Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, July 1, 2013

Historia Tatka czyli jak zostalam najlepsza synowa (cz4)

Tak mijaly miesiace, co tydzien ta sama rozmowa, to samo "kocham cie" i ta sama cisza.
Ale ja jestem cierpliwa jak trzeba, a tu wyjatkowo bylo bardzo trzeba...
Az wreszcie pewnego weekendu po kilku miesiacach ciszy, na moje "kocham cie" uslyszlam ciche "same here". Nawet nie potrafie tego rzeczowo przetlumaczyc, "same here" to nic wiecej jak "to samo tutaj" i tak samo glupio brzmi w tej sytuacji po angielsku jak i po polsku, ale ja uznalam to za powazne pierwsze osiagniecie.
Nadszedl Thanksgiving, na moja propozycje zeby zaprosic ojca uslyszalam, ze "on od czasu smierci matki spedza wszystkie swieta z rodzina E." No coz, nie powiedzialam nic, ale pomyslalam sobie "z kim mial spedzac skoro pewnie nikt go nigdy nie zaprosil" mimo, ze nie zyla juz Helen, ktora ponoc byla przyczyna wszystkich niesnasek. Trudno, nie bylam zona, nie bylam jeszcze nawet narzeczona, wiec nie moglam nic zrobic.
Ale na te swieta zaprosilismy dzieci Wspanialego, to mialo byc nasze pierwsze spotkanie. Byl jeden problem, Thanksgiving zawsze wypada w czwartek i jest to najbardziej rodzinne swieto w Ameryce, swieto, ktore kazdy spedza w gronie rodziny. Jak pogodzic matke dzieci mieszkajaca w New Jersey i nas mieszkajacych w NYC?
-- Bardzo prosto kochanie, kto powiedzial, ze nie mozna swietowac Thanksgiving w piatek? - znalazlam rozwiazanie z sytuacji. Tym bardziej, ze jako osoba przewidujaca wiem ile problemow moga stworzyc swieta jak dzieci sie pozenia i potem jest problem jak polaczyc swietowanie z jednymi i drugimi rodzicami, nie mowiac juz o nowych rodzinach rozwiedzionych rodzicow.
A ze ja bardzo nie lubie konfliktow i lubie sobie zycie ulatwiac to moge swieto przesunac, niech sie wszyscy inni w przyszlosci biora za lby i bary, niech sobie skacza do gardel, a ja bede miala spokoj po wsze czasy, bo ja mam Thanksgiving ruchomy.
I tak zrobilismy.
W czasie przerwy w swietowaniu zadzwonilismy do Tatka, bardzo sie ucieszyl, rozmawial ze wszystkimi po kolei a na koniec jeszcze raz poprosil o rozmowe ze mna i powiedzial:
-- Ja tylko chce Ci powiedziec, ze juz wypytalem dzieci jakie jest ich pierwsze wrazenie po spotkaniu z Toba i prosilem o krotka odpowiedz "tak" czyli pozytywne, lub "nie" na negatywne albo z rezerwa i oboje odpowiedzieli "tak" i bardzo sie ciesze, bo Ty juz chyba wiesz, ze ja Cie lubie.
Bardzo to bylo mile, taka zakulisowa ankieta:))
Tuz po swietach Bozego Narodzenia zaczelam naciskac na kolejna podroz do Buffalo.
-- A kto jedzie do Buffalo w zimie? - zlapal sie za glowe Wspanialy.
-- Ja nie wiem kto, ale wiem, ze ja chce jechac.
-- Zima?? Tam jest jak na Syberii. Ty chyba nie masz pojecia.
-- Moze troche mam, nie zapominaj, ze ja z Polski jestem.
No i pojechalismy, a w zasadzie polecieli, bo wiadomo, ze jak sie baba uprze.
Tym razem bylo juz troche lepiej, nie miedzy nimi, ale przynajmniej Wspanialy zachowywal sie bardziej normalnie wobec mnie. Ale i tak sytuacje ratowalam ja na zmiane z E.
Natomiast zauwazylam, ze jak pojechalismy na cmentarz odwiedzic grob matki, to ojciec powiedzial:
-- Helen, zobacz kogo Ci przyprowadzilem.
I te kilka slow bylo bardzo wazne, bo mimo, ze matka na dzien dzisiejszy nie zyje juz 20 lat to Tatek odwiedza grob co tydzien, a jak przejezdza obok cmentarza to zawsze macha reka i mowi "dzisiaj nie, ale odwiedze Cie w .... (i tu podaje dzien kiedy ma zamiar isc na cmentarz)".
Odwiedzenie grobu w towarzstwie syna bylo czyms niecodziennym, wiec w jego glosie byla wyrazna nutka dumy.
Zimno bylo faktycznie, pierunsko, ale przeciez dalo sie wytrzymac. I tym razem E. wykombinowala, ze zaprasza mnie sama na lunch a oni "niech sobie radza sami"
Radzili sobie:)))
Jak wrocilam to jeden kimal przed telewizorem, a drugi siedzial przed komputerem. Wstepne acz pobiezne ogledziny mieszkania nie wskazywaly na zadna groze, ktora mialaby sie tu odbyc w czasie mojej nieobecnosci. Szybki rzut oka na ciala i z ulga stwierdzilam, ze nikt nie ma ran cietych, a nawet zadrapan i sincow, tylko okurchy chleba na kuchennym blacie swiadczyly o tym, ze cos jedli.
No coz jeszcze nie potrafia byc sami.
Jedyne rozmowy jakie potrafili prowadzic z obustronnym zainteresowaniem to na temat tego co sie w Buffalo zmienilo, jaki biznes upadl, jaki powstal na jego miejsce, czy ewentualnie jakie miejsca ciagle sa niezagospodarowane. Nic personalnego.
Ja natomiast tym razem przypuscilam atak na kuchnie, podstepem wzielam to krolestwo, a co:))
Zaproponowalam, ze na sniadanie zrobie francuskie tosty, a ze Tatek jest lasuch to sie oczywiscie zgodzil. A po sniadaniu powiedzial:
-- Star, czy my mozemy zawrzec umowe?
-- To zalezy, wolalabym wiedziec o co w tej umowie chodzi zanim sie zgodze.
-- A nic wielkiego, ale jak bedziecie przyjezdzac, bo zaczynam powaznie wierzyc, ze bedziecie to czy mozesz przy okazji kazdej wizyty jednego dnia zrobic sniadanie... oczywiscie chodzi o tosty, bo tak dobrych tostow francuskich to ja jeszcze nie jadlem.
-- Aaaa takie tyle to masz pewne jak w banku - zgodzilam sie.
I slowa dotrzymuje, zawsze jak Tatek przyjezdza do nas, czy tez my jedziemy do niego, na jedno sniadanie sa francuskie tosty, w roznym wydaniu, ale zawsze sa.
W czasie lunchu z E. dowiedzialam sie, ze ojciec bardzo sie cieszy z tych co tygodniowych telefonow, ze opowiada o kazdej rozmowie nie tylko jej, ale rowniez znajomym.
Ja sie zrewanzowalam i powiedzialam jej o tym jak ja kazda rozmowe koncze slowami "kocham cie" a on po miesiacach milczenia nareszcie wydusil "same here".
-- O matko!!! Niemozliwe!! Ty naprawde cos z tym robisz.
-- Robie, powoli to idzie, ale...
-- Ha! Powoli czy nie, ale "same here" to juz jest ogromny krok - powiedziala a ja sie tego uczepialm i postanowilam trzymac.
Z rozmow z E. wydzieraly co raz nowe dane o sytuacji, niezbyt przyjemne, ale ja sie cieszylam, ze ona o tym mowi, bo przynajmniej wiedzialam z czym jeszcze musze sobie poradzic, o co jeszcze moge sie potknac. To ona potwierdzila moje domysly dlaczego Tatek swieta spedza z jej rodzina, bo po prostu nie mial z kim spedzac, a poniewaz Tatek jest ojcem chrzestnym syna E. to latwiej bylo go wkrecic w ten bardzo zamkniety klan. Rodzina E. zyje bardzo silnymi tradycjami rodziny zamknietej, ponoc nikt tam nie ma prawa przyprowadzic na swieta czy tez inne uroczystosci rodzinne obcej osoby. Nowy gosc ma byc albo malzonkiem/ka albo musi byc chociaz zareczony z osoba wprowadzajaca do rodziny.
Tatek sie dostal, ze tak powiem psim swedem przez dlugoletnia znajomosc i przyjazn z niezyjacym mezem E. bo obie rodziny znaly sie i przyjaznily od wielu wielu lat.
I tak w rodzinie E. Tatek dostal przydomek Papa i jest traktowany jak kazdy inny czlonek rodziny.
Dowiedzialam sie tez, ze 70te urodziny Tatka zorganizowal Wspanialy jeszcze z Nasza Zona, ale juz 75te zorganizowala E. z pomoca swojej rodziny a Wspanialy z dziecmi zostali zaproszeni jako goscie. Ponoc glupio mu bylo, wiec rzucil kasa i pokryl koszty, ale... przeciez to nie o koszty chodzilo. Bez wzgledu na to jak przykre byly te fakty, to kazdy byl dla mnie cenny, zbieralam je bez oceniania, bez oskarzania, po prostu tworzylam kolekcje, ktora ulatwiala mi moje dzialania.
Wspanialy do dzis nie ma pojecia, ze ja to wszystko wiem.
Bo i po co mialabym mu to mowic?
Chyba jedynie, zeby sprawic mu przykrosc, a na to on mimo wszystko nie zasluguje.
I tak wizyta dobiegla konca, niby wszyscy czuli sie juz deczko lepiej a nawet panowie wymienili na powitanie i pozegnanie bardziej serdeczne usciski, ale kto wie czy nie spowodowal tego fakt, ze jak Tatek przyjechal odebrac nas z lotniska, to ja pierwsza rzucilam mu sie na szyje z rozbiegu:)

cdn.

23 comments:

  1. jak siem kce, to moszna:)))
    dzienki:)
    lete czytac

    piersza!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jestes niesamfita:) s tym podium:))

      Delete
    2. Star, kolejną pracy, bo snuff Gaga zajmnie mi miejsce!;))

      Delete
    3. miśka, Ty niefdziencznico!
      zafsze siem posuwam...:PPP

      Delete
    4. ups -myślałam, że jusz śpisz;* sesesese

      Delete
  2. zaraz czytam podstawowe , ale ,,najsampierw" :zapukałam i wlazłam do kuchni Twej a tam bocian pieczony w gałki oczne wpada.I co następuje : ano jaj na twardo nigdy nie wpychałam do wnętrza, ale tak uczynię - pomysł mi się spodobał .Zadam tez pytanie i nawet nie złośliwe, czy ciasto francuskie na spodzie upiecze się pod takim ciężarem ?
    a teraz czytam Cię

    ReplyDelete
  3. Replies
    1. Czasem... A dalyscie mi na poped z tym pisaniem, bo przeciez jak pojedziemy to bede miala biezace tematy;)

      Delete
  4. 3 miejsce tez na podium brązowy medal poprosze

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, a Tobie tylko swiecidelka w glowie:)))

      Delete
  5. kropla drąży skałę :)
    urzekająca historia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, uparta kropla moze zdzialac cuda.

      Delete
  6. jesteś cudownym i mądrym człowiekiem, Star, z wielkim serduchem... :)

    ReplyDelete
  7. Star wydawało mi się że pod poprzednią notką zapytałam co z E się dzieje bo wiem że jeszcze zanim OBAMA został drugi raz prezydentem to czuła się bardzo słabo ale nie widzę tego komcia więc może się nie dodał
    piękne te wspomnienia ( w domu moje dziady już się nie dziwią że siedzę przed kompem i ryczę )

    ReplyDelete
  8. Star, czy Ja Ci już dzisiaj mówiłąm, że Cię kocham?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba tak Sznupciu, ale ja tak lubie jak sie powtarzasz:)))

      Delete
  9. Na serio, bardzo wzruszające. Twoje zaangażowanie w sprawę powoduje ścisk w dołku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, przyznaje, ze jak pisze i na nowo przezywam te wspomnienia to tez mnie sciska i oczy mlga przyslania.

      Delete
  10. Mądra kobieto, czapki z głów przed Tobą! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anusia, dzieki ale moze troche przesadzasz:)) Siedze i pisze, bo jutro mam pracowity dzien, a w srode wyjezdzamy.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...