Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, January 25, 2013

.... brak slow...

Ponizszy cytat pochodzi z wypowiedzi pana Wayne LaPierre, ktora wyglosil publicznie:

Among the reasons given for opposing background checks, LaPierre says they involve “standing in line and filling out a bunch of bureaucratic paperwork, just so a grandfather can give a grandson a Christmas gift.”

To juz bardzo ciezko skomentowac, ale najpierw przetlumacze dla tych co im sie nie chce wujka Google wolac;)
Jedna z glownych przyczyn dla ktorych LaPierre jest przeciwny dokladnemu sprawdzaniu kto kupuje bron jest fakt, ze wymaga to "stania w kolejkach i wypelniania sterty biurokratycznych papierow tylko po to zeby dziadek mogl kupic wnukowi prezent na Boze Narodzenie"

Wayne LaPierre pelni funkcje executive director (nie mam pojecia jak sie nazywa polski odpowiednik) of NRA (klub strzelecki).

A my sie od pewnego czasu zastanawiamy co kupic w prezencie nowonarodzonemu wnukowi.
No moze jeszcze nie teraz, ale za piec lat to juz nam pan LaPierre podpowiedzial co bedzie najbardziej odpowienim prezentem. Moze tez nie na Boze Narodzenie pod choinke, ale przeciez mozna z okazji Hanukkah.

To jest po prostu chore....

36 comments:

  1. a potem się dziwią kiedy wnusio ustrzeli dziadka niczym zająca;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, ja to nie jestem pewna czy oni sie dziwia, czy maja sie czym dziwic;) A swoja droga takim dziadkom i rodzicom sie nalezy jak psu buda.

      Delete
  2. Jak widać wariatów nie brakuje;(

    Z innej beczki - niestety miałaś rację - ktoś nie pomyślał i nie możesz zagłosować na mój blog;/
    Więc (wiem, nie zaczyna się od wiec)proszę!trzymaj kciuki ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, niestety trwa to juz tyle lat, ale mimo wszystko do Onetu nie dotarlo, ze swiat to troche wiecej niz Polska i ze ludzie maja mozliwosc czytania poza granicami zamieszkania. Myslenie jak widac jest bardzo bolesne.
      Kciuki trzymam:))

      Delete
    2. I nie potrafią liczyć -sms z zagranicy kosztowałby pewnie więcej!
      I dziękuję;))

      Delete
  3. Przesadził, choć nie znam się na papierologii w Stanach. Jednym z ułatwień dla policji, wojska i innych służb, które wprowadzono dawno temu, jest numeracja broni. Każdy konkretny egzemplarz ma numer, który można gdzieś przyporządkować - czy to do konkretnej osoby czy jednostki wojskowej. I dobrze.

    Nie mam pojęcia jak to jest z kupowaniem broni wnukom. Jeśli jest dorosły i ma pozwolenie na broń... musi być jakiś mechanizm "przerejestrowania". Nie znam "american law" ale myślę. że udostępnianie broni dzieciom bez kontroli jest karalne. :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Widzisz moim zdaniem skoro sie prowadzi rejestry posiadaczy samochodow, to podobnie powinno byc z bronia. To nie jest istotne ile papierow trzeba wypelnic, chcesz posiadac samochod musisz byc dorosly, musisz miec prawo jazdy.
      Proste, prawda?
      Wiec nie bardzo rozumiem dlaczego w przypadku broni jest nagle takie skomplikowane i za duzo papierow.
      Czyzby posiadacze i chetni do posiadania broni nie potrafili pisac?
      NRA nie chce rejestrow, bo to ograniczy dochody ze sprzedazy a tylko to sie dla nich liczy.
      Pieniadz to ich Bog.

      Nie, w Ameryce kupowanie dzieciom broni nie jest karalne. Widzialam kilka dni temu film "Guns in America"(ciagle zapominam sprawdzic czy mozna go zobaczyc na You Tube) gdzie na strzelnicach strzelaja dzieci ponizej 18 lat. Jeden z chlopcow mowi, ze zaczal strzelac majac 9 lat, a wiec ktos z doroslych musial mu to udostepnic. Tak sie domyslam.
      Wspanialy jak uslyszal co powiedzial LaPierre stwierdzil, ze juz za pozno na pretensje do dziadka, ale ojca ciagle jeszcze moze opitolic za to, ze nie kupil mu broni;)
      Samochod mial od 16 roku zycia, zgodnie z prawem, bo musial czyms dojezdzac do szkoly. A broni nikt mu nie kupil...:(

      Delete
    2. zamiast pisać, wolą od razu wymierzyć sprawiedliwość:( Bez komplikacji.

      Delete
    3. Star! Tu nie chodzi o strzelnice! Tam każda nawet dorosła osoba jest pod kontrolą, bo jak znam życie jest parę osób, które nie mają pojęcia, którą stroną się strzela i mogłaby przypadkiem kogoś ubić. ;-) W Polsce wiatrówkę może kupić tylko osoba dorosła a każdy z nas jako gówniarz strzelał na strzelnicy do patyków. Są jakieś wyjątki?

      W wielu krajach jest wiekowe ograniczenie sprzedaży alkoholu. OK! Ale jeśli dziadek kupi gorzałę i da nieletniemu wnukowi to jest ścigany z urzędu (oczywiście jak ktoś to przyuważy). Podejrzewam, że w USA jest tak samo, a z bronią w szczególności.

      Delete
    4. Mironq, zyjemy w zupelnie roznym swiecie. Moze obejrzyj sobie ten film
      http://www.youtube.com/watch?v=ExXMEfCZqwM
      i wtedy pogadamy, bedziesz mial lepsze rozeznanie o czym mowie.
      Bo jak narazie strzelnica, a strzelnica to tez moze byc duza roznica.
      Widzisz gdyby w Ameryce byly te wszystkie prawa w stosunku do posiadania broni, o ktorych Ty piszesz to nie byloby problemu i bylibysmy jak Szwajcaria.
      Ale tych praw NIE MA.
      Owszem zdarzylo sie, ze aresztowano 6-latka bo spiewal w szkole "I'm sexy and I know it" i przy okazji aresztowania dziecka narobiono rodzicom niezlego balaganu (nie pamietam w ktorym to stanie bylo) ale jeszcze nigdy nie slyszalam o pociagnieciu do odpowiedzialnosci zadnego dziadka ani rodzica, ktory podarowal dziecku bron pod choinke czy tez z innej okazji.
      Druga poprawka Konstytucji wywodzi sie z czasow kiedy Ameryka nie miala armii i kazdy obywatel plci meskiej mial OBOWIAZEK posiadac bron celem obrony nie tylko wlasnej posiadlosci ale glownie kraju. POdobnie kazdy obywatel w wieku 18 lat mial obowiazek zakupu wlasnego kawalka ziemi.
      W tamtych czasach kazdy stan posiadal rejestr posiadaczy broni na wypadek gdyby zaszla potrzeba obrony kraju.
      Dzis tego nie ma.
      To co Ty piszesz ja rozumiem, ze piszesz z pozycji obywatela, ktory zyje w kraju gdzie zakup wiatrowki jest regulowany prawnie.
      Ja zyje w kraju gdzie posiadanie broni nie ma ZADNYCH ograniczen, regulacji prawnych.
      To jest roznica.

      Delete
  4. Broń jako prezent na Boże Narodzenie? Na jakim świecie my, k..., żyjemy?!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dlaczego nie? zapytalby kochajacy tatus lub dziadek, prezent jest prezent.

      Delete
    2. Mam nadzieję, że w takim wypadku, ukochany synuś zacznie zabawę od odstrzelenia tutusia i dziadziusia.

      Rozumiem, jeśli ktoś uprawia sport (a strzelectwo nim jest), rozumiem kolekcjonerów, ale dawanie broni, jako prezent dla dzieciaka i to na swięta, to przegięcie.

      Delete
    3. Szczurciu, ja tez rozumiem kolekcjonerow, rozumiem strzelectwo jako sport, ktory odbywa sie na strzelnicy czyli w bezpiecznych warunkach, rozumiem lowiectwo, ktore odbywa sie w lasach. Natomiast nie rozumiem broni w domu, broni na ulicach, w szkolach czy tez pod choinka, a moze pod poduszka, bo u nas dawalo sie 6 grudnia paczke pod poduszke dzieciakom:)
      Jesli obdarowany wnuczek lub synus odstrzeli ofiarodawce, co sie czesto zdarza, to akurat uwazam, ze jest to ten konkretny przypadek kiedy prezent spelnil swoja role i nie mam nic przeciwko. I nawet mi to zwisa zwiedla nacia.
      Niech sie wystrzelaja do ostatniego nawzajem ani nie mrugne okiem.

      Delete
    4. Właśnie to mam na myśli! Broń to nie rezent, nawet, jesli miała by być do uzytku sportowego, bądź do kolekcji.

      Posiadanie broni w domu mogę zrozumieć, gdy ktoś ma powody by czuć się zagrożonym. Ale broń ta powinna być zabezpieczona przed dostępem osób trzecich, powinno być na nią pozwolenie, którego wydanie byłoby poprzedzone ostrymi testami psychologicznymi, testem sprawności weryfikujmącym, czy dana osoba potrafi posłużyć się bronią i rzecz jasna, posiadacze powinni by6ć kontrolowani.

      Szkoda tylko, że po zastrzeleniu taki dziadziuś czy tatuś nie będzie miał szans przemyśleć swoich błędów. Lepiej niech synuś/wnusio w kolanka trafi, zamiast uśmiercić od razu.

      Delete
    5. Wlasnie opowiadala mi dzis klientka o przypadku kiedy ktos posiadajacy bron sie "obronil" od prawdopodobnie rabunku domu. No wiec bylo tak, wchodzi rabus, posiadacz broni strzela ale z nerwow niecelnie i rabus przeyzwa, ale jest sparalizowany. Obronca wlasnego mienia sadzi sie juz dwa lata i ma problem z wybronieniem sie od odpowiedzialnosci za uszkodzenie zdrowia rabusia, ktory w tym momencie jest OFIARA, a nie zadnym przestepca. Nie przeciez zlego nie zrobil poza tym, ze sie wlamal, a strzelajacemu nie przyszlo do glowy zapytac po co sie wlamal.
      No i sprawa w sadzie jest juz dwa lata i nie zanosi sie na rychly koniec. Kto wie czy jeszcze posiadac broni (oczywiscie legalnie) nie bedzie musial placic niedoszlemu rabusiowi dozywotniej renty.
      A w ogole to co to znaczy "ma powody czuc sie zagrozonym", sa ludzie ktorzy cale zycie czuja sie zagrozeni nawet przez deszcz, a sa tacy jak ja ktorzy nigdy nie odczuwaja zagrozenia.
      Dziadziusiowi lub tatusiowi jednak odstrzelilabym leb, bo skoro kupil bron w prezencie dla dziecka, to naprawde szkoda czasu na zbedne dyskusje.
      Wiem, bo sie jeszcze nigdy nie dogadalam z butem;))

      Delete
    6. Człowiek, któremu jakiś pajać powystrzelał rodzinę, ktoś, kto został okradziony we własnym domu, ktoś, kto posiada jakieś żadkie przedmioty może czuć się zagrożony. Jest to dla mnie, osobiście, zrozumiałe.

      Co do tego typa - miał po prostu pecha, że nie trafił odpowiednio we włamywacza. W końcu nikt do domu się nie włamuje, by życzyć nam miłych snów.

      Delete
    7. Szczurciu, to co piszesz zupelnie do mnie nie przemawia. Nie ma czegos takiego jak bezpieczenstwo zewnetrzne, bezpieczenstwo mamy w sobie, albo sie czujemy bezpiecznie albo nie. Jesli sie ktos nie czuje bezpiecznie to caly magazyn broni nie jest mu w stanie tego bezpieczenstwa zapewnic. Ludzie kumuluja rozne badziewie okladaja sie nim w zupelnie nieznanym mi celu a potem drza ze ich ktos okradnie. Gdzie tu sens?
      Owszem ja pisze i domagam sie regulacji prawnych w sprawie posiadania broni, ale nie dlatego, ze czuje sie niebezpiecznie tylko dlatego, ze uwazam, ze sprawa jest powazna i wymaga odpowiednich przepisow prawnych nie tylko w pojedynczych stanach, ale na stopniu federalnym.
      Tak samo jak ruch uliczny wymaga przepisow dla prowadzacych pojazdy i dla pieszych tak samo posiadanie broni, poniewaz wplywa nie tylko na samego posiadacza, ale i na otoczenie wymaga uregulowania prawnego.
      Ale czy to zapewni bezpieczenstwo?
      Oczywiscie, ze nie, tak samo jak kodeks drogowy nie jest gwarancja bezpieczenstwa na drogach tak samo regulacje prawne odnosnie broni nie wyeliminuja wypadkow z bronia.
      Moga zmniejszyc, moga utrudnic, ale ich nie wyeliminuja.
      To trzeba jasno widziec.
      Natomiast jak ktos sie nie czuje bezpiecznie mimo, ze posiada wlasny dom, okratowane okna, kamere przy wejsciu, drzwi na lancuchach, psa i tuzin sztuk broni, to ten sam ktos nawet jak by jeszcze zatrudnil 30 osob do osobistej ochrony tez sie nie bedzie czul bezpiecznie.
      20 lat temu moje mieszkanie zostalo okradzione i przez minute nie przyszlo mi do glowy, ze mam sie z tego powodu przez reszte zycia czuc zagrozona.
      Cenne przedmioty trzyma sie w banku w sejfie, a jak ktos trzyma w domu, to znaczy, ze ten przedmiot wcale nie jest taki cenny.
      Problem tego wypadku ktory opisalam wyzej tez nie jest tak jednoznaczy, ze gdyby strzelajacy trafil i zabil to bylby swiety spokoj.
      Absolutnie nie, bo majac trupa tym bardziej musisz udowodnic, ze zrobilas to w obronie wlasnego zycia.
      To conajmniej dziwne, ze od zgwalconej kobiety oczekuje sie zeby udowonila, ze gwalt byl przemoca czyli musi udowodnic ze sie bronila.
      A ktos kto zastrzeli wlamywacza, czy moze tylko intruza, ktory przyszedl poprosic o kubek wody nie musi sie tlumaczyc?
      No to ja pierdole, ale ja sie wymiksuje z takiego towarzystwa. Nawet jesli bron zostala uzyta w obronie wlasnego zycia i jest trup, to jest tez morderca. I w tym przypadku morderca jest osoba ktora sie bronila, tak dlugo az potrafi udowodnic w sadzie, ze uzyla broni w absolutnej ostatecznosci kiedy juz nie bylo innych srodkow ratunku.
      Nie wiem w jakim celu sie ktos wlamuje, moze nawet nie musial sie wlamywac, duzo ludzi zamyka drzwi wejsciowe tylko na noc, a w dzien drzwi sa otwarte, mieszkancy szwedaja sie gdzies po chalupie i nawet nikt nie slyszy dzwonka ani pukania. Znajomy listonosz kiedys powiedzial, ze w 60% domow nikt nie reaguje na dzwonek, bo drzwi sa otwarte i on wchodzi. A teraz ktos lapie za bron i wali listonosza miedzy oczy.
      I czy to ma byc bezkarne?
      No ja przepraszam...
      Nie znam szczegolow opisanej wyzej historii, bo moja klientka sama ich nie zna, ale faktem jest, ze sprawa ciagnie sie juz 2 lata i ciezko z niej wyjsc.

      Delete
    8. Dawno się nie odzywałem : studia, życie, te sprawy ;)

      Po I - nadal mi się w pale nie mieści, jak w dzisiejszych czasach można stosować tak archaiczny zapis jakim jest II poprawka. Jak sama zauważyłaś Star - przepis wywodzi się z czasów, kiedy USA nie posiadały armii - dziś jest inaczej, a zatem ....? Wiem, temat jest zbyt złożony - ale jak można tak swobodnie "rozdawać" broń ( nazywajmy rzeczy po imieniu - jak sklep dzwoni, aby się zapytać czy ktoś jest karany i mandaty za złe parkowanie się nie liczą, a następnie taka osoba bez uprzednich testów psychologicznych kupuje broń niemalże jak telewizor), a następnie wyć, że jest niebezpiecznie - to przepraszam co - te spluwy są szmuglowane do USA, a kraj nie umie sobie z nimi poradzić? Przecież to jest niejako na własne życzenie sytuacja, w której drżysz, że sąsiad może cię zastrzelić bo wjechałeś kosiarką na jego trawnik ( mało tego - rok temu podczas ogromnych śnieżyc w Chicago, sąsiad postrzelił sąsiada, bo ten nie chciał mu dać łopaty do odśnieżenia podjazdu)? To albo godzimy się z sytuacją, że kwiaciarka może nas zastrzelić, bo skrytykujemy bukiet, lub ukłuje się kolcem i rozdajemy broń, albo walczymy z tym - wiem może zbytnio generalizuję, ale fakt jest faktem, że jak broń to nie klocki Lego. Mam nadzieję, że temat rozwinie się w pozytywnym sensie.

      Pan LaPierre - wiadomo, we własne gniazdo się nie sra, ale gdyby jego dzieciak czy żona zastrzeliliby mu kogoś bliskiego to wtedy zmieniłby zdanie - ba! zapewne sam w domu broni nie trzyma obok gazet, ale dlaczego zabronić tego innym, wszak jego - ich kula nie dosięgnie. Szkoda słów na takich łomów pokroju tego pana ( czy on przypadkiem nie ma związków z GOP? Nie zdziwiłbym się :D)

      Co do sprawy rabusia - a u nas nie ma podobnie? Faceta ciągali po sądach bo postrzelił gościa, który włamał mu się do domu i próbował go czy (+/-) jego rodzinę zabić - miał wszystkie pozwolenia, ale co to obchodzi wielmożny sąd, przecież zapewne chciał tylko pogadać, nie zatłuc ludzi młotkiem ;) Tak z tym stanem zagrożenia to cienka linia i szerokie pole do interpretacji dla prawników.

      A teraz przykład z rodzimego podwórka. Sprawa, która miała miejsce 3 lata temu. Późne południe, Konstancin pod Warszawą ( ten z tymi willami :)) kobieta wychodzi na taras swojego domu i podziwia drzewa. Nagle dostrzega gościa, który wisi na słupie tym od prądu i zwija miedź ( zapewne chciał sprzedać) - innymi słowy niszczy instalację elektryczną jej domu. Kobieta długo nie czekając wraca do domu, wyjmuje dubeltówkę wychodzi i jednym strzałem zdejmuje klienta ze słupa. Sprawa ma miejsce w sądzie i tylko dzięki dobrym adwokatom tej babki, sąd ją uniewinnia. I tu trzeba postawić pytanie - czemu ona, która teoretycznie nie miała podstaw do użycia broni ( choć miała wszelkiej maści i treści zezwolenia na broń), jej użyła i uniewinnili ją, a facet, który bronił życia swojego i swojej rodziny był ciągany po sądach ( niestety nie wiem jak sprawa się skończyła)? Czyżby kasa? Ale to temat na inną dyskusję :)

      Dodam jeszcze, że na zajęciach z karnego interpretowaliśmy zapis o obronie koniecznej, który mówi, że : jeżeli zostaliśmy zaatakowani to możemy użyć broni o takiej samej sile rażenia/ skuteczności co napastnik, nie "potężniejszej" czyli jak ktoś nas atakuje nożem, to łapiemy za nóż - nawet mając pistolet w szufladzie ma on tam leżeć :)

      Pozdrawiam!

      Delete
    9. Michal, milo mi, ze sie odezwales. Pisalismy w sumie prawie w tym samym czasie:)
      Absolutnie sie zgadzam z tym co piszesz. Posiadanie broni moze przyniesc wiecej komplikacji niz bezpieczenstwa, a juz na pewno w wielu przypadkach przynosi smierc wsrod najblizszych. To niestety nie jest tak, ze mamy bron i mozemy sie za jej pomoca bronic zabiajajac kto sie nawinie. Jak pisalam wyzej, jak jest trup to jest i morderca i w tym przypadku pochwalam, ze sadzi sie za morderstwo. Bez wzgledu na okolicznosci. Mozna byc uniewinnionym po faktycznym udowodnieniu ze siegniecie po bron i zabojstwo bylo ostatecznoscia w obronie wlasnego zycia, ale takich przypadkow jest naprawde niewiele.
      Pan LaPierre oczywiscie jak sie slusznie domysliles ma powiazania z GOP, bo praktycznie to wszyscy senatorzy i kongresmeni GOP sa oplacani przez NRA. Dla sprawiedliwosci musze dodac, ze kilku demokratow tez;/
      Ale pan LaPierre jest taki odwazny tylko w gebowaniu, bo jak maja konwencje klubu strzeleckiego to na zaproszeniach pisze wyraznie, ze nie wolno czlonkom przywozic ze soba broni. Slowem masz racje, jemu tylko zalezy na produkcji i sprzedazy, bo to gwarantuje jego dochody, ale widziec tej broni to on juz nie chce w poblizu wlasnej dupy.

      Delete
  5. Sprzęt do zadawania śmierci jako prezent?
    I jaką refleksja się to otacza, wręczając?
    Co myśli przy tym obdarowany?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, domyslam sie, ze ofiarodawca jest dumny, a obdarowany tez, czyli radosc obopolna..

      Delete
  6. Jak mój tato planował wnukowi kupić zabakową spluwę pod choinkę, jak go pogoniłam, to się skończyło na klockach lego

    spluwa dla wnuka - żeby takiemu dzadkowi mógł głowę odstrzelić? czy co?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moj syn tez sie wychowal bez zabawkowych pistoletow. Klocki, samochody, ale nie spluwa.

      Delete
  7. Replies
    1. Chore i jak widac po mordzie LaPierre'a na leczenie juz za pozno.

      Delete
  8. Mam wrażenie, jakby całe Stany Zjednoczone chciały się wystrzelać wzajemnie. Naprawdę chore:( W naszej rodzinie tata nosił strzelbę, bo był leśniczym, ale bratu zabawek broni nie kupował.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, moze nie cale Stany, bo NY jest ciagle w miare normalny, ale niedlugo bedzie strach wyjechac do innego stanu nawet na wycieczke.
      Dziadek Wspanialego tez mial bron, polowal na kaczki;) A jak umarl to bron zostala pod opieka Tatka, ktory mial tylko klopot, zeby ja bezpiecznie przechowywac, wiec oddal i sie skonczylo posiadanie broni w rodzinie.

      Delete
  9. Prezent dla wnuka?? Masz rację. Brak słów na taką skrajną głupotę. To może tłumaczyć tylko kasa. Pewnie jeden z drugim nieźle na tym zarabia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, bo glupota jest bezgraniczna. A ci co zarabiaja pieniadze na produkcji i sprzedazy broni dodatkowo zarabiaja tez na ludzkiej glupocie.

      Delete
  10. Tia, prezent pod choinke, przypomnala mi sie historia sprzed chyba 2 lat, bodajze 10 letni gowniarz dostal od tatusia shot gun ( w wersji junior), pare dni pozniej ta sama bronia zabil swoja ciezarna macoche.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Takich wypadkow jest bardzo duzo, najczesciej wlasnie tak sie koncza. I tu akurat prezent spelnia swoje zadanie. W takich wypadkach absolutnie nie szkoda mi rzekomych ofiar, ktore wczesniej te bron zakupily.

      Delete
  11. Stardust, pewnie to juz widzialas, ale jesli nie, to zobacz - nothing scientific, ale interesujace zestawienie

    http://www.slate.com/articles/news_and_politics/crime/2012/12/gun_death_tally_every_american_gun_death_since_newtown_sandy_hook_shooting.html?wpisrc=most_viral

    straszne to niestety..

    ReplyDelete
  12. Mam dwoje wnuków, dziś już prawie 14 letnich i nigdy nie dostali żadnej zabawkowej broni.
    I nie było w domu żadnej odprawy z rodziną pt "Nie kupujemy dzieciom broni do zabawy".
    Po prostu nikomu to nie przyszło do głowy. Chłopcom też. Nigdy nie chcieli mieć żadnych pistoletów itp
    Ja tu tylko pisze o zabawkach, a włos mi się jeży na głowie jak pomyślę, że dziadek może kupić wnukowi w prezencie prawdziwą broń.
    Swoją drogą ciekawa jestem ilu polskim dziadkom taka myśl zaświtałaby w głowie gdyby w Polsce tak łatwo kupowało się broń jak w Stanach.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...