Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, May 28, 2013

Po francusku?

Obserwuje to zjawisko juz od pewnego czasu, oczywiscie jak mam okazje, bo wiadomo, ze Francuzi nie sa dominujaca nacja w tym kraju, ale sie zdarzaja, bywaja, glownie turystycznie. I wtedy rzucaja sie w oczy, szczegolnie w subwayu.
Dlaczego sie rzucaja w oczy?
Czyzby byli az tak elegancko ubrani, ze na tle amerykanskiego motlochu kluja w oczy?
Nie, rzucaja sie w oczy zachowaniem.
A szczegolnie w subwayu, bo tam zwykle brak miejsc, a jak jest jedno miejsce wolne to siada ON, a ONA stoi. Jak maja bagaz to niesie go ONA, a ON posuwa nonszalancko obok z raczkami w kieszeni.
Slyszalam, ze to watly narod, ale zeby az tak?
Dzis znow to samo.
Jedno miejsce wolne, obok mnie... siada ON, ONA z pelcakiem na plecach, nie wiem czy ciezkim, bo to trudno okreslic, ale pokaznych rozmiarow ten plecak... I ONA stoi.
Pociag zarzuca ja raz w jedna, raz w druga strone, ale ON nie reaguje, ONA ciagle stoi.
A ja patrze i niedowierzam, gdyby to byl moj partner to bym przyjebala w leb i na tym by sie skonczylo.
Dziewcze ma widocznie francuska cierpliwosc, bo ciagle stoi mimo, ze ja zarzuca.
Wreszcie stal sie cud!!!
Nie, ON nie wstal bra buk, ON pozwolil JEJ sie potrzymac swojego ramienia.
Coz za poswiecenie?

30 comments:

  1. Replies
    1. Nie pojmuje tego, w sumie Amerykanie tez nie grzesza szarmanckim zachowaniem i rzadko sie zdarza, zeby ktos ustapil miejsca obcej kobiecie, ale juz przed swoja wlasna to chyba zaden sie nie odwazy usiasc jesli jest tylko jedno miejsce wolne:))

      Delete
  2. Zabilabym trutnia na miejscu, upewniajac sie, ze zapisal mi caly swoj majątek ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A moze ten majatek to caly w plecaku:)))

      Delete
  3. Nie znam bardziej aroganckiego narodu od tych zabojadow.
    Malo nie sczezlam tam w zepsutym samochodzie, bo nikt nie chcial pomoc, nawet zandarmeria drodowa.
    Pomogl nam dopiero smieciarz, oczywiscie nie-francuz, wezwal pomoc drogowa przez telefon.
    Myslalam jednak, ze przynajmniej wlasny gatunek bardziej szanuja, ale skoro samiczki sobie na takie traktowanie pozwalaja, to chyba wszystko gra. A moze to wplyw tych islamistow tam zyjacych?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja Francuzow nie bardzo znam, jakies 20+lat temu pracowalam z nimi, ale to zupelnie innego typu kontakty. Nie mam pojecia czy to jest typowe zachowanie, czy tylko ja mam szczescie takie scenki widziec.

      Delete
  4. No ty byś partnerowi przyjebała w łeb boś polska kobieta, a francuzik/francuska, cóż - może to jakaś nowa moda? Daleki jestem od myślenia, że to jakiś new-french-stereotyp, ale wkurwiający to on jest.
    pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jesli to moda, to chwala bogom mnie juz moda nie dotyczy:)

      Delete
  5. nie znam się na francuzach od tej strony - ds powinna się wypowiedzieć :)
    za to na pewno francuzki sa szczupłe i śliczne. na tle reszty Europy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tam nie jestem ani szczupla ani sliczna, a mimo to nie pozwolilabym sobie na takie traktowanie. Widocznie uroda o niczym nie swiadczy w tym przypadku:)))

      Delete
  6. Zawsze zastanawialam sie dlaczego nie lubie francuzikow,no intuicja mnie jednak nie zawodzi;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja glupia chcialam emigrowac do Francji wlasnie:))) Dobrze, ze mnie Owczesny z nieletnim (wtedy) Juniorem przegloswali, bo dzis bylabym gorzej traktowana od osla:)))

      Delete
  7. Czasami to ja dziękuję za równouprawnienie - szczególnie w takiej wersji. :-) Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. KO, rownouprawnienie jest fajne, ale w przytoczonym przykladzie nie ma rownouprawnienia, jest natomiast uprzywilejowanie mezczyzny.

      Delete
  8. Sa bardzo aroganccy i nie cierpia Amerykanow, no ale to byla Francuzka! Nic nie rozumiem. Zawsze myslalam, ze Francuzi sa gentelmenami w stosunku do kobiet....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jeszcze bardziej nie lubia Niemcow, zreszta oni chyba lubia wylacznie samych siebie.

      Delete
    2. Pantera ma racje, oni chyba tylko siebie lubia i to tez nie za bardzo:))

      Moniko, arogancja, jak najbardziej. Jedno jest pewne Francuz moze mieszkac w innym kraju 80 lat, nauczyc sie nawet innego jezyka, ale nigdy przenigdy nie nauczy sie wymawiac zgloski "h". Nie bo NIE, ot tak dla zasady, zeby bylo wiadomo, ze on jest Francuz, wkurwiajace to jest.
      Ja tez myslalam, ze to narod kochankow i gentelmenow dlatego o tym pisze, bo cos mi tu nie gra. I to nie tylko mlode pary widzialam w takich sytuacjach, tacy w moim wieku zachowuja sie tak samo.

      Delete
  9. Ja tam z Francuzami miałam do czynienia w bliższym stopniu 2 razy w swoim zyciu i trzeci raz nie dałabym się nabrać..:) Po pierwsze w łazience spedza więcej czasu niż przeciętna kobieta, w szafie nie pozostawia miejsca nawet na jedna kieckę. Delikatne to, wrażliwe, kruche, ciagle się przeziebia,źle przeciagi znosi.....normalnie strach coś głośniej powiedzieć, bo ma się wrażenie, ze sie rozsypie. W jedzeniu wybredni, w piciu wybredni, w łózku...ufff fantastyczni! Na kochanka JAK NAJBARDZIEJ od zaraz, na meża nigdy w życiu..;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No popatrz Sznupciu, a ja do lozka nigdy nie dotarlam ze wzgledu na to wszystko co opisalas!!!
      Szlag trzeba bylo z marszu isch prosto do alkowy i chociaz tyle miec pojecia:)))
      Ale, ale jak one takie strachliwe, to czy sie aby w lozku nie boja, ze im sie przyrzad zlamie?:))))))

      Delete
  10. Hm... niby stereotypami nie wolno operować, bo to krzywdzące bywa. Że na ten przykład Żyd to skąpy, Cygan to złodziej, a Polak to pijak i brudne buty ma. Jednak Francuzi rzeczywiście coś w sobie mają, że się ich nie lubi, ale na to konsekwentnie pracują. T., mąż znaczy pracował we francuskiej firmie i szefostwo to byli rodowici Francuzi. Jeden z siedmiu był sympatyczny, ale ponoć dlatego, że był gejem i miał dystans do świata. Reszta to nadęte buce, lekceważący ludzi i kraj, w którym zarabiali wielką kasę. Wszyscy znali polski, ale używali go nader rzadko. Uwielbiali opierdalać po francusku podwładnych i bawić się ich strachem w oczach. Potrafili jawnie kpić z polskiego jedzenia, przyzwyczajeń. Podkreślali,że są lepsi od reszty świata, bo są Francuzami.
    Jak te doświadczenia połączyć ze scenką z subwaya to absolutnie żadne zdziwko. Zwyczajne chamy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz racje, ja tez staram sie patrzec na ludzi pojedynczo i nie budowac stereotypow, ale to zjawisko juz mi sie rzucilo w oczy w ubieglym roku i nic nie pisalam wlasnie dlatego, zeby uniknac stereotypu. Ale to nie tylko ja zaobserwowalam, bo nawet Wspanialemu, ktory nigdy nic nie widzia a juz na pewno zla w drugim czlowiek, tez sie rzucilo w oczy:)
      I z tym uzywaniem jezyk to tez masz racje, jak pracowalam we francuskim Spa i nawet w obecnosci klientek rozmawiali po francusku, co normalnie jest ogromnym faux pas. Jak mozna kpic z jedzenia innej nacji jak samemu sie wpierdala zaby i slimaki?
      No ale to tez prawda, bo mielismy bardzo duzy pokoj dla pracownikow, taka jadalnia gdzie mozna bylo podgrzac wlasne jedzenie lub siasc przy stole i zjesc co kto mial. I wlasnie kiedys opitolilam jedna taka dziunie, bo miala zwyczaj wchodzic i juz od drzwi krecila nosem z pytaniem "co tu smierdzi?" W koncu nie wytrzymalam i jej wyjasnilam, ze slowo "smierdzi" to mozna uzyc jak sie wchodzi do sralni, ale w kuchni adekwatnym jest "pachnie". A Spa bylo co prawda francuskie, ale pracowali tam ludzie roznych nacji, kazda kuchnia etniczna wyroznia sie swoistymi zapachami potraw.
      My wychowalismy sie np. na bigosie i jestsmy do jego zapachu przyzwyczajeni, ale dla innych to nie jest mily zapach, podobnie potrawy chinskie, koreankie, meksykanskie itd.

      Delete
  11. A kiedyś słynna była francuska galanteria wobec dam... What's happened?...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, who the hell knows?:)) Liczylam na to, ze odezwie sie ktos kto mieszka we Francji i wyjasni, bo moze to nie jest tak powszechne jak ja tu widze. No ale... czekamy:)

      Delete
    2. Muszę zapytać moją Gosię, która mieszka we Francji...muszę przyznać,że zachwiałaś moim wyobrażeniem o Francuzach..a kobiety - no cóż, skoro pozwalają się tak traktować;/

      Delete
    3. Misiu, moim wyobrazeniem tez to chwieje, szczegolnie wlasnie o kobietach, bo ja wychodze z zalozenia, ze tak nas traktuja jak na to pozwalamy.

      Delete
  12. Ja mam podobne poglądy o Włochach - buce i tyle. A co do Francuzów, to zgodzę się z Zante - mój mąż też z nimi pracował i kmioty, chamy i dziwkarze to najłagodniejsze z epitetów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, mowisz, ze jestes w wyjatkowo lagodnym nastroju:)))

      Delete
  13. jak sobie wybierzesz, tak masz... ;)

    ReplyDelete
  14. Hm... aż trudno mi uwierzyć, ze to przypadlosc z narodowoscia zwiazana.

    ReplyDelete
  15. Tak "mnie sie zdaje", że to zdobycze rewolucji francuskiej - szczególnie egalite, czyli równość ;)

    A co do kuchni, to mam pomysł czym by tu zastąpić ich ulubiony przysmak winniczki, których eksport z Polski znacząco zmalał. Zapraszam Cię Stardust do mnie jeszcze w tym tygodniu, tylko skończę spisywać i obfotografowywać menu.
    Voila!
    :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...