jest taka dobra w kuchni, bo jest slaba w lozku.
      Teraz rzadziej to mowie, bo z wiekiem sama mnie dopadl Syndrom Marthy Stewart:))))

      Delete
    6. Ale to jest prawda, ze jak sie gotuje dla kogos kto lubi jesc, to jest zupelnie inna motywacja. Wspanialy je bo musi, co prawda nigdy nie narzeka i wszystko mu smakuje, ale tez nigdy sie nie slini z radosci, ze zrobilam cos ekstra. On chyba po prostu nie lubi jesc i tylko je zeby nie umrzec:))

      Delete
  14. A jednak napichcić ukochanym facetom... To jest coś!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, to dzialalo w moim drugim malzenstwie:)) Owczesny wchodzil do domu i juz od drzwi wolal "ooo jak tu smakowicie pachnie". Wspanialy wchodzi do domu i mowi "oj, czy naprawde musimy jesc?".
      Tak ze wiesz z tym gotowaniem, to raczej zaspokajam moje wlasne zachcianki;))

      Delete
  15. Star, ja się przez czytanie Twojego bloga robię głodna!!! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evek, no przepraszam;(( Wiesz ale to tylko tak raz na jakis czas mam takie miesiaczki;))

      Delete
  16. czyli miałaś klasyczny atak gastronomiczny - gastrofazę, skoro nawet polityka zeszła na chwilkę dalszy plan. Zastanawiam się, a co z kobietami, które nie gotują wcale..hmm.. jest jednak gotowanie użyteczne w pewnych sprawach, jest.
    Miłego!

    ReplyDelete
    Replies
    1. gastrofaza... to dopiero! :))

      A ja wczoraj zdążyłam usłyszeć w jakimś programie śniadaniowym, jak wychwalano Obamę za niesamowity urok osobisty i porównywano do Clintona i... dziecię przełączyło sobie na bajki :) Ale od razu zaczęłam myśleć o Tobie i tym co piszesz o tych wszystkich wyborach i jeszcze trochę i - o zgrozo - zacznę sama się przysłuchiwać :D

      Delete
    2. Klarko, gotuje i nawet lubie to robic, ale nie czesciej niz raz na tydzien:)) Dlatego jak mam gastrofaze (bardzo mi sie podoba to okreslenie) to gotuje w kotle i zamrazam. Zawsze jesienia gotuje 5-6 zup, meatballs, golabki, jakis gulasz, chili i to wszystko w male pojemniki i do zamrazalnika. Tym sposobem zima moge gotowac tylko w weekendy i to tez nie zawsze;) Codzienne gotowanie na pewno wyleczyloby mnie skutecznie z lubienia gotowania:))
      Taki typ.

      Delete
    3. Babo, bo to jest swieta prawda:) Obama ma niesamowity urok osobisty i umiejetnosc kontaktu z ludzmi, podobnie jego zona Michelle. Oni emanuja naturalne cieplo i serdecznosc, co jest dosc rzadkie w przypadku politykow.
      Dlatego kukla Romney ma taki problem, bo on nigdy nie byl wsrod normalnych, przecietnych ludzi i nie potrafi, nawet jak sie stara, to jest to sztuczne i z widocznym dystansem.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...