Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, May 31, 2013

Trojca Swieta

Nie, nie bedzie o kosciele, religii, wierzeniach, bogu, nie... trojca swieta to JA.
Kto chce moze juz teraz przykleknac, kto umie moze odspiewac hosanne tudziez inne psalmy, nie jest to konieczne, ale mile widziane.
A dalej bedzie ostro, wiec kto ma wrazliwe oko i ucho niech przestanie czytac juz teraz.
No bo kurwa mac, jak tu nie klac?
Ci co czytaja, to pamietaja, lub nie, bo obowiazku pamietania nie ma, ze w pazdzierniku 2011 roku bylam w Sadzie (chodzi o Wymiar Sprawiedliwosci a nie zbieranie upadlych jablek z ziemi). Jak ktos ma ochote przeczytac tamta notke to bylo to dokladnie 6 pazdziernika 2011, nie chce mi sie szukac, bo takiego obowiazku tez nie ma, wiec prosze bardzo chetni moga sobie pogmerac w archiwum.
No to bylam w tym Sadzie spelnic obywatelski obowiazek jako lawnik.
I myslalam, ze teraz bede miala na jakis czas spokoj, bo dostalam wtedy papir, na ktorym wyraznie pisze, ze jestem zwolniona z tegoz obowiazku na 4 lata.
No to ile mamy lat od tamego dnia???
Tak, jeszcze dwa nie minelo...
A ja znow dostalam wezwanie, na ktorym tym razem groznie bylo napisane, ze niestawienie sie grozi... czym kto chce, grzywna, wiezieniem i chujwiczymjeszcze.
Jakim cudem wzywaja mnie teraz, skoro mieli mi dac spokoj przez nastepne 4 lata?
Ano wlasnie tu sie zaczyna opowiesc o Trojcy Swietej.
Mam podwojne nazwisko, czyli oficjanlnie nazywam sie Stardust Pietruszkiewicz-White i dwa lata temu wystapilam w tym Sadzie pod takim nazwiskiem, czyli prawilno.
A tym razem przyslali mi wezwanie na nazwisko Stardust Pietruszkiewicz.
Wkurwilam sie, ale zadzwonic tam nie ma sensu, bo pisza wyraznie, ze bez wzgledu na okolicznosci, sytuacje i sraczke z padaczka obywatel ma sie stawic osobiscie. Jesli obywatel w miedzyczasie dopelnil obowiazku bycia lawnikiem to obywatel musi przyniesc ze soba papier jako dowod.
No i tu sie zaczelo!!!
Papiery to moj wrog numer jeden!!!
Nienawidze papierow!!!
Pamietam, ze tamten papier gdzies schowalam, schowalam tak, zeby bron buk nie zginal!!!
I teraz przez 4 tygodnie nie bylam w stanie go znalezc.
To sie nazywa, dobry schowek!!!
Przez trzy tygodnie mialam nerwice zoladka na sama mysl o tym, ze nie mam tego papiurka, a i pomysly gdzie go szukac tez wyschly.
Tydzien temu przyszedl moj ksiegowy i tak gadka szmatka i jakos mu powiedzialam o tym Sadzie.
A Jose mowi:
-- Alez nie stresuj sie, jak nie mozesz znalezc do daj sobie spokoj, zadzwon do nich i powiedz zeby Ci przyslali kopie.
Kryste!!! Rzucilam mu sie na szyje z radosci!!!
Swietny pomysl!!!
Ale...
Jak zadzwonie na tydzien przed terminem kiedy mam sie tam stawic, to pewnie nie zdaza wyslac, bo wiadomo jak dzialaja urzednicy, nawet ci w Sadach... tak czy inaczej uznalam, ze na dzwonienie jest juz za pozno.
Wspanialy, przydatny tez nie byl, przynajmniej na wstepnym etapie bo tylko krecil glowa i powtarzal:
-- Jeszcze masz czas, na pewno znajdziesz, nie denerwuj sie... - to tak na uspokojenie, bo zaraz potem dodawal - Ale gdzie moglas wsadzic ten papier, przeciez wiedzialas, ze to wazne?
Noz kurwa, wiedzialam, dlatego tak go schowalam, ze go diabel za mojego zywota nie znajdzie.
W koncu mnie wkurwil tym glupim gadaniem i powiedzialam:
-- Teraz chyba rozumiesz dlaczego Ty jestes odpowiedzialny za przechowanie mojego paszportu? A poza tym, to Ty tez byles lawnikiem rok przede mna i gdzie jest Twoj papier?
No i tutaj moj Wspanialy dal dupy, bo sie okazalo, ze on tez nie ma pojecia gdzie jest jego papier.
Halleluja!!!
Trzy dni temu Wspanialy wpadl na genialny pomysl, ze skoro nie mam tego swistka, to zawsze moge powiedziec, ze ulegl zniszczeniu w czasie huraganu Sandy, bo przeciez moglismy miec jakies zalanie w piwnicy na ten przyklad, a akurat tam przechowujemy papiery.
Co to kogo obchodzi jak mamy urzadzone mieszkanie?
Co komu do tego gdzie trzyamy papiery?
I wreszcie czy to wazne, ze nie mamy piwnicy?
Tym razem rzucilam sie na szyje Wspanialemu, bo uznalam, ze pomysl jest pierwsza klasa!!!
Wczoraj wieczorem Wspanialy zaprosil mnie na margarite dla rozladowania napiecia.
Rozladowalam calkiem skutecznie, dwie margarity normalnie mnie rozlozyly, a wiec i napiecie szlag trafil i cala bylam w skowronkach.
A jeszcze wypada nadmienic, ze od wczoraj mamy tu upal taki, ze mozg sie lasuje.
Wstalam dzis skoro swit, bo przeciez, zeby dotrzec do tego Sadu musialam opuscic pielesze domowe tuz po 8ej, a to tyle godzin przed hejnalem!!!
O 8:15 wyszlam na przystanek autobusowy i zanim zrobilam trzy kroki to czulam jak mi sie zwoje mozgowe prostuja od upalu. Zadzwonilam do Wspanialego zeby sprawdzil temperature, bylo juz 32C !!!
Na szczescie autobus podjechal szybko a tam jest klimatyzacja, z autobusu prosto do subwaya, doslownie dwa kroki, bo do tego Sadu musialam jechac innym subwayem niz jezdze do pracy, wiec nawet lepiej.
Subway tez klimatyzowany, da sie zyc.
Na wszelki wypadek postanowilam zapytac pana konduktora czy aby na pewno dobrze sprawdzilam i na ktorym przystanku mam wysiasc:
-- Union Turnpike, zgadza sie - potwierdzil konduktor.
Jeszcze byl na tyle uprzejmy, ze jak dojezdzalismy do stacji to wyszedl, z tej swojej budki do wagonu, w ktorym siedzialam, zeby mi powiedziec, ze wlasnie tutaj mam wysiasc.
No uprzejmosc i kultura pierwyj sort!!
Oby tak dalej...
Ale dalej bylo... no... roznie;/
Jak tylko wyszlam na powierzchnie to natychmiast poczulam, ze w czasie tej godziny ktora spedzilam w klimatyzowanych pomieszczeniach temperatura na pewno podskoczyla o nastepne kilka stopni. Do przejscia mialam dwie ulice, ale juz w polowie pierwszego odcinka zaczynala sie kolejka do wejscia do Sadu.
Kurwa!!! Powariowali czy co? Tyle ludzi!!!
Stanie w kolejce oznacza stanie w pelnym sloncu, bo owszem czasem trafi sie troche cienia, ale niewiele, 70% stania to pelnia slonca czyli patelnia.
Zaklelam znow szpetnie, ale stanelam bo i jakie mialam wyjscie?
Tuz za mna uplasowal sie facet ubrany normalnie, ale tuz przy szyi wygladalo mu cos takiego jak koloratka? Nie wiem, bo ja sie tam na tym nie znam, moze i Duchowny Jego Mac.
Nic nie mowil jak klelam, znakow krzyza tez nade mna nie poczynial, wiec uznalam, ze jestesmy oboje bezpieczni. Ledwie sie przesunelismy o kilka krokow jak podszedl jakis oficer i mowi, ze ta kolejka to kolejka dla nie-obywateli.
-- Znaczy sie obywatele bez kolejki!! - zawolalam uradowana.
-- No nie zupelnie - ostudzil moj zapal oficer ocierajac pot z czola - bo obywatele maja druga kolejke, ktora zaczyna sie o tutaj.
Kolejka dla obywateli w tym momencie wydawala mi sie krotsza, bo nie mialam jeszcze pojecia, ze ona jest bardziej zakrecana niz ta dla nie-obywateli wiec radosnie pospieszylam dolaczyc do obywateli a za mna podazyl obywatel Duchowny Jego Mac. 
Wleczemy sie noga za noga, jak zolw ospale, ja na wszelki wypadek czytam ksiazke, bardzo ciekawa, ktora zanabylam tuz przed wejsciem do subweya, mialam farta z ta ksiazka trzeba przyznac.
I za moment kolejny oficer.
Tym razem Duchowny Jego Mac wdal sie w rozmowe, a ja nastawilam ucho.
DJM wyjasnial, ze on to nieslusznie dostal wezwanie, bo dopelnil obowiazku lawnikowania ciut ponad dwa lata temu, wiec nie bardzo wie po co tu stoi. Na co oficer powiedzial, ze w takim razie to on moze przez trawnik, na tzw. skuske poleciec do kolejnego oficera, tego w bialej koszuli i zapytac co z tym fantem zrobic.
OOoooooo!!!!
Sytuacja zupelnie jak moja, pomyslalam i dawaj na te skuske w pogon za DJM sie rzucilam.
Oficer cos tam wolal za mna, ze ja to pewnie powinnam jednak w tej kolejce zostac, ale odkrzyknelam tylko przez ramie, ze ja pitole i lece.
Dopadlismy tego w bialej koszuli, wysluchal a jakze nawet racje nam przyznal, ale tez stwierdzil, ze niestety musimy wrocic do tej kolejki, bo cale to wyjasnienie moze byc dokonane tylko w budynku z przedstawicielem Sadu a on niestety nie ma tu nic do powiedzenia.
Teraz posypaly sie takie kurwy i chuje muje w obu jezykach, ze DJMa wmurowalo, bo przeciez musielismy teraz zapitalac na koniec tej kolejki bo kto przy zdrowych zmyslach nas wpusci gdzies w polowie gdzie wczesniej stalismy.
Jak DJM stal tak wmurowany to ja poklusowalam na koniec miedlac przeklenstwa, bo kolejka caly czas rosla. Tak naprawde to obie kolejki rosly i na moje oko, chociaz ja tam zadnego oka w kwestii oceny liczebnosci tlumow nie mam, ale ludziskow bylo tam ok. tysiaca w tych dwoch kolejkach.
No nie wiem, czy aby przestepcow nie braknie!!!
Teraz juz stalam grzecznie i bez kombinacji.
Wreszcie dotarlam do drzwi budynku i zaczelo sie przechodzenie przez bramki wykrywacza metali.
"Telefony komorkowe prosze wyjac i umiescic idywidualnie na podanej tacy" padala od czasu do czasu komenda. Dobra wyjelam telefon, ale jak przyszla moja kolej to torba zaczela bipczyc.
-- Czy wyjelas telefon? - zapytal Wpuszczyk.
-- Tak
-- A masz jeszcze w torbie jakies inne urzadzenia elektroniczne?
-- Wyglada na to, ze mam - odpowiedzialam glupio, bo torbiszcze slusznych rozmiarow i chuj wie co ja tam mam.
Faktycznie jest... aparat fotograficzny, wyjelam polozylam na tacy obok telefonu, a torba znow bipczy.
-- Klucze, czy masz w torbie jakies klucze? - staral sie byc pomocny Wpuszczyk.
-- No tak, mam klucze - wyjelam klucze i pizgnelam obok aparatu i telefonu, a tobriszcze znow bipczy.
-- Cos jeszcze metalowego? - pyta Wpuszczyk, kolejka sie pewnie wkurwia, a ja nie wiem, wiec tylko otwierajac torbe westchnelam gleboko i powiedzialam:
-- Mam nadzieje, ze nie blacha do pieczenia ciastek.
Troche to rozladowalo napiecie bo przynajmniej ci co stali blisko i slyszeli zaczeli sie smiac, a ja wreszcie wkladajac do torby obie rece po lokcie wyciagnelam parasolke, mala skladana parasolke.
Wpuszczyk nie wytrzymal i mowi:
-- Na co Ci ta parasolka w taki upal? chyba, ze od slonca?
-- Ale gdzie tam od slonca, po prostu atrakcyjna kobieta zawsze powinna miec pod reka cos czym sie moze obronic przed nachalnoscia meska - powiedzialam i tym razem torba nie bipczyla i ja tez przeszlam spokojnie. Nie wiem czy sie poznali na dowcipie, ale to juz nie moj problem.
Weszlismy na sale, ktora tak na oko mogla pomiescic ok. 200 osob w pozycji siedzacej w fotelach, siadlam miedzy dwoma mlodymi chlopakami, nie to ze tak wybralam, czysty przypadek ale za to jaki mily:) Ten po lewej Peter (jak sie pozniej okazalo) jak tylko siadl to zaraz powiedzial:
-- Wlasnie mi jeden z oficerow zwrocil uwage, ze nie powinienem przyjsc do Sadu w szortach.
-- Ooo ja tez jestem w szortach i nikt mi nic nie mowil - odezwal sie ten po mojej prawej Joey (jak sie pozniej wydalo).
Rzucilam fachowym okiem i powiedzialam:
-- Bo Twoje szorty sa dluzsze, takiej dlugosci jak damskie rybaczki.
-- No tak byc moze to robi roznice, te 3cm. - zasmial sie Joey.
-- Czyli co? Zniewazylem powage Wymiaru Sprawiedliwosci pokazujac odrobine kolana? - zasmial sie Peter.
-- A Wy wiecie co by bylo gdybym ja pokazala kawalek brodawki? Cala Ameryka by o tym slyszala i mowila przez nastepny miesiac! - dodalam calkiem serio, a chlopaki parskneli smiechem na cala sale.
I tak sie zaczelo, czyli zaczelismy rozmawiac, opowiadac sobie rozne dziwne historie, rozsmieszac sie nawzajem i oczywiscie tu szybko nastapila wymiana imion i generalnie bardzo nam sie podobalo.
Zadne z nas nie mialo pojecia co sie dzieje na sali, co mowia, o co prosza, ot bylo nam wesolo.
Wreszcie Peter zauwazyl, ze tu sie jakas wedrowka ludow odbywa na sali pod naszym okiem i okazalo sie, ze rzedami kolejno ludzie podchodza do balustrady, za ktora siedzieli urzednicy sadowi i tam trzeba bylo zostawic ten nieszczesny papier, ktory dostalismy poczta i ewentualnie wyjasnic wszystkie niescislosci.
I tylko po to wzywa sie setki ludzi jednego dnia?
Ja pierdole!! Ktokolwiek wpadl na ten genialny pomysl, ze sadzic maja wspolobywatele musial byc niezle nacpany!!! Podobnie jak ten, ktory uwazal, ze kazdy obywatel ma prawo posiadania broni palnej.
Nareszcie przyszla kolej na mnie, a trafilam do okienka jakiegos osobnika plci meskiej, na szczescie, bo z babami zawsze mam problem sie dogadac.
Polozylam mu przed nosem wezwanie oraz dokument tozsamosci czyli prawo jazdy i mowie:
-- Stardust Pietruszkiewicz, czyli osoba na ktora zostalo wyslane wezwanie nie istnieje, jest wymyslem waszego systemu, od 8 lat miejsce Stardust Piertruszkiewicz zajela Stardust Piertruszkiewicz-White i ta odsluzyla obowiazek lawnika niecale 2 lata temu.
-- Czy masz zaswiadczenie o odbyciu sluzby dwa lata temu?
-- Nie mam, uleglo zniszczeniu w czasie huraganu Sandy, ale dokladnie pamietam date, to bylo 6tego pazdziernika 2011. To chyba mozna potwierdzic w rekordzie komputerowym?

Az bylam sama soba zachwycona, ze jak tak ladnie i bez mrugniecia okiem klamie:))
Pan poklikal i mowi:
-- Nie mam zadnego wpisu na Stardust Pietruszkiewicz-White w naszej dokumentacji.
-- Ale to nie bylo tutaj w Kew Gardens, to bylo w Jamaica Court House.
Pan poklikal jeszcze raz, popatrzyl na monitor, na mnie i zapytal:
-- Jaka to byla data?
-- 6ty pazdziernika 2011 roku.
-- No tak, to ja owszem znalazlem ale tam jest Stardust White.
I tu mi wszystko opadlo!!!
No mowilam kurwa mac, ze ja jestem Trojca Swieta, tylko ktora z nas jest Duchem Swietym?
Nabralam powietrza w pluca i powiedzialm spokojnie jak tylko potrafie:
-- Posluchaj, Stardust White, podobnie jak Stardust Pietruszkiewicz nie istnieja. Istnieje tylko jedna jedyna Stardust Pietruszkiewicz-White czy mozesz cos zrobic, zeby z tych trzech osob ulepic jedna?
-- Wlasnie to robie - odpowiedzial pan.
-- Dziekuje - powiedzialam i poszlam, bo juz nic wiecej nie moglam zalatwic.
Ewentualna kopie tamtego papierka moze wystawic tylko Sad w Jamaice, w ktorym wtedy bylam, ale nie ten w Kew Gardens gdzie bylam dzisiaj.
Czy ja mu wierze, ze to zalatwil raz i po wsze czasy?
Tak, ale tylko do czasu kiedy znow jedno z moich wcielen dostanie kolejne wezwanie....
Chwala bogom wszelakim, ze przy przyjmowaniu obywatelstwa wpadlam na genialny pomysl, zeby sie pozbyc drugiego imienia, bo skoro z jednej Stardust z podwojnym nazwiskiem mogli wykrzesac trzy osoby, to przy drugim imieniu byloby nas szesc.
Strach myslec co by to bylo!!!

52 comments:

  1. Bardzo trafna puenta :-))
    Mimo trudności, załatwiłaś wszystko koncertowo. Gdzie diabeł nie może, tam... Stardust pośle. ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, no zalatwilam, bo nie mialam innego wyjscia, ciekawe tylko na jak dlugo:))) Oni mnie chyba lubia;)

      Delete
  2. No nieee Star, a mnie się marzy właśnie za ławnika robić, tak jak w filmie "12 gniewnych"..:-D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sznupciu, jak bede kiedys na emeryturze, bo moze jednak kiedys bede, to chetnie sobie tam posiedze, za te dodatkowe pare groszy dziennie, ale narazie to niech sie ode mnie odpimpaja:))

      Delete
  3. W Polsce mamy młodą demokrację i za wzór stawia się tę amerykańską, ale Ci powiem, że wolę, żeby nasza nie dojrzewała.
    Jak Cię czytałam, to mi się słabo od tego Twojego gorąca robiło, jakby klara dawała na moją kanapę

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, demokracja to niestety taki ustroj, ze kazdy narod ma taka na jaka zasluguje, tak maja Amerykanie i tak maja lub beda miec Polacy. Natomiast klimat jest niezalezny od ustroju:))) A tu lato trwa tak 4-5 miesiecy i wiekszosc z tego solidnie daje w dupe.

      Delete
    2. A jak jeszcze tak sugestywnie, jak Ty o tym upale się opowiada, to w dupę daje nawet w zimnej Polsce;-))))

      Delete
  4. Jak Ty masz dobrze! Spsocisz cos, to za diabla Cie nie znajda z tym ich balaganem w papierach. Zawsze mozesz powiedziec, ze to byla White, albo wprost naprzeciwko, ze Pietruszkiewicz, a Ty zupelnie z ta psota nie masz nic wspolnego.
    Czy mam przez to rozumiec, ze grzanie lawki w charakterze lawnika spotkac moze kazdego, nawet wbrew jego woli?

    U nas nadal bez zmian, kaloryfery wlaczone, a w domu siedzi sie w swetrach i grubych skarpetach.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No wiesz Pantero z ta potrojna osobowoscia to moze byc roznie, moga mnie sama wsadzic do trzyosobowej celi:)
      Tak, kazdy obywatel ma obowiazek odsiedzenia lawnikowania, co raz czesciej mysle, ze ci ojcowie zalozyciele Ameryki to cpali niezle ziola. Bo jak wczoraj popatrzylam na ten tlum to naprawde balabym sie byc sadzona przez wiekszosc tych ludzi:)) A juz na pewno umarlabym ze strachu widzac na lawie kogos takiego jak ja. W zaleznosci od sprawy robi sie wiekszy lub mniejszy przeglad pogladow takiego kandydata na lawnika i mozna liczyc na to, ze sie czlowiek nie nada, no ale... ryzyko nadawania sie jest wysokie;)
      Kaloryferow i skarpetek o tej porze roku to jednak nie zazdroszcze.

      Delete
  5. O kurcze:):):) To i mnie w naszym bałaganiarskim kraju mogą uczynić trójcą:):)A mogłam sobie wziąć całkiem nowe nazwisko po ostatnim ślubie:)Tłumaczenie powodu noszenia parasoli genialne:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, bo podwojne nazwiska maja sens glownie ze wzgledu na dzieci, nawet jak te dzieci sa calkiem dorosle. Ale querwa moga narobic balaganu w zwyklym codziennym funkcjonowaniu:))

      Delete
  6. Jeżu kolczasty, uchachałam się po pachi!!
    I byłoby Cię nie 6, kochana a 9.:)))

    ReplyDelete
  7. idz Ty! ryknelam smiechem na cały glos i obudzilam dziecko!:)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ade, a poszlabym, zebym tylko miala gdzie i jak, a tu gdzie nie pojde to sie ta Stardust za mna ciagnie:))

      Delete
  8. zmęczyłam się samym czytaniem, więc Tobie współczuję ;-)
    ale czyta się przyjemnie :-) chyba by mnie strzelił jasny niewymowny, gdybym miała w słońcu w kolejce stać. brrr
    Dobrze, ze załatwiłaś, w Polszy chyba by Ci tak łatwo nie poszło :-D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nic by Cie nie strzelilo, bo jak czlowiek nie ma innego wyjscia to robi co musi.

      Delete
  9. Jessooo ja tez wczoraj dostalam ten swistek (moj slubny zreszta tez) Nawet nie przestudiowalam go dokladnie ale wpadlo mi w oko, ze mozna cos tam online wypelnic. Mam nadzieje,ze mnie ta przyjemnosc ominie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. U Was moze byc inaczej, w koncu to inny stan. W naszym okregu (Queens) jest ponoc nowa osoba na stanowisku Commissioner of Jurors i dopatrzyla sie, ze tylko 30% obywateli zamieszkalych w okregu "lawnikuje" wiec chyba sie chce wykazac i szuka nawet martwych dusz:))

      Delete
  10. Fajnie, z jajcem napisane! Gęba mi się usmiechała podczas czytania i chociaż współczułam Star tych wszystkich przejsć, to gratuluję świetnie napisanego posta!:-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, bo ja juz mam taka nature, ze biore zycie na wesolo, inaczej musialabym sie odstrzelic:)))

      Delete
  11. O matko, ja nie miałam pojęcia, że u was ławnikowanie jest obowiązkowe:)))
    W sumie to niejeden oskarżonyt mógłby pomarzyć o takim obiektywnym ławniku:) Chętnie zaadoptuję trochę Waszych upałów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tiaaaa szczegolnie u mnie mozna liczyc na obiektywizm:)))) Wlasnie Wspanialy i Tatek obydwaj twierdza, ze ja nawet jak by mnie wybrali to nie przeszlabym przez pytania kwalifikacyjne ze wzgledu na (delikatnie mowiac) poglady;))
      A upaly sie wlasnie skonczyly wczoraj, dzis leje, a od jutra ma byc juz bardziej normalnie.

      Delete
  12. Hahaha, no jaja normalnie,
    Wlasnie z tego powodu nie zmienialam nazwiska.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmienic to pol problemu, tylko hyphen zawsze robi balagan w zyciu, a ja sie uparcie pcham w ten hyphen ze wzgledu na Juniora, no i podoba mi sie, co tu mowic, tym bardziej ze brzmi bardzo ladnie:)) Poprzedni tez byl fajny:)

      Delete
  13. Bardzo dowcipna opowieść, swoją drogą myślałam, że bycie ławnikiem nie jest obowiązkowe. :)

    ReplyDelete
  14. UFFF - poprzednia sadowa notke przeoczyłem. A teraz się zadziwiłem mocno faktem, ze taka instytucja w USA istnieje, i az tylu obywateli angazuje.
    stardust - zycze zjednoczonej-trwalej TROJCY.
    :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mariusz, Ty wiesz, ze ja jedna ledwie ogarniam, a juz Trojca to mnie wykonczy;)))

      Delete
  15. witaj, wpadłam do Ciebie z rozpędu i zostaję :)
    lubię cięty język i Nowy Jork :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mia, bardzo sie ciesze, ze jestes:))) A jak lubisz ciety jezyk i NYC to jestes na pewno w odpowiednim miejscu:)))

      Delete
    2. Stardust, zanim Cię więcej poczytam i poznam lepiej, zdradź proszę, czy mieszkasz w NYC?

      Delete
    3. Mia, tak od prawie 29 lat mieszkam w NYC.

      Delete
    4. wow, cudnie!!!!
      byłam tam raz, w 1997 roku...

      Delete
    5. A kiedy bedziesz jeszcze raz?

      Delete
    6. wątpię czy kiedykolwiek :) chyba, że mnie zaprosisz he he:)
      to były czasy Work&Travel
      pisałam o tym tutaj:
      http://portia34.blogspot.com/2013/02/studencie-jedz-do-usa.html
      i tutaj:
      http://portia34.blogspot.com/2013/04/miasto-smierci.html
      pozdrawiam z samego rana (naszego :)

      Delete
    7. Czytalam i przymierzam sie do przeczytania calego bloga:)

      Delete
    8. cieszę się, ja też się przymierzam :)
      do Twojego oczywiście :)

      Delete
  16. to i mężów mogłabyś mieć trzech jednocześnie, jakby coś?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, a jak Ty myslisz ja sie dorobilam tylu nazwisk? Wlasnie przez trzech mezow:))) Szkoda tylko, ze nie wpadlam na to, zeby jednoczesnie;P

      Delete
  17. ja Cie tylko proszę PILNUJ JUŻ TEGO PAPIERKA - bo się wykończysz :))))))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale tym razem nie dostalam papierka:))) A tamtego i tak nie znalazlam, a teraz to sobie juz odpuscilam szukanie:)))

      Delete
    2. a ja sobie myślę że on się sam znajdzie ..... jak straci ważność!!! :))))))

      Delete
  18. Fajnie, że u was też nieźle pojebane macie. Jest się z czego pośmiać i jakoś tak mniej samotno w tej myśli, że tylko w Polsce zgrozą wieje i naokółko się tego "Misia" Bareji przerabia nie tylko z blachą do ciasteczek w torebce ale i z wanną w butonierce. Czy ja już mówiłem, że to się nadaje na opowiadanka drukiem uczynione? Raz? Pięć? Dziesięć? To i jeszcze raz powtórzę, i co mi zrobisz...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Swiat jest globalnie pojebany:)) I tylko jeszcze sa jednostki, ktorym sie wydaje, ze uda sie uciec jak sie czlowiek przeprowadzi np. do Chin:))

      Delete
  19. Powtorze za slowami klasyka " i co mi zrobisz jak mnie zlapiesz " :)) na paczatku migalam sie , ze nie znam angielskiego (dzialalo przez kila lat), ale dorwali sie do mnie, dopatrzyli sie, i zaczeli WZYWAC!
    Na poczatku udawalam glupa, ale jak zaczeli straszyc mnie sadem, to juz nie bylo zartow.
    Musialam poprosic o pomoc zaprzyjazniona lekarke ktora wydala mi odpowiednie zaswiadczenie, uffffff:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner, calkiem serio jesli moge zapytac, jakie zaswiadczenie? O niepoczytalnosci:))) Bo wiesz ja tam widzialam kobiete z chodzikiem i butla tlenowa. Chyba nie miala zadnego zaswiadczenia:((

      Delete
    2. Star! Kobieta z chodzikiem i butla tlenowa po prostu nie pomyslala o tym aby wyslac odpowiednie zaswiadczenie lekarskie, podziwiam ja , ze pofatygowala sie osobiscie.
      W moim przypadku, tez nie bylo prosto, na poczatku "walczylam" z nimi telefonicznie przez kilka miesiecy, zaczeli mnie straszyc sadem wiec poprosilam lekarke mojego meza ktora wydala mi zaswiadczenie z ktorego wynikalo, ze moj maz potrzebuje opieki non-stop, do tego dolaczylam cala historia choroby (pobyty w szpitalach i operacje).
      Na razie mam spokoj, ale na jak dlugo - nie wiem.

      Delete
    3. Tak, masz racje jak sie sprawuje opieke nad dzieckiem, starsza lub chora osoba jest sie zwolnionym od tego obowiazku. Zupelnie zapomnialam o Twojej sytuacji, sorry.
      A przeciez sama pomyslalam o tym, ze gdyby Tatek z nami mieszkal to mialabym problem z glowy. A tak, dupa mokra:)))

      Delete
  20. Jak tak czytam, to stwierdzam, że chyba dobrze, że nie zostawiłam sobie dwojga nazwisk przy ślubie :)
    No i na szczęście nie bywam wzywana na ławniczkę, ale za to jako tłumacz to co i rusz i muszę najczęściej odmawiać, bo mam dla sądu pisemnego od ... nie powiem czego i ledwo z tym się wyrabiam.
    Nie bardzo rozumiem ten obowiązek u Was, czy każdego mogą powołać na ławnika? Czy jest jakieś ograniczenie?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Taki jest zapis w Konstytucji, kazdy kto jest obywatelem moze byc wezwany na lawnika. Ograniczenia oczywiscie sa, bo przeciez jak ktos jest mentalnie niesprawny to mimo, ze jest obywatelem, nie bedzie z niego pozytku.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...