Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, June 25, 2013

Zanim...

... bede kontynuowac historie Tatka, bo bede i nikt mnie od tego nie powstrzyma;) to musze cos wyjasnic, bo widze, ze sie nie rozumiemy, a przynajmniej nie rozumiemy sie z niektorymi osobami.
Jestem kobieta i nie wyobrazam sobie mowic o innej kobiecie lekcewazaco, bez wzgledu na to kim ta kobieta jest i jaka role przyszlo nam wzajemnie pelnic w naszym zyciu.
Wiem, ze sa "nowe" zony, ktore zabraniaja mezom wizyt u dzieci z poprzedniego malzenstwa, wiem, ze sa takie, ktore ukrywaja przed swoimi dziecmi fakt, ze ich ojciec ma inne dzieci z bylego zwiazku, wiem, ze sa zony, ktore zabraniaja mezom odwiedzac grob zmarlej, wiem, ze sa zony, tak byle jak i obecne, dla ktorych "ta druga" jest w najlepszym przypadku konkurentka, jesli nie czyms gorszym.
Ja nie naleze do takich kobiet, ja sie wrecz brzydze takimi kobietami.
Byla zona mojego meza jest tak samo wazna jak ja!!!
Nikt nie ma prawa tutaj nic oceniac, nie pozwole na lekcewazace komentarze o kobiecie, ktora jest matka dzieci mojego meza!!!!
Nie wyobrazam sobie jak mozna budowac wlasne szczescie jednoczesnie ponizajac przeszlosc kochanej osoby, na ile trzeba nie miec szacunku do samej siebie, zeby nie szanowac innych.
Ja chcialam miec szczesliwa rodzine, rodzine, w ktorej jest miejsce dla kazdego i nie tylko na teraz, ale jest tez ogromny szacunek do tego co bylo w naszym zyciu wczesniej.
I taka rodzine udalo mi sie zbudowac.
Nie ma w mojej rodzinie miejsca na zlosliwosci, na konkurencje miedzy mna a byla zona, jest szacunek i jesli nawet ten szacunek mialby byc jednostronny to on zawsze bedzie, bo ja za bardzo szanuje sama siebie, zeby gnoic innych.
A wiec bardzo prosze, jesli bedziecie czytac dalsze historie i nie stac Was na napisanie nic zyczliwego, bez oceniania to darujcie sobie komentarz.
Nie mam ochoty na polemike z zasciankowym mysleniem.

44 comments:

  1. Mądrze i celnie. Jak to Ty. Masz rację. Tylko na takich podstawach można budować.
    Buziak:***

    ReplyDelete
  2. Star, popieram to wszystko, co tu napisałaś. Nie bardzo rozumiem ludzi, którzy po rozwodzie wieszają na byłym partnerze wszystkie okoliczne psy. Każdy może się mylić co do trafności oceny swej drugiej połowy i nikt nie może z góry przewidzieć jak życie 24 godz. na dobę z jednym człowiekiem wpłynie na psychikę obojga i czasem pozostaje tylko rozwód.A już ocenianie byłych partnerów obecnego męża jest wg mnie poniżej pasa.
    Miłego, ;)
    P.S.
    czekam na c.d.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie potrafie pojac takiej mentalnosci. Jak mozna nie zdawac sobie sprawy z konsekwencji wlasnych decyzji i poczynan? Jak mozna decydujac sie na rozwod stracic zupelnie szacunek do przeszlosci, zwlaszcza jesli owocem tej przeszlosci sa DZIECI? Jak mozna decydowac sie na malzenstwo z juz rozwiedziona osoba i oczekiwac, ze przeszlosc sie rozmyje? Jak mozna nie miec szacunku do samego/samej siebie, zeby przekreslic wlasna przeszlosc, czy oceniac przeszlosc innych?
      Ja tego nigdy nie pojme i nie chce pojac.
      Buziam:)

      Delete
  3. najsmutniejsze jest to, że czasami byłe żony bardzo źle mówią o ojcu - byłym mężu w obecności dzieci. nie budują w tym momencie szacunku ani do byłego męża ani do siebie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polly, wiem o tym. Ale to nie znaczy, ze jak obecna zona zacznie zachowywac sie w ten sam sposob to umniejszy bol wlasnego meza i ojca tychze dzieci. Wrecz przeciwnie, udodwodni tylko, ze sama nie dojrzala do odpowiedzialnosci za swoje zachowania. Nie mam zadnego wplywu na to co robi czy mowi byla zona Wspanialego, mam tylko wplyw na to co robie i mowie sama i nigdy w zyciu nie przyszlo by mi do glowy powiedziec zlego slowa na byla zone. Ja po prostu akceptuej fakty takimi jakim sa i szanuje przeszlosc mojego meza. A to tylko powoduje, ze mam dobre stosunki z jego dziecmi, co z kolei czyni, ze Wspanialy i Tatek to doceniaja. Odpowiadam tylko za siebie i dopoki mam wladze nad wlasnym umyslem, to bede robic to co uwazam za sluszne czyli szanowac przeszlosc mezczyzny, ktorego kocham tak jak on szanuje moja.
      Tylko tyle:))

      Delete
    2. Star, ja mam taka sama sytuację. Była żona i dzieci. Nigdy przy nich złego słowa na nią nie powiedziałam, chociaż potrafiła być na prawdę okrutna dla dzieci, a one przychodziły do nas z płaczem. Niestety ona jest inna i to przy dzieciach potrafiła mówić okropne rzeczy na ich ojca. Teraz to do niej wraca. Dzieci straciły do niej szacunek i już nie potrafi sobie z nimi poradzić. Niestety my tez niewiele możemy. Oduczyła ich szacunku do kogokolwiek. Kiedyś miałam z nimi sto razy lepszy kontakt niż ich matka. Niestety odległość i zły wpływ zrobiły swoje. Możemy tylko cierpieć i czekać. Jestes bardzo mądrą kobietą Star :)) Buziole :)))

      Delete
    3. Polly, jak sama piszesz dzieci rosna, same wchodza w dorosle zycie i patrza na nas rodzicow juz z innej perspektywy, czasem to jest lepiej, czasem gorzej, na to nie mamy wplywu. Mozemy tylko robic wszystko, zeby samym byc fair. Nie warto mowic zle o ojcach naszych dzieci, bo to przeciez nikt inny tylko my same wybieramy im takich ojcow, no zywcem paradox:)

      Delete
  4. Muszę nadrobić ostatnie posty u Ciebie, ale naprawde są takie żony?!?!?! że zabraniają chodzić na grób byłej żony? albo utajniają dzieci z poprzedniego związku? Czy zabraniają tym dzieciom spotykać się ze swoim ojcem?
    Ale...
    Nie rozumiem.
    cóż ja chyba jednak za głupia jakaś jestem bo dla mnie to nie do pojęcia jest....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kurde właśnie sobie uświadomiłam, ze naprawde sa takie żony, przeceiż mój były maż tak ma.... on nie powie swojej obecnej że utzrymuje ze mną jako taki kontakt od czasu do czasu, już nie móiąc o tym żeby odwiedził swoją chrzesnice w mojej rodzinie:( ale ja i tak nie rozumiem takiego zachowania....

      Delete
    2. Stokrotko, ja tez nie rozumiem i bardzo sie z tego ciesze:)

      Delete
  5. Czuję się trochę przyparta do muru, bo ja nieciekawie skomentowałam. Skrót myślowy, a wyszło głupio.Powinnam napisać mniej więcej tak- Uważam, że o byłych żonach sporo osób wyraża się lekceważąco i należy ten wątek odstawić jako przeszłość. Ważne jest to, co teraz.
    Masz racje Star. Obojętne jak się rozchodzili, co zostawili, jak im było- to były partnerki życiowe naszych mężów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale ja akurat Twoj komentarz tak zrozumialam:) wiec juz odejdz od tego muru:)))
      Tak samo jak my w jakims stopniu jestesmy uksztaltowane przez naszych bylych mezow tak nasi obecni mezowie sa wynikiem poprzednich zwiazkow. Widzisz ile zawdzieczamy tym bylym zonom? Ja czasem mysle, ze Naszej Zonie powinnam jakis monument postawic, ale chyba tego nie zrobie.
      Mimo to uwazam, ze to co JEST moze byc tylko wtedy szczesliwe i pozytywne jak jest szacunek do przeszlosci.
      Jak sie urodzila Aviva i musielismy opuscic szpital na kilka godzin zanim przeniosa ich do prywatnego pokoju to wlasnie w czworke (ja, Wspanialy, Nasza Zona i ich corka) poszlismy na kawe. I tak sobie gawedzilyslmy obie przy tej kawie i nagle temat zszedl na malowanie mieszkan, bo ona akurat malowala swoje, oczywiscie malarzami, a ja jej opowiadalam jak to mialam frajde malujac razem ze Wspanialym.
      Co ona skwitowala, ze sobie nie wyobraza ze mogalby malowac z mezem:) I tak gadalysmy dopoki Wspanialy i corka nie wybuchneli smiechem:))) bo przeciez mowilysymy obie o tym samym mezczyznie, z ktorym kazda z nas ma inne doswiadczenia.

      Delete
  6. Podtrzymuję jeszcze mocniej to co napisałam pod poprzednim postem !!! UWIELBIAM!!! :*

    ReplyDelete
  7. Dokładzieńko tak jak mówisz :****

    ReplyDelete
    Replies
    1. Natti, bo rozsadni i dorosli ludzie tak sie wlasnie zachowuja:***

      Delete
  8. Każdy wcześniejszy związek odciska jakieś piętno na partnerach. Czasem wnosi w życie wiele dobrego, czasem złego. Ale najważniejsze, że w związek wchodzi się we dwoje, nie w pojedynkę. I wszystko, co się w związku wydarza wynika z postępowania obu osób. Nie jednej.
    Poza tym, będąc z kimś jesteśmy świadomi swojego postępowania. To jest decyzja do podjęcia.
    Dlatego nie można przekreślić byłych żon, byłych dziewczyn, podobnie jak byłych mężów i byłych chłopaków, bo coś nas jednak do nich ciągnęło i podzieliliśmy z nimi swój czas. I nawet koniec związku nie powinien oznaczać demonizowania, zrzucania winy na drugą stronę, a już na pewno braku szacunku.

    Zgadzam się z Tobą zupełnie :)
    Czekam na dalszy ciąg opowieści.
    I pozdrawiam Ciebie, Wspaniałego oraz Tatka!
    :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Granato, bo tak naprawde to jestesmy wypadkowa wszystkich osob z jakimi przechodzimy przez zycie. Kazdy ma na nas jakis wplyw i odwrotnie, a wiec w sumie w kazdym okresie zycia, to jacy jestesmy zawdzieczamy innym.

      Delete
  9. Ode mnie po prostu za ten wpis przyjmij buziaka. Szacunek to podstawa i nie tylko do byłych żon , ale w ogóle do ludzi .

    ReplyDelete
  10. POwtarzam Jesteś Wielka ze swoją mądrością:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha i nie tylko, bo gabarytami tez:))

      Delete
  11. Zgadzam się z Toba Star...., kolejny juz raz.
    Czasem mysle ze Ty to taka moja wersja za dwadziescia lat..:))))) Z tym ze nie nam tej energii niestety.
    Buziole

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kryste, co sie dzieje przeciez pisalam juz odpowiedz na Twoj komentarz;/
      No coz napisze jeszcze raz:)) Wiesz z ta energia to roznie bywa, jak ze wszystkim w zyciu i w tym wieku;) CZasem trzeba mocno nadrabiac mina, a wtedy jakims cudem energia sie pojawia:)))

      Delete
  12. Ja mam tylko nadzieję, że nie przyjdzie mi w życiu taką żoną - zołzą być.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moka, tak naprawde to trudno oceniac, bo one tak samo jak my, sa jakie sa i jesli nawet cos zle robia i przez to krzywdza innych to albo nie zdaja sobie z tego sprawy, albo uwazaja, ze maja swoje racje. Ja naprawde staram sie nie oceniac.

      Delete
  13. Cóś mi umsknęło chyba i nie jestem w temacie, więc powiem tylko tyle, że nie wyobrażałem sobie po Tobie innego tekstu niż powyższy.
    pozdro i trzym się

    ReplyDelete
  14. Otóz to! Przeszłość naszych mężów jest ważną częścią ich osobowosci. Osoby będące treścia tej przeszłosci były i sa ważne.Nalezy im sie szacunek, pamięc i tolerancja - nawet jesli w przeszłosci były między nami waśnie i złe momenty. Czas leczy rany i zsyła zrozumienie.
    Trzymaj się Star!:-)

    ReplyDelete
  15. czy ja już pisałam, że dziś też Cię kocham? no to napiszę. Po pierwsze - za otwartość i swobodę. O talencie do czynienia z rzeczy zwykłych pereł nie wspomnę, bo to oczywiste. Po drugie - za to, że Twój blog nie jest emigracyjny. Przychodzę tu nie tylko z miłości do Ciebie;)) czytam, bo chcę zobaczyć Amerykę oczyma Amerykanki. Tam żyjesz, pracujesz, angażujesz się w sprawy tamtego kraju i o tym piszesz, Polski i Polaków nie poniżasz i nie opluwasz.
    I po trzecie - za szacunek do ludzi, kimkolwiek są, chyba, że ktoś na ten szacunek nie zasłużył, to piszesz tak, by to zrozumieć.
    Brzmi jak pożegnanie? Całkiem możliwe, że tak właśnie jest.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, ales mnie wystraszyla!! Juz polecialam do Ciebie sprawdzic co sie dzieje i napisalam juz co mysle. Natomiast bez wzgledu na wszystko na pozegnanie sie nie zgadzam:***

      Delete
  16. nie oceniam cudzych byłych, jeśli to niczego nie zmieni, a tym bardziej, nie szkaluję cudzych rodziców ich własnym dzieciom. Byłe, byli, nie interesują mnie tak długo, póki nie wpływają negatywnie na moje życie. Bo na to nie pozwolę :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ewo, mamy podobnie jesli nie tak samo:) A swojego tez potrafie bronic jak lwica:))

      Delete
  17. u mnie to jest postulat. to znaczy TEORETYCZNIE jestem taka jak Ty. I bardzo chcę taka być. Ale jak się wkurwię ... to o jesssu. Moje postulaty idą na drzewo i potrafię być bardzo odbiegająca od postulatu. ech ;)

    (ale potem mi mija :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, ja tez sie czasem wkurwiam i mam rozne nieprzewidziane reakcje;) Ale uwazam, je za naturalne, bo to JA czy TY w tym zyjemy, a zeby zyc zdrowo to czasem trzeba wybuchnac. Nie wybucham przy dzieciach, nie wybucham oskarzajac byla zone o cos, bo nie mam ja o co oskarzac.
      Ja wiem jak trudno jest byc byla zona i wiem jakie konsekwencje przynosi bycie nowa zona, staram sie o tym pamietac.

      Delete
  18. Kocham Cię za ten wpis :-)
    Nie rozumiem jak można uznać byłą męża za szmatę, no kuźwa przecież nasz ukochany kiedyś ja wybrał na partnerkę, to co gustu nie miał? a może nadal nie ma? ;-)

    ReplyDelete
  19. fajna i mądra postawa, każdy człowiek który kiedyś był w naszym życiu jest jego elementem i nie ważne czy wiąże się z tym dobra czy zła historia!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...