Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, November 21, 2012

Juz sie nie moge doczekac

A czegoz to oczekuje z taka niecierpliwoscia?
Gotowania!!!
Pieczenia!!!
Pichcenia!!!
Nadziewania!!!
Krojenia!!
Rozdrabniania na mazie!!!
I sklejania w calosc:)))
Jak na osobe, ktora unika codziennego gotowania jak ognia piekielnego, tak teraz czuje, ze juz za moment zamiast pojechac do pracy wpadne do kuchni i zaczne mieszac w garach.
Skad sie bierze ten nagly zryw?
Z faktu, ze na kazde swieta robie cos innego, nowego, a wiec nie sa to te same oklepane potrawy, ktore mozna zrobic z zamknietymi oczami, ale wszystko jest nowe, oczywiscie poza indykiem.
Owszem moglabym pewnie zamiast indyka upiec bawolu, albo inszego mamuta, ale moj chlop nie przywlokl nic takiego do jaskinii:)
Chciaz na dobra sprawe ten sam indyk i tak bedzie z nutka czegos nowego, bo ja kocham NOWE!!!
Nawet jesli ta nowosc ma polegac na galazce szalwi zamiast rozmarynu wsadzonego indykowi w dupe to juz jest nowosc, juz jestem szczesliwa.
I tak jest zawsze, tak jest ze wszystkim!!
Zyje pelnia zycia tylko wtedy gdy dzieje sie cos nowego.
Stare i rutynowe mnie przytlacza, przyciska, zabiera potrzebny do zycia tlen i widze jak umieram, slysze jak sie starzeje, czuje jak niedomagam.
Nowe dodaje mi wiatru w skrzydla, podnosi adrenaline czyli w sumie daje mi takiego kopa do zycia, ze nawet najbardziej pochmurny dzien jest piekny!
Nic nie moze sie powtorzyc na moim swiatecznym stole.
Jeszcze pare lat temu ulegalam tradycji wigilijnej i bylo... ot tak sobie.... tak jak powinno byc.
Teraz na szczescie z tego tez wyroslam i mimo, ze moja wigilia jest tradycyjnie bezmiesna, to za kazdym razem inna, dzieki czemu nabrala nowego uroku.
Najbardziej mnie zawsze podnieca oczekiwanie na efekt, uda sie czy nie, wyjdzie czy tez nie i byc moze trzeba bedzie na ostatnia chwile leciec do sklepu i kupic cos w zastepstwie.
Na szczescie jeszcze nigdy tak nie bylo i nowe potrawy wychodza mi bardzo dobrze, chyba dlatego, ze wkladam w ich wykonanie wiecej serca.
Jeszcze tylko przezyc dzis, a juz od jutra zaczynam dzialac w kuchni.
Jeszcze 24 godziny i juz bede w swoim zywiole nowosci:))

33 comments:

  1. No więc - wesołego kucharzenia życzę:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Aniu, teraz lece jeszcze na 2 godziny do pracy, to mi czas szybciej minie:)) A dzis juz z rozpedu zrobie karmel do ciasta;)

      Delete
  2. Rozumiem Cię doskonale. Nie cierpię rutyny jak cholera! Nie trzeba od razu wielkich zmian, ale lubię jak coś się dzieje. Swięty spokój to w moim przypadku przekleństwo.
    Kreatywności życzę:)
    P.S.
    Ale to jeszcze nie jest gotowanie na Boże Narodzenie (chociaż nastawiłam już ciasto na piernik)? Zerknęłam tak na wszelki wypadek do kalendarza, czy mi się miesiące nie pomyliły..:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie, to jeszcze nie BN, my mamy jutro Thanksgiving, ale ja robie w sobote, wiec jutro dopiero zaczynam gotowanie, w piatek pieczenie i wykonczenie wszystkiego w sobote.

      Delete
  3. Zazdroszczę,u mnie wprowadzenie czegoś innego niż to co od lat się jaka na święta jest nie do wykonania.Mogę najwyżej OPRÓCZ tradycyjnych potraw coś nowego podać,a to już mnie z kolei się nie chce, bo mam za dużo roboty z tamtymi.
    Za to staram się każdego roku zmniejszać ilość:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko, rozumiem, bo tak bylo za czasow mojego dziecinstwa, wszystko musialo byc to samo i dokladnie takie samo:)) Moze wlasnie dlatego mnie tak ciagnie do nowosci;))

      Delete
  4. Czekam na opis efektów Twojwego Kucharzenia :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Portiferole, przepisy sa zawsze w Gotuje bo Musze, czyli w moim drugim blogu z przepisami. Link na gorze bloga po prawej, gdyby chcialo Ci sie zajrzec:)

      Delete
  5. Też bardzo lubię eksperymentować w kuchni (oczywiście jak mam czas, czyli od święta:). Tak samo mam z wakacjami. Nawet, jak mi się na jakimś wyjeździe bardzo spodoba i myślę, że chciałabym tam wrócić, to nigdy tego nie robię. Jest tyle miejsc na świecie wartych zobaczenia i tyle smaków do poznania. Z niecierpiwością czekam na relację z gotowania :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lvlid, podrozowac tez nie lubie w te same miejsca. Jakos zawsze uwazalam, ze zycie jest za krotkie i ja za biedna, zeby jezdzic dwa razy w to samo miejsce. Chociaz lokalnie mam ulubione miejsca, do ktorych z przyjemnoscia wracam. Przepisy beda na tym drugim blogu "gotuje bo musze" ale to dopiero w przyszlym tygodniu:)

      Delete
  6. Też tak chcę, też chcę ekscytować się nowym, a nie ja taka wiecznie ostrożna i kiszę się w tym co znam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, moze warto czasem sie zmusic do odstapienia od rutyny. Chociaz naprawde nie wiem, bo ja sie juz taka urodzilam:)) Nawet jako dziecko droge do i ze szkoly zmienialam;) Juz taka natura.

      Delete
  7. Wspaniałego świętowania rodzinko Wspaniałych :)

    ReplyDelete
  8. Replies
    1. Babo kochana a zebys widziala jak sie Wspanialy raduje;))) On tylko siedzi i patrzy, potem zmywa i znow patrzy i tylko od czasu do czasu niesmiale mowi, ze lubi obserwowac mnie w kuchni;) Nie czesto mu sie to zdarza, wiec niech sie napatrzy, musi mu wystarczyc do Bozego Narodzenia:P

      Delete
  9. Zapraszam do zabawy Liebster Avard Blog:-)

    Nominacja na moim blogu:
    inmyironicworld.blogspot.com

    Pozdrawiam:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lady, dziekuje bardzo:))) Widze, ze zaraz po swietach bede miala podwojne zajecie, bo juz zalegam z ta sama zabawa od Zante:)) Buziaki:**

      Delete
  10. Ja rozumiem i czuję ten zapał i chęć do życia. Tez tak mam, choć nie na święta. Nie lubię ich.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, ja lubie swieta i gotowac lubie tez tylko od swieta;)) Tak na codzien to raczej cos na szybko i aby zbyc;)

      Delete
  11. Może i mnie kiedyś ta pasja dopadnie, póki co gotuję szybkie i wygodne potrawy. Wyjątkiem jest niepostny bigos, który zrobiłam już drugi raz. Tym razem zbyt pikantny :)
    Ale eksperymentuję dalej, bo ogólnie mi bardzo smakuje!
    Natomiast nie cieszę się na pichcenie Wigilijne, za to chętnie bym pojadła Twoich eksperymentów :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, jak mi sie nie odmieni, to w tym roku na Wigilie zrobie kulebiak z ciasta francuskiego z lososiem i grzybami;)
      Zapraszam:)

      Delete
  12. A nie chciałabyś na przykład tak z rozpędu wpaść do mojej kuchni i też trochę popichcić? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Paulino, gdyby to bylo blizej to dlaczego nie:) Lata temu przyjaznilismy sie z druga rodzina i robilismy wlasnie wspolne swieta. Wspolne gotowanie bylo albo u nich, albo u nas. Bardzo mile wspominam tamte czasy... ale coz jak to w zyciu bywa, wszystko sie kiedys konczy...
      Tzn. kontakt oczywiscie jest, ale dzieci dorosly, pozenily sie i juz kazda z nas ma na swojej glowie pelny dom rodziny na swieta:)

      Delete
  13. Happy Thanksgiving:) Ogromnie mi sie spodobalo to zdanie o szczesciu i wsadzeniu rozmarynu w dupe indyka:0))) Milego czasu w kuchni, a potem przy stole z rodzinka:) calusy i usciski!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, wzajemnie wszystkiego najlepszego!! Bardzo lubie to nasze indykowe swieto i uwielbiam gotowac na nie:))

      Delete
  14. Za to Cie uwielbiam!! Jak ja nie znosilam wigilii w moim domu rodzinnym! Spedzilam niemal dni probujac przekonac rodzine, ze moze tym razem bysmy tak kure albo kaczke albo jakiegos innego bawolu zrobili zamiast tego przekletego karpia? Uwielbiam probowac nowe! fakt ze jesli gotuje dla siebie samej, to mi wsio rawno co jem (bo jak sie sama chwale ze dobre jedzenie zrobilam, to jakos tak nie wystarcza:)), ale jak tylko mam gosci to sie lapie za proby :) w TX mialam przyjaciolke ktora mnie gotowac uczyla, wiec bardzo czesto spotykalismy sie u mnie albo u niej i bylo wielkie gotowanie. Za kazdym razem cos innego.
    Swiat w pl unikam jak ognia. A w tym roku zamierzam pojechac na plaze i ulepic balwana z piasku :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. uhh, w sensie uwielbiam za nieznoszenie rutyny, o! :) bo wpadlam w taki slowotok, ze sama nie wiem co mialam na mysli :))

      Delete
    2. Rino, dlugo mi zajelo zanim sie odwazylam sama wyjsc z tego zakletego kregu swiatecznej rutyny. Na pewno bardzo duzo pomoglo, ze Wspanialy nie jest Polakiem i nie jest katolikiem. Jemu tam wsio ryba co wpiernicza;))
      A piaskowego balwana na plazy z okazji Swiat BN Ci jednak zazdroszcze:))
      Wspolne gotowanie w milym towarzystwie jest zawsze super. Pisalam o tym wyzej do Pauliny i naprawde mozna sie duzo nauczyc przy takiej wymianie doswiadczen.

      Delete
  15. Tylko pozazdroscic, ze galazka szalwi zamiast rozmarynu wsadzona indykowi w dupe potrafi dodac Ci skrzydel i podniesc poziom adrenaliny!! Ja gotuje bo musze i na co dzien i od swieta. Indora jem ja i moj pies wiec w tym roku beda tylko podudzia z indyka.
    Happy thanksgiving!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Megan, uwielbiam swiateczne gotowanie:)) A juz szczegolnie to indycze, pierwsze kilka lat nie mialam pojecia co z tym indykiem w zasadzie zrobic i byl, no bo byl... ale zajelo mi wiele lat, zeby dojsc do perfekcji.
      Teraz ktokolwiek ma okazje jesc mojego indyka zawsze podziwia, ze nie tylko dobry, ale przede wszystkim mieso nie jest suche.
      Lubie indyka, ale tez nie jadlabym go czesciej niz raz w roku;) Taka dawka zupelnie mi wystarczy;))
      Happy Thanksgiving to you and yours!!!

      Delete
  16. bardzo mi ta notka dzisiaj potrzebna była! :) i fakt. nawet gałązka rozmarynu wciśnieta w indyczą dupę - już daje nową energię ! :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Milo mi, ze sie notka przydala na odpowiedni czas:***

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...