Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, March 24, 2013

Balaganiary - kochajcie okularnikow!!!

Notka bedzie krotka, ale za to bardzo tematyczna.
Jak wszyscy juz chyba wiedza sprzataniem naszego domostwa zajmuje sie Wspanialy, bo mnie, typowej balaganiarze co to tylko jak juz koniecznie trzeba ogarnia rynek, nie mozna polecic tak waznej funkcji.
Zawsze pisalam, co dzis musze odszczekc, ze Wspanialy jest najlepsza sprzataczka jaka kiedykolwiek posiadalam, a troche ich bylo.
Musze odszczekac, bo dzis zalozylam okulary i wzrok mi sie poprawil zupelnie niepotrzebnie;)
Okulary to zuo!!!
Polazlam w tych okularach do kuchni, nie to zeby pierwszy raz w zyciu, bo zawsze jak jestem w kuchni to okulary mam na nosie, ale wtedy moj wzrok zwykle skupia sie na cebuli, marchewce tudziez kielbasie. Dzis sie rozejrzalam dookola i... hmm szafki kuchenne jakos tak dziwnie wygladaly. Powinny byc kermowego koloru i sa, ale...
Zaczelam sie przygladac i wyszlo, ze tu i owdzie maja jakies zacieki, krople chujwiczego.
Juz zaczelam robic notke mentalna, zeby jakos miedzy wierszami wytknac to Wspanialemu, ale szybko zaniechalam i to z dwoch powodow.
Po pierwsze moje dwa poprzednie malzenstwa nauczyly mnie, ze jak mezczyzna cos robi z wlasnej nieprzymuszonej woli to nigdy, ale to nigdy nie wolno narzekac, ze robi to niedokladnie, lub co gorsze pokazywac, ze my potrafimy lepiej. Wiadomo bowiem, ze mezczyzna robiac cos nawet z wlasnej i nieprzymuszonej woli podswiadomie jest nastawiony na to zeby robote spieprzyc co da mu pewnosc, ze bedzie z niej zwolniony w przyszlosci. Dlatego chwale i nawet jesli cos poprawiam to tak zeby nie widzial, nie slyszal i generalnie o tym nie wiedzial.
Po drugie przypomnialam sobie, ze w/g umowy wstepnej Wspanialy w kuchni jest odpowiedzialny tylko za powierzchnie choryzontalne, te pionowe, do ktorych niestety zaliczaja sie drzwiczki i boki szafek to moja dzialka, jak rowniez wnetrza tychze szafek.
Coz mi bylo poczac, nawet nie probowalam przypomniec sobie kiedy to ostatni raz mylam te szafki, domyslam sie, ze moglo to byc 3 lata temu (przed przyjazdem Spt), wzielam wiec reczniki papierowe i Windex i wprawilam raczki w ruch;)
Nie jest to zadna prawdziwa robota, bo na szczescie wlasciciele domu tez chyba leniwi z natury, bo wszystko jest gladkie i pokryte laminatem, a wiec latwe w uzytku.
Ponioslo mnie tez w tych okularach na nosie do lazienki....
Siedze na kibelku i podziwiam jak tu ladnie Wspanialy wysprzatal, jak wanna lsni i nawet pojemniki na swieczki pomyl i powkladal w nie nowe tea lights. I w pewnym momencie taka zachwycona spojrzalam na bok wanny.
O kurwa!!! Kurz!!!
Przyjrzalam sie jeszcze na wszelki wypadek, no faktycznie kurz, trzeba bedzie poprawic i to szybko, poki Wspanialy nie wroci, bo wlasnie zostal oddelegowany z misja odwiezienia prania do pralni.
Tak, tak wiem, jest niedziela palmowa.... i co z tego? :)))
Zlapalam szybko butelke z Windexem i nastepne kilka recznikow papierowych i jak lecialam do lazienki to sie otworzyly drzwi...
Na szczescie to Junior, ktory ma klucze i wczesniej uprzedzal, ze przyjedzie rano po odbior zarcia ktore mu zakupilam wczoraj na Greenpoincie.
-- Kryste!!! Swiat sie konczy? Moja matka sprzata?! - powital mnie rozbawiony.
-- Ciiicho, nie sprzatam... tylko...
I musialam zgrzeszyc ciezko i wlasnemu synowi przyznac sie do spisku.
-- Oj mamo, nie rob problemu biedaczysko sprzata cala chalupe, po prostu nie zauwazyl.
-- Jak to nie zauwazyl? Przeciez on nosi okulary zawsze, to ja zakladam tylko do zadan specjalnych.
W tym momencie Junior wybuchnal takim smiechem, ze sie ziemia zatrzesla, bo Junior kawal chlopa jest, czyli wzrostu a przy tym i wagi slusznej.
-- Co w tym takiego smiesznego?
-- Mamuska, badzmy szczerzy, gdyby on mial dobry wzrok i sluch to by sie z Toba nie ozenil i to Ci mowie ja, Twoj syn, ktory Cie zna jak zly szelag i ciagle kocha.
Zostawilam to bez komentarza, bo wiem, ze jest w tym duzo racji;))

65 comments:

  1. Replies
    1. Vremis, piekne jak piekne, ale prawdziwe:)

      Delete
  2. Dzieciaki sa szczere. Ja tez pare razy cos podobnego uslyszalam;))) No a chlopy maja szczere checi I to sie liczy najbardziej. To, ze ich standard sprzatania odbiega od naszego, to juz nie jest istotne. Ja tez poprawiam cichaczem po D:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, ja bym za chinskiego boga nie posprzatala tak dobrze jak on to robi. Tylko te okulary na nieszczescie zalozylam:))

      Delete
  3. oboje mamy okulary, ktore nosimy zawsze, dlatego tez i pania do sprzatania, Miska uzwyam do prasowania i do utrzymywania mi porzadku w dokumentach, a skoro ten porzadek utrzymuje, zajmuje sie takze tym wszystkim, bo ja jako geniusz ogarniam tylko chaos ;)))

    moja Straszna stwierdzila w inna strone, ze Misiek powinien sie cieszyc, iz poznajac go nie nosilam okularow :)))

    ReplyDelete
  4. Wiesz, ja już kilkanaście lat wcześniej odkryłam, że do sprzątania to muszę wkładać okulary "do bliży", bo wtedy mam pewność,że będzie to dokładnie oczyszczone, gdy pracuję w tych do dali- bywa różnie.I masz rację - gdy mój coś od wielkiego dzwonu sprzątnie, to nawet jeśli to zrobi niedokładnie to się nie wychylam i też poprawiam gdy go nie ma:)))). Wychodzę z założenia, że mam i tak dzięki temu mniej do zrobienia.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, do tej pory poprawiam systematycznie lyzki i mieszadla na wieszaku, oraz noze w stojaku:)) Do sprzatania to naprawde nie moglabym sie przyczepic, na pewno nie z moimi zdolnosciami w tej dziedznie;))

      Delete
  5. Popieram, poprawić po cichu i nie jęczeć :-)Zresztą mnie Małż też poprawia w kwestii mycia podłóg :p

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, ja mam tak dwie lewe rece do sprzatania, ze az dziwne, ze cos zauwazylam;) Praktycznie to nawet odkurzacza nie potrafie wlaczyc;) Kiedys musialam i byl przestawiony ze szczotki podlogowej na rure to za nic nie moglam wykapowac czemu warczy a nie dziala. Nawet do kolezanki zadzwonilam po porade:))

      Delete
  6. Do kuchni z zasady wchodzę bez okularów - to królestwo mojego męża, więc co się będę nadwyrężać. Od czasu do czasu moja córka wpada tam ze szmatą, więc jestem pewna, że nie zarośniemy brudem ;)
    Resztą zajmuję się sama (oprócz odkurzania odkurzaczem), ale już nie jestem taka pedantyczna jak kiedyś. W końcu - czy to jest w życiu najważniejsze???

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha, wlasnie wyzej pisalam, ze mialam problem z wlaczeniem odkurzacza:))) Nie sprzatam juz od lat, dokladnie od czasu kiedy zamieszkalismy razem, czyli 9 lat minelo w listopadzie. Za to kuchnia to moje krolestwo, w piatek Wspanialy mial zrobic salate do obiadu to sie smialam, ze cebule rabal chyba tasakiem, tak byla grubo pokrojona:))) Ale on sie boi nozy;) Ja kroje jak pergamin.
      Ale co tam, zjedlismy:P
      I masz racje, w zyciu jest duzo wazniejszych spraw niz posprzatane mieszkanie. Uznalabym to za kleske zyciowa gdyby mnie po smierci pamietano tylko ze wzgledu na "podlogi z ktorych mozna jesc":)))

      Delete
  7. Odkad zaczelam nosic okulary na codzien a nie tylko do czytania, mam znacznie wiecej pracy w domu.
    Star! Nie czepiaj sie:)))) A okulary zakladaj tylko wtedy kiedy musisz:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Poki co uzywam okulary do czytania tylko, ale wlasnie problem w tym, ze czlowiek juz potrzebuje je w kuchni, bo tam czesto jest precyzyjna robota:))
      Oj czepiac sie nie bede, bra buk:))

      Delete
  8. Znaczy braliscie slub bez okularow i biedaczek nie zdolal Twoich wad zauwazyc? A teraz juz za pozno? Dobrze zrozumialam?
    Ty dopiero zrozumialas pewne oczywiste prawdy w trzecim zwiazku, ja swojego od poczatku chwalilam, choc po nim w sekrecie poprawialam. Bo chlop jest jak pies, pochwalami zyskuje sie wiecej niz karami. I ciesz sie, ze Wspanialy polskiego nie zna, gdyby to przeczytal...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pantero, bo Ty madra kobieta jestes!!! Ja to sie musialam wszystkiego nauczyc droga bledow i wypaczen;))
      A z okularami to u nas jest tak, ze ja zakladam tylko do czytania i prac precyzyjnych;) Wspanialy nosi okulary nonstop, jest to pierwsza rzecz jaka zaklada rano i ostatnia jaka zdejmuje wieczorem. A wiec slub bralismy ja bez i on w okularach, ale wiesz jak to jest - milosc jest slepa, a slub dopiero otwiera oczy;)))
      On nawet jak by przeczytal to nic by sie nie stalo ani zmienilo, ten typ nie ma jednego nerwa;)))

      Delete
    2. Aaa, czyli Wspanialy przejrzal dopiero po slubie na oczy swe blekitne(?), czyli wzrok mu sie drastycznie poprawil.
      Ja tez bez moich binokli ani rusz! Czytanie, blogowanie, szycie i takie tam.
      A za madra tez nie jestem, lyknelam troche wiedzy o ukladaniu psow, zastosowalam, dzialalo, wiec przy tym pozostalam :)))

      Delete
    3. Teraz rozumiem, problem w tym, ze ja nigdy psa nie mialam. Musialam sie uczyc na mezach:)))

      Delete
    4. Chyba kupię sobie psa do ćwiczeń :D

      Delete
  9. Ja okularów nie noszę, ale i bez tego dużo widzę. Czasem nawet za dużo. Wszystko przez wysoko rozwinięty zmysł obserwacyjo-rejestracyjny. Znajomi czasem nawet bawią się w zakłady pod nazwą: "ciekawe czy Marcin zauważy". I zauważa. :) Bywa nawet, że lepiej wiem gdzie ktoś coś ma w domu, niż sami domownicy. ;)
    Ostatnio moja cecha odebrała wszelkie argumenty, pozwalające winowajcy zniszczenia mojego laptopa, wyparcia się winy. Ale ten, wbrew faktom i logice, i tak twierdzi, że to nie on i o niczym nie wie.
    Czasem więc widzieć/wiedzieć za dużo to problem, a nie zaleta. Ale tylko czasem. W większości przypadków to się baaaardzo przydaje. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martin, przydaloby sie zebys czasem wpadl z wizyta... ale nie za czesto;))))

      Delete
    2. Ja to bym nawet chętnie skorzystał. :)

      Delete
  10. czyli że co ? po żadnym pozorem nie mam sobie sprawiać okularów w przyszłości ???
    pamiętaj o buziaczkach dla Tatka

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, unikaj okularow jak ognia, lepiej sie naucz robic na macanego niz zalozyc to swinstwo, ktore tak zaostrza wzrok;)
      A Tatek przylata w czwartek, juz sie nie moge doczekac:)))

      Delete
  11. A tam! Dużo racji. Zapytaj Wspaniałego i On na pewno potwierdzi, że trudno orzec co w Tobie seksowniejsze: uroda czy mózg.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie bede juz pytac, bo kiedys zapytalam:))) Powiedzial, ze to bylo chwilowe zacmienie umyslu:)))))

      Delete
    2. Ach! Ci Amerykanie! Kota ogonem wykręcają

      Delete
  12. Pamiętam dzień( mimo,że było to dość dawno) w którym pierwszy raz weszłam do kuchni w okularach.Myślałam ,że zemdleję z wrażenia.
    Od tamtej pory, tak jak Ataner, mam znacznie więcej pracy w kuchni.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teniu, ja wlasnie rozwazam jeszcze jedno wyjscie, przeciez okularow mozna nie myc i tez bedzie swiety spokoj:)))
      Buziam:**

      Delete
  13. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  14. Łomatulu! To jak jedno jest od poziomu a drugie od pionu, to jak tu poćwiczyć linie równoległe??? :P
    P.S. Też straszną bałaganiarą jestem, teraz mam na chacie problem w postaci pedanta. Czasem się bierze za mopa i inne takie, wówczas wolę nie patrzeć JAK to robi ;)

    P.S. Ten "xx" przed chwilą to ja - widzę, że i tu jak już wlazłam to od razu robię bałagan :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Antares, pedant moze byc dobry i nawet pozadany pod warunkiem, ze sam sprzata. Moj byl pedantem, ale juz mu przy mnie troche przeszlo;) Ciagle sprzata 100% dokladniej niz ja, ale juz nie tak czesto jak na poczatku bywalo;/

      Delete
    2. Dokładnie! Grunt to doprowadzić do sytuacji, gdy on sam NIE chce bym broń borze była przy owym sprzątaniu. Ba - doprowadziłam do tego, że nie chce bym była w kuchni gdy on gotuje dla siebie obiad, co robi praktycznie codziennie :P.
      Jestem STRASZNA :D

      Delete
  15. Ojtam:)))))

    Ja sama po sobie muszę sprzątać,kiedy założę okulary!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Slowem Dorko, los wie co robi, pozbawiajac nas w pewnym wieku ostrosci widzenia dba o to zebysmy sie nie przepracowaly:))

      Delete
    2. Star,w pewnym wieku i nie każdemu,więc niestety do sprzątania muszę ubierać okulary:)))

      Delete
  16. jedyne wyjście to nie zakładać okularów i spokój ducha zapewniony :))) A synek... cóż ... nieodrodny potomek swojej matki :))))))
    Jak zwykle ubawiona przesyłam gorące pozdrowienia :)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tak, Emko, synek dokladnie na zasadzie, ze "niedaleko pada jablko od jabloni";))

      Delete
  17. Piękne:) chwilowo i meza i sprzątaczki nie posiadam, ale jako balaganiara zapamietam, aby pod żadnym pozorem okularow nie zakladać;)

    ReplyDelete
  18. Ups... mam wrażenie że o mnie i o Księciu Małżonku można powiedzieć dokładnie to samo;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko, dobrze wiedziec, ze nie jestem sama:)))

      Delete
  19. Zabilas mnie, jesooo dawno sie tak nie usmialam, jakbym siebie w ostatniej akcji widziala ( po zmianie szkiel kontaktowych na silniejsze).
    Odkurzacz, windex i tilex byly w ruchu,

    ReplyDelete
  20. 3 dni temu trzeba było tą notkę umieścić!!! To by nie byłoby focha u nas :)
    W piątek przyjechały meble do kuchni. Ja z racji swego stanu, nawet na krzesło nie mogę wejść, więc Osobisty mył górne szafki. A jak zakomunikował, że skończył, chciałam zacząć talerze wstawiać i co? Półki, do których sięgałam były częściowo zakurzone. Wydaje mi się, że grzecznie i z uśmiechem powiedziałam, że "te są zakurzone". Twierdził, że na pewno starł, ja na to, że wierzę, ale kurz jest :) I w efekcie wybuchła awantura, ja się popłakałam, brzuch mi zaczął wtórować i Osobisty zniknął za drzwiami pokoju z fochem sięgającym strychu.
    I to Twoja wina, Star :D Trzeba było tą notkę umieścić w sobotę :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kamyk, ja rozumiem, ze sie spoznilam i bije sie w piers przyznajac sie do winy, ale Ty to nawet za te talerze nie powinnas sie brac tylko lezac pokazywac paluszkiem co gdzie postawic:))

      Delete
    2. Bardzo słuszna uwaga o paluszku :)

      Delete
  21. U nas panuje podział. Choleryk ogarnia salon z aneksem, i sprząta psie gówienka na tarasie, a ja ogarniam łazienkę i od czasu do czasu sypialnię, do której tygodniami nie zaglądamy (śpimy w salonie, a w sypialni urzęduje wolnobytujący szynszyl ;) ). Ja zazwyczaj nie mam czasu, a jak mam czas, to nie mam siły. W rezultacie Choleryk ma zawsze czyściejszy teren. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sue, u nas tez panuje podzial;) Ja gotuje (jak musze) a Wspanialy robi cala reszte;) Sprzatania nienawidze, wiec skoro chcial zrezygnowac z platnej pomocy to automatycznie musial przejac paleczke.

      Delete
  22. u mnie to podobno nie ma podzialu, ale jest to oczekiwane ze ja to zrobie , no i pomoge z wykanczaniem domu, kladzeniem kafli, malowaniem etc. a potem pada pytanie " czy ten garnek ect to tu dlugo bedzie stac?" - chcialoby sie wrzsnac , ze jak przeszkadza to niech sprzatnie - ale sie czlowiek/baba nauczyla trzymac jecyk za zebami ...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wioletto, ja chyba nigdy nie umialam "trzymac jezyka za zebami", albo moze mam jezor za dlugi:)) Ale pamietam jak w pierwszym malzenstwie (smarkula bylam bo mialam 20 lat) mialam ambicje byc dobra zona, wiesz superkobieta;) i gotowalam krupnik specjalnie dla meza, bo ja krupniku nie lubie. A on powiedzial cos co ja uznalam za niestosowne. Wzielam caly garnek tego krupniku i spuscilam do sedesu.
      Pol godziny pozniej zapytal "to co z tym krupnikiem?" a ja na to "mieszkamy na 10 pietrze, spuscilam go do kibla 20 minut temu, lec na trzecie pietro moze jeszcze troche zlapiesz". Taka juz natura nieokrzesana, nieokielzana i pewnie stad te dwa nieudane malzenstwa, bo oni mysleli, ze sobie mnie wychowaja. Niestety to sie nie udalo rodzicom, wiec szanse kazdego nastepnego ochotnika na wychowawce byly juz duzo mniejsze.
      Wspanialy akceptuje w pelni jaka jestem i to dziwne, ale przy nim jestem prawie... idealna;)))

      Delete
    2. Star: I tu obrechotałam się straszniście :)))))
      Ja też w pierwszym małżeństwie byłam ambitną żoną dążącą do bycia ideałkiem. I mi przeszło :). Z obecnym "rzeczonym" zdarzyło się kilka prób zwrócenia mi na coś uwagi (na początku), co zawsze było odparte krótką piłką w rodzaju "masz dwie rączki?" albo "czyż nie pracujemy oboje? - to domem też się zajmujemy oboje" tudzież wersja hardcore "wiążąc się ze mną nie zyskałeś pomocy domowej, kucharki i zaopatrzenia"...i już nie ma podobnych wycieczek :)))

      Delete
    3. ja to idealna nie jestem, daleko mi do tego. Slubny nie jest zly, utalentowany w wielu dziedzinach- dom calkowicie sami wybudowalismy bez kontraktorow. Ale ze chorobliwie pracowity to zglupiec mozna - tyle ze po prawie 30 latach razem czasami sie zastanawiam ...

      Delete
    4. Wioletto, po 30 latach to juz sie nie ma nad czym zastanawiac, po prostu udaj ze nie slyszysz, nie widzisz i rob swoje:))

      Delete
  23. "Tylko nudne kobiety mają idealnie posprzątane domy" - kiedyś gdzieś to wyczytałam i pamiętam.

    A Twoja cenna uwaga o nieprzymuszonej woli mężczyzn rozłożyła mnie na łopatki. You are my sunshine :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. To musi byc swieta prawda Izabelko:) Bo i jak kobieta, ktora wiecznie lata ze szmata moze miec czas na cos innego;))
      A mezczyzni naprawde tak robia i to nawet nie mozna ich za to chyba winic, to jakies podswiadome jest;P

      Delete
  24. poczekaj jeszcze ze dwa lata - przyjadę znowu - będzie pretekst do sprzątania :)))

    co do okularów. mój obecny partner ma za słabe szkła. ewidentnie. zawsze jak zaczynamy temat umówienia wizyty u okulisty bardzo poważnie się waham czy powinnam do tam wysłać na siłę czy wręcz przeciwnie. bo co będzie jak PRZEJRZY NA OCZY ? ;DDD

    ReplyDelete
    Replies
    1. To moze poczekaj az minie okres zglaszania reklamacji:)))
      Ja tak mojemu mowie, ze gwarancja juz minela, towar macany nalezy do macanta;)
      A serio, to ja sie zawsze boje jak Wspanialy zdejmuje okulary, bo on jest krotkowidzem i wtedy za duzo widzi;))

      A nie mozesz przyleciec wczesniej? Nie to zeby mi sie sprzatac chcialo, ale chce mi sie Twojej obecnosci.

      Delete
    2. Ech Star! Będę o tym myśleć ! :))) (bo tak bym się z Tobą drina napiła i do knajpy poszła, że sobie nie wyobrażasz!) Chyba że w lipcu Ty przylecisz do Londynu bo tam będę w tym roku na wakacjach. Zawsze bliżej masz niż do Polski ;))

      Delete
    3. Spt, Londyn to tez Europa, jakos mnie nie ciagnie w tamte strony:)) A tez mi sie chce drinka z Toba i pogadac....ech;)

      Delete
  25. Fantastyczna z Was Rodzinka :)
    Dobrze, że mi przypomniałaś żelazną zasadę życia z mężczyzną, bo tu święta idą, on się będzie do roboty rwał a ja to muszę odpowiednio ukierunkować :)
    Buźka!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, jak sie rwie do roboty to pusc na zywiol:)) Wazne, ze w ogole cos robia i nie trzeba chodzic za nimi i sprzatac, albo nie leza na kanapie z wyciagnieta reka na piwo;))

      Delete
  26. Stardust - sadze, ze wiyta u okulisty wskazana.
    PILNIE, bo te bryle, ktore masz sa chyba NIEDOPASOWANE.
    P.S. Junior dobrze gada he he.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...