Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, April 20, 2013

Poki co

Ledwie zyje, zaraz musze sie walnac do jacuzzi i zazyc troche masazu wodnego.
Oczywiscie bylismy jednak w Central Parku i jestem zlazona do reszty. Zdjec zrobilam 130 wiec trzeba to jakos przebrac i ogarnac, ale zanim to zrobie, to narazie kilka fotek zyjatek jakie spotkalismy na naszej drodze.
Pani wiewiorka, ktora podeszla bardzo blisko a potem pokicalala na drzewo:



Golab oznajmil, ze ma nas w ogonie i nie chcial pozowac:


Za to robin okazal sie milym modelem:





I dzikie kaczki wyginajace sie na przerozne sposoby:




Pogoda byla na poczatek taka sobie, czyli cieplo, ale wietrznie i pochmurno, a potem wyszlo slonce i zrobilo sie cieplo i przyjemnie.
Jutro postaram sie jakos ogarnac te zdjecia i cos pokazac, a teraz lece, bo Wspanialy nawoluje, ze juz przygotowal mi kapiel.

18 comments:

  1. Rany! Niby taka blahostka...park ze zwierzetami, troche zieleni a tyle radosci moze dac! Strasznie, przestrasznie za tym tesknie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nieko, bylam wczoraj zerknac do Ciebie tak na chwile z rozpedu popychana ciekawoscia. No i wiem gdzie jestes, podziwiam!! I domyslam sie, ze ciezko sie zyje bez zieleni, chociaz do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic:)

      Delete
  2. wszystko macie wspaniałe ale wiewiórki to u nas są ładniejsze :P bo wiewiórowate czyli rude :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz racje Zmorko, do szarych wiewiorek dlugo nie moglam sie przyzwyczaic, jakos mi tak wygladaly jak szczury:)) Ale czas jak zawsze zrobil swoje;) A wiewiory mamy tez na podworku i nic sobie nie robia z czlowieka. Kiedys trzy siedzialy na moim tarasie (jedna na krzesle, jedna na balustradzie i ostatnia na stole) wyszlam popatrzyly na mnie takim wzrokiem WTF i ani nie mialy zamiaru uciekac:))
      Ale oprocz szarych wiewiorek mamy tez granatowe, jest ich mniej, ale kiedys widzialam nawet jedna biegajaca po drzewach na podworku. Jak mi sie kiedys uda, to sfoce, ale wiesz one nie bardzo chca pozowac;)

      Delete
    2. może trzeba wysłać tam jakąś rudą parkę? ciekawe, co by wyszło z krzyzowki szare plus rude :)

      Delete
  3. Robin to rudzik, zebys na przyszlosc wiedziala. A wiewior jest w rzeczy samej nie taki urokliwy, jak te nasze rudaski. Nie moge sie doczekac nastepnych zdjec.
    Milej niedzieli, Star.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pantero, a Ty sie ludzisz, ze ja tego "rudzika" bede pamietac? No moja droga, ja musze pamietac nazwiska i imiona klientek, bo tak wypada, ale rudzika:)) Zreszta robin brzmi ladniej:P
      Cmoki i musze poczytac o tej akcji ratunkowej, bo jeszcze nie dotarlam.

      Delete
  4. Mogę się "czepnąć" ?
    Mogę ???
    Star, no mooooogę ??? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie Pawel, nie mozesz sie czepnac:))
      Z bardzo prostej przyczyny, zarowno robienie fotek jak i pisanie bloga ma byc moja przyjemnoscia i jest. A wiemy, ze przyjemnosc konczy sie tam gdzie zaczyna sie czepianie:))
      Zaraz po Tobie (krytyku fotograficznym) znajdzie sie jakis krytyk literacki i blog pojdzie sie bujac:)))
      A ja nie chce, o!!
      Jak koniecznie musisz, bo sie udusisz (ja to rozumiem bo sama tak czesto miewam) to napisz prywatnie (adres w moim profilu).
      Pozdrawiam:)

      Delete
    2. buuuuuuuu, to się nie czepnę, ale i tak se ... poczytam bloga :P

      Delete
  5. O! macie szare wiewiórki :)))
    Niby wiedziałam, a jednak zaskoczenia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, mamy tez granatowo-czarne, ale jest ich mniej. Jak sie kiedys uda to zrobie fotke;)

      Delete
  6. w końcu wiosna:))W końcu przyszła i dowaliła z grubej rury - Grzesiek cierpi od nadmiaru pyłków;(

    Dawaj więcej tych zdjęć;):)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, Twoj Grzes i moj Wspanialy... gyby nie ta odleglosc to moglabym razem z Soltysem miec jakies podejrzenia;)))
      Ten tez prycha, kicha i parska, ech uczuleniowcy.

      Delete
  7. Replies
    1. Szczurciu, tak mi mow, tak mi dobrze:))

      Delete
  8. Star cykaj,cykaj te foty,uwielbiam ogladac,a Ty zawsze cos fajnego zlapiesz w obiektyw:)
    J nie musze do parku,ja to wszystko mam na ogrodku,jeszcze pomagaja mi sadzic,i wyciagaja to co ja posadzilam;))Skaranie bocskie:)

    ReplyDelete
  9. Gdyby nie te wiewióry pomyślałabym sobie,że to ten sam park ;-P
    ;-)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...