Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, July 2, 2013

Historia Tatka czyli jak zostalam najlepsza synowa (cz6)

Przy najblizszej rozmowie powiedzialam ojcu, ze mamy zamiar wziac slub w maju i zapoznalam go z calym planem. Cisza z jaka przyjmowal do wiadomosci to co mowilam swiadczyla raczej o tym, ze jest sklonny zaakceptowac nasza wole ale niekoniecznie z radoscia.
-- No coz skoro tak chcecie to ja rozumiem - podsumowal krotko.
I na tym sie skonczylo, albo i nie, bo dwa dni pozniej on zadzwonil do nas.
-- Hallo - odebral podenerwowany Wspanialy, bo w/g umowy to my dzwonimy do ojca, zeby nie narazac go na koszty, a on ma tylko dzwonic w sytuacjach wyjatkowych.
-- Czy cos sie stalo? - zapytal nerwowo.
A za chwile podal mi telefon szepczac:
-- Ojciec chce rozmawiac z Toba.
Troche mnie to zdziwilo, no ale skoro chce rozmawiac ze mna, to przejelam telefon od Wspanialego.
-- Slucham.
-- Dzwonie, bo rozmawialem z E i mowilem jej o Waszym planie. I... wiesz... my oboje bardzo chcielibysmy byc z Wami w Las Vegas...
-- To jak chcecie to oczywiscie mozecie przyjechac - powiedzialam.
-- Tak szybko sie zgodzilas, czy jestes pewna?
-- Tak, jestem pewna, a nawet uwazam, ze to doskonaly pomysl.
-- Naprawde?? - zapytal zdziwionym glosem.
-- Naprawde, bo bedziecie naszymi swiadkami. A jak Wy nie przyjedziecie to dadza nam jakichs swiadkow z urzedu, ktorzy na 100% beda mlodsi od nas. Ja naprawde nie chce miec na slubnych zdjeciach ludzi mlodszych ode mnie - wyjasnilam ze smiechem.
-- Ty masz racje - odpowiedzial smiejac sie razem ze mna - To jak juz bedziecie wszystko ustalac, to dajcie znac i my tez zrobimy odpowiednie rezerwacje.
Tym sposobem zaklepalam swiadkow na slub.
I teraz trzeba sie bylo solidnie wziac za organizacje calej reszty.
Ja sie do takich rzeczy nadaje, bo wszystko zalatwiam w trymiga:)) Zadzwonilam do mojej astrolog i poprosilam o ustalenie najbardziej korzystnej daty i godziny z uwzglednieniem miejsca czyli Las Vegas.
Tak, tak jak sie wychodzi po raz trzeci za maz to i caly uklad planetarny warto miec po swojej stronie. Lisa oddzwonila nastepnego dnia i podala mi 4 mozliwosci w kolejnosci od najwyzszej do najnizszej "skutecznosci"
Skupilam sie wiec na pierwszej najbardziej dla nas korzystnej i zaczelam szukac czy da sie zalatwic wszystko wokol tej daty. Dalo sie!!!
Wspanialy tylko musial wtracic swoje uwagi:
-- A ta kaplica to jest przy jakims hotelu?
-- Nie kochanie, nie przy hotelu, bo kaplice przy hotelach to sa nastawione na wielkie liczebnie sluby i biora za to rownie wielkie pieniadze.
-- No ale to moze byc jakas dziura...
-- Moze byc, niewykluczone, na tym polega ryzyko. Sluby daja? Daja. Cena przystepna? Tak. Moga nas umiescic w czasie jaki sobie zyczymy? I owszem. To czego jeszcze chciec? Ludzie biora sluby w Vegas metoda drive-in nie wysiadajac z samochodu i tez jest dobrze. My bedziemy nawet mieli fotografa i marsza weselnego. Pasuje?
-- Pasuje... a kwiatki? Czy zamowilas bukiet?
-- Nie, bukietu nie zamowilam.
-- No jak to??? Slub bez bukietu???
-- A na co Ci bukiet? Kozy bedziesz karmil po slubie?
I w czasie kiedy on stal z opadnieta szczeka, to szybko dodalam:
-- Ja mam lepszy pomysl.
-- Jaki?
-- Mowiles kiedys, ze jedyna siostra ojca mieszka wlasnie w Las Vegas. Zadzwon do niej i ja tez zapros, ojciec sie na pewno ucieszy, przeciez przy takiej odleglosci jak oni mieszkaja to sie rzadko widza.

-- Masz racje, zrobimy ojcu niespodzianke, na pewno sie ucieszy.
-- Ale co z tym bukietem? - nie dawal za wygrana.
-- Chuj z bukietem, sama sobie zrobie - powiedzialam szybko, bo ja juz mialam plan co do bukietu, ale nie chcialam mu mowic wczesniej.
-- Jak to sama zrobisz?
-- Normalnie, bo Ty kochanie jeszcze nie wiesz, ze ja w moich licznych przygodach z zyciem bylam tez kiedys kwiaciarka, a wiec zrobienie bukietu to dla mnie male piwo.
Zadzwonil do ciotki Mary i powiedzial jej o slubie, zaprosil ja i rownoczesnie poprosil zeby nic nie mowila ojcu, bo to ma byc dla niego niespodzianka.
Ciotka sie bardzo ucieszyla, pewnie nie tyle slubem co mozliwoscia zobaczenia sie z bratem, ale to jej wspanialomyslnie wybaczylam w momencie kiedy powiedziala:
-- Ach czy to znaczy, ze bede miala okazje poznac te kobiete nad ktora takie zachwyty pieje Twoj ojciec przy kazdej rozmowie?
-- A pieje, pieje, bo Star to taka damska wersja mojego ojca - rozesmial sie Wspanialy.
Teraz juz tylko pozostalo zadzwonic do Tatka, przekazac wszystkie informacje, tak zeby oni tez mieli czas zalatwic wszystko co potrzeba,  glownie rezerwacje w tym samym hotelu.
Wszystko dogralismy na czas i spotkalismy sie w Las Vegas, gdzie mielismy spedzic caly tydzien.
Dzien przed slubem rano pojechalismy do urzedu zalatwic odpowiednie papiery i licencje malzenska, a po poludniu miala przyjechac ciotka Mary.
Jako kontakt miala numer mojego telefonu komorkowego. I owszem przyjechala, zadzwonila, ze jest w lobby, poszlismy.... a ciotki nie ma.
Zaczely sie poszukiwania i w tym czasie powiedzielismy Tatkowi o calej niespodziance bo juz nie bylo innego wyjscia. Z tym, ze jak powiedzielismy Tatkowi, ktory teraz caly podkescytowany wlaczyl sie w poszukiwania to moj narzeczony natychmiast przepadl jak kamien w wode. I tak jestem miedzy przestepujacym z nogi na noge Tatkiem a dzwoniaca co chwila nieznana mi ciotka i nie wiem co mam zrobic. Telefon z ciotka oddaje Tatkowi, bo przeciez ja ciotki nie znam, Tatek sie denerwuje, juz nawet zatrudnilismy do poszukiwan sluzby hotelowe. Ciotka dzwoni i twierdzi, ze jest w lobby, a my przeszukalismy juz dwa rozne lobby lacznie z tym dla grupowych wycieczek i dupa blada ciotki nie ma... jest tylko glos w telefonie.
Szlag mnie trafial na Wspanialego, ze akurat w takim momencie gdzies sie ulotnil, ale to takie meskie stawianie czola problemom, ot znikne to moze i problem zniknie. Tatka mi szkoda jak nie wiem co, bo biedak chodzic nie moze, ale drepcze na ostatnich nogach, przez te ogromne korytarze i sale z miejsca w miejsce.
W koncu chcialam go troche rozweselic i mowie:
-- Ja wiem, ze sie denerwujesz, bo nie mozemy znalezc Twojej siostry, ale zobacz ja mam jutro brac slub a mojego narzeczonego tez szlag trafil.
-- Nie przejmuj sie, ja mam dokladnie te same imiona i nazwisko i jestem wolny - odpowiedzial Tatek.
I wlasnie za to go kocham, za ten blyskotliwy i ostry humor.
Tylko E siedziala spokojnie przy jakiejs maszynie i napierdalala rowno.
Wreszcie pojawil sie Wspanialy, wiec dostal przykladna zjebke za znikniecie z pola dzialan.
-- Idziesz sobie gdzies i masz wszystko w dupie, ojciec nie moze chodzic, ja nie mam pojecia jak ciotka wyglada, zwariowales czy co?
-- Jak to nie wiesz jak ciotka wyglada? Ciotka wyglada dokladnie tak samo jak moj ojciec. Jak gdzies widzisz ojca w spodnicy czy sukience to bierz bo to na pewno ciotka Mary.
Rechotalismy wszyscy czworo jak wariaci kiedy znow zadzwonila ciotka, tym razem postanowilam, ze to jednak ja musze cos zrobic i nie dalam nikomu telefonu a sama zaczelam z nia rozmawiac:
-- Ciotka Mary? to ja Star, ciotka mnie jeszcze nie zna, ale ja obiecuje, ze ciotke znajde, bo mnie juz diabli biora na te akcje bez rezultatu.
Po czym kazalam sie ciotce rozejrzec po tym lobby, w ktorym rzekomo byla i podac mi nazwy jakichs sklepow, restauracji czy co tam ciotka ma na widoku. I za chwile bylo jasne jak drut, ze ciotka owszem jest w lobby ale nie naszego hotelu, tylko hotelu obok.
Tym sposobem jak obiecalam, tak znalazlam ciotke, teraz tylko pozostalo isc ze Wspanialym do tego drugiego hotelu i spokojnie przyprowadzic ja gdzie powinna byc. No coz zjezdzajac na parking zamiast w lewo to ciotka skrecila w prawo i tym sposobem... trafila gdzie trafila.
Nastepnego dnia juz ciotka dojechala bez pudla.
Tylko ja mialam problem ze znalezieniem kwiaciarni, no niestety w samym sercu hazardu nie ma takiego miejsca. Skonczylo sie na zakupie kwiatkow w hotelowym kiosku i uwilam z nich maly bukiecik, taki wrecz miniaturowy, ale to bylo zwiazane z moim planem. Dodatkowo pizgnelam jeden kfiotek w butonierke dla Wspanialego, jak sie upominal, to niech ma.
Slub odbyl sie w zaskakujaco milej atmosferze, tzn. ja sie nie spodziewalam, ze bedzie to tak dlugo trwalo i z taka pomopa. Po pierwsze slubu udzielal nam jakis pastor kosciola protestanckiego, co akurat nie ma nic wspolnego z religijnoscia wydarzenia, bo slub byl cywilny, ale pastor przyszedl do nas na pol godziny przed ceremonia, zeby sie z nami zapoznac, pogadal troche popytal ale tak taktownie bez wsciubiania nosa w nie swoje sprawy. A pozniej sie okazalo, ze uzyskane od nas informacje wplotl ladnie w przemowe, ktora wyglosil przed ceremonia, bardzo mily akcent. Byl marsz weselny, byly wszelkie przysiegi lacznie z naszymi prywatnymi, ktore spisalismy sobie we wlasnym zakresie, byla wymiana obraczek, zyczenia, szampan i nawet tort, ktorym sie nawzajem karmilismy zgodnie z tutejszym zwyczajem.
Po calej ceremonii pojechalismy na obiad do steakhouse w hotelu Laxor gdzie zamieszkiwalismy.
I wszystko bylo fantastycznie a uradowany Tatek w pewnym momencie zapytal mnie:
-- To jak Ty mowilas do mnie caly czas tato to jak teraz bedziesz mowic?
-- Tatusiu, bo jakze by inaczej - odpowiedzialam.
Po obiedzie i deserze jak juz mielismy wychodzic to Tatek powiedzial:
-- Nie zapomnij zabrac bukietu.
A ja wyjelam bukiecik z wazona, w ktorym ustwil go kelner, podalam Tatkowi i powiedzialam:
-- Ten bukiecik zabierasz Ty, bo pojutrze jak wrocisz do domu to bardzo prosze zawiez go na grob Helen ode mnie jako podziekowanie za wychowanie mojego meza.
Tatkowi poplynely lzy, pocalowal mnie i wzial kwiaty a w tym czasie Wspanialy odpial swoj kwiatek z butonierki i bez slowa dolaczyl do bukietu.

cdn.

72 comments:

  1. a idz ty, tylko sie tu mnie oczyska spocily no! :)

    ReplyDelete
  2. Replies
    1. Gaga, Ciebie tez zaginiona ciotka wzruszyla?

      Delete
    2. I pewnie jeszcze fakt, ze Tatek w ostatecznosci chcial zastapic syna;))

      Delete
    3. też..
      i jeszcze umiejętność zrobienia bukietu- tu jusz rykuam wielgim szlochem:PPP

      Delete
    4. Alez nie przypuszczalas, ze ja mam wiele roznych talentow:P:P

      Delete
  3. Star najpierw zaklepałam sobie podium a potem czytałam ! zryczana jestem
    ale powiem Ci o pewnym przesądzie co funkcjonuje u nas otóż młoda para nie może zanieść bukietu ślubnego na grób rodziców bo się rozstaną no ale nie wiem czy ma wpływ to że młoda para zanosi czy że bukiet ślubny , teraz już się nie dowiem bo to moja Mama tego pilnowała bo jak braliśmy ślub to mieliśmy dwa groby mój ojciec i Paskuda mama (i tak bym nikomu nie zaniosła bo miałam taki cudny no i jak podzielić jeden bukiet na dwa ?) myślę że w przesądzie chodzi o to żeby młoda w białej kiecce nie szlajała się po cmentarzu ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, ja nie jestem przesadna. Wedlug polskich przesadow nie powinno sie brac slubu w maju, a my wzielismy. Wlasnie minelo 8 lat i jakos oboje zyjemy:)))

      Delete
    2. ja wzięłam ślub w czeRRRwcu i małżeństwo szlag trafił :)))


      Star, aleś Ty romantyczna babka:)
      [ ciekawe jakom babkom będziesz jutro;PPP ]

      Delete
    3. Eee tam romantyczna;) Tylko mam takie momenty kiedy lubie, a poza tym to Wspanialy ostatnio narzekal, ze nawet jego wypralam z romantyzmu:)))

      Delete
  4. a tak poza tym, kochana Star, to Twój regulamin mnie siem baaaardzo podoba i żałuję, że go wcześniej u Ciebie nie zobaczyłam, a potem za Twoją zgodą nie skopiowałam celem umieszczenia na moim blogu... ileż to by mi nerwuff zaoszczędziło:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Regulamin stworzylam w czasach kiedy jeszcze prawo komentowania mieli tu anonimowi, a potem sie wkurzylam i wypizgnelam anonimow:))) I jest spokoj, ale regulamin mi sie podoba wiec wrocil.

      Delete
    2. no, ja wypizgnęłam w końcu wsieh ;PPP
      oprócz starych znajomych:)
      niestety ludziom się wydaje, że my na własnych blogach nie mamy prawa pisać tego co myślimy i to powoduje, że włażą potem z pretensjami;)

      Delete
    3. Oj tak, nie dosc, ze maja pretensje to mnie jeszcze co niektorzy probowali ustawic poglady polityczne:))) MNIE ustawic poglady???? CZaisz?????

      Delete
    4. Czaję :)))))))))))))))
      mnie też próbowali, ale się nie dałam!
      mam swoje zdanie i nie wstydzę się go bronić, mimo, że ślepa tłuszcza, żądna chleba i igrzysk, chciała mnie ukamienować

      Delete
    5. Mnie tez moga naskoczyc:))) Albo mnie ugryzc jak maja dlugie zeby:)))

      Delete
  5. Jezu, Star ale jestem do tylu z Twoimi nowymi wpisami Musze sie w tym tygodniu wziac do czytania historii Tatka, bo przeciez jak mamy go juz niedlugo poznac, to nie moge byc taka zielona w tym temacie, co nie? ps wrocilismy wczoraj

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, ale nie bedzie egzaminow:)) Tatek jest skromny i niesmialy na wstepie, wiec bedzie sie pewnie staral robic dobre wrazenie:)))

      Delete
  6. zaczynam się bać że siakaś katastrofa nastąpi i oby moje słowa w stolec się zamieniły.Rewelacyjnie się czyta , a Gdybyś dodała opisy to ja pierdziulę : powieść jak się patrzy

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gryzmo, poki co nie ma zadnych katastrof, wiec sie nie stresuj niepotrzebnie:))

      Delete
  7. Czytam odcinek po odcinku, zauroczona całą opowieścią.
    Star, niezmiennie podziwiam Twoją życiową postawę, dojrzałość i mądrość :)
    I czekam na ciąg dalszy :))))

    ReplyDelete
  8. No to widzę, że mam całą historię do nadrobienia, jak nadrobię pracę :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak bedziesz miala czas, to przeczytasz:) Ja ostatnio nie ogarniam i tez nic na to nie moge poradzic:)

      Delete
  9. Brak mi słów,jesteś niesamowita,mądra,no po prostu Wspaniała:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko, troche czasu mi to zajelo, zeby do tego dojsc;) ale mowia, ze lepiej pozno niz wcale;)

      Delete
  10. slub w Vegas...:) kochana jestes

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wbrew powszechnej opinii, mozna tam miec tez fajny slub:))

      Delete
    2. alez ja nie watpie Star, BARDZO by mi ewentualnie :)) jesli kiedys sie zdecyduje

      Delete
  11. Cudne, chyba w życiu by mi do głowy nie przyszło, z tym bukietem, kuźwa ja to nadal jestem mentalna gówniara. Czekam na kolejną część :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, ale Ty jestes mlodsza od mojego syna, wiec wiesz, masz ulgi:))

      Delete
  12. Uwiodła mnie ta historia ...
    Star, jesteś WIELKA !

    ReplyDelete
  13. Od jakiegoś czasu śledzę Twój blog, a nawet jestem zagorzałą jego miłośniczką. A te historie o Tatku są wprost powalające. Oby nie zabrakło Ci weny, bym długo jeszcze mogła je do śniadanka czytywać:-)))))))). Rewelacja!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo mi milo Errato:) Poki co pisanie sprawia mi przyjemnosc wiec milo wiedziec, ze przyjemosc maja tez czytajacy:)

      Delete
  14. Star, przeczytałam wszystkie części Twojej opowieści i jestem zachwycona. Tobą, Tatkiem, Wspaniałym... Oni wyraźnie potrzebowali kogoś takiego ja Ty, kto wprowadzi trochę zamieszania i pokaże im, jak między bliskimi sobie ludźmi może być fajnie... Cudowna opowieść! No i ta końcówka z bukietem... Ech, dołączam do grona wzruszonych...:-]

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mysle, ze wszycy troje mielismy wyjatkowe szczescie traffic na siebie, bo ja tez wiele sie nauczylam od nich, glownie od Wspanialego a Tatek jest po prostu cudnownym czlowiekiem.

      Delete
  15. Na koniec w sensie przed cdn to i mi popłynęły dwie łzy

    Ty to potrafisz twardzielkę poruszyć, znaczy kamień


    ściskam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wyglada na to, ze gdzies tam gleboko pod skora jestem dobrym czlowiekiem:)))

      Delete
    2. Nie mam co do tego wątpliwości

      Delete
  16. Replies
    1. Jestem w pociagu, wlasnie jedziemy do Tatka. Internet slaby, pociagiem trzesie i mam spadek poziomu nikotyny wiec doopa:))))

      Delete
    2. Chcesz, zeby mnie zamkneli? Wlasnie mialam postoj i pochlonelam 2 fajki jedna za druga;) Musi wystarczyc na kilka godzin;//

      Delete
    3. widzem, ze fszendzie nas psześladujom...:)

      Delete
    4. U nas zaczeli wczesniej niz w Polsce. Ocipiec mozna, tak jak by na caly pociag nie mozna bylo zrobic jednego wagonu dla palaczy, tylko czlowiek cierpi:))

      Delete
  17. jak ja dawno pociagiem nie jechalam
    ale bede, za tydzien . z Warszawy do Elku, a pozniej juz tylko sielanka nad jeziorem

    ReplyDelete
    Replies
    1. Uwielbiam podroze pociagiem, siedze sobie ogladam krajobrazy, popijamy winko, bawimy sie kazde na swoim notebook, odgryzamy sery i owoce... czego jeszcze chciec:))

      Delete
    2. ja też lubię jazdę pociągiem, jedyne , co mi przeszkadza natychmiast po wejściu do pociągu, to wrażenie ciągle brudnych rąk - ot, takie natręctwo

      Delete
    3. Gaga, ale brudne rece mozna miec rownie dobrze we wlasnym domu:) Po lampce wina to juz mi jest wsio rybka:)))

      Delete
    4. w tym rzecz, że łony som czyste, tylko to moje odczucie.....

      Delete
  18. I w pociagu mozna nogi wyprostowac, nie wspomne o spacerach.
    Super przygoda, mam nadzieje, ze ja szczegolowo opiszesz.
    Acha, to papierocha wypale za Ciebie:)
    Bawcie sie dobrze!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner ja juz opisywalam te podroz pociagiem, od 5 lat jezdzimy pociagiem, bo nie musze sie martwic co mi wolno lub nie wolno zabrac, mam zawsze w picnic bag noz i korkociag, z czym nie moglabym wejsc na poklad samolotu:))) Nie mowiac, ze musialbym odmierzyc ilosc szamponu:)))
      Ach i pal za mnie, bo ja znow mam powazny spadek:)))
      buziaki:***

      Delete
    2. Musialam te wpisy przegapic:(
      Korkociag niech idzie w ruch, buziaki:)

      Delete
  19. Fantastycznie opowiadasz! Naprawde duzy szacun, jak to mlodzi mowia, za postawe! Swoja droga na madrych facetow trafilas ze nie staja okoniem tylko czekaja i wspoldzialaja z toba. Ja nie zdazylam zaciesnic stosunkow z tesciem, a tesciowa jest oporna ale powol, powoli sie uda. Wierze w to!
    Przywracasz wiare w ludzi :)) Dziekuje!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myszo, wszyscy troje mamy wyjatkowe szczescie, oni bo przywrocilam im zdrowe stosunki, a ja bo uczciwych i dobrych ludzi nie zawsze latwo znalezc, a takimi sa i Tatek i Wspanialy.

      Delete
  20. Stardust, super baba z ciebie! Serce wielkie i pióro świetne. Piszesz tak obrazowo, że po prostu jesteśmy w tym Vegas z tobą!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Michalino, ciesze sie ogromnie, ze trafilas do mnie:))) I oczywiscie dziekuje:)

      Delete
  21. Star jesteś niesamowita...czytam z mokrym okiem...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Milkaa, ja tez wspominam to wszystko ze wzruszeniem. Wazne, ze sie wydarzylo, wazne, ze nie bylo za pozno.

      Delete
  22. Oczy mi się spociły.. Jesteś niesamowita :)

    ReplyDelete
  23. popłakałam się. wszystko masz zawsze zaplanowane z wielkim sercem. buziaki :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polly, przyznaje, ze lubie planowac i jak sie tylko daje, to planuje wszystko z dokladnoscia do najmniejszych szczegolow:))
      Jak wroce, to dokoncze Tatkowe opowiesci:))

      Delete
  24. Bardzo mądra z Ciebie kobieta. Cierpliwa, taktowna, serdeczna... Wspaniały ma szczęście. :)

    ReplyDelete
  25. To była przyjemność, przeczytać ten tekst. Super!

    ReplyDelete
  26. Star, kurna, Tyś się chyba z powołaniem minęła, płodzisz jak jakiś króliczek!!!!
    nadążyć nie umiem!
    Może jakieś streszczonko planujesz? :0

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...