Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, June 30, 2013

Historia Tatka czyli jak zostalam najlepsza synowa (cz.2)

Na moje slowa Wspanialy dal ostro po hamulcach.
-- Jak to nie przyjedziesz? Przeciez nie cala godzine temu obiecalas, ze bedziemy przyjezdzac dwa razy w roku?
-- Ale juz zmienilam zdanie.
-- Czy to co powiedziala E. ma na to wplyw? Przepraszam, ale mimo, ze ona ma racje to nie powinna tego mowic przy Tobie, mogla mi powiedziec na osobnosci...
-- Eeech kochanie, to nie ma nic wspolnego z tym co powiedziala E. chociaz o tym pogadamy pozniej. Natomiast ja nie chce z Toba przyjechac, bo zachowujesz sie dziwnie, zeby nie powiedziec skandalicznie.
Odzyskal panowanie nad kierownica na tyle aby udalo nam sie wjechac na droge glowna prowadzaca do autostrady.
-- Jak to dziwnie sie zachowuje? A co ja zlego zrobilem?
-- Nic zlego nie zrobiles, ale byles zupelnie inny niz zawsze.
-- To znaczy? Czy mozesz jasniej?
-- Alez prosze uprzejmie. Przyjezdzamy do Twojego ojca, spimy razem w jego goscinnej sypialni a caly dzien zachowujesz sie jakbys mnie nigdy wczesniej nie widzial na oczy! Siedzisz obok, na tej samej kanapie ale w bezpiecznej odleglosci, zeby nie daj buk mnie nie dotknac i trzymasz raczki na wlasnych kolankach jak zakonnica! Czy to nie jest dziwne zachowanie? Dla mnie to zupelnie cos nowego? Nigdy taki nie jestes!

Milczal przez chwile az wreszcie zaczal:
-- Przepraszam, masz racje, ale wiesz ja nie potrafie okazywac uczuc przy innych ludziach, a juz szczegolnie przy moim ojcu.
-- Ale o jakim okazywaniu uczuc Ty mowisz? Ja przeciez nie chcialam zebys mnie bzyknal na tej kanapie, czy sie slimaczyl, ale jakis dotyk, przelotny uscisk... czy to tak wiele? Spimy razem a boisz sie mnie dotknac, bo nie daj buk ojciec zobaczy, a jak myslisz czy ojciec nie domysla sie co robimy w lozku?
-- Ja Cie naprawde przepraszam, ale...
-- Ale querwa co????
Znow zapadla cisza, chyba zbieral mysli, ale wreszcie zaczal mowic:
-- Wiesz jak bylem dzieckiem, to moi rodzice nigdy nie okazywali sobie uczuc i chyba tak mi sie udzielilo.
-- Skarbie, moi rodzice tez nie okazywali sobie uczuc, co nie znaczy, ze ja jako dorosla osoba musze te wzorce powielac.
-- Masz racje, ale moja byla zona tez nie byla wylewna i w sumie zylismy tak jak nasi rodzice.
-- No to ja tak nie potrafie zyc! I albo sie to zmieni, albo ja sie z tego wymiksuje zanim sie wmiksowalam. To nie znaczy, ze ja chce zebys na mnie wisial, ale traktowanie mnie jak sasiadki, ktora wpadla pozyczyc cukier i przysiadla na chwile jest niedopuszczalne.
Jechalismy dosc dlugo w milczeniu, ale ja przeciez jeszcze nie skonczylam, wiec musialam dolozyc do paleniska zanim wygasnie.
-- Pomijajac juz fakt jak traktowales mnie to z ojcem tez jakos tak rozmawiacie jak przypadkowi ludzie na przystanku autobusowym. Gdyby nie ja i E. to mozna przy Was zasnac i nawet by nikt nie zauwazyl. Czy rozmowa to tez nadmiar okazywania uczuc?
Bylo mi bosko obojetne co on mysli o tym, ale ja nie naleze do osob, ktore miedla w sobie, trawia i ewentualnie sie fochaja, ja po prostu mowie co mi lezy na watrobie. I tak cud, ze wytrzymalam te kilka dni bez wyrzygania co o tym mysle.
A teraz jak juz bylismy sami to mialam wszystko w dupie, nawet jak by przystanal gdzies w szczerym polu i mnie zostawil to i tak nie zrobiloby to na mnie wrazenia.
A jednak nie przystanal, nie otworzyl drzwi i nie wygruzowal mnie na pobocze... sluchal jak sie wsciekam i myslal, a potem powiedzial:
-- Widzisz E. ma racje moje stosunki z rodzicami bardzo sie rozluznily w czasie mojego malzenstwa, a z ojcem nigdy nie byly za bliskie, wiec tym bardziej jest... no... tak jak jest.
Tym razem ja musialam pozbierac mysli, ale nie trwalo to dlugo.
-- A czy mozesz mi powiedziec dlaczego, jak mowisz stosunki z ojcem nigdy nie byly za bliskie?
-- Ojciec byl surowy, wychowywanie ograniczalo sie do zakazow i nakazow, a czesto konczylo karami fizycznymi, ja mu tego nigdy nie wybaczylem.
Hmmmm no tak - pomyslalam a glosno powiedzialam:
-- Skarbie tak sie wychowywalo dzieci w tamtych czasach i jednak jakos wszyscy zyjemy, nikt nikomu nie rozbil tylka pasem, nikt nikomu nie wybil oka, nie zlamal reki czy nogi. To nie byly dobre metody, ale takie byly i trzeba sie z tym pogodzic...
Nie odzywal sie, jechal skupiony na drodze, ale widac bylo, ze slucha i mysli o tym co mowilam, wiec ciagnelam dalej:
-- Jesli myslisz, ze mnie wychowano glaskaniem po glowie to sie mylisz. Ja tez nie raz dostalam od ojca pasem, czy szmata przez leb od matki. Ba! Ja nawet na wycieczce w Zakopanem dostalam pasem wojskowym od nauczycielki po dupie.
-- Co Ty powiedzialas? Takie dziwne slowo, czy mowisz do mnie po polsku?
-- Zakopane, dobrze, Ty nie wiesz co to jest Zakopane, to takie miasto w gorach, na poludniu Polski i tam wlasnie w czasie szkolnej wycieczki dostalam wpierdol od nauczycielki. Jak dzis z perspektywy czasu mysle o tym, to jestem jej wdzieczna, ze mi tylko sprawila wpierdziel tym pasem, a nie urwala lba przy samej dupie, bo mogla i miala powody zeby to zrobic.
-- Ale jak to? Nauczycielka miala powody? To co Ty takiego zrobilas? przeciez nauczycielom nie wolno...
-- Wolno czy nie, tak bylo. Pojechalismy na wycieczke z cala klasa i ja z moja najlepsza kolezanka zorganizowalysmy wyjscie w nocy przez okno, zeby sobie "polazic po okolicy" przy czym zabralysmy ze soba jeszcze cztery inne dziewczyny. Wyobrazasz sobie? Ona byla odpowiedzialna za nasze zycie i bezpieczenstwo! Ja naprawde uwazam, ze nalezal nam sie tamten wpierdol. I nie mam pretensji tak samo jak nie mam pretensji do ojca czy matki, nie o to, oni robili tak jak sami umieli, tak jak robili wszyscy inni... nie mozna zyc przez cale zycie rozpamietujac krzywdy dziecinstwa. Przynajmniej nie takie krzywdy. Szkoda na to czasu, szkoda zycia tak naszego jak i ich - rodzicow.
Jechalismy dlugi czas w milczeniu, gdzies przystanelismy, zeby cos zjesc, skorzystac z lazienki. Dalsza droga przebiegala spokojnie i okraszana byla tylko w sumie nieistotnymi pogawedkami i zartami.
Dopiero jak szlismy spac to Wspanialy pocalowal mnie na dobranoc i powiedzial:
-- Dziekuje Ci, ze mi to wszystko powiedzialas. Sam nigdy nie myslalem o tym w takich kategoriach.
-- Alez prosze bardzo i polecam sie na przyszlosc - odpowiedzialam ze smiechem.
Nastepnego dnia powiedzialam, ze powinnismy zadzwonic do ojca i podziekowac mu za goscine.
-- Czy to konieczne? - zapytal glupio.
-- Konieczne? Moze i nie, ale chyba tak wypada, przynajmniej ja powinnam zadzwonic, a wiec chyba bedzie lepiej jak zrobimy to razem.
Nie powiem, ze chwycil za telefon z zachwytem i rozpedem, ale zadzwonil, powiedzial, ze dojechalismy bez problemow i oddal mnie sluchawke. Pogadalam chwile, podziekowalam za goscine, ojciec powiedzial ze bardzo sie cieszy, ze go odwiedzilismy i na tym sie skonczylo.
Nastepnego dnia juz sama zadzwonilam do E.
Nie ukrywam, ze pod pozorem podziekowania jej za mile towarzystwo liczylam na to, ze czegos wiecej sie dowiem i sie nie przeliczylam:)
Bo w czasie milej pogawedki, obie jestesmy gaduly, E powiedziala:
-- To przykre, ze oni obydwaj nie potrafia juz nawet ze soba przebywac ani rozmawiac, ale tyle lat zrobilo swoje i teraz juz chyba zaden nie wie od czego zaczac.
-- Na pewno nie jest latwo, ale to sie moze jeszcze zmienic.
-- Myslisz? Ja sie czasem obawiam, ze to juz za pozno... Od czasu kiedy Helen nie zyje to ja czasem jezdzilam z ojcem do nich jeszcze jak byli malzenstwem i tam zawsze czegos brakowalo. Niby bylo milo, ale nie... rodzinnie. A pozniej bylo juz tylko gorzej, bo jak bylismy z wizyta u Wspanialego jak juz mieszkal sam, to gdybym ja nie rozmawiala do nich to mogliby siedziec bez slowa caly dzien i ewentualnie gapic sie w telewizor.
-- Za pozno jest tylko dla tych co juz nie zyja, oni obydwaj maja jeszcze szanse.
-- Naprawde tak myslisz? - niedowierzala E.
-- Jestem tego pewna.
I na tym skonczylysmy rozmowe, ale wczesniej E. prosila zebym do niej czasem zadzwonila, bo bedzie jej bardzo milo pogadac, obiecalam, ze bede dzwonic.
I tak, bylam pewna, ze sytuacja miedzy ojcem i synem moze sie jeszcze dac naprawic, tylko jeszcze nie bardzo wiedzialam jak to zrobic.
Narazie mialam tylko glowe pelna "mentalnych notek"...

cdn.
P.S.
Link do pierwszej czesci TUTAJ

29 comments:

  1. piersza!!!
    a Ty nie cykaj, tylko pisz:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gratuluje pierwszego miejsca na podium, ale medale dowioza z opoznieniem:)) Nie moge przeciez wszystkiego na raz spisac, bo to jednak 10 lat historii.

      Delete
    2. Gaga! Grabisz sobie! Ciongle siem wpychasz!
      Buźka;))

      Delete
    3. gramoliłam się;) ależ piękny widok;)

      Delete
    4. Fy mie dziefszynki czymata pszy zyciu:))

      Delete
  2. hej, mam lekki problem... gdzie jest historia tatka cz. 1?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zielona jest kilka notek do tylu, wiec klikaj w "older post" na dole pod komentarzami i trafisz:)

      Delete
    2. czytam Cie raczej na bierząco, a tą jedną notkę przegapiłam. dzięki, już nadrobiłam.

      Delete
    3. Teraz postaram sie juz pociagnac te historie to bedzie latwiej:)

      Delete
  3. Replies
    1. Jak sie Gaga z Zielona posuna, ale Ty szczupla jestes to sie zmiescisz:)))

      Delete
    2. Star jak się posuną ?? na podium są 3 miejsca ! no chyba że wszystkie trzy mamy stać na najwyższym :-)

      Delete
    3. Zmorko, teoretycznie masz racje, ale juz sie Miska wgramolila obok Gagi, wiec jest ciut wiekszy tlok:))

      Delete
  4. Cieszę się, że przede mną jeszcze tyle czytania:)
    Uściski:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kombinuje jak by to skrocic a jednoczesnie nie pominac nic waznego, w koncu nie bede spisywac cale 10 lat w szczegolach:))

      Delete
    2. jak nie w szczegółach ??? przecież tam tkwi diabeł !!! ja się domagam szczegółów :-)

      Delete
    3. ja też chcę szczegóły! Wszystkie;)))
      Człowiek się uczy całe życie;)

      Delete
    4. Diabel moje drogie to siedzi przed kompem i stuka kolejne notki:))

      Delete
  5. ciekawa historia opowiedziana fajnym wartkim językiem:)
    Lubię to!
    :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. star chiba nie ma we f fariatkowie?

      Delete
    2. Viki, dziekuje, witam i zapraszam:))

      Gaga, masz racje ze mnie nie bylo, bo u mnie wlasnie pora taka no... obiadowa:)) Wiec ja z doskoku, bo za godzine przyjdzie Gina robic mi te pazury:)))

      Delete
  6. Pierwszą cześć przegapiłam, ale już na bieżąco jestem ;-)
    Zazdroszczę mówienia tego co na wątrobie, ja czasami dusze w sobie :-/ Piękne jest to, ze wzięłaś sprawy w swoje ręce, ze Ci się zwyczajnie chciało

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, ja tez kiedys dusilam, strzelalam fochami;)) Oj tak, troche czasu mi zajelo zanim doroslam do Stardusta:)))

      Delete
  7. często jest tak , że należy powiedzieć COŚ głośno , żeby słuchacze zarejestrowali.Słowa nie powiedziane głośno i dosadnie nie istnieją

    ReplyDelete
    Replies
    1. Swieta racja Gryzmolino, ja tez wierze w slowo tak mowione glosno i wyraznie jak i pisane. Nie znosze milczenia, bo ono tylko buduje niedomowienia i problemy.

      Delete
  8. Kurcze człowiek czasami tak się w przeszłość zaplącze, żale kisi w sobie niepotrzebne, a z czasem nawet je wyolbrzymia i tylko teraźniejsze życie sobie utrudnia. Nie lubię tak i na szczęście Sznupek też nie, nie ma oglądania się za siebie. DObrze, że Chłopaki dostali druga szanse w postaci twojej osoby Star. Takim osobom potrzebna jest druga osoba, która wytknie im "bezsensowność sytuacji" a przy okazji przytuli i wytarmosi za uchem. Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy..:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak to jest Sznupciu, jak sie w czyms siedzi od lat to juz sie obraz zamazuje i nie widac wyraznie o co chodzi. Wspanialy tez nie lubi gmerania sie w przeszlosci, ale dla niego, z jego punktu widzenia to byla terazniejszosc, ktorej nie widzial potrzeby naprawiania.

      Delete
  9. nie powiem, a nie mówiłam, ale wiedziałam, dlaczego powiedziałaś, że więcej nie pojedziesz do Tatka z mężem :))) i popieram postawę Twą :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...