Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, April 7, 2013

Geniusz komputerowy inaczej;)

Tak, tak ten geniusz to ja:))
Moja znajomosc komputerow ogranicza sie do faktu, ze wiem, ze mam wlaczyc i ma dzialac. Potrzeby tez mam niewielkie, bo w sumie nic nie robie poza szalenstwem po roznych forach, blogach i od czasu do czasu korzystam z Quick Books w pracy, poza tym nic innego nie robie.
Cala reszta to dla mnie czarna magia i wcale nie musze sie na niej znac.
Wczoraj pojechalismy do sklepu z zamiarem zakupienia lapka dla mnie do pracy.
No ale ja sie moge nie znac, ale do powiedzenia mam na pewno duzo.
Przez 2 godziny lazilam, macalam, glaskalam, klikalam na tym co bylo wystawione dla klientow i kombinowalam, a Wspanialy wykazywal przy tym niebywala wrecz cierpliwosc.
Jak juz mi sie cos podobalo (czytaj: czulam to pod palcami i mialo estetyke na miare moich wymagan) to Wspanialy wchodzil w akcje i zwykle sugerowal cos innego.
Po dwoch godzinach wreszcie zdecydowalam, ze moge isc na kompromis i zrezynowac z aksamitu srebrzystosci na rzecz czerni, czern w koncu jest u mnie na drugim miejscu.
Wspanialy jak tylko uslyszal, ze sie zgadzam, to zlapal za dlugopis i szybko wypisal wszystkie dane potrzebne do zaplaty.
Zaplacilismy, dostalismy kwitek zaplaty i poszlismy po odbior do menadzera sklepu.
Menadzer szuka, szuka, zaglada w czeluscie roznych polek po czym melduje, ze bardzo jej przykro ale nie ma na stanie. Zaproponowala, ze mozemy wrocic na stoisko i wybrac inny model albo zwroci nam pieniadze.
-- To ja wezme zwrot pieniedzy - szybko zawyrokowal Wspanialy, dla ktorego wizja powrotu na stoisko w moim towarzystwie byla widocznie juz nie do przezycia.
Jeszcze zanim odjechalismy z parkingu zadzwonil do Juniora z zapytaniem czy moze dzis przyjechac i pomoc w wybiorze lapka on line.
Junior bardzo chetnie sie zgodzil i juz wiedzialam, ze mam przechlapane, bo kto jak kto, ale Junior to mnie zna jak zly szelag i cackac sie ze mna nie bedzie.
Przyjechal, zasiedli ze Wspanialym przed laptopem Wspanialego i zaczeli szukac.
Wzielam krzeslo i chcialam sie dosiasc do towarzystwa, w koncu to ma byc moj laptok, ale Junior natychmiast zareagowal:
-- Mamo, Ty nam tu nie jestes potrzebna.
Wspanialy w zyciu nie odwazylby sie cos takiego powiedziec, wiec milczal dyplomatycznie.
-- Ale to ma byc moj komputer! To chyba powinnam miec cos do powiedzenia...
-- Komputer ma byc Twoj, pieniadze sa Wspanialego, Ty sie nie znasz, on placi... czy jeszcze masz jakies pytania?
Ja pierdole, ale sobie wychowalam. Niedaleko pada jablko od jabloni.
Jeszcze chcialam cos powiedziec, ale zanim sie zebralam to Junior dodal:
-- Idz sie pobaw blogiem a jak wybierzemy to Cie zawolamy, nikt nie podejmnie tej decyzji bez Ciebie, OK?
Udalam, ze rzucam fochem i poszlam do siebie. Udalam, bo tak naprawde to nie jestem z tych co sie fochaja, a i wiedzialam, ze musze jeszcze poprosic Juniora o naprawienie tego co spierniczylam na moim domowym lapku.
Juz z mojego biura slyszalam jak Wspanialy cos tam brzeczal do Juniora, ale Junior skwitowal rowniez krotko:
-- Wspanialy z  moja matka tak wlasnie trzeba, konkretnie. Ja wiem, ze Ty sie boisz, bo Ty z nia spisz, ja tez sie kiedys balem jak z nia mieszkalem, ale teraz juz nie musze.
Parsknelam smiechem, bo nie moglam sie powstrzymac:))
Moje chowanie przeciez i nie moge sie wyprzec.
Wreszcie mnie zawolali.
Wspanialy odszedl i dal mi usiasc na swoim miejscu, a Junior znow krotko przedstawil sytuacje:
-- Tu masz trzy mozliwosci, ale skupiaj sie na tym.
-- A dlaczego mam sie skupiac na jednej mozliwosci skoro jest ich trzy?
-- Mowilem? - zwrocil sie Junior do Wspanialego - to sie uparles, zeby sobie wybrala.
Wspanialy profilaktycznie poszedl do kuchni po kawe;))
-- Mamo, skup sie na tym, bo my obydwaj uwazamy, ze na Twoje mozliwosci i Twoje potrzeby to jest wystarczajaco dobry komputer. Nie ma sensu kupowac Ci czegos na czym sie nie znasz, tylko po to zebys sie wsciekala. Jak przyjdzie czas na wymiane domowego to Ci sie kupi cos lepszego, a do pracy gdzie naprawde niewiele robisz ten jest najlepszy - ciagnal Junior.
-- No to jak najlepszy to po cholere mi przerywacie moje zajecia?
-- Ale ja chce zebys chociaz widziala co zadecydowalismy i wiesz ostatnie slowo i tak nalezy do Ciebie - wtracil Wspanialy.
On sie chyba naprawde boi;)
-- Oj tam zwracacie dupe. Jak uwazacie, ze to dla mnie wystarczy to zamow i z glowy - powiedzialam pojednawczo przyklepujac wybor.
Szczerze, to sama z tych trzech tez wybralabym ten akurat, bo jest lekki:))
Haha, Anabell widzisz, zupelnie jak Twoja kolezanka;)
Zamowili, mam dostac w czwartek ewentualnie piatek.
Niech tam.
-- To ja wracam do domu - powiedzial Junior.
-- Oj nie! Synu ja cos namieszalam na moim lapku i nie moge wstawiac zdjec na bloga - powiedzialam robiac przy tym mine pelna rozpaczy.
-- I co? Czytelnicy sie pewnie ciesza, ale Ty sie denerwujesz, ze nie mozesz w pelni korzystac z zabawki - odpowiedzial Junior.
-- Dobra, dobra juz sie dosc dzis namadrzyles, teraz siadaj i napraw mi to.
-- Ale co Ty zrobilas?
-- Oj nie wiem co zrobilam, ale nagle zaczely mi tu wyskakiwac takie rozne... - zaczelam.
-- Mamo, Tobie zawsze wyskakuja "takie rozne" bo zawsze sie gdzies wpierniczysz, naladujesz cudow i pozniej to wszelkiego rodzaju gowno Ci sie pokazuje.
-- No to mowie, zebys naprawil.
-- Jak naprawie to na pewno nie bedzie Ci sie podobalo.
-- Kryste, a jak to? naprawisz tak ze mi sie nie bedzie podobalo?
-- No bo tam na pewno trzeba powyrzucac jakies cuda co sobie naladowalas.
-- No to powyrzucaj.
-- Ale nie bedziesz narzekac?- zapytal Junior na wszelki wypadek.
-- Powyrzucaj tak zebym nie narzekala.
-- Tak to sie nie da - zarechotalo moje dziecko i pochylajac sie pocalowalo mnie w czubek glowy.
-- Da sie, da synku, Ty zawsze mowisz, ze sie nie da, a potem... cyk myk i sie daje.
No to siadl, zrobil cyk myk i sie dalo:)
Jeszcze nie wiem dokladnie co powyrzucal, ale jak sie zorientuje to bede dzwonic.
On odbierze telefon i powie, ze jest bardzo zajety i nie moze przyjechac wczesniej niz za dwa tygodnie, przez dwa tygodnie ja sie przyzwyczaje do braku tego co wyrzucil i problem bedzie z glowy do czasu kiedy znow sobie cos niechcacy zaladuje:))
Tak to zawsze dziala wiec i tym razem bedzie tak samo:))

26 comments:

  1. W sumie ja też się nie znam, a mojego laptoka pokochałam bo nieduży i tylko mój. Nie ma w nim prawie żadnego oprogramowania, ale ja też go używam tylko do pisania i czytania.
    A najlepsze jest to, że nikt nie ma prawa go ruszać, bo nogi z dupy powyrywam! I tylko dzięki temu wciąż się nie klei, jest czysty i działa
    : ))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, bo laptok jest jak majtki:) nie wolno pozyczac, nie wolno sie dzielic, to bardzo osobista rzecz jest.
      U nas kazdy ma swojego, Tatek przyjezdza ze swoim, Junior jak przybywa z dluzsza wizyta to tez przywozi swoj.
      Ale jak cos namieszam na moim to Junior ma obowiazek odkrecania:)))
      Tak to dziala;P

      Delete
  2. Niedawno nabylam droga kupna nowego lapka, bo stary, ktorego do nauki odziedziczylam po zieciu in spe, postanowil zejsc z tego swiata. Sama sobie wybralam, bo musial mi sie podobac zewnetrznie. Firma byla ta sama, co poprzednio, bo sie sprawdzila. Nie mial byc najtanszy, bo to zawsze g***o, ani nie najdrozszy, bo na co mnie te wszystkie ustrojstwa, na ktorych sie nie znam? Teraz bede mogla sobie tylko podziekowac, jak cos bedzie nie tak. Na razie jednak sprawdza sie bez zarzutu. Programow do niego nawalili, ze musialam wiekszosc deinstalowac. Haczyk polegal na tym, ze to programy przez miesiac gratisowe, a potem trzeba na ogol placic. Zeby terminow nie przeoczyc albo nie wcisnac czegos przez pomylke, wolalam usunac.
    Pewnie gdybym miala kogos takiego pod reka, jak Twoj Junior, tez by mi sie nie chcialo uczyc tej nielatwej sztuki. Zmuszona jednak okolicznosciami, musialam uczyc sie sama, bo nie mialam innego wyjscia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pantero, Ty to jestes prawdziwy geniusz komputerowy w porownaniu ze mna, ja jestem tepy osiolek:))
      Wiem, ze gdybym musiala sama to obgryzlabym reke do lokcia ale jakos to zrobila, ale korzystam, ze nie musze.
      Niestety czasem konczy sie to tak jak w tej notce:

      http://bezodwrotu.blogspot.com/2009/06/aaaaaa.html

      Delete
    2. Nie, no Ty jestes Eu-geniusz komputerowy pelnom gembom!!! Mnie tylko raz powiedziano, zebym baaardzo uwazala, w co klikam, a najlepiej przedtem czytala od gory do dolu, koniecznie razem z tym, co jest nieczytelne. Stosowalam sie wiec i w nic nie klikalam.
      Tymczasem za jakis czas dostalam mailowy rachunek w wysokosci prawie 100€ za cos, co podobno wyklikalam, choc pewna jestem, ze nie. Spytalam corki, a ona na to, ze to oszusci i mam zignorowac. No to zignorowalam. Przyszedl nastepny rachunek + kara za zwloke. Nie czekalam wiec na nic wiecej i pognalam do adwokata (mam takie ubezpieczenie, wiec nic mnie porada i dalsze czynnosci nie kosztuja). Przedtem obejrzalam w guglach, co to za firma, a tam az sie roilo od ostrzezen o probach wyludzania przez nich nienaleznych pieniedzy. Przepisy sa jednak takie, ze jesli nie wystosujesz pisemnego sprzeciwu, to jakbys sie na ten rachunek zgadzala, a oni maja prawo naslac na ciebie windykatorow. W miedzyczasie dostalam jeszcze wezwanie do zaplaty od firmy windykacyjnej, ale pismo od mojego prawnika juz poszlo i nawet zmiescilismy sie w terminie, wiec to pismo nie bylo prawomocne. W taki to sposob probuje sie wyludzac od ludzi po stowie. Gdyby nie to ubepieczenie, pewnie bym zaplacila, bo adwokat kosztowalby mnie wiecej.
      Odpowiedzi nie dostalismy.

      Delete
    3. Mnie pewnie nie raz mowiono na co mam uwazac, w co klikac, a w co nie, ale ja malo "pamietliwa" jestem:))
      A na temat wyludzaczy, to chyba sie zmobilizuje i machne notke o moich przygodach z pewna firma. Bo o banku to juz pisalam wielokrotnie;)) Zawsze mowie, ze swiat stoi na oszustwie, a zycie jest zludzeniem;)))

      Delete
    4. Na zagadnienia, ktore mnie przerastaja, mam takiego jednego, ktory wpada, kiedy moich umiejetnosci nie wystarcza. I nawet wynagrodzenia nie chce. Jednak nie moge go naduzywac, wiec staram sie zalatwiac wszystko sama, zagladam sobie do wujka gugla, stawiam pytanie, a potem szukam odpowiedzi posrod pierdyliona mozliwosci. Zawsze przy okazji wpadnie mi cos do glowy.
      Mam taka jedna znajoma, ona to ksiazkowy przyklad tepoty komputerowej. Raz zakladalam jej adres mailowy (przez telefon, bo mieszka w innym miescie), zuzylysmy na to UWAGA! cztery godziny, ale zalozylysmy. Ciagle cos jej tam nie gralo, ale ja sie uparlam. Nauczyla sie w tym czasie czytac na ekranie polecenia, uwazac na to, co wciska.
      Rozmowa byla taka, ze ja jej: wcisnij to-i-to, za kazdym prawie razem odpowiadala, ze nie ma tego. Dobrze, ze byla po drugiej stronie sluchawki, bo gdybym ja miala pod reka, chybabym zabila.

      Delete
    5. Oj, tak zle to na szczescie ze mna nie jest;)))
      Korzystanie z czyjejs pomocy, to nie tylko wygoda, ale tez niestety otepienie, bo czlowiek nie musi sam.
      Ja sie tak rozleniwilam, przez lata kiedy Junior mieszkal w domu, teraz niestety musi dojechac, wiec czesto szukam sama, ale... no wlasnie;)))

      Delete
  3. :) Cudowna historia! Mnie tez te sprawy załatwia syn Poznański i cudownie, że mogę zwalić na niego jak mam jakieś problemy, on rozwiąże. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, dobrze, ze mamy tych synow:)) Ja nawet jak wiem, ze Wspanialy wie lepiej ode mnie (co wcale nie jest trudne) to i tak dzwonie po Juniora;)

      Delete
  4. Eeee tam. Ja się na wszystkim znam! O! A czasem jak się nie znam to wołam o pomoc gdzie się da: u syna, w serwisach, na forach, na FAQ, u Star...
    A jak nie mogę wołać, bo mam czarny ekran, to jadę do takiego pana i od drzwi wołam o pomoc. Jak zaczyna opowiadać, że zapracowany, że za tydzień to ja wówczas zaczynam chlipać i łkając mówić: "pan nie wie, jak to jest, gdy kobieta jest sama". Zawsze działa i jest na jutro. Syn mówi, że to metoda na Rumuna.
    P.S. Przepraszam Rumunów

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, to ja tak dzwonie jak cos sie stanie w pracy. Jak to jakas sprawa dotyczaca budynku to oczywiscie do pracownikow obslugi budynku. Ale jak mi sie komp zbiesil, to natychmiast zadzwonilam do Gene, on pracuje na tym samym pietrze i jest absolutnym drugim wcieleniem Wspanialego;)) Przyszedl, popatrzyl i mowi "ja sie na kompach nie znam, ale poczekaj zaraz zadzwonie do kolegi, ktory tutaj niedaleko pracuje" I zadzwonil z prosba czy Robertto moze przyjsc "jak najszybciej, a jeszcze lepiej natychmiast".
      Robertto byl akurat na drugim koncu miasta, u klienta, ale przyszedl dwie godziny pozniej.
      Niech sie ta metoda nazywa jak chce, wazne, ze nam dziala:))

      Delete
  5. wszyscy synowie tacy są? jakbyś pisała o moim:D Ukasz przyjeżdżał robić mi z kompem a ja prasowałam mu w tym czasie koszule, ponieważ prasowania nienawidzę, nauczyłam się część rzeczy robić sama.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, ale to Ukasz wpadl na dobry pomysl;)) Mam nadzieje, ze moj tego nie przeczyta, chociaz skonczyloby sie pewnie tym, ze koszule prasowal by Wspanialy.
      Ja juz zapomnialam jak sie zelazko uzywa... bosz jaki ja jestem len.

      Delete
  6. Star, waga jest istotnym elementem laptopa, powiedziałabym, że równie ważnym jak jego pojemność. Kolor - dla mnie raczej obojętny.Ja gdy mam jakieś "problemy" to atakuje córkę- i zawsze pierwsze co słyszę - wpierw przeczytaj dokładnie, pomału i ze zrozumieniem wszystko co masz na stronie napisane- od samej góry do dołu. Czasem każe bym jej udostępniła na Skype stronę, której nie mogę "rozgryzć". To fajny wynalazek, to współdzielenie się na stronie ekranem.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, moj ksiegowy tez jest dobry magik. Jak ostatnio jakims cudem, bo u mnie sie dzieja cuda;) zginal mi caly rok ksiegowania na Quick Books i za cholere nie moglam sobie poradzic, a Junior tez nie mogl przyjechac. To Jose bedac u siebie w domu przyslal mi emailem prosbe o wyrazenie zgody, zeby mogl na odleglosc wejsc w moj komputer. Podpisalam, odeslalam i za chwile siedzialam i grzecznie patrzylam jak on szaleje na moim kompie. Fajnie to wyglada, jak nic nie robisz, a komputer sam naprawia:))
      No ale Jose jest ciezko dostepny bo on duzo wyjezdza w delegacje, wiec staram sie nie naduzywac. Przez Skype jeszcze nie probowalam.

      Delete
  7. Star, fajnego masz syna, moj tez jest podobny, nie patyczkuje sie z matka:) A corka jeszcze bardziej pyskata:) Ja to ciagle mowie, ze zmije na wlasnej piersi wychowalam ale tak naprawde to czesto te dzieci maja racje!!

    A co do nowego laptopa, to pewnie kupilas z Windows 8, bo teraz juz wszedzie tylko takie sprzedaja!!! Oj, bedziesz Ty kochana klela na czym swiat stoi ten nowy Windows 8 zanim sie przyzwyczaisz!!! U mnie talerze lataly (i jeszcze czasem czyms rzuce), bo to jest takie pokrecony operating system, ktory w niczym nie przypomina poprzednich XP czy Windows 7, ze szok!!!! No, ciekawa jestem Twojej reacji jak juz go dostaniesz. Daj znac prosze:))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. A wlasnie, ze kupilam z Windows 7:))) I o to glownie chodzilo, zebym nie musiala sie wsciekac;)
      Moniko, z dziecmi tak jest, ze znaja nas duzo lepiej niz nasi nowi mezowie i chwala im za to:))

      Delete
  8. Powaznie jeszcze Windows 7 sprzedaja??? To super, oszczedzilas sobie rwania wlosow z glowy.....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sprzedaja, trzeba troche poszukac, ale sie udalo. Nienawidze Windows 8!! Probowalam juz kiedys i mnie wkurwia do granic wytrzymalosci. Mam nadzieje, ze zanim sie komp domowy spieprzy to wymysla jeszcze cos innego, bo 8-ka mi zupelnie nie pasi;)

      Delete
  9. Ja tez mojego zamowilam online, w sklepie takich nie bylo :-)
    Teraz mam laptopa w kolorze czarnej kawy:-)
    Tez udaje mi sie czasem cos spierdolic, ale przyznaje sie dopiero wtedy jak juz sama nie daje rady wyprostowac tego co skrzywilam,na szczescie to rzadkosc:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, Ty to jestes naprawde GENIUSZ!!! Jak widze co Ty wyczyniasz, to ja nie mam zielonego pojecia o polowie tych rzeczy.

      Delete
  10. No tak, czasem niektórzy sobie coś naładują na komputer i potem nie działa.
    Ale najważniejsze, że macie na to niezawodną sprawdzoną metodę! :)))
    Pozdrów Juniora, dzielny jest, a metodę może wypróbuję!

    ReplyDelete
  11. Rewelacyjny chłopak! Mam nadzieję że mnie uda się choć w połowie tak dobrze wychować dzieciaki jak tobie! :)
    Zdjęcie w tle przepiękne!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myszko, nie wiem czy dobrze wychowalam, z perspektywy czasu wiem, ze wiele rzeczy najnormalniej w zyciu spierdolilam. Ale teraz juz nie czas plakac nad rozlanym mlekiem;) Kazdy rodzic robi tak jak umie najlepiej, a refleksje i madrosc przychodza dopiero jak sie ma wnuki;) Tyle, ze wtedy trzeba umiec trzymac jezyk za zebami;)

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...