Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, April 7, 2013

Raport

1. Tatek wyjechany czyli zawrocon jest do swojego krolestwa. Na pozegnanie powiedzial, ze juz nigdy nie chce do nas latac, za duzo stresu i za malo miejsca w samolocie. Woli pociag. Wcale mu sie nie dziwie, ja tez wole.

2. Plusem 10 dniowej wizyty jest fakt, ze przytylam tylko 2 funty, a to ciut mniej niz 1kg. Dluzsze wizyty Tatka koncza sie makabrycznie w tej materii, bo on kocha jesc, a ja kocham mu dogadzac przy czym sama papusiam.

3. Tatek zostal przeprogramowany dietetycznie w czasie tej wizyty;) Zawsze mowil, ze nie lubi jagnieciny, uprzedzilam wiec, ze u mnie na obiad wielkanocny jest zawsze jagniecina, ale tez zaproponowalam, ze moze sobie zamowic pizze. Tymczasem Tatek zjadl jagniecine z dokladka i jeszcze nastepnego dnia dopytywal czy cos zostalo. Na moje zdziwienie powiedzial, ze do tej pory nie mial pojecia jak pyszna moze byc jagniecina;)
No coz jak sie zylo wspomnieniami baraniny sprzed 50 lat to sie nie ma co dziwic:P

4. Pogoda jest boska, slonce, kwitnace juz prawie w pelni magnolie, otwierajace sie paki lisci drzew. Jeszcze jest wiatr, ale to juz urok oceanu. Jak by jeszcze ktos byl ciekaw dlaczego tak kocham NYC, to wlasnie za klimat miedzy innymi, za lagodne zimy, za wczesne wiosny i dlugie lato (chociaz przyznaje, ze wilgotnosc w polaczeniu z letnimi temperaturami daje mi w dupe) i za przepiekna, z reguly sloneczna i ciepla jesien.

5. W zwiazku z pogoda, Helga poszla w ruch, jeszcze jest chlodno w parku, ale za to po ubieglorocznym remoncie jest wydzielona sciezka rowerowa niezalezna od ruchu samochodow i spacerowiczow. Brawo dla miejskich programistow!!

6. Ciagle jeszcze nie kupilam kompa do pracy. Ciezko mi sie zdecydowac co chce i tak sie miotam jak gowno w wiatraku. Dzis ma przyjechac Junior to mi popedzi kota;)

To chyba wystarczy na dzis.

23 comments:

  1. Magnolie.....ech....
    a u mnie co jakiś czas słychac łoskot zsuwającego się z dachu śniegu. Dobre i to...znaczy że topnieje i jest nadzieja na wiosnę
    Roweru......zazdroszczę!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kocham magnolie, dla mnie to taki wlasnie niezbity dowod, ze wiosna juz sie rozpanoszyla i zostaje:) Szkoda tylko, ze tak szybko przekwitaja;/

      Delete
  2. No to same dobre wiadomości i niech tak zostanie... :)
    U Ciebie magnolie...hmmm, a u mnie pierwsze kwiatki na łąkach, małe pączki na drzewach, wszystko spóźnione, ale już nadrabia zaległości i bardzo mnie to cieszy.
    Pozdrowionka i udanych zakupów :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mag, ja wlasnie zerknelam do moich notek z poprzedniego roku i wyglada na to, ze ta wiosna wcale nie jest taka spozniona, bo w notce z 11 kwietnia 2012 wlasnie mam zdjecia kwitnacych drzew magnolii. To nie jest tak zle, chyba tylko my wszyscy juz jestesmy tak stesknieni za wiosna i cieplem, ze mamy wrazenie, ze to wszystko jest opoznione;)) Ale tez wiem, ze ja sama zawsze czekam na ozanki nowego sezonu z niecierpliwoscia i tak jak teraz szukam wiosny, tak przyjdzie czas, ze bede szukala jesieni z radoscia liczac zolknace i brazowiejace liscie na drzewach, czekajac kiedy zaczna spadac.
      Ot ludzka natura:)

      Delete
  3. Dobrze, że macie wiosnę. NYC to tez moja miłość i w zasadzie nie wiem dlaczego, bo nigdy w nim nie byłam. Ale ogólnie nie lubię podróżować i jedyne miejsce, do którego mnie ciągnie, to właśnie Nowy York.
    U nas dzisiaj jest pierwszy o długiego czasu naprawdę słoneczny dzień, choć jeszcze chłodno i topi się śnieg bardzo powoli. Ale wiosenne życie i tak trwa - sroka ma gniazdo na jałowcu pod moim kuchennym oknem (nawet przegoniłam wczoraj stamtąd kota, co się był wspinał, i robił to chyba dla sportu, bo przecież nasze podwórzowe koty są karmione i dziwię się, że w ogóle jeszcze dają radę się wspinać). Innych ptaków też mnóstwo.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, Nowy York nie tylko ciagnie, ale i wciaga:))) Mnie wrecz pochlonal z uszami i czubkami wlosow:))
      U nas pod dachem w otworze na jakies przewody jest juz drugi rok gniazdo szpakow. Ja sie nie znam, ale Wspanialy i Tatek stwierdzili, ze musi tam juz byc mama szpakowa na jajkach skoro taki wrzask jest z rana i szpakowe odzdzialy porzadkowe pilnuja zeby sie tam nikt nie dostal.

      Delete
  4. Dziś u mnie wiosna- za oknem śnieg leży, a na termometrze +8 w cieniu i świeci słońce.Może i do mnie przyjdzie takie prawdziwe, wiosenne ciepło? Przydałoby się, z uwagi na remont. Coś o kompie - na moje pytanie jaki sobie kupisz komputer,moja przytomna koleżanka odpowiedziała- jesz, taki w srebrzystej obudowie:)))
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. P.S. miało być "wiesz" a nie jesz, przepraszam.

      Delete
    2. Ja tez sie tak znam na komputerach jak ta Twoja kolezanka:))) Ale ostatni byl srebrzysty, to moze sobie daruje;) Wczoraj nawet pojechalismy do sklepu i po 2 godzinach marudzenia i ogladania dalam sie namowic na jeden. Juz Wspanialy odetchnal z ulga, a tu sie okazalo, ze nie maja w magazynie i jedyny to ten ktory byl na sklepie. Skonczylo sie zwrotem pieniedzy, bo Wspanialy juz nie mial sil na powtorna probe wyboru.
      Zaraz zadzwonil po posilki w postaci Juniora:))
      Junior sie tyle ze mna nie patyczkuje co Wspanialy, wiec raczej bedzie krotko;) Junior potrafi mi przypomniec, ze ja sie nie znam, a wiec powinnam polegac na jego opinii.
      Czekam narazie, powinien niedlugo przyjechac.

      Co do wiosny, to dobrze, ze naresszcie jest cieplej, u mnie tez ze wzgledu na wiatr ranki i wieczory sa dosc zimne, ale wystarczy, ze w dzien jest 13-15C a juz od jutra ma byc 20 i powyzej.
      Idzie ku lepszemu w kazdym badz razie:)

      Delete
  5. Wiosny zazdroszczę najbardziej - u nas jak już opisywano wyżej - niby temperatura (już) na plusie ale gdzie się nie popatrzy to śnieg ... Jedynie Synek się cieszy bo jak to dziecko śnieg uwielbia - a i sarenki na śniegu widać lepiej co budzi w Nim czysty zachwyt ;)
    Życia w Stanach nie zazdroszczę bo dobrze mi tu, ale przyznam że NY chętnie bym kiedyś zobaczyła - ale dupa, bo raczej jestem nielotem ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gospo, zycia ze wzgledu na miejsce zamieszkania to nie ma co zazdroscic, bo w sumie zycie jest wszedzie takie samo;) Moze troche w jednych miejscach swiata latwiejsze niz w innych... ale przeciez nigdzie nie zyje sie za darmo;)
      Jak juz poczytasz to archiwum to zobaczysz, ze ja jestem nieluleczalnie i beznadziejnie zakochana w NYC (nie w Ameryce). Tak mam, nic na to nie poradze, a chocbym mogla poradzic to bym tego nie zrobila, bo mi z tym bardzo dobrze:))
      Wiosna juz puka do wrot Polski, pcham ile moge, wiec musi dojsc;)

      Delete
  6. u nas wiosna nieśmiało, ale moze wreszcie się rozkręci!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zono, pcham ile moge, wiec musi wreszcie dotrzec i sie zadomowic:))

      Delete
  7. Cieszę się z Twojej wiosny i domyślam się, ile radości Ci przynosi, bo u mnie jest dokładnie to samo :) A w Chicago nawet wczoraj zaliczyliśmy pierwszą wiosenną burzę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Paulino, wiosennej burzy jeszcze nie mialam. A z ta radoscia wiosenna to jak pisalam wyzej, chyba znudzenie juz odchodzaca pora roku powoduje, ze czekamy i wypatrujemy kazdy nowy listek na drzewie, kazdy kwiatuszek;) Ja wiem, ze pol roku pozniej z taka sama tesknota czekam na jesien, bo wiosna i jesien to moje ulubione pory roku:) Zimy nie lubie, nie dlatego, ze jest w jakis szczegolny sposob uciazliwa, ale mimo wszystko trzeba sie strasznie duzo naubierac;)) Lata nie lubie, bo z kolei najchetniej siedzialabym gdzies w klimatyzownaym pomieszczeniu z golym tylkiem;) A wiosna i jesien sa piekne i znosne pod katem temperatur.
      Aaaa przy okazji sie pochwale, ze w poniedzialek po Wielkanocy mialam spotkanie z kolezanka z Chicago:)))
      Moze Ty sie tez kiedys skusisz na NYC, to prosze zapukaj, moze bedzie okazja poznac sie na zywo:)

      Delete
    2. Na pewno będzie, bo mam w okolicach trochę rodziny, która już nie raz zapraszała w swoje progi :) Więc jak tylko będę robić jakieś konkretne plany, to na pewno się odezwę :) Choć nie wiem, może szybciej Ty przybedziesz do Chicago? :)

      Delete
    3. Paulino, do Chicago sie nie wybieram, chociaz powinnam, bo nigdy nie bylam, ale jakos tak chyba bodzca brakuje:))
      Najlepiej bedzie jak sie umowimy, ze obojetnie ktora ruszy w odpowiednim kierunku to damy sobie znac. Takie spotkania sa naprawde fantastyczne, ja jestem chyba uzalezniona:)) Troche sie dziwie tym mlodym, ze sie chca spotykac ze stara baba, ale widocznie wypic kawe mozna w kazdym towarzystwie;)))

      Delete
  8. I co? Troche smutno bez Tatka, prawda?
    Mnie przez pierwsze dni po gosciach, zawsze w domu czegos brakuje, zanim sie przyzwyczaje do ich nieobecnosci.
    Az sie boje zaczac cieszyc wiosna, zeby znow nie zapeszyc i nie zrobic tego za wczesnie. Kilka razy juz sie cieszylam i wrocila zima, wole wiec na zim(n)e dmuchac.
    Buziole

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pantero, smutno i cicho... ale to tak zawsze jak gosc/ie wyjada, to nagle czlowiekowi czegos brakuje.
      Wiosna sie ciesz, to moze zostanie wreszcie:))

      Delete
    2. Czym ja mam sie cieszyc, kiedy ta z NYC jeszcze do mnie nie dotarla?
      Sama sie ciesz, ja poczekam! ;))

      Delete
    3. Dalam jej nastepnego kopa na przyspieszenie:) Lada moment juz bedzie:))

      Delete
  9. Ależ cudna ta pękająca na górze magnolia!!
    A pociągiem tatek jak długo do Was pojedzie? Bez przesiadek?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, wlasnie sie przywloklam do domu i moze jeszcze dzis wstawie troche fotek, bo troche docykalam. A dzis mamy jeszcze teraz (16ta) 23C jest zywcem LATO:)))
      Podroz pociagiem trwa 8 godzin, bez przesiadek, bez problemow, wygodniej sie siedzi, mozna polazic po pociagu, mozna wlaczyc laptopa i sie zajac czytaniem, czy tez graniem (to drugie to Tatka ulubione zajecie). Mozna wreszcie wygodniej sie przespac;))) Tatek czesto do nas jezdzi pociagami, ja nie mam pojecia dlaczego tym razem Wspanialy kupil mu bilet na samolot.
      No ale zrobil co zrobil;))
      A teraz ide pisac maila do Ciebie;)

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...