Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, November 18, 2012

Tylko nie szalej!

Slysze to przed kazdymi swietami, bo Wspanialy twierdzi, ze ja zawsze gotuje dla armii wyglodzonych i dodatkowo wymyslam za wiele potraw.
Tym razem postanowilam sie wiec zastosowac do zyczenia, tym bardziej, ze jestem absolutnie do tylu z organizacja Thanksgiving, oczywiscie z powodu polityki;)))
Wszystko jest tym razem na ostatnia minute, ale wiem przeciez ze i tak dam rade.
Siadlam w piatek wieczorem i zaczelam organizowac menu, a on caly czas brzeczal:
-- Tylko nie szalej, bo wiesz, ze oni wszyscy i tak malo jedza.
-- Dobrze, to zamiast dwoch roznych salatek zrobie jedna.
-- Pewnie, ze wystarczy, zawsze sie dziwie po co robisz dwie. Tych dan warzywnych tez mozesz obciac.
-- Dobra obetne, zrobie zapiekanke z brokul, mini marchewki na slodko i...
-- ... a po co to "i....."
-- No bo chcialam zrobic kapuste z grochem i ziemniakami, ja lubie, Junior lubi, dawno nie robilam i przyda sie jak Tatek bedzie i nie bedzie czasu gotowac. Taka kapuste mozna podac z kazdym w sumie miesem zamiast ziemniakow.
-- Ale to dodatkowa robota.
-- Dodatkowa, albo i nie, bo te kapuste moge zrobic juz dzis i zamrozic.
-- No to jak chcesz...
A chce, wiec wpisalam na liste.
Wczesniej juz wymyslilam, ze upieke ciasto z tych malych pomaranczy, nazywaja sie clementines (nie wiem jak po polsku), ale Wspanialy stwierdzil, ze moge miec problem z dostaniem clementines, to wykreslilam ciasto i wpisalam ekspresowa (bez roboty) szarlotke z zurawinami i orzechami.
Z przepisu wynika, ze te szarlotke robi sie zywcem "z palcem w dupie", najwiecej czasu zajmuje obieranie jablek, to oddeleguje do tego Tatka.
Dobra, zrobilam menu, spisalam liste zakupow i jedziemy po sklepach.
Juz w pierwszym tuz przy wejsciu paczka clementines(!!!)
-- Ooo bierzemy te clementines, prawda?
-- No nie bierzemy, bo przeciez mowiles, ze moze nie byc, wiec juz wpisalam na liste szarlotke.
-- Yyy... eeee... no ale sa... to moze...
-- Dobra bierz.
Paczka clementines wyladowala w wozku.
Zaczelam sie rozgladac za orzechami i suszonymi owocami, ktore beda mi potrzebne do nadzienia.
Nagle ktos mnie ciagnie za rekaw kurtki, odwracam sie, Wspanialy.
-- Widzialas?
-- Co?
-- O tutaj, maja biale i fioletowe kalafiory...
-- No i....?
-- To moze zamiast tych brokul, zrobilabys dwukolorowa zapiekanke z kalafiorow.
-- No moge, nawet moge do tego dodac brokuly i bedzie trzykolorowa... - pomyslalam glosno.
-- Tak wlasnie myslalem.
-- Ale w tym ukladzie to tej zapiekanki naprawde bdzie na armie glodomorow.
-- Aaaa to... moze... czesc kalafiorow sie zostawi na zakaski i zrobisz jakis dip...
-- Dobra, zrobie dip, wez serek philadelphia i grecki yogurt... - zawyrokowalam  mimo, ze zauwazylam jak mi sie menu zaczyna rozrastac.
Poszlismy do serow, zapomnialam juz o orzechach i suszonych owocach.
-- Pamietasz jak kiedys zrobilas ser brie zapiekany w ciescie i takie to bylo dobre? - powiedzial z rozmarzeniem w oczach Wspanialy.
-- Pamietam, to co chcesz tez ten zapiekany brie?
-- A czy to duzo roboty?
Parsknelam smiechem bo naprawde nie wiedzialam co powiedziec, ale on juz szybko kontynuowal dalej:
-- Wiesz, ja sobie wezme wolne w srode, wszystko wysprzatam i pozniej bede mogl Ci pomagac.
-- Skarbie tak naprawde to Ty sie nie nadajesz do pomagania w kuchni. Pamietasz, Ty nawet cebuli nie potrafisz obrac, nie mowiac o pokrojeniu jej w kostke - smialam sie juz na calego.
-- Ale bede wszystko zmywal na biezaco!!
-- Dobrze, bedziesz zmywal na biezaco, przebierzesz szpinak na salate i zrobisz cider.
-- Tak, tak, to wszystko moge zrobic.
W nastepnym sklepie mielismy kupic zurawine, bo w tym pierwszym byla jakas nie za bardzo ladna.
Wzielam dwie torebki, za chwile patrze, w wozku sa cztery.
-- Czy Ty nie widziales, ze ja juz wrzucilam do wozka zurawine?
-- Widzialem, ale dwie torebki to chyba malo... mowilas ze dodasz do tego ciasta z jablkami...
-- Ale do ciasta dodam nie wiecej niz pol torebki.
-- Taaak? Aaa bo Ty robisz taaaakaaa dobra zurawine...
-- Dobrze, wez do tego 6 gruszek...
Juz mi wszystko jedno i tak planowalam te zurawine gotowac dzisiaj, a poza tym to naprawde zadna robota.
-- Skarbie, ja pojde poszukac tych orzechow i suszonych owocow, a Ty sie moze rozejrzyj za Panettone (taka wloska drozdzowka).
-- Dobrze, to ja zaraz przyjde tu do Ciebie, bo juz widzialem gdzie sa.
Stoje, wybieram migdaly, orzechy wloskie, peacans, suszone morele, jablka, czeresnie... i widze katem oka jak moj Wspanialy wraca objuczony w cztery paczki Panettone.
-- Kryste! Ale po co az cztery te Panettone? Ja do nadzienia potrzebuje tylko jeden.
-- Ale sa wyjatkowo tanie, dwa za dyche - geba mu sie rozjarzyla w usmiechu.
-- Ba, to dlaczego nie kupimy 10 jak takie tanie? 
-- Ale ojciec przyjezdza, wiesz on lubi grzanki francuskie z Panettone, zawsze robisz jak on jest.
-- Kochanie, ojciec nie zje grzanek z trzech kilogramowych drozdzowek.
-- Aaaa... tego nadzienia, to przeciez mozesz zrobic wiecej... ja bardzo lubie nadzienie... nawet nastepnego dnia... - stoi i patrzy na mnie jak byk na rzeznika i ciagle trzyma w rekach te 4 paczki Panettone.
-- Uffff.... dobrze, zrobie wiecej nadzienia....
W koncu jest mi naprawde wszystko jedno czy mieszac w mniejszej czy w wiekszej misce...
Wlozyl nareszcie te pudla do wozka. Zerknal na owoce suszone jakie wybralam i dolozyl jeszcze suszone mango, kiwi i cos tam jeszcze ale juz nie patrzylam.
Wrocilismy wreszcie do domu, ugotowalam kapuste z grochem i sos zurawinowy.
Ilosci? Dla wyglodzonej armii.
Popatrzyl i zapytal:
-- I co Ty z tym wszystkim zrobisz teraz? Czy my mamy na tyle miejsca w lodowce i w zamrazarce?
-- Byloby tego miejsca troche wiecej gdybys nie przytaszczyl jeszcze duzej paczki ciastek petit fours, ktore musza lezec w zamrazalniku.
-- Ale moze Aviva bedzie chciala takie ciastko...
-- Pewnie bedzie chciala... bo jak beda dwa pieczone w domu ciasta, to dziecku moze byc za malo.
-- Ojciec tez lubi slodkie...
-- Wiem, lubi, ale takie ciastka to zawsze moze sobie kupic.
I kto tu mial nie szalec??

44 comments:

  1. :D:D:D
    to brzmi tak.... świątecznie.
    U mnie w domu zawsze tata pyta po co tyle jest gotowane - zawsze zostaje po świętach a i tak mama robi tyle samo. Ostatnio zmniejszyła ilość ciast - zeszła do 4-5 ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha, do 4-5 ciast jeszcze nie doszlam:)) Ale juz pieklam 3 co na 10-12 osob jest i tak zawrotna iloscia w mojej rodzinie. Z reguly pieke dwa i musza byc koniecznie takie jakich jeszcze nigdy nie pieklam;) Nie wiem co bedzie jak sie kiedys jakies nie uda.

      Delete
  2. aż się głodna zrobiłam. Te "clementines" to zdaje się mandarynki, co się Klementynki zwą :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokładnie to klementynki mandarynki :)

      Delete
    2. Tak myslalam, ze sie pewnie nazywaja klementynki, no ale na wszelki wypadek wolalam nie ryzykowac;)

      Delete
  3. Jejku! No jak tu nie kochać Wspaniałego! Ileś Ty zebrała pochwał, zachwytów,uwielbienia i docenienia Twojego kunsztu podczas jednych zakupów. I niech mi ktoś powie, że Amerykańscy Chłopcy nie są najlepsi!

    ReplyDelete
    Replies
    1. P.S. Nie mogę się dostać na Twoją stronę kulinarną, a liczyłam na to, że tam znajdę przepis na tę kapustę z grochem i ziemniakami. Nie mam pojęcia co to jest. Jest tam ten przepis i warto mi ten link molestować?

      Delete
    2. Zante, moze dlatego tak chwali, ze ja sporadycznie udzielam sie w kuchni na taka skale:)))
      Nie ma przepisu na kapuste z grochem i ziemniakami, bo jakos tak... no nie ma;)
      Ale juz Ci podaje, jak ja to robie, byc moze nie tak jak trzeba, ale dokladnie jak to bylo nigdy nie zapamietalam wiec odtworzylam sobie sama co moglam;)
      Podam Ci ilosci z jakich wczoraj gotowalam, bo tak mi bedzie latwiej, a Ty sobie dopasujesz;)
      4kg kapusty kiszonej, wyplukane i ugotowane.
      0.5 kg suszonego grochu lupanego, namoczylam tym razem na 4 godziny i ugotowalam.
      ok. 1 kg ziemniakow ugotowane.
      Gotuje to wszystko tak, zeby mniej wiecej ugotowalo sie w tym samym czasie, jak jest gorace to latwiej wymieszac u utluc razem. Mieszaniem i tluczeniem zajmuje sie Wspanialy. Do tego wysmazylam 0.5kg chudego boczku pokrojonego w kostke i wymieszalam z juz utluczona mazia. Tluszczu daje troche, bo kapusta lubi, ale nie za duzo, na koniec sole i pieprze. Nie robie tego wczesniej bo boczek czesto jest juz slony wiec sie boje.
      A nie wiem czemu nie mozesz sie dostac na strone? ;((

      Delete
    3. Ja lubie taka kapuche, bo nie przepadam za ziemniakami do obiadu, wiec jak sobie nagotuje kapuchy, to mam do wszelkich dan typu pieczone miesa itp.

      Delete
    4. Jessssssssssu, brzmi bajecznie: uwielbiam kiszoną kapustę (gorzej z moimi flakami:((() O takim daniu nigdy nie słyszałam. Czy to się odgrzewa jakoś czy podaje zimne?
      Znam, podawaną na Wigilię, kapustę kiszoną gotowaną i potem łączoną z grochem albo fasolą. Ale z ziemniakami i utłuczonego nie znam

      Delete
    5. Je sie to na goraco, ja jak juz gotuje to jak widzisz z ogromnych ilosci i zamrazam. Ja kurcze wszystko zamrazam:)) tylko kawa i herbata sa swieze:P
      Podaje zamiast ziemniakow, chociaz smakuje mi tez samo jako danie samo w sobie. W sumie moim zdaniem pasuje do kazdego miesa pieczonego, jest pyszne ze schabem, z kurczakiem. Mozna ominac boczek i podac z sosem z pieczeni. Ale ta ilosc boczku mnie nie przeszkadza;)) nawet jak dodam sos.:P

      Delete
    6. Czekaj, ale jak to odgrzewasz? W mikrofali czy na patelni? Bo jeśli starcza mi wyobraźni ma to konsystencję puree ziemniaczanego. Czy tak?

      Delete
    7. Odgrzewam na patelni, mikrofale uzwyam sporadycznie glownie do podgrzewania kawy:))) Jakos nie lubie, a mam;/
      To nie ma konsystencji puree bo jest kapusta, ktorej nie kroje, no i te ziemniaki z grochem to tez nie sa ubite na miazge, tylko tak zeby nie bylo duzych kawalkow ziemniakow.

      Delete
    8. Aaaaa, widzisz!!! ;-)))) To jeszcze lepiej niż myślałam.... Niby ze mnie laborant chemik, więc powinnam łatwiutko sobie z proporcjami radzić, ale wolę się upewnić;-)))
      Jeśli dam 1 kg kiszonej kapusty, to trochę mniej niż 15 dg grochu, tyle samo boczku i jakieś 25 dg ziemniaków? Dobrze to liczę? Rozumiem, że w gotowej potrawie, tak "na ogląd" przeważa kapusta z dodatkiem grochu, boczku i rozdrobnionych ziemniaków.... szkoda, że nie masz zdjęcia na stronie z gotowankiem...
      P.S. Gotuje bo muszę już się otwiera

      Delete
    9. Znalazłam coś podobnego (ale bez boczku, bo tam, gdzie z boczkiem to zdjęcia byle jakie). Czy tak powinno to wyglądać?
      http://jamiprzepisy.pl/2010/03/30/kapusta-z-grochem-i-ziemniakami/

      Delete
    10. Zante, ja daje wszystko na oko:)) Ale wczorajsze pamietam, bo akurat kupilam i od razu gotowalam. Ale tak ma byc najwiecej kapusty.
      Szkoda, ze juz zamrozilam, ale bede pamietac, jak rozmroze to zrobie zdjecia i moze faktycznie powinnam to zapisac na blogu:))

      Delete
  4. No nieźle, Będzie smacznie.
    Cudownie o Was czytać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, czytac fajnie, ale czasem sie zastanawiam czy ludzie nas nie slysza i co sobie mysla jesli slysza w tych sklepach:)))

      Delete
    2. Jak są fajni, to fajnie myślą:)

      Delete
  5. Czuję się kopnięta w stronę planowania BN. Zakupy nader urocze, pozazdrościć :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, jak jeszcze do tego dolozyc 10kg indyka to juz bedzie prawie komplet;)) Ja lubie planowac swieta i jak sobie opracuje wczesniej naprawde dobry plan, to mam mniej roboty, po prostu wiem z rozpiska w rece co mam kiedy robic, co wczesniej co pozniej, co przygotowac na ostatnia chwile, tak zeby tylko wystarczylo zamieszac i podac.
      Gdybym nie planowala, to bym sie zarobila na smierc;)))

      Delete
    2. Lubię rozpiski :-) Rozpisuję prawie wszystko. Fakt,ze w niektórych przypadkach rozpisanie planu zajmuje mi więcej czasu niż realizacja, ale co tam. Lubię i już !

      Delete
  6. No ... ja tez mało nie umiem. Ostatnio nawet zawezwałąm Osobistą z garnkiem, bo bigosu nagotowałam dla całej drużyny harcerskiej;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko :)))) Do nas tez dzieciaki przychodza z wlasnymi pojemnikami, bo jakos puste pojemniki nigdy nie wracaly wiec maja obowiazek przynosic wlasne;) Tym sposobem polowa zarcia wychodzi z domu razem z goscmi:))

      Delete
  7. U nas podobnie - co roku umawiamy się że robimy mniej, ale.. Makowiec domowy musi być, drożdżowe z bakaliami też i sałatka warzywna i śledzik taki, a może spróbujemy nowy przepis- no to 2 wychodzą... I tak dalej! :)
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myszko, tak to jest ze swietami;))) Ja zawsze probuje nowe przepisy, nie lubie robic tego samego, wiec wiecznie szukam czegos nowego.

      Delete
  8. Replies
    1. Haha, a mnie po wczorajszych zakupach i gotowaniu sie zupelnie odechcialo jesc;))

      Delete
  9. To jest chyba norma w kazdym normalnym domu;))))) Plany planami a i tak w sklepie ulegaja modyfikacji. Zwlaszcza jak sie jest glodnym w czasie zakupow mozna wykupic pol sklepu. A jak do tego dochodzi Thanksgiving to juz w ogole:) W tym roku u nas bedzie troche wiecej zarcia, bo jest moja mama wiec juz ja prosilam o kilka polskich potraw, ktore ja i ona lubi (normalnie nie robie, bo nie ma komu jesc z wyjatkiem mnie a ja sobie nie lubie dogadzac) Panettone tez juz D zakupil, bo jest takie jedno z kasztanami, ktore uwielbiamy. Tych Panettone to tutaj jest chyba z 50 roznych rodzajow w sklepach. A jak Ty je nadziewasz??? Pozdrow Wspanialego:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, u nas tez tych Panettone jest od groma i ciut ciut, ale ja mam jeden ulubiony, ktory zawsze kupuje na french toasts to jest classico.
      Ja ich nie nadziewam, tylko w tym roku robie nadzienie do indyka z Panettone z suszonymi owocami i orzechami.
      U Was Thanksgiving jest wczesniej, a u nas koniec listopada i ledwie sie jedno skonczy, to juz sie drugie zaczyna, cholery mozna dostac z tymi swietami;))
      Buziaki dla WAs:))

      Delete
  10. ser brie zapiekany w ciescie?? !!! a jak to sie robi?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cutie,
      nie wiem, jak robi Star, ale ja zawijam ser w ciasto drożdżowe. Kroić można dopiero po przestygnięciu. Pychota, ale dupa rośnie :)

      Delete
    2. To ja robie inaczej:) Caly krazek sera przekrawam na pol poziomo (jak tort) i smaruje sosem zurawinowym (wlasnej roboty), posypuje orzechami na to nakladam drugi krazek i calosc zawijam w puff pastry (takie polfrancuskie ciasto) i pieke. Mozna jesc na zimno i na goraco, mozna podgrzac... jak kto lubi i woli.

      Delete
  11. U nas to samo. Nawet jak się zaplanuje co się przygotowuje do podania, to nagle w sklepie kupuje się jeszcze tysiąc rzeczy na zapas i w dodatkowych ilościach (jakby w ciagu jednego wieczoru, stan rodziny miał się powiększyć, a zamrażaleczke to mamy malutką, nie to co Twoja ;) ) czyli jak to już wyżej wspomniano - typowe zachowania w sklepie przed swietami ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zamrazarke mam duza, ale i tak zawsze pelna:) Gotuje i zamrazam, wiec to takie zaklete kolo:)) A w czasie przedswiatecznych zakupow to chyba kazdy nagle widzi cos czego nie planowal kupic i wszystko sie zmienia;))

      Delete
  12. Skad ja to znam?????????????
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, najgorsze, ze on nie je!!! Rozumialabym takie zachowanie gdyby to byl czlowiek, ktory lubi sobie pozrec, ale on nigdy nie jest glodny, a jak popatrzy na jedzenie to juz najedzony:))

      Delete
  13. jak sobie wyobrazilam Wspanialego z tymi 4 ciostkami, to parsknelam smiechem na cale biuro i znow sie beda ze mnie napieprzac ze sie chichram do monitora! :)
    tutaj tez maja to panettone, ale dla mnie 1kg to duzo za duzo (na jedna osobe), aczkolwiek ja to pozeram w wersji - dajcie noz, cos se ukroje..
    fascynuje mnie jak na TX mowilam 'u nas' (ano, wiem. na TX. cicho ;)) a na Australie mowie 'tutaj maja' ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oooo to ja tez moge Panettone w takiej wersji, nie mam z tym zadnych problemow. Bardzo lubie Panettone pod kazda postacia: jako tosty francuskie, jako glowny skladnik nadzienia zamiast chleba, i tak "se krojony" tez;))) Ale jak Ci jest za duzo, to od razu jak kupisz machnij na pol i polowe do zamrazalnika, przyda sie jak nie bedzie se co ukroic;)
      Ale moze jeszcze zaczniesz mowic "u nas" na Australie, moze to tylko za wczesnie?

      Delete
    2. a wlasnie, wiem co mialam pytac - jak ze tosty francuskie? bierzesz takie ciacho i maczasz w jajku i na patelnie? czy to sa jakies inne? ooo i widzisz ja nigdy o mrozeniu nie mysle.. :)
      moze kiedys mi sie zacznie, poki co zyje w middle ages, po 6 tygodniach nadal nie mam internetu w mieszkaniu... :( za to australii nizenosze!!

      Delete
    3. 6 tygodni bez internetu??? No to Ci sie nie dziwie, tez bym nie znosila:((
      Tosty wlasnie tak robie, rozbeltane jajka troche mleka i mocze, ale Panettone musi byc juz wysuszony. Najlepiej pokroic wieczorem i zostawic na kratce (moze byc kratka z piekarnika) na noc, wtedy ladnie obsycha z obu stron. Smaze a pozniej podaje z owocami (masz teraz lato i swieze owoce jagodowe) i polane syropem klonowym lub posypane cukrem pudrem.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...