Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, July 17, 2013

Z jedna dupa na cztery wesela

Tytul zpozyczylam z powiedzonek mojej babci, ponoc w oryginale bylo tylko dwa wesela, ale na okazje moich poczynan babcia dorzucila jeszcze dwa i oto mamy... cztery wesela.
Adekwatne to jest do moich planow w Buffalo, bo przeciez jak juz wiedzialam, ze Tatek wypozyczyl wozek to musialam miec plany, zreszta ja bez planow zyc nie moge;)
No ale na pierwszy rzut, pogoda zaczela nam robic wbrew, co nie powiem troche uradowalo Wspanialego, ktory wie, ze deszcz zawsze mozna przeczekac w kasynie, Tatek sie wyjatkowo zgadza z synem w tej materii, a ja?
No coz, przyznaje z reka na sercu, ze mnie tez tam ciagnie, bo zylke hazardzisty posiadam, ale przy nich dwoch udaje, ze mam lepsze pomysly:) I tak w koncu wiem, ze mnie przeglosuja, wiec po co mam sie wysilac.
Tymczasem przez cale piec dni, ktore bylismy w Buffalo mialo padac, wiec pierwszego dnia sie nawet poddalam i stanelo na abitnych planach odwiedzin E, ktora od kilku miesiecy zamieszkuje w Domu Opieki, a po drodze od E wstapilismy na cmentarz odwiedzic grob Helen.
Wizyta w DO nawet takim przyzwoitym jak ten, w ktorym jest E nie nalezy do przyjemnych, tym bardziej, ze akurat trafilismy na dzien, kiedy E miala znizke formy, ponoc bywaja lepsze dni.
Bywaja, ale co raz czesciej sa przeplatane tymi gorszymi.
Najbardziej mnie zaskoczylo, ze w pokoju E nie ma telewizora, ale nic nie mowilam, pozniej tylko zapytalam Tatka i on tez potwierdzil, ze jest tym zaskoczony, ale ponoc E kazala zabrac telewizor.
Fakt, nie ma tam nic pokrzepiajacego do ogladania, no ale... zeby tak zupelnie sie pozbyc kontaktu ze swiatem to do niej niepodobne.
Pojechalismy jeszcze do Indian kupic papierosy, bo wiadomo, ze tam tanio... o matko z corka!! Jak tanio, to az mozg staje w poprzek. Dla porownania, u nas w Queens placimy za paczke papierosow $10.25 a tam, co prawda jakas ichna marka, ale po.... uwaga.... $1.34 !!!!!!
Tak jeden dolar i trzydzieci cztery centy, dokladnie tyle mi wyszlo jak zaczelam przeliczac kartony na paczki i sume zaplacona na karton. Fakt, ze wyszlo wyjatkowo tanio, bo akurat ta marka byla na promocji i za kazdy zakupiony karton dostalismy ekstra jedna paczke za friko.
Ladnie, ja lubie za friko:))
I tak przez caly dzien, to tu, to tam, to cmentarz, to DO a deszczu jak ni ma tak ni ma.
Wieczorem oczywizda pojechalismy do kasyna.
Najpierw mi nawet szlo, ale pozniej szlag trafil dobra passe i sie splukalam... no nie zupelnie, ale stracilam to co przeznaczylam na granie. Trudno, bywa.
Siedzielismy tam do 1-ej w nocy, Krystusie kolczasty, my to naprawde mamy problem.
Nie, nie mamy problemu, bo mamy kasyno 20 minut jazdy samochodem od domu, a jednak nie jezdzimy, ludzie z problemem byli by tam co weekend. A my kasyno uwazamy za ekstra wystepek przy okazji wizyt u Tatka, czyli raz w roku, do Yonkers, tego niedaleko nas, jezdzimy czasem z Tatkiem jak nas odwiedza, ale tez nie przy kazdej jego wizycie.
Dobra, juz nas wytlumaczylam z podejrzen o hazard:)))
W piatek rano Wspanialy wlaczyl tv i oglada prognoze pogody, a ja robie francuskie tosty, bo przeciez mi sie przypomnialo, ze jak Tatek byl na Wielkanoc to nie zrobilam, wiec musialam nadrobic i tym razem zrobilam dwa razy, a nawet przywiozlam na te okolicznosc Panetone z NYC.
-- Dzis ma padac - odezwal sie Wspanialy.
-- Oj tam "ma padac", wczoraj tez mialo padac i nie padalo, wiec nie zawracaj dupy tylko pomysl gdzie chcemy pojechac.
-- A jak bedzie padac?? - nie dawal za wygrana.
-- Jak bedzie padac, to bedzie mokro, a my nie z cukru, ani mam nadzieje nie z gowna, wiec sie nie rozpuscimy - rzucilam rzeczowa odpowiedzia.
-- Ale...
-- Nie ma zadnego "ale", ojciec nie po to wypozyczyl wozek zeby go wozic w bagazniku.
-- To gdzie chcesz jechac? Nad Niagare raczej odpada, bo jak bedzie padac, to do parkingu kawal drogi.
-- Dobrze, to moze Niagara na dzis odpada, ale sa tu chyba jakies inne miejsca oprocz kasyna?
-- No sa, to gdzie chcesz jechac?
-- Kochanie, Ty zaraz w leb zarobisz jak bedziesz do mnie tak mowil, ja nie znam Buffalo, to Ty sie tu urodziles i wychowales, wiec wymysl cos.
Kryste, ja tez nie wiem co gadam z rana. Kazac myslec Wspanialemu to juz wiadomo, ze wymysli cos glupiego, teraz z telewizora przesiadl sie na lokalna gazete i szpera.
Nie uplynelo wiecej jak 15 minut i juz wymyslil:
-- Mozemy pojechac na wystawe samochodow, albo do muzeum sztuki.
Przewrocilam oczami, bo kuzwa do muzeow i na wystawy to sie moim zdaniem jezdzi jak jest zimno i snieg po dupe, ale pytam ojca:
-- Kiedy ostatni raz byles w muzeum sztuki?
-- Aaaa ze 20 lat temu... i chyba wystarczy, nie?
-- Tez mysle, ze Ci wystarczy - zgodzilam sie, bo przy tym wszystkim moim zdaniem trzeba jeszcze brac pod uwage Tatkowe zainteresowania.
-- Muzeum sztuki odpada, mozemy ewentualnie na te wystawe - zawyrokowalam, bo przeciez wiem, ze i tak mam ostatnie slowo:)
-- Tak jest sierzancie! - przytaknal uradowany Tatek, pewnie sie cieszyl, ze go wyzwolilam z tej sztuki, a ja sama wystawa samochodow tez nie bylam zachwycona, no ale cos za cos.
Zjedlismy sniadanie i zaczeli sie szykowac, mnie w miedzyczasie goraco dalo w dupe w tej kuchni i znow zaczelam drazyc temat klimatyzatora, bo Tatek nie ma klimatyzacji w tym domu.
Tez to jakos do gory dupa wymyslone, ze w domu dla starszych nie ma klimatyzacji, ale na to juz nie mam wplywu, natomiast co zaczynam temat, bo ciagne go juz od 3 lat kiedy sie Tatek tutaj wprowadzil to ciagle nie wiem o co chodzi.
Tatek twierdzi, ze owszem mozna miec klimatyzatory, ale tylko takie tymczasowe, na lato, ale szczegolow zadnych juz nie zna, "bo nigdy nie pytal" w imie "ja sobie daje rade".
A mnie szlag trafia, bo on owszem daje sobie rade, ale jak sie cos stanie i okaze sie ze tylko z powodu braku durnego klimatyzatora, to juz musztarda po obiedzie.
Wychodzilismy wlasnie z budynku jak na dole powitala nas Dennise, szefowa administracji budynku, bardzo mila kobieta, ktora zawsze sie cieszy jak rodziny odwiedzaja mieszkancow.
Teraz tez zagadala na jak dlugo przyjechalismy itp. a ja wykorzystalam moment i zapytalam:
-- Dennise, jak to jest z tymi klimatyzatorami? Jakie tu macie przepisy? - zapytalam ku zdziwieniu ojca i syna, chociaz to ich juz nie powinno dziwic, ze biore sprawy w moje rece jak oni nic nie robia.
-- Poczekaj chwile, zaraz Ci zrobie kopie tego swistka, tam sa dokladne parametry o jakiej sile i wymiarach moze byc klimatyzator i sa montowane tylko na trzy miesiace i dodatkowa oplata na pokrycie kosztow energii elektrycznej wynosi $20.00 miesiecznie przez te trzy miesiace.
-- A jakie to miesiace?
-- Lipiec, sierpien i wrzesien.
Super, akurat dzis 5 lipca, wiec doskonala pora, pomyslalam, wzielam od niej papier i schowalam do torby.
-- Ojcu naprawde przydalby sie klimatyzator, on jest na samej gorze budynku - dodala Dennise na pozegnanie.
-- Wiem i mowie o tym juz trzeci rok, ale wiesz jak jest, jak sie ktos uprze, ze sobie radzi - usmiechnelam sie.
No to jedziemy na te wystawe, ale w drodze mijamy cos... duzy teren ogrodzony...
-- Co to jest tu po prawej? - zapytalam ojca.
-- Ogrod Zoologiczny.
-- To skrecaj i szukamy parkingu.
-- Ale zobacz ile tu ludzi... - zaczal marudzic Wspanialy.
-- No wlasnie skoro tyle ludzi to musi byc ciekawie... zobaczymy rodzine kochanie.
I tak zamiast na wystawe samochodow trafilismy do ZOO, gdzie spedzilismy reszte dnia.



Tatkowi doradzilam, zeby mimo wozka wzial laske, bo jak bedzie musial gdzies stanac, czy moze pare krokow przejsc to sie przyda i oczywiscie mialam racje;)
Bylo goraco, a glownie parno, bo wilgotnosc byla bardzo wysoka, na szczescie teren dosc rowny, wiec nie bylo problemow z wozkiem.
Slon nie chcial wyjsc z wody, wiec zrobialm mu zdjecia w wodzie jak sie bawi opona:



Wspanialy to tez mile zwierzatko:)


Najblizsza rodzina, czyli tatus chyba na kacu:


mamusia:


i dziecko:


A pozniej robilismy rodeo na swini:)



Ciekawostka byl tygrys:


Chodzil sobie niewinnie i leniwie i nagle zrobil... hop!! I ku ogolnemu zdziwieniu wskoczyl na okno i sie usadowil jak zywa maskotka.



Z to lew byl wyjatkowo awanturniczy i dobijal sie do drzwi budynku ryczac przerazliwie:



Byc moze nadchodzila pora karmienia, bo wrzasku robil sporo, ale w koncu odszedl niepocieszony.
A pozniej odwiedzilismy ptaszydla:



I wrocilismy do domu po drodze zaliczajac obiad w knajpie.


Trzeba bylo wypoczac, bo nastepnego dnia czekaly nas wieksze atrakcje. Jeszcze tylko wieczorem weszlam na strone Home Depot i zaczelam szukac klimatyzatora dla Tatka.
-- Ale patrz na to, ze wiekszosc tych klimatyzatorow to ma na dole taka tace, w ktorej sie zbiera woda i to trzeba oprozniac jesli nie codziennie to co drugi dzien. Ja sie obawiam, ze to moze byc dla ojca za ciezkie, bo taki klimaryzator wazy ok. 30 do 40 kg.
-- To nie badz taki madry tylko sam poszukaj takiego co tacy nie ma - dalam laptopa Wspanialemu.
Znalazl, wiec nastepnego dnia rano mieli za zadanie jechac do sklepu i zakupic.
Kolejna misja prawie spelniona;)

43 comments:

  1. dzień dobry:)))
    meldujem siem i lete poczytać i pooglondać:

    ReplyDelete
    Replies
    1. gdzie te chuopy jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee:P

      Delete
    2. Gago, Ty jeszcze nie wiesz, ze chlopy potrzebuja kopa na rozped? Tak to dziala, nie na darmo sie mowi, ze mezczyzna jest glowa rodziny, a kobieta szyja, bo gdyby ta szyja nie pokrecila glowa to nic by nigdy nie bylo zrobione:)))

      Delete
    3. siem naobglondauam łesternuff i myślaua żem, że hamerykańskie chuopy to ho ho!!!:PPP

      Delete
    4. Gagus, na tych westernowych to ja sie spoznilam tak ok. 70 lat:))) co prawda Wspanialego dziadek na koniu do Pubu wjechal, bo i niby gdzie mial kunia zostawic? :))) Ale to byl chyba ostatni cowboy w rodzinie:)

      Delete
  2. Nawet nie wiedzialam, ze w Buffalo jest ZOO ale w sumie to nic dziwnego, bo miasto jest duze, drugie jesli chodzi o ilosc mieszkancow w stanie Nowy Jork. Tak sie sklada, ze ja w ostatni weekend tez bylam z moja corka w ZOO, bo przyjechaly nowe pandy i musiala je zobaczyc:) Fajnie spedzaliscie, jak widze, z Tatkiem czas. A klimatyzacja to mus, zwlaszcza dla starszych, dobrze, ze wzielas sprawe w swoje rece! Trzymaj sie chlodno, bo slyszalam dzis rano w radio jak tam daje u Was do wiwatu! U nas zreszta tez:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. No widzisz jak nas zebralo na wizytacje zoologiczne:) A w Buffalo maja dwa male biale niedzwiadki i zbieraja fundusze na ich zadomowienie, bo jak nie to niedzwiadki musza odejsc. Ale widze, ze mieszkancy sa bardzo zainteresowani sprawa zatrzymania niedzwiadkow, chyba raczej sie uda. Zrobilam nawet zdjecia, ale nie wyszly najlepiej, to sobie darowalam.
      Goraco jest jak cholera, jutro ma byc ponoc najgorzej, ale od soboty juz lekkie ochlodzenie i chwala niebiosom, bo sie zagotowac mozna. Temperatura to jak wiesz, pikus, najgorsza wilgotnosc.

      Delete
  3. ekstra ! ja czekam na dalszą część !
    i mam nadzieję ze wyściskałaś Tatka od mnie !!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, wysciskalam, a nawet mu cmoka w policzek zafundowalam od Ciebie, tylko nie dal sie namowic na zdjecie, bo mu kazalam trzymac kartke z napisem "Dla Zmorki" i sie oparl...;/ Poczekam jak przyjedzie do nas, moze go wezme podstepem;)))

      Delete
    2. Wyraznie mi sie rozum topi... na kartce bylo "od Zmorki" a nie "dla".

      Delete
  4. cwaniutka jesteś :) na sztucznej świni to każden gupi potrafi, trza było na tygrysku posiedzieć :)) i lubie Cię za to, że prawdziwa babka jesteś i bierzesz sprawy w swoje ręce. ja też nie cierpię się mamejić i czekać aż ktoś, cos, kiedyś załatwi :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polly .. coś ostatnio za Tobą biegam :))))

      Delete
    2. Polly, bo prawdziwe swinie, takie co to bym chetnie na nie wskoczyla, chodza na dwoch nogach i wiekszosc nie jest w zasiegu mojej szanownej dupy:)))

      Delete
    3. za słabo chyba polujesz :))), bo takich świń przeca urodzaj niestety :))

      Delete
    4. Musialabym sie chyba do Texasu albo na Floryde przeprowadzic:))) Tam mozna na peczki wiazac;)

      Delete
  5. ale super dzień :))) I miło było Was wszystkich zobaczyć. Zdjęcia Lolka Wspaniałego - rewelka :)
    a Tatek jak pozna smak klimatyzowanego lata to już nigdy nie będzie chciał inaczej! :) Całe szczęście, że trzymasz tam rękę na pulsie.
    Buziaki :****

    ReplyDelete
    Replies
    1. teraz jeszcze raz się przyjrzałam i zauważyłam że to Tola... ups... Tolek Wspaniały :)))

      Delete
    2. Emko, mnie tam wsio rybka Lolek czy Tolek, bo i tak sie nie znam:))) A Tatek klimatyzacje zna, bo przeciez w tym kraju to maja juz od wielu lat. To jest pierwsze mieszkanie w Tatkowym zyciu, ktore bylo bez klimatyzacji.

      Delete
  6. A co tu komentowac.
    Kapitalna rodzina i tyle.

    ReplyDelete
  7. U ciebie zawsze wesoło nawet jak nie jest wesoło a tego mi ostatnio trzeba. Z tymi klimatyzatorami to u was jakaś paranoja, której ja pojąć nie mogę, ale ja mało co pojmuje.
    Życzę Tatkowi klimatyzatora od Indian (może taki mają) taniego i przenośnego, niezależnego od nikogo. pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj chyba bys szybko pojal te paranoje, gdyby w Polsce byly takie upaly i wilgotnosc. W tej chwili jest 15:15 i srednia temp. 39C a w sloncu pewnie powyzej 50C do tego wysoka wilgotnosc i ani najmniejszego ruchu powietrza. Takie temperatury sa niebezpieczne nie tylko dla ludzi (glownie dzieci i starszych) ale jak sie okazuje i dla sprzetow. Wlasnie mi klientka powiedziala, ze wrocila po 2 tygodniach wakacji, oczywiscie wylaczyla klimatyzacje, bo po co mialaby dzialac skoro ich nie bylo i zepsula sie lodowka, cos tam sie przegrzalo (thermostat czy cos) bo byla za wysoka temperature w mieszkaniu.
      Spalismy 5 nocy w mieszkaniu z temp. 40C wiec wiem jak to jest. A Tobie proponuje sprobowac:)))

      Delete
    2. Miałem na myśli paranoję ze sprzedażą klimatyzatorów. Upałów oczywiście nie zazdroszczę. pozdro

      Delete
    3. O!! To teraz tym bardziej nie rozumiem:/

      Delete
  8. Star, książkę o Łodzi będę mogła Ci wysłać. Będzie mi bardzo miło:)
    Ona dotyczy rozwoju kina w tym mieście, a przy okazji świetnie oddaje klimat początku XX wieku. ma też kilkadziesiąt ilustracji.
    Może chcesz z autografem od pana Autora?

    ReplyDelete
    Replies
    1. This comment has been removed by the author.

      Delete
    2. Anusia, naprawde???????????????????????
      I z autografem???????????????????????
      Ale serio, czy to nie za duzy klopot dla Ciebie??????????
      bo ja to wiesz, juz skacze z radosci:)))
      Jesli mozesz to odezwij sie na bezodwrotu9@gmail.com prosze:)))

      Delete
  9. Duża ze mnie dziewczynka, ale osobiście lubię co jakiś czas odwiedzić ZOO. Tygrysisko pozowało wspaniale, a lew może chciał pospać w chłodniejszym miejscu, bez publiki.
    Tatek wygląda świetnie, wąsik dodaje mu powagi i uroku. Niestety, faceci są w gruncie rzeczy mało praktyczni, więc mnie nie dziwi, że żaden z nich o klimatyzatorze nie pomyślał. Jak zawsze od myślenia to są kobiety, od popychania by faceci szli we właściwym kierunku też.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez lubie od czasu do czasu isc do ZOO;)) A mezczyzni? No coz jak ich nie popchnac to nie bardzo wiedza po co zyja:)))

      Delete
  10. Tatek wygląda zupełnie jak Mr Heisenberg z Breaking Bad (jeśli nie oglądasz, to nauczyciel chemii, który produkuje crystal meth ;-)). Pozdrów ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahaha az polecialam do wujka Google i masz racje, cos w tym jest:))) Dzieki za pozdrowienia:)

      Delete
    2. zuzanka, to byla moja pierwsza mysl jak wczoraj Tatka zobaczylam :D

      Delete
    3. Ja jestem uzalezniona od Breaking Bad i nie spostrzeglam takiego podobienstwa:(((

      Delete
    4. Moniko, bo Ty juz wiesz, ze Tatek i crystal meth nie ida w parze:))

      Delete
  11. miło Was widzieć:)

    tylko mama wymaga depilacji :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Viki, szkoda, ze nie zabralam ze soba sprzetu:)))

      Delete
  12. Star, sposób w jaki dosiadłaś świnię mnie rozczulił...
    nie pytaj dlaczego, sama nie wiem, może to hormony ::::))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mia nie bylo hustawki ani karuzeli to musialam swiniaka ujezdzac:))

      Delete
  13. Tatek z tym wąsem wygląda jak Nikita Mikhalkov..;) A Tobie Kochana do twarzy z tą świnką miedzy nogami..;-D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sznupciu, tylko ta swinka mizerna w porownaniu do mojej masy:)))

      Delete
  14. A mnie się smutno jednak zrobilo. BARDZO SMUTNO. Dawno tu nie zagladalem, teraz ze wzruszeniem kiedy przeczytałem opowieści dotyczące Tatka i tak mi słodko było, bo trochę tych historii znalem już przecież wcześniej.
    A teraz - dotarla do mnie swiadomosc starzenia się, przemijania i tak mi jakos niefajnie. :((((((((((((

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mariusz, niestety, jedni wolniej inni szybciej, ale wszyscy popierdalamy w tym samym kierunku, nawet ci co jeszcze o tym nie wiedza, jak i panie naszpikowane botoxem:)))
      Na jeden grzyb wychodzi: urodziles sie to musisz sie zestarzec i umrzec. Nie ma innego wyjscia z tego labiryntu.

      Delete
  15. No to ja się przyznam, że zoo to ja uwielbiam, i co ciekawe- zawsze przy małpach mówię do Marcina, żeby się uśmiechnął do rodziny...
    Co do klimatyzatora... Co tu pisać- w końcu czego się spodziewać po Najlepszej Synowej!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...