Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, May 20, 2013

Rozsadek

Jestem czlek odpowiedzialny, znaczy jak wejde w gowno, to w ramach odpowiedzialnosci umyje but, bo na tym polega odpowiedzialnosc.
Ale z rozsadkiem to mi nie bardzo po drodze, bo juz po tym myciu buta niekoniecznie zaczne sie rozgladac czy gdzies za rogiem nie czycha kolejne gowno.
Rozsadny czlowiek mysli przed faktem, ja mysle po fakcie.
Wspanialy tez rozsadkiem nie grzeszy o czym swiadczy przypadek z poparzeniem.
Stalo sie to w piatek jak nas ponioslo na obiad do knajpy.
Zasiedli przy stole jak przystalo na panstwo cala geba albo i polgebkiem, kelnerka przyniosla menu, cieplo bylo to se Wspanialy podwinal rekawy, a mnie sie nie chcialo wyjac okularow z torby, to powiedzialam, ze ja chce to co on i w ogole to jak zawsze mozemy podzielic jedno danie na pol, dorzucic do tego jakas przekaske tez na pol i bedzie z glowy.
Ale Wspanialy sie uparl, ze on nie bedzie decydowal sam, wiec czytal mi co tam w tym menu pisalo, a ze w knajpie panowala romantyczna ciemnosc, to czytal nad swicka.
To nawet nie byla swicka tylko taki pizdryk naftowy w szklanym pojemniku na male swieczki.
On czyta, ja nie slucham, ale nagle pacze.... moj chlop sie pali!!!
Tak sobie nieudolnie podwinal te rekawy, ze mu sie mankiet zajal od plomienia pizdryka.
Zanim zdazylam krzyknac, to juz poczul i ugasil plomien.
Dziura w rekawie, ale co tam szybko stwierdzil, ze "ta koszula to i tak jakas taka..." no nie lubil jej, o czym swiadczy fakt, ze rzadko ja nosil, "wiec zadna strata".
-- Poparzyles sie - stwierdzilam, bo pytac nie bylo o co jak widzialam plomien pozerajacy koszule.
-- Eeee... nie.... no wiesz troche mi cieplo.
-- Moze idz do lazienki i wloz te reke pod zimna wode - poradzilam bo jakos tak mi po glowie chodzilo, ze tak sie postepuje z poparzeniem, bo znac to ja sie na tym nie znam.
-- Eee nie, nic sie nie stalo, poza ta koszula... nie bede stal w lazience pod zimna woda jak ludzie moze potrzebuja skorzystac...
-- Jak chcesz - skwitowalam.
Ale za chwile Wspanialy wylowil ze swojej szklanki z woda kostke lodu i zaczal te reke pocierac.
Nie zareagowalam bo i tak nie mam pojecia czy tak sie powinno robic czy nie, pozniej mi ktos wyjasnil, ze polewanie zimna woda jest OK, ale pocieranie lodem NIE.
I tak zjedlismy obiad, wrocili do domu, poszli spac, nastepnego dnia rano reka piecze i jest czerwona, a juz wieczorem jest babel jak stodola.
Tyle z poparzonym.
Jak juz wiecie nasz dentysta jest w szpitalu, jak tylko zadzwonili to powiedzialam do Wspanialego, ze ja nie mam nic pilnego do roboty w gebie, kosmetyka moze poczekac nastepnych kilka miesiecy, ale on ma zab, ktory potrzebowal koronki juz 6 miesiecy temu.
No ale wiadomo, Wspanialy... pod wzgledem leczenia nie jest taki wspanialy...
-- Moze w drodze wyjatku powinnam umowic Ci wizyte do dr. Thomasa, ktory jest wspolnikiem dr. Petera i na pewno bedzie musial teraz zaopiekowac sie swoimi i rowniez Petera pacjentami.
-- Nie, no poczekamy az bedzie cos wiadomo.
No to czekamy, przeciez ja w jego gebie nie siedze, nie wiem co sie tam dzieje.
Ale przez sobote i niedziele przy kazdym posilku widze, ze uzywa tylko jednej strony paszczeki, postanowilam zapytac:
-- Co Ty tak dziwnie jesz? jakos jedna strona?
-- Yyyy.. mmm...
-- Oszczedzasz tego zeba, tak?
-- No tak troche, bo wiesz jak przyjdzie dluzej czekac to on sie moze zlamac.
No ja pierdole!!! Jak z dzieckiem!!!
Nie chcialo mi sie nawet klocic, bo i po co, za to dzis wzielam sprawy w swoje wlasne rece.
Zadzwonilam z rana do gabinetu, Lucy ciagle nie ma zadnych konkretnych wiadomosci o stanie dr. Petera, wiec mowie jak sytuacja wyglada z paszczeka mojego meza.
-- O matko Star!!! Wszyscy pacjenci natychmiast rzucili sie do dr. Thomasa i on jest juz zabukowany do oporu... Ale wiesz, cos mowil, ze jak bedzie potrzeba to moze przyjdzie dodatkowo w czwartek na kilka godzin - wyjasniala Lucy - Narazie nic nie moge powiedziec na pewno, bo jeszcze go nie ma, bedzie dopiero o 10tej.
-- Rozumiem, Lucy jak dr. Thomas przyjdzie to bardzo Cie prosze zapytaj co z tym czwartkiem i jak tylko powie, ze jest gotowy pracowac, to koniecznie zadzwon do mnie, ja musze Wspanialemu umowic te wizyte.
Rozlaczylam sie z Lucy, dzwonie do Wspanialego i tlumacze, zeby sobie wzial dzien wolny na czwartek bo musi isc do dentysty.
-- Ale wiesz, ze ja moge tylko w soboty...
Wzielam najglebszy oddech na jaki pozwolily pluca i powiedzialam:
-- Kochanie, my nie rozmawiamy o tym co Ty mozesz... my rozmawiamy o tym co Ty  musisz!!
-- Ja bym wolal...
-- Zaraz sie wylacze w pol Twojego slowa!! Ja sie nie pytam co Ty bys wolal, ja wiem, ze jak tylko bedzie taka mozliwosc to Ty musisz z niej skorzystac!
I sie wylaczylam, bo mnie szlag trafia na takie gadanie.
Dla mnie jest rzecza normalna, ze tak naprawde to nie wiemy czy dr. Peter bedzie mogl jeszcze pracowac w zawodzie, a jesli bedzie to i tak moze to potrwac pol roku.
W takich sytuacjach jest tez dla mnie normalne i zrozumiale, ze wspolnicy biora pod opieke pacjentow drugiego chocby po to zeby ten pacjent nie poszedl do innego gabinetu.
Na szczescie sie udalo.
W czwartek o 10tej Wspanialy ma wizyte u dr. Thomasa.
Cos czuje w kosciach, ze bede z nim musiala isc;)) bo on dr. Thomasa nie zna, a ja tak, i dr. Thomas zna doskonale mnie, przynajmniej politycznie:))
Kolejna lekcje rozsadku mialam dzis przy okazji akupunktury.
Zaczelam chodzic na akupunkture w marcu, a wiec to jest prawie 3 miesiace, raz w tygodniu w poniedzialki, bo to moj wolny dzien. Jest to wkurwiajace, bo bardzo mi brakuje tych poniedzialkow, a wyjazd na Manhattan, godzinny zabieg i powrot to juz 3 do 3.5 godziny idzie psu w dupe.
Ale z drugiej strony, nie musze juz lezec po dwie godziny dziennie w tym cholernym bucie naciagajacym i jest duza poprawa.
Duza, co nie znaczy, ze juz jest tak jak bym chciala.
Duza w tym momencie oznacza, ze jestesmy gdzies w polowie drogi, czyli tak jak Sheila przewidywala od poczatku ze terapia bedzie trwac 6 do 12 miesiecy.
Dzis rozmawialysmy na ten temat, bo Sheila jest w ciazy i bedzie rodzic we wrzesniu, czyli akurat w momencie kiedy ja bede po 6 miesiacach terapii.
No i zaczelo sie o moich planach na Peru...
Rozsadek podpowiada, ze nie powinnam jechac, bo nawet jesli nam sie uda do wrzesnia dojsc do stanu idealnego, to nie bedzie to stabilny stan idealny, ale taki ledwie ledwie slabiutki i bardzo szybko moze zostac zachwiany.
A jak sobie w pazdzierniku znow spitole nozke, to nawet nie bede miala gdzie isc po pomoc, bo Sheila planuje 3 miesiace macierzynskiego...
No i chyba bede musiala to Peru przelknac i odlozyc na inny czas.
Szlag mnie trafia, ale tak sobie mysle, ze dopiero co napierdalalam Wspanialego o zeba, ktory powinnien byc zrobiony 6 miesiecy temu, a nie jest...
No to jak chce innych napierdalac, to chyba sama tez powinnam sie wykazac posiadaniem chociaz minimum rozsadku...
Co za glupia rzecz ten rozsadek.

29 comments:

  1. Trzymam kciuki za ząbek i nóżkę.
    A rozsądek to również nie moja cecha ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, dobrze wiedziec, ze nie jestem sama:)

      Delete
  2. Ale przecież Peru może chyba na ciebie poczekać? Wiesz, że zrobisz to, co konieczne, bo jesteś rozsądna, choćby nie wiem jak cie to wkurwialo. A jak już nózka ci sie wykuruje to pojedziecie gdzie tylko dusza zapragnie!
    p.s. wiem, co czujesz, bo też jestem rozsądna wobec innych, a niekoniecznie gdy trzeba pomyślec o sobie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wlasnie jakos latwiej z tym rozsadkiem jesli chodzi o cudze zycie, ja tez jestem rozsadniejsza jak mam radzic innym:)

      Delete
  3. Jak Cię znam to udadzą Ci się wszystkie plany i bez rozsądku, o popatrz, już wspaniałemu dentystę załatwiłaś i to na czwartek!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, tak bylo i to calkiem niedawno. A teraz co raz czesciej zycie mi mowi "a ty gdzie? z motyka na slonce?" i jak sie z tym pogodzic? Chyba se strzele lufe z tego wszystkiego, ajerkoniakiem sobie dzisiaj naprawie swiat, o!!

      Delete
  4. Machu picchu czy jak to zwą Ci nie ucieknie, daruj sobie to Peru w tym roku, bo co ja zrobię bez Twoich tekstów? Wykuruj nóżke do konca, zeby nie było powtórki z rozrywki. Star, czy mówiłam Ci już, ze uwielbiam Twoje teksty?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak mi mow Baboruda:)) Tak mi dobrze:)) No nie ucieknie to Machu Picchu, ale cholera wie, moge zawsze nie dozyc:)) chociaz ponoc zlego diabli nie biora:P

      Delete
  5. Na poparzenie to najlepsze okłady z damskich cycków...:)

    Co do wypadu na Machu Pichcu. Plan jest, tylko przesunięcie w czasie nastąpiło, będzie więcej czasu na zdobycie kondycji i już...tak to czasem bywa, złość ogarnia człowieka, ale jakoś trzeba zyć:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak tez sobie to tlumacze Sznupciu. A co do cyckow to wiesz, ja na Wspanialego mowie Boobski, nie bez przyczyny:))

      Delete
  6. Jak nie dozyjesz, to dolecisz na anielskich skrzydłach, spokojna Twoja rozczochrana ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Baboruda, jak Cie lubie, czegos Ty sie napila? Ja i anielskie skrzydla????:P)

      Delete
    2. Jak nie na anielskich skrzydlach, to diablim ogonem kierunek Peru obierzesz.
      Niewazne, JAK, wazne, ze dotrzesz.

      Delete
    3. No jakze, kochana, to logiczne, trzeźwam jak świnia pracując całą noc. Skoro złego diabli nie wezmą, to musisz trafić do nieba, he he

      Delete
    4. Pantera ma chyba racje, diabel ogonem pogoni:))
      Baboruda, to w tym niebie nie kieruja sie zadnymi kryteriami i biora jak leci? Widocznie sie sprawdza "jako w niebie tak i na ziemi":)))

      Delete
  7. odpuść i jedź w momencie gdy będziesz pewna, że nic Ci nie przeszkadza i nie zawadza. Bo inaczej to nie wiem czy totalne wyluzowanie bedzie możliwe. Peru nie zając :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokladnie to samo mowi Wspanialy i nawet obiecuje, ze przyszly rok brzmi lepiej;))

      Delete
  8. Nakrzycz na mnie z dentystą bo już od 5 miesięcy sie umawiam, i jakoś za ten telefon sięgnąć nie mogę... Aż mi kosmetyka w wyrywanie się zamieni ;p... A Ty nie dość, że zadzwonisz za niego to jeszcze go zaprowadzisz! Też tak chcę :D
    Co do Peru to szkoda by była jakbyś sobie 2giego dnia coś zrobiła a potem albo potrzebowała pomocy medycznej (wyobraż sobie ten gigntyczny rachunek, którego ubezpieczenie nie pokryje bo to stopa która już była po zabiegach), albo przesiedziała następne dni na tyłku razem ze Wspaniałym który sam nigdzie nie będzie chciał iść. A potem wróciła, nie pracowała i znowu siedziała w tym ortopetycznym bucie.
    hope for the best prepare for the worst :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nozwmordejeza!!! Bier za telefon, umawiaj wizyte i zapierdalaj do dentysty, poki nie jest za pozno!!
      Chyba nakrzyczalam :))

      Delete
  9. Ja widać też rozsądkiem nie grzesze bo takowo but z gówna obmywam i w złudnej nadzieji dalej bez pole idę licząc na gównianą niepotwórkę. A jak pizdrykiem mi się i sama czupryna zajara to zawsze jest przy mnie moja "droga" co mi na to uwagę zwróci i po straż pożarną zadzwoni.
    Co do zębów to i tak wspaniały jest wspaniały bo mnie do dentysty można zaciągnąć tylko pod narkozą w kaftanach bezpieczeństwa.
    pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bareja, a moze Ty jestes spokrewniony ze Wspanialym?:))) Jego tez trzeba skuc i na sile dostarczyc do gabinetu, a jak zobaczy igle, to juz go nie ma:)

      Delete
  10. To Peru... żal, ale noga ważniejsza. Na mur. No i jakby w tym Peru Ci wysiadła...Biedny Wspaniały i ręka, i dentysta. Siła złego na jednego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wspanialemu sie naprwde wszystko na raz zbieglo, ale szczerze, to sobie na to zapracowal. 6 miesiecy nie mial czasu zrobic z zebem porzadku.

      Delete
  11. Rozsądek jest przereklamowany. Najlepsze wspomnienia by mnie ominęły, gdybym słuchała rozsądku :p, z drugiej strony ciągle zachodzę w głowę jak siwy musi być mój Anioł Stróż, jak musiał się wysilać, żeby mnie nie zgwałcono, nie zamordowano, nie okradziono, lub żebym się sama nie zabiła w przypływie weny twórczej ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tak, jak mi czasem mysli odplyna tymi torami to tez sie dziwie, jakim cudem jeszcze zyje:) Skora cierpnie na dupie.

      Delete
  12. Metoda "a nuż się uda" jest porywająca, jednak często zawodna. Sama mam silne predylekcje do pakowania się w kłopoty, za to zawsze wcześniej starannie rozważam, czy będą, czy nie i jakie. I jakie mogą być ich konsekwencje. Więc jak już się wpakuję, to przynajmniej wiem, co mnie czeka. A najgorzej wychodzę, gdy słucham rad;-) Więc nie będę dawać rad - rób, co chcesz:)
    Chyba Oscar Wilde powiedział: Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Justm, jak bym byla troche mlodsza to bym sie nie oparla:) Ale ja z tym Achillesem walcze od 4 lat i wiem, ze z wiekiem jest co raz gorzej z takimi problemami, wiec chyba jednak wyskrobie jakies resztki rozsadku:)))

      Delete
  13. Witam i pozdrawiam.Fajny blog,bardzo ciekawie piszesz,-napewno będę stałym gościem.W wolnej chwili zapraszam w odwiedziny do Dobrych Czasów.Pozdrawiam Jola

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...