Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, March 21, 2013

Blogoslawieni niech beda naprawiacze swiata

Ci co czytaja tego bloga wiedza, ze mam swoje poglady, swoje zwyczaje i jestem im wierna. Staram sie nie narzucac nikomu mojego sposobu na zycie, bo niby po co?
Zreszta gdyby wszyscy zyli jak ja, to juz nie byl by moj sposob na zycie, a lubie byc indywidualistka, wiec niech juz tak zostanie. Nawet jak pisze czy mowie na tematy kontrowersyjne, to pisze o moim sposobie odbierania i widzenia swiata, jesli sie zdarzy, a czesto sie zdarza, ze wchodze na inny blog gdzie jest poruszony temat, na ktory ja mam akurat inne zdanie, to nawet jesli napisze komentarz, to staram sie nie narzucac i wychodze.
W koncu kazdemu jego wlasne niebo i niech sobie kazdy zyje jak chce.
Godze sie tez z faktem, ze w niektorych dziedzinach zycia, czy pogladach jestem w mniejszosci, no coz moge wtedy albo zmienic poglady lub zachowanie, albo uszanowac wole wiekszosci.
Najlepszym przykladem jest w tym przypadku palenie.
My palimy, wiekszosc nie pali.
Juz wiele lat temu wyrzucono nas palaczy z wszelkich miejsc publicznych.
Zaczelo sie od wydzielonego kata w restauracjach, pozniej calkowity zakaz, ostatnio nawet w parkach nowojorskich nie mozna palic. Przyjelam to do wiadomosci i stosowania.
Sami np. nigdy nie palimy w naszym mieszkaniiu, bez wzgledu na pogode wychodzimy na taras, albo wystawiamy leb z papierosem. W wystawianiu lba to ja jestem mistrzynia, Wspanialy zawsze wychodzi. W zwiazku z tym wcale te zakazy nie sa dla mnie tak strasznie upierdliwe, owszem jako palacz chcialabym sobie np. zakopcic w samolocie czy pociagu, zwlaszcza jesli lot lub przejazd trwa powyzej 5 godzin, ale nie moge i musze sie z tym pogodzic.
Natomiast na ulicach jeszcze wolno palic, wiec pale.
I tu tez staram sie nie isc ulica wsrod niepalacych i dmuchac im dymem prosto w twarz, ale czasem nie mam czasu na to zeby sie gdzies zakotwiczyc i wypalic, wiec ide i pale.
Zdarza sie to rzadko, ale sie zdarza, nie bede mowic, ze nie.
W pracy jak wychodze na papierosa, to mamy takie specjalne miejsce jest to wjazd na zaplecze gospodarcze budynku i tam zwykle zbieraja sie palacze, bo stoimy z dala od ruchu przechodniow i mozna sobie spokojnie wypalic.
Co mnie dziwi, to przechodnie, ktorym sie chce przystanac i ostrzec, ze palenie jest niezdrowe.
Zupelnie jakby ich ktos o to prosil.
Kiedys podeszla do mnie kobieta i powiedziala:
-- W twoim wieku nie powinnas palic.
Nie powiem troche mnie zaskoczyla, ale nie na dlugo, bo natychmiast odpowiedzialam:
-- W jakim wieku? Czy ja ci mowilam ile mam lat? Czy my sie znamy, bo jakos sobie nie przypomniam, zebym miala przyjemnosc.
Natychmiast odeszla, juz nie miala wiecej nic do powiedzenia, a szkoda, bo zapowiadalo sie ciekawie. Moglam sobie w koncu pogadac przy tym paleniu a nie stac tak bezczynnie.
I tak bylo zawsze, ludzie lubia dzielic sie swoimi spostrzezeniami i opiniami niepytani.
Jeszcze w dawnych czasach kiedy pracowalam w Bloomingdale's palacze spotykali sie przy jednym wydzielonym przez sklep wyjsciu. Bylo nas tam o kazdej porze ok 10 do 15 osob, w koncu z calego sklepu to i tak niewiele. Kiedys palimy, podchodzi do mnie facet i mowi:
-- Palenie jest niebezpieczne.  
Akurat z calego towarzystwa wybral sobie mnie(??) wiec ja na to:
-- A czy ty wiesz, ze nie powinienes rozmawiac z nieznajomymi? Mamusia nigdy ci o tym nie mowila, to jest dopiero niebezpieczne. Ktos cie moze porwac.
Wywolalam oczywiscie burze smiechu wsrod palaczy, a facet poszedl jak zmyty.
Innym razem jakas pinda podeszla do mnie i kiwajac karcaco palcem powiedziala:
-- Palenie to bardzo niezdrowy nalog.
Tak jakby na swiecie byla cala masa zdrowych nalogow, jesli cos jest zdrowe to nie nazywa sie tego nalogiem o ile mi wiadomo, ale postanowilam nie bawic sie w wywody tylko powiedzialam.
-- Kazdy ma jakis niezdrowy nalog, a ty z czym masz problem, bo ja znam dobrego psychiatre, ktorego moge polecic.
Odwrocila sie i poszla w pzidu. I dobrze, tak powinna zrobic od razu, czyli w ogole nie podchodzic.
W ubieglym tygodniu wracajac z pracy ze Wspanialym przyszlismy na przystanek autobusowy akurat w momencie kiedy ten odjechal. Na przystanku nie bylo nikogo oprocz nas, troche nie chcialo nam sie isc pieszo, wiec dla zabicia czasu oczekiwania postanowilismy zapalic.
W koncu poki co jestesmy sami, a jak ktos przyjdzie i mu bedzie przeszkadzac to zawsze moze stanac o dwa kroki dalej.
No to palimy.
Podchodzi facet, staje tuz obok mnie i juz po chwili mowi:
-- Czy ty chcesz sie zabic?
-- Niekoniecznie tak natychmiast - odpowiadam - ale wiem, ze kiedys umre.
-- Palenie zabija.
-- To prawda, zabija, ale znam tez kilka szybszych sposobow.
-- Zabija tez tych, w ktorych obecnosci palisz.
Kurwa to ON podszedl do mnie nie ja do niego, hallo anybody home?
-- Hmmm... zawsze marzylam o tym zeby umrzec w dobrym towarzystwie. Ty wygladasz na przyzwoitego czlowieka czy dlatego podszedles tak blisko?
No i sie odsunal...
Nie tylko on, bo i Wspanialy odszedl ode mnie o kilka krokow dalej.
Wreszcie podjechal autobus, wsiedlismy i pytam Wspanialego czemu odszedl.
-- Bo sie balem, ze parskne smiechem jak powiedzialas ze chcesz umrzec w dobrym towarzystwie. Skad Ci to przyszlo do glowy?
-- Skarbie, ja jestem na takie rozmowy przygotowana. A swoja droga to nie pojmuje na co ci ludzie narzekaja? Biorac pod uwage fakt, ze spotykaja mnie palaca na nowojorskich ulicach, gdzie moj papieros jest jak odswiezacz powietrza w porownaniu z ogolnym zanieczyszczeniem miasta.
Taka jest niestety prawda.
Rozumiem wiec zakaz palenia w parkach, wsrod zieleni gdzie ludzie przychodza pooddychac swiezym powietrzem, ale na ulicy w 8-milionowym miescie ktos sie boi dymu papierosowego?
Az dziwne, ze ci ludzie nie chodza z butlami tlenowymi na plecach.
Z drugiej strony ja jak widze jakiegos dziwnego typa to nie podchodze, wrecz przeciwnie omijam szerokim lukiem. Omijam nacpanych, pijanych, obrzyganych, smierdzacych, bezdomnych, niedomytych itd.
Na jasna cholere ktos podchodzi do mnie?
Oczywiscie tylko po to zeby mi powiedziec co mysli o fakcie, ze ja pale.
Kiedys tez padlo pytanie:
-- A dlaczego palisz?
-- Bo kurwa mac lubie - pospieszylam ze szczera odpowiedzia.
W tym wszystkim jakim trzeba byc spostrzegawczym zeby w rece duzej kobiety zobaczyc papierosa, a jednoczesnie nie widziec matki targajacej dziecko z wozkiem po schodach czy tez ciezarnej kobiety stojacej w zatloczonym pociagu.
Bardzo to ciekawe zjawisko.
Bardzo podobnie jest jak mowie, ze sie boje kotow.
-- No jak to? Kotow sie boisz?
-- Tak boje sie - odpowiadam szczerze, bo przeciez nie widze powodu do ukrywania tego faktu.
-- Boisz sie? Jak moze duza kobieta bac sie takiego malego kotecka?
I tu juz widze, ze mam do czynienia z kims niekumatym, bo wiekszosc tych co to mi chca wytlumaczyc, ze maly kotecek to nie lew, jak sie z nimi pogada, to sie okazuje, ze boja sie pajaka, samolotu, terrorysty, homoseksualizmu, myszy, lupiezu, cholesterolu, odciskow i wielu jeszcze innych rzeczy ktorych ja akurat sie nie boje. A mimo to nigdy nie przyszlo mi do glowy zeby tlumaczyc, ze pajak kilka tysiecy razy mniejszy jest od kotecka.
A nie przyszlo mi do glowy bo ja to mam gleboko w dupie kto sie czego boi.
Przyjmuje za fakt, ze sie boi i na tym koniec.
I chuj niech sie boi czego chce, ja sie tez boje... kotow.
Skoro juz na tego chuja padlo to jeszcze sa straznicy mowy. Ilez to razy slyszalam, ze nie powinno sie uzywac wyrazow, ponoc szczegolnie jesli jest sie kobieta.
No coz dla mnie wyraz to wyraz jak kazdy inny, a ze ktos przypisuje wyrazom jakies znaczenie to juz jego problem. Nie bede sie czepiac, mam inne zajecia.
Wlasnie mi chlop w lozku stygnie, to dobranoc;)



72 comments:

  1. też tego nawracania nie lubiłam, przecież na każdej paczce jest napisane ja byk "palenie skraca papierosa" albo coś w tym rodzaju, nie pamiętam,
    w każdym razie jak sie zezłosciłam na dyskryminację tak rzuciłam palenie i już.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja jestem odporna:) Jesli kiedys rzuce, a juz rzucalam to tylko dlatego, ze sama bede tego chciala. Podoba mi sie to, ze "palenie skraca papierosa":))

      Delete
  2. Jak ja Ciebie dobrze rozumiem! Sama pykam, a pykam wszedzie, gdzie mi sie zamarzy, oprocz miejsc, gdzie wyraznie tkwi znak zakazu, bo jestem w koncu praworzadnym obywatelem. My tu jeszcze nie mamy tylu naprawiaczy swiata, zeby podchodzili i pouczali, ze to jest be. Nie podejda do faceta, bo ryzyko dostania w trabe jest zbyt wysokie, wiec mecza nas, slabe kobietki. A w koncu wygladam na dorosla, moje pluca, moj rak. Niektore jednostki postawily sobie jednak za cel naprawianie swiata i zaczynaja od nas wlasnie.
    Masz swiete prawo bac sie koteckow, bo to maszyny do zabijania, choc bardzo watpie, ze dalyby rade akurat Tobie. Ale kto to wie...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pantero, bron palna sprawia, ze w tym kraju ginie codziennie srednio 33 osoby, to duzo wiecej niz z powodu palenia. A jednak ani ludzie sie nie czepiaja tych z bronia, nie oficjalnie;) ani Kongres nie potrafi z tym nic zrobic, no ale czesc Kongresu mamy prawicowa, czyli oplacana przez gun lobby.
      Pitolenie palaczowi za uszami jest za to bezkarne i popularne. Niech sobie pitola, na zdrowie:))
      Kotecek mnie nie da rady, bo ja juz jestem taka cholera, ze to nie jest latwe;) ale na wszelki wypadek sie boje. Zawszec to mniejszy wstyd bac sie malego kotecka niz maciupenkiego pajaka.

      Delete
  3. najgorsi sa ci, ktorzy rzucili palenie, ci ktorzy nie moga dalej pic alkoholu, tez lepsi nie sa ... moj Mąż nie pali, rzucil 22 lata temu, ale uwaza, ze kazdy dorosly czlowiek wie co robi, a skoro ja pale, a dorosla jestem, wiem co robie, zatem kupuje mi papierosy skoro palic lubie i to uwazam za normalne myslenie ... u nas sie nie wychodzi, nawet jak jest masa gosci, na imprezach bywa do 40-50 osob, albowiem cenimy sobie takze wolnosc i nigogo, do niczego nie zmuszamy, a ze salon jest wielki i jest dobry wyciag, papierosow u nas nie czuje nawet niepalacy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Do tych co rzucili, lub nie moga i sa z tego powodu uciazliwi dla otoczenia, ktore jeszcze moze dodam tych co juz nie bzykaja;))) Tez sa nagle swieci:P

      Delete
    2. a ja posumuje Galczynskim ... "no i po co toto zyje, nie wiadomo czy ma szyje ... " :)))

      Delete
  4. W dawnych czasach palacze terroryzowali niepalących, moze wiec to pouczanie palacych przez niepalacych to jakis odwet :) Mizerny. Sensu to nie ma. Ja na palczy zwracam uwage tylko wtedy, gdyby mi przeszkadzali, inaczej niech sobie pala do woli. Do glowy by mi nie przyszlo, zeby sie troszczyc o czyjes pluca, jestem bowiem egoista :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie przypominam sobie, zeby kiedys palacze wypchali na sile papierosy niepalacym;)) Wiec moze z tym terroryzowaniem to lekka przesada?
      To dokladnie tak jest jak piszesz, ja sie nie wtracam co kto robi ze swoim zdrowiem czy zyciem. Jak bym zobaczyla 10 letnie dziecko z papierosem to moze bym sie odezwala w sensie ze za wczesnie. Ale co ja sie bede czepaic doroslych ludzi?

      Delete
  5. Nie palę i nie znoszę dymu papierosowego (zwłaszcza jak się zbliża migrena ,bo niestety dym przyśpiesza -mam wtedy nadwrażliwość na zapachy)Ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy,żeby komuś zwracać uwagę, że palenie szkodzi!
    Raz tylko na targu poprosiłam sprzedawcę,który podszedł z papierosem zapytać, czy w czymś pomóc,żeby odszedł, bo dym mi przeszkadza(byłam w ciąży z Grześkiem)
    Ale też pamiętam,że 25 lat temu jak kierowca palił w autobusie(!), a ja byłam w ciąży z Juniorem nic nie powiedziałam, tylko wysiadłam z autobusu, bo zrobiło mi się słabo -taka guła byłam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, doskonale zdaje sobie sprawe z faktu, ze komus moze przeszkadzac, wiec nie pale w tlumie, nie pale w zamknietych miejscach publicznych. Ale jak ja stoje z boku i pale a ktos do mnie podchodzi tylko po to zeby sie ze mna podzielic tym co o mnie mysli, to jestem przygotowana na takie wpitalanie sie w moje prywatne zycie.
      Jak pisalam piajkow omijam szerokim lukiem, bo nie lubie, wiec jak ktos nie lubi palaczy to na jaki chuj staje, albo jeszcze nadklada drogi zeby sobie ze mna "pogadac" w czasie kiedy ja PALE?
      Takie samobiczowanie sie na wlasne zyczenie.
      Ja do pijaka nie podejde chocby on byl moj, to zostawie na srodku ulicy, bo uwazam, ze jak sie glupi chuj nachlal to niech sobie sam radzi:))

      Delete
  6. Gdyby wszyscy ludzie na świecie byli tacy jak Ty - Star, to świat byłby piękny! Niestety - ludziom w większości dużo rzeczy się u innych nie podoba, a najgorsze, że jeszcze muszą to koniecznie wyartykułować. Koniecznie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tzj, nie wiem moze ksiadz daje obrazki za takie artykulowanie? Moze to sw. Jozef z gory zapisuje na kartce?
      Co ciekawe, gdybym wyszla z gola dupa na ulice, to by sie nikt nie odezwal i by mnie omijali, ale jak pale to zawsze sie znajdzie ktos co musi bo sie udusi podpowiedziec mi, ze wlasnie zaraz umre.
      Kurwa, a po co na tym swiecie zyc?
      Wszystko sie wali a ludzie sie tak garna do zycia:)))

      Delete
  7. No to jak nadlecisz do starej ojczyzny to na przystanku komunikacji miejskiej nie próbuj palić, bo tym dobrym towarzystwem do umierania stanie się straż miejska lub policja. Bardzo chętnie egzekwują zakaz, bo to ładny grosz mandatowy dla miasta bez wysiłku ze strony karzącego. Szybcy są.
    Dużo ludzi boi się kotów (jesteśmy w jednym klubie, jeśli pamiętasz), ale to jeden z bardziej niezrozumiałych przez otoczenie strachów. A jak słyszę: no co ty??? Kooooooootów się boisz? to mi się mdło robi

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja Ci powiem Zante, że bardzo dobrze, bo nie raz miałam ochotę na kopach wynieść jednego z drugim z przystanku. Taka jestem wredna. Bo mi dym cholernie przeszkadza i już.

      Delete
    2. Zante, u nas na przystankach stoi zawsze grzcznie kolejka, wiec nie wpycham sie w kolejke z papierosem, tylko stoje z boku i zawsze zwracam uwage gdzie leci dym.
      Ale jak na przystanku nie ma nikogo oprocz mnie, lub jest ktos rowniez palacy, to nie widze w tym problemu. Nastepna przychodzaca osoba moze stanac dwa kroki dalej i tez wszyscy wiedza, ze stoi w kolejce. Nikt sie tu nie pcha, czesto cala kolejka stoi w odleglosciach o krok jeden od drugiego.
      Ale wiesz, te polskie przystanki to chyba na dlugi czas (jesli nie na zawsze) nie beda mi problemem.
      Z kotami to ja teraz czasem (jak mi sie chce, ale ja leniwa jestem, to rzadko mi sie chce) reaguje podobnie jak ktos mowi, ze boi sie samolotu, burzy, czy pajakow.
      NOoooo coooo tyyyyy burzy sie booooisz? :))))

      Delete
  8. Oplułam monitor przez to umieranie w dobtym towarzystwie ;)Mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że do Ciebie z koteckiem przyszłam...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lvlidnight, ale ja sie nie boje monitora mojego kompa, ja sie boje koteckow:))) wiec nie ma zadnego problemu;)
      Jeszcze na tyle jestem normalna, ze odrozniam zdjecie od zywego stworzenia.

      Delete
  9. Ja tam jestem tolerancyjny. Wcale mi nie przeszkadza, że ktoś nie pali. Nie cierpię wszystkich naprawiaczy moich zwyczajów, sposobu odżywiania, czy nałogów. Cholesterol mogę jeść łyżkami, jeśli mam na to ochotę, spalić paczkę fajek jeden po drugim - jeśli mam siłę, i do tego zjeść główkę czosnku. Póki nie będę dmuchał komuś w gębę, to moja sprawa.

    Nieco już przywykłem do naprawiaczy mojego zdrowia. Dużo bardziej denerwują mnie ci, którzy próbują przemeblować mi wszystko. To powinno stać tu, to tam, to trzeba wyrzucić, a to by ci się przydało. No, żeszq ... :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahaha, ale w tym ustawianiu i przestawianiu to chyba jednak Polacy wioda prym, moze w kazdym z nas drzemie jakis dekorator wnetrz:)) Goscilam juz u mnie ludzi roznych masci, wyznan, orientacji i nigdy nikt mi nie doradzal co gdzie przestawic. A kiedys przyszla kolezanka Polka i ta w ciagu pol godziny przemeblowala mi cale mieszkanie;)))
      Na szczescie tylko slownie, ale w koncu jej powiedzialam zeby sie przytkala i zaczela oszczedzac oddech bo mi dziala na nerwy;) Inna (tez Polka) wszystkich namawiala na kupno futona, nawet o tym popelnilam notke pt. "kup se futon" ale to bylo dawno temu;)
      Teraz zostalo mi dwie polskie kolezanki i mysle, ze to wystarczajaca ilosc juz do smierci;)))

      Delete
  10. Marga napisala ..... najgorsi sa ci ktorzy rzucili palenie. Zgadzam sie w 100 %, bo ja od jakiegos czasu (po "puszczeniu z dymem" kilku Porsche ... nie palne juz 5 lat!!!) "psiocze" naturalnie pod moim wlasnym nosem, na palaczy. Zrobilam sie ekstremalnie wyczulona na "stary dym papierosowy" i nie moge przebywac obok palaczy, lub w pomieszczeniach, gdzie kiedy palono. Dostaje niesamowitych atakow astmy. Wiec jak widze palaczy .... to omijami ich wielkim lukiem.
    Milego weekendu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, ale "omijasz" a nie podchodzisz zeby prawic moraly. W tym jest cale clue problemu:)) Ja tam nie mam nic przeciwko ludziom, ktorzy z powodu palenia mnie omijaja, ale jak mi ktos przychodzi tylko po to zeby powiedziec co o mnie mysli, no to juz jest inna spiewka.
      Nawiasem mowiac, czesc moich klientek sie dziwi, ze pale i nigdy nie czuja ode mnie dymu. No coz, sa na to sposoby, palenie na zewnatrz nie gromadzi dymu na odziezy, a na oddech sa przeciez gumy, czy tez inne odswiezacze otworu gebowego.

      Delete
  11. Jak kiedyś paliłam, to też się wkurzałam, jak ktoś chciał pouczać mnie o szkodliwości palenia. Prawie każdy palacz się wkurza, tak jak wkurza się każdy inny uzależniony od czegoś tam...
    Jak rzucałam palenie, to wkurzało mnie, że palacze zawsze starali się mnie poczęstować dymkiem, namówić na jednego itd...
    Teraz wiadomo, dym mi przeszkadza jak każdemu niepalącemu, cieszę się więc niezmiernie z tych zakazów, ale na pewno daleka jestem od zaczepiania kogokolwiek z tego powodu, zdecydowanie obchodzę szerokim łukiem, jeśli tylko się da i szerokość ulicy na to pozwala, bo Włochy, to nie Ameryka ...:))
    We Włoszech pomimo wszelkich zakazów, pali się prawie wszędzie, nawet w szpitalu. Pali personel i palą pacjenci z butlą tlenową przy nodze.
    Po ulicach co drugi chodzi z papierosem.
    W restauracjach na tarasach też palą.
    Wszystko co robię w tym temacie, to unikam takich miejsc.
    Na swoim blogu piszę sporo o świadomym życiu, wyborach i konsekwencjach tego, ale to jest mój blog, piszę na nim to co akurat myślę:)
    A raczej nie czyta tego nikt, kto lubi to co ma i nie zamierza niczego zmieniać:)
    Niepalący Włosi zaczynają się wkurzać na tych co palą i zajadają się cholesterolem, bo na leczenie chorób wywołanych tymi czynnikami idzie społeczna kasa. Jak kasy starczało na wszystko, to nikt sobie tym głowy nie zawracał, ale teraz już tak nie jest i ludzie zaczynają się z tym liczyć.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mag, leczenie kosztuje, zwlaszcza jak sie leczy zdrowych, tak jak tutaj. TO jest dopiero niepotrzebny koszt leczenia. No ale jak sie wmawia ludziom choroby tylko po to zeby sprzedac tabletki, to niestety jest to bardzo kosztowny proces.

      Delete
  12. acha !!! :D Warszawa górą :D Zakaz palenia papierosów na przystankach :p, peronach PKP nawet we szczerym polu. A co ! :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ludko, a niechze Warszawa bedzie gora i niech to Warszawiakom idzie na zdrowie!!! :)))

      Delete
  13. Nie znoszę dymu papierosowego, ale do głowy by mi nie przyszło ostrzegać kogoś przed śmiercią. Chce niech pali, ale tak, żeby innym nie przeszkadzać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Natt, cale clue polega na tym, ze mnie tez wiele rzeczy przeszkadza, ale nie przypierniczam sie z tego powodu do nikogo, zwlaszcza do ludzi, ktorych nie znam.

      Delete
  14. Dzień dobry! Wskoczyłam tu z Blogownic, żeby zobaczyć co i jak. Usmiałam sie czytając Twoje celne riposty. Masz kobieto cięty jezyczek, nie ma co!
    Mój mąż obecnie rzuca palenie. Trwa to jak na razie trzy tygodnie. Biedny jest bardzo. Przeżywa tę sytuacje, ale na razie dzielnie sie trzyma cmokając elektronicznego papierosa. Trzymam za niego kciuki, bo to jego ente z kolei podejście do rzucania. On też pisze na naszym blogu czasami. Ale nie polecę mu chyba Twojego dzisiejszego tekstu do przeczytania, bo mu sie odwidzi i znowu całe te trzytygodniowe wyrzeczenia diabli wezmą!
    Pozdrawiam z Podkarpacia!:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, dziekuje serdecznie za wizyte i obiecuje rewanz, bo tez chce Cie blizej poznac:))
      Tak, tak mezowi nie pokazuj tego posta, ja mu zycze aby sie kuracja odwykowa udala. Trzy tygodnie to niewiele, ale wiem, ze w takim przypadku kazdy dzien to jak miesiac;)))
      U mnie e-papieros lezy gdzies, lacznie z zapasem filtrow czy jak sie to tam nazywa, ale jakos nikomu sie nie spieszy zeby rozkminic jak to dziala:)))
      buziaki:***

      Delete
  15. Moja przyjaciółka boi się motyli.
    A więc ja się nie dziwuję, tylko nie daję zdjęć motyli w moim blogu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, ja sie nie boje zdjec ani monitora kompa, boje sie kotow, ale nie mam nic przeciwko ogladaniu czy czytaniu kocich blogow. Na dobra sprawe to 98% blogow jest pisane przez wlascicieli kotow, odwiedzam, czytam, najwyzej sie nie odzywam, bo i co mam napisac?
      Nie wypowiadam sie w kocich tematach, zdaje sobie sprawe, ze ludzie lubia i kochaja swoje koty, wiec nie napisze, ze moim zdaniem to... no bede delikatna i przemilcze;)))

      Delete
  16. Bo jak powszechnie wiadomo, nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu:-P Nigdy, przenigdy nie przyszloby mi do glowy, zeby ludzi nawracac na niepalenie. Ja kiedys palilam, tera nie pale, i co? I nic, moja sprawa :-) Jedyne czego nienawidze, i co wzbudza u mnie napady agresji, to sytuacje gdzie wysiadam z metra, i osobniki palaca odpalaja peta zaraz po wysiadce (chociaz nie wolno), i na schodach ruchomych, i chcec nie chcac jak idziesz, badzi jedziesz aa nimi to o 7 rano dostajesz "bucha" prosto w twarz :-O Bleeee...
    A co do wyrazow, to kazda prawdziwa kobieta powinna umiec dobrze klac :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez zauwazylam ten zwyczaj przypalania tuz po wyjsciu ze stacji i przyznam, ze nawet jako osoba palaca tego nie pojmuje. Skoro wytrzylamam czas jazdy, to mnie nastepne 10 sekund nie zabije;) Czesto wychodze z pociagu juz z papierosem i zapalniczka w rece, zeby na ulicy nie szperac w torbie, ale wychodze, staje z boku juz na ulicy i wtedy przypalam. Nigdy na schodach.
      Ale wiesz to chyba dziala podobnie jak te kumochy co to sie spotkaly i stoja na srodku chodnika a wszyscy inni musza je omijac, lub ludzie, ktorzy ida i pisza esemsmany w marszu.
      Jak czlowiek ma troche pojecia, ze nie jest sam na swiecie to raczej potrafi schodzic innym z drogi. Jak nie ma, to juz nic mu nie pomoze i nie wazne czy pali, esemesjue, czy gada to zawsze przeszkadza innym.
      Klac tez lubie:) I to w obu jezykach idzie mi calkiem gladko;))

      Delete
  17. Skad ja to znam? ilez to razy slyszalam, raz sie tak wkurzylam na tekst, ze palenie zabija, ze odpowiedzialam
    lekarze tez zabijaja baba sie patrzy na mnie, wiec jej tlumacze, ze jakby nie bylo to te 80,000 ludzi rocznie umiera z powodu bledow w sztuce lekarskiej, poszla jak zmyta.
    Chris rzucil palenie rok temu, ladnie pieknie, pzytyl 40 funtow, i jak nie schudnie to prawdopodobnie zejdzie na zawal albo wylew.
    Tez mialam znajomych przestawiajacych mi dom, juz nie sa znajomymi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lukrecjo, wiec wlasnie tycie glownie powstrzymuje mnie przed rzuceniem, juz pomijajac fakt, ze naprawde lubie palic. Lubie siebie z papierosem:)
      Kilka lat temu rzucilam, ale jak zobaczylam jak mi sie szybko kanapa pod dupa kurczy to natychmiast wrocilam do palenia:)))
      Mam nadzieje, ze Chrisowi sie uda zrzucic te 40 funtow, latwo nie bedzie, bo to od cholery i ciut ciut, ale trzymam kciuki za niego:)

      Delete
    2. Jak patrze na niego to mi odchodzi ochota na rzucanie palenia, nie zebym ta ochote miala:))
      Ja po prostu lubie palic i tyle.

      Delete
  18. Mi palacze* nie przeszkadzają, o ile nie dymią tuż obok mnie. Oni mają swoje płuca, swoje ubrania, i mogą sobie tym rządzić jak chcą, ale ja też mam swoje płuca i swoje ubrania, i nie pozwolę, aby były zanieczyszczone i śmierdzące dymem papierosowym. Prawie przez całe swoje życie mieszkałam z palaczem pod jednym dachem, który w tym swoim nałogu był tak egoistyczny, że nie docierało do niego, że od tego smrodu może mnie boleć głowa, i momentami może mi być niedobrze. Teraz jestem u siebie. Ja i Choleryk nie palimy, a gdy przyjeżdżają jego rodzice, brat, znajomi, którzy palą, mają określaną zasadę palenia w ogródku, a jeśli się nie podoba, w każdej chwili mogą ewakuować się do domu. Nie odważyłabym się podejść na ulicy do obcej osoby, aby ją umoralnić, bo jak już wspomniałam na początku, każdy dysponuje swoim zasobem jak uważa za stosowne. Odważyłabym się natomiast na pogadankę z obcą osobą o zasadach współżycia społecznego, która stanęłaby blisko mnie i odpaliłaby papierosa. Ja nie stanęłabym obok aktywnego w danej chwili palacza, ale nie widzę też powodów, dla których miałabym uciekać z miejsca, w którym byłam pierwsza.

    * I nie ukrywam, że wkurzają mnie zgraje małolat, które palą dla lansu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sue, kazdy robi to co lubi, podobnie jak kazdy lubi kogo lubi i kogo chce lubic:) Juz dawno wyroslam z okresu kiedy za wszelka cene chcialam, zeby lubil mnie caly swiat:)))
      Traz tylko marze o tym, zeby wiekszosc swiata sie ode mnie przesadzila o 3 drzewka dalej:)))

      Delete
    2. Tu nie o tyle o ile chodzi o sympatię względem siebie, a o nie wchodzenie sobie w drogę. ;)

      Delete
    3. Widzisz, ja uwazam, ze szacunek do innych zaczyna sie od szacunku do siebie:) Nawet powiedzenie "nie rob innym co tobie niemile" ma w tym sens, albo "traktuj drugiego jak siebie samego":) Tyle tylko, ze ludzie o tym zapominaja i owszem sobie to zawsze na reke, ale komus to juz pod wlos albo (w)brew.

      Delete
  19. To sie ogolnie nazywa tolerancja a niestety, niektorym ludziom tego brak! I palenie jest tylko jednym z wielu kontrowersyjnych tematow, do ktorych ludzie sie przypierniczaja. Ja jestem niepalaca ale nigdy, przenigdy nikomu nie powiedzialam, ze "ma rzucic palenie". Nawet mojemu wlasnemu dziecku, ktore pali, niestety i mimo, ze nie jestem z tego powodu szczesliwa, to go nie tlamsze i nie nakazuje, ze ma rzucic, bo go to zabija etc Innym takim tematem, na ktory ciagle slysze wypowiedzi, opinie, komentarze jest np otylosc spoleczenstwa. Ani mnie to ziebi, ani grzeje czy otyla osoba chodzi codziennie do McDonalds i spozywa burgery, frytki i zapija coca-cola! Jej zdrowie, nie moje. I wiele podobnych.....Dajmy innym zyc:) PS A swoja droga, to czemu niby nie wolno palic w Warszawie na szczerym polu??????

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak Moniko, to jest tolerancja, ja zdecydowanie wole akceptacje, bo tolerancja to jak wiatr zawieje zmienna jest, akceptacja to jest to o co mi chodzi:)
      Na ostatnie pytanie Twojego komentarza nie potrafie oczywiscie odpowiedziec. Wiem natomiast dlaczego sie nie pali w nowojorskich parkach, bo tam przychodza ludzie z dziecmi, bo tam propaguje sie zdrowy tryb zycia. Szkoda tylko, ze frytek, hot dogow i coca coli nikt nie wyrzucil z tych zdrowych parkow:)))

      Delete
  20. Najdziwniejsze jest to, że ludzie, którzy oczekują tolerancji dla siebie i swoich przywar czy przyzwyczajeń, bulwersują się na przywary czy przyzwyczajenia innych!
    U mnie jest tak, że się nie pali w domu, ale zawsze można na tarasie, mam też dwie popielniczki dla gości i Marka. Niech się trują jak chcą, mnie nic do tego.
    Ale np. są osoby nadwrażliwe na dym, jak moja mama, która wyczuje każdego papierosa w całym 13-piętrowym bloku, czy to zapalonego na balkonie, czy na klatce schodowej, czy przed nią.
    Wchodzę do niej do domu, a ona mówi, że nasmrodzone, jak nic nie czuję, a mama swoje i otwiera okna, bo wietrzy...
    I tę klatkę schodową też wietrzy.
    Nie pomogły żadne uszczelki w drzwiach ani uszczelnianie rur przy pionach...
    Ona to czuje.
    Ciekawe tylko, że jak kiedyś mieszkaliśmy u niej jeszcze z małym dzieckiem (2,5 roku), to przychodzili stadami goście do mojego ojca, bo chory był. No i wszyscy oczywiście musieli palić - na lodżi, której okna wychodziły na nasz maleńki pokój, gdzie spał noworodek, a potem niemowlak... I nie mogliśmy się doprosić, żeby rodzice wypraszali tych gości na dwór albo chociaż na klatkę schodową, celem wypalenia papierosa.
    A jak byłam mała, to wszyscy goście mogli w domu palić w towarzystwie mnie, małej dziewczynki. I w pracy u mamy w pokojach też palili, chociaż ani ona, ani tata nigdy nie palili.
    I tak się już biernie napaliła, że widocznie jej to teraz przeszło w fobię.
    Cóż - już jej powiedziałam, że mi jej nie szkoda, a ta fobia to taka zemsta po latach.
    Pozdrowienia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, "tolerancje" to se mozna w dupe wsadzic i popchnac ja "dobra wola":))) Ja akceptuje fakt, ze ktos nie pali, wcale nie wmawiam nikomu, ze ktos inny umarl tylko dlatego, ze nie palil. Dlaczego mnie wszyscy wmawiaja, ze umieraja tylko palacze, przeciez na cmentarzach leza cale rzadki niepalacych?
      Ja akceptuje fakt, ze wczoraj jakies dziewcze wlazlo na mnie, bo mnie nie widziala, bo byla zajeta klikaniem w klawiature Iphona. Ja nawet w przyplywie akceptacji nie ostrzeglam jej, ze tym samym sposobem moze wejsc pod samochod i to moze byc jej ostatnie "wejscie", bo co mnie to obchodzi. Dziewcze mialo powyzej 20 lat, a nawet zaryzykowalabym, ze wiecej niz 40 to co ja sie bede wpierdalac w jej zycie? Chce tak lazic jak pizda rozwielitka, niech sobie tak lazi, ja strzasnelam jak wlazla na mnie i tyle.
      Twoja Mama jest przypadkiem naprawde rzadkim, ale to tez nalezy akceptowac:))

      Delete
  21. :)Życie to śmiertelna choroba nie wiem kto to powiedział ma rcję.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, to swieta racja i wszyscy ktorzy sie urodzilismy jestesmy smiertelnie chorzy!!! Ja sie z tym absolutnie zgadzam.

      Delete
  22. :)Przeczytałem wszystkie komentarze PALACZE WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ .Wypiłem kawe i idę na balkon........ zapalić.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spoznilam sie, ale potowarzysze Ci na moim tarasie:) Papieros w odpowiednim towarzystwie zawsze lepiej smakuje:)

      Delete
    2. No to sie laczymy, tez sobie ide dymka puscic.

      Delete
  23. Też się boję kotów i nie będę tego uzasadniać. Jak Ty Stardust lubisz palić, co doskonale podzielam, to nic dziwnego, że e-papieros gdzieś sobie leży zapomniany. Lepszy jakiś normalny nałóg niż ludzka uliczna upierdliwość dla naszego e-dobra.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anno, fobii nie da sie uzasadnic;) Na tym to polega, wiec wszelkie pytania dlaczego czy tlumaczenia, ze to bez sensu sa jak groch o sciane:)

      Delete
  24. Palę z takich powodów, jak Ty. Bo jak rzucę, to się upasę jak świnia (sprawdzone) i bo lubię:)
    Pouczaczy znanych mi skądinąd gonię informacją, jakie kwiatki chcę miec na grobie i pytaniem, czy aby na pewno przyjdą na pogrzeb. Obcy do mnie jeszcze nigdy nie wystartował.
    Ale nie ukrywam, że nie mam cierpliwości do tych, którzy podpalają (najchętniej cudzesy) i tych, co rzucają co chwila, co się kończy z reguły także sępieniem fajek.
    Ale to już inna para kaloszy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez nie lubie tych rzucajacych co potem sepia;)

      Delete
  25. A ja się tak okropnie cieszę, że nie palę! Że po 30 latach uwolniłam się z 8 lat temu i JESTEM WOLNA! :))
    Mogłabym dodać jeszcze, co zabiło mojego tatę, ale pewnie się domyślisz. Jednak oczywiście jest to Twój wybór!
    Najlepszy kawałek dla mnie, to ten, że chłop ci stygnie :)) Ty jesteś niesamowita! :))
    No i miło mi bardzo, że wchodzisz nadal na mój koci w dużej części blog, bo ja kocham koty :))(za to ja czytałam polityczne posty, he he)
    Buziak, Star!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, ja tez jestem WOLNA, przeciez wolnosc polega na tym, zeby kazdy robil to co lubi czy tez chce:)
      Ciekawa jestem swoja droga dlaczego jak umiera ktos kto palil to sie mowi, ze zabily go papierosy. Gdyby nie palil to zylby wiecznie?
      Od dzis jak uslysze, ze umarl ktos tko nie palil bede mowila, ze umarl bo nie palil;)
      Alez oczywiscie, ze wchodze i czytam (na ile czas pozwlaa) Twojego bloga, bo lubie CIEBIE i to jest silniejsze i wazniejsze niz strach przed kotami;) Zreszta ja sie boje kotow a nie blogow:)))
      Tylko sie malo odzywam na kocie tematy, bo i co mam niby powiedziec? No chyba, ze kotka ma na imie tak jak moja ciotka, to wiadomo, ze musialam sie tym podzielic;)
      buziaki:***

      Delete
  26. osobiście nie palę ale nie mam noc przeciwko palaczom :) ogólnie nie lubię, kiedy ktoś próbuje mi narzucić swój punkt widzenia więc rozumiem twój bunt :) Uwielbiam Cię czytać właśnie za to, że jesteś wyrazista, szczera i masz w dupie czy jest to politycznie poprawne czy nie :) To twój świat i Twoje prawo!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, jestem juz na tyle duza dziewczynka, ze wszystko co robie lub nie to robie z wlasnej woli;) I jestem bardzo ciekawa czy to kiedys dotrze do tych glabow;))
      Ja sie juz nawet nie wkurwiam, bo i po co, robie sobie po prostu z tego jaja, bo na nic wiecej to nie zasluguje.
      Jak ktos chce naprawiac swiat to niech zacznie od siebie bo tak sie powinno zaczynac.
      Byl taki czas, ze siadlam i po kolei wypitolilam z wlasnej lepetyny wszystko co mi tam kiedys wlozono bez mojej woli i sobie potem na nowo sama umeblowalam po swojemu.
      Jak kiedys znow mnie najdzie taka ochota na przemeblowanie, to sobie to zrobie, ale na pewno nie pod wplywem czy na rozkaz paniusi, ktorej sie cos nie podoba:))))

      Delete
  27. No u nas to samo. Rząd dba o moje zdrówko, poglądy i wychowanie dzieci.
    Pieprzona dwulicowa moralność. Na każdej paczce papierosów - wielki napis głosi - palenie szkodliwe, w knajpie nie zapalisz. A na wódzie nic, ani śladu trupich czaszek i napisów. No bo przecież ja jestem tak głupi, że nie wiem co jarać, co jeść, gdzie i kiedy posłać własne dziecko do szkoły itd. ps. na dniach (w Polsce) Państwu Bajkowskim zabrano - w trybie natychmiastowym - trójkę dzieci (policja przyjechała do szkoły). Bo ktoś doniósł, że niby w domu jest przemoc mimo, że rodzice wcześniej sami zgłosili się do psychologa. ITD.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bareya, rzad to juz jest w ogole inna para kaloszy:)))
      Wlasnie koncze czytac bardzo ciekawa ksiazke na temat jak sie publice sprzedaje choroby i byc moze, ze jak skoncze to sie zabiore do napisania notki na ten temat, ale nie wiem czy mi sie na pewno bedzie chcialo, bo to juz jest niestety temat bardzo wkurwiajacy;)
      Ale zauwaz, ze teraz nagle wszyscy maja ADHD, ba malo, ze maja, to sie tym chwala, bo to tak ladnie brzmi. A ze przy tym wiekszosc lyka Prozac czy Paxil to juz sie zaden z tych glupkow nie zastanawia.
      Ja jestem ponoc chora od urodzenia, bo sie urodzilam dziecieciem plci zenskiej. A w zwiazku z tym trzeba mnie leczyc najpierw na PMS, teraz sie na zywa PMDD (taka nowosc, bo nowosci sie lepiej sprzedaja) potem trzeba mnie leczyc na wszystko co zwiazane z chormonami, a wiec menopauze, osteoporoze:)))) Kurwa, a ja sie na nic nie lecze, przyjmujac ze menopauza jest taka sama czescia naturalnego zycia jak np. dojrzewanie.
      Ja pierdole, ale widzisz nikt nie mysli o tym, ze na zdrowym nikt nie zarabia, a zeby zarobic to trzeba kazdemu wmowic jakas chorobe, najlepiej tak powazna, ze sie wystraszy smiertelnie;))
      W zwiazku z tym kolejki w szpitalach, przychodniach i innego rodzaju jednostkach medycznych takie, ze jak ktos jest naprawde chory to musi czekac miesiacami, czesciej w miedzyczasie umiera.
      Do czego to dazy?
      Proste, do leczenia niemowalat, tak na wszelki wypadek:)))
      Zanim sie dzieciak urodzi to trzeba mu juz umowic wizyte u psychiatry, gastrologa, okulisty, neurologa, bo przeciez skoro babka niedowidzi i dziadek juz zaruchac nie moze, to dzieciak rodzi sie z tymi samymi genetycznie sklonnosciami:))))
      Patrze na ten cyrk i naprawde sie ciesze, ze juz nie bede miala dzieci i ze juz niedlugo umre:))))

      Delete
    2. Musze jeszcze dodac, bo mi ucieklo;)
      Przy okazji kazdego pogrzebu najwazniejsze jest czy nieboszczyk palil czy nie, jak palil to wiadomo, ze umarl z powodu palenia. I kurwa jest nie wazne, ze go postrzelili lub samochod przejechal, jak by nie palil to by zyl.:))))))
      Ja pierdole, ale pieknych czasow doczekalam:))

      Delete
    3. Najważniejsze, że jeszcze pozostało nam trochę zdrowego rozsądku. Dopóki nam do domów nie włażą z całymi aptekami i ustawami każą żreć - w trosce o Nas - tego czy tamtego - to chuj im w d. Choć tendencja do myślenia i troski, za Mnie - okropnie mnie wkurwia. Ale mniemam, że wielu ludziom taki układ pasuje. A jak wlezą mi do domu, to będzie żeźnia i już.
      p.s. Dawno temu nawet taką tabliczkę na drzwi chciałem sobie zrobić informujacą "wszystkich" zainteresowanych moją osobą, żeby nie interesowali się mną, nie pukali do drzwi bo mogą dobry humor i mniemanie o sobie stracić do końca swego krótkiego, zasranego życia. Ale żona się nie zgodziła.
      pozdro

      Delete
    4. Pomysl tabliczki bardzo mi sie podoba i przyznam, ze czuje sie lekko zawiedziona, ze zona nie wyrazila zgody;)

      Delete
  28. Znakomity katalog ripost. :) Mi się nie przydadzą, bo nie palę, ale podczas lektury przednio się bawiłem.

    PS Przystanek Ci uciekł? ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martin, gratuluje spostrzegawczosci!!! Tez mi ten uciek(niety) przystanek wpadl pozniej w oko, ale juz mi sie nie chcialo poprawiac:)))

      Delete
  29. Swoją drogą na co liczą ludzie,którzy zwracają uwagę dorosłej, ba, dojrzałej kobiecie? Że ona jest głupiutka i się na niczym nie zna, więc trzeba jej objaśniać świat i zagrożenia spowodowane np fajkami?
    Ja palę, kiedy mam ochotę - gdy piję lub się wkurwię i wtedy przeważnie nikt nie odważy się zwrócic mi uwagi, bo wiadomo, co.
    Natomiast ja zwracam uwagę a nawet opierdalam moją kumpelę co pali w domu przy dzieciach i nie ma mowy, żeby mogła mi to jakoś wytłumaczyć.
    p.s. ja też jakoś mam dystans do kotów, nie boję się, ale też się nie zachwycam. Pies - o tak!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, ludzie sobie w ten sposob podnosza wlasny image:))) Czuja sie tacy lepsi, wartosciowsi, zdrowsi, madrzejsi i chuj wi jeszcze ile innych -si:)))
      A niech im bedzie na zdrowie, ja mam to i tak gleboko w zadzie:)))
      Psy tez lubie, nie na tyle, zeby miec wlasnego, ale gdyby mnie naszlo na posiadanie zwierzaka, to na pewno pies a nie kot.

      Delete
  30. Osobiście bylam zagorzałą palaczką od 16. roku życia. Doszłam do 3 paczek dziennie, rzuciłam ponad 20 lat temu na prośbę dzieci. Zawarliśmy diabelską umowę - ja nie palę, oni nie zaczęli, jest OK. Nie nawracam nikogo, człowiek ma wolną wolę. Przeszkadza mi dym - jak ktoś pod blokiem pali, zamykam balkon, bo śmierdzi, zwłaszcza w duszne, letnie noce.
    Panicznie boję się myszy i szczurów. Wysokości.
    Ale nie nawracam nikogo i nie ewangelizuję.
    Podoba mi się zakaz palenia w pubach w UK. Pierwszy sylwester tam to była masakra, biliśmy się, kto pierwszy pod prysznic pójdzie. Odkąd w pubach w UK nie wolno palić, bawimy się świetnie. W PL są już puby, które reklamują się, że wolno w nich znów palić. OK, omijam takie i idę tam, gdzie nie wolno palić. Mój wybór, moja broszka.
    Ale jak paliłam, tak samo jak Tobie zwrócił mi ktoś uwagę, że nie śmierdzę dymem. Po prostu - kąpałam się (i kąpię) codziennie i zmieniałam odzież.
    Miłego i smacznego dymka, Stardust :D :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo, bo ludzie smierdza roznie:))) Sa tacy co nie pala, kapia sie, ale smierdza przepocana odzieza, ktora z oszczednosci rzadko wpada do wody:)))
      U nas nigdzie w miejscach publicznych nie wolno palic, za to palacze stoja na ulicy pod tymi wlasnie miejscami i pewnie zatruwaja zycie mieszkancom.
      Nie ma jak widac zlotego srodka:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...