Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, January 1, 2013

Kolejny Sylwester

Prawde mowiac nigdy nie mialam parcia na Sylwestra, co nie znaczy, ze przesypialam te wazna chwile, ale nigdy nie byla to noc, ktora musialam spedzic w jakis szczegolny sposob. Owszem jak czlowiek byl mlodszy to gdzies tam sie wloczyl. Jak bylam bardzo mloda i jeszcze mieszkalam w Polsce to wrecz zbrodnia bylo przyznac sie, ze sie nie ma planow sylwestrowych lub po Sylwestrze, ze sie nigdzie nie bylo i przywitalo rok w domowych kapciach przed telewizorem.
Ogolnie rzecz biorac jak czlowiekowi lat przybywa to zaczyna pojmowac, ze caly ten Sylwester jest mocno przereklamowany, ceny w nawet najgorszych knajpach tej nocy sa astronomiczne, powrot do domu tragiczny, bo bez wzgledu na srodek komunikacji wariatow nie brakuje...
W sumie raz jeden bylam na Times Square, ale bylo to "hohohoalboijeszczedawniej" a wiec zaliczylam, bo mieszkajac tutaj troche wstyd byloby nie zaliczyc. Owszem jest atmosfera, w tamtych czasach moza jeszcze bylo przyjsc tam z butelka szampana, wiec mozecie sobie wyobrazic jak dawno to bylo.
Querwa, ale ja jestem stara!!!
Kilka razy wybralismy sie z grupa znajomych na Sylwestra do restauracji i owszem fajnie jest pod warunkiem, ze restauracja jest rosyjska, wtedy jest pyszne jedzenie, cudowna obsluga i bal do bialego rana. W polskiej restauracji wita ludzi butelka czystej gorzaly na pustym stole, przykrytym cerata. Pod sciana stoi bufet, gdzie balowicze ustawiaja sie w kolejke z talerzem w rece. Za bufetem stoja panie z chochlami i kazda po kolei pizga na talerz przechodzacym klientom raz pierogiem, raz golabkiem, raz kawalkiem kielbasy a ostatnia w rzedzie pizga na to wszystko chochle bigosu. Tylko danie obiadowe jest serwowane przez kelnerki (calkiem wkurwione, ze musza pracowac) a daniem tym jest przepisowo schabowy.
Tak bylo ok. 20+ lat temu, tak bylo 15+ lat temu, wiec nie wiem czy sie cos zmienilo, bo wiecej nie bylam z powodu braku odwagi;)
W niemieckiej restauracji bylam tez raz i owszem serwowali elegancko i nawet byl wybor co kto lubi z zakasek i kilku dan glownych, ale z kolei 20 minut po polnocy nie tylko kapela przestala grac, ale i kelnerzy zaczeli sprzatac stoly dajac zgromadzonym wyraznie do zrozumienia, ze "bydlo sie wybawilo, niech teraz truchta do domu". W amerykanskich restauracjach jest niewiele lepiej tyle, ze od poczatku uprzedzaja, ze impreza konczy sie tuz po polnocy.
No chooj z taka zabawa, a przynjamniej z takim Sylwestrem.
To my, nauczeni doswiadczeniem spedzamy Sylwestra po swojemu, w domowych pieleszach.
Roznie bywa, czasem jak nam sie chce, to nawet kupujemy bomby z konfetti, ale to od cholery sprzatania nastepnego dnia, bo to swinstwo sie ciezko odkurza;) Czasem siedzimy w jacuzzi z babelkami i popijamy rowniez babelki podjadajac sery i owoce. Czasem robimy piknik na lozku, albo siedzimy jak wczoraj przy stoliku kawowo/deserowym i marudzimy.
Marudzimy, bo ile mozna przy tym stoliku wysiedziec?
Poczatek nie jest zly, bo jestesmy zwykle oboje glodni wiec z dzika radoscia rzucamy sie na talerz "finger foods", ale jak sie juz zoladki zapelni to co robic? Schlac sie przed polnoca i pasc jest niedopuszczalne, pasc nawet bez schlania sie tez nie wchodzi w rachube, bo przeciez trzeba doczekac do polnocy, no to sobie wymyslamy jakies tematy zeby bylo o czym pogadac, bo ile tez mozna miec nowych, interesujacych tematow nawet po kilku latach malzenstwa?
Moze gdyby jedno z nas wrocilo z dlugiej podrozy po kilku miesiacach, ale my ciagle razem...
-- Mow cos - zajeczal Wspanialy, bo jemu tak najlatwiej, on rzuca haslo-wyzwanie, a ja mam sie spiac i rzucic tematem.
-- A co ja mam mowic?
-- Nie wiem cokolwiek.
-- Dobra, to moze sprobujmy jakos ten stary rok podsumowac - rzucilam malo inteligentnie, ale nic lepszego nie przychodzilo mi do glowy.
-- Eeee a co tu podsumowywac, fajnie bylo i tyle.
-- No fajnie, szczegolnie politycznie - przyznalam.
I zaczelismy wspominac momenty z ostatnich wyborow. Bardzo szybko doszlismy do wniosku, ze najpiekniejszym moment tegoz wydarzenia byl w czasie drugiej debaty, kiedy Mitt z nowonabyta pewnoscia siebie (po pierwszej debacie) chcial Obame wpedzic w pulapke pod tytulem Benghazi. Napuszony Mitt zarzuca Obamie, ze nie mowil od poczatku, ze atak byl atakiem terrorystycznym, na co Obama spokojnie odpowiada, ze i owszem mowil to pierwszego dnia.
Mitt az czerwienieje z radosci, ze juz tuz tuz ma Obame w klatce wiec napiera jeszcze bardziej intensywnie, a Obama spokojnie "prosze Gubernatorze, niech Gubernator kontynuuje". A brzmialo to doslownie jak "prosze bardzo Gubernatorze, tu jest juz gotowy sznur z petla, Gubernator sie nie krepuje i sie ubierze" I kretyn Mitt bierze sznur i sie na nim wiesza.
No cudne to bylo!!!
Dobra, polityka nam troche czasu zabrala, nawet pokazalam Wspanialemu najbardziej popularne zdjecie roku.
O to tutaj:

To zdjecie wlasnie zdobylo tytul najpopularniejszego zdjecia roku na FB. I ja oczywiscie (chyba nikt nie ma watpliwosci) jestem jak najbardziej ZA.
Na tym skonczyl sie temat polityczny, chociaz drugim cudnym momentem, ktory na dlugo zostanie w naszej pamieci byl moment samych wyborow relacjonowany na zywo przez Fucked News, kiedy gdy juz bylo wiadomo, bez zadnych watpliwosci, ze Obama wygral a Karl Rove mowi do Megyn Kelly zeby sprawdzila.
Boskie to bylo, ogladalam i ciagle ogladam ten klip, bo bardzo lubie jak swinie dostaja po ryjach.
Ale przeciez mamy Sylwestra, co robic dalej?
Tym razem sie zmadrzylam i zanim Wspanialy wyskoczyl ze swoim "mow cos" to rzucilam:
-- Dobrze, ja wymyslilam ostatni temat, teraz na Ciebie kolej.
Podumal przez chwile i nagle zobaczylam blysk w oczach i juz wiedzialam co powie i za chwile padlo:
-- To moze zagramy w gre...
Nawet nie skonczyl jak parsknelam smiechem, bo przeciez znam go jak zly szelag i wiem jaka gre mial na mysli. Gra jest planszowa i przeznaczona wyjatkowo dla dwoch osob, nazywa sie Kamasutra i sama dawno temu ukrecilam bicz na siebie zakupujac mu te gre przy jakiejs okazji.
Jeszcze rechotalam trzymajac sie za brzuch jak Wspanialy juz rozkladal ochoczo plansze, tasowal karty z poleceniami i ogolnie byl caly szczesliwy:)
Gra zaczyna sie troche jak rozbierany poker, z ta roznica, ze nie ma wygranych ani przegranych, kazdy po kolei za rzutem kostki pozbywa sie jakiejs czesci odziezy. A potem za kazdym rzutem kostka wyciaga sie karte z roznymi poleceniami i tu sie zaczyna bal nad bale:D
W pewnym momencie Wspanialy popatrzyl na karte, ktora wyciagnal i mowi:
-- Ja chce wyciagnac cos innego, bo to jest glupie, nie chce tego robic.
-- Nie, nie ma tak, wyciagnales i masz wykonac polecenie - zaprotestowalam szybko.
-- Ale... to glupie... ja chce cos innego...
Zabralam mu te karte z reki i czytam a tam pisze "poloz prawa dlon na sercu i patrzac partnerowi/ce w oczy powiedz jak bardzo go/ja kochasz".
-- A co w tym glupiego? Kladz lapsko na serduchu i zaiwaniaj z wyznaniem!!
-- A bo ja wole takie mniej gadane, a bardziej czynne polecenia...
No tak, jak ja wyciagnelam kartke z jakas pozycja, ktora wymagala zalozenia nogi na szyje, to nie mial nic przeciwko, mimo, ze straszylam, ze z tego precla to i oddzial strazakow nie rozplacze.
Dzizas po godzinie gry tarzalismy sie ze smiechu na podlodze i o malo co nie przegapilibysmy nadchodzacego Nowego Roku.
Bylo cztery minuty przed polnoca kiedy sie opamietalam i zawolalam:
-- Szampan!! Kryste otwieraj szampana, bo nie zdazymy!!! - i polecialam po kieliszki.
Zdazylismy, punktualnie razem ze spadajaca kula na Times Square.
I tak to Nowy Rok zostal przyjety salwami smiechu i radosci.
I niech tak zostanie... czego i Wam serdecznie zycze.

57 comments:

  1. wielu miłych momentów w tym roku, Star... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Vermis, mysle, ze mialam dobry start:)))) I Tobie/Wam rowniez niech ten rok bedzie ciagiem najpiekniejszych chwil:)

      Delete
  2. Brawo, super powitanie nowego roku! My niestety oboje w pracy ale to norma, więc odbijemy sobie kiedy indziej. Z nawiązką, hehe!
    ; )

    ReplyDelete
    Replies
    1. I slusznie odbijajcie, bo kto to powiedzial, ze Nowy Rok mozna witac i celebrowac tylko w konkretnym dniu:) Jestem ZA a nawet jeszcze bardziej;))

      Delete
  3. Tobie też Najlepszego Nowego roku!
    Gra mi się bardzo podoba :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, wzajemnie! Gra jest fajna zwlaszcza jak sie ma poczucie humoru i potrafi sie smiac z siebie:)

      Delete
  4. ech fajnie ...ja byłam na baliku więc były osoby ( czytaj kobiety) co pilnowały godziny , bo ja byłam non stop na parkiecie z co rusz innym tancerzem więc taki przerywnik na wypicie szampana skrupulatnie był kontrolowany ..no ale potem była kolejka do składania życzeń bo nie dość że ładnie wyglądałam to byłam miła więc hmmm
    hahaha
    no zmora jestem a nawet ZMORA !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jednym slowem Zmorko robilas za GWIAZDE i tak trzymaj juz przez reszte tego roku!!!

      Delete
  5. Najlepszego dla Was. Mamy taką grę, ale jeszcze nie rozpieczętowana. Hmm, w sumie nie wiem dlaczego. Zdjęcie cudne, nie dziwię się, ze najpopularniejsze

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, no gre powinnas rozpieczetowac, jak to tak nieruszana jeszcze;) Mnie sie tez to zdjecie bardzo podoba, no ale ja to wiadomo jestem zakochana w Obamach:)

      Delete
  6. Kochana Stardust:-)
    Długie te Twoje posty, ostatnio nie komentowałam za wiele, ale bywam - czytam.
    dzisiejszy z linijki na linijkę mi się coraz bardziej podobał. Wy to macie pomysły - jesteście cudowni i takich Was uwielbiam. Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i Wspaniałego:-) To po ilu latach wyznawanie miłości już jest głupie? :-D

    Uśmiechałam się niemal cały czas czytając Wasze sylwestrowe perypetie... Uściski:-))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lady, ja tez czytam i rzadko komentuje, no jakos mi chyba slow co raz czesciej brak:)
      Wyznania sa generalnie glupie poza tym pierwszym:))) Jesli tylko nikt nie odwolal pierwszego to juz nie ma co wyznawac;) Ja pekalam zawsze ze smiechu jak Wspanialy patrzyl na mnie jak na swiety obrazek, wiec mu przeszlo i teraz juz jest normalnie;)

      Delete
  7. Ha! Sołtys też by mataczył, gdyby dostał taką kartę;)))
    Najlepszego;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Soltys ma racje, bo to zupelnie jak przysiega harcerska;)))

      Delete
  8. I oczywiście miałam jeszcze dopisać - wszystkiego co najfajniejsze i dobre na cały 2013 rok:-) I zapomniałam w poprzednim komentarzu, zatem teraz nadrabiam. Szczęśliwego Nowego Roku!!! Oby był w najgorszym wypadku tak dobry jak ten, który pożegnaliśmy, ale wierzę, iż będzie lepszy:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Upsss, faktycznie zapomnialo nam sie o zyczeniach:)
      Najlepszego!!!!!!!!!!!!!!!

      Delete
  9. Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku:))

    ReplyDelete
  10. Świetny pomysł na Sylwestra!;-] Najważniejsze, że Nowy powitany radośnie. I niech Wam tak zostanie do samego grudnia i jeszcze dłużej!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, my oboje to z tych, co to na widok palca pekaja ze smiechu, wiec juz chyba tak zosanie;P

      Delete
  11. zycze samych "wesolosci" w Nowym Roku!!!
    Usciski

    ReplyDelete
  12. oby tak dalej :)*** dla Ciebie i Wspaniałego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, ja mysle, ze juz tak zostanie, bo wiesz... na poprawe za pozno, moze sie tylko pogorszyc;)

      Delete
  13. Witaj
    Zaczytuję się od pewnego czasu Twoim pisaniem , więc dziś od nowego roku zostaję i się już od Ciebie nie ruszam :)
    Wszystkiego co najlepsze życząc Tobie w Nowym Roku ;)
    Serdecznie pozdrawiam Ilona

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witam serdecznie i bardzo mi milo:)
      Pozdrawiam noworocznie i zycze wszystkiego co najlepsze!

      Delete
  14. Fajna ta gra :D
    Tak, jak Ty Star - Nowy Rok przywitałam salwami śmiechu, ale nie z powodu kamasutry, niestety...ale może noga już nie tak giętka ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. lvl, z ta noga to nawet nie probowalam tylko sie obsmialam setnie:) Gdybym sprobowala to nie byloby dzisiejszej notki, a ja sama pewnie lezalabym w gipsie po czubki wlosow:)))

      Delete
  15. A mój wybrzydzał, że nie dostał zezwolenia na większą ilość babeczek z masą kajmakową, bo on straszny łasuch. Poza tym załapał się na taką samą ilość wina jak ja, czyli śladową.Wspominaliśmy 2 poprzednie sylwestry i wyszło nam ,że dobrze, że to już poza nami.To był jednak dobry rok i właściwie ten nowy wcale nie musi być lepszy, byle nie był gorszy.
    Najlepszego dla Was, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wspanialy to w ogole lubi jedzenie tylko w ilosciach sladowych;) A rok, no coz tak naprawde to jak kazdy inny;)
      Czyli bedzie jaki bedzie.
      Najlepszego!!

      Delete
  16. Star,
    Happy New Year

    My jak te dwa stare dziadki padlismy o 11;20, nigdy wczesniej sie to nie zdarzalo.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lukrecjo, no troche wstyd:)) Bos mlodsza ode mnie, no ale jak sie stalo to sie stanelo;)

      Delete
  17. Replies
    1. Wzajemnie Klarko, wszystkiego najlepszego:)

      Delete
  18. To Kryste Wam szampana otwierał... no no:).
    Najlepszego!

    ReplyDelete
  19. Spędziliśmy podsypiając i podglądając, gdzie jak na świecie ludziska świętują na ulicznych obchodach.
    Minionego roku zdarzyło się bardzo wiele, oby w rozpoczętym było znacznie spokojniej i pogodniej, czego i Tobie życzę Stardust! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, bo to tak jest jak juz czlowiek ma troche doswiadczenia zyciowego to wie, ze nie wazne, stary czy nowy, wazne aby zyc i jakos przezyc:)) Moj stary byl calkiem spokojny, wiec nie mam na co narzekac.
      buziaki:**

      Delete
  20. Mało, że kamasutra to jeszcze w trójkąciku... :D
    Ty, Wspaniały i Sylwester, ładne rzeczy, ładne rzeczy...
    Pięknie się rok rozpoczął :)
    A ja byłam sama, czyli w dobrym towarzystwie i było mi całkiem miło :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polu, no ladnie sobie stworzylam trojkacik;) A sama tez nie raz bywalam i tez bylo fajnie, bo ja lubie moje wlasne towarzystwo czesto bardziej od towarzystwa innych:)

      Delete
  21. Nie wazne gdzie, ale wazne z kim:) Taki rozbierany poker bardzo mi sie podoba.
    Wspomnienia odzyly! W czasach studenckich lataly staniki po sufitach i nie tylko:)))
    Swietny pomysl, Star! Tradycje trzeba kontynuowac, i przekazywac dalej:))))

    Jeszcze raz wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, dla "Dwojki Wspanialych".

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner, a ja ciagle wierzylam, ze nie wazne z kim tylko wazne czy sie wyspal:))) Cos takiego bylo dawno temu.
      Najlepszego dla WAS podroznicy:))

      Delete
  22. Ostatnio to nie bardzo, ale kiedyś bywałem w restauracjach różnego sortu. Co prawda nie na balach, choć parę też zaliczyłem, ale głównie na "biznesowych obiadach", co oznacza chlanie do jedzenia za nieswoje pieniądze. I muszę przyznać, że Twoje spostrzeżenia potwierdzają się z moimi doświadczeniami.

    W polskich restauracjach za każdym razem miałem wrażenie, że ci ludzie pracują tam za karę. Zero uśmiechu, wszystko wymuszone, kiedy poprosisz o dodatkowy talerzyk, to pytają "po co?" zamiast przynieść itp. Razu pewnego nawet zapytałem kelnerkę jaki wyrok dostała i kiedy będzie mogła wyjść z tego więzienia na wolność. Zaznaczam, że nie były to podłe knajpy, bo do byle jakiej kontrahenta się nie zaprasza. Częściej spotykałem się z miłą obsługą w przydrożnych barach, gdzie mimo gorszych warunków ludzie wyglądali tak, jakby lubili swoją pracą.

    W rosyjskich restauracjach jest rzeczywiście super. Wszystko jest "do bólu". I to zarówno w tych na wschodzie, jak i tych prowadzonych przez Rosjan w Polsce (w Gdańsku jest jedna bardzo fajna, naprzeciwko Neptuna). Słowiańska dusza jest do tych ludzi tak przyspawana, że nawet fleksem nie zerwiesz. :-) Miłego (to skrót zapożyczony od Anabell) :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mironq, te sylwestrowe restauracje tez byly z pompa:) W tamtych czasach w polskiej dzielnicy byly takie dwie, ktore w sumie byly zamkniete dla motlochu a tylko wydawaly przyjecia typu wesela, chrzciny i inne uroczystosci z przytupem. W jednej bylam na weselu, w drugiej na chrzcinach i co ciekawe na tych imprezach kosz od osoby wynosil w tamtych czasach $45 do $60 i bylo naprawde fantastycznie, pelna elegancja itp. Natomiast za bal sylwestrowy placilo sie $180 do $220 od pary czyli dwa albo i wiecej tyle co na wesele, ale obsluga i jedzenie gorsze niz w przydroznej budce z plackami ziemniaczanymi.
      FATALNIE...
      Rosjanie po prostu potrafia sie pokazac i sprzedac i to im trzeba przyznac i co gorsze trzeba sobie zdac sprawe z faktu, ze jeszcze za 100 lat tez im nie dorownamy;((
      Jedna z rosyjskich knajp w jakiej bylam to byla taka dwupoziomowa na gorze drozej, na dole (piwnica) taniej. Oczywiscie wybralismy te piwnice i co?
      W rosyjskiej piwnicy bylo 100 razy lepiej niz na glownej sali w polskim lokalu. O wymiane talerzykow nawet nie zdazyles poprosic, bo to sie jakos dzialo natychmiast i nawet nikt nie zauwazyl kiedy, wazne bylo, ze co spojrzales na stol to byl swiezy i czysty.
      To byly czasy kiedy sie w lokalach palilo i wiesz co?
      Popielniczki byly nonstop czyste!!!
      Dlatego tez Rosjanie maja naprawde duzo fantastycznych knajp na terenie Nowego Yorku i kazda z nich jest wypelniona konsumentami a Polacy maja owszem tez duzo, ale takich jadlodajni jak z filmu "Mis".
      Fakt, bylam w ostatnia niedziele w polskiej dzielnicy i poszlismy na lunch do nowej restauracji. Wystroj piekny, cos w stylu Stakehouse, menu zachwycajace, obsluga mila, obrusy na stolach;) Ceny wysokie, no ale jak sie chce to sie placi wiec siedlismy zadowoleni, ze nareszcie cos na poziomie i po chwili przyszedl bardzo mily kelner i nam oswiadczyl, ze tak naprawde to polowy dan z menu nie ma w rzeczywistosci...
      Wyjsc? nie bardzo chcialam, bo chcialam chociaz posiedziec w tym ladnym miejscu, ale co zjesc?
      Skonczylo sie na misce zupy dla kazdego, bo nic innego w sumie nie mozna bylo wybrac na lunch. Zupa $6.00 od lebka, a gdyby mieli to wszystko co bylo w karcie to zaplacilibysmy $12 do $15 od lebka.
      Gdzie w tym glowa? Gdzie interes?
      Nie wiem, naprawde nie wiem...

      Delete
    2. Star! Ja, to te polskie jadlodajnie omijam szerokim lukiem, chociaz raz przez przpadek trafilam na taka, ze nogi lizac.
      Baba, gotowala cudnie - to bylo tylko raz i nigdy sie nie powtorzylo. Kobity szukam po calym Chicago, przepadla:(

      Knajpki "ruskie" sa odlotowe, podaja wszystko a ich kawior, palce lizac, uwielbiam.

      Ja polska baba jestem jak wiesz, i jeszcze gotuje w domu te bigosy (ktorych nagotowalam tone i jeszcze zamrozony zostanie na przyszly rok).
      Musze jakie party bigosowe zrobic:)
      Nie wiem dlaczego, ale jak juz gotuje to jak dla pulku wojska i co ja mam bidna teraz z tym zrobic. Zamrazarka peka w szfach, ale przeciez to nie z "bidy" jakos na szczescie nigdy glodna nie bylam.
      Slowianska krew czy cos?!

      Ja jestem zakochana w greckiej kuchni, o boze! Pycha, wszystko, te robale przez nich przyrzadzone, baranina paluchy lizac i to wino, a wlasciciel knajpy, lallll! Ugryzlam sie w lokiec i juz wiecej nic nie napisze))))


      Delete
    3. My tez omijamy nie tylko jadlodajnie, ale i restauracje, bo tam prawie wszystko smazone i przesolone dla nas. Ja jeszcze od biedy i z glodu moglabym zjesc, ale Wspanialy odchoruje kazdego schabowego w panierce;)
      W niedziele pojechalismy, bo spotkalismy sie tam z moja kolezanka, ktora mieszka na Greenpoint i nie chcialam, zeby pichcila dla nas specjalnie jakis lunch, wiec wybralismy sie do knajpy. A przed tym razem to ostatni raz bylam w polskiej restauracji 5 lat temu wlasnie na jej urodzinach, ktore wyprawiala w knajpie.
      Gotowac to ja tez nie potrafie malo;))) Dlatego wlasnie kupilismy te wolnostojaca zamrazarke. Bigos jak gotuje to tylko ja jem, Wspanialy nie lubi, wiec Junior zabiera.
      Greckie owszem, nawet mieszkam w dzielnicy gdzie jest bardzo duzo Grekow wiec i greckich knajp mamy pod dostatkiem, ale ja wole mimo wszystko kuchnie tajska i hinduska.

      Delete
  23. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku:) My tez nie zaszalelismy, tylko obiad w knajpie a potem domek;) Jakos nie mam nastroju juz do takich imprez. Nie ma co sie wypierac, ze sie starzejemy:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, najlepszego!!!
      Przyznam szczerze, ze ja juz od lat nauczylam sie nie szwedac po zadnych lokalach przy takich okazjach jak Sylwester, Dzien Matki, Valentines Day i podobnych:))
      Jest wtedy tlok, ceny wygorowane i w sumie kosztem obslugi i jakosci jedzenia. Wole w domu, a do knajpy zawsze moge isc bez okazji;)

      Delete
  24. Happy New Year, Star!
    jedyna polska restauracja, ktora robi naprawde fajnego sylwestra (jedzenie, muzyka, etc. do bolu) to Royal Manor w NJ. jest naprawde super i nikt nie sprzata stolow o 12:30, jak to bywa w amerykanskich restauracjach. mozna siedziec do oporu. ale mam ochote wlasnie na sylwestra w rosyjskiej restauracji i 12 miesiecy na to, aby znalezc babysitter dla Emmy. mam dosyc siedzenia w domu (pod rzad 4 lata!) wiec stane na glowie i babysitter znajde.. no chyba, ze cos innego sie wydarzy...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cutie, Happy, Happy to you too!!!
      Nie znam restauracji w NJ bo nigdy tam nie mieszkalam ani nie balowalam:)) Te dwie restauracje, o kotrych pisze to Polonaise Terrace i Princess Manor obie na Greenpoint. Obie ogromne lokale wynajmowane wlasnie na rozne wielkie uroczystosci typu wesela i rowniez obie organizuja Sylwestra. I tak jak przyjecia weselne itp. sa udane i na poziomie, tak Sylwester jest pod zdechlym azorkiem:))
      W rosyjskich restauracjach maja naprawde super obsluge, jedzenie, muzyke i dodatkowo live show zgrabnych tancerek:)) Ja tam Wspanialego czasem prowadze, zeby mial okazje zawiesic oko na ladnych nogach i zgrabnych dupkach:)))

      Delete
  25. Replies
    1. Ade, wzajemnie worek radosci i zdrowia dla Ciebie:**

      Delete
  26. Dla mnie Sylwek bez tancow to dodupiasty Sylwek. Mniejsza z tym, ze pierwszy dzien roku (juz po odespaniu) okazal sie dosc klopotliwy przy chodzeniu, bo kolano do dzis napiendrada - ale tance byly cudne.
    Serdecznosci na ten Nowy Rok.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A niech Cie:))) Moj byl dodupiasty w doslownym tego slowa znaczeniu, ale my nie danciory, my jebaki:)))
      Usciski noworoczne i prosze przekazac dla J.:))

      Delete
  27. Po kolejnej (czwartej) próbie nareszcie przeczytałam całość:)) Najlepszego w tym roku:)) A gdzie można taką fajną grę kupić? Już widzę Jaskóła, jak wywija:)))My na razie ograniczamy się do gry w kości, ale też bywa interesująco... bywa:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...