Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, September 10, 2013

Bloger robi mi wbrew

Chcialam wreszcie napisac te urodzinowa notke, nawet sie spielam w sobie i zaczelam, a tu dupa.
Bloger mi robi wbrew i nie chce wstawic zdjec... po czemu?
Ja nie znaju, ale w takim razie notka bedzie kiedy bedzie, a kiedy to nie wiadomo:))
Za to mam  w zanadrzu inne wydarzenie, ktore wypada opisac, to se tak zrobie, a co?
A bylo to w ubieglym tygodniu, dokladnie w srode.
Pamietacie jak kiedys firma, ktora robi pranie moich pracowych szmat zgubila czesc oddanego do prania pakietu? No wiec tak z ta firma bylo...
Zglaszam odbior, potwierdzaja, ze owszem odbiora w wyznaczonych przeze mnie godzinach, po czym na 10 min przed koncem czasowego okienka jest telefon "wiesz bedziemy pozniej, bo w miescie sa okropne korki... bo jeden z pracownikow zachorowal... bo costamcostam...."
I tak za kazdym odbiorem i dostawa.
No nic, w sumie zadowolona bylam z tego jak prali i skladali, wiec nie robilam wielkich problemow o godzinne czy tez dwu-godzinne opoznienie i tak jestem w pracy.
Tym razem, we wtorek juz wyslalam mailem zgloszenie, ze chce zeby odebrali pranie w srode miedzy 11ta a 14ta, trzy-godzinne okienko, wiec chyba przy dobrej organizacji mozna sie w nim zmiescic. Tym bardziej, ze oni sami na formie zgloszen maja okienka dwu-godzinne.
Dostalam potwierdzenie, wiec w srode miedzy 11ta a 14ta oczekiwalam jesli nie (bra buk) pojawienia sie kogos to chociaz telefonu z kolejna wymowka.
A tu dupa...
Godzina 14:20 i cisza w eterze, ani nikt nie dzwoni do drzwi, ani nikt nie dzwoni telefonem.
Wkurwilam sie, bo wszystko lubie tylko nie jak sie mnie lekcewazy, podwinelam rekawy... no dobra, nie musialam ich podwijac, bo sa krotkie, siadlam przy kompie i zaczelam szukac innej firmy.
Ledwie wystukalam co trzeba wujkowi Google a wujek juz wyplul cala liste roznych i roznistych firm zajmujacych sie praniem komercyjnym na terenie miasta.
Na pierwszy raz wole takie kontakty nawiazywac telefonicznie, lubie slyszec glos, wtedy mam wieksze wyczucie co ewentualnie kryje sie za firma.
Zadzwonilam do pierwszej z brzegu.
Odebral mezczyzna, po wymianie rytualnych grzecznosci przystapilam do ataku:))
-- Wiem, ze to pytanie z czapy, bo jest godzina w tej chwili kilka minut po 15tej, ale czy myslisz, ze mozecie jeszcze dzis ode mnie odebrac pranie?
-- O ktorej zamykasz?
-- Dzis bede tutaj do 19tej.
-- Nie ma sprawy, oczywiscie, ze mozemy.
"Halleluja, brzmi wrecz niewiarygodnie" pomyslalam i teraz zajelismy sie otwieraniem mojego konta, wiec w ruch poszly adresy, numery karty kredytowej i tym podobne duperele.
Skonczylismy rozmowe i kilka minut pozniej dostalam email od nich z potwierdzeniem odbioru prania ale..... na jutro!!!!
Ja pierdole!!! Jak wiemy na jutro, czyli czwartek to ja sobie planowalam wagarowy dzien dobroczynnosci dla wlasnego ciala.
Zlapalam za telefon, dzwonie jeszcze raz.
-- Przepraszam bardzo - uspokajal mnie glos tego samego mezczyzny co wczesniej po drugiej stronie - wiesz mielismy w poniedzialek swieto i jakos mi sie dni poprzestawialy. Na pewno ktos przyjedzie dzis, a nawet w ciagu najblizszej godziny.
"Dobra" mysle sobie "nie pozostaje nic innego jak uzbroic sie w cierpliwosc, zeby tylko nie byla to kolejna firma, ktora ma wiecznie cos w poprzek".
40 minut pozniej dzwonek do drzwi, otwieram.
-- Dzien dobry ja przyjechalem po pranie.
Wskazalam ruchem reki na stojacy w rogu poczekalni wor wypakowany po brzegi i podalam dodatkowy maly worek z moimi zakietami, ktore musza byc prasowane.
Chlopak wzial wor i worek i wychodzac zapytal:
-- Rozumiem, ze umowilas dostawe na piatek miedzy 12 a 14ta?
-- Tak, dokladnie tak - potwierdzilam i zamknelam za nim drzwi.
Kilka minut pozniej dostalam maila, w ktorym pisalo "twoje pranie zostalo odebrane i bedzie gotowe do dostawy w piatek o wczesniej umowionej godzinie miedzy 12 a 14ta"
Oniemialam z wrazenia, cusi mi mowi, ze chlopak odbierajacy pranie ma obowiazek zameldowac do firmy, ze to zrobil... "no niech tam, jak oni dzialaja to ich sprawa.. ciekawe co bedzie w piatek" przebieglo mi przez glowe.
W czwartek wieczorem dostalam kolejny email od pralni tym razem o tresci "twoje pranie jest zrobione i gotowe do dostarczenia w ustalonym terminie (piatek miedzy 12-14) jesli chcesz cos zmienic w terminie dostawy to prosimy o niezwloczne powiadomienie."
Nie powiem, oczy wyskoczyly mi na moment z orbity!!!
Wepchnelam je z powrotem do oczodolow, ale poniewaz nic nie chcialam zmieniac, to nie odpisywalam.
W piatek dokladnie o godzinie 12:27 zadzwonil dzwonek do drzwi, a za drzwiami stal chlopak z moim praniem i wieszakami z moimi wyprasowanymi zakietami.
-- Upssss, to nie jest moj worek. Ja mialam fioletowy worek.
-- Tak, Twoj jest na pewno w srodku, nowym klientom zawsze dajemy darmowo nowy, firmowy worek, bo nasze maja pasek do zarzucenia na ramie i sa dla nas wygodniejsze - wyjasnil z usmiechem chlopak.
Podziekowalam, dalam napiwek i na odchodne zapytalam:
-- Czy Wy zawsze jestescie tacy slowni?
-- W 95% bo jednak czasem sie moze zdarzyc cos nieprzewidywanego, ale wtedy uprzedzamy.
On poszedl, ja powiesilam moje zakiety w szafie i patrzylam na ten worek z niedowierzaniem.
Cos mnie podkusilo, zeby sprawdzic czy jest jakis email...
Oczywiscie byl!!!
"Twoje pranie zostalo wlasnie dostarczone, prosimy o sprawdzenie czy wszystko jest w porzadku i potwierdzenie, ze mozemy pobrac oplate z karty kredytowej"
Ja pierdole!!! To jest firma!!!
Zabralam sie do rozpakowywania worka, zgodnie z tym co powiedzial chlopak moj worek byl w srodku, pranie wyprane, pachnace i ladnie poskladane.
Ulozylam wszystko na polkach i odpisalam, ze wszystko jest w porzadku i moga spokojnie pobrac oplate. W odpowiedzi dostalam kolejny email "dziekujemy za potwierdzenie odbioru i przyzwolenie pobrania oplaty, jesli uwazasz, ze jest cos co moglibysmy usprawnic w naszych uslugach to bardzo prosimy napisz i postaramy sie twoja uwage uwzglednic".
Tego juz bylo za wiele!!!!
Siadlam i napisalam, ze jestem pod ogromnym wrazeniem i jesli tylko dalsza wspolpraca z nimi bedzie przebiegac tak gladko jak pierwszy kontakt to ja juz jestem w siodmym niebie.
Stara firma do dzis nie zadzwonila... moze to i lepiej... dla nich, po co maja sluchac co o nich mysle;)

27 comments:

  1. Replies
    1. jakby to byuo u nasz, to pomyślałabym, że wchodzom na rynek:PPP

      Delete
    2. Licho ich wie, moze faktycznie wchodzom:))) Zobaczymy co bedzie dalej:)

      Delete
  2. Wow, uwielbiam takie firmy :-) Człowiek od razu się czuje się poważany i jakoś tak mu lżej na duszy :-) A poprzednia firma, cóż a gwizdek im w zad :-D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, tak powinna dzialac kazda firma:) Zdrowa konkurencja jeszcze nikomu nie zaszkodzila, a wrecz wychodzi na zdrowie klientom:))

      Delete
  3. Wow, i jam pod wrazeniem:)))) Moja sp. babcia by powiedziala, ze "takie firmy byly przed wojna". Bo wszystko co dobre, to dla niej bylo tylko przed wojna:) Moze cos w tym jest, nie wiem, bo sie urodzilam po. A ta pierwsza firma to rzeczywiscie robi wszystko aby klientow tracic. No coz, moze ma ich za duzo?? hehehe

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, nie strasz, a moze to znak, ze idzie jakas wojna:))) I potem bede ja tak mowic jak Twoja babcia:))

      Delete
  4. OCZY WYLAZŁY MI Z ORBIT
    Star... a nie piłaś nic?? może jakieś grzybki zażywałaś???? Możliwe to?????

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, nie dziwie Ci sie, bo ja wlasne oczy wpychalam na sile z powrotem do orbit:))
      Nic nie bralam, zadnego ziola, a grzybki dopiero dzis zaczelam:))) A to bylo w ubieglym tygodniu.

      Delete
  5. Znalezienie takiej firmy to naprawdę cud.. Ja miałam wiele podobnych sytuacji i bardzo rzadko zdarzało sie trafić na kogoś kompetentnego... Niestety.. Także gratuluje!

    ReplyDelete
    Replies
    1. MPP, wlasnie dlatego, ze ciezko znalezc kogos kompetentnego to sie uzeralam z tamta firma przez lata i nawet sie cieszylam, ze chociaz to pranie zrobione i poskladane z sensem:))

      Delete
  6. Może stara firma podejrzała Twoje manewry i postanowiła założyć bojkot ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, licho ich wie, ale mnie juz nie zalezy:)))

      Delete
    2. Niektore firmy traktuja stalych klientow jak pewnik, a tu prosze. mamy wolny rynek i konkurencja duza. Zawsze znajda sie lepsi.
      Przypomina mi to pewna historie, odkad przeprowadzilam sie do PA korzystalam z uslug jednej fryzjerki ( kolor) po mniej wiecej 6 latach zaczela mi odpierdzielac fuszerke, raz pomyslalam, ze moze miala gorszy dzien, ale zdarzylo sie to parokrotnie i niestety zrezygnowalam z jej uslug.

      Delete
    3. Lukrecjo nie ma gorszej rzeczy niz rutyna i pewnosc siebie. Niestety wiele osob zapomina, ze o stalego, starego klienta trzeba dbac tak samo lub jeszcze lepiej jak o nowego.

      Delete
  7. jeju!
    w Luksemburgu by zbankrutowali w trzy tygodnie
    NIKT BY NIE UWIERZYL, ZE TO NIE ZART Z CYKLU MAMY CIE !!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybenko toz pisze, ze ja tez bylam w szoku, a juz jak zobaczylam ten inny worek to myslalam, ze wlasnie przyszlo otrzezwienie:))) No ale, pozyjemy zobaczymy, szczerze mowiac to juz sie nie moge doczekac nastepnego prania.

      Delete
  8. dlatego nawyki trzeba zwalczać, mogłaś już być perfekcyjnie wyprana jakiś czas temu ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No moglam, ale ja jestem cierpliwa i daje szanse:))

      Delete
  9. Wczoraj blogger mnie setnie wpienił. Zrobiłam ciut zdjęć i zachciało mi się je umieścić na blogu.Udało się, ale niestety po jednym , bo nawet dwóch na jeden raz nie wgrywało. I w ogóle coś było nie tak, bo z Picassy do schowka bloggera wpierw nie chciały zdjęcia wchodzić,a potem wgrały się tak spod dużego palca,
    jak im się podobało a nie mnie.
    Wiesz, czasem zmiana usługodawcy bywa całkiem korzystna.Właściwie to bardzo lubię, gdy punkt usługowy lub sklep ma ze mną taki intensywny kontakt.
    Miłego,;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmiana moze byc korzystna albo i nie, roznie bywa. Ja jestem z natury lojalna i cierpliwa, ale jak mi juz ktos zajdzie za skore to nie ma odwolania:)

      Delete
  10. "Tego było już za wiele!"
    he, he, he, no faktycznie przesadzili :))))

    ReplyDelete
  11. Kłaniam się i serdecznie pozdrawiam ! Życzę nie ustającego ZDROWIA i HUMORU ! :-)

    ReplyDelete
  12. Wyprowadzam się do Ciebie... Wszystko załatwiome emilkiem, nikt głuchego nie męczy dzwonieniem. Wiesz, jak trudno ludzi w PL namówić na wyslanie emilka??? Nawet jak są o pół wielu młodsi ode mnie?? Chociaż... i u mnie widać świt cywilizacji... Wysyłają esesmanów, zamiast dzwonić. Nie wszyscy, ale większość. Co mi się podoba :D

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...