Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, June 26, 2013

Dom dla ludzi

Wychowlam sie w domu z meblami "na wysoki polysk", ktorych nam dzieciom nie wolno bylo dotykac nawet jednym palcem, bo palec rujnowal polysk.
Prosze sie nie smiac, to notka o traumach dziecinstwa.
Czasem mysle, ze zanim nauczylam sie chodzic to juz umialam wstrzymywac oddech w poblizu tych mebli. Mamusia tez czesto byla niedotykalna, jakkolwiek wysokim polyskiem nie swiecila i nie odnotowalam czy sie ja polerowalo, ale mamusia wracajaca z pracy na moj widok juz z daleka krzyczala "starduscie zatrzymaj sie bo na pewno masz brudne raczki".
A pewnie ze mialam!!!
I gdyby nie krzyk mamusi to napewniej tymi brudnymi nie tylko raczkami ale i nozkami i calym swoim brudnym jestestwem przylgnelabym do mamusi, bo przeciez sie cieszylam, ze juz wraca do domu. A wiadomo dziecko uradowane to dziecko wiszace na szyi mamusi.
Mamusia o tym wiedziala, ale jednak preferowala czyste dziecko jako naszyjnik, a czyja to wina, ze ja akurat z calej trojki najmniej grzeszylam czystoscia.
Pomijajac fakt, ze w kieszeniach kurtek (po bracie - och jak ja lubilam te chlopiece ciuchy, duzo ciekawsze od moich sukienek i falbanek) mialam zwykle zdechle dzdzownice i pety od papierosow, ktore to zbieralam namietnie i upychalam w kieszeniach.
Nie pytajcie po co?
Nie pamietam, a dzis na widok dzdzownicy wlaze na drzewo.
Nie wolno tez bylo dotykac mamusi, ktora wlasnie wrocila od fryzjera i na glowie miala swiezo zrobiona koafiure w postaci misternie ulozonej chalki:)
Jak mnie ta chalka fascynowala!!! Do dzis mam zal, ze nie wolno mi bylo dotknac, ale jak kiedys stwierdzila mamusia "na jednym paluszku by sie nie skonczylo, wsadzilabys tam rece po lokiec".
Cos mi sie wydaje, ze mamusia miala racje.. a mimo to zal.. no tej chalki oczywiscie.
To byly takie "codzienne" zakazy, do tego dochodzily jeszcze zakazy okazjonalne, czyli swiateczne.
Bo swieta to, rzecz swieta!!
A nie bedzie swiat jak sie czlowiek nie urobi po lokcie, a jak sie juz urobi to oczywiscie wprowadza te wszystkie zakazy, zeby nikt bra buk nie zrujnowal tej roboty.
Najgorsze bylo mycie i pastowanie podlog.
"Nie wchodz tam!!!" rozlegalo sie po calej chalupie na przemian z "Uwazaj wlasnie tam zapastowalam!!!" i "Akurat teraz musisz?"
Byly momenty, ze nigdzie juz nie wolno bylo stanac, nic dotykac, na nic nie patrzec, bo nie wiadomo, patrzenie tez moze szkodzic. Czesto myslalam, ze pozostal tylko zwis z zyrandola, ale przeciez zyrandol tez... czysty!!!
Ach i jeszcze firany byly! Obowiazkowo prane, krochmalone niemal "na deske" i pozniej naciagane na ramy, ktore rozkladalo sie w pokoju i trzeba sie bylo pod taka rama czolgac do czasu kiedy firanka nie wyschla. To akurat lubilam, to czolganie:))
A potem wreszcie przychodzila ta upragniona chwila, kiedy mozna bylo chodzic, nawet mozna bylo usiasc i o zgrozo... wlozyc noz w babke drozdzowa, przy ktorej pieczeniu jeszcze dzien wczesniej nie wolno bylo oddychac.
I po co to wszystko? nie raz sie zastanawialam, czy swieta bylyby mniej swiateczne bez tego rezimu?
Do dzis nie znalazlam odpowiedzi i juz nie szukam.
Natomiast w moim doroslym zyciu zyje w/g zasady, ze dom jest dla ludzi, a nie ludzie dla domu.
Co mnie nagle wzielo na takie przemyslenia?
Z samego ranca, jak tylko Wspanialy wybyl do pracy to ja zaczelam sie szykowac na rower.
Stoje w sypialni, zakladam kolejne szmaty i patrze po pokoju jakims jeszcze malo widzacym wzrokiem, bo wiadomo dopiero wstalam co wcale nie znaczy, ze sie obudzilam.
No i pacze i oczom wlasnym blekitnym niedowierzam...
Czy ja tam gdzie pacze to na pewno widzem to co widzem...
A paczylam tu:

Na wszelki sluczaj podeszlam blizej juz z aparatem i udokumentowalam:


A potem zaczelam sie smiac glosno, jak wariatka w ataku, bo to znaczy, ze moj Wspanialy tez sie juz przestawil na moj sposob zycia:)))
No i przyznaje, ze te buty sie tam calkiem ladnie wkomponowaly:P
Nie, bron buk nie sprzatnelam, bo przeciez kiedys bedzie je potrzebowal i moglby miec problem ze znalezieniem:)
I smialam sie jeszcze z radosci, bo to wyrazny dowod na to, ze calkiem skutecznie wyleczylam sie juz z traum dziecinstwa:)))

49 comments:

  1. no i natchłaś mnie Srar do postu... ale to potem...
    ja jak patrzę na mieszkanie swoje i swojej siostry, to coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, żem z okna nadziei wzięta :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No to siada i pisze te notke, bom ciekawa:))

      Delete
    2. natchnienie lataa po blogach :PPP

      Delete
    3. natychamy się nawzajem po prostu ::))

      Delete
    4. Rozprzestrzenilo sie ja wirus:)))

      Delete
    5. ale Star, poczekaj, trolle powiedzą, że tematy sobie kradniemy bo my głupie som i nic same nie umiemy :)
      zatem pozwól, że jednak na cześć trolli napiszę natchniona Twoją twórczością, my dear :)

      Delete
  2. Hahahhahah no jak ja was kocham! Naprawdę was kocham! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. To sie nazywa poszanowanie indywidualizmu partnera:)))

      Delete
  3. Ło matko, ale się uśmiechałam czytając ten post. Wypisz-wymaluj - moja mamusia :D Pastowanie podłóg w dzieciństwie, przedświąteczna harówka, zakaz opierania się o meble, bo się paćka, sobota - dzień sprzątania i niematotamto, nawet armagedon tego zwyczaju nie zmieni :) Jedyny plus tego rygoru - wpoiła mi poczucie zachowania porządku i czystości oraz nauczyła jak nie gnębić własnych dzieci, żeby traumy nie miały :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tygrysku, to Twoja mamusia chociaz osiagnela cel, a mojej sie zupelnie nie udalo i poszlo mi w przeciwnym kierunku:)) Sprzatania nie cierpie jak zarazy!!

      Delete
    2. Buty na szafce - boskie, z początku ich nie zauważyłam, jakoś się zlały z otoczeniem. Może ze skóry kameleona?

      Delete
    3. Haha ja tez z poczatku nie bylam pewna czy dobrze widze:) Dlatego zrobilam zblizenie:P Stoja dalej, bo przeciez to nie moje buty, nie?

      Delete
  4. Faktycznie ciekawie się komponują:)

    Z całym szacunkiem, ale uważam takie wprowadzane dla dzieci reżimy za nienaturalnie wypaczające ich małe zasady egzystowania. Porządek ok, tak jestem za, ale bez przesady to tylko dzieci. Tak jak Ty uznaję zasadę - dom jest dla ludzi a nie ludzie dla domu:)

    Buziaki:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lady, tak sie wychowywalo dzieci w tamtych czasach:)) Nikt tego nie kwestionowal, ot dzecko bylo od sluchania nakazow, zakazow i tyle, ponoc tym sposobem mialam wyrosnac na porzadnego czlowieka...;/

      Delete
  5. wow Wspaniały nosi Martensy!? też lubię ich buty ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jagienko, a Ty co? Myslalas ze Wspanialy to patyk od kaszanki? czy ze taki stary zgred?:)))

      Delete
  6. Fajna dekoracja:):):):)Ja bym nie ruszała takie to swojskie i oryginalne:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pewnie, ze nie ruszam, przeciez to nie moje buty!!! No i w niczym mi nie przeszkadzaja;) Na kuchennym stole to musialabym zepchnac, ale w sypialni na polce... niech im bedzie na zdrowie;))) tylko jestem ciekawa kiedy zacznie ich szukac:))))

      Delete
  7. u mnie w domu bylo podobnie .... ale jak tylko sie wyprowadzilam postanowilam : " Teraz ja ustalam reguly:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toya, to chyba wszedzie tak bylo:))) Takie czasy, taka moda i takie dzieciow wychowanie:))

      Delete
  8. a propos Martensow, to se takie cudne kiedys kupilam ( biale w rozowe kwiatki) ze chetnie bym je walnela na polke, tak mi sie podobaly:)))) takze tego....:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toya nie pierniczy tylko dawa Martensy na polke i publikuje zdjecie!!!

      Delete
  9. gdybym umiala pisac, to tak bym wlasnie napisala
    te zabiegi o ciagla czystosc, urobienie sie do nieprzytomnosci przed swietami, brrrr

    ale kochana, ja osobiscie jestem zachwycona porzadkiem, balaganu nie widzem
    a buty, no coz, to po prostu odstapienie od standartowego spojrzenia na swiat:PPP

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybenko, rybka oczka ma i nimi nawet na boki moze paczec, to rybka fidzi ze to zdjencie na fszelki sluczaj pokazywa tylko polke:)) Jak bym pokazala reszte pokoju to jeszcze by mi ktos zyczlify sanepid naslal:))))
      Rybka fie, ze zyczlife ludzie po blogofisku chadzajom glofnie pod postaciom anonimow;)
      A butki juz tam chyba troche stoja, bo siem letko pszykuszyly;)))

      Delete
  10. no to się uchachałam ! przyglądałam sie pierwszej fotce bez podpowiedzi i od razu trafiłam na buty widać że jestem z podobnego chowu !! fajne masz te rameczki z fotkami ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorce sie buty rzucily, bo Zmorka porzadek widac u siebie posiada to i w cudzym wie co nie styka:)) A ja to dopiero dzisiaj buty dojrzalam, a one juz letko przykurzone mi sie widza, znaczy stoja tam juz jakis czas:)))

      Delete
  11. Haha, ja pierwsze co zauważyłam, to właśnie te buty :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No coz moja droga, widocznie u Ciebie sie takie rzeczy nie zdarzaja;) Zmorka (wyzej) tez z tych porzadnych;))

      Delete
  12. miejsce dobre jak każde inne. ja trzymam w kominku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj Futrzak:)) Moze to dobrze, ze nie mamy kominka, bo jak znam zycie to juz nie jedna para by z dymem poszla:))

      Delete
  13. O tak, w domu mego dzieciństwa można było swobodne jeść z podłogi - taka była czyściutka, wyfroterowana, wypolerowana. Sprzątanie było czynnością codzienną i trwało zawsze 2 godziny. Po pokoju dorośli poruszali się na suknach ( takie filcowe kawałki pod buty i kapcie). Firan nie było- mieszkaliśmy na ostatnim piętrze a na przeciwko nie było żadnego domu, więc wystarczały artystycznie upięte zasłonki- kremowe w bukieciki stylizowanych kwiatków.To,że jeszcze mam skórę na rękach to uważam za cud, wiecznie je musiałam myć po kilkanaście razy w ciągu dnia. Nienawidziłam każdej zmiany pościeli , bo była sztywna, twarda od krochmalu, a kołdrą nie wolno mi było się owinąć- musiała leżeć równiutko, brzegi podwinięte pod spód. I wszystko w domu musiało stać "pod sznurek", równiutko i zawsze na tym samym miejscu. To wielce traumatyczne miejsce opuściłam w wieku 21 lat i całe życie bardzo dbałam o to, by moje mieszkanie w niczym nie przypominało tego z dzieciństwa. I świetnie mi to wychodzi- moje mieszkanie zawsze było dla mieszkańców, nie odwrotnie.
    A te buty na regale - pewnie bym ich wcale nie zauważyła:)))
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ta krochmalona posciel to byla makabra, jak by sie czlowiek deska przykryl:)) Sukna ostatni raz widzialam w Warszawie bodajze w 1983 roku:)) Pamietam pojechalismy z Owczesnym i mielismy cos do odebrania u jakiegos pana Wlodzimierza i to wlasnie pan Wlodzimierz poczestowal nas suknami, a Owczesny olal sukna i wpierniczyl sie po chamsku na parkiet:)) pozniej mu zwrocilam uwage, a on na to "a co mialem sobie zeby wybic?"
      Buty na regale stoja juz co najmniej kilka dni, bo sa lekko przykurzone, druga rzecz ze to wlasnie pokoj od ulicy, a tam teraz robia te nowe chodniki, wiec sie kurzy:))

      Delete
  14. Dom dla ludzi, nie ludzie dla domu - mam identyczne podejście do sprawy jak Ty. Dlatego też zostałam ochrzczona mianem Chujowej Pani Domu. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chujowa czy nie wazne, ze Pani Domu:)))

      Delete
    2. This comment has been removed by the author.

      Delete
  15. ja mam na wejsciu do mieszkania taka tabliczke: "My house was clean last week, sorry you missed it!".
    u mnie glownie sie paletaja ksiazki, bo ja nie umiem czytac jednej tylko, wiec mam te co je czytam w miejscach strategicznych gdyby mi sie czasem zachcialo. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rino, gdyby nie bylo Wspanialego to pewnie takich tabliczek powinnam miec wiecej;)) Ale za to mam taka tabliczke "Good Friends will come and bail you out of jail... but, True Friends will be sitting next to you saying, Damn... THAT was fun!!"

      Delete
    2. haha, to mi psiapsiola kiedys wyslala :)
      ja mam cala sciane placzu z obrazkami.. moze kiedys wrzuce gdzies, ale nie wiem czy to w ogole wszystko by bylo widac... ;]

      Delete
  16. Rozumiem Cię, jak chyba nikt inny z tymi traumami z dzieciństwa...ale wiesz co, jako że z Ciebie biorę przykład, a nie z mojej matki, w życiu kieruję się tym, co kiedyś od Ciebie usłyszałam-po śmierci chciałabym być zapamiętana jako fajna babka, a nie ta z najczystszymi oknami:)

    ReplyDelete
  17. Rozumiem Cię, jak chyba nikt inny z tymi traumami z dzieciństwa...ale wiesz co, jako że z Ciebie biorę przykład, a nie z mojej matki, w życiu kieruję się tym, co kiedyś od Ciebie usłyszałam-po śmierci chciałabym być zapamiętana jako fajna babka, a nie ta z najczystszymi oknami:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chili, grzeczna dziewczynka z Ciebie jak sie ode mnie uczysz;) A swoja droga wyobrazasz sobie umyc okna i nastepnego dnia umrzec? Pewnie, beda czyste jak goscie na stype przyjada, ale czy nie lepiej robic cos innego z ostatnimi godzinami zycia? Ja na wszelki wypadek nie myje, nie bedzie mi zal, jak mnie szlag trafi:))

      Delete
  18. Od wczoraj w głowie mam ten widok i chyba nie pozostawię bez swojego "blabla".
    Buty się pięknie komponują kolorystycznie, a może lampka solna ma wywrzeć na nie jakiś dobry wpływ tentego ze sfery duchowej? A po drugie są czyściutkie, tego nie da się ukryć, i czy czasem nie nówki? Może to ma być ich ołtarzyk? ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. I bardzo dobrze, ze dolaczylas swoje "blabla", bo "blabla" jest wazne:))) Buty sa stosunkowo nowe;) ale wiesz u nas jest wyrazne odwrocenie rol, to nie ja sprzatam tylko Wspanialy i to nie ja mam hopla na punkcie kupowania ciuchow i butow, tylko wlasnie Wspanialy. Nie chce mi sie, ale gdybym poszla do jego szafy, to jestem przekonana, ze jest tam ponad tuzin par butow.
      No lubi to niech ma:)))
      Czy im ta lampka solna pomoze?
      Zobaczymy!! Nie omieszkam zawiadomic;)

      Delete
  19. No to ja miałam szczęśliwe dzieciństwo :)) A czasem mi wstyd ludziom drzwi otworzyć bo by się przeżegnać mogli - bluzka uciupciana bo Młody jadł jogurt a potem musiał się przytulić. I tak nadrabiam zaległości za Tatę, bo on z kolei z domu na wysoki połysk pochodzi i coś mu tam zostało, chodzi i mruczy. Ciekawe kiedy się wyleczy ...:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, nie wiem czy Twoj tata sie wyleczy? Bo wiesz, jak w przypadku kazdej innej choroby lecza sie glownie ci co chca. Mnie bylo latwiej bo wyjechalam:))) Zadna policja "rodzinna" mnie tu nie dosiegnie;)

      Delete
  20. Haha no i sie wydalo! Bo i ja najpierw nic nie widzialam na pierwszym zdjeciu i dopiero powiekszenie dalo mi do myslenia - wiec juz uwazniej spojrzalam na duze zdjecie.. No coz, terror sprzatania przyniosl odwrotne skutki, przyznaje sie bez bicia :-DD Ale tez musze przyznac ze sie te Martensy SWIETNIE komponuja z caloscia, ewidentnie element wystroju wnetrza. O!

    A co do butow w kominku.... No kominka nie mialam w dziecinstwie, za to piec kaflowy, z tzw "duchowka", czyli jakby zamykana polka. Ktorejs zimy wlozylam tam mokre botki (pamietam, ladne byly, z czerwonej skorki i z kozuszkiem - zagrabaniczne, to i ulubione). Wiec tak schly w cieplej i zamknietej duchowce az przyszla pora ponownego palenia w piecu... Botki podeszwe mialy z miekkiej gumy, tak ladnie sie ciagnela... Nosilam je dwa sezony - pierwszy i ostatni ;)

    ReplyDelete
  21. to Wspaniały upiększył wystrój wnętrza ;-)
    u mnie aż takie reżimu nie było, chociaż meble na wysoki połysk tak ;-) Lubię porządek, nie przeczę, ale fanatykiem nie jestem ;-)

    ReplyDelete
  22. buty jako element dekoracji - czemu nie! lobię podejście że dom to nie muzeum!

    ReplyDelete
  23. Moja Mateńka zawsze powtarzała: Jak będziesz u siebie w domu, ta na srodku pokoju może sobie nawet gówno mieć i ja nic nie powiem. Więc kiedy wyprowadziłam się na swoje śmieci, przy pierwszej próbie krytyki i porządkowania mojego bałaganu - oczywiście artystycznego - oburzona zażądałam: Wara od mojego gówna! :) Do dziś wypominam mamie te słowa i konsekwentnie się ich trzymam.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...