Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, May 25, 2013

Jesli...

... to prawda, ze z wiekiem czlek w cierpliwosc obrasta, to ja drogi pamietniczku mam ciagle dwadziescia lat!!!
Pisalam kilka dni temu o nadgorliwych kierowcach, no to wczoraj trafil mi sie jeszcze lepszy od tamtego. Nie, nie przesadzal ludzi, nie chodzil z odkurzaczem po autobusie, ale kurwa mac jechal w takim tepie, ze ja chodze szybciej. Juz na moj przystanek, ktory jest trzeci od poczatku linii ten skurwiel jebany przyjechal 10 minut spozniony!!!
Gdybym mogla liczyc na 100% ze nastepny autobus bedzie w/g rozpiski, za 5 minut to bym poczekala, ale jakos tak siapilo i bylo zimno, a ja sie wyletnilam, bo sie zasugerowalam kalendarzem a nie tym co za oknem, wiec wsiadlam a razem ze mna 5 rownie wkurwionych osob.
Zatrzymanie sie przy kazdym przystanku i odjechanie to byl dla niego wyczyn na miare medalisty olimpijskiego, bo mial problem z podjechaniem do kraweznika.
No to chooj mogl nie pojezdzac, ludzie dojda i wsiada, ale nie... on cofal, znow naprowadzal autobus na odpowiednia odleglosc i tak po 3-4 razy przy kazdym przystanku.
Jak by tego bylo malo, to na jednym z przystankow czekaly dwie starsze kobitki i jak juz ten zlamaniec podjechal to teraz one sie zaczely przekomarzac, ktora ma wejsc do autobusu pierwsza, no zesz w morde na uprzejmosci im sie zebralo i jedna przepuszcza druga, a druga przepuszcza te pierwsza. Jest ich tylko dwie!!! Zywej duszy oprocz nich nie ma...
Nie wytrzyalam i krzyknelam na caly regulator:
-- Panienki! Dosc juz tych uprzejmosci, nie wszyscy tutaj sa na emeryturze!!
Ludzie w autobusie w smiech, a mnie niewiele brakowalo, zeby idac za ciosem wypierdolic kierowce z siedzenia i samej siasc za kierownica.
Czy macie pojecie, ze na odcinku 9 przystankow czyli cos ok. 18-20 przecznic wyprzedzilo go dwa nastepne autobusy???
Jak wreszcie dojechalam do subwaya to juz bylam tak wkurwiona, ze czacha mi parowala.
Wsiadlam do pociagu, wyjelam jakies czytadlo, zaczelam przegladac i nagle uslyszlam polski.
Nie podnoszac glowy zerknelam katem oka, para w wieku na oko ciut mniej niz ja i zastanawiaja sie gdzie usiasc, w koncu on mowi "siadaj tu a co to za roznica".
I siedli... obok mnie on zadzwonil do kogos pytajac o wskazowki gdzie dojechac jak sie tam dostac, trudno bylo tego nie slyszec, skoro siedzieli tuz obok.
Po chwili rozmowy schowal telefon i teraz zaczeli rozprawiac miedzy soba na temat dojazdu.
Bylam wyjatkowo w nastroju nieprzysiadalnym, ale jednoczesnie zawsze pamietam jak to ja sie zgubilam w subwayu i ktos mi pomogl, wiec nie potrafie byc obojetna.
-- A gdzie panstwo chcecie dojechac? - zapytalam.
-- Ooo pani mowi po polsku - ucieszyla sie ona.
On wymienil jakas ulice na dolnym Manhattanie, ja w koncu tez nie znam wszystkich ulic, bo i kto by znal, ale on znal tez nazwe stacji, na ktorej mieli wysiasc, wiec bylo latwiej. Powiedzialam im, ze maja jeszcze daleka droge i w sumie powinni zaczac sie przygladac stacjom dopiero jak dojada do 8ej ulicy.
I tak od slowa do slowa zaczelismy gawedzic, o wszystkim i o niczym, o tym, ze ja juz blisko 30 lat w Ameryce, oni, ze tak pieknie mowie po polsku, oni przyjechali z wizyta do corki i wynajeli na ten czas mieszkanko na Astorii bo im sie bardzo podoba tu, ja, ze skoro tu sa to polecam doskonala mozarelle, oni sie ucieszyli... itp. itd.
Bardzo sympatyczni ludzie, ale nie ma sie co dziwic bo oni z LODZI!!!
A ja uwielbiam ludzi z Lodzi, mam do nich odwieczna slabosc (pierwsza milosc) i jeszcze sie nigdy nie zawiodlam na Lodzianach.
Najpiekniejsze dni naszego pobytu w Polsce (prawie 5 lat temu - jak ten czas leci) to wlasnie w Lodzi. I tak mnie rozbroili ta Lodzia, ze im powiedzialam, ze moim zdaniem Lodz jest najpieknieszym miastem w Polsce a duza przyczyna tego piekna sa wlasnie Lodzianie.
Na takich milych pogaduszkach podroz minela bardzo szybko pozegnalam ich zyczac milej koncowki pobytu, bo w poniedzialek juz odlatuja do Polski i pobieglam do pracy, bo przeciez mialam zupelnie nie zawinione spoznienie.
A dzis tak mnie zebralo na sentymenty, ze z samego rana otworzylam folder ze zdjeciami z Lodzi wlasnie i ogladalismy ze Wspanialym.
Jesli ktos nie wierzy, ze wirtualna znajomosc moze sie przerodzic w calkiem realna przyjazn, to sie nie zna na zyciu:)) Patrze na zdjecia, na Marinika, Ave, ich malzonkow i lezka mi sie w oku kreci.
Z Marinikiem ciagle mamy kontakt wirtualny, ale kocham tego czorta bardziej niz wlasnego brata!!
Jego zona?
Serce na rekawie, kobieta z takim cieplem i serdecznoscia, ze nie potrafie tego nawet napisac, nie potrafie odnalezc adekwatnych slow. I rowniez nieprawda jest, ze nie mozna sie dogadac i zrozumiec jesli nie mowi sie tym samym jezykiem. Wspanialy i J. potrafili i bylo to tak urocze, ze na samo wspomnienie znow mi sie mokro robi w oczach. Oni nie musieli nic mowic, oni sie rozumieli bez slow, tylko Wspanialy czasem powtarzal jedno co mu najlepiej szlo "dzienkui, dzienkui" a mnie serce pecznialo z radosci na ten widok.
Tak bardzo chcialabym ich jeszcze kiedys w zyciu zobaczyc....
Ave, moja duchowa blizniaczka, bo obie jestesmy bardzo podobnie zakrecone. To u nich w letnim domku spedzilismy wszycy cudowny dzien z najlepszym zarciem:))
Bardzo rzadko, a moze i jeszcze rzadziej utrzymujemy kontakt, ale ja wiem i ona wie, ze to nie zmienia faktu, ze obie o sobie czesto myslimy i jak ktoras napisze, to jest tak jakby tych pieciu lat nie bylo, tak jakbysmy rozstaly sie wczoraj.
I takich wlasnie ludzi mozna spotkac w necie, co nie znaczy, ze mozna spotkac tez hieny.
Ale to ci pierwsi sprawiaja, ze wierze w czlowieka.
Ale mi sie zebralo na sentymenty;))

33 comments:

  1. No i wreszczie ktoś docenił Łódż - naszą rodzinną "wioskę z tramwajami"

    ReplyDelete
    Replies
    1. Powinienem chyba jeszcze dodać, że Łodzianie to także dość liczna grupa wśród emigrantów począwszy od bardzo nielicznej Polonii na Sri Lance, po USA i kraje GCC :)

      Pozdrowienia od Polonii z Łodzi :)

      Delete
    2. I nie jest to tylko moja opinia, bo Wspanialy stwierdzil, ze ze wszystkich miast polskich jakie odwiedzilismy (Kielce, Warszawa, Krakow, Lodz, Gdansk, Torun) Lodz wyglada najbardziej "swiatowo" czyli jego slowami jest to jedyne miasto, o kotrym powiedzialby metropolia. Bardzo mu sie tez pdobal Torun, bo ma w sobie charm:))

      Delete
    3. O, to to! Teraz juz wiem, dlaczego Star zapalala do mnie miloscia nagla i goraca.
      Otoz, jakby ktos nie wiedzial, i ja jestem urodzona Lodzianka, zyjaca tam az do wyjazdu.
      Cos w tym jest!

      Czy kierowcy Waszych autobusow, Star, sa jakos szkoleni, czy brani przypadkowo z lapanki?
      Coraz wiecej na to wskazuje po ty, co mozna u Ciebie przeczytac.

      Delete
    4. Największym problem Lodzi jest to, ze nie ma jakos szczescia do dobrych wlodarzy i to miasto powoli zamiera. Wielu moich Kolegów w poszukiwaniu pracy wyjechało do innych miast w Polsce. Ja zreszta tez - najpierw do Krakowa, potem do Warszawy, pozniej Debica, a teraz ... Arabia Saudyjska.

      Delete
    5. Pantero, no musi ta LODZ zdzialala cuda:))) Z kierowcami to ja podejrzewam, ze wlasnie tych nowo przyjetych szkola na mojej trasie, bo to chyba najkrotsza i najprostsza trasa w calym miescie i bardzo czesto z takim niedolega jedzie rowniez instruktor.
      Tak sobie kombinujemy, bo to zjawisko trwa od kilku miesiecy, wczesniej mielismy na trasie stalych kierowcow, a mieszkam w tej okolicy prawie 20 lat wiec wiem jak to bylo dawniej a jak jest teraz.
      Mielismy super kierowcow, ktorzy pracowali na tej trasie od lat i oni znali mieszkancow, my znalismy ich i bylo fajnie.
      Wspanialy gdzies wygrzebal informacje, ze niedawno byl spory nabor nowych kierowcow i raczej wyglada na to, ze jezdza na naszej trasie w ramach treningu zanim zostana puszczeni na glebsze wody. Za taka logika przemawia tez fakt, ze to sa ciagle nowe twarze, ciagle sie zmieniaja i praktycznie codziennie jade z innym kierowca.

      Delete
    6. Pawel, ale z tym szczesciem lub nieszczesciem do dobrych wlodarzy to chyba wiele miast moze tak powiedziec. No i wiesz, na wladze miejskie glosuja mieszkancy;))

      Delete
    7. Przede wszystkim prawica rozwalila caly przemysl na rzecz taniego badziewia z Chin.
      Mlodzi uciekaja, gdzie tylko moga, rencisci powoli wymieraja, reszta to skrajna bieda i margines
      oraz paru urzednikow. Oto dzisiejsza Lodz, niegdys prezna Holly-Lodz, ale tez komus to
      przeszkadzalo. Smutne, umierajace miasto.

      Delete
    8. Masz niestety 100% racji Pantero. Zal mi tego miasta, bo tam sie urodzilem i wychowalem (Ola tez), ale znalezienie tam pracy zgodnej z moimi kwalifikacjami okazalo sie nierealne.

      Delete
    9. To juz widac taki "urok" prawicy, nasi ostatnio robia wszystko, zeby nie daj buk nie bylo zadnego postepu w zadnej dziedzinie, raczej beda bezplodnie glosowac 95 razy nad odwolaniem reformy zdrowia, ktora jest notabene juz Law of the Land, niz np. nad organizowaniem stanowisk pracy. Chooj tam, ze sie mosty rozwalaja a ludzie nie maja pracy, oni sie onanizuja juz od pol roku Bhengazi, ktory to onanizm nigdy nie zakonczy sie wytryskiem, bo tam nic nie ma. Kurwa, postawilabym pod sciane i zdziesiatkowala.

      Delete
    10. Pawle i Olu, zapraszam do przeczytania moich postow o Lodzi:
      http://swiattodzungla.blogspot.de/2012/04/moje-miasto.html
      http://swiattodzungla.blogspot.de/2012/04/lodz-pocztowkowa.html
      To troche tak, jakby poperfumowac g***o, co po Manufakturze i kilku odrestaurowanych frontach kamienic na Piotrkowskiej, kiedy pod spodem i tak cuchnie.

      Delete
    11. My też z Łodzi - urodzeni, wychowani, do tej pory na swój sposób dumni z tego, ale...
      Nie mamy daleko, więc jestesmy w łódzkim domu kilka razy w roku i zawsze odczuwamy większy smutek i rozczarowanie. Po dawnym przemyśle nie ma już śladu, za to centra handlowo - rozrywkowe rosną jak grzyby po deszczu. Po kiego? Kogo stac na bywanie, skoro o prace trudno? I to co najsmutniejsze - młodzi uciekaja z Łodzi w świat, bo niestety miasto nie daje im zbyt wielu możliwości. Dokładnie tak, jak pisze Pantera. Nawet na Piotrkowską nie ma juz po co chodzić.

      Delete
    12. Socjo, nie powiem, ze czulam w kosciach, ze Ty z Lodzi:)) bo doczytalam, ale znow jestes potwierdzeniem mojej teorii:)))

      Delete
  2. No i widzisz? Paskudnie się zaczęło, a skończyło sielankowo:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, tak mnie to przypadkowe spotkanie nastroilo wlasnie sielankowo:))

      Delete
  3. Bo nic nie zdarza sie bez przyczyny.....Musiałaś się spóźnić, żeby spotkac tych ludzi....:) I po co było się tak wkurwiać na miłego kierowcę..:-D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sznupciu, to prawda, ze nic nie dzieje sie bez przyczyny, czasem nawet w gowno trzeba wejsc, zeby pozniej odkryc gleboki sens faktu ze nam ktos na drodze nasral:)))
      A wiesz z tym wkurwem to ja sie juz chyba taka urodzilam;)

      Delete
    2. a tu akurat nie wątpie, ze ten wkurw" to tak w pakiecie becikowym dostałaś..:-D I chyba nie zNAM drugiej osoby, której z "wkurwem" tak d"o twarzy..:-D

      Delete
    3. Sznupciu, brat mojej matki zobaczyl mnie pierwszy raz jak mialam cus wedle 3 miesiecy, bo akurat przyjechal na przepustke z wojska. Popaczyl i mowi "Stalin", bo ponoc tak samo marszczyam czolo jak Stalin:)) Czyli nie klamie, urodzilam sie z tym...

      Delete
  4. Panienki mnie rozwaliły;) Już prawie Cię słyszałam;)
    Zapraszam do Poznania;) Tu też świetni ludzie;0

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miska, a w Poznaniu nigdy w zyciu nie bylam, wiec jak by co to wiesz...
      Panienki mialy tak ok. 70tki, wiec im sie nalezalo)))

      Delete
  5. Torun to moje rodzinne miasto:) milo mi, ze Wspanialemu sie spodobalo! Pozdrawiam, Ewa

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ewo, mnie sie tez Torun podoba, ma sliczna starowke.

      Delete
  6. A ja ze Sląska jestem, który wbrew obiegowym opiniom wcale taki szary i brudny nie jest.Ludzi uczciwych, rzetelnych, ciepłych tam duzo i rodzin zgodnie z dobrymi tradycjami zyjących.Nie miasto wszak tworzy człowieka, ale człowiek miasto.
    ŁÓdź kojarzy mi sie zawsze z pewną wyzszą szkołą na którą sie kiedyś tam nie dostałam, ale kilka dni spędziłam łażać po niej, buty, tkaniny i brystole cudowne kupując, któe mi długo potem słuzyły.No i z "Ziemią obiecaną" jedną z moich ulubionych ksiązek.
    Uściski zasyłam Łodzianom i nie Łodzianom oraz pełnej ciepłych wspomnień o przyjaznych ludziach Star!:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, bo dobrych ludzi jest wszedzie pelno tylko trzeba ich umiec wyluskac z tlumu:) A mnie akurat w Lodzi spotkalo wiele radosci i serdecznosci od ludzi, ktorych nigdy w zyciu nie widzialam na oczy, a znalam tylko wirtualnie. Slaska z kolei nie znam w ogole:)

      Delete
  7. dziś jechałam autobusem z Tarnowa do Krakowa (85 km) i kierowca kazał mi lecieć rozmienić pieniądze bo nie miałam odliczonych ale poczekał a potem jechał jak diabeł z ciotką i za 1 godz i 15 min był w Krakowie na dworcu!Dodam, że dworzec w Krakowie jest w centrum i trzeba się przebijać przez pierdylion skrzyżowań.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, taki co jedzie jak diabel z ciotka, to tez niedobry:) Mielismy takiego na innej linii, z ktorej korzystalam lata temu dojezdzajac na Manhattan za kazdym razem jak na niego trafilam to sobie obiecywalam, ze nigdy wiecej. Jezdzil tak, ze polowa pasazerow siwiala w trakcie jazdy. W koncu sie ludzie wnerwili i pisali skargi, no i juz go nie ma. Kierowca ma byc odpowiedzialny za bezpieczenstwo pasazerow, a przy tym idiocie jak nie udalo sie zalapac na miejsce siedzace to nikt sie nie odwazyl nawet wchodzic do autobusu.

      Delete
  8. Oj niektórzy kierowcy to potrafią... niektórzy jadą jak z jajkiem, inni jak z workami ziemniaków...:D.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ida, dokladnie tak:)) A my mielismy tutaj takich co cala dzielnica lubila i komu to przeszkadzalo?

      Delete
  9. Ojej !!!!!!
    Ależ mi sie porobilo. Czytalem posta na glos, co by J. mogla uslyszec i kluche jakas taka dziwna w gardle mialem.
    No i teraz...
    nawet nie wiem co napisac. Usciski serdeczne - BRATNIA DUSZO. Tez mi sie marzy wciaqz kolejne spotkanie - juz opierdol od stardust dostalem - w ziazku z innymi niz NY kierunkami w planach, ale wierze, ze i NY sie kiedys zrealizuje i siupniemy wspolnie.
    Musze jeszcze dodac, ze i w Lodzi hien nie brak.
    Nie jest lekkko z pewnoscia a na dzialania wladzy tak naprawde szary obywatel ma niewielki wplyw. Fakt - wspolnymi silami z inicjatywy pewnej grupy udalo sie wypierolic swietojebliwqego prezydenta, ale co z tego.
    Nie zgodze sie jednak w pogladami przedstawionymi przez niektorych komentatorow. Mozna i w Lodzi funkcjonowac - nie wszyscy mlodzi uciekaja, a niektorzy dzialaja i i to calkiem sprawnie.
    Manufaktura - dawny zaklad przesmyslowy pelni zupelnie inna funkcje, ale to cos znacznie wiecej niz tylko centrum handlowe. Ten obiekt ZYJE i to jest wazne. Inne - nawet zabytkowe obiekty poszly w ruine totalna.
    NIE, NIE - stanowczo protestuje - obraz Lodzi jaki przedstawila Pantera - to cholerne uproszczenie.
    jakby sie kto pytal - marinik to piszacy niniejsze slowa.
    Biuziaki - siotro wirtualna.
    :))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki:))
      A my mielismy seans wspomnien, ktore zreszta przeplataly sie przez dwa dni, bo ciagle nam sie cos przypominalo. Wspanialy mowi, ze musicie sie pospieszyc, bo wiesz ten nasz wolny pokoj moze sie okazac w kazdej chwili potrzebny, Tatek jest co raz starszy.
      Co oczywiscie nie znaczy, ze nie damy rady!!!! ale juz bedzie troche inaczej.
      Buziaki dla Was i KONIECZNIE nie zapomnij dodac, ze szczegolne od Wspanialego dla J.
      Jemu sie morda zarzy jak zarowa jak o Was mowimy i zawsze podkresla jaka J. jest serdeczna i kochana, ale wiesz... w domu ma mnie, to mu sie chyba nie ma co dziwic:))))

      Delete
  10. No to kolejna Lodzianka pozdrawia Star i jej Wspanialego. Kurcze,bo my ludzie z "Miasta Lodzi" cos w sobie mamy i wszyscy nas lubia:))
    Kocham to miasto od zawsze, tak jak Ty NYC.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No prosze, nastepni porzadni ludzie z Lodzi, kolejny dowod, ze mam racje:))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...