Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, November 20, 2012

Punkt widzenia jak zawsze zalezy...

... od punktu siedzenia:)
Dokladnie tak wlasnie jest z tym prowadzaniem sie za raczki:)
Jaskolka mi uzmyslowila, ze w sumie zadalam konkretne pytanie tuz na wstepie notki, wiec dostalam konkretne odpowiedzi. Ona ma racje, bo tak faktycznie zrobilam, z tym, ze liczylam troche na to, ze moj wkurw z powodu raczek zwiazanych wezlem emocjonalnym wyjasnia reszta notki.
W miare czytania komentarzy sama zaczelam kapowac o co tu chodzi, a reszte dokladnie wyrazila Zante i wyszlo na to, ze jak zawsze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia:)
Ja pisze o tym, ze mnie to denerwuje i ze to zupelnie bezmyslne zachowanie z mojego punktu siedzenia czyli w tym konkretnym przypadku miejsca pracy, srodka Manhattanu.
Wy z kolei oceniacie to z Waszego punktu siedzenia, czyli gdzies gdzie mieszkacie.
Tak mnie to zafrapowalo, ze az sprawdzialam dane i co sie okazalo?
Ano wlasnie, wyspa Manhattan ma powierzchnie 60 km kwadratowych i na tejze powierzchni w kazdy dzien pracy przebywa prawie 4 miliony ludzi, to jest nie liczac turystow.
Najbardziej zaludnione miasto w Polsce, czyli Warszawa ma powierzchnie 517 km kwadratowych i zamieszkuje ja 1 708 491 ludzi (dane z Wiki) zakladajac ze nastepny milion lub nawet poltora miliona przyjezdza do pracy z okolic to i tak jest to duzo mniej ludzi na 8.6 razy wiekszej powierzchni.
To wyjasnia wszystko:)
Wy po prostu nie potraficie sobie wyobrazic jak wyglada nowojorska ulica, a juz szczegolnie w godzinach szczytu.
Wiec prosze bardzo prowadzajcie sie za raczki do woli i wedlug upodobania:))
Ja natomiast w dalszym ciagu bede sie wkurwiac na tych co to sie prowadzaja za raczki tutaj.

28 comments:

  1. No pracowalo sie przy 40 ulicy ( zaraz przy 6 ave), wyjscie z metra czasem 5 minut trwalo tak bylo zapakowane wyjscie.
    Masz racje, ciezko czasem ludziom sobie wyobrazic jaki scisk jest na ulicach Manhattanu, zreszta na Brooklynie, Bensonhurst robiac zakupy przy 86 ulicy tez nie lepiej, nie raz mialam nogi poobijane od tych "zakupowych wozeczkow"

    ReplyDelete
  2. Dokladnie wiem gdzie, mowisz o tym wyjsciu przy Bryant Park:) Ja pracuje przy 39 miedzy 6 i 5 aleja, a subway mam przy 40 ulicy i 7 alei, bo ja jezdze N lub Q. Brooklyn i Queens sa tez tloczne, ale maja miejsca rezydencyjne (dalej od metra) gdzie nie ma takiego tloku, bo tez nie ma sklepow. Tu gdzie mieszkam moglabym chodzic nie tylko za raczke, ale i na barana ujezdzac Wspanialego;) Ale juz od polowy drogi do metra zaczyna sie tloczniej, bo juz jest wiecej sklepow.

    ReplyDelete
    Replies
    1. jak zaczniesz to nagraj i puść nam ;))))

      Delete
    2. TO bylby widok:)))) Zupelnie jak male dzieci siedzace na samochodach i przebierajace nogami:)))

      Delete
  3. Teraz to ja moge wszystkie moje psy za raczke prowadzac i jeszcze bedzie miejsce :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, teraz to masz miejsca wiecej niz przewiduja normy:))

      Delete
  4. Ludzie! no to chyba na gorzej/tloczniej jest juz tylko w tokijskim metrze :)! No ale jak sie pracuje na Manhattanie, to nie ma zmiluj sie, trza twardym byc :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, toz jestem twarda, nie wkurwiam sie codziennie tylko raz na jakis czas, glownie w okresie swiatecznym, a taki teraz jest;)

      Delete
  5. Replies
    1. Ano jest, tylko musi do czlowieka dotrzec;))

      Delete
  6. Ja tam nie lubię jak mnie stary, za rączkę, przeciąga między autami na drugą stronę ulicy;-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja przechodze miedzy autami, glownie w pracy, jak lece na druga strone ulicy cos kupic do jedzenia, bo tak blizej. Ale robie to glownie jak i tak sznury samochodow czekaja na zmiane swiatel:)

      Delete
  7. Ja mam taką koleżankę, której dewizą życiową jest : "Ale jestem wk...ona!!!:)) Na wszystko się wk...wia:) No cóż, jak się kto lubi wk...ać, to powód zawsze się znajdzie i nie ma to tamto:)
    Ja wyznaję taką zasadę, że jak mi coś bardzo przeszkadza, to to zmieniam, a jeśli z jakiegoś ważniejszego powodu nie chcę tego zmienić, to staram się do tego przystosować, coby się nie musieć ciągle na to samo wk...iać.
    Jak mam do pracy tłoczno, to wychodzę wcześniej. Mi tam szkoda zdrowia na takie wk...wy:)) Ale jak kto lubi, to mu się tego zabronić nie da :))))
    Przypomniała mi się kobitka w Weneckim tramwaju, która jako rodowita Wenecjanka, też się do roboty śpieszyła i warczała do tłumu turystów (których tam codziennie jest 99%jak nic, którzy tylko trzymają się za rączki, albo pstrykają sobie wzajemnie fotki) którzy ugniatali jej płaszczyk ...no to ja jej współczuję, jak codziennie w takim nastroju do roboty dociera...Turystów tym nie odgoni, ale sama sobie zdrówko nadgryzie niewątpliwie.
    Serdeczności :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mag, jest wkurw i wkurw, albo bywaja wkurwy i wkurwy:)) Jest wkurw ktory trwa lub jest podtrzymywany przez brak wyladowania i jest wkurw jak krotkie szybkie spiecie, ktory trwa kilka sekund, nastepuje rozladowanie i juz jest po wkurwie.
      Nie mozesz oceniac na podstawie czytania notki, ktore to czytanie trwa zdecydowanie ok. 10 razy dluzej niz wkurw.
      A jak bede pisac ze sie wkurwiam tylko po to zeby notka miala smaczek to tez sobie zaszkodze na zdrowiu?
      Nie bierz mojego pisania moze az tak powaznie;))

      Delete
    2. Nie Star, ja Ciebie nie oceniam, komentuję tylko te parę słów które tu przeczytałam:)
      Jeśli to co napisałaś, to tylko tak dla picu, to możesz dokładnie tak samo potraktować mój komentarz...:)))
      Łapka i już mnie tu nie ma :))

      Delete
  8. Nie wazne, czy spieszysz sie na Manhattanie, czy w Warszawie, czy na drodze pomiedzy dwoma niemieckimi zadupiami - jak ida maruderzy cala szerokoscia chodnika, ze ani wyminac, ani opieprzyc, to mozna dostac szewskiej pasji...

    ReplyDelete
    Replies
    1. No nie da sie takich wyminac, ale w tloku jeszcze gorzej, bo i uciec od nich nie ma gdzie;))

      Delete
  9. A u mnie w Mysikiszkach to w sklepie ogolnospozywczym jeszcze wiekszy scisk jest, bo zgrzewki z woda landrynkową stoja w przejsciu, za nimi lada z lodami Koral, stojak z chrupkami Lays "Green onion" (no, swiatowo jest i Coca-cole tez mamy!) i puszki Pepsi na podlodze. Ale u nas, prosze ja was, nikt wiochy nie robi i za raczki sie tam nie trzyma, o! ;)

    Ja rozumiem, ze pary trzymajace sie za raczki utrudniaja ich wymijanie, ale przyznaj, ze Ciebie to wkurwia nie tylko z tego powodu. Z poprzedniej notki emanuje tez wstret do takich ckiliwych, cukierkowych, Twoim zdaniem, zachowan. Nie jest tak?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ove, BRAWO!!!!! dokladnie tak jest:))) cukierkowe i ckliwe zachowania nie dla mnie:)))
      Jedynie toleruje w przypadku dzieci, dla maluchow moge sama byc ckliwa i cukierkowa, chociaz tez chyba rzadko jestem, a juz na pewno nie ciupciam do nich tylko mowie jak do normalnych ludzi, ktorymi przeciez sa tylko w troche mniejszym wydaniu;))

      Delete
  10. Przeraziło mnie to. Matko, dla mnie Warszawa jest tłoczna, i dostaje cholery jak po centrum się poruszam to na Manhattanie bym chyba przytuliła się do ściany i poczekała aż ruch minie ;)
    Stardust, ja nie wiem czy Ty oglądasz seriale, ale jest jeden dobry. Polityczny, spiski, kontakty...wciąga. "Scandal" z Kerry Washington, oczywiście nie tak dobry jak prawdziwa polityka ;), ale uznałam, że zarekomendować nie zaszkodzi ;) nie wiem na jakim kanale leci, ja oglądam online (bo jak w PL żyć nie oglądając seriali online) na watchseries.
    I trzymających się za rączki też nie lubie, za blokowanie ulic. Ale to dlatego, że sama nie rozumiem fenomenu tej potrzeby kontaktu na spacerze ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ucieczko, nie ogladam, bo ja unikam seriali, ale juz wypatrzylam ze moge wlasnie online, to chyba zerkne;))
      Co do chodzenia za raczki i bez raczek;)) Ja nie lubie, czuje sie ubezwlasnowolniona jak mnie ktos prowadzi za raczke;) A te tlumy manhattanskie to najczesciej wkurwiaja jak sie wlasnie trafi na takich trzymajacych lub ludzi, ktorzy nie wiedza gdzie ida, staja nagle i niespodziewanie tuz przed naszym nosem, bo akurat cos zobaczyli, lub sprawdzaja telefon.... wrrrrrrrrrrrrrrrrr............

      Delete
  11. Ja sobie wyobrazam, bo bylismy nie raz!!! TSq jest tak zatloczony, ze raczej TRZEBA sie trzymac, bo mozna sie w tlumie zgubic, Zwlaszcza wieczorem;))) Co jest ciekawe, to kiedys mielismy tour autobusem i musielismy sie zglosic gdzie kolo Times Square wlasnie o 9 rano. Bylismy juz tam przed 8 rano (sobota) i bylo pusto!!!!! Tak, ze rozumiem Twoje zdenerwowanie tlokiem i zawalidrogami ale parke zakochanych to ja bym moze zostawila w blogim spokoju?;))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha no tak jak mam na 12 do pracy to powinnam przyjechac wczesniej czyli na 8 i juz nie bede sie musiala denerwowac:))) Tak jak to niektorzy sugerowali w poprzedniej notce, problem w tym, ze ja wlasnie jadac na 12 unikam godzin szczytu:)))
      Parki zakochanych to ja zostawiam w spokoju, oni zwykle przylegaja scisle do siebie i nawet jak sie to dzieje na srodku chodnika to zajmuja mniej miejsca niz parka, ktora sie prowadzi na wyciagniecie ramion.
      To juz chyba nie zakochanie, ale strach, ze jedno ucieknie:P

      Delete
    2. Star, to byla sobota:)))))) Nie mysle, ze tam jest tak pusto o 8ej w dzien powszedni.

      Delete
    3. Moniko, wiem, ale przeciez jakbym sie uparla, to moglabym zamieszkac w moim miejscu pracy;) Lozko jest, tylko z prysznicem problem, ale zanim otworza budynek moglabym sobie umyc wlosy w sedesie:)))
      Chyba juz zupelnie glupieje:P

      Delete
  12. mnie to szalu doprowadzaja turysci! laza, staja na srodku drogi. szukaja dzieci, ktore plataja sie pod nogami... a ja szybko ide, klne pod nosem, krzycze 'excuse me' i uciekam do metra jak najszybciej :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No wlasnie, wiedzialam, czulam w kosciach, ze Ty to zorozumiesz:)))

      Delete
  13. powiem tak - po krótkiej wizycie w Nju Jorku, w Chicago nigdzie już dla mnie nie jest ani daleko ani tłoczno! :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...