Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, November 20, 2012

Czy ktos wie?

Po jaki chuj szesnasty dorosli ludzie prowadzaja sie za raczki?
Wkurwia mnie to tak, ze normalnie walilabym ciezka torba po lbach jak popadnie, na oslep!!!
Rozumiem dzieci trzymane za reke przez rodzicow, zwlaszcza w obcym miescie, miescie typu NYC gdzie ruch jest niesamowity i malemu bachorowi latwo sie zgubic.
Rozumiem starych,  co to o wlasnych silach juz nie bardzo moga i potrzebuja wsparcia, chociaz w tym przypadku polecam goraco laski. Naprawde, sama chodzilam z laska jak mialam potrzebe i wcale sie z tego powodu nie czulam starsza.
A tu kurwa mac chodza jak barany po pastwisku za rasie sie trzymaja i tarasuja caly chodnik, a ja kurwa mac fruwac nie potrafie i ciagle sie gdzies spiesze. Ani takich wyminac, ani przeskoczyc, no pozostaje kopnac w dupe i odturlac na pobocze.
I mowie o parach w wieku 40-60 lat czyli w moim wieku.
Ja pierdole, ale jakos nigdy nie przyszlo mi do glowy isc za raczke ze Wspanialym, jemu na szczescie tez nie. Jeszcze przezylabym taki spacer po parku, gdzie ludzie z natury sie nie spiesza, bo spacer ma byc relaksujacy, ale w centrum miasta?!
A tu wczoraj na przestrzeni 2.5 ulicy ktore mam do pokonania z subwaya do pracy trafilo mi sie az trzy takie pary, przy trzeciej juz toczylam piane z pyska i powarkiwalam pod nosem.
Zeby to jeszcze szli z jakims przyzwoitym przyspieszeniem, ale nie, bo ona przystaje przy kazdej wystawie,  a on wtedy trzyma ja na dlugosc wyciagnietego ramienia, jak kurwa na smyczy.  Pozniej jejs sie chyba  bucik omsknal w pewnym momencie bo tez przystanela znienacka i poruszala dziwnie stopa.
Kosmos, normalnie wpizgnac takie towarzystwo w kosmos!!!
I jak juz wreszcie dopadlam do pracy nabuzowana jak po porzadnej dawce maryski, to przyszla klientka, ktora tez mnie wkurwia.
Baba jest tak z 10 lat starsza ode mnie, ale ciagle jej sie wydaje, ze ma 17 lat.
Od pewnego czasu wymyslila sobie, ze pozwoli swoim wlosom odrosnac w naturalnym siwym kolorze, sama ja na to namawialam bo kolor ma piekny, po prostu kurwa piekny.
Nareszcie kudly odrosly, wczoraj przyszla prosto od fryzjera, ladnie obciete, no wygladaja bosko.
A ta juz od drzwi zaczela podrzucac grzywa jak kokietka za dyche i pyta:
-- Star i jak Ci sie podoba?
-- Bosko!! Naprawde wygladasz bosko, masz tak rzadko spotykana sliczna siwizne, ze az Ci zazdroszcze.
-- No popatrz, a moja tesciowa mowi, ze wygladam staro.. i ze powinnam znow zaczac malowac.
Najpierw mnie zaskoczylo, ze "tesciowa mowi", bo moje wszystkie tesciowe juz dawno nie zyja, ale widocznie sa zywotniejsze okazy;)) A potem, bedac ciagle na wkurwie nie wiedzialam co powiedziec, wiec zapytalam:
-- Mowi, ze wygladasz staro, aaaa... jestes mloda?
Nie powiem, zeby to byl szczyt dyplomacji z mojej strony, bo sie babsko zapultalo, zaplulo, podrzucalo jeszcze grzywa i biodrami przez moment, az wreszcie wykrztusila:
-- No wiesz, 20 lat juz nie mam... ale... stara?
Rece, cycki i szczeka mi opadly w dowolnej kolejnosci, ale ze slyszlanym stukotem, wiec tylko wskazalam reka lozko i kazalam babsku zalec w nadziei ze uda mi sie ja odmlodzic.
To w takim razie moze ktos z Was wie kiedy konczy sie mlodosc, zaczyna starosc? Bo ja sie juz wyraznie gubie i boje sie, ze jak wypre starosc to przyjdzie mi umrzec mlodo, a tego bardzo bym nie chciala. Bo jak to tak? Zeszla byla w kwiecie wieku, mocno nieokreslonym kwiecie wieku?

76 comments:

  1. starość można poznać po tym, że człowieka wszystko wkurwia i nie żeby torebką, ale i siekierą by przez ten głupi łeb jednemu i drugiemu przygrzmocił

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, dzieki obsmarkalam monitor, ale bede sie z tego smiac juz do konca dnia:))))

      Delete
    2. Wasze teksty powinny być zapisywane na receptę w stanach depresyjnych:)Buziaki ;)
      A...pochodziłabym za rękę...ale Sołtys nie lubi;/

      Delete
    3. Misiu, to powiedz Soltysowi, ze ja go lubie, za to nielubienie chodzenia za rasie;))

      Delete
  2. Niech sobie chodza nawet trzymajac sie wzajemnie za klaki na nogach - byle szli w taki sposob, by nie tamowac ruchu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No wlasnie niech ida!!! Te klaki na nogach mnie zabily:))

      Delete
  3. O Star nie słuchaj Jej :D
    Stare, to te co już kompleksów żadnych i umiaru nie mają i co im się wydaje, że im się wszystko należy. A spacerowiczom to w ciemnej ulicy jaki obcas na rozpęd :DDD też czasem tak mam. Tylko coraz rzadziej. Bo i sama wlokę się jak ślimak. Ale samojeden. :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ludko, ale ja tez sie czesto wloke jak slimak, tym bardziej, ze ja naprawde nie mam stop do chodzenia, one zupelnie nie wiem do czego sluza, bo ozdoba to tez zadna;) Tylko, ze ja do pracy zapierdalam klusem, a to towarzystwo sie wlecze i czolka przede mna. Cholery mozna dostac, chyba mnie trzasnie zanim sie zorientuje co jest mlodosc, co starosc:) Ale definicja Klarki bardzo mi sie podoba:)))))

      Delete
  4. Rany! Mnie się śniło, że poszłam do fryzjerki i mówię, że chce delikatne skręty, na tzw. "mokrą włoszkę", a ona mi twarde baranie skręty na całości. I ja tak patrze w lustro, krzyczę ze złości, a tu zmarszczki na mnie jak kratery. I biegiem do innej fryzjerki, żeby pomogła.
    Co za koszmar:)
    A im jestem starsza, tym mniej mnie rzeczy złości. Czy ten trend się kiedyś odwraca?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, moze to sie odwraca na emeryturze? nie wiem. Ale jak tak dalej pojdzie to kto dozyje emerytury? Mnie szlag trafi gdzies pomiedzy mijaniem 4 i 5 tej pary trzymajacej sie za raczki;))

      Delete
  5. Stardust:-) Sądzę, iż w Polsce jeszcze więcej takich par, zatem może nie ma się co denerwowac? Pozdrawiam serdecznie:-)

    ReplyDelete
  6. Starosc zaczyna sie, gdy czlowiek przestaje marzyc, a tylko wspomina.
    ja wlasnie jestem we wpomnianym przez ciebie wieku 40-60, i jako zywo chadzam z mezem za raczke. Bo lubie, sprawia mi to przyjemnosc. Zdecydowanie nie na dlugosc ramienia i nie na szerokosc chodnika (nawet we dwoje nie jestesmy tak szerocy), ale chadzam.
    agulaw

    ReplyDelete
    Replies
    1. O Krystusie kolczasty!!! Aga, ale skoro juz masz te przyjemnosc, to na czym ona polega? Czy chodzi o taka widoczna dla swiata przynaleznosc? Czy moze istnieje obawa, ze sie to drugie zgubi?
      Prosze rozwin temat:))))

      Delete
    2. O nic nie chodzi, ot sprawia mi to przyjemnosc, podobnie jak dobre jedzenie czy czytanie ksiazki. Jedni jedza chipsy, bo lubia, inni trzymaja sie za rece. Kazdy ma, co lubi. I juz. Jak czlowiek ma, co lubi to i zycie jest przyjemniejsze i czlowiek przyjemniejszy dla bliznich.

      Delete
    3. Przyjmuje do wiadomosci, chociaz nadal nie rozumiem:))))

      Delete
  7. Oj tam ,Star,niech sobie chodza:))))
    Poprostu zacznij wczesniej z domu wychodzic zeby zdazyc ich ominac:)))
    No rozbawilas mnie tym chodzeniem za raczki:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, Ty myslisz, ze wyjsc wczesniej to tak latwo? Ja zawsze wychodze na ostatnia minute;))

      Delete
  8. Ło matulu, strach się przyznawać, ja wciąż za rąsię z mężem chadzam :D To nie ma wieku, to po prostu przyjemność wspólnego spaceru albo sposób na swobodne rozglądanie się i nie wpadanie na słupy :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, przyjemnos wspolnego spaceru, tak ale na boga w parku a nie w centrum miasta gdzie sie klebi tlum dzikich. Rozgladanie sie, czyli jak to jest? jedno sie rozglada, a drugie ochrania? bo jesli sie oboje rozgladacie to oboje mozecie wpasc nie tylko na slup ale i pod samochod;))

      Delete
    2. A no właśnie w centrum - no jak mam patrzeć na najpiękniejszą część gdańskiej starówki dla przykładu, czyli szczyty kamieniczek - gdy wali na mnie tłum - no bez uprzedzeń - ale niemieckich turystów, co sami idąc nawet nie patrzą gdzie! ;)
      A nawet jak nie za rąsie, to całymi stadami i też nie ma jak przejść, to już łatwiej taką barierę zrobić z rąk i przynajmniej nikt się nie pogubi, ani my, ani dzieciaki.
      Nie wiem na kogo tam się natykasz, ale normalni ludzie nawet jak za rękę idą - potrafą się ścieśnić nawet na wąskim chodniku, zrobić sznur a nie szpaler i się wyminąć ;)

      A parków to w okolicy nie ma do łażenia ;)

      Delete
    3. Babo, te szczyty gdanskich kamieniczek to cztery, piec pieter? Jakbys przyjechala do mnie i chciala popatrzec na niektore szczyty, to cala przystojna zaloga strazacka musialby Cie podtrzymywac:))

      Delete
    4. Jeśli są tacy przystojni jak policjanci z którejś notki... to by było zaiste wspaniałe! :D

      Delete
  9. nie no Stardust, się czepiasz!;) Ja też z mężem chodzę za rąsie bo...lubimy tak i już. I chodzimy tak wszędzie: i w parku i w centrum miasta. No, nie rozumiem Cie w tej kwestii?:P
    A starość zaczyna się chyba wtedy, gdy pozostają w głowie tylko wspomnienia a nie ma radości z dnia codziennego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ade, ile ludzi ma to centrum miasta? Ja pracuje 4 ulice od Time Square, to chyba jest roznica. W Kielcach do dzis mozna chodzic za raczke nawet z szesciorgiem dzieci.
      Chodzi glownie o myslenie nie tylko o sobie, ale rowniez o tych co akurat w przeciwienstwie do nas WIEDZA gdzie ida, a my stoimy im na drodze, zupelnie bezmyslnie...

      Delete
  10. Jakbym o mojej cioteczce czytała! Po 60 -ce ale nadal myśli, że jest młodą dupcią i uwielbia flirtować i kokietować. Niestety, czasem to wygląda dość żałośnie i tylko ona tego nie widzi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie sie wydaje, ze flirtowac i kokietowac mozna w kazdym wieku tylko sposob powinien byc troche inny:) 60-tka flirtujaca tymi samymi ruchami i sposobami co 17latka wyglada zalosnie. Ale juz ta sama 60tka flirtujaca jak dojrzala kobieta wyglada normalnie:))

      Delete
    2. a 17-ka flirtująca jak 60-tka? ha:)

      Delete
  11. Czasem i mnie się zdarza trzymać rękę w ręce T., męża znaczy. To się zdarza w dwóch sytuacjach. Pierwsza, gdy usiłujemy przejść na drugą stronę jezdni i ja się nakierowuję do najbliższego przejścia dla pieszych, a T. zadaje ZAWSZE to samo pytanie: "co? ja nogi na loterii wygrałem?", chwyta mnie za rękę i przeciąga między samochodami w miejscu niedozwolonym. Druga, w galeriach handlowych, gdy po wyjściu z jakiegoś sklepu notorycznie już mam utraconą orientację, w którą stronę mam iść, T. chwyta mnie za rękę, ciągnie w kierunku przeciwnym niż ten, w którym już się udawałam i ZAWSZE wówczas dodaje: "ja bym tam nie szedł".
    Starość? Myślę, że są dwa jej aspekty: dla nas osobiście i dla świata zewnętrznego. Ale jak zacznę rozwijać myśl, to Ci tu zablokuję blog....;-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, to Ty i T. sie po prostu ciagniecie na swoja strone;) To chyba jednak cos innego, bo ja tez moge zlapac za reke Wspanialego jak widze, ze akurat inne swiatlo sie zmienilo i zamiast stac w miejscu warto przejsc. Ale to jest moment, a nie cale lazikowanie za raczke;))
      Ze starzeniem, masz racje, tez mysle, ze inaczej osbieramy sami siebie niz widzi nas otoczenie, dlatego czasem warto nagrac chociby maly filmik i zobaczyc jak sami wygladamy;))

      Delete
    2. Oczywiście, że takie prowadzanie to co innego, ale chciałam tak okrakiem stanąć między zwolennikami i przeciwnikami paradowania za rączkę;-)))) Wiesz, człowiek na starość chadza na kompromisy częściej niż kiedyś ;-))))))))))))

      Delete
    3. Zante, ja mysle, ze do tego wszystkiego jest potrzebny zdrowy rozsadek. Wystarczy przeciez tylko pamietac, ze nie jest sie jedyna osoba korzystajaca z tego konkretnego skrawka ziemi.
      To miasto jest naprawde przystosowane dla ludzi, jest cala masa parkow, skwerkow, sciezek dla spacerowiczow, zamknietych ulic-deptakow i tam mozna sobie robic co sie komu zywnie podoba, nawet lezec na przejsciu i jest to miejsce gdzie taka lezaca osobe obejde dookola bez mrugniecia okiem. Ale jak czlowiek jest w strefie gdzie ludzie pracuja i normanie zyja, to niestety trzymanie sie za raczki jest zawalidroga, niczym wiecej.
      Ja tez kiedys moze dozyje emerytury, ale dopoki Niemiec nie zawita to na pewno nie rozkracze sie innym na srodku drogi tylko dlatego, ze mnie sie juz nigdzie nie spieszy:)))

      Delete
    4. Już abstrahując od żartów i półżarcików to myślę, że centrum NY w godzinowym szczycie i centrum któregoś z polskich miast nie daje się porównać. Stąd tak wiele osób w komentarzach mówi, że lubi chodzenie za rękę i to robi, a inni nie lubią. I tylko takie tu kryterium podziału ręcznych i bezręcznych. Tutaj widząc na ulicy parę trzymającą się za ręce nikt się nie zastanawia czy komuś przeszkadzają i zawadzają tylko co najwyżej, że lubią albo nie trzymać się za ręce

      Delete
    5. Tez to do mnie dotarlo w miare czytania komentarzy;) Nawet sprawdzilam w statystykach i pownierzchnia Manhattanu to niepelne 60km kwadratowych, ludzi w normanly dzien pracy jest na tej powierzchni srednio prawie 4 miliony.
      No to faktyczne trudno porownac z jakims miastem w Polsce.

      Delete
  12. no ja tez z mezem chodze trzymajac sie za rece - ale w parku, na plazy - ale nigdy nie w srodku miasta! rozumiem twoj wkurw Star, bo pewnie lazly te pary jak malowane ciela i tarasowaly ludziom przejscie. pewnie turysci;))) wiesz, dla mnie jeszcze gorzej jest jak ktos idzie przede mna, i nagle sie zatrzymuje! na mallach na przyklad tak sie dzieje - normalnie az mam ochote isc z wyciagnietym przed siebie kijem i odpychac wszystkich:) ale to by bylo chyba totalne zdziczenie:) zreszta - ja nie lubie tlumow, dostaje atakow paniki na sama mysle przejscia sie w NYC po Times Square!

    co do starosci/mlodosci - to mi sie wydaje, ze wiele osob nie ma krytycznego spojrzenia na samego siebie:) Narcyzy hehe - no i efekty zauwazalne sa przez osoby obce - a nie je same.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, nie panikuj:)) Jak przyjedziesz to ja Cie poprowadze "za raczke" po TS:)) Tam akurat jest ruch kolowy zamkniety i mozna lazic za raczke;)
      Napisalam juz wyzej do Zante, w sumie powinnam tutaj.
      To jest tylko kwestia zdrowego rozsadku i nic wiecej. Jak bym chodzila do kosciola, to pewnie moglabym za raczke, bo jakos tam niewiele ludzi idzie o tej porze;))

      Delete
    2. super, trzymam za slowo hehe.

      wiesz, ale tak naprawde, to ja cie rozumiem doskonale o co chodzi z tym prowadzeniem sie za raczke.. dla mnie to jest odpowiednik jezdzenia jak ofiara i tarasowania drogi. ja z racji mieszkania w malym a nie w wielkim miescie -prawie nigdzie nie chodze, tylko jezdze, i nic mnie bardziej do szewskiej goraczki nie doprowadza jak w czasie najwiekszego ruchu czyli do i z pracy oraz w czasie lunch break - wyjezdza jakas sierota i jedzie jak fujara... od razu widac ze textuje, albo gada przez telefon - albo nie wiem - zebralo sie na podziwianie widokow? a tu kurcze czlowiek sie spieszy i wtedy bardzo zaluje, ze nie mam jakiegos spychacza z przodu zamontowanego zeby pogonic towarzystwo. wrr.

      Delete
    3. Aniu, daj tylko cynk kiedy przylatujesz. Naprawde byloby super!!!!
      Masz racje chodzi o to tarasowanie drogi innym. Zdecydowanie jest latwiej slalomem wyminac pojedyncze osoby. A na Manhattanie to juz jest w ogole tragedia, bo u mnie na Queensie to ja sobie moge chodzic jak chce i tak nikomu nie przeszkadzam;)

      Delete
  13. ja to już nic nie wiem star bo się w tym sezonie zupełnie rozjechałam w kwestiach wiekowych. wiadomy ma dziką potrzebę chodzenia za rękę i ja się przed tym bronię bo wydaje mi się właśnie że w moim wieku to już nie wypada a on mi na to, że chcę mu młodość odebrać. i co tu robic ? ;DDD

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja sie rozjechalam przy komentarzach:)) Wychodzi na to, ze tylko ja nie lubie chodzenia za reke. Wiec moze to nie jest kwestia wieku, ale na pewno jest to kwestia miejsca, a nawet myslenia gdzie mozna, bo to konkretne miejsce jest do tego przeznaczone, a gdzie jest sie tylko lazacym problemem.
      Wiadomy protestuje, ze chcesz mu odebrac mlodosc???
      A czy przez to chodzenie za reke on aby Ciebie nie traktuje jak swoja matke? Wez go na hustawki, on niech sie husta a Ty stoj i krzycz "uwazaj bo spadniesz, nie za wysoko" Jak chce mlodosc to mu daj mlodosc:))))
      Jeszcze mi zupelna glupota przyszla do glowy, zaryzykuje i napisze, a co mi tam:) Wiem, ze Ty sie znasz na dowcipie i sie nie obrazisz;P Tylko nie bij!!! Na koniec mozesz go probowac odsikac pod drzewkiem na skwerku, to tez taki zwyczaj praktykowany przez mlodosc:)))

      Delete
    2. tak całkiem na poważnie to on chyba nie ma aż takich złych intencji mówiąc to żeby aż tak dostać w skórę ;)

      Delete
    3. Nie "chyba" a na pewno nie ma. Jestem tego pewna, bo przeciez inaczej by nie przezyl:) No i uprzedzalam, ze mi cos wyjatkowo glupiego przyszlo do glowy.

      Delete
  14. Rowniez nie lubie i nie rozumiem trzymania sie za raczke. Jeszcze ciekawiej jest jak ON, byczysko powali swoja wielka lape na kark wiotkiej niewiasty.../a tu upal 30 stopni np../ Nosz kurwa! Po co?
    I jedno i drugie odbieram jako pokazywanie swiatu ze Ona/on jest moj i tylko moj, za swego rodzaju zaborczosc. A tego nie lubie. Ugryzlabym najpewniej w takiej sytuacji:)))
    A propos starosci to komentarz Klarki nieco mnie zmartwil. Ja stan opisany przez w/w nazywam PMS.
    I jak tak ma byc przez cala moja starosc to O matko i corko. Boje sie co bedzie...:(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toya, dzieki Ci kobieto!!!!! Juz myslalam ze to ja jedyna chora w tym towarzystwie:))) Tez uwazam, ze to takie podkreslenie wlasnosci/przynaleznosci.
      Ja osobiscie czulabym sie ubezwlasnowolniona, gdyby mnie maz za reke po swiecie prowadzal.
      Tez nie lubie zaborczosci, bo od tego juz tylko malenki krok do zazdrosci, a ta z kolei potrafi zabic najwieksza milosc.
      Wole zdecydowanie inne dowody przynaleznosci;) Niech sprzata po sobie (i nie tylko) niech nie czeka az pod nos podstawie, niech wstydu nie przynosi w miejscach publicznych i niech wraca do domu na czas. To mi wystarczy jako dowod przynaleznosci:))) Wystarczy, ze jak idziemy to jestesmy w zasiegu wzroku;))

      Delete
  15. Hehehe my tez chodzimy za reke, a co? Lubimy ale podobnie jak wiekszosc tutaj po miescie NIGDY nam sie to nie zdarza. Tu nie chodzi o to, ze ktos sie za rece trzyma, bo mi to wisi ale o to, ze tarasuje. Tarasowac przejscie mozna tez rowerem, wozkiem, samym soba (tusza) czy innymi klamotami i tu lezy pies pogrzebany Star:)))I to tez mnie wkurza, bo nie lubie egoistow.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Trafilas w sedno sprawy Moniko:) Wszystko powinno miec swoje miejsce, wystarczy pamietac, ze nie jest sie samemu na swiecie.

      Delete
  16. No i jak ja dodam, że też z mężem chodzimy czasem trzymając się za ręce to... Star, ja rozumiem, ze te zawalidrogi Cię wkurzają, ale pomyśl, czy nie gorzej byłoby, gdyby się kłócili na ulicy, przewrzaskiwali, albo popychali i szamotali się? Też musiałabyś ominąć, a atmosfera gorsza.
    Lubię mieć dłoń w dużej ciepłej dłoni Jaskóła. Lubię tę bliskość i poczucie bezpieczeństwa.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, ale dlaczego mieliby sie klocic? Owszem moze kilka razy widzialam idacych razem i rozmawiajacych podniesionym glosem, ale juz szarpanie, czy popychanie? Nie przypominam sobie takich scen.
      No i wiesz trzymanie za reke tez nie gwarantuje, ze pan np. w domu nie zachowuje sie jak krol zwierzat:))
      Ja tez lubie wiele rzeczy, ale robie je tam gdzie nie przeszkadzaja w egzystencji innym:))))
      Lubie np. bliskosc i poczucie bezpieczenstwa seksu, czy to znaczy, ze moge go uprawiac w miejscach publicznych? :))))
      Chodzi tylko o zdrowy rozsadek, nie sadze zeby w Polsce bylo takie chociaz jedno miejsce gdzie jest tlok porownywalny do tego w okolicach Time Square, moze dlatego jest Wam to ciezko zrozumiec.

      Delete
    2. Wiesz, ja już nie chciałam pisać, że mnie tez denerwują trzymające się za ręce zawalidrogi chodnikowe. Ale jeszcze bardziej "bandy" dzieciaków idących całą szerokością chodnika i gotowe Cie stratować jak się nie usuniesz. Albo bezkompromisowe mamy pchające wózki. Ida i udają, że Cie nie widzą. Jadą wózkiem prosto na ciebie, chociaż nie ma miejsca, żeby się usunąć. Mama jedzie i już. Inny obrazek- stoją dwie baby na środku chodnika i plotkują, idziesz, nie usuną się, ty musisz schodzić na jezdnię, albo pędzący chodnikiem rowerzyści- śmierć w oczach. czyli przykładów zawalidróg chodnikowych jest wiele.

      I zgadzam się z Tobą, że chodzi o zdrowy rozsądek, toteż my trzymamy się za ręce tylko na spacerach na wiejskich polnych drogach.

      W pierwszym zdaniu zadałaś konkretne pytanie i większość komentujących na nie odpowiedziała. Dopiero potem wyszło, co Cię w tym wkurza.

      Delete
    3. No tak zadalam pytanie i dostalam odpowiedz:)) Kazdy odpowiedzial adekwatenie do miejsca, w ktorym mieszka, a ja zadalam tez pytanie z mysla o miejscu gdzie pracuje. No i wyszlo jak wyszlo;)
      Rowerzysta u nas jesli ma powyzej chyba 13 lat nie moze jezdzic po chodniku, chodniki sa tylko dla pieszych. Sciezki rowerowe sa wydzielone na jezdniach, wiec chociaz to rozwiazuje sprawe. Mamy z wozkami sa trudne do ominiecia, ale one chociaz nie maja wyjscia musza z wozkiem, czy tam za wozkiem.
      Mlodziez szkolna jest faktycznie tragiczna;)))

      Delete
  17. Mój tatko mówił, że ludzie wkurwiają bliskich jak są przed 18 i po 80. Ale jak to się ma wiekowo wkurwiający do wkurwianego, to jeszcze nie rozgryzłam. Że niby bliżej 40 - 60 to inni nas wkurzają? A my innych nie...Hmm, trochę to skomplikowane, bo jakby patrzeć z innej strony to tylko wiek ok.20-30 pozostaje wiekiem w miarę radosnym i spokojnym. Więc Twoja klientka odmładzając się czyni zadość temu mniemaniu.

    Uff..to za duży wysiłek myślowy dla mnie. Dziś jestem jako kwiat kalafiora. Jednakoż po ugotowaniu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thurio, wyglada na to, ze to nie wiek ale zachowanie wkurwia:)) I widocznie sa osoby, ktore akurat preferuja takie a nie inne zachowania, szkoda tylko, ze nie licza sie z innymi. Ot zycie:)))
      Ugotowany kalafior mnie zwalil z krzesla:)))

      Delete
  18. Tak mi się przypomniało a propos tarasowania przejścia. Kiedyś szłam ze sklepu z milionem siat i wtedy siedmioletnim synem, który w reklamówce niósł dwie puszki (metalowe) karmy dla sierściucha. Szliśmy prawą stroną - bo w PL. Z naprzeciwka zamaszystym krokiem zbliżało się babsko, oczywiście lazła po naszej stronie, czyli po swojej lewej. Oceniłam, że Młody i baba wyminą się bezkolizyjnie, olałam usuwanie się. Podczas mijanki usłyszeliśmy skowyt. Baba oberwała kocią puszką w piszczel. Ops
    Pozdrawiam serdecznie młodych i starych :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chodzenie po lewej i prawej to juz zupelnie wyzsza jazda!!! Ja czasem mam wrazenie, ze tu jakis desant z Inglandu zrzucili:)))

      Delete
  19. Sama tak nie chodzę, ale z sympatią popatruję na innych. Myślę, że z INNYM MĘŻCZYZNĄ mogłabym tak chodzić.
    Wkurzają mnie coraz bardziej zawalidrogi w supermarketach - z jednej strony wózek, trzymany kurczowo ręką, chyba żeby sam nie uciekł, z drugiej pół familii - próbują czytać etykiety ze zrozumieniem, tarasują całą szerokość przejścia. Ale daję na luz, odkąd zrozumiałam, że poziom wkurzenia rośnie z wiekiem. Tobie też radzę, chyba że to już klimakterium...

    ReplyDelete
    Replies
    1. To juz PO klimakterium:))) Wiec nie ma nawet na co zwalic winy, ot taki charakterek:)))

      Delete
  20. Star, to nie jest istotne ile lat jest w naszej metryce, liczy się to, na ile lat my same się czujemy. Znam 87-latkę, która nigdy nie mówi o sobie, że jest starą kobietą.. Fakt, wygląda rewelacyjnie, choć nie wie co to botox, hialuron czy też kolagen. Włosy farbuje i robi to regularnie co 4 tygodnie, żeby przypadkiem nie był zbyt widoczny siwy odrost.Gdy któregoś dnia jedna ze znajomych zaczęła wydziwiać,że chce się jej jeszcze włosy farbować "w tym wieku"- odpowiedziała :"nie widzę powodu by świecić siwizną, zbyt mocno kojarzy się ten kolor wszystkim ze starością. A ja nie czuję się staro i dlatego preferuję swój średni blond". Chodzenie "za rączkę" jest u nas mało popularne , nawet młodzi jakoś niezbyt często tak chodzą.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, ja tam nie mam nic przeciwko klamaniu jesli chodzi o wiek (mam klientke, ktora 12 lat temu jak zaczela do mnie przychodzic to byla ode mnie 3 lata mlodsza, teraz po 12 latach jest ode mnie 10 lat mlodsza;)) Nie mam nic przeciwko odmladzaniu sie itp. tylko mi dziala na nerwy jak te odmlodnione osoby ciagle oczekuja komplementow i potwierdzenia jak to faktycznie mlodo wygladaja.
      Mnie to naprawde lata czy ktos sobie maluje wlosy, czy nie, ja sama nie malowalam przez kilka lat i bylam siwa, ja ani tego nie zauwazam, ani nie mam zamiaru zauwazac, bo mnie nie zalezy, ja mam to gdzies. Natomiast jak juz ktos klamie i probuje oszukac metyke, to niech nie oczekuje od reszty swiata oklaskow, bo to jest zalosne. Kazdy robi co chce i jak chce, wiec po co mi ciagle wymuszac na innych potwierdzenie, ze robie dobrze.

      A z chodzeniem za raczke, to z komentarzy wynika, ze u Was jest o wiele bardziej popularne niz u nas;))

      Delete
    2. No nie wiem, w W-wie chyba jednak nie.Tu też się większość ludzi spieszy a chodzenie za rączkę nie sprzyja szybkiemu chodzeniu.
      Czasem widuję na osiedlu parę starych ludzi- on z pewnością dobiega 90, ledwie idzie,podpiera się laską, ona jest chyba z 10 lat młodsza, i zawsze trzymają się za ręce, co jest ( tak podejrzewam) sposobem komunikowania się bo ze słuchem też u niego kiepściunio. Star, każdy chce być komplementowany, to bardzo ludzka słabostka.Pamiętam jak moja stara ciotka, która ledwo przebierała nogami i spacer z nią mnie dobijał swą powolnością, domagała się uznania dla siebie, że tak szybko się porusza. Ona tak odbierała swój powolny wielce marsz.który ją męczył, ale była pewna,ze zmęczenie wynika nie ze starości ale z powodu szybkości chodzenia. Wiesz, może to smutne, ale z wiekiem człowiek bardzo się zmienia- to co kiedyś wnerwiało mnie na maksa teraz drażni mało lub wcale- zmienił się mój punkt odbioru. Natomiast wiele rzeczy, które były mi dość obojętne, teraz zaczęło przeszkadzać. Śmieszne, no nie?
      Miłego, ;)

      Delete
    3. Jednym slowem starosc jest po prostu smieszna:)))

      Delete
  21. Ooooch Star, myślałam, że tylko mnie to wkurwia za przeproszeniem, no może za rączkę to jeszcze nie tak bardzo, ale już grupki męskie lub damskie idące tyralierą chodnikiem to mnie doprowadzają do białej... Abo ludzie czekający na tramwaj na środku chodnika (czekasz człowieku - stań se grzecznie pod ścianą i nie blokuj przejścia, od wyglądaj Twój tramwaj szybciej nie przyjedzie). Albo ludzie ucinający sobie pogawędkę na środku chodnika. Albo ludzie wpychający się do sklepu/autobusu/restauracji/ urzędu, kiedy ja z niego wychodzę - mam ochotę ryknąć: "Wychodzący ma pierwszeństwo!!!" - z prostej przyczyny baranie, jak wyjdzie, to będziesz miał więcej miejsca w środku!!! :-)
    Niedługo zaopatrzę się w żeliwną patelnie i będę prała po łbach równo, i tych za raczki i tych na środku chodnika :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Brytusia, dzieki serdeczne!!!! Dokladnie o to chodzi, o to stanie innym na drodze!!! Niech sie prowadzaja za rasie, niech nawet jezdza jedno na drugim byle nie tamowali ruchu:)) Do Twoich przykladow dodam jeszcze tych co to nagle staja jak by ich sparalizowalo na srodku drogi bo wlasnie czytaja lub stukaja esesmana:)))
      Tak patelnia zeliwna na pewno jest dobrym rozwiazaniem;))

      Delete
    2. Z ust mi to wyjęłaś!!!! Zapomniałam o tym napisać - ja zawsze chodzę bardzo szybko, wręcz latam biegiem i wierz mi lub nie, kiedyś komuś zaparkuję w tylnej części ciała bez użycia auta.... :-)

      Delete
  22. wiem o czym piszesz Star ... ja to najbardziej nienawidzę spacerowiczów po centrum handlowym - szlak człowieka trafia jak to stado baranów łazi i ty chcesz ich wyminąć prawą stroną a to blond ślicznota chłopaka w prawo to ty ich bierzesz lewą to chłopaczyna zakochana w lewo - i tak leziesz za nimi... a oni jak te święte krowy w Indiach... Masakra!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Centrow handlowych to juz zupelnie unikam jak zarazy, wlasnie z tego powodu, ze wiekszosc ludzi uwaza, ze centrum handlowe to doskonale miejsce na spedzenie weekendu z rodzina. Tak jak by nie mozna bylo isc do muzeum, parku, restauracji, albo do cioci Lili w goscine.
      I szlajaja sie po tych centrach od 10 rano do 23 wieczorem calymi tabunami.
      -- How was your weekend?
      -- Great we went to a mall!!!
      Ja pierdole!!!

      Delete
  23. Pochodziłabym se za rączkę, ale za stara jestem.
    Wróć.
    ...ale nie mam chłopa. ;P
    Na chodzenie za rączkę z mamą też jestem za stara. :D

    Teraz to raczej ja biorę ją pod rękę jak trzeba...

    Kurde no, nie oberwę tą torebką od Ciebie!
    :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahaha, ale za co masz oberwac?
      Za to, ze jestes za stara?
      czy ze nie masz chlopa do chodzenia za raczke?
      Czy ze prowadzisz mame pod reke?
      Nie nalezy Ci sie torebka, chocby nie wiem jak przymierzac, to nie kwalifikujesz sie na zawalidroge;))

      Delete
  24. Chodzenie za ręce a tarasowanie przejścia innym to dwie zupełnie odrębne kwestie, które czasem się pokrywają. Ja sporadycznie chadzam z mężem za rękę bo lubię. Ale że zwykle chadzamy dość energicznie, trzymanie się za rękę jest niepraktyczne, bo raz, że kroki nam się nie pokrywają, a dwa, że w łapska zimno.

    Ta druga kwestia wynika niestety z egocentryzmu ludzi i ich braku świadomości otoczenia (lub tumiwisismu). Mnie to denerwuje do granic możliwości, bo zawsze staram się być świadoma innych wokół i im nie wchodzić w paradę. Na lotniskach stosuję metodę "na pędziwiatra" (biegnę z torbami i głośno krzyczę 'przepraszam'). W parkach mam metodę "na psa". Jak mi towarzystwo idące w szeregu tarasuje całą szerokość ścieżki i nie słyszy jak mówię "przepraszam", to wydłużam psu smycz i on się wtedy zrównuje z osobą po lewej (a pies dosyć sporawy) po czym ich wyprzedza (on się mieści, ja nie), co natychmiast powoduje odskoczenie całej grupy w prawo. Nie robię tak gdy w grupie są dzieci. Czasem marzy mi się taki głośny klakson do roweru, co to nim można głośno i nagle zatrąbić. Wcale nie potrzeba roweru ;).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aneta, chodzenie za rece i tarasowanie przejscia to ta sama sprawa szczegolnie na Manhattanie i to w kazdym miejscu i zakatku wyspy.
      A przy rowerze mam klakson o sygnale karetki ER:))) DZiala natychmiastowo;)

      Delete
  25. Tak naprawdę to nie chodzenie za rąsie jest denerwujące, ale każda forma bezmyślności społecznej: czyli zatrzymywanie się na pogawędkę akurat w przejściu, wejściu, wyjściu, na schodach, pośrodku chodnika w zatłoczonym mieście itp.
    Mnie do szału doprowadzały parki obściskujące się na środku toru pływackiego, jak ja przychodziłam popływać sobie tak ze 40 basenów, a tu ktoś mi nagle pośrodku pasa wisi na taśmie oddzielającej te pasy - parki albo dzieciaki, które jak chcą się pokręcić jak gówienko w rowie, mogłyby to równie dobrze robić w brodziku!
    pozdrowienia

    p.s. wg teorii Klarki, też jestem stara! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bezmyslnosc ludzka mnie zawsze powala, a juz na pewno wkurwia na maksa:)

      Delete
  26. Starość się zaczyna gdy się pamięta dokładnie wydarzenia z przed dwudziestu lat a nie pamieta się z przed kilku dni (gdzieś to wyczytałam) To ze mną już jest chyba całkiem źle bo ja nie pamiętam ani jednego ani drugiego!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Megan, to ja tez nie wiem gdzie jestem, bo tez mam problem z jednym i drugim;))

      Delete
  27. moja gorsza polowa na poczatku jakies trzymanie za raczki probowala uskuteczniac, hehe, dostal ochrzan, sie obrazil i wiecej nie probowal. Nie cierpie tego, za raczke to mnie Mamusia trzymala jak bylam mala.
    Nie raz i dwa kurwami rzucalam na Manhattanie jak probowlam takie parki wyminac.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez nigdy nie nalezalam do tych lubiacych prowadzanie za raczke, podobnie jak nie lubie kiedy para przychodzi gdzies towarzysko i caly wieczor siedza cwierkajac tylko miedzy soba. Toz lepiej siedziec w domu i cwierkac:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...