Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, December 29, 2012

A gdy sie zejda...

... kobieta po przejsciach i mezczyzna z przeszloscia:)
Tak mi sie przypomnialy slowa tej piosenki Pietrzaka, przypomnialy mi sie nie bez powodu, a powodem byl kubek do kawy.
Tak, tak zwykly kubek do kawy wyzwolil az takie wspomnienia.
Dostalam go od klientki w prezencie swiatecznym, a kubek jest oznaczony pieknym ornamentem i pierwsza litera mojego imienia M.
O prosze, oto on:


Ale skad teraz te slowa piosenki? Jakie powiazanie moze miec zwykly kubek do kawy z "Czy te oczy moga klamac?"
Juz wyjasniam.
W listopadzie minelo 9 lat jak mieszkamy razem, ja - kobieta po przejsciach i on - mezczyzna z przeszloscia:)
Nie, nie mamy z tym zadnych problemow, nie ma tego momentu, a przynajmniej jeszcze nie bylo tego momentu kiedy "on je juz widzial" a ona "juz wie".
Natomiast jest rzecza zrozumiala, ze jak sie tworzy takie malzenstwo, czy tez zwiazek, bo nie kazde wspolne zamieszkanie musi sie skonczyc malzenstwem, to pod jednym dachem spotykaja sie nie tylko dwoje ludzi, ale rowniez ich sprzety. I co wtedy zrobic, jak pogodzic kto sie czego pozbedzie, jak zagospodarowac dwie mikrofalowki, co poczac z drugim niepotrzebnym lozkiem i ze sztuccami na 36 osob. Tak, tak bo ja w momencie zejscia sie ze Wspanialym mialam az 3 komplety sztuccow, dwa na 8 osob kazdy i jeden na 12, a to juz jest zapas na 28 osob, do tego Wspanialy przytargal nastepny komplet na 8 osob, a wiec jak nic jest 36.
Pamietam jak po 9 miesiacach koczowania u mnie wreszcie przeprowadzilismy sie do mieszkania, w ktorym ciagle zamieszkujemy. Pamietam, bo byl to wlasnie moment decyzji czego sie pozbywamy. Z meblami sprawa byla prosta, jego meble byly nowsze, a wiec zabralismy glownie jego, a tylko czesc moich. Wyposazenie kuchni oczywiscie ja mialam wieksze, wiec zabralismy glownie moje.
Jedna mikrofalowke oddalismy znajomym, a pozostala jeszcze jedna, bo jak sie okazalo w nowym mieszkaniu byla juz wmontowana na stale w kuchni oprocz zmywarki i wszystkich potrzebnych sprzetow rowniez mikrofalowka.
Dwa zelazka, dwa tostery i wiele jeszcze innych podwojnych egzemplarzy.
Najciekawsze byly te sztucce, bo moj komplet na 12 osob to taki "swiateczny", ktorego nawet z okazji swiat nie wyciagam, bo mi sie po prostu nie chce. Ale jest. Te dwa pozostale, to byly takie codziennego uzytku, ot zeby nie braklo bylo ich dwa a nie jeden. I tak je gdzies zapakowalam, ze przez 6 tygodni po przeprowadzce nie moglam ich odnalezc.
Wspanialy delikatnie wmawial mi, ze na pewno przez pomylke wyrzucilam, ale ja sie zaparlam, ze mnie sie takie pomylki nie zdarzaja, w zwiazku z czym do posilkow podawalam plastikowe sztucce wierzac mocno, ze kiedys te moje sie znajda.
Nie pomagalo tlumaczenie, nie pomagaly prosby, ani proby rozsadnych argumentow typu:
-- Ale skoro spimy na "moim" lozku, to co Ci przeszkadza uzywac "moje" sztucce?
-- Spimy na "Twoim" lozku, bo moje wyrzucilismy, a "Twoich" sztuccow uzywac nie bede bo wiem, ze mam moje.
-- Ale problem w tym, ze tych "Twoich" nie ma.
-- To Ty tak myslisz - konczylam dyskusje.
Oczywiscie mialam racje, bo po 6 tygodniach, kiedy cichutko sama tracilam nadzieje na odnalezienie moich sztuccow, okazalo sie, ze sobie spokojnie lezaly na polce w szafie gospodarczej zapakowane w metalowe pudelko po jakichs ciastkach.
Odnioslam pierwszy triumf :) Ale przy okazji tego znaleziska postanowilismy zupelnie swiadomie wyzbyc sie nie tylko mowienia o "moich" i "twoich", ale rowniez traktowania rzeczy jako "moje" i "twoje" od tej pory wszystko bylo i jest "nasze".
Hmmm.. czy naprawde?
Wlasnie, wszystko z wyjatkiem kubkow do kawy:)))
A kubkow do kawy posiadamy, wlasnie policzylam, 22 sztuki to juz lacznie z tym ostatnim otrzymanym w prezencie. Nie mieszcza sie diably w szafce, na karuzeli i jak sa wszystkie czyste, to dwa lub trzy kubki musza stac pietrowo na innych kubkach. Ale jestesmy do nich przywiazani, szczegolnie kazdy do swojego kubka.
Wspanialy ma 3 "swoje" kubki. Wszystkie ogromniaste, jednakowe zielone wewnatrz i na zewnatrz, takie prawdziwe kubasy, w ktorych miesci sie pol litra kawy.
Moje sa nieco mniejsze, ale to glownie ze wzgledu na wage samego kubka, mieszcza pewnie ze 300ml zyciodajnego plynu, ale nie sa tak ciezkie jak te jego kubki.
Ja tez mialam do tej pory trzy sztuki moich, ale kazdy inny wiec je sfocilam, zeby Wam pokazac.
Pierwszy to pamiatka z okazji nadchodzacego (wtedy) roku 2000.
W 1999 jeszcze latem pracowalam ciagle w Bloomingdale's i tam wlasnie sprzedawali takie okolicznosciowe kubasy, to sobie zanabylam dwie sztuki. Jedna z tych dwoch sztuk potlukla moja kuzynka przebywajaca z wizyta. No coz kubek jak kubek ma sie prawo potluc, na szczescie zostal ten drugi.
Z jednej strony wyglada tak:


A z drugiej tak:


Nastepny "moj" kubek jest troche nieporeczny, wiec korzystam z niego jak juz pozostale sa w zmywarce. Tu musze wyjasnic, ze poniewaz nasza zmywarka jest duza, a nas tylko dwoje, my myjemy naczynia przed wlozeniem ich do zmywarki i tym sposobem zmywarke wlaczam najczesciej raz na tydzien, czasem dwa razy w tygodniu. Zreszta nawet gdybym wlaczala zmywarke codziennie to i tak nie wyobrazam sobie wrzucania do niej talerzy czy kubkow z resztkami jedzenia. Nawet jesli te zmywarki sa w stanie to umyc, to niestety po jakims czasie zmywarka smierdzi, bo przeciez resztki jedzenia zatykaja przewody odplywu wody.
Ale to nie jest istotne, wazne jest, ze czasem wlaczamy zmywarke tylko dlatego, ze kubki do kawy "wyszly" i juz nie ma w czym pic. Kazdy na poczatek pije w "swoim" kubku, potem uzywa sie pozostale juz jak leci, ale i te sie kiedys koncza.
Moj nastepny kubek dostalam kiedys od Wspanialego tak zupelnie bez okazji, ale mu sie spodobal wiec kupil, to wlasnie ten nieporeczny, ze wzgledu na wysokosc.


Ostatni z moich kubkow to historia:)
Byly to lata 90te ostatniego stulecia, jak juz wczesniej wspominalam pracowalam wtedy dla Estee Lauder w Bloomies. I pewnego dnia przyszla do mnie szefowa Spa mowiac:
-- Star, nie masz co robic w tej chwili?
-- Akurat nie mam, ale nie tesknie za robota wiec prosze daj mi spokoj.
-- Ale ja nic nie chce, tylko wlasnie przyjelam nowa kosmetyczke i wypisuje papiery w wolnym pokoju wiec moze poszlabys sie z nia zapoznac.
Amy czesto trula mi dupe takimi "nowymi" nabytkami, tak jakbym ja akurat byla tym zainteresowana, owszem bylam, ale jedynie recepcjonistkami, bo od dobrych kontaktow z nimi zalezal w duzej wiekszosci spokoj mojej pracy, ale kosmetyczka?
No coz, nie bardzo mialam wyjscie wiec poszlam.
Otworzylam drzwi, dziewcze spojrzalo na mnie z milym usmiechem, a ja powiedzialam:
-- Czesc, slyszalam ze bedziesz z nami pracowac?
-- Tak i bardzo sie ciesze, mam na imie Melinda i jestem z Kalifornii.
-- Ooo a ja mam na imie Star i jestem suka - rzucilam w odpowiedzi i wyszlam;)
Przy czym musze wyjasnic dla tych co nie znaja angielskiego, ze suka to po angielsku "bitch".
Juz w pierwszych tygodniach pracy, Melinda okazala sie bardzo fajna dziewczyna, ale szczegolnie przylgnela do mnie. Poszlysmy kiedys na lunch i wlasnie tam w czasie spozywania pysznej pizzy powiedziala, ze chcialaby mnie poprosic o rade.
Zaraz potem wyjasnila, ze jest w ciazy i nie wie czy i jak, lub kiedy sie do tego przyznac, bo obawia sie, ze moga ja zwolnic, przeciez dopiero co zostala przyjeta do pracy. Troche mnie zdziwilo to nagle i dosc duze zaufanie, wiec zapytalam:
-- Ale dlaczego akurat mnie prosisz o rade w tej sprawie?
-- Pamietasz jak przyszlas sie ze mna zapoznac?
-- Alez oczywiscie, ze pamietam - odpowiedzialam wybuchajac smiechem na wspomnienie tamtej "bitch".
-- No wlasnie, ja sie wtedy strasznie wystraszylam i jak wrocilam do domu to powiedzialam o tym mojemu mezowi i sie nawet rozryczalam, ze jak to bedzie pracowac z kims takim, kto od pierwszego momentu nie ukrywa, ze moze byc trudny we wspolpracy. I Nicolas (maz) zaczal sie smiac i powwiedzial, ze on uwaza, ze wedlug niego jestes pierwsza osoba, ktorej warto zaufac.
"Madry facet" pomyslalam i poradzilam Melindzie, zeby sie nie martwila tylko powiedziala o ciazy Amy, bo ona na pewno zrozumie. Ciaza byla z in-vitro wiec wymagala szczegolnej troski.
Melinda urodziala dwie sliczne coreczki i jak male mialy lekko ponad rok, to przeprowadzili sie cala rodzina z powrotem do Kalifornii.
I wlasnie na pozegnanie dostalam od Melindy moj ulubiony kubek, ktory teraz chce Wam przedstawic.


Ten ostatni darze najwiekszym sentymentem i to jest jedyny z "moich" kubkow ktorego Wspanialy nie rusza:))
A czy Wy macie jakies ulubione rzeczy codziennego uzytku, czy sprzety, ktore zachowujecie tylko i wylacznie do osobistego uzytku i jak ktos inny z nich korzysta to Wam sie podnosi cisnienie?
A Wspanialy stwierdzil wczoraj, ze to jest niesprawiedliwe, ze ja teraz bede miala 4 swoje kubki a on ciagle tylko 3 i juz sobie wykombinowal, ze to "M" moze rownie dobrze oznaczac "mine" (moj) a wiec automatycznie daje mu prawo do podprowadzania od czasu do czasu tego kubka.
Ot kombinator;)

81 comments:

  1. O Star ! Skradnę Twój pomysł na wpis ok? Ja też mam swoje ulubione kubki.Pozwalam rodzince używać pod warunkiem,że jakiś wolny dla mnie zostaje:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kradnij, kradnij, ja tez czesto podkradam pomysly na notki:))

      Delete
  2. Jestem straszna jezeli chodzi o moje rzeczy, bo nie lubie jak ktos inny z nich korzysta. Np. nikt nie ma prawa korzystac z mojego laptopa - dre ryja jak tylko sie zorientuje, ze ruszali. Ale po tylu sprzetach, jakie moja rodzina popsula, upaprała albo rozwalila "niechcacy" wole nie ryzykowac.
    Mam tez swoje kubki - musza byc biale w srodku i dosc spore. Ulubiony jest duzy, w sam raz do kawy i ma takie optymistyczne niebieskie grochy.
    A poza tym przestałam sie przywiazywac do rzeczy, bo po tylu przeprowadzkach to nie mialo sensu. Lubie moje sprzety, dbam o nie bardzo, bo mam swiadomosc, ze musialam na nie wydac kuoe kasy, ale gdybym musiala nagle spakowac sie i przeniesc zrobie to bez zalu zostawiajac zbedne graty.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj, komp to bardzo osobista rzecz, tez nie pozwalam ruszyc:) Jedynie do Juniora mam zaufanie, bo on jest od spraw awaryjnych, jak cos spieprze to Wspanialemu nie pozwole nawet ruszyc, tylko Junior;))
      A tak poza tym to tez nie jestem przywiazana do rzeczy, ale mam pare, ktore lubie miec i tyle. Tez dbam o to co mam, ale jak sie zepsuje czy zuzyje, to trudno, nie ma rozpaczy. Ale czasem tak patrze po chalupie i mysle o tym, ze przeciez niedlugo (za pare lat) trzeba sie bedzie zaczac pozbywac tych caculkow i naprawde nie wiem jak to zrobic, ale na starosc trzeba bedzie zminimalizowac;))

      Delete
    2. Rozdaj moze, ja oddaje niepotrzebne rzeczy do charity shops i jakos mi lzej, ze nie wyrzucam do smieci, tylko daje "drugie zycie".
      I zupelnie zapomnialam o dlugopisach - to jest kolejna mania! Nie dosc, ze potrafie chowac ulubione dlugopisy przed rodzina, to jeszcze awanturuje sie, jak znajda i uzyja. Ale nie jest latwo znalezc dobrze piszacy i ladny egzemplarz, wiec jak juz znajde, to pilnuje :-))

      Delete
    3. Ja tez jesli juz, to oddaje do charity, mam taka upatrzona, oni sie zajmuja przypadkami rakowymi wsrod biednych i nawet sa tak kochani, ze umawiasz sie z nimi i oni sami przyjezdzaja odebrac co masz do oddania.
      Ale narazie to ja uzywam to co mam, tylko wiesz tak kombinuje przyszlosciowo, jak juz bede stara i nie bede potrzebowac np. tyle sprzetu kuchennego, bo u mnie to najbardziej kuchnia jest rozbudowana;))) Ja nie mam tyle szmat i butow co mam gorckow i gadzetow:)

      Delete
  3. Mam w pracy taką łyżeczkę, której pilnuję jak durna. Ona jest MOJA. I jak z rozpędu dam ją do ogólnego zmywania, to potem szukam po całym piętrze, grzebiąc ludziom w kubkach i pod biurkami. Już się przyzwyczaili:)
    A poza tym, mam takie rzeczy, których nie używam, ale chcę mieć. Tak, jak wiele nieużywanych po prostu oddaję, żeby się nie marnowało, to niektóre chcę mieć i już. I nie użyję sama, ale nie oddam, nawet przy pożyczaniu mam problem.
    I przy papierosach jestem nieugięta. Ja palę, więc ZAWSZE mam fajki. Jeden, jedyny gatunek. Jeżeli ktoś próbuje mnie permanentnie opalać, jasno i wyraźnie mówię, że nie widzę powodu, dla którego miałabym fundować mu jego nałogi. Sporo wrogów sobie dzięki temu narobiłam.
    Żarcie natomiast potrafię sobie od ust odjąć i dać komuś, kto głodny. Tak normalnie, bez tragicznych okoliczności.
    A poza tym z rzeczami mam jak Socjo. Tyle przeprowadzek, że rzeczy stają się mało ważne.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To Ty tak przyzwyczailas ludzi do szukania tej lyzeczki jak ja dawno temu w EL przyzwyczailam sprzataczki zeby nie ruszaly mojej kawy:) Bo ja kawe musze MIEC caly dzien i to nie wazne, ze ona juz jest zimna, ze stoi 4 godziny, to jest MOJA kawa i nie nalezy ruszac. A one mi uparcie wylewaly i robily nowa:))
      Fajka tez owszem poczestuje, ale nie pozwole zeby ktos mnie systematycznie opalal. I jeszcze nie pojmuje palaczy bez zapalek lub zapalniczki, no szlag mnie trafia. Zawsze jak ktos prosi o ogien pytam czy pluca ma wlasne, czy tez chcialby pozyczyc:))

      Delete
    2. Z kawą tak samo. MOJA:)
      Przy zapaladłach mam tolerancję. Ale też dziwi mnie, jak ktoś palący nie ma swojego nagminnie.
      A w ogóle: Ty PALISZ???

      Delete
    3. Tak, oboje palimy:) Od czasu do czasu "rzucamy" a potem znow palimy:))

      Delete
    4. Wiem, że to irracjonalne, ale lubię Cię tym bardziej po tym odkryciu:)

      Delete
    5. Swoj do swego ciagnie:)) Ja tez nie wiedzialam, ze Ty palisz, wiec to dla mnie rowniez mila nowina:)

      Delete
  4. Oczywiście, że mam swoje kubki. Jeden zwłaszcza jest taki, że nikomu nawet nie przyszłoby do głowy go użyć:)
    Co więcej, mam też widelec, który zabrałam z domu rodzinnego, bardzo stary; u rodziców już ich chyba nie ma, a u mnie jeden jest - i jest tylko mój.
    To fajny pomysł - może też zrobię wpis na ten temat. Jeśli nie masz nic przeciwko.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Alez pisz Aniu, oczywiscie, ze nie mam nic przeciwko:)))
      Widelec i lyzke to moja babcia miala SWOJE i cala rodzina dbala o to zeby bron buk nikt nie ruszyl:) Tez byly to stare jak swiat sztucce, dawno juz nikt takich nie uzywal, ale babcia miala do nich sentyment.

      Delete
  5. Uśmiejesz się, ale gdy był okres,że mieliśmy dwa samochody, to dostawałam wścieklizny, gdy z jakiegoś powodu mąż brał mój samochód. I jestem bardzo nieszczęśliwa, że mamy już tylko jeden samochód i jest on siłą rzeczy wspólny.No ale po co parze emerytów aż dwa samochody?
    Swego czasu kolekcjonowałam kubki, ale mi minęło. Teraz piję z półlitrowego (prezent od nescaffe) -jest duży, czerwony, ciężki i muszę go dzierżyć oburącz, gdy jest pełny. Ale wiele lat miałam kubek z arcopalu, czarny obustronnie, z wzorem kolorowej papugi na wierzchu i dwa (też arcopal) ciemnoszafirowe, transparentne. I te trzy są moje - tylko moje,używam ich nawet gdy są goście - im podaję
    herbatę w szklankach, sobie robię w jednym z kubków. Podobno wygląda to nieelegancko, jak mi kiedyś powiedziała jedna z koleżanek. No ale ja to olewam.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wcale mnie nie dziwi, ani smieszy to przywiazanie do samochodu, bo nie ma nic gorszego jak dwoje kierowcow uzywa ten sam samochod. Konczy sie to ciaglym przestawianiem siedzenia, lusterek i ogolnie jest upierdliwe:) Ja nawet nie probuje siadac za kierownice, dodatkowym powodem jest fakt, ze nasz samochod ma skrzynie biegow, a ja prowadze tylko automat:) Wspanialy nawet na poczatku proponowal, ze mnie nauczy, ale ja nie chce, nie ma nic gorszego niz maz uczacy zone;) O nie, to malzenstwo jest za dobre, zeby ryzykowac:)))

      Delete
    2. O to ,to wlasnie.Chodzi mi o samochod.Bialej goraczki dostaje,gdy maz czasem przestawia mi siedzenie i lusterka.Ja jego samochodu nie uzywam wogole, za to on bierze pierwszy z brzegu ,bo jemu to obojetne.

      Delete
  6. Buhahaha:D
    Napisalas o mnie. KUBKI. Kubki to moja milosc, zwlaszcza te normalnych rozmiarow czyli politrowe. Projektujac nowa kuchnie maz zbudowal mi nawet specjalna szafke na kubki. Niestety jest juz za mala.
    I tez zmywarka chodzi czesto ze wzgledu na to, ze kubki wyszly. Ladny kubek kupuje na pniu.A ulubionego kubka nikt nie wazy sie ruszyc.
    A ze jest nas 5cioro, wiec tych kubkow troche jest. Sporo troche.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak przy pieciu osobach, to na pewno masz pokazna kolekcje:) Ja juz teraz sie powstrzymuje przed kupowaniem kubkow, bo gdyby sie to chociaz tluklo czesciej to jeszcze byloby gdzie trzymac, a tak to ciezko. Ja juz kiedys powiedzialam, ze potrzebuje mieszkanie z trzema kuchniami:)))

      Delete
    2. Popatrz Star wlasnie uswiadomilas mi pozytywna strone posiadania 3 dzieci (zwlaszcza, ze niektore maja ponizej 10 lat) - tluka kubki. Niezbyt czesto, ale jednak. i dzieki temu z czystym sumieniem moge nabywac nowe. Kubki. A fakt, ze nabywam je szybciej niz one tluka nie ma najmniejszego znaczenia.

      Delete
    3. To dobrze, ze dzieci czasem cos potluka. U mnie jakos sie dziwnie nie tlucze. Wyobraz sobie, ze mam jeszcze 12 szklanek z kompletu, ktory kupilam 28 lat temu jak przylecialam do Stanow. Komplet liczyl 32 szklanki po 8 sztuk w czterech roznych wielkosciach i ciagle mam 12 sztuk. Czasem chcialabym zeby sie juz wytlukly, ale slabe szanse, bo to akurat te najmniejsze rzadko uzywane zostaly;) Jak kilka lat temu kupilam nowy komplet talerzy takich do codziennego uzytku, bo stary juz mnie wnerwial, bo rowniez mialam go od samego poczatku. Ten stary wydalam do jakiejs organizacji charytatywnej i byl zupelnie jak nowy tylko brakowalo jednego talerzyka do salatek. Przez tyle lat potluklam jeden talerzyk.
      Dzieci juz nie mam w domu, ale moze powinnam zaczac rzucac talerzami i szklankami o sciany, tak dla sportu:))

      Delete
  7. Replies
    1. Tak;) Bylo wiecej, ale chyba dwa czy trzy lata temu jak Tatek przyjechal w odwiedziny to zapakowalam mu chyba 5 albo 6 sztuk, bo powiedzial, ze musi kupic kubki, bo mu jakos wyszly;))

      Delete
  8. Kubki to bardzo poważna sprawa u mnie w domu. Ja mam swoj ulubiony, ale nic na siłe, moge wypic w innym. Ale Pan Sznupek to sie bardzo uczuciowo łaczy z kubkiem i nikt nie ma prawa z niego pić..:)Kiedyś koleżance zrobiłam herbaty w jego kubku to się na pół dnia na mnie obraził..:P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wspanialy czasem uzywa moje kubki, ale juz dostal zjebke, ze jak nie ma swoich to niech uzywa te pozostale, do ktorych nikt nie jest przywiazany emocjonalnie:))
      Widze, ze zjebka pomogla, bo przestal.

      Delete
  9. Dzis siostra dostala kubek odemnie i chyba nowy sobie kupie, chociaz ja z podrozy przywoze kubki i porcelanowe filizanki, ktore uwielbiam. A tym do czego jestem przywiazana sa kredki. Ojj jak zobacze ze ktos uzywa moich lub nie daj buk, na podloge jaka spadnie?! Uciekaj gdzie kto moze! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kredki, mowisz? A to interesujace, czy to sa jakies specjalne kredki, czy po prostu sa TWoje i wara od nich?

      Delete
    2. 2w1- kredki uzywam zawodowo (chociaz jeszcze nie mam takich wypasionych za kilka stow) jednak nieznosze jak okazuja sie stepione chociaz po przcy zawsze je ostrze lub nie pekniety grafit sie trafi! Ale to tez z rozwinietego poczucia własnosci ;)

      Delete
  10. U mnie kubki też się nie mieszczą :p Mam kilka których nie wolno używać - zakaz i już. Mogą się wszystkie pokończyć, a te maja stać i się kurzyć. Dwa są z Radia Gdańsk, jeden z napisem "Pelplin", jeden jest gliniany, który dostałam od swojego Taty i jeden który sama ulepiłam a Brat mi go wypalił i oszklił.
    Poza tym mam sentyment do moich glinianych garnków, mają stać i się kurzyć - koniec kropka :p
    Z pewnością jest więcej takich "sprzętów", szczególne są te, które dostałam od Rodziców lub Dziadków.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, ale Twoj sentyment to ma glebsze uzasadnienie, bo albo jest to rzecz, ktora dostalas od Rodzicow, albo sama zrobilas. Wspanialy ma szczotke do wlosow... wiem, nie ma wlosow ale ma szczotke;)) I kiedys chcialam te szczotke wypizgnac do smieci, to ma ulamana raczke.
      Boze jak on warczal przez telefon (akurat byl w pracy) jak powiedzialam, ze toto sie juz tylko na smietnik nadaje.
      Kryste, powiedzial, ze sie ze mna rozejdzie jak wyrzuce, bo te szczotke to on dostal od matki. Ja o malo nie padlam ze smiechu, bo matka nie zyje juz prawie 20 lat. Ale mi wyjasnil, ze to bylo jak byl jeszcze dorastajacym chlopcem i mial wlosy:)))) No dobra, wiecej wlosow, bo teraz tez troche ma;) Po powrocie z pracy zaraz polecial sprawdzic czy nie wyrzucilam. No nie wyrzucilam bo jak od tego ma zalezec moje szczescie, to chuj niech bedzie juz ta szczotka;)

      Delete
  11. rozczulilas mnie tym postem:)
    Moge skorzystac w tematu u siebie?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ade, alez prosz bardzo, czestuj sie kto chce:))

      Delete
  12. Chyba każdy ma swój kubek do kawy, którego nikt nie waży się ruszać. Mam i ja! Nigdy nikt inny nie pil z niego kawy czy herbaty. Tylko raz, jak przyjechała dalsza rodzinka na parę dni znalazłem w nim - o zgrozo - kisiel. Jak sobie przypomnę, to do dziś scyzoryk mi się w kieszeni otwiera...

    Nikomu nie daję, nie pożyczam, nawet nie pozwalam dotknąć mojego PIÓRA! To nie długopis, żeby sobie każdy smarował bazgroły, krzywiąc mi przy tym stalówkę. :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No z tym kisielem to ktos przegial:)
      A piora tez nie pozwolilabym ruszyc, Wspanialy dostal ode mnie takie pioro na 55 urodziny i tez nikt nie ma prawa ruszyc, popatrzec mozna i to wszystko.

      Delete
  13. Cudnie napisane, no i temat bardzo do podchwycenia. Każdy ma takie swoje, nie tylko wymienione,a różniaste dziwactwa. A jutro na każdym blogu nowy wpis o kubkach! Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niewidzialny, witam serdecznie i dziekuje, a temat to tak troche na zatkanie dziury, bo zupelnie nie mialam o czym pisac. Ale wazne ze okazal sie chwytliwy:)

      Delete
  14. Mój ukochany kubek to trójkątny kubek z radiowej Trójki. Unikat. I kubek najzwyklejszy, ale cenny bo wiele ze mną przejechał i przetrwał, mimo że zrobiony jest z cienkiej porcelany - lekki i poręczny. Kawa w nim zawsze smakuje najlepiej. Nawet najgorsza lura.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mówią, że pióra, kubka i majtek się nie pożycza. Coś w tym jest. Podobno kiedyś było jeszcze, że małżonka, ale chyba się już zdezaktualizowało.:)

      Delete
    2. Wyglada na to, ze jest duzo prawdy w tym co mowia:) A z mezami to faktycznie juz nieaktualne:P Chociaz ja na wszelki wypadek swojego nie pozyczam nikomu;)
      A ten Twoj kubek musi byc ciekawy.

      Delete
  15. Kiedys mialam fiola na punkcie ulubionego kubka,potem mi minelo.W tej chwili mam 3 komplety po 6 sztuk i jest mi to obojetne z ktorego pije.Oprocz tych mam jeszcze 6 sztuk do grzanego wina i te sa rozne,uzywamy tylko zima,potem odkladam na wyzsza polke,gdzie nie codziennie sie siega.12 sztuk kubkow wywalilam,z calym kompletem obiadowym na 12 osob,bo talerza byly juz zniszczone,ale kubki byly dosc rzadko uzywane,i okolo 10sztuk rozdalam,maz zabral do pracy i szwagierka tez.
    Mam natomiast fiola na punkcie filizanek,bo w nich kawe pijam.Mam komplet na 12 osob,ten uzywam tylko z okazji urodzin,swiat i wiekszych uroczystosci(do tego mam tez taki zestaw talerzy obiadowych),na codzien mam 3 rozne komplety po 6 sztuk.Nastepny komplet bardzo ladny na 6 osob z dzbankiem cukiernica i pojemnikiem na smietanke(nie wiem jak to sie nazywa),ale sa dosc male,wielkosc pomiedzy espresso a normalna filizanka,wiec rzadko uzywany.Jeden komplet do kawy ktory dostalam od mamy ,z takimi kwadratowymi filizankami i dzbankiem,plus cukiernica i pojemnik na smietanke i jeszcze jeden komplet jak wyzej z dzbankiem i reszta.2 komplety do kawy oddalam,przymierzam sie do wywalenia jednego kompletu.Kawe na co dzien pije w filizance,lubie takie niewielkie gabaryty,jak wypije,robie nastepna kawe,nie wiem dlaczego,ale duze kubki sa dla mnie za duze,a kiedys pilam kawe tylko w nich.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha a ja filizanek nie lubie, bo musialabym ciagle stac przy dzbanku z kawa:))) Dwa lyki i po filizance. Ale filizanek tez mam duzo, bo lubie miec;) Nawet oprocz tych od kompletow obiadowych (2x12) kupilam komplet sniadaniowy wlasnie z dzbankiem, cukiernica, dzbanuszkiem i filizankami, od kolezanki w prezencie tez dostalam komplet filizanek, ale to sie uzywa w sumie tylko od swieta;))
      Na codzien jednak lubie kubek wielkosci wiadereczka, bo my oboje pijemy kawe w zastraszajacych ilosciach, jak jestesmy w domu w weekend to kazdego dnia wypijamy 3 lub nawet 4 dzbanki kawy, kazdy ok. 2.5 litra.

      Delete
  16. jestem zdania, ze wszystko co stare, zaczynajac nowe, trzeba wyrzucic i tym sposobem nie znajdzie sie w naszym domu mojego czy twojego, a wszystko co nasze :)

    do siego roku! :)

    ReplyDelete
  17. Do kubków zapałałam sympatią, gdy trafił w moje ręce taki czerwony reklamowy Nescafe:) Nie piłam kawy, ale tak mi pasował kształt i kolor, że szukałam po promocjach, wyżebrywałam od znajomych i uzbierałam ich z sześć. Jakimś trafem zostało ich całych może dwa :)) A ja się przestawiłam na szklanki, bo mi herbata w kubku już nie smakuje :D

    Ten facet Melindy miał niezłe wyczucie :) Ja też bym się przestraszyła, a przecież bac się powinno własnie fałszywej przymilności... :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak przyjechalam do Stanow to bylam zaskoczona tym piciem kawy i herbaty w kubkach, w tamtych czasach w Polsce pilo sie w szklankach. A potem tak mi podpasowaly te kubki, ze kupowalam rozne, jak mi sie znudzily to rozdawalam, w sumie zostalo to co zostalo:)
      A ja do dzis nie wiem co mi strzelilo do lba, zeby tak powiedziec Melindzie;)

      Delete
  18. też mam kubki dwa ale ma też nóż od którego wara i miejsce przy stole !!!
    mam też "mój" kieliszek do wódki i szklaneczkę do drinka hahaha

    tam ktoś wyżej napisał że ma swoją łyżeczkę no to ja w pracy miałam w łyżeczce zrobioną dziurkę i nosiłam ją na łańcuszku ...śmiały się ze mnie małpy ale pewnie i zazdrościły bo to był mój oryginalny pomysł ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, to Ty masz wiecej swojego sprzetu:)))
      A lyzeczka na lancuszku mnie zabila:)))) Leze i kwicze:D:D
      A moze jako bransoletka bylaby wygodniejsza, bo nie trzeba odpinac z lancuszka do mieszania;)

      Delete
  19. Ja jestem prawdziwa kubkomaniaczka!!! Kupuje kubki na kazdych wakacjach czy wycieczce. Wszedzie, gdzie jestem pierwszy raz. Oprocz tego mam kubki podarowane przez znajomych. Nikt oczywiście tych kubków nie uzywa tylko ja. I niestety jestem bardzo przywiazana do moich kubkow. Juz ostatnio sie zastanawialam nad jakims nowym miejscem dla nich bo w szafce i na polkach juz sie nie mieszcza. Miloscia tez darze 2 lyzeczki do herbaty przywiezione z Polski o specjalnym ksztalcie. Co w nich specjalnego? Nic takiego tyle,ze sa inne od pozostalych i tylko moje!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Slowem jest nas calkiem duzo takich kolekcjonerow z emocjami:)

      Delete
  20. No jasne, że zbieram kubki. Generalnie nie mieszczą się w szafce w ogóle. Pod choinkę dostałam od własnych rodziców kolejny - 'marudź, marudzenie jest cnotą'. Cóż, oni wiedzą najlepiej, co do mnie pasuje ;).
    Buźka :)

    ReplyDelete
  21. boli mnie serce gdy mi ktoś zrywa kwiaty, nawet jak rosną jak głupie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, chyba wiekszosc ogrodnikow tak ma, bo czlowiek pielegnuje po to zeby roslo;)

      Delete
  22. Cholibka, ależ te wszystkie "moje" i "twoje" u mnie teraz aktualne :P Tylko bardziej dotyczy zawartości lodówki bo jemy i pijemy z Y. kompletnie inaczej, etap prób jako-takiego połączenia jadłospisu ;). I o dziwo NIBY nie lubi tego co ja lubię, ale ostatecznie co przychodzę to nie mam. Więc wieczny problem typu "gdzie MÓJ sok?" i jego odpowiedź "TWÓJ był lepszy" :P

    A kubas...mam jeden taki zastrzeżony. To kubek "zumbowy" zaprojektowany przez kolegę z zajęć Zumby, chyba wszyscy z naszego studia tańca je sobie zamówili. Wtajemniczeni wiedzą, co to znaczy "pić zumbówkę" :P Niech by mi go kto ruszył! Na szczęście Y. ma "swój" ukochany, granatowy kubas, którego używa do wszystkiego i innych w ogóle nie chce :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wyglada na to, ze kazdy ma jakies ulubione kubki, lyzeczki, widelce... itp. itd. slowem ciezko to nawet zaliczyc do dziwactwa;)))

      Delete
  23. I ja mam swoje ulubione kubki, których nie życzę sobie by je ruszano. Jeden z nich jest wyłącznie do kawy, drugi do herbaty, soków, napojów i takich tam...ogólnie na punkcie kubków mam lekkiego bzika, co wiadomo wobec i wszem, ale dzięki temu wiadomo również co mi kupować na ewentualny prezent jeżeli ktoś ma rozterkę w tej kwestii;-)))
    I korzystając z okazji ...wszystkiego najlepszego w nowym roku Star!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Fajny bzik:) bo jak piszesz przy okazji wiadomo co jest milym prezentem, a to ulatwia zycie:)
      Najlepszego Akular!!

      Delete
  24. Ja pierdykam, a juz myslalem, ze tylko ja taki "walniety" w temacie KUBEK jestem.
    :))))))))))))
    U nas sa oczywiscie takie "Ogolnodostepne" - dla kazdego goscia (czesto i MY ich uzywamy), ale sa takze BARDZOOSOBISTE i nikt by nie smial ruszyc nieswojego.
    Stardust - zapomnialas chyba o LATARCE napisac (Twojej/Wspanialego/Waszej)he he he.
    No i jeszcze cosik musze dodac - w kwestii muzycznej. Wspominasz Pietrzaka, to chcialbym Tobie i Wspanialemu (choc ze wzgledow jezykowych zapewne Wspanialy nie odbierze tego tak jak TY) zadedykowac tenze utwor, ale w wykonaniu, ktore w moim odczuciu jest znacznie bardziej MISTROWSKIE niz pietrzakowe:
    https://www.youtube.com/watch?v=U4cE7tfBVug
    Usciski najserdeczniejsze - na Nowy Rok

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mariusz, jak widac "walnietych" jest nas calkiem sporo, wiec moze to juz nie walniecie a norma spoleczna:)))
      My tez mamy kubki takie dla "pospolstwa", ktorymi czestujemy gosci, ale nasze to nasze i nikt nie ma prawa ruszyc;) Ba, nawet E. jak przyjezdzala to miala tutaj swoj osobisty kubek i teraz mi przyszlo do glowy, ze szkoda, ze nie dalam go Tatkowi jak byl. Moze nastepnym razem bede pamietac. A kubek E. miala swoj, bo jak juz tracila wzrok to musial byc bialy od srodka, kolorowy na zewnatrz i dodatkowo lekki bo juz bidulka nie miala sily podnosic ciezkiego a kawe lubi jak my "duzo i czesto".
      Dzieki za piosenke, Wspanialy faktycznie sie na tym nie wyznaje, ale mnie sprawiles przyjemnosc.

      Najlepszego w Nowym Roku, moze sie postaram zmobilizowac i napisze na prive, ale ostatnio mam jakias pustynie miedzy uszami i wiatr tam jeno hula:))

      Delete
  25. Tak się zastanowiłam i chyba nie mam takich rzeczy. Mam te, których lubię używać,ale takich które są wyłącznie moje to nie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko, no odstajesz:))) Moze powinnas sobie przysposobic jakis widelec, co by miec komu i czym wyjac oko jak Cie wnerwi albo kubas co by komus wylac zimny lub goracy plyn na lepetyne:)))

      Delete
    2. To jest myśl! Dziękuję:))))

      Przypomniałam sobie,ze jak byłam dzieckiem to w domu rodzinnym (u mojej babci) miałam swój mniejszy widelec i nikt inny go nie używał:))

      Delete
  26. Star zycze Tobie i Wspanialemu wszystkiego dobrego w Nowym Roku i szampanskiej zabawy dzisiaj...:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aleksandro, dziekujemy i nawzajem Najlepszego Tobie i calej Twojej rodzinie!!!

      Delete
  27. Wszystkiego dobrego, zdrowego i wesołego życzę.
    Ucałuj Wspaniałego w czółko:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czolko probowalam mu przyozdobic kukarda i nawet mi sie udalo:)) Aniu dziekujemy i Tobie najlepszego i radosnego!!

      Delete
  28. Też mam swój ulubiony kubek, a raczej filiżankę i spodeczek i nikt, absolutnie NIKT nie ma prawa jej używać!

    Star... wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj w Klubie Nietykanych Kubkow i Filizanek! Jest nas calkiem duzo z takimi "zboczeniami":)))
      Najlepszego!!

      Delete
  29. To ja o północy wzniosę toast w SWOIM ulubionym kieliszku :) i wypiję życząc nam wszystkim, abyśmy w Nowym Roku mogli czytać wiele tak wspaniałych notek jak ta :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oby nam sie dobrze wiodlo i humoru nie brakowalo!!! Wzajemnie:))

      Delete
  30. Wszystkiego dobrego w nowym roku dla Was obojga!!!

    ReplyDelete
  31. Milego swietowania dzisiaj dla Ciebie i Wspanialego, bawcie sie dobrze. Wszystkiego dobrego na Nowy 2013 Rok.

    Ja jestem zbieraczka filizanek, mam ich bardzo duzo a w tym kilka ulubionych z ktorych tylko ja pije kawe:)
    Acha, a nastepna rzecz, to zegarki mam swira na ich punkcie i nie przyznam sie co do ilosci:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner, najlepszego dla WAS!!!
      A z tymi zegarkami to moze tak "szeptem" napisz ile ich jest:))

      Delete
  32. Star! Naj naj naj najserdeczniejsze życzenia na 2013 dla Wspaniałego, Ciebie, Juniora i Juniora Juniora oraz całej rodziny. Życzę: rozpadu repbulikanów, ponownej wygranej demokratów ( wszak to mniejsze zło), szapańskiej zabawy, nawet w piżamie, kapciach przy dźwiękach radia ( tak świętuje ja), zdrowia, szczęścia, więcej pozytywnych ludzi w życiu, mniej tych wkurwiających( choć są potrzebni, by docenić tych wartościowych!), uśmiechów, wyjścia na prostą gospodarki, radości, pozytywnych chwil i innych pierdół. Dzięki, że z nami jesteś bo to miejsce i ty to naturalny prozak w ciężkie/ wredne dni! JESZCZE RAZ HAPPY 2013! :)

    PS. Będę świętował razem z wami ( na Time Square via CNN ) :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Michal, dzieki! Niech sie spelni wyszystko co wyliczyles!! I Tobie zycze wszystkiego o czym marzysz i czego pragniesz!

      Delete
  33. Happy New Year dla Ciebie i całej Wspaniałej rodziny!:)

    ReplyDelete
  34. Najlepszego dla Ciebie i Wspaniałego oraz rodzinki :) Kubków jakoś nie lubię, bo mam małą dłoń, a one przeważnie ogromniaste są. Kiedy Jaskół się wprowadził nie było rzeczy moich - twoich, bo przywiózł minimum- mieszkanie zostawił byłej. Wrósł w mój (nasz) dom i dalej korzenie zapuszcza. Jest jednak coś, co jest tylko "moje" i nawet Jaskół jest opinkalany, kiedy coś zrobi w tym temacie niewłaściwie. Nie cierpię kiedy jeździ moim autkiem. Wrrrrrr... moje jest i tylko moje- wszyscy mają trzymać łapy z daleka od mojej renówki :) Dostęp do niej ma tylko mechanik :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wspanialy przytargal swoje rzeczy, bo one byly wszystkie nowe. Kupil meble i wszystko jak sie wyprowadzil ze wspolnego domu z Nasza Zona, a bylo to dwa lata wczesniej, wiec duzo nowsze niz moje graty:))
      Samochodu tez nie dalabym ruszac:))
      Tak jak pisalam wyzej, za duzo potem poprawiania i przestawiania.
      Buziaki Jaskolko i najlepszego!!!

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...