Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, March 18, 2013

Notka muzykalna dla realistow

Dla realistow, bo ci co wierza, ze nigdy nie puszczaja bakow, a jesli juz to pachna one fiolkami oraz sa wynoszone przez uczynne skowronki, moga przestac czytac juz teraz.
Ludzie normalni, nie cierpiacy na zaklocenia ukladu trawiennego puszczaja baki, a w zaleznosci od tego co jedza puszczaja nawet pershingi;)
Wczoraj jak juz pisalam mielismy na obiad kapuste, zeby uczcic irlandzkie swieto, a kapusta jest daniem muzykalnym wielce no i o malo nie umarlam ze smiechu wieczorem.
A wszystko to przez fakt, ze dwa tygodnie temu juz zmienilam posciel na wiosenna, bo mi bylo za goraco, a Wspanialemu jak zawsze zimno, ale w koncu zmiana poscieli zajmuje sie ja, wiec on musi cierpiec. Temperatura spadla od kilku dni znacznie i w nocy jest ok. zera, ja oczywiscie otwieram okno, bo lubie spac w zimnym pomieszczeniu, wtedy opatulam sie koldra i spie. Jak jest goraco to sie miotam przez cala noc jak gowno w przereblu i wstaje z bolem glowy.
Wczoraj wieczorem juz zaleglam do ogladania tv, ale zapomnialam otworzyc okno. Przy takich rzadkich okazjach Wspanialy liczy, ze sie uda, ale ja w najgorszym przypadku wstaje w srodku nocy i otwieram. Wczoraj zeby sobie oszczedzic niepotrzebnej gimnastyki w nocy poprosilam zeby otworzyl okno zanim sie polozy.
-- Kryste, kobieto na zewnatrz jest zero stopni!!
-- No i co z tego?
-- A to, ze to ja spie blizej okna i mnie wieje w dupe, oraz ja wstaje pierwszy i nawet jak juz zamkne okno i wlacze ogrzewanie to mi sople z dupy wisza.
-- Oj nie marudz, otworz okno...
Otworzyl, ale marudzic nie przestal i bylo tak:
-- Brrrr, posciel zmieniona, okno otwarte a zima wrocila...
Probowalam udawac, ze nie slysze i skupialam sie na telwizorni, ale z nim sie tak nie da, on nie przestanie malpowac dopoki sie nie odezwe, wiec sie odezwalam:
-- Kapuste jedlismy, jak ktores pusci baka to przeciez do rana umrzemy...
-- Eee tam, my jestesmy odporni, najwyzej pajaki poumieraja.
-- Pajakow to ja jeszcze w domu nie widzialam, a nie chce zeby farba ze scian pospadala, a przy Twoich pershingach to bardzo mozliwe.
-- Oooo tak, przy moich!!! Twoje to rozami pachna!!! Zapomnialas jak pojechalismy w gory na swieta i takiego pershinga puscilas, ze ja lecialem w samych gaciach na parking po odswiezacz powietrza?
-- Oj marudzisz kochanie. Tamten pershing sie niechcacy wydostal i zreszta to bylo w lazience.
-- Tak tylko lazienka miala nieszczelne drzwi - po czym dodal zrzedzacym glosem - "wydostal sie niechcacy" bo Ty oczywiscie wstrzymujesz dopoki Ci oczy z oczodolow nie wyjda a potem jak zasniesz to szyby w oknach drza, ja wale jak trzeba przynajmniej wiadomo kto zawinil.
-- Nie truj, ja sie staram ogladac i nic nie rozumiem, bo przeszkadzasz.
-- To nie ogladaj, telewizornia jest nudna i oglupiajaca...
-- Tak, telewizornia jest nudna, pershingi za to sa wdziecznym tematem do rozmowy, prawda?
-- A pewnie, teraz moge Ci powiedziec dlaczego nie lubie jesc tego polskiego bigosu...
-- A co Ci bigos zawinil??? - az siadlam z ciekawosci.
-- Bigos to dopiero daje pershingi, a Ty spisz z tymi perfumami taniej kurwy pod reka i cala noc rozpryskujesz, a ja juz nie wiem czy wole zapach gowna czy taniej kurwy.
Padlam. Ze smiechu oczywiscie, bo to swieta prawda, ze mam pod reka butelke starych perfum, ktore  dostalam z jakiejs okazji jak pracowalam wiele lat temu w Estee Lauder i faktycznie smierdza jak tania kurwa, ale ze mi ich wyrzucic szkoda, to znalazlam im zastosowanie.
Juz sie staralam zasnac, ale nagle zachcialo mu sie przytulania, "zeby sie ogrzac" ode mnie, faktycznie dlonie i nogi mial jak sople lodu.
-- Zwariowales czy co!!?? Takimi zimnymi dlonmi mnie dotykasz??
-- No widzisz, a jutro to pewnie bede sral kostkami lodu, albo pigulami sniegu.
Bosze, o malo nie spadlam z lozka ze smiechu!!
-- Wole zebys sral kostkami lodu niz dzis puszczal pershingi kapusta - staralam sie go przywolac do porzadku, ale slabo mi to szlo, bo nagle wymyslil.
-- Ty a moze po takim kapuscianym jedzeniu to pershingi wyskakuja w postaci brukselki?
-- Tak, tak na pewno, od dzis bede Cie karmic calymi glowami kapusty, a Ty bedziesz produkowal brukselke.
-- Zawsze to bardziej pozyteczne niz kostki lodu...
Nie pamietam jak i kiedy zasnelam, ale on jeszcze cos tam wymyslal, bo zawsze wymysla.
Wiem tylko, ze juz mnie brzuch bolal i to na pewno nie od kapusty, ale ze smiechu.
I tak jest codziennie, bo Wspanialy dostaje jakiejs glupawki wieczornej, tylko ja nie pisze o tym, bo czasem to az trudno uwierzyc, ze dorosly mezczyzna potrafi wymyslac takie brednie.
A ten ma jakis niewyczerpany repertuar i jak widzicie z byle gowna potrafi rozbudowac historie;)
Czasem sie boje, ze z wiekiem bedzie mi co raz trudniej ratowac sie ucieczka w chwilach kiedy juz nie moge zlapac oddechu ze smiechu, a ten ciagle nadaje.
Juz sie dwa razy zdarzylo, ze w ostatniej chwili, resztkami sil doczolgalam sie do livingroom, w czasie kiedy on myslal, ze ja sie ciagle smieje, a ja juz przestawalam oddychac.

42 comments:

  1. Hahahaha!!! To temat jak widzę wszechobecny:))) Dzięki za to, że mogłam się posmiać :DDDDD

    ReplyDelete
    Replies
    1. Temat jest zyciowy;) Bez wzgledu na to jak bardzo go unikamy, to przeciez istnieje:))

      Delete
    2. Oczywiście. Nie wiem tylko dlaczego wszyscy rżą ze śmiechu :) Gaz rozweselający? :D

      Delete
  2. Replies
    1. A dziękuję :D Dawno sie tak nie uśmiałam. Taki śmierdzacy temat w przyzwoitą literaturę ubrać to jest sztuka :D

      Delete
  3. "kapusta jest daniem muzykalnym wielce" - uśmiałem się z tego opowiadanka i kolejny raz powtórzę, że gdybym taki pisać umiał i takie przygody życia codziennego tak sprawnie umiał klecić to bym te "codzienniczki" jakimś wydawniczym zszywaczem próbował spiąć. pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj lechcesz moja proznosc Bareya:)) ale to mile, wiec nie bede sie opierac:P

      Delete
  4. Padłam ze śmiechu. Po prostu.
    ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Granato, ja mam tak co wieczor juz od lat, czasem mysle, ze kiedys mu sie ten repertuar skonczy, ale on ciagle mnie zaskakuje;))

      Delete
  5. Ależ śmiech jest bardzo pożyteczny i zdrowy.
    Podobno uruchamia nawet reakcje odpornościowe organizmu :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, to moze dlatego nie potrzebujemy lekarzy, poza moimi stopami oczywiscie;)

      Delete
  6. U mnie ostatnio teściowa skomponowała bigos nie z tej ziemi i szczerze obarowała... dawno takich wrażeń nie miałam!
    Uratowałam resztę świata dosypując kminek do następnych porcji.
    Twoja historia, Stardust, palce lizać ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niestety sa dania, ktore tak dzialaja, ale czasem trzeba sobie pozwolic;)

      Delete
  7. Dobre :))))
    Wszyscy trąbią o tym, że jak zginą pszczoły, to zginie życie na Ziemi, ale nikt nie docenia wielkiej roli bąków ...:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mag, no wlasnie, baki podpora zycia na Ziemi:)))

      Delete
  8. No faktycznie niezly repertuar do poduszki:))) No a moj to jest taki,jak Ty, on by wiecznie otwieral okno ale musze przyznac, ze w tym roku to mu jeszcze do glowy nie przyszlo, za zimno!! A ja w takich sytuacjach powtarzam, ze "od smrodu jeszcze nikt nie umarl a od mrozu cale armie wyginely". Moze nauczyc Wspanialego?

    ReplyDelete
    Replies
    1. U Was to faktycznie zima nie bardzo mozna przesadzac z tymi oknami, ale ja musze, chociaz kilka milimetrow;)) To juz jest chyba jakas bariera psychologiczna;)))
      Wspanialy mnie czestuje tu roznymi wierszykami okolicznosciowymi, wiec troche zna;))

      Delete
  9. śmiech to zdrowie! Fajnie, że masz takie lekarstwo pod ręką :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, z nim sie nawet poklocic nie mozna, bo zaraz wymysli cos glupiego i czlowiekowi zlosc mija:)
      A jak go poznalam to sie balam, ze bedzie dla mnie za powazny;))) O swieta naiwnosci!!!

      Delete
    2. jak to pierwsze wrażenie może zmylić :D
      wyobrażam sobie że wasz dom to miejsce pełne śmiechu :) to zresztą widać w twoich postach, taką pewność siebie i zdrowe spojrzenie może mieć tylko osoba szczęśliwa :)

      Delete
    3. Wspanialy jest bardzo niesmialy z natury i zajmuje mu duzo czasu zeby poczuc sie pewnie i swobodnie, ale za to ja sie juz poczuje, to przerasta samego siebie:))
      Czasem w zartach pytam co sie stalo z tym "powaznym naukowcem, ktorego poznalam lata temu" a on mowi "widzisz jak mnie rozbestwilas, Ty masz zly wplyw na ludzi".
      No i nie pogada z takim:)))

      Delete
  10. Choleryk i Wspaniali mogliby sobie podać rękę ;) Z tym że zauważyłam, że Choleryk zwala na potęgę produkcję super bąków na psa. ;)

    ReplyDelete
  11. Replies
    1. SUE, witaj:)) Juz bylam u Ciebie i mi sie podoba, wiec bede zagladac:))) A my niestety nie mamy psa, wiec musimy zwalac wine jedno na drugie:)))
      Tesc opowiadal, ze mial suke-leniwca, ktorej ulubionym zajeciem bylo lezenie i spanie, a jak puscila baka, to sie budzila, patrzyla z wyrzutem na obecnych ludzi i odchodzila w inne miejsce, zeby znow zapasc w sen.
      Moze psy cos wiedza?:))

      Delete
    2. Psy są same w sobie cholernie inteligentnymi istotami. A jak mają w dodatku mądrego opiekuna, który potrafi wydobyć z nich tą całą mądrość, to pokusiłabym się o stwierdzenie, że ich intelekt przewyższa intelekt niektórych ludzi. ;)
      Nasz Brego ma niecałe 4 miesiące. Wzięliśmy go ze schroniska. Znalazł się tam z interwencji - ktoś przywiązał worek do torów kolejowych, w którym znajdował się właśnie Brego i jego rodzeństwo. Podróżni zareagowali dosłownie w ostatniej chwili. Gdyby wyszli im na pomoc odrobinę później, prawdopodobnie pędząca maszyna zrobiłaby z nich psi mus...
      Jutro miną 2 miesiące odkąd jest z nami. Choleryk za radą pani weterynarz, zaczął kupować mu puszki, w których jest 100% mięsa. Zazwyczaj wieczorami bardzo wyraźnie można wyczuć, że puszeczki się przyjmują. :P Choleryk kupuje, a ja w samotności wywąchuje, bo o godzinie, w której rozpoczyna się zapierdziałe kongo, Choleryk zazwyczaj jest już w pracy. ;) Brego, w odróżnieniu od niektórych psów, nie wykazuje żadnego zażenowania z powodów, które mu spod ogona wyfruwają, i myślę że to się już raczej nie zmieni, bo zwierzę upodabnia się do właściciela... ;)

      Delete
    3. Straszna historia z tymi psami. Ludzie mnie ciagle zaskakuja okrucienstwe. Jak dobrze, ze sie skonczylo tak a nie inaczej i dobrze, ze Brego trafil do Was:)
      Moze Brego dorosnie do "zawstydzenia":))) Suka, o ktorej mowil tesc byla juz wiekowa, a moze to faktycznie "rodzinne":))

      Delete
  12. STAR.....Osmarkałąm monitor..;-dDosłownie jakbym widziała siebie i Sznupka. Ja przykręcam ogrzewanie, a on podkeca i jak mnie tymi zimnymi szkitami dotknie to aż mnie dreszcze po kręgosłupie przechodzą. A tworzenie opowieści dziewnej treści, czy puszczanie bąka celem rozpoznania terenu lub cichacza zabójcy to u nas codzienność..:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sznupciu mamy jakichs cieplolubnych tych chlopow:))) A pershing zwiadowca tez mi sie podoba;)

      Delete
    2. Ale powiedz Satar, jak to jest, że te zmarzluchy tak intuicyjnie sobie upatrzą takie gorące kobitki jak My..:)I mogę sie założyć, że w Twoim przypadku było podobnie, jak się przyssął to nie szło zniechecić...:-D

      Delete
    3. Cos w tym chyba jest:)) Ja z moim dwa razy zrywalam i sie skonczylo jak widac:) Ale wiesz, miedzy nami mowiac to jestem cala szczesliwa, ze sie tak przyssal.
      Nie wyobrazam sobie zycia bez tego wariata:)))

      Delete
    4. I tu się znow z Tobą zgodzę..;)

      Delete
  13. Z moim Markiem jest podobnie :)
    Też przędzie takie historie z niczego, że umieramy ze śmiechu :).
    Pozdrowienia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja jestem ciekawa skad oni biora inspiracje do takich historii:))

      Delete
  14. Star ale tu nie ma nic do smiechu:))
    Regionalnym daniem Hesji ,w ktorej mieszkam jest "Handkäse mit Musik"-czyli ser robiony recznie(w Polsce byl to ser domowy z kminkiem) z muzyka.Juz wyjasniam-kiedys moj maz mial spotkanie sluzbowe,byli tez przedstawiciele z Polski.Na kolacji,pan z Polski zapytal czy moze dostac jakies regionalne danie,kelner zaproponowal-Handkäse mit Musik.To jest wlasnie ser domowy podany z pokrojona cebula skropiona Apfelwein-wino jablkowe z dodatkiem oleju i czesto podana kiszona kapusta.Pan zjadl ze smakiem ,bo byl smakoszem sera podobno,ale potem zapytal ,o co chodzi z ta muzyka.Maz mu wytlumaczyl,danie nazywa sie prosto,wlasnie ser robiony recznie,a muzyka potem po zjedzeniu :))

    Pozdrawiam serdecznie:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aleksandro, czyli w Niemczech "muzykalny ser" jest daniem narodowym, w Polsce bigos, a my lubimy chili;)))
      Wszystko sprowadza sie do jednego, nie da sie zyc bez muzyki:)))

      Delete
  15. Padłam!
    Zaraz lecę do pracy i pewnie będą na mnie spod byka patrzeć, bo gęba mi się wciąż śmieje:)
    Upraszam o odbiór wyróżnienia!:))
    Buziaki (a mój brat mówił,że idzie..walnąć z butli :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, juz widzialam i mialam sie poczestowac, ale mi sie zapomlo:)) Zrobie to na pewno, bo mi sie podoba taka nagroda na zasadzie "bierzcie i jedzcie z tego wszyscy";))

      Delete
  16. U nas królem perszingów (ale cichaczy) jest psica i się tego wcale nie wstydzi. Wali bąki bez opamiętania ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek a moze Ci podeslac te perfumy "taniej kurwy":)))

      Delete
  17. :)))) na więcej pisania nie mam sił:)))))

    ReplyDelete
  18. Zeby nie ten dech to by czlowiek zdech;))
    Ja uzywam sporo roznych ziol w kuchni,ktore maja na celu wlasnie przewietrzenie organizmu zeby sie nie poskrecac;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...