Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, July 14, 2013

Historia Tatka czyli jak zostalam najlepsza synowa (cz8 i ostatnia)

Od czasu tej pierwszej wizyty wyraznie sie polepszylo w stosunkach miedzy ojcem a synem, juz nie musialam przypominac o dzwonieniu do Tatka, regularnie kazdej niedzieli Wspanialy bral telefon i mowil:
-- Dzwonimy do ojca.
Po czym zaczynal rozmowe i nareszcie znalazly sie tematy bez mojego podpowiadania, a na koniec wymieniali "I love you" potem byla moja kolej i co mnie zaskoczylo, Tatek przeczuwajac koniec rozmowy pierwszy mowil "I love you" oraz dodawal:
-- Jak bedziesz miala okazje to powiedz dzieciom, ze ich kocham i nie zapomnij o Twoim synu.
Cos co jeszcze nie tak dawno bylo niemozliwe nagle stalo sie zwykla rzeczywistoscia.
Przy nastepnej naszej wizycie w Buffalo Tatek zorganizowal przyjecie dla dzieci swojego niezyjacego juz brata, zeby mialy mnie okazje poznac. I sam Wspanialy zauwazyl, ze jakas duma go rozpierala jak sie wszyscy zebrali.
A dwa lata pozniej byly 80te urodziny Tatka, ktore ja zamilowana planowaczka, zaczelam planowac juz rok wczesniej. Wspolnie z E. wybralysmy lokal, ktory zostal zaakceptowany przez Wspanialego, w koncu to on placil za cala impreze, a mial za zadanie tylko sporzadzic liste gosci i zajac sie zbieraniem adresow. Zamowilam zaproszenia, na ktorych po lewej stronie bylo zdjecie Tatka jako rocznego dzieciaka, a po prawej obecne, ktore zrobilam mu ukradkiem, bo on nie bardzo lubi sie fotografowac tak bez okazji i w dodatku sam.
To zdjecie z dziecinstwa tez wydobylam z jego zbiorow podstepem;)) Bo przeciez nie moglam powiedziec daj mi swoje zdjecie z najmlodszych czasow jakie masz, wiec wykombinowalam wlasnie po tej wizycie kuzynow, ze fajnie byloby poogladac zdjecia.
Troche sie Tatek krygowal na taki pomysl, ale sie szybko domyslilam, ze pewnie ma te zdjecia nieuporzadkowane, wiec powiedzialam, zeby sie nie stresowal bo to przeciez tylko ja i jego syn i wcale nie spodziewamy sie opisanych albumow.
Na te slowa nagle w pokoju na stole ukazalo sie pudlo zdjec:))
Nie moglam tak sobie zabrac jednego, bo to byloby podejrzane, wiec wybralam kilka starych juz podniszczonych zdjec i powiedzialam, ze dam je mojej klientce, ktora jest zawodowym fotografem do odnowienia.
-- A rob co chcesz - zgodzil sie Tatek.
Wszystkie przygotowania odbyly sie w wielkiej tajemnicy, bez jego wiedzy i tylko Wspanialy jakos poza lista gosci i adresami nic nie robil. A ja mialam juz wymyslone gry i zabawy dla calego towarzystwa lacznie z nagrodami, wiec troche mnie to wkurzalo, ze on tak jakos lekko do tego podchodzi i wreszcie zaczelam nalegac.
-- Ty wiesz, ze w czasie tego przyjecia masz wyglosic mowe.
-- Mowe?
-- No tak, to chyba normalne, ze przy takich uroczystosciach ktos z najblizszych powinien cos powiedziec ku czci jubilata, a najblizszy to chyba tylko Ty.
-- No dobra, cos tam powiem.
-- Skarbie to nie moze byc "cos tam powiem" Ty masz powiedziec wszystko czego do tej pory nigdy nie powiedziales, Ty wiesz, ze miedzy Toba a ojcem nie bylo tak kolorowo przez wiele lat i to moze byc ostatnia okazja, wiec wiesz, ja sie raczej spodziewam, ze staniesz na wysokosci zadania.
Zbyl mnie milczeniem, ale wysluchal, a poniewaz czasu bylo jeszcze dosc duzo, to nic wiecej nie powiedzialam.
Ale mijaly dni i tygodnie, a moj wspanialy Wspanialy nic, to sie zaczelam na serio wkurwiac i juz na tydzien przed impreza powiedzialam:
-- Czy Ty zrobiles sobie jakies notatki odnosnie tej mowy urodzinowej?
-- Nie... a mialem robic jakies notatki?
Tu juz moj wkurw siegnal Zenitu.
-- Do jasnej cholery, oczywiscie, ze powinienes zrobic jakies notatki! Chyba nie bedziesz dukal jak pierwszoklasista a na koniec sie okaze, ze polowe rzeczy zapomniales.
-- Oj tam panikujesz, wiem co mam powiedziec, bede mowil z glowy i z serca, bez zadnych notatek.
-- Dobrze, tylko pamietaj, zebym nie musiala Cie pozniej obdzierac ze skory jak czegos zapomnisz - rzucilam fochem, bo i co jeszcze moglam zrobic.
Foch fochem, ale przez ostatnie dwie noce przed impreza nie spalam, bo pierwsza noc to bylo przed wylotem do Buffalo, wiec ciagle jeszcze sobie kombinowalam w glowie czy aby czegos nie zapomnialam, druga, bo juz na sama mysl jak Tatek ewentualnie zareaguje robilo mi sie mokro w oczach i szlag trafial spanie.
Gosci bylo 85 osob, wszyscy mieli przybyc na pol godziny przed rozpoczeciem imprezy, tak aby nikt sie nie szwedal nigdzie przed budynkiem jak E i Patty przywioza Tatka, ktory byl przekonany, ze jest zaproszony na impreze do kolegi Patty. Najwieksza niespodzianka byla obecnosc starszego brata i siostry Tatka, ktorzy przylecieli z Kalifornii.
Byl DJ zawodowy zreszta, w postaci syna E, ktory jest jednoczesnie chrzesniakiem Tatka, tak wiec ja i Dough prowadzilismy calosc i bylismy odpowiedzialni za to zeby sie cale towarzystwo dobrze bawilo. Byla tez grupka dzieci w wieku cos 8 do 16 lat, ktore rowniez pomagaly najwiecej w dekorowaniu sali. Wszystko bylo przygotowane i dopiete na ostatni guzik, jedzenie dowiezione i ustawione jako bufet na stolach pod sciana, ogromny tort, napoje a nawet lizaki z nadrukiem "80" a co, ze niby starsi ludzie to nie moga sie bawic jak dzieci?
Te lizaki mialy najwieksze powodzenie:)))
Byly tez losowane nagrody w postaci specjalnie wydrukowanych na okolicznosc biletow z pamiatkowym napisem informujacych o urodzinach i to byly takie zdrapki:) Po zdrapaniu pokazywal sie napis z nagroda, a nagrodami byly ciastka, herbata, kawa, lizaki, czekoladki, balony i to wszystko pakowane rowniez w drukowane na te okazje papiery i banderole.
Ja to wszystko przygotowalam, zamowilam a Wspanialy mial tylko wyglosic odpowiednia mowe.
Denerwowalam sie jak nie wiem co, ale juz nic nie moglam zrobic.
Goscie sie z kolei denerwowali czy Tatek jak sie zorientuje o co chodzi to nie dostanie na ten przyklad zawalu, no coz to bylo ryzyko, ale uznalismy, ze trzeba go podjac.
Na wszelki wypadek mialam na scenie przygotowany dla niego tron, gdzie planowalam go usadzic do koronacji na reszte dnia (tak, korona tez byla) i mialam nadzieje, ze siedzac ochlonie z wrazenia.
Dostalam sygnal na telefon w postaci esesmana od Patty, ze juz parkuje samochod, wiec oglosilam stan pogotowia i na sali zapanowala cisza.
Otworzyly sie drzwi i w momencie kiedy Tatek z E i Patty weszli to wszyscy goscie wykrzykneli huralne "niespodzianka" a Tatek stal zupelnie oniemialy i zdezorientowany rozgladal sie po sali, gdzie wszedzie byly balony z numerem "80" na scenie stala grupka dzieci z wielkim bannerem "Happy 80th Birthday!!!" a on tego wszystkiego zdawal sie nie widziec tylko stal i wodzil wzrokiem po sali...
W pewnej chwili zobaczyl swojego brata, a trzeba Wam wiedziec, ze Roy nie byl w Buffalo od 16 lat i juz nie mogl sam podrozowac, wiec szanse na to, ze przyleci byly mniej niz minimalne, tym bardziej, ze jego zona nigdy nie latala, bo sie boi samolotow, ale jak dostal zaproszenie, to zadzwonil do nas, ze Dotti (zona) zdecydowala sie pierwszy raz w zyciu z tej okazji leciec samolotem, wiec to wszystko bylo naprawde magiczne.
I tak Tatek wypatrzyl brata, wzrok mu sie zatrzymal i tylko wyszeptal:
-- Moj brat jest tutaj...
A potem odbyla sie koronacja i impreza ruszyla z kopyta, byly nawet tance, miedzy obiadem a tortem Tatek otwieral prezenty. Prezetny byly fantastyczne, wiekszosc z jajem, wiec nie bylo specjalnym szokiem jak znow ja "bedac soba" w ostatniej chwili kupilam Tatkowi poduszke taka ledwie pod ucho zeby mial do kimania, bo on sobie lubi oko przed telewizorem pociwczyc, oczywiscie zawsze sie wypiera, ze spi:)) Na poduszce byl napis "over the hill" czyli "z gorki" i byl do niej dolaczony flamaster tak zeby na samej poduszce mogli sie podpisac wszyscy goscie.
Nikt wczesniej nie zauwazyl, ze jest tam tez jakis guziczek do przycisniecia, a Tatek wzial poduszke oglada, czyta podpisy i nagle mowi:
-- Ooo tu jest jakis guziczek, to chyba cos gra...
To ja w te pedy lece z mikrofonem, Tatek naciska guziczek a tu sie rozlega marsz pogrzebowy:)))
Kryste, kazdy inny tesc pewnie by sie obrazil, albo jeszcze dal mi w leb ta nieszczesna poduszka, a Tatek parsknal smiechem i mowi:
-- Corcia jeszcze nie tak szybko, ale moze sie trzeba powoli przyzwyczaic.
No i nadszedl czas na mowe Wspanialego i glowny toast.
Podalam mu mikrofon i zupenie nie wiedzialam czego sie spodziewac...
Wymieklam juz w momencie kiedy zaczal mniej wiecej tak:
-- Dzisiejszy wieczor nie bylby mozliwy gdyby nie moja zona Star, to jej zawdzieczamy przygotowanie tego wszystkiego a ja zawdzieczam jej jeszcze wiecej, bo to ona naprawila moje stosunki z ojcem. Byl taki czas, wcale nie tak dawno temu, ze kazdy z Was tu obecnych byl mu blizszy niz ja... i juz pozniej nie wiedzialem jak to naprawic, od czego zaczac.... Nigdy wczesniej nie padlo miedzy nami "kocham cie" bo to niby takie oczywiste, ale dopiero teraz wiem jaka te slowa maja ogromna wartosc, jak milo jest je uslyszec i powiedziec...
Juz naprawde nie pamietam wszystkiego co jeszcze powiedzial, ale pamietam, ze na sali byla absolutna cisza, przerywana tu i owdzie znaczacym pociaganiem nosow i tu i owdzie husteczki higieniczne wedrowaly do oczu, a sam Tatek przywolal mnie gestem reki, wiec stanelam obok niego, a on bez slowa tylko caly czas trzymal mnie za reke.
A Wspanialy mowil i mowil, dziekowal za wychowanie i wyksztalcenie, przepraszal za to ze wczesniej nie rozumial i nie potrafil wybaczyc ze ojciec byl surowym ojcem i wreszcie gdzies pod koniec obiecal, ze juz nigdy nie bedzie tak jak bylo wczesniej kiedy kontakty byly sporadyczne.
Na pamiatke tej uroczystosci zrobilismy Tatkowi album ze zdjeciami z imprezy, a zdjecia robili goscie aparatami-jednorazowkami, ktore zakupilismy w tym celu i rozlozyli na stolach z prosba o robienie zdjec wszystkim i wszystkiemu co wydaje sie gosciom interesujace.
I potem juz bylo i jest jak w bajce, tylko Tatek od czasu do czasu, zwykle jak siedzi u nas wieczorem i delektujemy sie moimi nalewkami mowi:
-- Ty wiesz, jak ja sie ciesze, ze jestes moja synowa. Jedyna najlepsza rzecz jaka on w zyciu zrobil to to, ze sie z Toba ozenil. Nigdy wczesniej nie myslalem, ze bede mogl z wlasnym synem siedziec, rozmawiac, zartowac... corcia to wszystko dzieki Tobie.
A mnie sie tak cieplo na duszy wtedy robi, ale tez wiem, ze to nie tylko dzieki mnie, bo owszem ja pomoglam, ale oni chcieli i bez tego ich chcenia ja bym nic nie zrobila.
Kilka lat temu zostalismy zaproszeni na grilla do tatkowych znajomych i byli tam tez jego przyjaciele z Florydy. I wlasnie ci z Florydy w pewnym momencie zapytali mnie co ja z tym Wspanialym zrobilam, na co ja otworzylam szeroko oczy i powiedzialam, ze nie wiem o co chodzi.
-- No wiesz, my go znamy od co najmniej 40 lat i nigdy wczesniej nie slyszelismy jego glosu, a tu nagle on nie tylko gada, ale sie smieje... - padlo w odpowiedzi.
I to nie tylko oni tak mowia, wiele osob twierdzi, ze Wspanialy sie przy mnie zmienil, ale ja wiem, ze to nie prawda, on zawsze taki byl, tylko teraz mu wolno byc soba, a ze czasem jest 12 letnim chlopcem, to ja w tym nie widze zadnego problemu.
I tak na zakonczenie jeszcze jeden epizod z tatkowej historii.
Jesienia bedzie minie dwa lata, jak Tatek tuz przed przylotem do nas na Thanksgiving powaznie zachorowal i wyladowal w szpitalu, o czym my nie wiedzielismy.
Dzwonimy w niedziele a tu nikt nie odbiera telefonu, a kilka dni wczesniej byl w szpitalu bo sie zle czul, wypuscili go w piatek i wieczorem z nim rozmawialismy, a teraz cisza...
Po godzinie dzwonienia i szukania wiadomosci u znajomych, kazde z nas myslalo o najgorszym, ale balismy sie to powiedziec glosno.
-- To jest swiateczny tydzien, jak my sie tam dostaniemy, wszystkie loty juz sprzedane... - powiedzial w proznie Wspanialy i zeby sie czyms zajac wzial sie za mycie kuchennej podlogi.
A ja siedzialam i wyobraznia podopowiadala mi najgorsze, z trudem powstrzymywalam lzy i bylam wsciekla z bezradnosci.
-- Ja zawsze moge dojechac pozniej, ale Ty musisz jak najszybciej - przerwalam cisze.
Jedyne co pozostalo to pociag i to tez nie bylo nic wczesniej tylko poniedzialek rano, jedno wolne miejsce.
-- Czy mam wykupic ten bilet?
-- Oczywiscie nawet sie nie zastanawiaj!
Dopiero po dwoch godzinach dowiedzielismy sie, ze Tatek jest w szpitalu, a po nastepnych trzech on sam do nas zadzwonil, zeby nam powiedziec, ze wlasnie szykuja go do operacji. Wspanialy powiedzial mu tylko, ze jutro przyjezdza i bedzie z nim.
-- A co zrobimy z Thanksgiving? - zapytal jak sie rozlaczyli.
-- Nic, po prostu w tym roku nie bedziemy mieli Thanksgiving.
Pojechal, spedzil z Tatkiem cale 10 dni w szpitalu, a na noc jezdzil do tatkowego mieszkania.
Pewnego dnia zadzwonilam do szpitala, Wspanialy akurat wyszedl na papierosa i Tatek odebral:
-- Ja Ci bardzo dziekuje, ze pozwolilas mu tu ze mna byc tak dlugo - powiedzial.
-- Tato, ale o czym Ty mowisz, to jego obowiazek, ja tu nie mam nic do pozwalania.
-- Ja wiem co mowie - i glos mu sie zalamal - Helen nigdy tego nie miala, ja wiem, ze to dzieki Tobie.
-- Ale naprawde... - chcialam mu wejsc w slowo ale mi przerwal.
-- Ty nie masz pojecia jak ja bardzo Cie kocham za to, ze jestes jaka jestes..
-- Ja tez Cie kocham - powiedzialam bo nic bardziej stosownego nie przyszlo mi do glowy.
Naprawde go kocham, kocham ich obydwoch.
Mialam ogromne szczescie trafic na takich mezczyzn, mialam ogromne szczescie, ze Wspanialy nie zrezygnowal z nas, nie poddal sie nawet wtedy kiedy ja zupelnie przekreslilam nasza przyszlosc.
Mam ogromne szczescie nazywac ich obu rodzina, najblizsza rodzina...

koniec.

57 comments:

  1. Jesteś fantastycznym Człowiekiem... Wzruszyłam się...
    Ja też mam świetną synową.
    Pozdrawiam serdecznie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Krystynko, milo wiedziec, ze masz dobra synowa:) Dobrzy ludzie sa na wage zlota w dzisiejszych czasach:)

      Delete
  2. jak koniec, to napiszę, że jesteś Wspaniałą Kobietą, pełną ciepła, wrażliwą na emocje innych,
    wielkiego serducha i bardzo,bardzo mi jest miło, i cieszę się ogromnie, że trafiłam na Twego bloga:)))
    DZIĘKUJĘ :***
    ♥♥♥♥♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gagus, a ja sie bardzo ciesze, ze tu jestes, dziekuje:***

      Delete
  3. no i się poryczałam... jasny gwint!
    jesteś cudowna!!! A to, że jesteście naprawdę Wspaniałą rodziną to głównie Twoja zasługa :****
    ♥♥♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, nie czarujmy sie cudowna to ja bywam, a nie jestem:))) Buziaki:***

      Delete
  4. No to się poryczałam :)
    Wydaje mi się, że w tym jest wszystko na temat notek o Tatku i Waszej Wspaniałej rodzinie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kamyku, juz nie rycz, bo to pieknosci szkodzi:))

      Delete
  5. Pewnie nawet nie przypuszczasz jak bardzo podoba mi się ta historia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pewnie, ze nie przypuszczalam, ale skoro juz wiem, to sie bardzo ciesze:))

      Delete
  6. Ostatnia już część o Tatku?! A tak się miło czytało. Lecz to na pewno nie ostatnia ciekawa historia, którą się z nami podzielić zechcesz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Errato, Tatek przewija sie w sumie dosc czesto przez moj blog, bo lubie o nim pisac, wiec to koniec historii, ale nie koniec notek z postacia Tatka:)

      Delete
  7. Dziękuje Ci za te wpisy...zupelnie inaczej patrze na swoją relację z rodzicami!

    ReplyDelete
    Replies
    1. W takim razie ja Ci bardzo dziekuje za ten komentarz, bo dosc dlugo sie nosilam z zamiarem spisania tej historii, ale jesli ona komus pomoze w jakikolwiek sposob to znaczy, ze warto bylo:))

      Delete
  8. no cóż...powtórzę się, jesteś wielka i cenię Cię za Twoje ogromne serducho :)))

    ReplyDelete
  9. Piękne. Oczy mam wilgotne mimo, tego, ze raczej mało wrażliwa jestem. Cóż więcej napisać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, a moze wilgotnosc wzrosla i sie pocisz;))

      Delete
  10. bardzo się cieszę że kiedyś trafiłam na ten blog !
    nie będę oryginalna jak napiszę uwielbiam Cię :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, z ogromna wzajemnoscia:*** Mimo, ze tak rzadko do Ciebie zagladam, ale wiesz, skleroza nie boli:))

      Delete
  11. Absolutnie cudowna, ciepła opowieść. Szacunek i podziw dla głównych bohaterów tej historii:-).

    ReplyDelete
  12. a najważniejsze, ze wiesz, że masz szczęście :)))) i się tym potrafisz cieszyć

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ewus, wiem, ze mam szczescie i mam nadzieje, ze nigdy o tym nie zapomne:))

      Delete
  13. No dobra, poryczałam się.

    Cieszę się, że jesteś :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja Wam wszystkim dziekuje, ze jestescie i czytacie, bo inaczej nie byloby bloga:))

      Delete
  14. I love You - jestes niesamowita!
    Zryczalam sie jak mops czytajac historie Tatka.

    ReplyDelete
  15. Oj Star! Jesteś wspaniałym Człowiekiem - uczę się od Ciebie!♥

    A jak ktoś miał debilne myśli to powinien się teraz walnąć w pierś, aż zadudni!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, ale mam nadzieje, ze Ty sie tak wybiorczo uczysz;) ... bo wiesz;))

      Delete
    2. całościowo...życia by nie wystarczyło:)

      Delete
  16. To teraz po ostatniej części napiszę, co myślałam czytając już pierwszą:
    "Kropla drąży skałę nie siłą lecz częstym spadaniem".

    Jesteśmy dobrzy, dlaczego nie mielibyśmy być lepsi?
    Niezwykła z Ciebie Kobieta.
    :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje Izabelko, to swieta prawda z ta kropla:)

      Delete
  17. No to oficjalnie sie poryczalam,
    Star, mam nadzieje, ze Wspanialy zdaje sobie sprawe jaki skarb posiada.
    Masz wielgachne serducho i za to Cie ogromnie cenie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lukrecjo, poki co nie czuje sie niedoceniana, wiec chyba zdaje sobie sprawe:))) A wiesz jak cos sie zmieni to mam patelnie:)))

      Delete
  18. i teraz ten tekst trzeba koniecznie zebrać do kupy i dać dobremu redaktorowi a potem zaprojektować ładną okładkę i wydać w formie papierowej, pomyśl o tym

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj Klarko, Klarko, a kto by to zrobil? :)))

      Delete
  19. Potrafisz ścisnąć za serduszko nawet tak malutkie jak moje.
    I jak widzę, propozycje, wydania tego drukiem, pojawiają się coraz częściej i nie tylko ode mnie - na szczęście.
    pozdro

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cos podejrzewam, ze Twoje serce, bo nie serduszko wcale nie jest malutkie:)

      Delete
  20. Życie pisze najlepsze scenariusze :* Piękna opowieść

    ReplyDelete
  21. Star, zrobiłaś kawał dobrej roboty !
    Piszesz, że masz szczęście, to prawda.
    Nie zapominaj jednak, że Twoi Panowie też mają szczęście, bo trafili na Ciebie.
    Piękna, wzruszająca historia, opowiedziana pięknymi słowami.
    Aplauz na stojąco ! :)*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polu, dziekuje:) Ja wiem i nie zapominam, ze wszyscy mamy szczescie, ze nam sie udalo zejsc razem, ale juz nie bede tyle dac w ten moj wlasny rog:)))

      Delete
  22. Przeczytałam sobie teraz na spokojnie. Jestem pod wrażeniem. Nie dziwię się, że jesteś szczęśliwa. Podziwiam!

    ReplyDelete
  23. Przeczytałam całą historię,wspaniały materiał do przemyśleń i refleksji. Potrafisz mądrze żyć,gratuluję.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mario, to z wiekiem przychodzi;) 30 lat temu pewnie cieszylabym sie, ze nie musze sie uzerac z tesciami, kto to wie?:))

      Delete
  24. Wzruszylam sie Star;) Odwalilas kawal dobrej roboty w tej rodzinie, w Twojej rodzinie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Moniko, ale wiesz dla Tatka warto:))

      Delete
  25. I niech to szczęście trwa, Star, niech trwa

    ReplyDelete
    Replies
    1. Beata, dziekuje i mam nadzieje, ze nic sie nie zmieni.

      Delete
  26. Cóż dodać... Piękna historia. Chciałoby się powiedzieć, ze z happy endem, ale przecież tu nie ma żadnego końca. Cieszcie się tym, co macie!:*

    ReplyDelete
  27. Gdyby nie to , że mam małe dziecko, to pewnie żadna inna siła nie oderwałaby mnie od laptopa... i przeczytałabym to jednym tchem. To najpiękniejszy i najbardziej życiowy wyciskacz łez jaki czytałam...
    Jesteś wielka!
    Podarowałaś tym Dwóm coś, czego nie można kupić za żadne pieniądze świata.
    Podziwiam Twoją mądrość.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...