Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, June 9, 2013

Na tej samej fali i z pradem

W piatek spotkalismy sie z M&D.
Spotkanie bylo zaplanowane na piatek juz cos okolo miesiac temu i wszystko gralo tylko nam w ostatniej chwili natura splatala figla.
Ale co tam figle natury, chocby zabami plula to nam nie przeszkadza:) Wczesniejsze plany przewidywaly wypad do Beer Garden, ktory jest w Queensie, niedaleko od nas, ale skoro sie rozpadalo, to nie bardzo byl sens wybierac sie na piwo pod chmurka jak ta chmurka sika calkiem gestym i szerokim sikiem.
Na dzien wczesniej staralam sie z Monika uzgodnic cos zastepczego, w najbardziej przystepnej dla nich i dla nas lokalizacji, pod uwage byla brana Havana tudziez zamiennie tajska restauracja. Do obydwu trzeba bylo dojsc tak mniej wiecej ok. 15 min marszem, co dzien wczesiej wydawalo nam sie do pokonania.
Ale jak w piatek M&D przyszli na spotkanie do mnie do pracy, juz przemoczeni do suchej nitki to D. tylko zapytal:
-- Czy da sie pojsc gdzies blizej?
Dalo sie, co to sie nie da, w najgorszym przypadku moglismy nawet zamowic zarcie z dostawa do mnie do pracy i spozywac go na rozlozonym lozku kosmetycznym.
Co to dla dla zahartowanego w boju zolnierza?
No ale to nie ten image, a o imidz tez dbac trzeba, w koncu M&D co by nie mowic, to towarzystwo zagramaniczne, bo zza gornego plota, czyli Kanady.
Jak by jeszcze wziac pod uwage narodowosc D. ktory jest Wlochem to juz mowimy o globalnym spotkaniu, a to nie w kij pierdzial:)))
Slowem postanowilismy isc w glab tego globalizmu i wyladowalismy w hinduskiej restaruacji, ktora jest po drugiej stronie ulicy od mojego miejsca pracy.
Restauracja nie powala na kolana, ale to przeciez maly pikus, bo powalalo na kolana towarzystwo i to jest najwazniejsze!!! Zreszta bylam juz w tej restauracji nie raz, bylismy tam z Spt, bylam ze Scars, bylam z moja Nuska i zawsze wszyscy zadowoleni. Bo wielkim plusem tego miejsca jest fakt, ze nie ma tam tloku w zwiazku z czym oblsuga jest mila, nie popedza i w sumie mozna siedziec godzinami i nie czuje sie presji ze strony obslugi, ktora znaczaco patrzy na drzwi.
Jedzenie tez moze nie najwyzszej klasy, ale dobre.
A nam bylo tam wrecz bosko, kto nie wierzy niech popatrzy na zdjecia:


 


Nie w takiej kolejnosci chcialam te zdjecia, bo mialo byc akurat zupelnie odwrotnie, ale sie cholery uparly i juz trzeci raz wchodza jak chca... trudno se odpuszcze, bo po co mialabym sie nerwicy nabawic i tak jestem pierdolnieta;)
Jak ja lubie ludzi, z ktorymi nawiazuje sie serdeczny kontakt z marszu, z ktorymi na powitanie wymienia sie serdeczny uscisk i cmok a nie jakies kurtuazyjne podanie reki.
M&D tacy wlasnie sa szczerzy, otwarci, radosni i z duzym poczuciem humoru.
Nie ma nic gorszego niz uscisk dloni a potem snucie niby rozmowy na jakies sztywne tematy.
Dla mnie towarzystwo to glownie radosc i rozrywka, a nie wyklady naukowe, od tych drugich sa szkoly, uczelnie i ewentualnie praca, ale nie spotkania towarzyskie.
M&D spotkalismy juz w ubieglym roku w Toronto, na bardzo krotko, bo my juz bylismy padnieci (z powodu braku lawek w Toronto - buahahahahaha) i juz bylismy nastawieni na podroz powrotna do Tatka. I caly czas bardzo zalowalam, ze tamto spotkanie bylo takie krotkie, wiec jak tylko Monika napisala, ze przyjezdzaja do NYC na koncert McCartneya to od razu mi cisnienie z radosci podskoczylo:)
Szkoda tylko, ze znow dogadalismy sie za pozno i oni mieli juz zarezerwowany hotel, bo tak bardzo marzy mi sie przegadanie z nimi calej nocy (no moze nie calej, ale tak polowe chociaz;P) w atmosferze absolutnego luzu i bez kelnerow;))
Nastepnym razem to zrobimy.
Nie moze byc inaczej!
Ja sie nie zgadzam na "inaczej";)))
Nawet Wspanialy, ktory jest z natury niesmialy i potrzebuje czasu na "oswojenie" ma niedosyt, zreszta oznaki tego niedosytu wykazywal juz wczesniej bo sie uparl, ze koniecznie musimy ich mimo ulewnego deszczu odprowadzic na miejsce, z ktorego mieli odjazd do hotelu.
I chwala Ci mezu moj wspanialy, nie od parady nosisz ta ksywke:)))
Po restauracji jeszcze nam sie zachcialo kawy, nie musiala byc najlepsza, ale musialo jej byc duzo:))
No to co?
No nic, przeciez sa parasole, wiec pomaszerowalismy do nastepnego niezbyt przytulengo miejsca, ale wiedzialam, ze kawa tam duza i dach maja, a dach byl bardzo istotnym elementem tego dnia.
Gdyby nie potrzeba dachu moglibysmy sobie z kubkami kawy posiedziec na zewnatrz przy stolikach na Time Square... trudno... dach zwyciezyl:)
Troche poprzesuwalismy meble, bo klimatyzacja dawala do oporu i wietry wieli ale znow bylo fajnie:


Za oknem wialo i plulo zabami a nam humory dopisywaly. W pewnym momencie Wspanialy wypatrzyl dziure w niebie czyli moment, ze przestalo padac, a moze tylko zmniejszylo nasilenie i poniewaz kawy i herbata (Monika) zostaly juz pochloniete to zarzadzilismy wymarsz.
Dziura w niebie nie byla jednak za duza, bo ledwie udalo nam sie przesjc poltorej ulicy i znow zaczelo jak by ktos waz pozarowy wlaczyl.
Kaluze na jezdniach byly juz calkiem powaznej wielkosci i glebokosci a biedna Monika w klapkach, ale dzielnie nie narzekala i to jest wlasnie piekne, przeciez mogla ten czas przesiedziec lub przelezec w cieplym pokoju hotelowym, ale jak powiedzial w pewnym momencie D. "im sie nigdzie nie spieszylo". Nam tez nie:))
A juz na pewno nie spieszylo nam sie do pozegnania, bo mielismy swiadomosc, ze to spotkanie to znow kilka godzin cudem uszczkniete z ich i naszych weekendowych planow.
Osloda tej przykrej swiadomosci jest fakt, ze juz wiemy, ze jak w przyszlym miesiacu pojedziemy do Tatka, to M&D przyjada, zeby sie z nami spotkac w Buffalo.
Bedzie impreza!!! Tym razem w Anchor Bar bedziemy spozywac slawne Buffalo Wings (skrzydelka kurczakow) i zapijac piwem.
A takie zdjecie D. kliknal mi jak zapierniczalam w deszczu jak kura wyscigowa:)))
Dupa do tylu, wazne, zeby siekacze pierwsze zdazyly wpasc pod jakies zadaszenie:)))


Tak takie kaluze przyszlo nam pokonywac, ja w obuwiu sportowym, a Monika w letnich klapkach.
Ale co tam, jak juz bylysmy bezpieczne pod zadaszeniem to wyskoczylysmy na deszcz po jeszcze jedno zdjecie:)))


Bylo juz mokro i zimno, ale chyba nie wygladamy na nieszczesliwe z tego powodu:)))
M&D dziekujemy Wam bardzo za ten fantastyczny wieczor i juz czekamy na nastepne spotkanie.
Buziaki i usciski serdeczne od nas dla WAS!!!

24 comments:

  1. ale super :))))) fantastycznie spotkać ludzi, z którymi nie chce się rozstawać! Jak najwięcej takich spotkań życzę :)))
    powiedziałabym że Moniki fajne są ale to już wiesz :)))
    emka - Monika :)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ani chybi cos jest w tych Monikach:))) Pojde dalej i powiem, ze jest cos w nosicielkach imion zaczynajacych sie na M:))))
      I masz racje takie spotkania sa fantastyczne, zupelnie jak ladowanie baterii pozytywna energia.

      Delete
  2. Spotkania blogowe jeszcze nigdy mnie nie rozczarowały;))
    Fajnie, że się tak świetnie bawiliście;)Bu

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak juz mi sie uda spotkac kogos z wirtualu, co w moim przypakdu nie jest latwe to zawsze wiem czego sie spodziewac:) I z reguly trafiam w sedno. Misiu, czy Ty wiesz co by to bylo gdybymy my mialy okazje? Szalenstwo na 4 fajery!!!
      A juz na pewno musialybysmy rowniez zaprosic jakiegos milczka zeby ktos sluchal jak gadamy jedna przez druga:)))

      Delete
  3. Fajne takie spotkania, pozazdrościć, a deszcz, cóż, kiedyś padać musi :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, a masz pojecie ile osob potrafi odwolac spotkanie wlasnie ze wzgledu na deszcz?

      Delete
  4. No...to nie dla mnie. Ja jednak wymagam odpowiednich tematów do konsumpcji - wiesz trochę Kanta, trochę Junga, a do piwa to już mus św. Augustynem polecieć. Nie martw się jednak, jak będę miała przyjechać to przyślę wam wcześniej tematy do konwersacji.
    Oczywiście, jednak cieszę się z wami z wybornie spoędzonego czasu! Tak trzymać! Nie znam żadnej Moniki...chyba muszę nadrobić.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu, Pieprz sie zepnie w sobie i opracuje ta liste i na ten tychmiast prosze mi ja przyslac, bo ja musze miec czas coby sie podszkolic, bo Pieprz wie, ja cham prosty jestem:)))
      A z ta Monika to wielkie niedopatrzenie, albo trza Pieprzowi podeslac jakiegos chocby klona, albo w zastepstwie calkiem przyzwoicie dzialaja Magdy, Matyldy, Mazepy, Marie i Marylki... no co tam jeszcze chodzi na M? Moze byc Marzena, Marlena, Mazepa... nie jestem pewna, ale sprobowac mozna;))

      Delete
  5. Stardust, ja bardzo przepraszam, bo czytam Cię namiętnie, ale się z reguły nie oddzywam (z reguły się z Tobą zgadzam, więc nie piszę, że sie zgadzam, a w polityce nie, ale tu wychodzę z założenia, że lepiej nie drażnić lwa:]). Ale nadszedł ten moment, kiedy zobaczyłam cudnej urody sztormiak żólty na Wspaniałym. Szukam takiego w Polsce bez rezultatu. Szukam online też bez rezultatu, a we wrześniu jadę do Meksyku na 2 miesiące jakwsamraz w środek huraganów. Ostatnio jak byłam bardzo mi tego takiego właśnie brakowało. Proszę napisz jak się nazywa i gdzie można go kupić. A co do spotykania ludzi, z którymi od razu klika i chce się jeszcze, to znów - niestey - się zgadzam - bardzo fajne to jest :)
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że się odezwiesz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. K, Ty naprawde musisz mnie czytac namietnie i dlugo skoro wiesz, ze politycznie to lepiej nie draznic:))) Juz Cie kocham:))) A tego zoltego to se Wspanialy zanabyl ponoc na Ebayu, tak zeznal przed chwila i jestem sklonna mu wierzyc, bo on wszystko nabywa na Ebayu;)) no z wyjatkiem mnie, tu wlazl na strone randkowa i sie o mnie potknal tak niefortunnie, ze do dzis sie to za nim ciagnie.
      Szukaj pod windbreaker jacket or rain jacket. A ja mialam szczescie nabyc cos podobnego dla siebie jak bylismy w Thousand Islands w jakism czipowatym sklepie.

      Delete
    2. Dzięki wielkie Star. Szukałam rain jacket, ale mi daje tylko krotkie kurtki, albo peleryny bez podszewki (przykleja się w temp. +30, ale i tak już jedną kupiłam, żeby coś wogóle mieć). Na Ebayu jeszcze nie szukałam, ale spróbuję.
      No czytam, czytam, bo Twoje podejście do zycia zdecydowanie stawia mnie do pionu i sprowadza na dobrą drogę :) Mam nadzieję, że ta karma do Ciebie wróci samymi dobrymi wydarzeniami. Nic się za nim nie ciągnie. Na loterii człowiek wygrał, co mu przekaż ode mnie z pozdrowieniami, chociaż jestem pewna, że sam to wie :)
      Pozdrowienia. K

      Delete
  6. tak własnie wydawało mi sie że byłam w tej knajpie i chyba nawet też mamy fotę stamtad! :) Star - napisałas u mnie o jutrze - a ja patrząc na Ciebie pozwolę sobie już dzisiaj. Żywe potwierdzenie moich różnych refleksji. Wygladasz doskonale! Ciałem. a duchem jesteś baba nie do pokonania! I zyczę Ci kochana żeby tak było jeszcze przez kolejne dekady! I po raz kolejny rzeknę, że robisz za moje GURU.

    CAŁUJĘ :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Spt, troche to przerazajace jak pomysle, ze za rok zakoncze jedna i rozpoczne nastepna dekade, ale przeciez musze dac rade:)) Bo wiesz, jesli ja jestem Twoim Guru, to Ty trzymasz mnie w rygorze, bo ciagle chcialabym byc w jako takiej formie jak znow nas odwiedzisz:)))

      Delete
  7. No pogoda to wam nie dopisała faktycznie, ale jak na was patrzę to myślę sobie, że z waszym pozytywnym nastawieniem żadna pogoda nie ma prawa posuć humoru.
    I jak zawsze dodam, że zazdroszczę takich spotkań - na Wyspie to my jesteśmy towarzysko wyobcowani : (

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, ja tez jestem odizolowana, chyba nawet bardziej niz Ty, bo jednak ten ocean to spora kaluza:)) Ale czasem sie uda kogos poznac.

      Delete
  8. no to 100 lat! u nas dziesiąty ! :***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki:*** U mnie tez juz dziesiaty;/ a mialam nadzieje, ze sie spozni:)))

      Delete
  9. jakie fajne sympatyczne buzie :)
    Star, no, teraz to już wiem z kim gadam, miło mi Cię zobaczyć :)
    a tego Niujorku to zazdraszczam, niezmiennie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tiaaa teraz juz wiesz i ciesze sie, ze sie nie wystraszylas:)))

      Delete
  10. No właśnie Star, najlepszego. Szczęścia i zdrowia.

    I dużo cierpliwości do bawienia nas.

    Dziękuję, że jesteś! Sto lat!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marku dziekuje serdecznie, postaram sie;))

      Delete
  11. Star, my juz w domku:((((( juz tesknimy za Wami i Big Apple....no ale za miesiac od nowa! dzieki za wszystko, jestescie super, a Wspanialy wcale nie jest taka cicha myszka, jak nam tu STar opisuje. Tez ma poczucie humoru, i ciety dowcip, no w koncu przeciez musiala trafic kosa na kamien:))))) Czas nam rzeczywiscie w doborowym towarzystwie szybko zlecial (za szybko!!)i mamy super wspomnienia. Szkoda, ze tak lal ten deszcz, co to go Andrea przywlokla ale mielismy tez dzieki niemu ubaw (brodzenie po kostki w wodzie np)Fajnie bylo i prosimy o jeszcze.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, juz odliczamy dni do spotkania w Buffalo:) Wspanialy sie przy Was dobrze czuje, wiec pozwala sobie na bycie soba:))) Nie uwierzysz, ale on potrafi byc naprawde szytwny i cichy... wrrrr jak ja tego nie lubie;) Buziaki i usciski:***

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...