Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, November 27, 2012

Bapcia, you do it

Mala kwoka jak w ubieglym roku pozerala wszystko co tylko pokazalo sie na stole, tak w tym roku zjadla tylko troche zupy, niezliczona ilosc pomidorkow koktajlowych z dipem i ziemniaki.
Wszystko co proponowalam konczylo sie:
-- Bapcia, you eat! (babciu ty zjedz)
Tak jak by babcie trzeba bylo namawiac do jedzenia.
Za to pomidorki koktajlowe nabijala ladnie na wykalaczke i moczyla w dipie sama, do czasu az jeden spadl i nie umiala go wyciagnac:
-- Bapcia, you do it! - zawolala o pomoc, na co I. wtracila "please".
Spojrzala na matke, pozniej na mnie i powtorzyla:
-- Bapcia, you do it, please - robiac przy tym tak slodka minke, ze normalnie zezarlabym ja zamiast tych pomidorkow;)
A gada, ze jej sie buzia nie zamyka, opowiada o szkole, bo juz chodzi dwa razy w tygodniu na 2 godziny za kazdym razem, wiec opowiada o kolezankach, kolegach.
Czesto mamy problem ze zrozumieniem, bo niektore wyrazy wymawia przekrecajac, ale generalnie biorac mozna sie z nia dogadac. No i ta "bapcia" to tez ewolucja wczesniejszego "bacia".
Poleciala do kuchni i uslyszala wiatr, bo wiatr byl dosc silny w sobote.
-- Co to?
-- Wiatr - odpowiedzial ojciec bo akurat blisko stal.
Przyleciala do mnie:
-- Bapcia tam jest wiatr!
-- Tak, na zewnatrz jest wiatr - przytaknelam.
-- Pokaz mi wiatr!
Coz bylo bapci robic, wzielam na rece i wyszlam z nia na chwile na patio.
Stala i przygladala sie w ciemnosci, ale uslyszala moj windchime jak wygrywal melodie poruszany wiatrem.
-- A co to?
-- To jest windchime, jak wiatr wieje to wlasnie tak gra.
Wrocilysmy do domu i Wspanialy zrobil zdjecie jak opowiadala, ze wiatr gra.


Jest przeslodka i w dodatku bardzo grzeczna. Nie marudzi, nie ryczy, nic nie dotyka.
Ja mam pelno caculkow naustawiane dookola, stoi i sie przyglada, ale nic nie bierze.
Zadziwiajace tez jest, ze jak pamietam male dzieci zwykle maja opory przed starszymi osobami, a wrecz czesto sie boja, szczegolnie gdy jest to ktos kogo nie znaja, ona nie.
Jak tylko przyjechali poleciala do wszystkich dac buzi, zatrzymala sie przy Tatku i zerknela w strone rodzicow:
-- To papa Chuck, nie pamietasz go bo on daleko mieszka, ale przywitaj sie.
Juz nie pamietam, ktore z rodzicow to powiedzialo, ale to wystarczylo, zeby zaraz poleciala wyciagnela lapki i dala mu buziaka.
Wiadomo, ze takiemu malemu bakowi sie nudzi i nie da rady siedziec przy stole tak dlugo jak dorosli, wiec miala troche zabawek, ja kupilam jej nowe pieczatki takie stemple w rozne kolorowe wzorki, wiec chodzila dookola stolu i wszystkich pieczetowala.
Zadnego marudzenia.
Jak zobaczyla, ze sprzatamy ze stolu to zapytala matke:
-- Idziemy do domu?
-- Nie jeszcze nie idziemy, jeszcze bedzie ciasto na deser.
Przyjela to spokojnie do wiadomosci i poszla sie bawic dalej.
Dopiero jak juz faktycznie byl czas do domu i przebrali ja w pizame, to szybciorem obleciala cale towarzystwo rozdajac buziaki i usciski, machala przy tym lapkami na pozegnanie.
Wtedy bylo wiadomo, ze ma juz dosc.

42 comments:

  1. Aż nie do wiary, że takie maleństwo a już tak dobrze wychowane. Aż miło czytać, oby dalej rosła na taką pociechę!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mysle, ze duzy wplyw ma atmosfera jaka u nich panuje. Tam nikt nie krzyczy, nie podnosi glosu, a malej duzo tlumacza. Np. wziela kawalek zapiekanki do buzi, ale jej nie smakowalo, spokojnie wyjela i polozyla obok na talerzyku. Wie, ze nie wolno pluc. Poprzednim razem jak byli u nas, to rzucila cos na podloge, a ojciec ja tylko zapytal czy widziala zeby oni-rodzice rzucali cos na podloge. Nie, bo nie rzucamy nic na podloge wiec poszla i podniosla.
      To jest wychowanie (moim zdaniem) bezstresowe, dla obu stron, chociaz wymagajace duzo tlumaczenia i konsekwencji;))
      Jak bedzie dalej? Licho wie;)
      Przede wszystkim pierwsze dziecko jest zawsze grzeczniejsze, bo nie ma z kim rozrabiac, tak ja widze po dzieciach moich klientek. Jak bedzie tutaj? Czas pokaze;)

      Delete
  2. Alez ona jest sliczna, a jaka duza, a dopiero co czytalam notke o jej narodzinach !!
    jak ten czas leci.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak Lukrecjo cudze dzieci rosna szybko:)) Juz za 3 dni bedzie miala 2 lata i 3 miesiace.

      Delete
  3. rewelacyjnie wychowana! pozazdrościć talentu rodzicom, by tak ukształtować dziecko ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ups, cos mi sie komentarze publikuja gdzie chca, a nie tam gdzie ja chce;))

      Delete
  4. cudowne Dzieciątko! Gratuluję Wnusi ;-*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jesli nastepne bedzie tez takie, to naprawde uznam, ze to najgrzeczniejsze dzici jakie widzialam:))

      Delete
  5. Ucieczko, nam szczeki opadaja, jestesmy pod wrazeniem jakimi dobrymi rodzicami sa. Ale jak pisalam wyzej, to jest czas, poswiecenie i konsekwencja. Oni nie mowia zrob cos, lub nie rob czegos tylko przy kazdej okazji wyjasniaja dlaczego nalezy cos robic lub nie. I jak widac dziala;)

    ReplyDelete
  6. Śliczna z Niej pannica!No właśnie - wychowywanie dzieci wymaga strasznie dużo konsekwencji i "gadania", ale to potem procentuje. Ciekawa jestem jak zareaguje na nowego lokatora w domu. Mój starszy wnuczek był zachwycony braciszkiem, chciał go bez przerwy nosić, przytulać, karmić. Tam jest tylko 2 lata i 40 dni różnicy.On tylko był bardzo zaniepokojony, że jego mama leżała w łóżku szpitalnym "z jakimś dzidziusiem". Bał się,że mama chora.Jakoś nie bardzo mógł pojąć na początku,że to jego braciszek, choć przez całą ciążę córka go przygotowywała na to, że w domu będzie jeszcze jedno dziecko, dawała mu posłuchać jak brat w brzuchu rozrabia i nawet pozwoliła pomalować swój brzuch we wzory.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez jestesmy ciekawi jak to bedzie z Baby Cashew (tak Aviva nazywa narazie nowego przybysza:)) Tu bedzie 2 lata 3 miesiace i iles dni (nie wiadomo ile) roznicy. Narazie widze, ze ucza ja wszystko robic delikatnie, wiec to raczej w ramach przygotowania. Rozmowy z brzuchem tez sie odbywaja, wiec jest to etap chyba dosc prawidlowego przygotowania. A jak zareaguje na rzeczywistosc, to trudno powiedziec, narazie mowi, ze bedzie kochac, glaskac i calowac.
      Mysle, ze dwulatki to jeszcze nie bardzo potrafia ogarnac co mowia i jak to moze wygladac w zetknieciu z rzeczywistoscia.

      Delete
  7. Fajna ta mala i dobrze ulozona. A Tobie jak ladnie w rozpuszczonych wlosach. Zawsze widzialam Cie w kitce. Trzeba to naprawic.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No trzeba zrobic jakas powtorke;))) Tylko jak zimno to zakladam copecke i wlosy znow zwiazane;)

      Delete
  8. Rzeczywiście jest wyjątkowy Bąbel i się wcale nie dziwię, że można na Jej punkcie dostać fizia

    ReplyDelete
    Replies
    1. Naprawde nas zatyka z podziwu i jak bys zobaczyla jak ona slucha, oczy jak talerzyki i patrzy tak wsluchana.

      Delete
  9. Fajna dziewczynka,z tego co opowiadasz od razu nasuwa się taki wniosek,ze jest spokojna i wyważona,własnie dizeki takiemu podejściu rodziców,ich dużej cierpliwosci i sposobie w jaki odnoszą sie do niej.Super, na prawdę! Traktowanie serio dziecka,tłumaczenie i opowiadanie ,aż zazdroszczę,ze sama nie potrafiłam taką mądrą mamą być,bo nie raz popełniłam wiele błędów, jak tak patrzę te lata wstecz,bo nie raz brakowało mi cierpliwości:(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko, mnie sie tez wydawalo, ze bylam dobra i madra matka, nie krzyczalam, tlumaczylam, a jednak nie mialam az tyle cierpliwosci. Naprawde jestem pelna podziwu dla nich. Jak tak bedzie z nastepnym to niech sobie te dzieci robia peczkami:))) Nie cackaja sie z nia, nie uwazaja za pepek swiata, nie jest rozpuszczona, po prostu jest grzeczna.
      Duza tez w tym zasluga niani, ktora maja od samego poczatku, wiec nie bylo zmian i ta kobieta stosuje sie wyjatkowo do ich oczekiwan.

      Delete
  10. fajne są takie bąki małe !
    a i zauwazyłam ze już o linię dba bo tylko pomidorki wciąga :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, z tymi pomidorkami to najbardziej mnie zaskoczylo, ze nie brala ich rekami tylko wykalaczka tak jak wszyscy dorosli. O linie dba i nawet bapcie chciala namowic na skakanie, ale bapcia sie wycofala po angielsku;))

      Delete
  11. Mała wygląda jak kupidynek :-)

    Fajnie jest poczytać o mądrych rodzicach, którzy bezstresowe wychowanie znają nie tylko z nazwy i co więcej, potrafią zastosować je w praktyce. Niestety o wiele więcej jest tych, którzy uważają, że bez stresu równa się zezwoleniom na wszystko i uleganiu w każdej kwestii. Potem społeczeństwo widzi stwory takiego podejścia i wychodzi z założenia, że bezstresowe wychowanie to wierutna bzdura, że reżimu domowego nie zastąpi nic... :-/

    Dora.: Nie ma takiego rodzica, który nie popełniłby błędu w wychowaniu swojego dziecka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anemonne, zawsze mowie, ze bezstresowo to znaczy madrze, no ale zawsze tez jestem zakrzyczana, wiec sie przestalam odzywac w tej kwestii:)) A tu mam przyklad. Nie pozwalaja na wszystko, ale tlumacza dlaczego nie powinno sie pewnych rzeczy robic, nie zabraniaja np. jedzenia, ktore uwazaja, ze nie bedzie jej smakowalo, w tym przypadku pozwalaja sami decydowac, ale tez ucza, ze jak cos nie smakuje, to nalezy wyjac i odlozyc na bok, a nie np. pluc z rykiem:)
      Mala lubi czarne oliwki, co jest zaskakujace, ale sprobowala i lubi.
      Masz racje, ze nie ma takich rodzicow, ktorzy z perspektywy czasu nie mieliby sobie czegos do zarzucenia.

      Delete
    2. moje dziecko od małego wchrzania oliwki jak inne dzieci ptasie mleczko.

      a ja tak jadłam śledzie ;)))

      bezstresowo - jestem za. tylko to jak napisałas nie oznacza "rób co chcesz". to znaczy "bez przemocy" a nie "bez stawiania granic".

      cmoki :*

      Delete
    3. Spt, nareszcie ubralas w odpowiednie slowa to czego mi brakowalo w tym bezstresowym wychowaniu! Ja pisalam czasem tasiemnce na okretke i obwodnica, a tu prosto "bez przemocy" a nie "bez stawiania granic".
      Chyba sobie to wbije w lepetyne:)))
      Cmok:*

      Delete
  12. Replies
    1. To widac:)) Szczegolnie jak uslyszalam to "bapcia" to normalnie wszystko mi zmieklo:))

      Delete
  13. Słodka wnusia! Oby i kolejne dziecię było takie...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jesli tylko beda z nastepnym postepowac tak samo, to chyba nie powinno byc problemow. Fakt, ze jak jest dwoje to juz inaczej, ale zobaczymy:))

      Delete
  14. Star - jesteście obydwie przepiekne kobiety ! każda w swojej kategorii wiekowej mogłaby być miss :)

    mówisz do niej po polsku? znałaby bezwysiłkowo podstawy języka obcego :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie:( Nie mowie do niej po polsku, bo ja ja za rzadko widze. Nikt mnie tez o to nie prosil, a wiesz ja z tych co to sie nie narzucaja:)
      Ale wyrwalo mi sie cos, bo wiesz jak juz mowie "babcia" to dalej leci za ciosem. Spojrzala zdziwiona i pyta "bapcia co mowilas?" wiec powiedzialam, ze babcia czasem mowi w innym jezyku a ona popatrzyla i mowi "bapcia you funny".

      Delete
  15. dobrze wychowane dzieciątko. kocham takie egzemplarze :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez kocham takie:) Ale czasem mam wrazenie, ze te inne, bardziej rozwydrzone to tez nie ich wina i to jest przykre.

      Delete
  16. Takie słodkie szkraby to potrafią "bapcię" rozmiękczyć w jednej sekundzie:))Wiem coś o tym:))
    Moje maluchy, od maleńkości osłuchują się z 3 językami jednocześnie i dają radę. Młody (3,5 roku) ma już nawet w rodzinie osoby przyporządkowane do określonego języka, co czasami powoduje śmieszne sytuacje... Kiedyś liczyłam z nim do 5 po polsku, angielsku i arabsku. Jak usłyszał ten ostatni język w moim wykonaniu... powiedział: "babcia to mówi tata, ty nie:))"

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mada, dzieci sa jak gabka i kazde da rade. Mam klientke, ktorej dzieci od malego mowia w 4 jezykach, matka - angielski, ojciec - arabski, niania - hiszpanski i babcia - francuski:))
      Ja nie jestem biologiczna babcia malej, wiec nie uzurpuje sobie prawa do uczenia jej mojego jezyka. Poza tym w Stanach polski nie nalezy do jezykow tzw. przydatnych. Byc moze gdyby takim byl, to by mnie poprosili zebym mowila do niej po polsku. Widze ja tez za rzadko, gdybym byla jak tamte "prawdziwe" babcie, ktore sa z nia czesciej to zupelnie inna sprawa:))

      Delete
  17. Wazny jest sposob wychowania, beztresowe, jak najbardziej ale takze duzo cierpliwosci. Widze, ze dokladnie taki sposob stosuje syn z synowa. Takim to tylko dzieci rodzic. Ilez to razy sie widzi rodzicow, ktorzy tak naprawde nie powinni miec dzieci, bo nie potrafia z nimi postepowac. Sama milosc to nie wszystko, trzeba jeszcze umiec te milosc przelac. No ale, jak piszesz maja nianie, wiec to tez duze ulatwienie dla nich aby byc cierpliwym i konsektwentym:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, trudno nie miec niani jak oboje pracuja:) Ale nasza synowa zatrudnila nianie na miesiac wczesniej zanim wrocila do pracy. Przez ten miesiac byly z mala obie i mogly sobie nawzajem wypracowac wspolny front. Slysze czesto o nianiach, ktore ograniczaja sie do zmiany pieluchy, karmienia i wyprowadzenia dziecka na spacer, a to niestety troche malo, bo jednak dziecko przebywa z niania dluzej niz z rodzicami, wiec dobrze jest miec nianie, ktora wychowuje tak jak chca tego rodzice. Udalo im sie?
      To fakt, ale tez traktuja te nianie lepiej niz czlonka rodziny, bo wiedza, ze od niej wiele zalezy.
      Wszyscy troje moim zdaniem sa konsekwentni w tym przypadku:)

      Delete
    2. Wiesz Star, nie kazda pracujaca para rodzicow ma nianie:) CZesto-gesto dziecko po prostu idzie do przedszkola lub opiekunki. Piszac, ze niania ulatwia sprawe mialam na mysli, ze wyrecza na pewien czas rodzicow, bawi sie, karmi itd. I wychowuje oczywiscie. Daje mozliwosc tym rodzicom wytchnac, bo nie oszukujmy sie ale jak niepracujace matki sa z dziecmi calutki dzien w domu, to czesto zaczyna brakowac cierpliwosci, brak odskoczni wplywa na psychike:) Super, ze trafili na taka dobra nianie:)

      Delete
    3. Aaa to teraz wiem o co Ci chodzilo:))) Oczywiscie, ze nie kazda para ma nianie. Moje dziecko przychodzilo ze szkoly i musialo samo o siebie zadbac, bo matka w pracy.
      Inne warunki, inne zycie, inne priorytety. Chociaz nie dziwie sie, ze synowa chce pracowac bo jest asystentka AG State of NY, w wieku 30 lat to niezla gratka.
      Ale dziewczyna ma wyjatkowo glowe na karku i wie czego chce.

      Delete
  18. Takie dzieci lubię :) inne bym... rozpuszczonych nie ;) Poza tym, to pozazdrościć tych całusów i przytulasów, które otrzymałaś :) A skoro już tyle Ci się "dostało", to jeszcze i ode mnie skromne wyróżnienie.. zapraszam po odbiór :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Juz polecialam:)) Pytania skopiowane i... O matko kiedy ja sie zabiore za odpowiedzi? Mam juz trzy inne, zalegle zestawy pytan:) Nic jakos bede musiala to ogranac:))

      Delete
  19. Szczęściara :) Jak ja Ci zazdroszczę.
    Moją wnuczkę wychowali na dzikuskę i terrorystkę. Słodka jest, ale nic poza tym... Jedzenie jak w chlewie, nie mówiąc już o sajgonie w domu...
    Zazdroszczę gorąco :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo, sa rzeczy na ktore nie mamy wplywu niestety, wiec nic nie zrobisz, choc serce peka.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...