Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, December 15, 2012

Cztery pokolenia wspanialych

Wyprawa do szpitala nie byla latwa, sami pewnie pojechalibysmy subwayem, ale z Tatkiem zdecydowalismy sie na samochod. Jazda samochodem jest karkolomna, zwlaszcza teraz w okresie przedswiatecznym. Ja niestety musialam jechac do pracy, wiec pojechalam na 11ta zaplanowalam, ze juz o 12:30 bede wolna i moge czekac na ulicy przed budynkiem zeby mnie odebrali.
W tym ukladzie Wspanialy zadecydowal, ze wyjada z domu o 12tej bo dojazd do mnie powinien zajac mniej wiecej wlasnie 30 minut.
Parkowac nie ma gdzie, zatrzymac sie nawet na chwile tez nie ma gdzie, wiec ja wolalam czekac na nich na ulicy niz zeby oni musieli krazyc w kolo czekajac na mnie, lub stac na srodku blokujac ruch.
O 12:30 zgodnie z planem zadzwonilam do Wspanialego.
-- Jestem juz na  chodniku przed budynkiem - zameldowalam radosnie.
-- O matko, a my jestesmy dopiero przy 2 Ave i 56 Street, to moze potrwac jeszcze pol godziny.
-- To o ktorej wyjechaliscie z domu?
-- O 12tej, tak jak bylo zaplanowane, ale jest tak tloczno wszedzie, ze jedziemy z predkoscia 4 mile na godzine. To moze idz na gore, bo jest zimno.
-- Nie bede szla na gore, bo to bez sensu, moge wejsc do lobby i wystarczy.
Wcale nie bylo zimno, byl wrecz piekny sloneczny dzien, ale fakt wiatr dawal odczuc, ze to juz nie jest jesien.
Przewidywane pol godziny okazalo sie w rzeczywistosci 47 minutami, a przeciez mieli do przejechania tylko 17 ulic i 6 alei.
Dobra, kto by sie tym przejmowal, wazne, ze juz sa i niedlugo bedziemy w szpitalu.
Wskoczylam do samochodu i ruszylismy dalej.
Ja pierdykam, w szpitalu bylismy dopiero o 14:50 i teraz sie zaczela szopka, bo jak wiemy Tatek chodzic nie moze za wiele. Trzeba wiec bylo podjechac wykiprowac nas dwoje i pozniej Wspanialy jezdzil w poszukiwaniu parkingu, dopiero po kilku okrazeniach przyszlo mu do glowy, zeby zapytac gdzie jest najblizszy platny parking. Ano jest ale pozniej trzeba dreptac spory kawalek drogi.
No to przydreptal jak ja sie juz z Tatekiem rozgoscilam na dobre w szpitalnym pokoju I.
Byli tez jej rodzice, maly Josh lezal spokojnie w lozeczku szpitalnym i spal.
On caly czas spi jak narazie i wszyscy maja nadzieje, ze tak mu zostanie na dlugi czas.


Mialam ochote wyciagnac go z tego dziwnego lozeczka, ale sie balam wiec tylko zrobilam zdjecie.
Przyszedl wreszcie Wspanialy z prezentami dla malego, matki i Avivy, bo myslelismy, ze jeszcze bedzie jak przyjedziemy, ale niestety spoznilismy sie na te wazna chwile.
Chwila zapoznania siostry z malym bratem zostala uwieczniona na krotkim filmie i wyglada przecudnie, bo mala siedzi w fotelu na kolanach i poduszkach ma ulozonego braciszka i sie przyglada ciekawie. Pozniej pokazala mu swoja ulubiona zabawke "piggy" i dopiero jak matka powiedziala:
-- Mozesz go pocalowac - pochylila sie i pocalowala go w policzek, podniosla glowe zadowolona.
-- Och, Josh na pewno jest bardzo zadowolony z tego buziaka -  powiedziala I. - dasz mu jeszcze jednego?
Aviva znow sie pochylila delikatnie nad bratem i pocalowala go jeszcze raz, tym razem prosto w ziewajaca otwarta buzie;)
Wszyscy myslimy, ze ona jeszcze nie bardzo ogarnia o co tu chodzi, ale jest jak zawsze grzeczna.
Na pewno sam szpital jest szokiem dla takiej dwulatki, widok matki w szpitalnym ubraniu tez robi wrazenie nawet na nas, a co dopiero na takim maluchu, moze wlasnie dlatego tak grzecznie wykonuje polecenia i nawet o nic nie pyta.
Nareszcie wrocil A. i  juz od drzwi powiedzial zagladajac do lozeczka z synem.
-- Josh, co jest masz tyle gosci i nikt nie chce Cie przytulic?
-- Oj, sa tacy co bardzo chca, ale sie boja - przyznalam sie.
-- Och Star, zobacz jak sie to latwo robi - powiedzial wyjmujac sprawnie malego z lozeczka i podajac mi go.


Maly nawet nie zareagowal.

 

Mysle, ze mial tez gleboko gdzies jak przemawialam ze jestem jego babcia i go kocham.
Druga babcia mnie pocieszyla, ze rowniez ja zbyl jak obiecywala, ze moze do niej w przyszlosci dzwonic, pisac esesmany czy emaile bez ograniczen i o kazdej porze dnia i nocy;)
Slowem wnuczek nas olal na wstepie;)
-- Chcesz go potrzymac? - zapytalam Tatka.
-- Boje sie.
-- Ja Ci dam "boje sie" przeciez czekales wlasnie na ten moment. Siedz spokojnie i zaraz Ci go podam - zrugalam Tatka, bo ich, tych wspanialych trzeba czesto sprowadzac do pionu inaczej poziom wspanialosci w takim wspanialym opada w zastraszajacym tepie.


I przy tej okazji zrobilam zdjecie, cztery pokolenia Wspanialych.


M. czyli "drugi" dziadek popatrzyl i mowi:
-- Wiecie co? On jest nawet do Was podobny.
-- M. miejmy nadzieje, ze jednak wlosy bedzie mial po Tobie - dodalam patrzac na jego pelna czupryne wlosow, ktore ledwie co dopiero sa przypruszone siwizna.
Oczywiscie wywolalo to salwe smiechu, bo faktycznie, na teraz, na ten moment Josh wyglada dokladnie jak oni:)
Droga powrotna do domu tez byla spowolniona przez korki, szczegolnie przy 5 Alei i 60 do 58 Street gdzie jest FAO Schwartz, kurka wodna ilez tam ludzi. Normalnie zeby skrecic w lewo w 58 Street zajelo nam dwa swiatla.
Po drodze zatrzymalismy sie na obiad, bo oczywiscie nikomu nie chcialo sie myslec nawet o gotowaniu czy przygotowaniu czegokolwiek. Zatrzymalismy sie w miejscu, do ktorego czesto kilka lat temu jezdzilismy, maja dobre jedzenie i super obsluge. Zawsze sie smiejemy, ze sa tak szybcy, ze ze lewie czlowiek zamowi, a juz jedzenie pojawia sie na stole. Do tego trafil nam sie bardzo sympatyczny, mlody kelner.
Wspanialy z Tatkiem siedzieli po jednej stronie stolu, ja po drugiej, ale oni jakos tak sie rozprzestrzenili, ze nie bylo miejsca po mojej stronie. Kelner popatrzyl i zaczal przesuwac szklanki, kufle, talerze i talerzyki zeby zrobic miejsce na moje.
-- Nastepnym razem przyjde tu sama, bo jak widzisz meska dominacja panuje przy tym stole - powiedzialam.
Potem jeszcze wymienilismy kilka uwag, oglnie facet byl bardzo przyjazny i chetnie wdawal sie w rozmowe. Na koniec jak juz wychodzilismy Wspanialy sie zatrzymal przy gablocie z ciastami.
-- Naprawde nie chcecie wrocic na deser? - zapytal kelner, bo przed kilkoma minutami wlasnie podziekowalismy za propozycje deseru.
-- Nie, nie bedziemy wracac ale nacieszymy oczy.
Ja zapytalam czy ciasta pieka na miejscu, czy tez sprowadzaja, okazalo sie ze to ich wlasne wypieki i w piwnicy jest piekarnia. Juz nie wiem jak to sie stalo, ale widocznie troche za dlugo sie wdalam w te rozmowe bo w pewnym momencie kelner zwrocil sie ze smiechem do Wspanialego:
-- Czy Twoja zona ze mna flirtuje?
-- Alez oczywiscie! A Tobie zajelo to az tyle czasu zeby zauwazyc. Oj mlody jeszcze jestes.
-- Ty jestes babcia flirciara - podsumowal Tatek.
Niby co? Jak babcia to juz nie wolno?
Jak wszyscy to wszyscy, babcia tez:)))

P.S.
Normalnie sie wszystko we mnie gotuje pod katem tej tragicznej strzelaniny w CT, ale to moze nastepnym razem, bo dzis jeszcze jestem tak wkurwiona, ze nie potrafie o tym pisac.

33 comments:

  1. Słodkie maleństwo:)
    Zostać babcią, czy dziadkiem, to już wielkie wydarzenie, ale zostać pradziadkiem i prababcią, to już prawdziwe Wielkie Święto :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda, te dzieci maja szczescie posiadac jeszcze trojke pradziadkow, a to sporo.

      Delete
  2. Faktycznie Oni są do siebie podobni :)
    Lubię takie notki z życia wzięte. Graty Star - jesteś bapcia wspaniałonowszego

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lvli, podobni nie tylko fizycznie, ale glownie charakterem:))

      Delete
  3. GRATULACJE!!!!!!!!!!
    Lezka mi sie w oku zakrecila.
    SCISKAM WSZYSTKIE CZTERY POKOLENIA!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje(my) Mago, ja tez patrze na nich i mi sie mokro w oczach robi:)

      Delete
  4. Piękne to zdjęcie :-) Widać, że najlepsze, a raczej najwspanialsze :-) geny przechodzą w Tej rodzinie z pokolenia i nic się nie marnuje po drodze :-)

    ReplyDelete
  5. gratulacje dla calej rodzinki:) rzeczywiscie bardzo w czworke podobni, a ty swoimi wlosami moglabys spokojnie im dac, bo tobie zostaloby jeszcze na kolejnych pare osob:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, dzieki. A z tymi moimi wlosami, to wiesz jakbym tak sie nie napracowala to naprawde nic nie ma;))) Jest ich niby duzo, ale cienizna, wiec wymagaja pracy i to jest wkurzajace zwlaszcza przy tej dlugosci.

      Delete
  6. Piękny prezencik na gwiazdkę.
    Słodziak z wnuczka. A Ekipa Czterech Wspaniałych - fju fju fju. Godna pozazdroszczenia:D.

    Gratulacje dla Wszystkich:).

    ReplyDelete
  7. Ale śliczny chłopczyk, gratulacje Star dla całej rodziny!

    A co do tej tragedii, to nie wiem, czy można to jakkolwiek wytłumaczyć. Ja nawet nie mogę o tym myśleć, bo zaraz widze te biedne dzieci i sie rozklejam. Ja pierdole, to jak nic jest koniec swiata, bo jak nie to co?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, to chyba nie koniec swiata tylko absolutny kretynizm z tym uwielbieniem posiadania broni i nie posiadania w zwiazku z tym poczucia odpowiedzialnosci za te bron.

      Delete
  8. Gratuluję, Babciu:)
    Ale powiem Ci, tak przy okazji, że te Twoje chłopaki (Tatek i Wspaniały) to interesujące są! A Tatek, w tych ujęciach przynajmniej, to w ogóle - fajna dupa, jak mówi moja Córka:)
    ---------
    Celowo oddzielam. Tragedia, a w sumie nie tragedia. Po prostu naturalna konsekwencja swobodnego dostępu do broni. Takie "koszta własne" hołubienia tego typu regulacji. Wszak to nie pierwsze takie wydarzenie?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Justm, Tatek jest fajna dupa:)))) Spadlam z krzesla ze smiechu:)))) Ale przyznaje, ze gdyby nie te problemy z chodzeniem, to dziadek jeszcze calkiem do rzeczy na ten lata. Stosunek do broni to wyraz narodowej glupoty tego kraju, niestety.

      Delete
  9. Do twarzy Ci Babciu z maleństwem na ręku. A zdjęcie 4 Wspaniałych bezcenne. Powinnaś je powiększyć, zrobić odbitkę i dać Tatkowi w ramkach, pod choinkę.
    Miłego, ;)
    P.S.
    Jakoś nie wierzę, by ta kolejna tragedia zmieniła coś w Amerykańskiej Konstytucji.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dobry pomysl z tym zdjeciem Anabell, dzieki!
      Czy to cos zmieni? Mam rowniez mieszane uczucia, bo jednak ta strzelajaca lobby jest cholernie mocna i inwestuje ostro w polityczna prawice. Pocieszajacym jest fakt, ze powstaje co raz wiecej organizacji opozycyjnych. Ja sama w sprawie broni podpisuje co chwile jakies petycje, a kropla drazy skaly... Co prawda czasu nie ma za wiele, ale...

      Delete
  10. 4 Wspaniałych !!!
    buziaki dla Tatka !!!!
    szczęśliwej podróży Mu życzę :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, przekazalam Tatkowi, kazal napisac ze tego kropkowanego buziaka odsyla zwrotnie i z przyjemnoscia.

      Delete
  11. Wybrancy losu!!! Nie kazda rodzinka ma takie szczescie aby zrobic zdjecie 4-ch wspanialych.
    Uscisk dla Wszystkich.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda, chociaz moja babcia doczekala piatki prawnuczat, tez miala szczescie zyc dlugo.

      Delete
  12. Replies
    1. Megan, ja jestem zwichnieta (jak wiemy) i najbardziej podobaja mi sie jego uszy:))) Takie malenkie i ladnie przylegajace do glowy.

      Delete
  13. Szczęśliwe chwile w życiu Rodziny.
    Wzruszyłam się powitaniem braciszka.
    No to macie prezent pod choinkę, nie tylko tegoroczną :)
    Niech dobre wróżki czuwają nad Małym Księciem :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polu dziekuje bardzo, a film zalacze jutro.

      Delete
  14. NO, to jeszcze trójka i będzie - Siedmiu Wspaniałych!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, a kto by z nimi wytrzymal? Ja sie poddaje:)))

      Delete
  15. Sliczna kruszynka, zdjecie 4 wspanialych - bezcenne !!!

    ReplyDelete
  16. Gratuluję wnuczka! Zdjęcie czteropokoleniowe super! Taki sam pomysł miałam 10 lat temu, jak urodziła mi się wnuczka - zobacz: http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/27cc1df495d39041.html

    ReplyDelete
  17. takie malenstwa sa takie kruche wiec nic dziwnego ze sie wszyscy boja hahahah poza rodzicami oczywiscie

    ReplyDelete
  18. Gratulacje, Star! Właśnie nadrabiam zaległości u Ciebie i tak fajnie mi się zrobiło na duszy po tym poście:-] Czteropokoleniowe zdjęcie powinno zawisnąć na ścianie, bo nie każdy ma szczęście takie posiadać:-] Poza tym ta ich podobizna jest uderzająca, ha ha ha!:-] Niniejszym melduję, że chyba powróciłam do życia normalnych ludzi:-]

    ReplyDelete
  19. No tak, a ja znow spozniony (WRRR - sam sobie winien jestem).
    Stardust - GRATULACJE !!!!!! Siup - niech sie zdrowo chowa.
    Babcią Ci do twarzy :)
    Pamietam jak mi pokazalas zdjecia TRZECH WSPANIALYCH - alez sie usmialem - to jakby jeden facet byl - tylko w trzech pokoleniach, a teraz - prosze - ekipa sie rozrasta.
    SUPER.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...