Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, May 16, 2013

Kierowca po treningu

Do stacji subweya dojezdzam najczesciej autobusem bo mi sie nie chce isc. Wyskakuje z domu na ostatnia minute, wpadam do nadjezdzajacego autobusu i po 7 minutach jestem przy stacji subweya.
To znaczy tak bylo.
Mielismy na linii stalych kierowcow, ktorych sie znalo, z ktorymi sie rozmawialo, ktorzy wiedzieli kto maz kto zona, kto skad i o ktorej itp. itd.
I komu to przeszkadzalo ja sie pytam?
He?
Od kilku miesiecy cos sie popierdolowalo i mamy ciagle innych nowych kierowcow roznych plci, w roznym wieku, ale sa, znikaja, przychodza znow nowi i nikt nic nie wie.
Ciagle mowi sie im dzien dobry, ciagle dziekuje sie na zakonczenie jazdy, ale to juz nie to samo... fajnie bylo wsiasc do autobusu kierowanego przez Dennise, ktora zawsze pytala o meza.
Fajnie bylo wsiasc do autobusu kierowanego przez Billa, ktory zawsze mial poczucie humoru i do kazdego zagadal...
A teraz?
No coz, teraz to ja najczesciej biore autobus w samo poludnie i trafiam na jakiegos przetrenowanego typa.
Typ jest w wieku plus, minus tuz po 50tce i jest dziwny;)
Dziwnosc typa polega na tym, ze chyba za bardzo przejal sie trenigiem dla nowych kierowcow.
Ja wiem, ze jak do autobusu wchodzi starsza osoba to kierowca ma obowiazek tak dlugo czekac az ta osoba zajmie pozycje siedzaca, zeby gwaltownym ruszeniem z miejsca nie spowodowac wypadku, upadku itd. Czy wszyscy kierowcy to robia?
Nie wiem, bo najczesciej nie mam czasu sie przygladac, ale zdecydowana wiekszosc na pewno czeka. Co robi moj dziwak?
Moj dziwak wychodzi ze swojego kierowniczego stanowiska i usadza ludzi w autobusie, robiac czasem spore przemeblowanie.
A mnie szlag trafia, bo w tym przypadku dojazd zamiast 7 minut moze trwac od 10 do nawet 20 min.
Nadgorliwiec jego mac!!!
Pierwsze 3-4 siedzenia tuz za kierowca, po obu stronach autobusu sa dla starszych i niepelnosprawnych, ale jak w autobusie jest luz i tym bardziej jak nie ma nikogo starszego to siadaja na tych miejscach inni ludzie.
I tak wlasnie bylo w ubieglym tygodniu, na jednym z tych miejsc siedziala mloda kobieta ze sluchawkami w uszach i dodatkowo cos gmerala w telefonie, wiec zupelnie nie miala pojecia co sie wokol niej dzieje.
Na drugim przystanku wsiadla starsza kobieta, ktora na dobra sprawe mogla i usiadla na pierwszym wolnym miejscu, ale nie na miejscu dla osob starszych.
Nadgorliwiec najpierw zaczal gadac do mlodej:
-- Halo, halo, czy mozesz wstac i ustapic miejsca tej starszej kobiecie?
Mloda ani drgnela, bo nie slyszala i ciagle byla zajeta gmeraniem.
Nadgorliwiec otworzyl barierke oddzielajaca go od pasazerow, wstal, podszedl do niej, popukal ja palcem w ramie i powtorzyl:
-- To jest miejsce dla starszych, prosze wstac i oddac miejsce tej kobiecie.
Mloda wstala bardziej instynktownie niz z przekonaniem i swiadomoscia tego co robi i poszla dalej na tyl autobusu.
Nadgorliwy wzial starsza pania za reke, pamietamy, starsza pani juz siedziala, pomogl jej wstac i poprowadzil do swiezo odzyskanego miejsca dla starszych.
Ja pierdole, a ludzie w autobusie sie gotuja z wscieklosci bo kazdy gdzies jedzie i chce jak najszybciej dojechac. Co zrobic z takim wariatem?
Jest przeciez mily przy tym wszystkim i teoretycznie ma racje.
Zglosic do zarzadu? Straci prace, szkoda czlowieka mimo, ze upierdliwy.
W poniedzialek jadac na akupunkture znow trafil mi sie Nadgorliwy, ale tym razem moja podroz miala trwac ok. 30 min, bo jechalam do innego subwaya.
W polowie drogi Nadgorliwy zaparkowal autobus przy drodze, wstal i wyszedl sobie, zamykajac za soba drzwi. A my w srodku patrzymy jedno po drugim jak barany i nikt nie wie o co chodzi.
Tymczasem Nadgorliwy zrobil cztery okrazenia dookola autobusu cos chyba ogladajac, bo caly czas mial spuszczona glowe.
Moze cos mu nie pasowalo z odglosami silnika, moze cos mu klekotalo czego my nie slyszelismy... nie wiem i nikt nie wie, bo w pewnym momencie wrocil i bez slowa siadl za kierownice i pojechalismy dalej.
Wczoraj opowiadalam o tym wszystkim Wspanialemu, bo kazda jazda z Nadgorliwym to jakas przygoda i Wspanialy mi podpowiedzial, ze moze powinnam wychodzic z domu na 15 minut wczesniej zeby uniknac jazdy z Nadgorliwym.
Tak bede musiala robic, tylko te 15 minut... to dla mnie jak godzina;)
Ja zawsze na ostatnia minute.

20 comments:

  1. Ha ha ha! Rozbroiło mnie to przemieszczenie siedzącej staruszki! Pewnie ona sama musiała być 'lekko' zdziwiona:-]

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babcia, Zolwico byla, ze tak powiem "w siodmym niebie" pewnie dawno sie juz nikt nia tak nie zaopiekowal. A poza tym to jej z calego autobusu chyba sie nigdzie nie spieszylo:))

      Delete
    2. To pewnie teraz będzie wypatrywać na swoich trasach tylko Nadgorliwego:-]

      Delete
  2. Takich Nadgorliwych wszędzie pełno... wtedy kiedy nie trzeba. Nie wiem dlaczego tacy nie trafiają się w momencie, w którym należałoby trochę pogrzebać - ot złośliwość losu! Ale numer ze staruszką to było przegięcie :))))
    Pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A wiesz, ze ciekawe jaki ten Nadgorliwiec moze byc w domu? Chociaz, nie wole nie wiedziec;))

      Delete
    2. Stardust... a wyobraź sobie z takim sex poza łóżkiem :) zabierze Cię za łapkę i zaprowadzi we właściwe miejsce :)))) a potem jeszcze dokładnie poukłada, no bo przecież musi być od linijki :))))

      Delete
  3. Kazda zmiana jest bez sensu, a przynajmniej ten sens, jesli jest, jest ukryty. Jest ich wiele wszedzie, w kazdej dziedzinie zycia i zawsze wprowadzaja zaklopotanie. Czemu, pytam sie, wprowadzane sa zmiany w duzych sklepach spozywczych. Czlowiek sie przyzwyczai, ze cukier to tutaj, kawa tam i mu dobrze z tym, po czym przychodzi pewnego pieknego dnia i wszystko jest przewrocone do gory nogami, wszystko lezy w nowym miejscu. Inny przyklad: banki. Musze raz w tygodniu chodzic do banku deponowac czeki z pracy. Obslugujace biznesowe okienko babeczki sa fajne, zagadaja, pozartuja itd Czlowiek sie przyzwyczai a tu pewnego dnia: rewolucja! W biznesie nowe osoby a stare pracownice przeniesione do okienek od rachunkow osobistych. Dzizas jak mnie to denerwuje, lubie rutyne, dobrze sie z nia czuje, lepiej funkcjonuje jak cos dobrze znam:) Tak, ze bardzo dobrze Cie Star rozumiem, ze Cie wpieniaja te zmiany kierowcow. Chyba musimy nauczyc sie z tym zyc?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmiany w sklepach to chwyt marketingowy, jak klient musi troche polazic i poszukac to jest szansa na to, ze jeszcze cos innego wpadanie mu w oko.
      A z tymi kierowcami to doszlismy do wniosku, ze widocznie trasa tej linii jest jedna z najkrotszych w miescie, wiec wysylaja tu ciagle nowy narybek zeby nabrali wprawy. Mam nadzieje, ze Nadorliwemu tez sie szybko skonczy ta kwarantanna;))
      Maila dostalam i narazie kombinuje:))

      Delete
  4. Rozbawił mnie Twój post. Nigdy nie lubiłem "środków komunikacji masowej", ale w takiej sytuacji chyba szlag by mnie trafił.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tam nie wiem jaki jestes podatny na trafianie, ale jak bys musial za kazdym razem placic $18 plus podatek za pol godziny parkowania to chyba bys sie uodpornil na Nadwrazliwych kierowcow:)))

      Delete
    2. Na szczęscie w Arabii Saudyjskiej nie mam tego problemu - tutaj nie ma komunikacji miejskiej :P

      Delete
    3. Ale z tego co czytalam u Ciebie to nie tylko komunikacji miejskiej nie ma, ale i za kierownica strach usiasc;) Absolutna wolno-amerykanka, kazdy jezdzi jak chce i nie wazne czy umie. To dopiero raj:))

      Delete
  5. A ja lubię komunikację miejską. Lubie popatrzeć na ludzi, na miasto za oknem, a metrze lubię czytać.
    Problem naduprzejmości u nas raczej nie istnieje...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, ja tez lubie bo to doskonaly czas na czytanie. Naduprzejmosc i nadgorliwosc to tylko w wykonaniu tych swiezych kierowcow. Normalnie to owszem zwroty grzecznosciowe po obu stronach (pasazer, kierowca) i jednak czekaja zeby starsza osoba bezpiecznie sie usadowila zanim rusza.

      Delete
  6. Dwaj go do nas, Star, chętnie wymienię na kilku takich co drzwi przed nosem potrafią zamknąć!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No nie wiem Aniu czy taka przesiadka z jednej skrajnosci w druga wyszlaby Ci na zdrowie:))

      Delete
  7. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  8. tar u nas podobne zasady i podobni nadgorliwcy....ale już sie uodporniłam i nie zwracam uwagi na babcie, ktora najpierw 15 minut wtacza się do autobusu ze swoim 3kolowym balkonikiem, później przez 15 minut opowiada kierowcy gdzie jedzie i po co? Dalej tiptopkuje do siedzenia oglądając się na kierowce, a kierowca na nią. Nie gniewam sie bo uwielbiam te wesołe babcie i zabawnych dziadków..:-D

    A w tamtym tygodniu w MaRRAkeszu jechaliśmy z miasta na LOtnisko, nagle kierowca zboczył z trasy, staną pod knajpą, powiedział "moment" i poszedł. Wrócił po 10-15 minutach z kebabem w jednej dłoni i szklanką herbaty w drugiej i tak nas wiózł na samo lotnisko jedząc i pijąc..:-D

    ReplyDelete
    Replies
    1. W Arabii Saudyjskiej to dość powszechny widok, że ktoś je i pije prowadząc samochód :D

      Delete
    2. Babcie i dziadkowie sa fajni to prawda, a ze ja jezdze poza godzinami szczytu to wlasnie najczesciej w takim towarzystwie:) Nasi kierowcy tez wyskakuja czasem po cos do picia, ale to zwykle poza godzinami szczytu i w mniej przeludnionych dzielnicach niz Manhattan, bo jak ma 5-6 osob w autobusie i powie, ze wyskakuje tylko po wode to nikt sie nie sprzeciwia, w koncu kierowca tez musi sie napic czegos. Jedzenia jeszcze nie widzialam:))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...