Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, January 13, 2013

Poki co jest wesolo

Jak juz sie przyznalam w komentarzach i wczesniej wspomnialam w notce, czego oczywiscie nikt nie czyta, no ale na tym polega urok pisania bloga, ze ja juz mam (prawie) decyzje, a czytelnicy ciagle radza, bo niedoczytali. Nauczylam sie patrzec na to z przymruzeniem oka, chociaz tlumaczenie w prawie kazdym komentarzu tego co juz bylo napisane w notce czasem bywa upierdliwe;)
Tak czy inaczej wiedzac, ze w tym Peru bede miala duzo chodzenia, zabralam sie solidnie za walke z moim achillesem, bo operacji tym razem nie chce miec. Jest zbyt skomplikowana i rekonwalescencja zaczyna sie od lezenia plackiem przez 4 tygodnie.
Nie dam rady, po tygodniu mnie boli dupa, a co dopiero 4 tygodnie.
Razem wiec z moim doktorem bierzemy byka za rogi i walczymy innymi sposobami.
Przez dwie godziny dziennie mam lezec w bucie naciagajacym sciegno, leze, no moze nie zawsze dwie godziny, ale chociaz godzine, czasem sie udaje dwie (w kilku podejsciach).
Oprocz tego doskonale sa masaze w jacuzzi pradem wody skierowanym na sciegno. Oczywiscie na fizykoterapie tez nie mam czasu, to tak na wypadek gdyby komus przyszlo do glowy mi radzic;)
Wspanialy nie wie, ze mnie chodzi glownie o przygotowanie nogi na wyprawe do Peru, bo przeciez narazie nie wie nic o Peru, wiec po prostu mysli, ze nareszcie zaczelam sobie brac do serca polecenia lekarza. Przyznaje, ze jest w tym duzo prawdy.
I tak wczoraj wieczorem postanowilam znow zaliczyc jacuzzi.
Najczesciej to Wspanialy przygotowuje wanne, wlewa plyn do kapieli, sypie sol kapielowa, po czym napelnia wanne woda, a ja laskawie przychodze na gotowe.
Tym razem postanowilam, ze przygotuje sobie sama kapiel, bo zakupilam nowa sol pod wdziecznym tytulem "green tea" i cala w skowronkach pizgnelam tej soli tak jedna czwarta sloika, potem dolalam plynu do kapieli i odkrecilam wode.
Jak juz siedzialam w wannie, a tam mi sie zawsze nudzi to zawolalam Wspanialego, zeby przyszedl dotrzymac mi towarzystwa.
-- Ale po co ja mam tam siedziec? Jestes duza dziewcznyka dasz rade sama -  probowal sie wymigac, ale on zawsze probuje i konczy sie zawsze jednakowo, czyli siada na zamknietym sedesie i gadamy. Tak tez bylo tym razem, a zeby nam sie nie nudzilo, to jeszcze zapalilismy po papierosie, na brzegu wanny postawil popielniczke i palimy.
Siedze i trzymam noge w odpowiedniej pozycji, ale widze, ze piana w wannie zaczyna sie niebezpiecznie podnosic, juz nawet reke z papierosem musialam trzymac wysoko.
Wspanialy patrzy na te moja gimnastyke, ja mam coraz bardziej rozpaczliwy wyraz twarzy w koncu zapytal:
-- Ile Ty wlalas tego plynu do kapieli?
-- Oj ile? Przeciez nie mierzylam.
-- To widac...
Piana w tym momencie wlazila mi juz prawie do ust, wiec podnioslam glowe wyzej i dodalam:
-- To odleje troche wody, doleje swiezej i bedzie dobrze.
Jak powiedzialam tak zrobilam, ale niewiele to pomoglo i juz po dwoch moze trzech minutach znow mialam piany po czubek nosa.
-- I co teraz zrobisz? Wiesz jak bedziesz tak odlewac wode, to w bojlerze moze zabraknac cieplej - powiedzial Wspanialy patrzac jak sie gimnastykuje, zeby nie stracic rownowagi i nie wpasc glowa pod wode.
Siadlam prosto, zeby mi piana pozwolila mowic bez atakowania otworu gebowego i powiedzialam:
-- To moze ta piane trzeba zaczac wybierac... jakos sie jej pozbyc...
Zarechotal zlosliwie po czym wstal i poszedl do kuchni. Wrocil wyposazony w duza metalowa miske do mieszania salatek i ta micha zaczal wybierac piane i wyrzucac ja do kibelka. Problem w tym, ze co dwie miski musial spuszczac wode bo piana sie nie miescila w sraczyku.
Po kilku spuszczaniach wody piana ciagle stoi w sraczu, bo woda nie rozpuszcza jej  odpowiednio szybko, a ja caly czas produkuje wiecej piany(!!!)
No to moj maz wspanialy, zreszta nie bez przyczyny zwany tutaj Wspanialym, wzial sie na sposob i zaczal zapelniac piana umywalke. Nie powiem, pomysl byl dobry, ale znow woda z kranu w umywalce nawet jak jest ciepla to leci strumieniem w jedno miejce co powoduje, ze piana nie splywa tak szybko jak ja produkuje.
W miedzyczasie zauwazylismy, ze piana jest dziwnie pomaranczowego koloru, a na brzegach wanny tworzy wrecz brazowy osad. Ja tam siedzialam cicho i produkowalam piane, bo wiedzialam doskonale, ze ten kolor to od mojej nowej soli, ktora najwyrazniej jest nasycana jakims swinstwem, ale nieswiadom niczego Wspanialy patrzyl dziwnie a w koncu zapytal:
-- Co to za kolor? Raczej to nie jest mozliwe zebys byla az tak brudna...
-- No raczej nie... ale moze ja bylam czarna zanim weszlam do tej wanny... - zaczelam durnia odstawiac, bo nie bardzo mialam ochote przyznac sie do nowego wynalazku pod super tytulem "green tea". Ale Wspanialy nie odpuszczal i robil sie coraz bardziej dociekliwy:
-- Ty a moze Tobie sie cos przytrafilo ze strachu?
Ja pierdole!!! Faktycznie wyglada to jakbym sraczki dostala;)
Od razu przypomnial mi sie Ted Nugent z jednej z poprzednich notek i zoladek podszedl mi do gardla. No nie mialam wyjscia i musialam wyjasnic:
-- Nie pierdziel, nic mi sie nie przytrafilo, machaj miska, bo widze, ze nie nadazasz, a ten kolor to z soli do kapieli.
-- Taaaa z soli... zawsze uzywamy sol i jeszcze nigdy nie widzialem sraczkowatego koloru piany...
-- Kryste!!! Nie widziales bo to nowa sol!!!
I tak na jego machaniu i moim ciaglym produkowaniu wiecej piany zeszlo nam pol godziny mojego masazu;) Wylaczylam wiec jacuzzi i otworzylam odplyw wody.
-- No nareszcie - westchnal gleboko Wspanialy upychajac ciagle piane na przemian raz w sraczu, raz w umywalce - teraz chyba bedziesz musiala wziac normalny prysznic, bo ja Cie takiej brudnej do lozka nie wpuszcze.
-- Oj nie jecz, pewnie, ze wezme prysznic, ale widzisz mowiles, ze nie ma potrzeby dotrzymywac mi towarzystwa. I co? Mam nadzieje, ze sie nie nudziles? - odpysknelam zaczepnie.
-- No z takim szalencem jak Ty to sie trudno nudzic... tak to jest jak sie normalny czlowiek ozeni z wariatka.
-- Wariatka?!?! Normalny czlowiek?!?! Mam niby rozumiec ze ten normaly to masz byc Ty? Ty wcale nie jestes normalny - klocilam sie wlazac do kabiny prysznica.
-- Z tego co sie tu dzieje wynika, ze jestem normalny!
-- Nieprawda, normalni nie zenia sie z wariatkami, a wiec jestes taki sam wariat!
Wlaczylam wode, wiec nie slyszalam czy jeszcze sie bronil czy nie;P
Jak wychodzilam z kabiny to kleczal przed wanna i szorowal te brazowe zacieki.
-- Querwa to sie nawet ciezko zmywa. Nie uzywaj tej soli wiecej do kapieli.
-- Jak to nie uzywaj, ja mam jeszcze trzy czwarte sloika - powiedzialam cicho.
Uslyszal, podniosl glowe i powiedzial:
-- To moze reszte dosypuj do zupy, ale ja juz nie chce tego myc...
"Dosypuj do zupy" czy normalny czlowiek wpadlby na taki durny pomysl?
Jedno warte drugiego...

33 comments:

  1. Mało się nie posikałam ze śmiechu! Wy jesteście obydwoje szaleni, ale muszę przyznać, że to Ty prowokujesz! Wspaniały ma wspaniałe życie z Tobą! I się nie nudzi - szczęściarz!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie no na nude nie moze narzekac, czasem sie tylko troche napracuje:)))

      Delete
  2. Ło matko i córko... Poryczałam się ze śmiechu, aż cała rodzinka w postaci syna i kota przyleciała przerażona mnie ratować. Jak mnie zobaczyli z tuszem cieknącym po policzkach to przerażenie im minęło, szczególnie kotu. Jesteście Wspaniali oboje :))
    Czytając Wasze perypetie z pianą, przypomniała mi się scena z filmu "Poszukiwany, poszukiwana", kiedy Wojciech Pokora w przebraniu gosposi gotował makaron i ten makaron, jak Wasza piana, przyrastał i przyrastał, a Pokora tylko dostawiał nowe garnki i przelewał powstającą nadwyżkę. Cudowne :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Fruti, dokladnie tak to wygladalo:)) Biedny Wspanialy uwijal sie jak mogl, a piany nie ubywalo tylko przybywalo. Moglam co prawda wylaczyc te maszyne na kilka minut, ale przeciez ja sie MASOWALAM;))

      Delete
  3. narobiłaś dubeltowo tej piany, bo i z płynu i z soli - zdolna bestyjka jesteś:))
    Do zupy to bym może tej soli nie sypała, ale jak spadnie śnieg i ściśnie mróz to na chodnik przed domem jak najbardziej - tak robią drogowcy w Polsce - sypia sól tylko może niekoniecznie taką do kąpieli:))))
    Nudno i smutno to u Was nigdy nie jest:)
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mada, sniegu nie widze juz druga zime:) Mroz? No coz jak jest -5C to juz jest chyba najwyzszy mroz w NYC:))
      U nas tez sypia sola, ale taka specjalna drogowka jak zwir, jest szara i wlasnie drobna jak zwir. Mysle, ze w Polsce tez takiej uzywaja.
      Tak ze te sol kapielowa to chyba jednak bede serwowac Wspanialemu, skoro tak sobie wymyslil:)))
      Troche to dziwne, bo sama sol sie nie pienila, a moze byla za gruba i musiala sie rozpuscic zeby narobic tyle piany.
      Tak czy inaczej mielismy pamietny wieczor:)))

      Delete
  4. no jeszcze możesz robić figurki z masy solnej :-)
    ja bym tą pianę przez okno wypierdzieliła hahaha ze niby takie bańki mydlane !!
    ale zastanawiałam się dlaczego nie wyłączyłaś jacuzzi no ale tak masz rację Ty się masowałaś hihhi

    pozdrów Tatka bo ja go cały czas kocham tylko nie pamiętam prawą czy lewą komorą hahaha

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, figurki z masy solnej:))) Nie mam pojecia jak sie to robi, ale pomysl jest dobry, na pewno lepszy niz zupa;)
      Przez okno sie nie da, bo okno w lazience male, ale przyszlo mi do glowy po fakcie, ze mogl te piane upychac w kabinie prysznica:)))
      Dzieki za pozdrowienia dla Tatka - przekaze:)
      Tez juz nie pamietam ktora to byla komora, ale Tatek tym bardziej pewnie nie pamieta;)

      Delete
  5. Każde z Was szykowało formę na wyprawę...tyle, że Wspaniały nieświadomie, bo przecież miał niezłą gimnastykę z tą pianą.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Uwijal sie dosc sprawnie i szybko, wiec to faktycznie byla zaprawa;)

      Delete
  6. Kwiczałam w głos;)Jesteś doskonała na przebudzenie i czarne myśli!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, ladnie to tak? Z mie sie smiac?

      Delete
    2. Może powinno mi być wstyd...ale nie jest:)Hłe hłe -a Twój Wspaniały zasłużył na ksywkę w 100%;))

      Delete
    3. Mowisz, ze wstydu za grosz nie posiadasz;) Pewnie dlatego Cie lubie, bo ja tez;)))

      Delete
  7. Składam reklamację - nie wolno mi się aktualnie ani głośno śmiać, ani dostawać czkawki :) A tu dostałam czkawki od powstrzymywanego rechotu :)))
    Swoją drogą, ciągle narzekam, że sól moja się prawie w ogóle nie pieni :D Będę musiała zamówić od rodziny z NY, bo Ty masz za duzo a ja za mało :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kamyk, ja ta wsciekla sol kupilam juz dawno w czasie jakiejs konferencji kosmetyczek, tylko mi sie zabylo ze mam:) Teraz wiem, ze mam:))

      Delete
  8. Cosik mi sie wydaje, ze to kosmici od czasu do czasu wrzucaja do jacuzzi jakies "brazowe gowno", bo ja soli nie uzywam, tylko "piane w plynie" a opisany przez Ciebie problem jest mi dosc dobrze znany, szczegolnie gdy wnusieta odwiedzja mnie w celu wspolnej kapieli.
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, masz racje, ale u nas to zwykle sie pokazuja drobne farfocle, to brazowe gowno bylo zdecydowanie od tej soli. Wspanialy dolewa bleach do wody i wlacza puste jacuzzi zeby sie te farfocle wyplukaly. Ale jak sie dlugo nie uzywa to niestety sa;/ Jak uzywamy regularnie tak chociaz raz w tygodniu to ich nie ma.
      No ale z jacuzzi to jak z kazda zabawka jak nowa to sie czlowiek cieszy, a potem zapomina, ze ma:))

      Delete
  9. Wspaniały musi mieć jaja ze stali i trzymać nerwy na wodzy (a może odwrotnie ?) przy tych Twoich pomysłach. Choć podejrzewam, że też od czasu czymś się rewanżuje... ;-)

    A swoją drogą to sytuacja, kiedy ktoś zrobi coś nie tak i później chce pomocy przypomina mi nieco tę z gotowaniem, tyle że w drugą stronę. :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaja ze stali:D:D no moze i ma, ale wiem na pewno, ze w tym chlopie nie ma jednego nerwa;))
      On sie nie rewanzuje, bo on w przeciwienstwie do mnie jest bardziej stateczny w takich sprawach;) Raz co prawda sam wlal za duzo plynu jak oboje siedzielismy w jacuzzi ale wtedy sam wylazl z wanny i z dupa ociekajaca piana zapitalal do kuchni po olejek, ktory ja tam przez pomylke zostawilam;/ Bo jak sie doleje olejku do wody to piana niknie, ale w moim przypadku to i olejek nie dawal rady;)
      Jemu sie raczej rzadko zdarzaja takie sytuacje, on podchodzi do wykonawstwa w sposob bardziej naukowy, ja jak podpala:)

      Delete
  10. oj z ta pianą już kiedyś chyba olejkiem walczyłaś, a Peru (moje ukochane Peru)jest cudowne... ostrzegam, dla mnie rzucie liści koki dla walki z chorobą wysokościową było zabójcze... zmarnowałam przez to jeden dzień..

    Jeśli będziecie w Silustani pozdrów ode mnie góry i jezioro, i dzieciaki w szkole ćwiczące do ryku z megafonu ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chwilko, dobrze pamietasz z ta piana;) Nawet sobie przypomnialam, ze do kuchni to Wspanialy zapierniczal juz po zwykla oliwe z oliwek, bo zabraklo olejku w laznience:))

      Ciekawa jestem jak zareaguje na Peru, bo w Meksyku City spuchlam w ciagu godziny strasznie, ale wrocilam do hotelu i przespalam dwie godziny i minelo. Musze sie tez poradzic doktora co zrobic w razie czego.
      O lisciach koki nie slyszalam.

      Delete
    2. to może być efekt lotu, moja ciotka tak ma, że po locie zawsze ma spuchnięte nogi, trzeba brać przed lotem heparynę, to podobno pomaga, zresztą najlepiej zapytaj lekarza ;)

      Delete
  11. Zazdroszczę tego Peru :-) a sytuacja z piana, no się chichrałam tak, że kolega z pracy patrzył jak na wariatkę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O Peru juz mam w glowie nowa notke;)) A piana byla tym razem faktycznie zwariowana, ja sie tylko smialam w tej wannie jak glupia a Wspanialy probowal reka upychac:)))

      Delete
  12. Jak sobie wyobrazilam jak akcja z piana wygladala to przez 10 minut sie nie moglam przestac smiac, pomijajac fakt, ze mialam deja vu sprzed paru lat, i wtedy sobie obiecalam, ze nigdy przenigdy zadnego plynu nie wleje.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No co Ty? Obiecalas, ze nie wlejesz plynu? Ja kocham takie kapiele w plynach, solach, olejkach... wiesz, Wspanialemu przejdzie i znow kiedys tej soli uzyje;)))

      Delete
    2. chwilka, ja myslalam, ze z tymi liscmi koki to takie "urban legend".

      Delete
  13. Stardust, omal się nie udławiłam... gumą do żucia którą miałam w ustach czytając tę notkę. I bolą mnie mięśnie brzucha od śmiechu :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ha, a wiesz o czym to swiadczy jak bola miesnie brzucha od smiechu? Mnie znachor uswiadomil, ze to trzeba cwiczyc;))) Ale jeszcze sobie tego do serca nie wzielam bronbuk;)))
      Na gume uwazaj, chociaz ponoc jak wpadla to i wypadnie, ale...

      Delete
    2. O czym świadczy?
      a) śmiałam się za bardzo
      b) mam niewytrenowane mięśnie brzucha
      c) jutro będę miała zakwasy?
      Wolę mieć zakwasy i zmarszczki od śmiechu niż buzię w podkówkę od smutania się :)))))
      Gumy nie połknęłam choć było blisko.
      A ja po spuszczeniu wody z wanny po kąpieli znalazłam na dnie.... garść żwiru!

      Delete
  14. Trzeba bylo ta piane do kabiny prysznicowej wpieprzyc:-)

    ReplyDelete
  15. super, super!!! uśmiałam się z Twojej przygody.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...