Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, November 13, 2012

Nie moge przestac myslec o tej historii.

Zoe byla studenka Rutgers University i 29 pazdziernika poznym wieczorem jak zwykle siedziala w bibliotece uniwersyteckiej nad ksiazkami przygotowujac sie do egzaminow, kiedy zadzwonil telefon.
Ta rozmowa odwrocila jej mlode zycie calkowicie do gory nogami.
Nie wiem kto zadzwonil, bo ja znam te historie tylko z tv i internetu, ale wiadomosc byla tragiczna.
Tego wieczora zgnieli rodzice Zoe, oboje.
Jechali samochodem w czasie kiedy wlasnie huragan Sandy zaczynal juz szalenstwo w New Jersey, na tylnym siedzeniu siedzieli dwaj mlodsi bracia Zoe (14 i 11 lat), 17-letnia siostra byla w domu. Na przod samochodu w pewnym momencie spadlo drzewo i oboje zgnieli na miejscu, siedzacy z tylu chlopcy odniesli tylko lekkie obrazenia.
To wlasnie ten telefon z wiadomoscia o tragicznej smierci rodzicow odebrala Zoe tamtego wieczora.
Dziewczyna podjela szybka decyzje, nie pozwoli aby rodzina sie rozpadla, zrezygnowala z dalszych studiow i jako jedyna pelnoletnia zobowiazala sie byc opiekunka swojego mlodszego rodzenstwa.
Jednak stanela przed jednym powaznym problemem.
Nie miala zadnych pieniedzy na biezace rachunki, ani nawet na zycie, a uregulowanie spraw finansowych i prawnych w tym przypadku trwa za dlugo, zeby przezyc bez dostepu do pieniedzy rodzicow. Postanowila opisac swoja historie na stronie Wish upon a Hero, ktora zajmuje sie pomoca w roznych przypadkach losowych.
Liczyla, ze zbierze sie troche ludzi dobrej woli, ktorzy drobnymi wplatami zbiora troche pieniedzy na pierwsze potrzeby, granice potrzebnej sumy ustawila na $5 000 bo tyle uwazala, ze zdecydowanie wystaczy jej na zapewnienie pierwszych potrzeb i biezace oplaty.
Jakiez spotkalo ja zaskoczenie jak juz w ciagu pierwszego dnia na koncie ukazala sie suma ponad $56 000 zebrana dzieki rozpowszechnieniu wiadomosci przez Facebook and Twitter.
Mimo, ze pieniadze ciagle naplywaly Zoe zamknela konto i poprosila organizatorow strony o przekazanie kolejnych kwot pieniedzy na pomoc innym rodzinom dotknietym przez huragan Sandy. W podziekowaniu napisala, ze ona i jej rodzenstwo dostali wiecej niz mogli liczyc w najsmielszych marzeniach, wiec zgodnie z tym czego uczyli ja rodzice chcialaby pomoc rowniez innym. Oprocz wplywajacych datkow najbardziej wzruszajace byly komentarze dawcow.
Ludzie oferowali pomoc nie tylko finansowa, ale i ramie do wyplakania sie w razie potrzeby.
Zoe chce oprocz sprawowania opieki nad rodzenstwem rowniez utrzymac dom, w ktorym mieszkali.
Bardzo mnie wzruszyla notka jednej z kobiet, ktora napisala, ze przez 12 lat wychowywala swoje dwie corki (8 i 12) az do wieku (20 i 24lata) kiedy to powtornie wyszla za maz. Ta kobieta napisala "wiem jak to jest ciezko nawet dla doroslej osoby, jak bedziesz potrzebowac wsparcia, porady to prosze, nie krepuj sie tylko skontaktuj sie ze mna".
Takich i podobnych wiadomosci bylo naprawde bardzo duzo, sami organizatorzy strony stwierdzili, ze nie spodziewali sie tak szerokiego odzewu.
Jednak warto wierzyc w ludzi.

Chodzi mi ta historia po glowie i wraca jak bumerang, a ile razy o tym mysle to oczywiscie mam mokro w oczach...
A poza tym, w dalszym ciagu mi sie nic nie chce...

22 comments:

  1. jasny punkcik na mapie świata, ta historia. tak by the way - mi się też nie chce, ale ja się przeprowadzałam, a ty Star?! Tobie się powinno chcieć! :) albo i nie ;) 3m się ciepło!

    ReplyDelete
  2. bo ludzie z założenia sa dobrzy ;)

    ReplyDelete
  3. Wzruszająca historia i dobrze,że ludzkie serca się otworzyły by pomóc.Na szczęście są dobrzy ludzie na tym świecie !

    ReplyDelete
  4. No i się wzruszyłam. Zgadzam się, ludzie są z założenia dobrzy, tylko czasami o tym zapominają i trzeba tragedii, żeby wzniecić ten promyczek dobra, który się w każdym tli.

    ReplyDelete
  5. to jest ta najmilsza twarz Stanów. twarz życzliwa i niezawistna :) chociaż wiadomo że dobrzy i źli ludzie znajdą się wszędzie.

    ReplyDelete
  6. Bo ludzie są dobrzy,jestem o tym przekonana...tylko ,że zło lepiej się sprzedaje i dlatego o nim głośniej;/

    ReplyDelete
  7. Mnie także ruszają takie historie, zwłaszcza, że dzieją się codziennie. A dobrych ludzi jest dużo, tylko - jak napisała Miśka - dobro gorzej się sprzedaje.

    ReplyDelete
  8. Milo slyszec o dobroci ludzkiej, rownowazacej zlo, o ktorym jakby sie slyszy wiecej. Sa dobrzy ludzie, ale ja wole sama nie liczyc na dobro, no juz taka jestem, ze wole sie raczej milo rozczarowac:)

    ReplyDelete
  9. Takie historie przywracają wiarę w ludzi, dobrze, że to napisałaś.
    Podziwiam tych wszystkich ludzi za ich dobroć i chęć pomocy, a Zoe na pewno się ona jeszcze niejeden raz przyda :)
    pozdrowienia!

    ReplyDelete
  10. Czasami w jednej chwili nasze cale zycie moze ulec zmianie! Cos o tym wiem. Podziwiam Zoe za jej odwage i walke o rodzenstwo, o to aby przetrwac. Dzielna dziewczyna!

    ReplyDelete
  11. dużo się mówi o złych ludziach, krzywdach, pokrzywdzonych. Ale wtedy zawsze myślę, że jest też w nas dużo dobra, tylko ono jest ciche. Ale jest.

    ReplyDelete
  12. Pięknie... Choć dzieciaków szkoda i tej dziewczyny zwłaszcza, że musi teraz poświęcić spory kawałek życia...

    ReplyDelete
  13. Takie historie odbudowuja moja wiare w ludzi.

    ReplyDelete
  14. Nie tylko w Polsce ludzie reagują dobrze na takie wydarzenia. U nas każda taka akcja spontanicznej pomocy daje niezwykłe efekty. Znacznie gorzej jest, gdy trzeba komuś pomagać długofalowo.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  15. Ogromna tragedia i bardzo dzielna dziewczyna. jak to dobrze, ze ludzi chcących pomóc nigdy nie brakuje :)
    Jak Ci się jeszcze nie chce, to może być objaw choroby. Pomyślłaś o tym?

    ReplyDelete
  16. kto jak kto, ale Ty nie powinnaś być zdziwiona, że ludzie są dobrzy i pomagają nawet obcym :*

    ReplyDelete
  17. Zryw! To dobra rzecz, trudniej rozłożyć siły na długą metę...

    ReplyDelete
  18. Silna dziewczyna. I honorowa w dodatku. Niesamowity przykład postawy w świecie, w którym tak wielu ludzi zapomniało co to honor. Historia naprawdę pcha łzy wzruszenia do oczu.

    Trzeba mówić o takich rzeczach - koniecznie!

    ReplyDelete
  19. A mnie najbardziej zaimponowała postawa tej dziewczyny- że pomimo swojej biedy i krzywdy była w stanie także pomóc innym, a nie tylko samej się "nachapać"...

    ReplyDelete
  20. Super sprawa! Pozwoliłam użyć ją do zachęcenia do innej akcji, równie pięknej moim zdaniem :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...