Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, April 11, 2013

Chorzy z lapanki

Najpierw dzisiejsze niebo, jakies takie mleczne, bo sie ochlodzilo i slonce nieobecne narazie:


Ten galazki to znak rozpoznawczy, ze robie zdjecia zawsze w tym samym miejscu, co prawa sa one gdzies na wysokosci 8ego pietra nade mna, ale sa, no:)

Od bodajze miesiaca dostawalam dziwne wiadomosci na moj osobisty telefon komorkowy.
Dziwne, bo za kazdym razem dzwonili z firmy, w ktorej mamy ubezpieczenie zdrowotne i zostawiali wiadomosc typu: "Dzien dobry pani Stardust, tu mowi pielgniarka Zuza Buza z firmy XYZ dzwonie do ciebie... " dalej nie wiem, bo zawsze w tym momencie klikalam w klawisz o numerze 7 i kasowalam cala wiadomosc.
A na chooj mnie bylo tego sluchac?
Zuza Buza mi nic nie mowi, nie znam czlowieka (dla feministek: czlowieczyni) firme olewam, owszem jestem tam ubezpieczona, ale jest to ubezpieczenie z pracy Wspanialego, jak cos chca niech dzwonia do niego.
Ale pewnego dnia zapytalam Wspanialego:
-- Skarbie czy do Ciebie dzwonia z ubezpieczenia XYZ?
-- Nie, ale kto mialby niby dzwonic?
-- Do mnie dzwoni jakas Zuza Buza i zostawia wiadomosci...
-- I co mowi w tych wiadomosciach?
-- Nie wiem, bo kasuje przed wysluchaniem.
-- Ale moze ta Zuza Buza sie pomylila i przez pomylke zadzwonila do Ciebie?
-- Nie moze byc przez pomylke, bo juz skasowalam 4 wiadomosci od niej.
-- Kryste!! A nie moglas chociaz jednej wysluchac? Ja czasem Ciebie nie rozumiem.
-- To i tak masz szczescie ja siebie prawie zawsze nie rozumiem.
-- No ale pomysl logicznie, ucho by Ci odpadlo jak bys wysluchala?
-- Kto wie? Moze by i odpadlo. Jak cos chca to powinni dzwonic do Ciebie, to ubezpieczenie z Twojej firmy.
Odwrocilam sie na piecie i poszlam skad przyszlam:) Ja wiem, Wspanialy tak ma, ze on wszystko wyslucha, wszystko przeczyta, ja z kolei mam odwrotnie jak nie musze to omijam.
Wspanialy kocha czytac, w-s-z-y-s-t-k-o co sie nawinie pod oko. Jakbym nie daj buk zostawila cos na stole na czas kiedy jemy posilek to on juz czyta. I nie musi to byc ksiazka czy gazeta, moze byc zwykla etykietka z butelki oleju bo akurat nie sprzatnelam i stoi na stole, moze byc etykietka sera, opakowanie zapalek... slowem wszystko. Az sie dziwie, ze jeszcze nigdy w czasie jedzenia nie odwrocil talerza do gory dnem, bo tam na znaczku firmowym moglby cos wyczytac.
Jak juz nie ma co to sie kiedys wgapial w ziarenka soli w przezroczystym mlynku na sol. Nie wiem czy cos tam wyczytal z tych ziarenek, bo nie pytalam, ja na tyle ciekawska nie jestem.
Wracajac do Zuzy, pewnego dnia zadzwonila akurat jak nie bylam zajeta, a poniewaz to telefon komorkowy, ktory ja uzywam biznesowo to odebralam.
-- Hallo.
-- Mowi Zuza Buza z firmy XYZ, czy to pani Stardust?
-- Tak to ja - potwierdzilam postanawiajac, ze tym razem skoro juz odebralam to moge sie dowiedziec czego ode mnie chca. W miedzyczasie Zuza Buza uprzedzila, ze na potrzeby ichnych zapiskow rozmowa bedzie nagrywana. No chooj niech sobie nagrywa.
-- Ja dzwonie zeby sie dowiedziec czy nie masz problemow ze swoimi lekami.
-- Z czym???
-- Z lekami, ktore bierzesz.
-- Z LE KA MI??? - przesylabizowalam dla pewnosci.
-- Tak, tak z lekami - potwierdzila Zuza lekko podniesionym glosem, bo tym razem byla juz chyba przekonana, ze jestem glucha jak pien.
-- Przepraszam, ale nie rozumiem - powidzialam - czy Ty sugerujesz, ze ja biore jakies leki i nic o tym nie wiem?
Przez kilka sekund zapanowala cisza po czym Zuza znow zaczela:
-- A nie bierzesz zadnych lekow?
-- Nniiieeee - odpowiedzialam przeciagajac dla jasnosci.
-- Nic nie bierzesz?
-- Biore kilka witamin, ale nigdy nie myslalam, ze to sa leki.
-- Oprocz witamin nic nie bierzesz? - dopytywala uparcie Zuza myslac, ze ma do czynienia z kompletna idiotka.
-- Nie, nic nie biore oprocz witamin - potwierdzilam tym razem krotko i stanowczo.
-- A czy jestes pod opieka lekarza prowadzacego?
-- Jesli wizyty raz na kilka lat mozna uznac za opieke, to tak.
-- Raz na kilka lat.. - powtorzyla Zuza i szybko dodala - nie chodzisz do lekarza regularnie?
-- Nie mam potrzeby. Jedyny lekarz do ktorego chodze w miare regularnie czyli czesciej niz raz na kilka lat to moj lekarz od stop, ale o tym chyba XYZ wie.
-- Tak, tak to jest odnotowane. Ale nie bierzesz zadnych lekow? - znow sie uczepila.
-- Nie, nie biore zadnych lekow, nic mi nie jest, nie jestem zainteresowana zadnymi lekami jak rowniez nie jestem zainteresowana zawracaniem glowy lekarzowi czesciej niz to robie.
-- Hmmmm... - Zuze chyba deczko zamurowalo na moment, ale szybko odzyskala przytomnosc umyslu i dodala - to ja Ci podam moj numer telefonu na wypadek gdybys miala jakies pytania czy klopoty z lekami...
Jak widac zupelnie do niej nie dotarlo, ze ja naprawde nie biore lekow, wiec ja tez udalam, ze zapisuje numer telefonu Zuzy i grzecznie po wymianie obustronnych uprzejmosci odlozylam telefon.
A potem parksnelam takim smiechem, ze szyby w oknach zadzwonily i Wspanialy, ktory tego dnia pracowal w domu przylecial.
-- Co takiego smiesznego?
Opowiedzialam mu przebieg mojej rozmowy z Zuza Buza.
-- Ale ja nie rozumiem dlaczego sie Ciebie akurat czepiaja.
-- A ja rozumiem. Kochanie za rok wkrocze w wiek poborowy do nieba, albo przynjamniej wiek w ktorym uczepie sie zycia z cala sila i  takim strachem, ze uznali iz jest szansa na to, ze mozna mi wmowic polykanie koralikow, ktore Twoja firma produkuje.
-- No to ja im zycze szczescia - podsumowal krotko i wyszedl.
Od tamtego dnia minelo juz prawie dwa tygodnie, a ja sie ciagle smieje.
Na szczescie jak nawet ogladam telewizje to nigdy nie ogladam reklam, bo wiadomo, ze 90% reklam to reklamy koralikow, widocznie to za malo, teraz beda dzwonic po domach, albo robic lapanki na ulicach.
Wracajac do reklam, bo przeciez nawet jak ich nie ogladam, to wiem o czym sa i na czym polegaja. Gdybym ogladala bylabym ciezko chora i to na wszystkie choroby lacznie z rakiem prostaty.
Ze co?
Ze ja nie mam prosaty?
Na pewno od tych reklam by mi wyrosla:))
Dawno temu czytalam, ze statystycznie Amerykanin po 50tce lyka 7 koralikow dziennie, czasem jestem ciekawa czy ten moj przydzial to lyka jeden jelen, czy moze podzielili po koraliku na jelonka.
Jeszcze kiedys wroce pewnie do tematu chorob, bo to bardzo wdzieczny temat jest.
A teraz... na ra i do zobaczyska.

37 comments:

  1. Teraz nie wiem, smiac sie czy plakac (ze smiechu, oczywista). Chociaz... jak sie tak zastanowic, trzeba sie cieszyc, ze jeszcze do nas zaklady pogrzebowe nie wydzwaniaja :)))
    Patrz, ja juz nie obywam sie bez jednego koraliczka dziennie, a pies z kulawa noga nie zainteresuje sie, czy mi ten koralik nie szkodzi.
    No to cyk! Koralik, popitka i lozeczko!

    ReplyDelete
  2. Pantero, firmy pogrzebowe sie reklamuja dosc agresywnie tutaj:))) Wiec wiesz, ja mam powazny powod zeby nie ogladac reklam. A ten telefon to bra buk nie dlatego, czy mi koraliki na cos innego nie szkodza, tylko dlatego, zeby mnie ewentualnie namowic na wiecej koralikow, drozsze koraliki, no wiesz chodzi o sprzedaz;) Nikt nie robi pieniedzy na zdrowych ludziach, na chorym kazdy.
    Wiesz moj Wspanialy pracuje w Pharmie i wlasnie w dziale ktory pisze ulotki do koralikow, wiec znamy to od podszewki;)) On chocby mu glowa odpadala to nawet Tylenolu nie wezmie, ja wezme, bo bolu glowy nie znosze:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dobrze wiedzieć. Teraz będę ufać osądowi Wspaniałego. :)

      Delete
    2. Aniu, ufanie Wspanialemu polega glownie na unikaniu wszystkich koralikow jak dlugo sie da:)

      Delete
    3. I o to chodzi! W sumie kuszący jest pomysł, że jakiś koralik czy kilka, załatwią wszelkie bolączki, ale wiadomo, że to pic fotomontaż. :)

      Z innej beczki. Póki pamiętam. Śniłaś mi się! Śniło mi się, że zrobiłaś pewien rodzaj kariery i miałaś swoją audycję w radio. W jakimś radio Polonia w USA. Czytałaś tam swój blog. Najpierw po polsku a potem po angielsku. :) Ciekawe było to, że jak było po angielsku to przekleństwa czytałaś po polsku! Więc brzmiało to śmiesznie "tralalala k*rwa taratata ch*j" itp., itd. :))
      A to wszystko przez to, że na bloga nie mogłaś wstawiać zdjęć, więc postanowiłaś go przenieść do innego media.
      :)
      Była to bardzo ciekawa audycja :))
      Miłego dnia, czy co tam jest właśnie u Ciebie :))

      Delete
    4. Aniu, rechocze na caly glos:))))))))))))))) A jeszcze 7ej nie ma, wybudze se chlopa:)))))))))))))))))))))))))

      Delete
  3. Dopóki pracowałam w wydawnictwie medyczny, wiedziałam na bank, że nie dopadnie mnie depresja poporodowa (już nie) i rak prostaty. Wszystko inne przede mną... Więc nie daję się i nawet suplementów witamin i innych ustrojstw nie łykam. Umrę na śmierć, jak mi pisane, w odpowiednim momencie. Nie chciałabym tylko umierać będąc ciężarem dla bliskich.
    Życie to tylko kartka z podróży... :)

    Zdrowia, Gwiezdny Pyle...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo, jak tylko bede miala zdrowie jak do tej pory, to ciezko bedzie umrzec:))) Ja sie tam nie wdawalam w dyskusje, ale te witaminy co je biore to tez nie z normalnej apteki tylko od znachora, albo akupunkturzystki:))
      Buziaki:**

      Delete
  4. no to ja was pociesżę, że do mnie zakłądy pogrzebowe wysyłają kalendarze i ulotki...:-D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sznupciu, dostalas sie na mailing list? Ze tez Cie to szczescie spotkalo:)))

      Delete
    2. że tak powiem, zaiwestowali we mnie..:-D...teraz pozostało im tylko cierpliwie czekać..:) Chociaż oferta była taka, ze jak już teraz wykupie u nich usługi to dostanę zniżke i gwarancję niezmienności ceny. Powaga! Na blogu wkleiłam te ulotki i kalendarz..:-D

      Delete
    3. Sznupciu fakt, robia na Tobie interes;) A moze bys wytargowala jakies grupowe znizki;)) Lece obejrzec te ulotki.

      Delete
  5. Znaczy, jakieś wytyczne dostali- np.podnieść sprzedaż leków. A we wtorek mój ortopeda, zupełnie niespodzianie zaczął mnie spowiadać- na jakie choroby w życiu chorowałam, czy i na co mam uczulenie, czy miałam coś wycinane lub wszczepiane, np.rozrusznik. Nie rozumiem tylko co go napadło, bo już 2 lata jestem pod jego opieką, a dopiero teraz przypomniał sobie, że bardzo mało o mnie wie. Koleżanka inaczej to skomentowała- pewnie im ktoś w trakcie fizykoterapii wykorkował, więc teraz patrzą na metrykę pacjenta i na wszelki wypadek wypytują.
    Miłego,;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, bo o nic innego nie chodzi tylko zeby zdrowemu wmowic chorobe i sprzedac koraliki. Oczywiscie mowie o moim przypadku. Juz wiele lat temu owczesny prezydent wielkiej kroporacji farmaceutycznej stwierdzil, ze jego marzeniem jest, "zeby ludzie kupowali lekarstwa tak masowo jak kupuja gume do zucia". I zaczal to marzenie wdrazac w zycie przez przekupstwo lekarzy, ktore szerzy sie na taka skale, ze sie w glowie nie miesci. Tworzy sie nowe choroby;)) no interes kwitnie. Wedlug nich wszyscy jestesmy chorzy:)))
      Ale o tym kiedys w nastepnej notce.

      Delete
  6. Koraliki - bardzo mi się podoba to określenie :)
    A Wspniałego pozdrawiam całym sercem, bo dłubiemy podobne łódeczki ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Izabelko nie bardzo pojmuje te "lodeczki", no jakas ciezko myslaca jestem, bo siedze i nie moge wykombinowac o co chodzi:)

      Delete
    2. No dłubiemy w tej samej branży ;)

      Delete
    3. Teraz pojelam:)) Nudna to branza, ale widocznie macie do tego cierpliwosc;)) Czesto jak Wspanialy pracuje w domu i siedzi na tych swoich konferencjach telefonicznych, a mnie chce czy nie wpada w ucho o czym rozprawiaja, to nie moge uwierzyc:) Jak mozna nad jednym zdaniem spedzic 1.5 godziny debatujac jedno slowo w tym zdaniu:))))
      Duzo ciekawsze sa konferencje globalne, przynajmniej mam zabawe w odgadywanie krajow po akcencie:))

      Delete
  7. Namolnosc i wytrwalosc pani po drugiej stronie sznurka mnie nie dziwi:)
    Sama jak przez pomylke odbiore telefon tzw.komercyjny to nawet po moim
    do not speak and do not understand in English,pani/pan ,napierdalaja dalej zachecajac mnie zebym sie zainteresowala tym co maja do zaoferowania.Moze maja swoj limit minutowy i musza go zuzyc;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, ja czasem lubie takie rozmowy:)) To chyba jakis masochizm, ale mnie bawi:))

      Delete
  8. mwahaha, ja wiedzialam, ze Wspanialy to swoj czlek, ale teraz to juz normalnie jestem na 10000% (dodaj kilka zer) pewna ;)
    Ile ja walk stoczylam ze wszystkimi zebym cytuje 'PRZESTAN DO CHOLERY CZYTAC PRZY STOLE!' Jak mi zabroniono czytac ksiazek, to czytalam opakowania przypraw. Jak tego braklo, to pudelko papierochow, jesli sie macierzy zapomnialo schowac. Moi znajomi twierdza, ze ja wyczytuje wszyskie literki i potem im nic nie zostaje.. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale wiesz co Rino? przy Was mozna sie przynajmniej spokojnie najesc:)) Nie przeszkadzacie gadaniem:))

      Delete
  9. Hahaha, no tak, lekarzom sie w glowie sie nie miesci jak mozna lekow nie brac,
    chooj, ze kazdy lek ma skutek uboczny, nalezy lykac i tyle.
    Ostatnio wyczytalam, ze Francuzi ( jezeli chodzi o Europe) zyja najdluzej, kurcze chleja wino, zra maslo, brie,camemebrty i rozne inne gruyery i nie umieraja z nadmiaru cholesterolu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lukrecjo, Dzieki skutkom ubocznym kreuja nastepne choroby i moga sprzedawac wiecej koralikow. Na tym polega cala gra. A pacjent? No coz kto by sie przejmowal takimi drobiazgami jak pacjent.

      Delete
  10. O mamo! Czy ja Ci pisałam ,że Cię kocham? A Wspaniałego uwielbiam , tylko nic nie mów Sołtysowi;))
    Koraliki biorę na głowę ( precyzuję - na migrenę)Pomagają o tyle,że nie wymiotuję, boli nadal.
    Czuję,że trzeba będzie wykorzystać to skierowanie do neurologa, które dostałam 5 grudnia;/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, wspanialy mowi, ze na migrene najlepszy kogutek. Mysle ze wiesz co poeta mial na mysli.

      Delete
    2. Kurczę, ja oczywiście nie wiem co to kogutek ale podejrzewam, że coś sprośnego ;)

      Delete
    3. Hahahaha Aniu oczywiscie, ze cos sprosnego:))) Wspanialy uwaza, ze na kazda dolegliwosc najlepszy kogutek;) A w ogole to masz dolegliwosci i bolaczki tylko dlatego, ze za malo kogutka:))))) No takiego mam dochtora;))

      Delete
    4. W kontekście migreny to jeszcze były takie "tabletki z kogutkiem".

      http://www.nazdrowie.pl/artykul/dlaczego-kurek-nie-boli-glowa

      Chociaż ból głowy, w niektórych sytuacjach, podobno ma właśnie stanowić broń przeciwko "kogutkowi".

      I bądź tu człowieku mądry...

      Ale osobiście uważam, że "kogutek" Wspaniałego to jest lepsze rozwiązanie;-)

      Delete
    5. Justm --> "Ale osobiście uważam, że "kogutek" Wspaniałego to jest lepsze rozwiązanie;-)"
      Czy Ty coś wiesz, czego Stardust nie wie i wiedzieć by nie chciała? ;)

      Delete
    6. Justm, znajac Wspanialego to na 100% nie mial na mysli tabletek:)) Ja pamietam, bylam dzieckiem to jeszcze cos o tych kogutkach slyszalam:)

      Martin, nie podpuszczaj:))) jak by kogutek mial te moc to sie nawet podziele;)))

      Delete
    7. O popatrz! Nie miałam czasu ostatnio tu zajrzeć, a taka ciekawa dyskusja!
      No i oczywiście Sołtys mówi to samo.
      Ale u mnie to pomaga tylko jak mnie boli głowa!:))
      Migrena to już za wiele;))

      Delete
    8. Ok, Mr Martin, wyraziłam się nieprecyzyjnie, powinnam napisać "kogutek, o którym mówi Wspaniały".
      Ale mam przeczucie graniczące z pewnością, że Wspaniały miał na myśli tegoż właśnie, swojego kogutka - wszak mówił to do swojej, prawowitej małżonki i o jej zdrowie mu szło;-)

      Delete
  11. Ja też żadnych leków nie łykam, ale czasem tak sobie myślę, że jakieś by mi się przydały. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem na co by Ci sie ewentualnie przydaly, ale moim zdaniem leki nie lecza, tylko maskuja objawy, wiec w sumie jaki cel i sens lykania?

      Delete
    2. Na ból istnienia.

      http://youtu.be/FvYjlyUEXTE

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...