Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, January 29, 2013

Norovirus, wrazliwi niech nie czytaja.

Norovirus to taka nowa cholera co krazy po Ameryce i ludziska padaja na to pokotem.
Byla sobota wczesnym wieczorem, kiedy okazalo sie, ze nic nie mamy na obiad. A nie mielismy nic na obiad z prostej przyczyny, bo jak rano zapytalam Wspanialego czy ma jakis pomysl to powiedzial:
-- Nic madrego nie przychodzi mi do glowy, moze Ty cos wymysl.
Na co ja odpowiedzialam, ze mam dosc, bo najwiekszym problemem naszego malzenstwa jest moje ciagle wymyslanie co na obiad i ja sie tak nie bawie.
Dzien mijal i nikt chyba nie myslal o obiedzie, ale jak zoladki zaczely sie upominac, to zabralismy paltociki na grzbiet i raznym krokiem pomaszerowali do pobliskiej knajpy.
Jedzenie tam dobre, wrocilismy objedzeni jak baki, ale ze jeszcze nie bylo pozno, to posiedzielismy, pogadali i ok. 23 zalegli w lozku przed telewizornia.
Ogladalismy film, ktory jak to sie rzadko zdarza mnie zainteresowal, Wspanialy pod koniec filmu stwierdzil, ze on juz i tak zna zakonczenie, wiec cmoknal mnie na dobranoc i zanim sie zorientowalam o co biega juz oddychal spokojnie i miarowo co oznacza, ze zapadl w sen.
Film skonczyl sie o 1:30 wiec wylaczylam pudlo i ulozylam sie wygodnie w pozycji do zasypiania, ale bylo mi dziwnie.
Nie moge nawet napisac co to bylo, ale czulam jakas ciezkosc na zoladku.
Ot obzarstwo, pomyslalam i staralam sie zasnac.
Nawet sie udalo, ale nie byl to spokojny sen, budzilam sie, krecilam i ciagle czulam ze mam zoladek, czego normalnie czlowiek nie powinien czuc.
O 5:30 juz nie dalam rady dluzej spac, wiec chcialam wstac, ale zrobilo mi sie slabo.
Niechetnie, bo wiem, ze Wspanialy tego nie lubi, ale go obudzilam.
-- Mmmeeee...  yyyhyyy... uuuuu... - mamrotal nieprzytomnie ale nie dawalam za wygrana, bo czulam, ze nie dam rady nawet dojsc do kuchni a koniecznie chcialam goracej herbaty.
-- Kryste nie jecz tylko wstan i zrob mi herbate.
-- O tej porze???
-- O tej, zle sie czuje, nie moglam spac cala noc.
Pojeczal jeszcze troche ale zebral odwlok i wstal.
-- Jaka chesz ta cherbate?
-- Goraca.
-- Tyle to sie domyslam, ale jaka smakowo.
-- Imbirowa, bo jest dobra na rozgrzanie zoladka.
Po chwili przyszedl z kubkiem goracej herbaty.
-- A co Ci jest?
-- Nie wiem, jest mi niedobrze i chyba juz nigdy nie pojdziemy do tej knajpy...
-- Ale przeciez ja jadlem to samo i mnie nic nie jest, jedzenie bylo swieze. Ty wiesz, ze to ja zawsze reaguje na jedzenie, Ty mozesz jesc kamienie i zdechle robaki i nic Ci nie bedzie - zartowal.
-- Widocznie to juz nie prawda - nie dokonczylam bo musialam isc do lazienki.
Ten pierwszy raz jeszcze nie wzbudzil we mnie zadnej sensacji, ale jak w ciagu godziny musialam isc nastepny raz to juz bylo niezwykle. Ale ciagle myslalam, ze jak sie tego "czegos" co to mi zaszkodzilo pozbede to sie lepiej poczuje.
Ledwie zaleglam, bo wcale nie chcialo mi sie wstawac z lozka i juz musialam leciec z powrotem.
Wspanialy uslyszal, ze trzaskam drzwiami wiec przyszedl do sypialni i sobie stroi zarty:
-- Haha Ty masz sraczke! Tego jeszcze nie grali!
-- Ty sie nie smiej, bo tak bezbolesnie to mi jeszcze nigdy nie szlo.
A ciezkosc w zoladku jak byla tak jest. Kie licho!!
Tylko jakas slabosc mnie ogarnela i do lozka juz szlam trzymajac sie mebli po drodze.
Zrobil mi nastepna herbate. Wypilam.
I znow lece...
Ja pierdykam, siedze na sraczu i czuje, ze to nie wszystko, zaraz rzygne.
Ale gdzie?????
Szybka decyzja. Kosz na smieci. Za ciezki, nie utrzymam.
Niewiele myslac kleknelam przed sraczykiem i rzygam, caly czas spuszczajac wode.
Slysze, ze Wspanialy stoi pod drzwiami.
-- Ty jestes chora.
Ja pierdole, tak jakbym nie wiedziala.
-- Cos Ci pomoc?
-- Odejdz - wykrztusilam miedzy jednym a drugim pawiem.
Wyczolgalam sie z lazienki i znow zaleglam.
I tak przez caly dzien, az do momentu kiedy nie wyrobilam miedzy lozkiem a lazienka (4metry) i orzygalam siebie i podloge, a jak juz dopadlam do sraczyka to zemdlalam.
Na szczescie nie wpadlam glowa do muszli;)) Tylko zgrabnie zjechalam po kabinie prysznica.
Wspanialy tym razem wszedl, pomogl mi dokonczyc dziela i zaprowadzil do lozka, na ktorym dodatkowo polozyl recznik, na wypadek wypadku.
Czegos takiego jeszcze w zyciu nie mialam.
Oczywiscie Wspanialy w miedzyczasie wyczytal, ze to jest wlasnie norovirus.
Najwscieklejsza odmiana grypy zoladkowej, ktora szaleje nad calym krajem.
Rozprzestrzenia sie to w zastraszajacym tepie. Dla porownania, zeby zarazic sie normalna grypa, trzeba sie z powietrza wchlonac 1000 czasteczek wirusa, przy norovirusie wystarczy dotknac reka 18 czasteczek. A wiec wystarczy, ze czlowiek dotknie czegos, klamki, poreczy schodow, ktorych dotknela osoba zarazona i juz ma.
Od tego momentu wiedzielismy, ze Wspanialy ma virusa jak w banku, tylko pytanie kiedy sie rozwinie. Zadzwonil do Juniora, ktory wybieral sie do nas z wizyta, zeby nie przyjezdzal.
Junior oczywiscie wystraszony, bo on zawsze panikuje jak ja jestem chora, dzwonil jeszcze kilka razy, zeby sie upewnic, ze zyje;)
Zylam, ale co to za zycie?
Caly dzien miedzy sraczem i lozkiem, nie mialam sily siedziec, stac, ani chodzic.
Oczywiscie nic nie jadlam, bo i kto by myslal o jedzeniu, ale pilam litrami wode i Ginger Ale (tak to to "piwsko" co pija ciezarne Amerykanki:)))
Smieje sie bo kiedys tak wyczytalam gdzies na jakiejs polskiej stronie, a moze blogu, nie pamietam.
De facto Ginger Ale nie ma nic wspolnego z piwem i nie ma nawet 0.0000001% alkoholu, no ale jak ktos nie wie a widzi "Ale" i natychmiast kojarzy mu sie to z "piwskiem" to juz nie moja wina.
Wieczorem juz bylo lepiej, w poniedzialek rano wstalam bo juz nie moglam lezec, wszystko mnie bolalo. Wspanialy wybieral sie do pracy.
-- Jedziesz do pracy? - zapytalam.
-- A co mam robic? - odpowiedzial zdziwiony pytaniem.
-- No nie wiem, ale co bedzie jak sie rozchorujesz w pracy?
-- Eee nic mi nie jest, moze sie uda, ze nie zlapalem. Caly czas mylismy rece...
-- No nie wiem, ale co zrobisz jak Cie zlapie w pociagu z NJ do NYC, to przeciez ponad godzina jazdy.
-- Poprosze zeby mnie przypieli do dachu jak Romney zrobil ze swoim psem - zasmial sie i poszedl.
Wrocil wieczorem, bezpiecznie, ja czulam sie juz calkiem dobrze.
On zjadl rosolek, ktory mialam zamrozony, ja ciagle balam sie jesc, wiec zylam tylko na bananach i krakersach. Poszlismy do lozka ogladac tv przed snem.
Tuz po 22-ej Wspanialy powiedzial:
-- Jest mi dziwnie na zoladku... jakos tak ciezko.
-- Zaczyna sie, uwazaj - powiedzialam, bo przeciez mialam juz doswiadczenie.
-- Tak? To ja pojde i profilaktycznie rzygne, moze sie uda.
Poszedl, rzygnal profilaktycznie, a pozniej juz cala noc biegal nieprofilaktycznie.
Nie spalam do 2-ej, bo trudno spac jak ktos co chwile wstaje i znow na moment wraca.
Nie chcialam tez isc do drugiej sypialni na wypadek gdyby cos potrzebowal.
Rano stwierdzil, ze i tak poszlo mu lepiej niz mnie, ale czuje sie jak po lamaniu kolem.
Westchnelam gleboko, bo tak wlasnie ja sie czulam w poniedzialek.
Ja pojechalam do pracy, bo musialam, no i jestem juz po.
On zostal w domu z zapasem Ginger Ale i bananow. Ja zabralam ze soba rowniez banana i paczke krakersow.
Moze tak bedzie latwiej wrocic do diety...
Ale nie zycze najgorszemu wrogowi tego co przezylismy oboje przez te 3 dni.
Wspanialy jeszcze jutro bedzie w domu, bo ciagle jest bardzo slabowity.
 A dzis u mnie w pracy zlapalo naszego superintendenta budynku. Stal biedak i rozmawial i w pewnym momencie szybki zwrot i polecial do kibelka, ale z daleka juz bylo widac mala, mokra plame na spodniach. Ciekawa jestem jak sie biedak dostal do domu, bo akurat mieszka w New Jersey, mam nadzieje, ze dal rade. Straszne to jest.
Jesli ktos mimo wszystko dotrwal do konca tej obrzydliwej notki a mieszka w Ameryce, to niech sie zawczasu zaopatrzy w banany, krakersy i Ginger Ale.

A tu link do wszelkich informacji na ten temat:
http://abcnews.go.com/topics/lifestyle/health/norovirus.htm

I powtorze, bo nie wszyscy czytaja komentarze, a Lukrecja juz wspomniala o hand sanitizer, niestety nie dziala na te odmiane, tylko mydlo i woda, ktore z kolei nie zawsze mamy pod reka, za kazdym razem jak czlowiek cos dotknie.

70 comments:

  1. Ja pierdole!!!
    Banany mam Ginger Ale tez,krakersow polowa spizarni,no to moge zygac.
    A teraz ide powiedziec Pieknemu zeby mi nikogo poza domem nie macal;)

    Juz kilka lat temu przeszlam taka grype,lecialo z kazdej dziury i mialam wysoka goraczke,pamietam ze chcialam umrzec.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, tym razem zadne z nas nie mialo goraczki. Ja tez juz kiedys to mialam, chyba 10 lat temu i wtedy mialam goraczke, oraz cala "impreza" trwala dluzej. Tu na szczescie najgorsze jest 24 godziny, tylko tak daja w dupe, ze czlowiek sie boi pomyslec o jedzeniu:))

      Delete
    2. Dodam, ze strach przed jedzeniem jest zupelnie nieuzasadniony, bo nie ma to nic wspolnego z jedzeniem:) No ale wiesz sama jak to dziala;)

      Delete
  2. O ja piernicze, ale sie umeczylas.
    Jutro hand sanitizer bedzie w ruchu caly czas:)))
    Nie lubie Ginger Ale ale kupie na wszelki wypadek.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lukrecjo, hand sanitizer na ten virus nie dziala!! Tylko mydlo i woda, ale przeciez czlowiek nie ma mydla i wody zawsze pod reka i na tym polega caly problem, ze to sie tak szybko rozprzestrzenia. Ja nie lubie zadnej sody, ale Ginger Ale lagodzi zoladek i moze nie tyle hamuje, co lagodzi rzyganko;)

      Delete
    2. Tu masz link do najnowszych wiadomosci:

      http://abcnews.go.com/topics/lifestyle/health/norovirus.htm

      Polecam ten pierwszy film od gory, w grupie Videos tam wlasnie mowia, ze hand sanitizer nie jest skuteczna bronia:((

      Delete
  3. To ci numer. Grypa zoladkowa panoszy sie tu i owdzie, ale nie wiedzialem, ze at tak zjadliwie wirus mogl sie zmutowac.
    Pzryznam, ze w moim otoczeniu tez sie ta franca juz pare razy pojawiala, a mnie dopadla tylko jeden raz.
    No , ale ZYJE :)))))
    A teraz wracam do poprzedneigo watku

    ReplyDelete
    Replies
    1. My tez zyjemy:) Wspanialy wlasnie wstal i stwierdzil, ze nawet te ostatnie wlosy go bola:)))

      Delete
  4. to musiało być okropne, całe szczęście, że przechodzi po kilku dniach. Podziwiam Cię, nawet po takim ciężkim doświadczeniu żartujesz. Rzadko kto by się na to zdobył. Rzadko - może lepiej na razie nie używać tego słowa:x wszak zaraza do Europy jeszcze nie dotarła;)
    Miłego!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, zartuje, bo i co innego mozna robic, wszak jest juz PO. A to jest ten jeden z nielicznych przypadkow kiedy "rzadko" i "czesto" ida w parze:)))

      Delete
  5. Star, przestraszylas mnie. Wlasnie zrobilam sobie wagary z pracy. A jak sobie zrobilam takowe kiedys tam to wlasnie to cholerstwo mnie zlapalo. Za kare.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toya, to moze lepiej ze jestes na wagarach, jak by co to moze sie uda uniknac.

      Delete
    2. Star kochana jestes:) Bardzo potrzebne bylo mi jakies uzasaznienie, bo byczyc postanowilam sie do konca tygodnia.

      Delete
    3. Toyu alez prosze uprzejmie i na zdrowie:) zawsze tak powinnas myslec, wszystko ma swoja jasna i ciemna strone, czasem tylko trzeba rzecz/temat odpowiednio odwrocic.
      Ja zawsze mowie jak robie sobie wagary, ze na pewno ma jakis gleboki cel chroniacy mnie przed smiertelnym wypadkiem, kalectwem, upadkiem, zlamaniem konczyny, czy chocby katarem, w ostatecznosci wiatrem lub deszczem... no MUSI byc w tym cos pozytywnego:))))

      Delete
  6. Brr, doczytałam do końca i jakoś mi ciężko na żołądku ;-)

    ReplyDelete
  7. W ub. roku w Niemczech się owo paskudztwo panoszyło.Przede wszystkim trzeba przy tym b.b.b.dużo pić wody, żeby się nie odwodnić. I wcale nie ciepłe, tylko zimne płyny, bo zimne nie wzmagają odruchu wymiotnego.Moi
    w ub. roku przez to przeszli.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, herbate pilam do czasu kiedy jeszcze mysalam, ze to zwykla niestrawnosc, wtedy masz skurcze zoladka i chcesz czyms rozgrzac.
      Nie, nie podgrzewaalam ani wody ani Ginger Ale:))))
      Ja mialam juz raz jakies 10 lat temu ten sam przypadek, tylko wtedy trwalo to 3 dni ale z mniejszym natezeniem. Widocznie kazda mutacja jest inna;) Mimo wszystko, zadna nie nalezy do przyjemnosci.

      Delete
  8. Ja norovirusa przechodzilam dwa razy w grudniu i styczniu i rowniez nie zycze nikomu :-( wspolczuje Star :-(

    ReplyDelete
    Replies
    1. O rety!!! Dwa razy w tak krotkim odstepie czasowym? To mnie wystraszylas, bo ja mam nadzieje, ze skoro juz zaliczylismy to mamy z glowy na dlugi czas.

      Delete
    2. Dokladnie zeby byc szczegolowa pierwszy atak byl pod koniec listopada i skoczyl sie po 5 dniach czyli juz w grudniuba drugi atak byl 25 grudnia i trzymalo mnie 3 dni :-( przy czym ja mam dosc niska odpornosc czesto cos lapie :-(

      Delete
    3. Kurcze to nie wesolo. Ja z reguly nie lapie zadnych takich chorob i jestem dosc odporna, jak Wspnialy powiedzial, moge kamienie i zdechle zaby wpierdzielac i nic mi nie bedzie, no ale na wirusa nie bardzo mozna poradzic.
      Nigdy nie szczepilam sie przeciwgrypowo, mim, ze przeciez pracuje z ludzmi, korzystam ze srodkow masowego transportu, zadna cholera mnie nie bierze. Oczywiscie dopoki Wspanialy czegos nie przywlecze, bo on jest bardziej podatny i pozniej sie dzieli ze mna;)
      Tym razem to ja jego poczestowalam.
      Miejmy nadzieje, ze to bedzie koniec.
      A czy mozesz jakos wzmocnic odpornosc organizmu?
      Moze to glupie pytanie, ale ja sie nie znam.

      Delete
    4. Jasne, ze mozna wzmacniac odpornosc I naturalnymi metodami jak I farmakologicznymi niestety w moim wypadku zadne wspomaganie odpornosci nie wchodzi w gre przez dodatkowa chorobe przy ktorej nie moge zwiekszac ilosci przeciwcial :-(

      Delete
  9. Współczuję!!!
    Znam tylko lżejszą tego odmianę, a i tak dała mi się we znaki.
    Jedyny plus to znaczny spadek wagi. Chociaż po sezonie zimowym pełnym chorób, dalszy spadek wagi niewskazany ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Julio ten spadek wagi niestety szybko wraca, bo traci sie wode z organizmu, bez wzgledu na to ile czlowiek pije to nic sie nie zatrzymuje:( Ja mialam wrazenie ze jestem jak dziurawy dzban:)))

      Delete
  10. u nas w UK tez szaleje, to znaczy już się trochę uspokoił, pewnie do USA wyemigrował. Sznupek załapał go w Londynie i jeszcze się w grype przeistoczył. Moja siostra i siostrzenica to samo, rzygały jak na kreskówkach. Dwa statki pasazerskie zaróciły do portu bo na statku papieru zbrakło....wyobrażacie sobie? Na takije małej powierzchni 300 osób z Nurovirusem? Pozdrawiam i zdrowia życzę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sznupciu, u nas mowia, ze przyszlo to z Australii. A licho wie skad przyszlo, przeciez ludzie sie przemieszczaja wszedzie, lataja samolotami, jak sama piszesz statki pasazerskie (czytalam o tym) no i wystarczy tydzien, zeby zainfekowac caly glob.
      Straszne...

      Delete
  11. Ała, miałem kilka razy podobne przejścia więc tylko współczuć mogę. Zdrowia życzę wszystkim.
    A napisane świetnie mimo, a może dzięki tematowi.
    Kawał mi się przypomniał, a właściwie jego puenta:
    Rzadkie ma Pan nazwisko Panie Sraczka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niewidzialny, milo czytac, ze nawet na gowniany temat udalo mi sie dobrze napisac:))
      Kawal przedni:D:D

      Delete
    2. Pisze Pani zawsze dobrze, mało powiedziane; czasem jestem tylko marudny w wypowiadaniu swojego zdania...

      Delete
  12. To nie było obrzydliwe to było bolesne!
    Mam tylko nadzieję, ze wirtualnie tego złapać nie można :)
    Współczuję bardzo, ale jak widać poradziliście sobie dzielnie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mada, wirtualnie jestes raczej bezpieczna, ale jak pisalam wyzej ludzie sie przemieszczaja po calym swiecie i niestety ta zaraza wedruje bez paszportow:)
      Mysle, ze sam fakt, ze nam to przeszlo w miare lagodnie (24 godziny to w sumie nie jest tragedia) swiadczy o tym, ze ogolnie jestesmy zdrowi i mamy calkiem jeszcze odporne organizmy. Oslabiony organizm na pewno mialby sie gorzej.

      Delete
  13. Ja pierniczę :O!
    Nie chciałabym tego doświadczyć.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie zycze nikomu, ale jednoczesnie pisze o tym, zeby ostrzec i dac dowod, ze w razie czego da sie przezyc;)

      Delete
  14. Straszne scierwo! Wspolczje, i az boje sie wyjsc z domu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie dziwie Ci sie, ze sie boisz wyjsc, jak nie musisz to moze siedz w domu, ale czy to moze byc gwarancja?
      Nie wiem, na pewno zmniejszysz szanse, ale P. idzie do pracy, syn do szkoly... no szlag ciezko sie przed tym ustrzec.

      Delete
  15. Replies
    1. Zante, naprawde nie wiem, musze poszukac, doinformowac sama siebie i pozniej napisze. Wiem tylko, ze jest zalecany wlasnie przy wszelkich sensacjach zoladkowych jak rowniez na ciazowe nudnosci. Problem w tym, ze to ma byc ten "prawdziwy" Ginger Ale, produkowany przez firme Canada Dry, bo chyba tylko on jest robiony na wyciagu prawdziwego korzenia imbiru. Reszta to podrobki mimo, ze o tej samej nazwie.

      Delete
    2. Aaaaa, czyli najistotniejszy w tym jest imbir pewnie!

      Delete
    3. Tak Zante, wazny jest imbir, bo od wiekow jest ponoc wiadomym, ze ma wlasciwosci lagodzace problemy z zoladkiem. Wlasnie wyczytalam, ze nie musi to byc Ginger Ale, ale tez moze byc imbir pod kazda inna postacia, jak herbata lub wycisniety swiezy sok z woda, mozna nawet ponoc zuc kawalki imbiru w cukrze. Nie wiem jak sie to nazywa po polsku ale to takie przetworzone kawalki korzenia, ktore u nas mozna dostac w sklepach, najczesciej uzywa sie je do pieczenia lub gotowania.
      Ponoc kazda gazowana soda tez jest dobra, ale glownie w przypadku jesli dolegliwosci zoladkowe sa spowodowane zatrzymaniem gazow.
      Kurde jaki piekny temat:)))))))))))

      Delete
  16. O matko Star, tak Wam wspolczuje:) Okropnosc. Ja nie w Stanach ale juz za 12 godzin bede i zostane przez 12 dni!!!! Lomatko, gdzie ja sie pcham??? Nigdy o tym wirusie nie slyszalam, dobrze, ze jeszcze na koniec wpadlam do Ciebie na bloga. Trzymajcie sie oboje ze Wspanialym:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Uwazajcie w drodze, bo domyslam sie, ze jedziecie samochodem, myj rece wszedzie gdzie sie da!!!! Na kazdym postoju zaraz po wyjsciu z samochodu i przed powrotem.
      Moze Wam sie uda uniknac, w sumie jazda wlasnym samochodem bez kontaktu z innymi jest tym razem bezpieczniejsza niz samolot.
      Trzymam kciuki!!!

      Delete
    2. Nie, tym razem lecimy z Buffalo:)))) Ale i tak musimy uwazac, bo samolot to najwieksze skupisko swinstw, gorsze jak szpital:(((

      Delete
    3. Tak, w tym przypadku samolot jest gorszy. Uwazajcie!!!!

      Delete
  17. Byle to paskudztwo nie przwlekło się do Europy, bo mnie szlag trafi...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szczurciu, jak widac "szlag" tak latwo nie trafia, czego jestem zywym dowodem:)))

      Delete
  18. O biedacy:( Dobrze, że nie dłużej.Teraz chyba trzeba organizmy wzmocnić. Jakiś witaminy, zioła?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja jestem dzis jak skowronek, jakbym nie chorowala wcale, wiec raczej szybko nam to przeszlo. Wspanialy jeszcze troche narzekal z rana na kosci, ale ja wiem, ze po lezeniu plackiem, uzywaniu miesni, ktorych sie dawno nie uzywalo;) trzeba to po prostu rozchodzic.
      Ja w poniedzialek tez bylam jeszcze obolala, ale wczoraj juz normalnie.
      Ziola? Witaminy?
      Biore to samo miniumum co zawsze, jemy zwykle zdrowo, wiec jak tylko wrocimy do normalnego zarelka to sie pewnie wyrowna. Narazie to pomimo glodu boimy sie jesc:)))

      Delete
  19. Pierwszy raz przeszlam grype zoladkowa 10 lat temu dokladnie tak jak Ty, ciezko i bolesnie. Kazda nastepna byla latwiejsza, bo organizm sie uodparnia, czlowiek wie, co jest grane, gdy zaczyna sie ciezkosc zoladka i juz nic nie je. I zgodnie z zaleceniem pediatry dzieciowego: only odgazowana cola.
    Ostatnio mialam tak z pol roku temu, poznalam po czestszym nawiedzaniu kibla i bolu zoladka, ale fukcjonowalam normalnie.
    Tak, ze w ramach pocieszenia, moze nastepnym razem bedzie lepiej:D Oraz nie zycze Ci nastepnego razu. Oby to byl jedeny.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agula, zaskoczylas mnie ta odgazowana cola, bo u nas wlasnie wyczytalam (zeby moc odpowiedziec Zante), ze jesli dolegliwosci zoladkowe sa spowodowane zatrzymaniem gazow to poleca sie napoje gazowane, w sumie kazdy gazowany spelni role. Natomiast ogolnie na wszelkie zoladkowe tarapaty zawsze Ginger Ale. Ja zreszta nigdy nie mam ni nie pijemy zadnych innych napoi tego typu, ale Ginger Ale lubie miec, na wszelki sluczaj;)
      Moze faktycznie kazdy nastepny raz jest lzejszy, a przynajmniej krocej trwa.
      Tez mam nadzieje, ze nie bede sie musiala juz nigdy z tym zmierzyc;)))

      Delete
  20. O rety! Mam nadzieję, że przez czytanie bloga nie można się zarazić :) Ale to rzeczywiście paskudztwo. Nie tak dawno cała rodzina mojej córki na to cierpiała. Nie wiem czy to było to samo, ale objawy identyczne. Mam nadzieję, że już czujecie się lepiej?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Madame, mysle, ze to to samo, bo to grypa zoladkowa, tylko mutant moze nowszego modelu:))))
      Moja przygoda sie zaczela w nocy z soboty na niedziele, z nasileniem w niedziele, w poniedzialek bylam jeszcze bardzo slaba, ale juz siedzialam i blogowalam:))) A wczoraj (wtorek) juz bylam w porzadku i pracowalam.
      Wspanialy idzie dokladnie tym samym torem, tylko z 2-dniowym opozniniem:)

      Delete
  21. matko, ale Was zlapalo. cos podobnego miala moja kolezanka w pracy. caly ubiegly tydzien przesiedziala w domu.. wow. znaczy, ze i na 6th Ave juz jest ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Justyna, tak na pewno jest na 6th Ave i na SI tez pewnie jest:) Nie dotykaj Krzywoustej i bra buk nie dotykaj Billa tego od masazy pod prysznicem, za pomoca... no... zapomnialo mi sie....;/

      Delete
  22. To jest okropna choroba - współczuję!:(
    Miałam tę chorobę w ubiegłym roku i przyznam, że jest jedną z najpaskudniejszych jaka mnie dopadła. Nie muszę opisywać objawów, bo znane, ale wspomnę towarzyszących męczarniom łazienkowym, niewyobrażalne bóle kości. Jak to bywa z grypą i z tą trzeba wygrzać, wyleżeć, przeczekać, choć to nie jest w tej takie proste:( Jednak najbardziej pomógł mi lek, który przepisuje dla moich psów ich weterynarz Nifuroksazyd (Nifuroxazidum), lek co prawda ludzki, ale dedykowany także w przypadkach beznadziejnie nieludzkich;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak narazie udalo nam sie bez lekow, ktorych jak wiesz nie lubimy:)))) No ale gdyby byla koniecznosc, to zupelnie inna sprawa. U nas wyglada to tak, ze pierwsze 24 godziny sa na walke z lazienka, nastepne na wylezenie i pozniej juz z glowy. Jestem wlasnie drugi dzien w pracy i czuje sie tak jakby nigdy nic sie nie stalo.
      Moze taki typ:)))

      Delete
    2. myślę, że każdy jest innym typem;) Gdy moi byli chorzy nie jęczeli z powodu bólu kości, bo u nich skończyło się "tylko" na dolegliwościach żołądkowo-jelitowych;) Może to i lepiej;)

      Delete
  23. O, to do Was pózno cosik dotarło, bo u nas epidemia norovirusa już się zakończyła :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kamphora, a w jakim Ty rejonie swiata jestes? bo nie mam pojecia;)

      Delete
  24. Przerobiłam, wspólczuję. Tylko mnie trzyma z reguły kilka dni, bez haftów perskich i sraczki, za to żołądek jak solidny kawał betonu i samopoczucie czarowne zgoła. Plus odpowietrzanie intensywne na dwa końce, by nie być dosłowną. Wolę chyba normalną grypę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dla mnie rzyganie to najgrosze co mnie moze spotkac:)) Tak jak Wspanialy potrafi isc i profilaktycznie zaliczyc pawia, to ja wstrzymuje dopoki sie da:))) a potem nastepuje wybuch jak z wulkanu. Ale tak tego nie cierpie, ze wolalabym trojaczki rodzic.
      Tez wole normalna grype, ale nie dawali wyboru:D:D

      Delete
    2. Chamy jedne, powinny zostawić wybór - wirusik dla Pani, obligatoryjnie, Pani życzy sraczkę z pawikiem czy kaszelek z katarkiem w bonusie?:)

      Delete
  25. Niedawno ten wirus szalał na Wyspie i to przez długie miesiące. My mieliśmy go w zeszłym roku w wakacje - najgorzej miała Kamilka, bo ledwo się czołgała po nocy w łazience.
    To paskudny wirus, myślę że może być niebezpieczny dla słabszych ludzi i dzieci, ale jak wiesz, nie ma jak się ustrzec.
    Ciekawe, czy już sobie poszedł z Wysp, bo dzisiaj moja koleżanka z pracy rzygała 2 razy, a mnie się kręciło w głowie i czuję mdłości.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, trzymam kciuki aby to nie bylo TO.

      Delete
  26. Współczuję Wam tego ganiania wte i nazad do łazienki, żeby się paskudztwa pozbyć. Jako niezorientowany w amerykańskich produktach o Ginger Ale też bym pomyślał, że to piwo, bo ze mnie piwosz jak ta lala. Choć u siebie jestem raczej purystą lubiącym jeden gatunek i akceptującym kilka podobnych, to będąc na gościnnych występach lubię spróbować lokalnych marek. Nazwa jednak może zmylić. ;-)

    W tym roku już chorowałem, znaczy przez przysłowiowe 7 dni byłem "pociągający", tak że nie przewiduję do jesieni innych chorób, choć przy tych nowoczesnych wirusach odpornych nawet (jak słyszałem) na sok z cebuli, czosnek i wódkę z pieprzem to się nie zarzekam. :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mironq, dobrze, ze sa dwie lazienki:)) Co zwieksza szanse, ze sie do ktorejs dobiegnie bez wzgledu na to w ktorej czesci mieszkania czlowieka najdzie:))
      Ja mysle, ze z tym Ginger Ale, to w Europie ludzie sie sugeruja samym slowem "Ale", bo przeciez duzo irlandzkich piw to wlasnie Ale, nasze piwa nazywaja sie Beer, chociaz spotyka sie rowniez Ale. Tak czy inaczej wlasnie pytalam Wspanialego czy wie na czym polega roznica.
      Nie wie, wiec ja tez nie wiem:))
      Takie pociagajace grypy to zwykle Wspanialy przynosi do domu i pozniej mnie czestuje. Te "ganiana" przynioslam ja:))
      Te wspolczesne wirusy maja faktycznie tyle roznych odmian i mutacji, ze ciezko sie w tym polapac i jeszcze ciezej zabezpieczyc.

      Delete
  27. O rany, dopiero teraz doczytała, jak Was przeczyściło, dobrze, że już po wszystkim! Pozdrowienia serdeczne i trzymajcie się!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jestesmy czysci jak po colonoskopii:)))

      Delete
  28. Mam nadzieję, że czujecie się lepiej, dobrze?!

    Posyłam ciepłe myśli

    ReplyDelete
    Replies
    1. Juz jest po wszystkim, tylko notka zostala na wspomnienie;)) Na szczescie i niech juz tak bedzie:)

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...