Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, May 28, 2013

W poniedzialek

Byl tak piekny dzien, ze namowilam Wspanialego, zeby pojechal ze mna na akupunkture, bo to zabieg trwajacy tylko 45 min a pozniej zaplanowalam spacer.
Pojechalismy kiedy bylo jeszcze wczesnie, a wiec i wiatr chlodny po wczesniejszych dwoch deszczowych dniach, wiec troche sie za cieplo ubralam, ale wracalismy pozno, wiec wszystko sie wyrownalo.
Nawiasam mowiac, jestem zakochana w akupunkturze i ogolnie chinskiej medycynie, ale o tym moze innym razem.
Wspanialy natomiast, ktory panicznie boi sie igiel, przesiedzial czas mojego zabiegu na brzegu fontanny, tak bylo bezpieczniej;))
A po zabiegu wybralismy sie na High Line, ludzi co prawda zatrzesienie, bo wszystko wyleglo akurat w poniedzialek skoro sobota i niedziela byly raczej nie spacerowe.



Jedni chodza, inni siedza:


Przysiedlismy i my. Dalam Wspanialemu aparat i mowie:
-- Zrob mi zdjecie.
Bardzo skomplikowane polecenie, bo wzial, odszedl kilka krokow i pyta:
-- To co mam Ci zrobic?
-- Dziecko - odpowiedzialam na tyle glosno, ze az sie pani w czerwonym kapeluszu zainteresowala, bo najgorzej to cos chciec:))


Na wszelki wypadek do konca wycieczki juz nic nie chcialam:))
Ale za to nabylam sobie kapelusz, bo mi czache przygrzewalo i jak zaczelam kapelusze przymierzac i wreszcie wybralam to Wspanialy bez slowa zaplacil.
I dobrze, po to go ze soba zabralam:)
A wybierac musialam, bo ja prosze panstwa mam mala glowe, a tu jak na zlosc wszystkie kapelusze w jednym rozmiarze. Mialam nawet ochote na taki dzieciecy, ale byl wiazany pod broda i sobie darowalam. Ten co kupilam tez ciut za duzy, ale juz mam pomysl jak go zmniejszyc, wiec dam rade.
Nawet muzyka na zywo byla:


Ludziska zalegli rowniez na trawnikach i drewnianych lezakach:



Slowem wszyscy korzystali ze slonca, a bylo dosc ostre, Wspanialy zapomnial czapki i sobie lysinke przypalil lekko, a przeciez mogl kicac od cienia do cienia jak konik polny:)
Nie robilam duzo zdjec, bo co ja przystane, to on idzie dalej, za chwile zdziwiony, ze mnie nie ma.
Kryste jaki ten moj Wspanialy nieskoordynowany, chyba kupie taki sznurek z kolkiem, zeby mi sie nie zgubil. A pedzil, bo jemu sie oczywiscie spieszylo do Chelesa Market.
A jednak udalo mi sie zrobic zdjecie takim ciekawym rzezbom:




Szczegolnie ta srodkowa mi sie podoba, bo wykorzystano do jej zrobienia potluczone lustra i zardzewiale puszki po konserwach.
I nareszcie dotarlismy do Chelsea Market, tez lubie tu przychodzic, bo zawsze mozna cos ciekawego kupic, albo chociaz obejrzec artykuly z roznych stron swiata.
Oczywiscie najciekawsze dla nas jest zawsze stoisko z przyprawami:



I herbaty:



Moglabym tu spedzic caly dzien i jeszcze byloby mi malo:)
Tym razem nic nie kupowalam poza czekoladkami znanego mistrza czekolady, Francuza Jacques'a Torres. Uwielbiam jego wyroby czekoladowe, oczywiscie tylko te z ciemnej czekolady, ale sa naprawde pyszne i cholerycznie drogie.
Coz nie kupuje tego codziennie, a raz na jakis czas nie potrafie sobie odmowic, tym bardziej, ze wszystkie inne czekoladki moga przy mnie zarosnac pajeczyna.
Pozeram tylko ciemna czekolade.
Ach i jeszcze poszlismy na wloskie gelato, bo tez jest tutaj pyszne i zawsze maja jakies ciekawe nowosci, tym razem skusilam sie rowniez na ciemna czekolade w polaczeniu z pieprzem kajenskim i to w calkiem sporej ilosci i nowe gelato o smaku oliwy z oliwek.
Pychota!!!
I jeszcze w sklepie z wloskimi produktami kupilam sobie musztarde o smaku jerzynowym.
Oczywiscie gdyby nie Wspanialy to wyszlabym stamtad objuczona jak wielblad, bo chcialam jeszcze kupic jakies miseczki, to znow ceramiczne talerze do zapiekanek, a to mi sie znow spodobaly dzbanki do kawy. Na szczescie za kazdym razem jak juz mialam w rece to Wspanialy podchodzil i pytal:
-- Naprawde Ci to potrzebne?
Na co ja robilam tylko oczy Szreka a on dodawal:
-- No dobrze, ale powiedz mi gdzie to bedziesz trzymac?
I tu musialam sie poddac, bo ani w kuchennych szafkach, ani w tych w livingroom, ani nawet dodatkowych ktore stoja pod oknem, ani nawet  w regalach w sypialni goscinnej nie ma miejsca na jeden dodatkowy widelec lub lyzeczke.
Ja chyba naprawde potrzebuje mieszkanie z trzema, moze nawet czterema kuchniami.
Dzis jak przemyslalam to stwierdzam, ze on ma racje, moge zyc bez tych dodatkowych miseczek, talerzykow do jednooosbowych zapiekanek i dzbanka na kawe.
Szczegolnie bez tego dzbanka, ale taki byl... ladny:))
Tylko kuzwa ja mam juz 5 ladnych dzbankow do kawy, a nigdy z zadnego nie korzystamy...
A na koniec wizyty w Markiecie zrobilam jeszcze zdjecia kilku ciekawych tortow:





To wszystko jadalne, lacznie z butem:)
Z Chelsea Market poszlismy do Union Square.
Przyznaje, ze tu sie juz dowloklam na "ostatnich nogach", bo jednak pomysl tak dlugiego spaceru tuz po zabiegu akupunktury nie byl madrym pomyslem.
Ale czy ktos myslal, ze ja jestem madra?
I jak tak lazlam, bo trudno to bylo nazwac chodzeniem to sobie mowilam, ze na Union Square to juz tylko ide zeby siasc do subwaya i jechac do domu.
Ale tak sie nie da!!!
Przeciez to Union Square, to jak drugi Times Square, a moze jeszcze ciekawszy, bo rzadko tu bywam. I znow, a to facet gra na pianinie, wiec przysiedlismy zeby posluchac:



A jak sluchalismy to za moment wpadla mi w ucho inna muzyka i wzielam aparat i polecialam:)





 I jakby tego bylo malo, to juz czekalismy na peronie na nasz pociag, kiedy na drugim peronie zobaczylam faceta z akordeonem, ktory gral i spiewal rosyjskie ballady. Niestety to zdjecie nie jest za dobre, ale jest jakie jest, lepsze nie bedzie:



48 comments:

  1. Fajnie bylo z Wami polazic po zupelnie nieznanych mi miejscach w NY. Zawsze przerazaja mnie miejsca, gdzie jest duzo czegos, czego zupelnie nie znam, jak w tym sklepie. Nie mam zylki odkrywcy, wiec nie pokusilabym sie na kupowanie przyraw, czy herbat calkiem nieznanych, bo zawsze mialabym watpliwosci, czy bedzie mi to smakowalo i czy nie wywale do smieci w przeciwnym razie. Nie pokusilabym sie rowniez na oliwkowe lody, no chyba, ze najpierw liznelabym od Ciebie i po weryfikacji by mi smakowaly. :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja w przeciwienstwie do Ciebie uwielbiam takie nowosci, teraz juz sie przyzwyczailam, ale jak przyjechalam tutaj to dostawalam mapliego rozumu i ciagle cos nowego do chalupy sciagalam. Oliwkowe lody byly pyszne, wyrazny smak oliwki ale jednoczesnie slodkie i takie bardzo kremowe:) ale to gelato, wiec zwykle bardziej kremowe niz zwykle lody.
      Wspanialy tez sie nie odwazyl na te oliwkowe, a pozniej podkradal z mojego kubka:))

      Delete
  2. Ciekawa, kolorowa wyprawa po mieście! Podobaja mi sie te nowoczesne rzeźby. I Ty taka drobniutka i dziewczęca na ławeczce.Ja, w przeciwieństwie do Panterki uwielbiam próbować wszystkiego, czego sie da i będąc w tym sklepie kupiłabym chyba po troszku każdej herbaty i przyprawy a potem robiłabym w domu magiczne eksperymenty. To własnie jest w wielokulturowym kraju najfajniejsze - ten ogromny wybór smaków, kolorów i zapachów z całego swiata. Zycia zabraknie zeby skosztować wszystkiego!
    Natomiast kuchennych pierdółek nie gromadzę. O ogóle nie przepadam za zbieractwem rzeczy, wiedząc o tym, że na nic mi to. Mnie juz nie będzie a rzeczy zostaną.Czajniczki i buciczki - tryumfatorki nad marnościa ludzkiego zywota! Obywam sie byle czym i dobrze mi z tym!
    Dziekuję za wirtualne uczestnictwo w wycieczce po Twym ukochanym mieście!:-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, kocham Cie za ta "drobniutka i dziewczeca":))) Lada moment skoncze 59 lat wiec wiesz... kazde zludzenie sie liczy:)))
      To widze, ze my obie moglybysmy zaszalec w takim sklepie z przyprawami... ja bym jeszcze pare gorckow po drodze zlapala i bylaby pelnia szczescia;) Ja wiem, ze mam swira na punkcie skorup i musze chyba zaczac znow sama do siebie przemawiac.

      Delete
  3. Flexi Wspaniałemu kup :) to taka smycz wyciągana jest - zeby się nie czuł zbytnio ograniczony wolnościowo :)
    Kurde lody o smaku oliwy z oliwek - odważna jesteś bo ja bym chyba nie tknęła... Za to odnośnie innych smaków - całą zimę piłam herbatę cytrynową z pieprzem (również cytrynowym) - pychota! I rozgrzewa cudownie...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witch, ja lubie nowe smaki, lubie probowac, odkrywac wiec jak tylko widze cos nowego to wiadomo, ze musze, bo sie udusze:))

      Delete
  4. Jak ja Ci zazdroszczę,być w Nowym Jorku- to moje marzenie od dzieciństwa...dzięki Tobie moge od czsus do czasu myślami się tam przenieść....pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klaudio, marzenia sie spelniaja, tylko trzeba im troche pomoc, wiec trzymam kciuki za Twoje:))

      Delete
  5. Bardzo ciekawa wycieczka- dzięki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spacerowac to tu naprawde jest gdzie, zeby tylko nogi byly lepsze:))

      Delete
  6. Ciekawy reportaz, ale jak sie mieszka w ciekawym miescie i jest sie "ogolnie ciekawym" to rezultat musi byc oczywisty.
    Usciski

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, to prawda, ze NYC ma wiele takich ciekawych zakatkow:)
      buziaki:**

      Delete
  7. Ach, Star, ja Cie bardzo ładnie proszę o więcej takich relacji!! Dla mnie to egzotyka, coś wspaniałego i ten Twój optymizm i radość życia sprawia, że mam o wiele więcej energii i uśmiechu niż przed chwilą. Rewelacja! Pokazuj kapelusz, coś taka skryta?? ;-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, fakt na brak opytmizmu nie narzekam, zeby tylko cialo nadazalo:))) A tu niestety czasem trzeba kopnac, popchnac, pociagnac;) Kapelusz przy nastepnej okazji, najpierw musze kupic tasme do zmniejszania, bo jak zawieje wiatr to bede musiala latac za kapeluszem:)))

      Delete
  8. o ja cię, z tymi tortami:)))
    Bardzo przyjemny spacerek.A te przyprawy to nie wietrzeją,jak tak w miskach stoją,bez żadego przykrycia?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko, pewnie troche wietrzeja, ale przyprawy sa zawsze sprzedawane w taki sposob, albo w duzych workach, beczkach. Oczywiscie te na wage, bo w sklepach sa w pojemnikach, malych sloikach. Zapach unosi sie z daleka, a ja moge przy tym stac jak narkoman i wachac:)))

      Delete
  9. Witaj Star.
    Za każdym razem,gdy czytam Twój post,żałuję,że nawał moich zajęć nie pozwala mi czytać wszystkich Twoich postów.
    Masz takie poczucie humoru,że dajesz mi energię na cały dzień.Uśmiecham się po przeczytaniu każdego zdania.
    Jakie to Twoje miasto jest niezwykłe.Nie wiadomo co jest ciekawsze - ludzie których spotykasz czy otaczające Cię widoki.Uwielbiał uliczną muzykę,ale spotkać pianistę na deptaku to ......a jeszcze ,gdyby tak grał jazz klasyczy,to chyba zostałabym tam na zawsze.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teniu, ja tez nie ogarniam blogowiska, tez wpadam gdzie akurat moge, ale czasu nie starcza.
      Ten pianista akurat gral stare przeboje Beatlesow, a jazz grali panowie na deptaku High Line.
      Juz chyba trzeci rok w roznych punktach NYC w parkach i na deptakach sa wystawiane pianina i kazdy moze siasc i grac, z tym, ze nie kazdy potrafi:))
      Buziaki:**

      Delete
  10. Extra spacerowycieczka stardust. I fotki calkiem calkiem !!!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pakuj sie i przylataj, pospacerujemy razem:)) chocbym miala pasc, to nie odpuszcze:)

      Delete
  11. Spacer pierwsza klasa :) Uwielbiam takie muzyczne dusze, co po ulicach się błąkają lub w parkach dają koncerty :))) Bomba!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez lubie muzykujace dusze w parkach, lubie tez na stacjach subwaya. Buk jeden wie ile razy spoznilam sie do pracy tylko dlatego, ze ktos tak pieknie gral, a ja stalam i sluchalam, a czasem nawet ruszalam do tanca...

      Delete
  12. W życiu nie zgadłabym, że ta walizeczka czy buty to tort . A przyprawy też uwielbiam i strasznie żałuję, że u mnie nie ma takich stoisk, niestety. A może stety, bo w takich miejscach głupieję i nie mogę się opanować z zakupami :) Jak najbardziej rozumiem żądzę posiadania różnych cudnych przydasiów , też tak mam ...
    Dzięki za piękne zdjęcia ze spaceru .

    ReplyDelete
    Replies
    1. No to mnie rozumiesz:)) Nie potrafie sie opanowac i tyle, wiec obecnosc Wspanialego na szczescie dziala pozytywnie w tym przypadku na moj rozsadek:)) A torty to naprawde ktos ma talent, dopracowany kazdy detal, nawet nazwa firmy obuwniczej w srodku buta wypisana zlotymi literkami.

      Delete
  13. Jeszcze kilka takich opisów i normalnie zacznę głodzić dzieci i zbierać na przepłynięcie kajakiem tej kałuży :> Chelsea Market kocham już zdalnie...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chelsea Market jest super, gdyby nie ceny:)) Mozarella, ktora ja kupuje jeszcze ciepla po $6.99 za pol kg. tam jest po $15.99 za pol kg. pewnie swieza, ale nie az tak swieza jak u mojego Rosario:))
      Te czekoladki, o ktorych pisalam $2.00 za sztuke, a sztuka to kwadracik o boku 2cm, 12 sztuk w pudeleczku i po doliczeniu pudeleczka i kokardki, na ktorych akurat mi nie zalezy, calosc kosztuje prawie $30.00 cos strasznego, dlatego tam mozna kupowac tylko to czego nigdzie indziej nie mozna dostac.

      Delete
  14. Jadalny but... Po jadalnych majtkach już nic mnie nie zdziwi;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko, ale jadalne majtki sa super, po co je zdejmowac, po co sie martwic czy partner w pospiechu nie rozerwie koronek, jak moze je zjesc:)) Ja tam jestem ZA;)

      Delete
  15. Im więcej czytam Twoich opisów NY tym bardziej mam ochotę to cudne miejsce zobaczyć na własne oczy :) A te przyprawy- no jęzor mi wisi po kolana - nikt nie powstrzymałby mnie przed kupowaniem. I kupowaniem. I kupowaniem :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak pisalam wyzej, przed kupowaniem powstrzymuje zawartosc portfela, tym bardziej, ze praktycznie te same przyprawy mozna kupic w dzielnicach etnicznych za 1/3 ceny. Po przyprawy marokanskie jade troche dalej w tej samej dzielnicy co mieszkam, mozna dojsc, w sumie to pol godzinny spacer. Hinduskie mam w Little India, chinskie w Chinatown itd. A do Chelsea Market to jezdzimy jak do muzeum:)))

      Delete
  16. Bardzo Tobie Star dziekuje za ten post:))) A moze go pisalas z mysla o mnie? Bo ani w Chelsea Market, ani na Union Square nie bylismy jeszcze. Przyda sie jak nic. Uwielbiam takie miejsca

    ReplyDelete
    Replies
    1. Alez bardzo prosze Moniko, planuj, planuj tylko nie zapomnij, ze w piatek sie spotykamy, najlepiej miedzy 4-5pm:)) i jedziemy na piwo do Bohemian Beer Garden:)) Juz sie nie moge doczekac.

      Delete
    2. No cos Ty!! Nie mozna zapomniec o tak waznym wydarzeniu;)))) Za tydzien!!!!

      Delete
    3. Dzizas to juz za tydzien, dopiero do mnie dotarlo! Star, zadzwonie na dniach, przed weekendem

      Delete
    4. Tak, tak za tydzien:) Ja juz zacieram rece:)))

      Delete
  17. Niedaleko mnie jest cukiernia, gdzie cukiernicy mają ogromny talent, i też czarują tak niepowtarzalnie wyglądające słodkości. :) Na 30-ste urodziny Boskiego, chcę zamówić tam tort z AngryBirds, jako że potrafi godzinami siedzieć na tronie, i grać w tą gierkę. ;) Jestem bardzo ciekawa, jaki będzie ich pomysł na taki tort, bo ja rzucam tylko hasło, a koncept to już ich broszka. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak najlepiej poddac pomysl i zdac sie na artystow. Dwa lata temu na urodziny mojej klientki jej maz zamowil tort, ktory skladal sie z 18tu torebek damskich. Super wygladal!! A ona ma wlasnie bzika na punkcie torebek.

      Delete
  18. I wlasnie za to kocham Nowy Jork,za to ze w tym miescie nigdy nie mozna sie nudzic,to miasto tetni zyciem dniem i noca.
    Wiesz Star,odnosze wrazenie ze nowojorczycy to dwie zmiany,kiedy pierwsza kladzie sie po calym dniu wrazen spac,druga wlasnie zwalnia im lozka i rzadzi noca:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda, ze to miasto nigdy nie spi:)) Dlatego mieszkanie na Manhattanie jest upierdliwe, za duzy halas. Mieszkalam tam dwa lata i jak sie przeprowadzilam pozniej na Queens, to myslalam ze zwariuje od ciszy:))) Normalnie nie bylam przyzwyczajona, ze ide spac i slysze bicie wlasnego serca:))

      Delete
  19. swietne fotki Star....
    a ja obiecuje sobie ze zamiast kisic dola bede regularnie ruszac w miasto😉 a moze nawet zdam czasem relacje.:)
    Londyn to tez bardzo "lklimatyczne miejsce

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toya, KONIECZNIE!!! Dol niech sie sam kisi, a Ty bierz aparat i w trase:))

      Delete
  20. Hmmmm.... wyobraziłam sobie Star w kapelusiku wiązanym pod broda:):):)Myślałam, ze nie jestem zazdrosna, a jestem:( Bardzo zazdroszczę Wam takich miejsc na luzie, tej mieszanki ras, kuchni, zwyczajów. jak tak sobie pomyślę o naszych nawet dużych miastach i zachowaniach w nich ludzi, to jednak jest tu jeszcze ogromny zaścianek:(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, w NYC panuje calkowity luz i bardzo to lubie, nikogo nic nie dziwi, nikt sie niczemu nie przyglada, nie rozdziawia geby i nie pokazuje palcem... owszem jak ja, strzeli fotke i idzie dalej:)))

      Delete
  21. :)Paulina z Chicago też wpadła na pomysł wycieczki do NY fotografując wszystko co było można. Może i dobrze, że się nie spotkałyście dzięki temu ja mam więcej fotografii do zobaczenia.
    Pozdrowienia dla Tatka i Wspaniałego

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wlasnie widzialam:) Paulina po dolnym Manhattanie szalala:)))

      Delete
  22. Star, czy Ty zagladasz do maila (tego nowego) czy znow cos nie dziala?

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...