Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, July 20, 2013

Spotkanie na szczycie, a dokladnie w Buffalo

Bardzo jestem opozniona z ta relacja z Buffalo, ale dzieje sie tyle roznych rzeczy, ze ciezko mi sie zabrac do pisania. A przeciez Buffalo bylo wazne nie tylko ze wzgledu na Tatka, ale tez na spotkanie z naszymi przyjaciolmi z Kanady.
Umowieni bylismy na sobote wczesnym wieczorem, wiec w sumie caly dzien przed nami.
Rano wyslalam obu panow po klimatyzator, pojechali, zanim wzielam prysznic juz wrocili, no coz nie kupili, bo niestety jedna z kart bankowych, ktora zadecydowalismy uzyc na ten cel jest tylko na moje nazwisko. Liczylam na to, ze sie uda i kasjerka sie nie dopatrzy, trudno, dopatrzyla sie.
Ale za to przynajmniej obadali ktory model chca kupic i odlozylismy sprawe zakupu na niedziele rano. A tymczasem wybralismy sie na spacer nad rzeke. Bylam tam kiedys dawno ze Wspanialym, ale wiele sie zmienilo.
Po drugiej stronie rzeki Kanada:


W dali Most Pokoju:


Caly pas nabrzezny to sciezka rowerowa i dla pieszych:


Bylo w sumie cicho i spokojnie, kilka osob wedkujacych glownie dla samej przyjemnosci wedkowania, bo to co zlapali wrzucali z powrotem do wody:



A reszta wypoczywa, czytajac ksiazki lub spozywajac przywieziony lunch. Podoba mi sie to jak ludzie wykorzystuja kazdy skrawek ziemi, zeby sie zrelaksowac:



To sie tez zrelaksowalam:)


Nie na dlugo, bo Wspanialy przeszkadzal:


Troche pospacerowalismy, a ze teren rowny to zglosilam sie do pchania Tatka w wozku, tylko mnie dziwnie zarzucalo w strone barierki odgradzajacej rzeke, wiec Tatek stwierdzil, ze nie bardzo wie czy moze mi zaufac:) I wozek przejal Wspanialy:))


I tym sposobem nadszedl czas jechac na spotkanie do Anchor Bar.
Mieszkancy Ameryki pewnie slyszeli o slawnych skrzydelkach kurczaka na ostro (Buffalo chicken wings), to wlasnie Anchor Bar jest oryginalnym miejscem gdzie one powstaly.
Problem w tym, ze tam jest zawsze strasznie duzo ludzi i nie robia rezerwacji dla grup mniejszych niz 10 osob, a nas mialo byc tylko szescioro.
Pojechalismy wiec wczesniej zeby wpisac sie na liste oczekujacych na wolny stolik.
Czas oczekiwania spedzilismy przy barze popijajac piwo.
A tak wyglada wystroj baru:




Czas oczekiwania sie troche przedluzal, bo na moscie z Kanady byl duzy ruch, ale przeciez oczekiwanie na mile towarzystwo nigdy nie jest uciazliwe.
Pierwsi dojechali Monika i D wtedy znow po raz drugi wpisalismy sie na liste.
Monika i ja zajelysmy sie powaznym zadaniem zamowienia odpowiedniej ilosci i ostrosci skrzydelek:


Bo trzeba Wam wiedziec, ze skrzydelka sa tam o roznej ostrosci, najbardziej ostre sa zwane "samobojczymi" i zapewniam, ze sa tak samo bolesne przy konsumpcji jak i nastepnego dnia przy wydalaniu:)
Z tej wersji jednak zrezygnowalismy, bo z calego towarzystwa tylko ja i Wspanialy lubimy taki ogien, a juz dokonalismy konsumpcji ognistych, wiemy, ze mozemy i to wystarczy. Tym bardziej, ze tak naprawde to one sa tak ostre, ze juz nie wyczuwa sie smaku skrzydelek, wiec to takie tylko dla podbudowania wlasnych osiagniec w jedzeniu ostrosci.
Zaraz potem dojechala Beata.
I musze to napisac, bo sie udusze!!
Beate spotkalismy pierwszy raz 4 lata temu i tak sie nam wylaszczyla, ze gdyby ona nas nie poznala, to ja na pewno nie.
Monika to juz wszyscy wiedza, ze nosi rozmiar odziezy mierzony w liczbach ujemnych, wiec to nic nowego, natomiast Beata odmlodniala. A ja durnota egipska nie zapytalam jak sie to robi.
No coz, moja strata, moze uda mi sie uzyskac te wiedze przy nastepnej okazji, bo wiadomo, ze okazja bedzie:)
A tu dwa zdjecia calej grupy:

 


Ach i jeszcze Tatek, blogoslawiony miedzy niewiastami:)))


Jak widac konsumpcja dobiegla konca i brakowalo nam tylko.... kawy:)
Znaczy, kawoszom brakowalo kawy, bo sa tacy co pija herbate.
Postanowilismy wiec podjechac do Dunkin Donuts na kawe.
Ja mialam jeszcze pomysl, zeby po kawie wybrac sie nad rzeke na zachod slonca.. no ale...



... tak nam sie milo zasiedzialo i zadyskutowalo, ze zachod slonca poszedl... na spacer:)
Nic to, bedzie znow co nadrabiac nastepnym razem.
Tatek byl zachwycony naszymi przyjaciolmi i w ogole stwierdzil, ze sie nie spodziewal, ze bedzie sie tak dobrze czul w towarzystwie ludzi, ktorych nigdy wczesniej nie spotkal i w dodatku tak mlodych.
-- Wiadomo, przeciez to MOI przyjaciele!! - podsumowalam.

34 comments:

  1. Tatek to całkiem przystojny chłopak! A jak już dowiesz się, co się robi żeby się wylaszczyć to od razu daj znać, bo ja ciągle próbuję i nic!
    ; )))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, ja tez probuje i widzisz po zdjeciach z jakim skutkiem:)) Strasznie duzo miejsca zajmuje na tych zdjeciach. A Tatek, fajny jest, kobitki w budynku ciagle go komplementuja, zwlaszcza sasiadka z tego samego pietra, a my sie nabijamy, ze moze by sie jeszcze wydal:)))
      Na co Tatek sie laska odgraza;P

      Delete
    2. to ja też poproszę :)

      ciekawa jestem tych skrzydełek.. czy podobne do tych z KFC?

      Delete
    3. Viki, skrzydelka sa zupelnie inne od tych z KFC. KFC smazy kurczaki w panierce, a te sa smazone bez panierki, i potem na goraco sa mieszane w takim bardzo ostrym sosie. Podaje sie je z sosem blue cheese i kawalkami selera lodygowego, ktore maja lagodzic ostrosc.

      Delete
  2. Replies
    1. Gaga, ale sie przebralas!!! Nie poznalam Cie:))) Spotkania sa bardzo fajne, zwlaszcza jak czlowiek odkrywa, ze nadaje na tej samej fali:))

      Delete
  3. Tatek wygląda jak brat Wspanialca! Jeszcze mógłby mieć branie...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, no ma branie!! W tym budynku gdzie mieszka jest 80% kobiet i wszystkie Tatka wiecznie obsypuja komplementami. A jakas Polka to sie nawet z Tatkiem w podroz do NYC wybiera, ponoc ma tu rodzine, wiec moze nie jest to przyszla tesciowa:)))

      Delete
    2. co ja tu czytam !!!!! TATEK JEST MÓJ !!!! jak ma się wydawać to tylko za mnie !!! Star liczę na Ciebie :-)
      ścieżki rowerowe macie zajebiste !!! ja pokażę u siebie ścieżki u nas bo akurat fociłam by do burmistrza wysłać bo ja jestem wojowniczka z plemienia "walczę o swoją wygodę "

      Delete
    3. Zmorka, no "TwojCiOn" tylko nie wiem czy wzielas pod uwage fakt, ze bedziesz moja tesciowa:)))) Sciezki rowerowe sa fajne, przynajmniej tu u mnie i w okolicach, jak jest gdzies w glebi kraju, nie mam pojecia.
      I dobrze, ze jestes wojowniczka, ktos musi!!!

      Delete
  4. Nie musisz Kochana się o nic dowiadywać. Nie odbiegasz nijak. A znam Wasze metryki ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, no tak, Ty faktycznie znasz nasze metryki:)))

      Delete
  5. Cześć Stardust :)
    Widać że dobrze się bawiliście , tak patrzę na ten efektowny wystrój lokalu , zwłaszcza , ten rower na suficie jest.....super.
    Słonecznej niedzieli Ci życzę :))
    Ilona


    ReplyDelete
    Replies
    1. Ilonko, mnie sie tez podoba ten wystroj, jest bardzo oryginalny. Troche bylo za tloczno, zeby zrobic wiecej zdjec, ale poza tymi wiszacymi rowerami, motorami i skuterami cale sciany czesci baru sa wylozone tablicami rejestracyjnymi z nie tylko Ameryki ale i innych krajow swiata. Natomiast w sali jadalnej sciany sa wrecz do ostatniego miejsca zapelnione zdjeciami slawnych ludzi, ktorzy na przestrzeni lat w tym lokalu jedli.
      Buziaki:***

      Delete
  6. Star, Ty sama wyglądasz coraz młodziej , więc nie ma potrzeby się dopytywać!
    I juz teraz wiem, od kogo Gzub nauczył się pokazywania języka!!!!;)
    A spotkania są superowe:))
    Za kilka dni poznam osobiscie moją francuską Gosię, a potem Klarkę - wariuję ze szczęścia;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, bo my ze Wspanialym to umyslowo juz jestesmy na etapie Gzuba:))) Takie realne spotkania sa swietne i tego Wam wlasnie zazdroszcze, ze Wy tam w Polsce macie wieksze szanse;/
      Trudno, ciesze sie tym co mam tutaj, mniej bo mniej ale tez fajnie:)

      Delete
    2. Star! Wierzę w to,że i nasze spotkanie dojdzie do skutku -zwłaszcza po pomyśle Zante - nieważnie kiedy, ale na pewno i to jest wspaniałe;)))

      Delete
    3. Miska, tez troche wierze;) w koncu w cos trzeba wierzyc:)))

      Delete
  7. Mnie też się podoba wystrój lokalu, rewelacja! Samobójczych skrzydełek chyba bym nie spróbowała, zbyt plastycznie zarysowałaś wizję tego, co się dzieje następnego dnia...;-] Ale takie spotkania z ludźmi nadającymi na tej samej fali są świetne! Uściskaj mi tam Tatka tak mocno i od serducha!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, jak jedlismy te samobojcze pierwszy raz to ugryzlam skrzydelko i natychmiast przylozylam zimny talerz do otwartego otworu gebowego, a Tatek szybko zamowil kolejny dzbanek piwa:))) Kombinowalismy ze Wspanialym, ze moze by poprosic kelnera, zeby je wrzucil do zmywarki do naczyn, tak chociaz na cykl plukania:) Ja nawet probowalam wytrzec serwetka troche tego sosu...
      Straszne sa, ale za drugim razem juz nam poszlo lepiej.
      Natomiast bar daje takim wariatom na pamiatke, ze zjedli te samobojcze skrzydelka taka plastikowy hydrant na rzemyku, mozna sobie to zawiesic na szyi, ale moj hydrant wisi na scianie:P
      Tatek wysciskany od wszystkich wielbicielek z bloga zawsze:))))
      I on jest lasuch na takie komplementy to sie zawsze cieszy;)

      Delete
  8. Tak sobie myślę oglądając te zdjęcia i czytając twoją relację, że żyjemy we wspaniałych czasach i mimo że w różnych miejscach na ziemi, to szczęście móc tak spędzać wolny czas. Super!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, masz racje swiat sie jakos skurczyl:)) Na szczescie z Buffalo do Toronto to 2-3 godziny jazdy, tylko czasem jest tlok na granicy, ale to i tak blisko.

      Delete
  9. Witaj Star.
    Fajne są takie spotkania z dawno nie widzianymi przyjaciółmi. Miejsce w którym spotkaliście się też mi się podoba. Rzeka ogromna, groźna , wspaniała. Chciałabym zobaczyć zachodzące słońce w tą niespokojną rzekę.
    Przeczytałam przed chwilą Twój poprzedni post. Mam nadzieję , że dzisiaj macie już niższą temperaturę.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teniu, ta rzeka jest piekna mimo, ze naprawde grozna. W nastepnym poscie bedzie wiecej zdjec rzeki i Niagary, wiec zapraszam:)
      Wczoraj mialo byc chlodniej, ale w sumie to byla roznica chyba tylko jednego stopnia, dzis ponoc ma byc troche lepiej, ale juz teraz rano wilgotnosc jest 70% wiec w sumie to jest goraco i te niewielkie zmiany sa prawie nieodczuwalne.
      Na obiad wczoraj byly lody:))))
      Buziaczki:**

      Delete
  10. masz fajnych przyjaciół bo sama jesteś fantastyczna! Kto z kim przystaje - takim się staje :)
    no i tak naprawdę nie dziwię się Twojej niechęci do gotowania... gdybym miała takie knajpy w okolicy tez bym w ogóle nie gotowała.. szkoda życia :)
    Buziaki wielkie :****

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, tak wlasnie powiedzialam Tatkowi, ze to ja jesem taka cudowna wiec i MOI przyjaciele sa tacy:)))) No wiesz jak sama nie bede dmuchac w te wlasna trabe to nikt inny tego nie zrobi:))
      Knajpa jest 700km od mojego miejsca zamieszkania, wiec nie bardzo mi po drodze, ale na brak super knajp w NYC narzekac naprawde nie mozna.
      Latem unikam kuchni jak ognia piekielnego:))) Na szczescie mam meza, ktory jest tak latwy w obsludze, ze nie musi miec miecha i zimniokow na obiad:))

      Delete
  11. Star,
    dzieki za komplementy, ale dobrze wiesz, ze sama wygladasz swietnie i mlodniejesz z roku na rok tez :)))
    do nastepnego spotkania :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. b, oj tam ja tylko sie mentalnie nie starzeje:))) Ale juz czuje w kosciach, no coz, nic nie jest wieczne i trzeba sie z tym pogodzic;)
      Pamietaj daj znac jak tylko bedziesz wiedziala kiedy:))

      Delete
  12. Ale torbe to masz zajefajną!!!! Normalnie z córą to byśmy się o nią pobiły:D
    Świetne takie spotkania są. Uwielbiam spotykać się gdzieś po drodze.
    Buziaki.
    No i ciagle jak czytam Buffalo, to mi siępo głowie kołacze Buffalo Soldier - Boba Marleya :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Natthi, mam trzy takie torby na lato, ta jest najstarsza i juz czuje, ze zbliza sie kres jej sluzby, ale jest z kolei najlzejsza i ma fajna kieszonke na wierzchu wiec ja najczesciej nosze. Bardzo lubie takie szmacianki na lato, co prawda ciezko w nich cos znalezc ale sa lekkie a to wazne:))

      Delete
  13. Stardust,
    ja tez bardzo lubie rzeke nad Niagara, ale od czasu jak wyprowadzilismy sie z okolic Toronto to nie czesto tam bywamy. Nastepnym razem jak pojedziesz do Buffalo to albo przejedz na druga strone albo chociaz zostan dluzej wieczorem , jak sie sciemni to zawsze robili pokaz kolorowych swiatel nad wodospadem - calkiem ladne.
    A co do pogody, to zmiana chyba Was ominela, w piatek nadeszla zwariowana pogoda, z deszczem , silnym wiatrem i wszystkim innym . Drzewa sie lamaly i kurz fruwal po drogach. Ale sie zmienilo. Teraz rano jest 20C i ostatnie dwie noce byly wspaniale do spania z otwartym oknem. Tylko dlaczego ja dzis musze pracowac????? przeciez jest niedziela

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wioletto, te pokazy swiatel juz widzialam wiele razy, tylko ciagle nie potrafie ich fotografowac:/ Jestesmy tam co rok, wiec w sumie juz Niagare mam opracowana:))) Najfajniej jest ogladac ten pokaz z tego szklanego tarasu na zdjeciu, chociaz ciagle sie dziwnie czuje na tym tarasie:))
      Wiem o tej burzy piatkowej, bo Aneta pisala u siebie a i Tatek dzis mowil.

      Delete
  14. Ja dopiero dzis moge komentowac;) Star, fajne spotkanko, pyszne skrzydelka, wszystkim sie milo rozmawialo, Tatek czuje sie z nami wszystkimi jak rowiesnik, musimy juz nakrecac nastepne:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz racje, trzeba nakrecac nastepne, tylko my to juz w tym roku nie bedziemy w tamtych stronach:( Teraz licze na przyjazd Beaty do nas, ale to tez jak pisala, moze nastapic dopiero we wrzesniu. W sumie nawet lepiej, bo te upaly sie juz skoncza.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...