Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, September 6, 2013

Co piszczy w okolicy, czyli jak zjesc kangura

No wlasnie, co piszczy w najblizszej okolicy?
Jak sie okazuje nie zawsze wiadomo, bo przeciez najblizsza okolice najczesciej pokonywalam autobusem, a to wyklucza mozliwosc zajrzenia w kazda dziure. Wagary sa wiec doskonala okazja do spaceru, tym bardziej, ze Spa w ktorych mialam umowiony facial i masaz sa w odleglosciach pokonywalnych z buta. Wybralam sie 40 minut wczesniej, tak zeby sie nie spieszyc, a spacerkiem noga za noga dojsc na czas.
Okazalo sie, ze doszlam przed czasem i to cale 20 minut.
Co robic?
Owszem mozna wejsc, usiasc grzecznie w fotelu i poczekac, ale postanowilam, ze bezczynne siedzenie mi nie lezy, wiec poszlam na maly rekonesans w boczna uliczke, bo mi sie spodobalo kwitnace drzewo, ktoremu nawet zrobilam zdjecie, ale jeszcze jest w aparacie i mi sie nie chce go zrzucic, wobec czego zdjecie moze bedzie kiedys, a moze i nie.
Przechodzac z powrotem zobaczylam nowy sklep, a nawet trudno to nazwac sklepem, ot nic wiecej jak dziura w murze z napisem "naturalne mydla".
Weszlam, bo jak mozna bylo nie wejsc.
Od razu na wstepie oznajmilam, ze ja nic nie kupuje tylko chce sie porozgladac.
Kobieta w zaawansowanej ciazy, bardzo mila, widocznie niewiele osob trafia tam tak z marszobiegu, wiec pogadalysmy troche, poogladalam, nawachalam sie i poszlam... z zamiarem powrotu... kiedys.
A wiem, ze wroce, bo przeciez Wspanialy to uczuleniowiec, ktory uzywa tylko naturalne mydla.
Poszlam do Spa na facial.
Krystusie!!!! Nareszcie trafilam na kosmetyczke, ktora jest nie tylko dobra, ale z reka na sercu moge stwierdzic, ze lepsza ode mnie:)))
Bywalam w tym Spa juz kilka lat temu, pracowala tam Polka, ktora tez byla dobra, tylko troche za duzo mowila, co powodowalo, ze ciezko sie bylo zrelaksowac. Chociaz z drugiej strony rozumiem, bo pewnie nie czesto miala okazje pogadac sobie po polsku.
Polki juz nie ma, ba nie ma juz nikogo z tamtej ekipy, Spa zmienilo wlasciciela i jest teraz ekipa w calosci tylko hiszpanska i jestem pod ogromnym pozytywnym wrazeniem. Cos mi sie wydaje, ze zamiast szwedac sie po roznych "tu i tam" to teraz juz zawsze bede chodzic do tego Spa i nastepnym razem skusze sie tez na masaz. A nuz sie okaze, ze masazysta/ka jest rownie dobra jak kosmetyczka.
Dziewcze ma latwe do zapamietania i pieknie brzmiace imie - Anais oraz pracuje rowniez w poniedzialki co jak wiadomo bardzo ulatwi mi moje zycie, bo ja w poniedzialki nie pracuje.
Prosto po facial, ledwie dotarlam na masaz i jak juz bylam zupelnie wymaltretowana i zrelaksowana do granic przyzwoitosci to jeszcze sila resztek pamieci wlazlam do sklepu i kupilam farbe do wlosow.
Dzien byl piekny, bo jak juz pisalam tam na gorze mnie sluchaja:))) Postanowilam wiec wrocic do domu pieszo mimo, ze najchetniej polozylabym sie na chodniku i zasnela, tak mi bylo dobrze.
Zrobilam sobie notke mentalna, co by na obiad trzasnac rybe na parze i zielsko w postaci mleczu z orzechami... tak to bedzie latwy i szybki obiad, oraz bez pudla.
I w momencie kiedy pomyslalam o obiedzie okazalo sie, ze jestem kilka krokow od nowej restauracji, zerknelam na zegarek... ostatnie 15 minut na lunch special.
Bez zadnego zastanawiania sie weszlam, co z tego, ze wygladalam jak wkurwiony Chopin, bo mi obie kobitki zrobily stodole z klakow na lbie? Co z tego, ze nie mialam na sobie zadnego makijazu?
Co z tego, ze wygladalam jak by mnie ktos przekrecil przez wyzymaczke starej poczciwej Frani?
Przeciez czulam sie jak milion dolarow:)))
Knajpa jest australijska pod wdziecznym tutulem "Thirsty Koala". Juz wczesniej mialam ich "na celowniku", bo czytalam troche recenzji i nawet kiedys powiedzialam do Wspanialego:
-- Powinnismy isc zaliczyc te "Koale".
-- A dlaczego?
-- Dlatego, ze oni serwuja burgery z kangura.
-- Z kangura? Kangury to takie przyjemne zwierzatka, a Ty chcesz je jesc?
-- Swinie i krowy, tudziez kury to tez przyjemne zwierzatka a mimo to jemy.
-- No dobra, zartowalem, moze sie kiedys wybierzemy...
"Moze"... kto by czekal na "moze" jak jest tu i teraz i moze to zrobic natychmiast.
Wiec weszlam, ludzi juz nie bylo duzo, tylko dwa stoliki zajete, wszak pora lunchu zblizala sie ku koncowi. Jakis przystojny mlodzian, ktory sie pozniej okazal jednym z wlascicieli podszed i zapytal gdzie chcialabym usiasc, bo moge gdzie chce szybko dodal.
Siadlam przy malym dwuoosbowym stoliku, mlodzian zapytal czy zycze sobie menu, na co ja odpowiedzialam zapytaniem czy jeszcze serwuja lunch czy juz za pozno.
-- Alez oczywiscie jeszcze serwujemy lunch, a dzis na lunch jest burger, czy wolisz z wolowiny czy tez kangura?
-- Ja tu przyszlam z mysla o sprobowaniu kangura - odpowiedzialam z usmiechem.
Mlodzian zaczal wyjasniac, ze mieso kangura jest duzo bardziej chude, a nawet nie zawiera prawie wcale zadnego tluszczu, wiec on poleca burger zrobiony na "srednio surowy" i z dodatkiem sera koziego, ktory sie swietnie komponuje z caloscia. Bardzo chetnie przystalam na taka mozliwosc, bo burgery jak i kazda wolowine zawsze jem "srednio surowe" a nawet bardziej krwiste, wiec tym bardziej moge i kangura, a ser kozi tez bardzo lubie.
-- I burger serwujemy z dodatkiem frytek - kontynuowal mlodzian.
-- Z frytek to ja raczej zrezygnuje - odpowiedzialam, bo frytek z reguly nie jadam, a jak beda w zsiegu paszczy to moglabym sie skusic;))
-- A to moze chcesz wymienic frytki na salate z aruguli?
-- Jesli to mozliwe to bardzo chetnie.
-- I jeszcze masz jeden wybor, lampka wina czy piwo?
-- Oczywiscie lampka wina.
Po chwili mlodzian wrocil z lampka wina, a ja uswiadomilam sobie, ze jak pozre tego knagura to na 100% nie bede miala potrzeby jesc obiadu, a juz na pewno nie bede miala ochoty na jego gotowanie.
Zadzwonilam do Wspanialego, nie odebral telefonu w biurze i przypomnialam sobie, ze maz moj jest wlasnie na pikniku z pracy.
Hmmm... jest nadzieja... ale na wszelki wypadek zadzwonilam na jego komorke.
Odebral.
-- Skarbie, przepraszam, ze przeszkadzam, mam nadzieje, ze sie dobrze bawiesz, ale chcialabym sie upewnic, ze nie wrocisz do domu glodny - wydeklamowalam na jednym oddechu.
-- Nie chce Ci sie gotowac?
-- Bingo!!! Nalezy Ci sie pierwsza nagroda za prawidlowe myslenie!!!
-- Nie ma sprawy, to nie gotuj, ja mam tu wystarczajaco jedzenia, a jak by co to zawsze sie w domu cos znajdzie.
Bosko!! pomyslalam i sie wylaczylam, bo akurat na stol wjechal kangur.
Naprzeciwko mnie siedziala para mlodych ludzi, ona w zaawansowanej ciazy co kojarzylo mi sie wlasnie z kangurem, ktorego mialam za chwile pozrec. Dziwne uczucie, ale co tam:))
Wbilam zeby, zjadliwe, a nawet dobre, tyle, ze ze wzgledu na brak tluszczu w miesie wyjatkowo twarde nawet jak zrobione na "srednio surowo". Nastepnym razem zazycze sobie na jeszcze bardziej surowo, to tak dla pamieci.
Kelner od czasu do czasu zaszczycal mnie towarzystwem w absolutnie niekrepujacy i z wyczuciem sposob, wiec miedzy moimi kesami gaworzylismy sobie o zdrowotnosic kangurzego miesa, o roznicy miedzy wolowina, jak rowniez o fakcie, ze w okolicy naprawde ciezko o dobre burgery.
Te pogawedki z kelnerem uswiadomily mi, ze moja teoria o wygladaniu jak milion dolarow jest prawdziwa;) Czyli wcale nie trzeba tak wygladac, wazne zeby sie tak zachowywac:)))
Na koniec, gdy placilam rachunek kelner zapytal o moje "kangurze" doswiadczenie i czy jeszcze kiedys bede miala ochote sprobowac.
-- Na pewno tak, chociaz od razu mowie, ze to nie bedzie szybko, bo my z mezem mamy ochote na burgera tak srednio dwa razy w roku, ale tym razem jak nas najdzie to na pewno przyjdziemy tutaj.
-- Wiesz mamy tez inne dania oprocz kangura - wtracil kelner.
-- Oczywiscie, ze wiem, ale myslalam, ze pytanie dotyczylo glownie kangurzego miesa, tak czy inaczej na pewno tu wroce.
Do domu postanowilam mimo wszystko wrocic pieszo, bylo co prawda goraco, ale przeciez nie musialam sie spieszyc, a tego kangura jakos trzeba bylo rozchodzic.
Wrocilam, posiedzialam troche przy kompie, co by sie rozpatrzyc gdzie sie co dzieje i nagle zachcialo mi sie spac.
Walnelam odwlok na lozko i zasnelam.
Obudzil mnie telefon... w morde, komu sie chce dzwonic akurat teraz jak ja spie!!!
A to moj Wspanialy, bo on wlasnie juz dojechal i czeka na autobus wiec pyta czy cos trzeba kupic po drodze.
-- Nic nie trzeba, ale mnie obudziles.
-- Spalas? oj to ja przepraszam, ale skad moglem wiedziec, to spij.
Latwo powiedziec, odlozylam telefon, ale zasnac juz nie moglam.
No trudno, nie mozna miec wszystkiego... ale jak na jeden dzien wagarow to i tak uwazam, ze byl bardzo udany.

28 comments:

  1. Replies
    1. sama se napiszesz usprawiedliwienie?:PPP

      Delete
    2. Gagus, ja chyba jeszcze mam budyn z mozgu po tych wczorajszych masazach, bo nie czaje Twojego pierwszego komentarza, a usprawiedliwienie oczywiscie, ze sobie sama napisze:))

      Delete
    3. No masz, teraz wyczailam jak juz kliknelam:)))
      Zaklepalas zloto i polecialas dopiero czytac:))))
      Alez jestem ciezko kapujaca:P

      Delete
    4. a te kangury to złapane na lasso przez kowbojów na koniach, czy jak?:PPP

      Delete
    5. Nie wiem:) Mam nadzieje, ze nie sa z ZOO na Bronxie:))))

      Delete
    6. jak czipa nie zjadłaś, to może były z prerii:PPP

      Delete
    7. Musi z prerii, bo nie mialam rano zadnych komplikacji:))

      Delete
    8. ale jak z prerii, to mocno żylasty, nie?

      Delete
  2. Coś leci do Ciebie priorytetem:)
    Napisałam wczoraj maila.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, dziekuje bardzo i maila juz widzialam (dopiero dzis, bo wczoraj w ogole nie zagladalam do skrzynki) ale odpisze jak wroce do domu, bo jestem w pracy.

      Delete
  3. Ja jednak obstawiałabym np. za takim tatarem wołowym. :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chada, tatar wolowy bardzo lubie, ale tak super zrobiony stek, lekko chrupiacy na zewnatrz i krwisto soczysty w srodku to absolutny orgazm!!!!

      Delete
    2. Nie wiem, jakie tam macie steki, ale skoro aż orgazm, to wyślij mi jednego pocztą! :D

      Delete
    3. Chada, o ile pamietam, bo ostani raz w Polsce to bylam 5 lat temu, to tam nie ma dobrej wolowiny. Polska nie hoduje bydla na dobre jakosciowo mieso, a wiec nie mozna nawet porownywac.
      Ameryka hoduje bydlo Angus i to jest bardzo wysokiej jakosci mieso, ale i tak najlepsze jest Kobe produkowane w Japonii. Stek z miesa Kobe kosztuje w zaleznosci od wagi 200 do 360 dolarow.
      To moze zamiast ja mialabym Ci wysylac poczta to zamow gdzies na stronach wysylkowych:)PPP

      Delete
    4. Popatrz, a stereotyp utarł się taki, że Amerykanie jedzą byle co, i w dodatku niezdrowo przyrządzone... ;)Generalnie mam plan, że kiedyś uda mi się odwiedzić NYC, i wtedy popróbuję i wołowiny i kangura, i co tam jeszcze podejdzie mi pod widelec. ;)

      Delete
    5. Chada, Amerykanie jak kazdy inny narod (z czym Polakom jest sie ciezko pogodzic) jedza dobrze lub zle i to chyba normalne. Sa tacy co jedza w McDonaldsach i innych smietnikowych fast foodach, a sa tacy jak moj maz, rodowity Amerykanin z dziada pradziada, ktory nigdy nie byl w zadnym fast food.
      Czy wszyscy Polacy jedza zdrowo i dobrze? Tez sprawa wzgledna, bo co zdrowego jest w schabowym, ktory nie dosc, ze oblozony tarta bulka to jeszcze smazony na patelni, zeby ta bulka nasiakla tluszczem?
      Czy wszyscy Polacy lub Amerykanie sa uczciwi?
      Czy wszyscy Polacy lub Amerykanie sa wierzacy?
      Nie i Nie.
      Ja tylko nie rozumiem dlaczego i w imie czego, z jakiej przyczyny uwazja sie za pepek swiata?
      Narod wybrany.
      Owszem wybrany, ale moze jeszcze ustalmy do czego:))))
      Jak kiedys przyjedziesz to bedziesz mogla porownac, tylko tez nie porownuj jesli bedziesz sie obracac tylklo w granicach polskiej dzielnicy, tam roznicy raczej nie zobaczysz, a jesli to na minus dla Ameryki:)))

      Delete
    6. Początek swojego poprzedniego komentarza napisałam z lekkim przekąsem. ;) Nie należę do osób, które kierują się stereotypami, czy uogólniają ze względu na wiek, płeć, czy narodowość.

      Delete
    7. Chada, ale nie odbieraj tego personalnie, bo to nie jest personalna odpowiedz ani zarzut. Napisalas, ze "utarla sie opinia" czyli ja doskonale rozumiem, ze nie jest to Twoja prywatna opinia, a opinia krazaca gdzies tam w Polsce. I ja o tym wiem, bo przeciez widze to nawet na blogach:))) Dlatego tez nie napisalam, ze to Ty sie mylisz, tylko napisalam, ze Polakom jest ciezko zrozumiec, ze jako narod oni sami niczym nie roznia sie od innych narodow.
      To tak zebysmy sie rozumialy na przyszlosc:))))

      Delete
    8. Cieszę się, że to napisałaś, bo faktycznie odebrałam Twój poprzedni wpis dość osobiście. ;)

      Delete
  4. ta amerykańska kuchnia:D:D nieważne, z czego, ważne, aby były burgery! Całkiem możliwe, że to tak jak z naszymi pierogami;)
    Zazdroszczę spa i nie ma lekko, następnym razem proszę o zdjęcia bo to musi wyglądać fantastycznie - błogość i szczęście malujące się na twarzy i ten Szopen (nie poprawiać, Szopen czyli szopa czyli kopa siana) na głowie, po prostu jak po dobrym seksie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, dobre burgery sa naprawde dobre, tylko nie zawsze je latwo znalezc:))
      Nie, no zdjec nie bedzie, bo i kto by sie chcial fotografowac w takiej chwili i pozycji:))))
      A szopa faktycznie jak po dobrym seksie i to w przeciagu:D:D

      Delete
  5. wagary pierwsza klasa! ale ta myśl o pożeraniu przez Ciebie kangura z widokiem na kobietę w ciąży - powalająca! :)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, no bo tak mi sie skojarzylo:))) Kobieta w ciazy to jak kangurzyca wyglada:)))

      Delete
  6. Ja tam wole dobrego burgera niz bardzo dobrego pieroga, no moze dlatego tak mi dobrze na tym kontynencie:)))) Star, tez sie zastanawiam skad oni te kangury biora na te burgery? Sama bym sprobowala, a jak, bo ja lubie wszelakie nowosci a mieso z kangura do takich dla mnie nalezy. Nie widzialam takiej knajpy tutaj ale moze sa? A jak nie, to musowo pojdziemy sprobowac przy nastepnej okazji nowojorskiej, ok? Tylko nie wiem czy D da sie namowic ale jak sie dal namowic ostatnim razem na kuchnie hinduska, to sa szanse i na kangura:) buziak

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, ja tez wole kazde mieso z grilla niz panierowane i smazone na patelni. Po tylu latach to juz nawet schabowy, ktore kiedys lubilam potrafi mi lezec na zoladku ciezarem.
      A co do D. i kangura to ja bym sie nie martwila, mysle, ze da sie namowic, wiesz towarzystwo robi swoje;))) Zreszta zawsze moze zamowic cos innego.
      I oczywiscie, ze nastepnym razem atakujemy "Koale" i Beer Garden, tym bardziej, ze (przypominam) nastepnym razem to nie bedziecie w hotelu tylko u nas, a to wszystko pod reka.

      Delete
  7. Ja też jestem bardzo ciekawa skąd oni biorą te kangury?;)
    Ciekawe miejsce, może kiedyś będzie mi dane tam zajrzeć i skosztować tego burgera :).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haniu, mysle, ze gdzies na terenie US moze byc hodowla produkujaca mieso kangurow z przeznaczeniem spozycia, lub sprowadzaja z Australii co tez jest mozliwe. W koncu skoro mieso bizonow jest dosc popularne, czyli hodowane lokalnie to i hodowla kangurow mnie nie zdziwi:))
      Tak jak pisalam, mieso jest raczej zbite a nie pulchne jak normalnych wolowych burgerow, ale nastepnym razem zapytam czy moge miec bardziej krwisty, mysle, ze wtedy byloby smaczniejsze. Z drugiej strony jesli to jest burger bez tluszczu, to na tyle na ile my jemy burgery, bardzo chetnie tam pojde:) Rowniez mam nadzieje, ze kiedys Ci sie uda sprobowac tego specjalu:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...