Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, April 9, 2013

Dla Sznupci i reszty swiata - lekcja praktyczna z drogowki;)

Zanim zaczne wyklad, ktorego inspiratorem jest Sznupcia to pozwolcie, ze przedstawie dzisiejsze niebo, znow fotka strzelona o 8:45 i dokladnie w tym samym miejscu, chyba mi sie taki cykl podoba, wiec kto wie, kto wie, moze bedzie kontynuacja;))



A teraz mozemy przejsc do tresci wlasciwej czyli wykladu:)) Sznupciu, prosze nie odbieraj tego zbyt personalnie, ale jak masz do czynienia z "reszta swiata", ktora twierdzi, ze w Ameryce nie ma chodnikow, to bardzo prosze, mozesz sobie ponizsze zdjecia skopiowac i rozpowszechniac jako dowod rzeczowy. Nie mam co prawda zdjec z calej Ameryki, ale wszak NYC lezy w Ameryce, na moje nieszczescie;)
Na pierwszym zdjeciu jest kawalek chodnika, na ktorym stoje w oczekiwaniu na autobus.


Dla niezorientowanych, wyjasniam, ze to waskie poprzecznie przebiegajace ukosnie to kraweznik:))
Pet nie moj!! Ja pale z bialymi ustnikami;)
A teraz widok na chodnik po drugiej stronie ulicy, mysle, ze zdjecie wyraznie pokazuje, ze chodnik jest na wyzszym poziomie niz jezdnia;)


Nastepne fotki dla inteligentnych inaczej;)))
Chodnik to ta czesc, po ktorej chodza ludzie, jezdnia to czesc po ktorej poruszaja sie lub parkuja samochody;))


Po lewej zaparkowane samochody - jezdnia.
Po prawej co prawda brak ludziow ale to jest chodnik:))


Powyzej skrzyzowanie ulic, widoczne pasy przejscia dla pieszych i podwyzszony chodnik z podjazdami dla wozkow inwalidzkich.
Tak, bo u nas nie tylko ludzie chodza, ale ci co nie chodza to moga jezdzic na wozkach i skuterach.



Po lewej samochody - jezdnia.
Po prawej ludzie - chodnik.


Tu tez:
Po lewej samochody - jezdnia.
Po prawej ludzie - chodnik.
Mam nadzieje, ze wystarczy tego wykladu:)))
Przyznaje, ze mimo iz inspiracja byl komentarz Sznupci pod poprzednia notka, to juz kiedys mialam o tych chodnikach pisac, bo ktos tez mi kiedys powiedzial, ze "przeciez w Ameryce NIE ma chodnikow"
No coz moim (nie)skromnym zdaniem, trzeba byc slepym, zeby nie widziec, miec klopoty z blednikiem, zeby nie wyczuwac roznicy poziomow i dodatkowo gluchym zeby nie slyszec jak sie wlasnymi zebami przydzwonilo o plyty chodnika, tylko dlatego, ze sie jest przekonanym iz w Ameryce nie ma chodnikow.
Bywaja widocznie i takie przypadki w "reszcie swiata":))

A dzis korzystajac znow z kolejnego dnia niespodziewanego lata i dodatkowo faktu, ze mialam w ciagu dnia stosunkowo dluga przerwe, zapakowalam ksiazke i aparat do torby i wybralam sie do Bryant Park z zamiarem posiedzenia i poczytania.
Byla juz godzina 14:45 jak wpadlam na ten genialny pomysl, wiec uznalam, ze mam szanse gdzies przysiasc, bo bylo juz po lunchu, ktory z wahaniem w lewo lub prawo powinien trwac gdzies od 12 w poludnie do 14tej max.
A oto co zastalam:
Na trzecim zdjeciu od gory widac wolne krzeselko, ale zanim do niego doszlam to juz bylo zajete;/






Na trawie tez nie mozna bylo usiasc, bo trawnik ogrodzony, ze wzgledu na swiezo wysiana trawe.


Moze i zdecydowala bym sie przycupnac na schodach, ale kto by mnie podniosl:)


Z nieukrywana zazdroscia popatrzylam na te kobiete:


Po czym sie wkurwilam, zrobilam zdjecia kwiatow:



I... wrocilam do pracy. Byla godzina 16:12.
Czy ci ludzie nie musza pracowac? Skad sie wziely takie tlumy o tej porze?
Ale, w czwartek wraca wiosna i bedzie latwiej;))

61 comments:

  1. Skad wziela sie teoria, ze w Ameryce chodnikow nie ma? Nie bylam wprawdzie osobista swoja osoba za oceanem, ale naogladalam sie filmow, w ktorych chodniki wystepowaly w roli glownej. A teraz jestem juz o obecnosci chodnikow mocno przekonana, po obejrzeniu Twoich zdjec. Bo przeciez dla potrzeb filmu mogli te chodniki spreparowac, a potem rozebrac, prawda?
    Nasze slonce chyba wyemigrowalo do Ameryki, bo ani sladu po nim, ale jest chociaz w miare cieplo, 5° na plusie, a jest dopiero 6.30.
    Dobrego dnia, bo sloneczny juz jest.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pantero, nie mam pojecia skad sie to wzielo, ale slyszalam to rowniez od faceta, ktory byl w NYC. Ale tutaj musze wziac poprawke, bo tego samego faceta mialam okazje spotkac bedac w Polsce i ciale sie o cos potykal;)) Na molo w Sopocie szedl tak zupelnie nieswiadom, ze nie jest sam, ze niechcacy klepnal przechodzaca obok kobiete w tylek i byl zdziwiony, ze o malo nie dostal z liscia:))
      Masz racje z tymi chodnikami na filmach:)))) W Ameryce wszystko mozliwe:))))
      Mysle, ze chodnikow moze nie byc gdzies gdzie od jednego do drugiego domu jest 70km i faktycznie tam ludzie nie chodza, bo nie maja gdzie isc:)))
      Jeszcze wiecej slonca zycze:)

      Delete
  2. W Ameryce nie ma chodników, tak samo jak w Polsce po ulicach łażą białe niedźwiedzie ;)

    ReplyDelete
  3. to jest dość powszechne stwierdzenie i przypuszczam, że na zasadzie jakiegoś uogolnienia bo może jest ich relatywnie mniej niż w Europie? W końcu to w USA występują wszelkie usługi dla samochodziarzy z okienkami?

    I na ile NY jest reprezentatwyny dla Ameryki? Tak jak Warszawa dla Polski ?

    Star. Polecam Ci książkę Marka Waluskiego - "Wałkowanie Ameryki". Dla mnie jest ciekawa a ciekawam także jak Ty jako tubylec byś ją oceniła :) na ile jest prawdziwa a na ile nie :)

    (to korespondent polskiego radia co dobrze poznał Stany)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, NYC jest na pewno malo reprezentatywny dla Ameryki, bo jest po prostu inny niz cala reszta Ameryki wlasnie tak jak Warszawa.
      Nie wierze, ze tam gdzie wystepuja uslugi "drive in" nie ma chodnikow, bo wszedzie gdzie z takich uslug korzystalam jest podjazd z ulicy na chodnik. Podobnie jak do stacji benzynowych, czy parkingow.
      Nie wiem czy przeczytam te ksiazke, bo wiesz szukac jej nie bede, chyba, zeby jakims cudem sama wpadla mi w rece, a na to raczej nie moge liczyc.
      Rozumiem, ze ten pan jest znawca Ameryki, tylko wiesz, ja po ostatnich wyborach prezydenckich mam dziwny uraz do polskich znawcow Ameryki:)))

      Delete
    2. ejjjj Star - zanim go skrytykujesz to poczytaj :) On mieszka od lat w Waszyngtonie, jest korespondentem, widuje się z Obamą, jego dzieci chodzą tu do szkoły, jest za demokratami - luzzzz. Książka ciekawa, a ja bym chciała usłyszeć jakiś kolejny głos na temat - bo przecież sama w życiu sie nie dowiem czy prawdę napisał ;)))

      Może Ci kupię i przyślę na urodziny :)

      Delete
    3. Haha:)) Nie bede teraz szukac, ale pamietam byl taki pan "amerykanista", ktory popelnil kilka wpisow na Onecie (moze tez gdzie indziej) w ktorych przekonywal, ze Romney ma na 100% wygrana w kieszeni i ten pan mieszka ponoc w NYC:))))
      Dobra, kup i wyslij jesli to nie problem, tylko na adres pracy, bo jak zawsze u mnie nikto nie je doma:)))

      Delete
    4. Star, ten z Onetu to był Max Kolonko, a o panu Wałkuskim miałam przyjemność wspomnieć również przy okazji wyborów, o tutaj:
      http://bezodwrotu.blogspot.com/2012/11/zgodnie-z-planem.html
      Sama jestem bardzo ciekawa Twojej opinii o tej książce :)
      A lata i słońca to Wam straaaasznie zazdraszczam ;)

      Delete
    5. Frutina, masz racje, mi sie zapomnialo nazwisko;)
      Dobrze, to teraz sie umawiamy, ze Spt mi te ksiazke zanabedzie i przysle (urodziny niedlugo;)) a ja przeczytam i napisze jak odebralam, chociaz wiecie ja w kwestii Ameryki jestem bardzo nieobiektywna;)

      Delete
  4. Biale niedzwiedzie? ..... one nie chodza po ulicach w Polsce! My ich nie wypuszczamy za garnice, bo na nie mamy patent w Szwecji. To nasza najwieksza atrakcja turystyczna;-)

    Star jestes bez serca! jak mozesz pokazywac takie piekne lato, kiedy na nzaszej szerokosci geograficznej jeszcze gleboka zima. Ale tylko do niedzieli, bo wtedy przyjdzie .... lato!!!
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, ubawilas mnie tymi niedzwiedziami:))) Faktycznie gdyby nie one, to nikt w zyciu nie wybralby sie do Szwecji;)))
      A serca to wiesz, ze ja nie mam:)))
      U mnie od jutra jednak wraca wiosna i dobrze, bo wczoraj, to nawet Wspanialy narzekal, ze mu z tego goraca spuchly kostki;))
      A spuchniety Wspanialy to jest rzadkosc nad rzadkosciami!
      Buziaczki:**

      Delete
  5. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  6. słyszałam ostatnio, że w Ameryce sądzą, iż w Polsce jeździ się furmankami i ogólnie nie istnieje prąd :) A słyszałam jeszcze, że w Rosji to ludzie w lepiankach mieszkają, a w Rumunii... itp, itd.:))) I tak naprawdę to oprócz Polski nigdzie nie byłam więc chyba raczej nie będę się wypowiadać :)Jak zwykle fajne zdjęcia, urzeka mnie ta twoja Ameryka. Lubię taką rzekę ludzi, pewnie dlatego, że mieszkam prawie na wsi :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, alez wlasnie dlatego, ze nigdzie poza Polska nie bylas to masz prawo sie wypowiadac!!! To nadaje Twoim wypowiedziom wiarygodnosc:)))
      Ja na przyklad kilka dni temu wyczytalam w komentarzach na jednym blogu, ze w Ameryce to tylko same grubasy po 200kg chodza po ulicach i tak sobie mysle, ze ten ktos kto ten komentarz napisal mial racje, czego dowodem sa moje zdjecia w tej notce;)
      Pozdro:)

      Delete
    2. Też lubuję się w takich wypowiedziach gdzie to jedna pani powiedziała drugiej pani że trzecia pani widziała u czwartej pani.... ależ historie wtedy powstają! Godne lepszej sprawy :)))
      uwielbiam twój prześmiewczy, diabelski charakterek :)))

      Delete
    3. Jak bylam dzieckiem to bawilismy sie w "gluchy telefon" wlasnie powtarzajac rozne brednie.
      Tylko ja z tego wyroslam:)))

      Delete
  7. To w Polsce nie ma chodników. Nie ma też dróg, parkingów i placów zabaw dla dzieci. Nie wolno siadać na trawnikach nawet zdrowo wyrośniętych, samochody parkują nie na ulicach, lecz na "wydzielonych przestrzeniach dla pieszych".
    Proszę o więcej nieb ;)
    A magnolie KOCHAM miłością szaloną, toteż proszę o zdjęcie kwitnącyh "mongolii" w nagłówku!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Izabelko, seria z niebem mi sie podoba, wiec bede kontynuowac, magnolie poczekam jeszcze dzien dwa jak juz zupelnie cale drzewa to bedzie "jeden kwiat" i zrobie, no chyba, ze moze byc zdjecie ubiegloroczne, troche "czerstwe";))))
      Ja tez kocham magnolie, zawsze na nie czekam z utesknieniem, a potem mi tak przykro, ze szybko przekwitaja;((

      Delete
    2. Poczekam cierpliwie, bo warto.
      Pozdrawiam serdecznie :D

      Delete
  8. no niee..:) Zasiadam sobie z kawą na spokojnie o poranku, aby zobaczyć co tam u reszty świata słychać i co widzę? Reszta świat ao Sznupci "gada"..:)Normalnie ręce i cycki mi opadły z wrażenia:) Star oczywiście, że nie biorę tego do siebie, bo ja się spodziewałam tych chodników w USA..:)

    Co do białych niedźwiedzi w Polsce, to jeszcze jakaoś przetrawię, ale jak mi jeden z drugim wmawia, ze my Polacy to po pracy na rozgrzewkę wypijamy butelkę wódki, to mnie normalnie coś trafia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sznupciu, ale Ty wyprowadz z bledu tych medrcow od butelki wodki i wyjasnij, ze to sie wypija PRZED praca na rozgrzewke, po pracy to juz czlowiek nie ma sie do czego rozgrzewac:)))

      Delete
  9. Sznupko-> To Ty po pracy nie rozgrzewasz się wódką???? Musisz się czuć wyalienowana;-)))
    Star->to, że macie chodniki jakoś mną nie wstrząsnęło, ale że nie stoją na nich samochody, choćby jednym kółeczkiem, to zwyczajny szok!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, to ja Cie jeszcze bardziej zaszokuje:)) Malo tego, ze samochod nie moze stac "chocby jednym koleczkiem" na chodniku, to w NY przepisy wyraznie mowia, ze samochod nie tylko nie moze stac/dotykac kraweznika, ale ma byc zaparkowany rowniez nie dalej od kraweznika niz 30cm. W Kalifornii o ile dobrze pamietam to jest 45cm. Oni chyba tam maja szersze ulice;)) Mandaty za nieprawidlowe parkowanie to chleb powszedni, a nieprawidlowe bedzie juz 31cm od kraweznika.

      Delete
    2. Tak się zastanawiam pół życia czemuż to ja nie wyemigrowałam za ocean. Już wiem! 30 cm od krawężnika ni chuja nie zaparkuję. Albo kółeczkiem na krawężniku albo co najmniej 50 cm

      Delete
  10. A ja nie o chodnikach, ale o tych radosnych ludziach, co wszystkie miejsca wolne obsiedli.Są jak ptaki wielobrwne, za słońcem stęsknione i za wolnością.I widać na Twoich zdjęciach wyraźnie Star to nagłe lato, ciepło narkotyczne i rozleniwiające.Dałaś nam kawałeczek swojego dnia...
    U mnie dzisiaj tez ostre słońce. Kury uszczęśliwone szaleją po błotach i kepach zeszłorocznej trawy. Zuzia pilnuje ich ze spokojem. Wiosna nareszcie robi, co do niej należy!
    Uśmiech zasyłam pogodny!:-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, masz racje, te dwa dni podzialaly na ludzi jak narkotyk:) Kumpel z mojego pietra w pracy mnie uswiadomil, ze ludzie z pobliskich biur wylegli z laptopami i pracowali w parku.
      Nawet w to wierze, bo faktycznie jak ktos ma taka prace, to czemu nie, moj Wspanialy czesto pracuje w pociagu w czasie dojazdu do pracy.
      Ciesze sie, ze u Was tez juz wiosna zaczyna sie panoszyc, jakos tak milej sie zyje jak swiat sie zazieleni. Chociaz ja zauwazylam, ze na kazda pore roku czekam z podobnym utesknieniem i przyjscie kazdej raduje serce. W koncu kazda pora roku ma swoj niepowtarzalny urok.
      Buziaczki i usciski:)

      Delete
  11. Ja to kiedyś myślałem, że w Ameryce to prawie sami "murzyni" żyją tak jak w Polsce - prawie wszyscy to katolicy. A że chodniki są w tej Ameryce - to już naprawdę trudno byłoby mi uwierzyć gdybyś o tym nie wspomniała. A ja nie wiedzieć czemu - ci wierzę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bareja, ze mi wierzysz to pestka, ale jak na tym wychodzisz:))) Ja tez Ci wierze, wiec wiesz to taka "two way road":))
      Ale wiesz w Polsce to naprawde sa sami katolicy:))) Ja kiedys na cale trzy tygodnie przywiozlam jednego zyda, ale go zabralam z powrotem:)))

      Delete
  12. Star, przeżyłam szok przez Ciebie i w związku z tym urywam się pracy. Jakby co, to Ty jesteś winna! Są chodniki w USA! Szok!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anusia, przestan z tym szokiem, Kryste mam nadzieje, ze TwojCiOn zdazyl z butelka soli trzezwiacych i woda, a jesli nie on to chociaz Rufi albo koty... Amisia to raczej nie, bo ona Krolewna jest:)))
      Urywaj sie z pracy i wystawiaj do slonca!!!
      Milego dnia:**

      Delete
  13. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  14. Fajny pościk, uśmiałam się :) Do pytań o chodniki, dodałabym jeszcze pytanie o istnienie trawników, bo z takim też się spotkałam :D

    Ach, i jeszcze potwierdzę, że w Chicago również są chodniki, bardzo podobne do nowokorskich- to tak, gdyby ktoś miał wątpliwości :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Paulino, z tym Chicago to jednak boje sie, ze zaraz moga sie pojawic glosy, ze w Chicago tylko dlatego sa chodniki, ze tam jest najwieksze skupisko Polakow (poza Polska) i to oni wybudowali durnym Amerykanom chodniki w czynie spolecznym:))))

      Bosz... chyba mi to slonce szkodzi:))

      Delete
    2. Haha Star, mnie już żadne, nawet najbardziej absurdalne kontry nie są w stanie zaskoczyć- przecież wychowałam się w Polsce :)

      Jak Ci słońce szkodzi, to własciwie dobrze, bo przynajmniej wiadomo, że jest :D

      Delete
  15. Ty wez Star przestan z tymi zdjeciami lata, bo u nas wlasnie zapowiedzieli winter storm watch dla Toronto i okolic (na jutro!) Ta zima uparta w tym roku:)

    A co do chodnikow, to mysle, ze ci ludzie i cala reszta swiata nie miala na mysli chodnikow w miastach:) Im raczej chodzilo o przedmiescia duzych miast, gdzie nie ma nic tylko domki, domki, domki. Tam, gdzie ja mieszkam nie ma chodnikow kolo domow i jak ide na spacer z psem, to musze isc po ulicy. Inni ludzie tez spaceruja po ulicy. Gdzie-nie-gdzie sa te choniki, przy bardziej glownej ulicy ale malo.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, toz pisalam w komentarzach do poprzedniej notki, ze tam u Was na polnocy to zawsze pozniej. No ale winter storm, to chyba mimo wszystko przesada.
      No masz, zaskoczylas mnie tym brakiem chodnikow w koncu tak na przedmiesciach Toronta, bo ze lawek w Toronto nie ma to sama stwierdzilam:))))
      Czyzby ta reszta swiata nie odrozniala Ameryki od Kanady?
      Hmmmmm... wszystko jest mozliwe... :))

      Delete
  16. Sie usmialam,ale wiesz Star,no highway nie ma chodnikow:)))))
    W kazdym miescie chodniki sa,nawet tutaj;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, czy Ty sugerujesz, ze reszta swiata nigdy wczesniej nie widziala highway???? I stad ten rzekomy brak chodnikow???
      Jestem sklonna sie z Toba zgodzic.
      A chuj tam ze sklonnosciami, ja sie z Toba zgadzam:))

      Delete
  17. Ale ze co niby z ta wiosna?,ja mam juz lato:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez mam juz trzeci dzien lato, ale chce powrotu wiosny, bo lato to jednak i tak mi da w dupe, nawet jak sie spozni;)

      Delete
    2. Mnie juz daje w dupe,ale nie marudze,zeby nie bylo ze babie nie dogodzi;))),jednak moj organizm wola o pomoc,zrobilo sie goraco jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki:)

      Delete
    3. To jest wlasnie ten problem, ze organiz sobie slabo radzi z takimi duzymi skokami temperatury, no ale jest jak jest:))

      Delete
    4. No u mnie dzis w sloncu 85 F, troche duzy skok.

      Delete
  18. O matko, musze zlozyc petycje o zlikwidowanie chodnikow w moim 5 tysiecznym miasteczku, no skandal zeby chodniki byly skoro w calej reszcie USA nie ma. :)))
    http://www.jimthorpe.org/photos/JimThorpePA/index.html

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lukrecjo, dzieki za fotki:) Jak sie jeszcze pojawi ktos z Montany tudziez innego Wyoming i potwierdzi obecnosc chodnikow, to juz mamy reszte swiata z glowy:))))

      Delete
  19. O jeszcze znalazlam video na ktorym ludzie po chodnikach chodza, no skandal normalnie.
    http://www.jimthorpe.org/jtvideo.php

    ReplyDelete
  20. Star, to jest ulica z przedmiescia Chicago! Nie ma chodnikow!!

    https://maps.google.ca/maps?q=Chicago,+IL,+United+States&hl=en&ll=41.87861,-87.892928&spn=0.021888,0.045447&sll=49.303974,-84.738438&sspn=19.541793,46.538086&oq=chicago&hnear=Chicago,+Cook,+Illinois,+United+States&t=m&z=15&layer=c&cbll=41.87861,-87.892928&panoid=UwvE0BdH8wHyEaY1gLADpw&cbp=12,182.12,,0,13.94

    W Nowym Jorku na malych uliczkach z domkami sa chodniki!!!!! Prawie wszedzie, znalazlam ulice na Staten Island bez chodnikow ale nie moge wkleic linku z Google Maps, nie dziala. Ulica nazywa sie Peru. No bylam ciekawa i juz! Chyba jednak w nowszych osiedlach domkow chodniki nie sa standartem. Zarowno w Kanadzie jak i USA. Ale tylko na uliczkach, gdzie kazdy samochodem dojezdza, nie ma komunikacji miejskiej i takie tam. I chyba ten mit o Ameryce bez chodnikow z tego sie wzial?


    ReplyDelete
    Replies
    1. This comment has been removed by the author.

      Delete
    2. Moniko, rozumiem Twoja ciekawosc i dzieki za link:))
      Jednak z tego co widac jest to na przedmiesciu dzielnica typowo rezydencyjna, najblizszy sklep byc moze w odleglosci 2 godzin marszu pieszo, to faktycznie gdzi ci ludzie miaja chodzic?
      Wiesz na podkieleckej wsi gdzie mieszkal moj dziadek do dzis nie ma chodnikow a mimo to nie twierdze, ze w calej Polsce nie ma chodnikow.
      Takie stereotypy moim zdaniem biora sie glownie z checi i potrzeby dowartosciowania samego siebie, czesto wlasnie przez pokazywanie "wad" u innych. To jest to co ja okreslam Syndromem Bylej Zony:))) Tak zachowuja sie byle malzonki wiecznie szukajac wad w nastepczyni, tak zachowuja sie ludzie, ktorzy zmienili miejsce zamieszkania (kraj, miasto, dzielnice) natychmiast szukajac wad w miejscu, w ktorym mieszkali poprzednio czesto przez wiele lat i byli o dziwo szczesliwi.
      Tak generalnie zachowuja sie ludzie, ktorzy czuja sie niedowartosciowani, z jakichs przyczyn maja niskie poczucie wlasnej wartosci i zamiast nad tym pracowac wybieraja latwiejsza droge i wskazuja na wady innych.
      Nic na to nie poradzimy, a przynajmniej ja nie mam ochoty nic na to poradzic, jak ktos chce byc nieszczesliwy to mowie "cierp sobie powolutku, zebys sie nie zmeczyl" i tyle:))) Moim zdaniem nie ma innej mozliwosci niz podchodzic do takich rzeczy z humorem, co czynie (tak, nawet w tej notce) a jak ktos sie na serio oburza to juz nie moj problem;)

      Delete
  21. Potwierdzam, Chicago tez jest ochodnikowane:)))) Ale sie usmialam, owszem na przedmiesciach nie wszedzie sa chodniki, bo i po co. Ludziska nie maja potrzeby lazenia po ulicach, do tego sa parki i inne przybytki zieleni, a jesli juz laza po ulicach to daj boze aby wszedzie na calym swiecie takie ulice byly:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki za zdrowy rozsadek okraszony humorem:))

      Delete
  22. To ja tak dla rownowagi dodam, tez z przedmiesc Chicago, ze chodniki kolo mnie sa ;) Ale (musi byc ale) jest tu spory kawal ulicy i to takiej glownej, gdzie chodnikow brak. I jest to problem, bo jest tam troche biurowcow i troche ludzi dojezdza do pracy. Czytalam pare miesiecy temu, ze jest projekt budowy chodnika, glownie na apel mlodych ludzi dojezdzajacych z Chicago, ktorzy woleliby dojezdzac komunikacja miejska, a nie bardzo sa ku temu warunki. Zwlaszcza zima, bo wtedy poboczem isc trudno. Ale projekt na razie nie do zrealizowania, bo miasteczko nie ma pieniedzy. Moze stad sie biora takie stereotypy? Bo prawde mowiac, w Polsce raczej przy glownej ulicy, gdzie pelno biznesow, takie cos byloby nie do pomyslenia.
    A wracajac do braku chodnikow to sama na niego czasem klne zima ;), bo w teorii to one sa, ale nie widac ich pod zwalami sniegu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jagodko, w Chicago nigdy nie bylam, wiec nie mam pojecia jak tam jest. Wiem na pewno, ze sniegu macie wiecej niz my, ale czy nikt nie ma obowiazku odsniezac? Ja w NYC napada sniegu, bo bywalo, ze napadalo (2 lata temu) to obowiazkiem wlascicieli budynkow, tak duzych jak malych jest odsniezenie na tyle, zeby bylo widoczne przejscie, chocby tylko sciezka dla jednej osoby.
      Jakos nigdy snieg nie przyslonil mi widoku chodnikow:)) Chociaz bywalo, ze zwaly sniegu lezaly przez tydzien.

      Delete
    2. Nie mam pojecia. Tez sie nad tym zastanawialam. Wiem, ze w miescie Chicago na pewno tez jest takie prawo. Podejrzewam, ze tutaj tez, ale ze malo ludzi chodzi, to nikt o to nie dba. Sa miejsca podsniezane, ale sa tez takie, ze sie doslownie nie da przejsc, bo plugi odsniezajace ulice zwala caly snieg na chodnik i nikt tego nie da rady ruszyc az sie nie rozpusci. A ludzi naprawde chodzi malo. Bywalo, ze na polgodzinnym spacerze nie spotkalam nikogo, zwlaszcza przy takiej sobie pogodzie. A samochodow sznury ;)

      Delete
  23. hehehe..ale się świetny chodnikowy wątek zrobił...;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No widzisz Sznupciu jaka masz szczesliwa reke:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...