Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, September 30, 2013

Dietetycznie

Wszyscy juz chyba wiedza, ze cale zycie walcze z waga i co dziwne waga zwycieza:))
No ale jak mialaby nie zywciezac?
Dzis umowilam sie z Nuska, ktora tez zreszta walczy z waga, na lunch.
Nuska przyjechala do mnie na Astorie, bo przy okazji robi sobie tutaj male zakupy, ot ulubiona kawa, smarowidlo i bzdzidlo...
Zaplanowalysmy pojsc do japonskiej knajpy, bo mam tutaj fajna japonska knajpe od kilku lat, a jeszcze w niej nigdy nie bylam, bo nie mam z kim. Wspanialy nie zre surowych ryb, a ja tak, no i nie docieraja do Wspanialego tlumaczenia, ze japonskie jedzenie to nie tylko surowa ryba.
Przestalam sie tym przejmowac, przeciez mam Nuske, a Nuska jak ja jest wszystkozerna, moze nie az tak jak ja wszystkozerna, bo Nuska co i raz wymysla rzeczy, ktorych nie zre, ja tam sie takimi ograniczeniami nie katuje.
Ale do brzegu, jak mowi Klarka.
Knajpa ladna, obsluga przyjemna i sprawna co trzeba im zaliczyc na duzy plus, jedzenie wysmienite.
Zamowilysmy krewetki w sosie z mango, tunczyka na wpol surowo i duzy talerz sushi i sashimi.
O Krystusie kolczasty!!! Jakiez to wszystko bylo dobre, o malo dekoracji nie pozarlysmy z rozpedu.
Dania delikatne, lekkie nie to co chinszczyzna ociekajaca tluszczem i chujwiczym...
No palce lizac.
Przy okazji kelnerka zapytala nas skad jestesmy, bo podsluchala, ze nawijamy w jakims nieznanym jej narzeczu.
-- Z Polski - odpowiedzialam.
-- Pytam, bo Ty wygladasz jak moja mama - powiedziala patrzac na mnie.
-- A skad jest Twoja mama? - zapytalam z ciekawosci.
-- Z Kuby - padlo w odpowiedzi - ale ma tak samo blond wlosy i niebieskie oczy jak Ty.
Parsknelysmy smiechem, bo widac jestem Polka, ktora wyglada jak Kubanka, niech tam, co mi zalezy.
Jak tak delektowalysmy sie tymi frykasami to przy okazji zachwycalysmy sie jak to japonska kuchnia jest zdrowa i ogolnie przyjazna diecie.
Na koniec kelnerka zapytala czy chcemy zamowic jakis deser, ale zgodnie podziekowalysmy.
Jak tylko odeszla to patrze na Nuske i pytam:
-- Naprawde nie chcesz deseru?
-- Baaa oczywiscie, ze chce, ale czekam na Twoja sugestie.
Madra Nuska, zna mnie jak zly szelag:))
-- Dobrze, to zaplacimy i idziemy na lody.
Niedaleko tej knajpy, tuz przy stacji subwaya jest takie miejsce, gdzie jedzenie lodow to cala zabawa.
Polega to na tym, ze czlowiek sie sam obsluguje i sam sobie tworzy co chcialby miec w lodach.
Wybiera klient kubek (taki wielkosci wiadereczka dla dzieci do piaskownicy, ale sa jeszcze wieksze;)) i zaopatrzony w kubek czlowiek podaza pod sciane z maszynami tam wybiera jakiego smaku chce i laduje ile chce i jak chce, mieszanka moze byc najbardziej piorunujaca nawet po odrobinie kazdego smaku.
Bylysmy grzeczne i kazda z nas zaladowala tylko trzy rodzaje;))
Teraz przechodzi sie do syropow, mazidel i innych sypkich dodatkow i znow moze sobie klient robic co chce i ile chce.
I tak upieprzylysmy te lody czym popadlo od wiorkow kokosowych po kruszony boczek. No dobra, z tym boczkiem przesadzilam, bo nie bylo, ale gdyby byl to kto wie.
Teraz z calym tym ladunkiem idzie sie do kasy, stawia sie wiadereczko na wage i panienka po drugiej stronie mowi ile przyjemnosc kosztuje.
Caly ten sklepik jest niewielki ale przy otwartych drzwiach maja kilka krzesel gdzie mozna usiasc i dokonac spozycia.
Usiadlysmy, popatrzylam na Nuske, ona na mnie i parsknelysmy smiechem.
Po chwili Nuska przemowila:
-- Ale to chyba nie sa lody, bo jakos malo slodkie.
-- No chyba nie... - odpowiedzialam bez przekonania, bo w koncu przy tej ilosci, jakie to ma znaczenie:)) Ale rozejrzalysmy sie po pomieszczeniu i okazalo sie, ze Nuska sie zna, bo to byl mrozony yogurt.
-- Eee no to calkiem zdrowo i dietetycznie sie odzywiamy - powiedzialam.
-- No pewno - zawtorowala mi Nuska - przeciez yogurt jest zdrowszy i mniej kaloryczny od lodow, a i ciemna czekolada zamiast jasnej...
-- Pewnie, wisnie to przeciez owoc, a ze kandyzowane to juz inna sprawa...
-- Wiorki kokosowe sa tez zdrowe, bo przeciez nawet olej kokosowy jest zdrowy...
Doszlysmy do wniosku, ze wszystko jest jak nalezy, a co wazniejsze to dobre bylo.
I nagle ja musialam zepsuc zabawe:
-- Nusia, caly czas miescimy sie w granicach przyzwoitosci tylko ta waga...
-- No co waga?
-- Czy Ty patrzylas ile wazy Twoj kubek?
-- A po co?
Znow musze powtorzyc, madra Nuska, po co miala sobie psuc przyjemnosc?
A ja durnota egipska oczywiscie spojrzalam na wage i dzieki temu wiem, ze kazda z nas zezarla pol kilograma tego yogurtu z dodatkami najroznistej masy.
Ale za to bylo dietetycznie!!!

37 comments:

  1. Stardust, przypomiałaś mi odcinek Seinfelda, w którym wszyscy stołowali się w sklepiku sprzedającym mrożony jogurt, któy miał być jakoby dietetyczny. Tylko że wszyscy tyli na potegę :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bee, bo ja od zawsze mowie, ze "dieta" to zuo:))) Po kazdej diecie tylam, wiec teraz juz nigdy nie bede na zadnej diecie.

      Delete
  2. to wszystko przez krasnoludki, siedzą w szafie i zwężają nam ubrania. Taki kubełek półlitrowy lodów to sama nieraz opędzlowałam przy oglądaniu telewizji, i to nie był jogurt, o, nie! to były lody czekoladowe z kawałkami czekolady, z orzechami włoskimi i miały pierdylion kalorii.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez mysle, ze to wina krasnoludkow, moze zaczne im gary w zlewozmywaku zostawiac na noc to sie odczepia od szafy z moimi ubraniami:)))

      Delete
    2. To Wy sprawdźcie, czy się Wam czasem te krasnale do reszty nie wprowadziły i zamiast Waszych wiszą ich ubrania...;):))))

      Delete
  3. Lubie kuchnie japońską ,chińską tylko rzadko bywam powód już nie raz się zawstydziłam jak do posiłków dostałam pałeczki ,a nie sztućce :))Pałeczkami nie lubię jeść bo człowiek macha i macha no i wydaje mi się ,że wychodzę głodna bo ja lubię dużo i konkretnie:)Co do diety uwierz Stardust , nie ma sensu się odchudzać trzeba kochać to co się ma bo niby co ja mam powiedzieć jeśli moje ubrania to rozmiar ,,S,, a jak będę miała nosić XS to wolę sadłem się owinąć :)) Więc sama widzisz lepiej mieć coś więcej niż mniej :))Pozdrawiam serdecznie :)Buziaki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z jedzeniem paleczkami nie mam problemu, co prawda nie trzymam ich prawidlowo, ale sobie radze.
      Wlasnie napisalam wyzej do Bee, ze "dieta" to zuo:)) I juz zapowiedzialam sobie, ze nigdy w zyciu nie bede na zadnej diecie. Wspanialy nawet sie kiedys skarzyl Juniorowi, ze nie wolno mu uzywac slowa "dieta" przy mnie.
      I dobrze, niech nie uzywa:)))
      Kochana, S to ja bylam jak szlam do komunii:)))

      Delete
  4. Jesteście do szpiku kości... KOBIETAMI. Reakcje typowe, tłumaczenie się również :)
    Co do tego jogurtu to i w Polsce są takie standy ostatnio. Mrożony jogurt z czymkolwiek chcesz i tez samoobsługowy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. MPP, no wlasnie cala zabawa z tym yogurtem polega na tych kubkach (wiadereczkach) ktore czlowiek sobie sam wypelnia i dekoruje:)))
      Jak tu przestac, jak tyle tego jest i jeszcze sie nie wylewa:))) Nuska nawet troche ubijala, bo cos jej sie tam nie chcialo zmiescic:))

      Delete
  5. Replies
    1. Nuska jest boska, jedyna Polka, z ktora sie przyjaznimy juz od wielu lat i jeszcze nam sie nie znudzilo:))

      Delete
  6. Slowo dieta sprawia, ze od razu tyje, taki mechanizm u mnie zachodzi od razu sie glodna robie :)))
    A japonszczyzne uwielbiam, i tez paleczki nie tak jak trzeba trzymam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez jestem niereformowalna jesli chodzi o diety:))) Jak bym sobie powiedziala, ze czegos mi nie wolno, to nie przestane o tym myslec dopoki nie zezre. W zwiazku z czym postanowilam, ze nie ma zadnych diet, nie ma zadnych ograniczen, jem wszystko i tylko na codzien staram sie w relanych ilosciach. Z Nuska spotykam sie raz od wielkiego dzwonu, a wtedy wszystko wolno:))

      Delete
  7. powiem tylko JEZUS MARIA! :)))

    (a potem powiem, że SZCZERZE ZAZDROSZCZĘ ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez wczoraj powiedzialam JEZUS MARIA i juz do konca dnia nie jadlam, bo nie moglam patrzec na jedzenie:))

      Delete
  8. no właśnie było dietetycznie, a wiadomo, że im więcej jesz dietetycznych rzeczy, tym bardziej chudniesz :) tak proporcjonalnie, 1 kg jogurtu, 1 kg masy w dół itd. :)))

    ReplyDelete
  9. U nas jest tako samo:) Stary nie je sushi a ja uwielbiam wiec musze kolezanki wyciagac na sushi:)) No takie sa te chlopy niereformowalne! Taka samoobslugowa lodziarnie u nas tez otworzyli w jednym z malli ale ja niestety nie jem nabialu wiec nie bylam. Jak przechodze to mnie bardzo rajcuje ale na tym sie niestety konczy. Star, wygladasz swietnie i walczyc z waga nie musisz:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No popatrz a ja nawet nie zauwazylam, ze nie jesz nabialu. Ja przechodze obok tego miejsca dwa razy dziennie od pol roku i bylam dopiero drugi raz, wiec nie jest zle:)))
      A co do walki, to co raz czesciej dociera do mnie, ze tak naprawde to juz z niczym nie musze walczyc:))) Ot urok starosci:P

      Delete
  10. czy juz Ci kiedyś pisałam o diecie cud?

    jeść wszystko i czekać na cud że się schudnie


    tak jakoś to było


    narobiłas mi smaku

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahaha ale cuda sie chyba jednak zdarzaja, bo schudlam 3kg, a przeciez nie jestem na diecie:)))

      Delete
  11. Popatrz Star, a ja Ci niedawno mówiłam, że mi tę cudną Panią z serialu przypominasz ::)). Widać, jest Cię jeszcze więcej na tym łez padole :)
    by the way, napisałam Ci @... dostałaś?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba jest mnie wiecej:)))
      Juz odpisalam, sorry ale ja nie zagladam do poczty za czesto;)

      Delete
  12. no i trzeba się od przyjaciółki uczyć i na wagę nie patrzeć :) moje dziecię już się nauczyło i jak zje coś niedozwolonego to patrzy na mnie i mówi..."dzisiaj mnie na wagę nie wsadzisz.... nie mam mowy" :))))) to ty na wagi wszelkiej maści również uwagi nie zwracaj... i życie staje się prostsze :)))))))
    Buziole wielkie :*******

    ReplyDelete
    Replies
    1. Corka dobrze mysli:)) Ja sie wagi nie boje, wiec dzis odwaznie stanelam i stwierdzilam, ze nie jest zle, bo jak po takiej wyzerce przybylo mnie tylko cos ok. 300g to nie mam powodu do zmartwienia:))))
      buziam:***

      Delete
  13. Japońszczyzna jakoś mnie nie skusiła, ale te lody! Byle nie mrożony jogurt:-).

    ReplyDelete
    Replies
    1. No coz kazdy z nas ma jakies ulubione smaki:))

      Delete
  14. Mam jedne ulubione lody - Michalina pokazała mi gdzie można je kupić na kulki i ...przepadłam, nie przeje obok bez kupienia choćby jednej;))
    Dieta?Musiałabym mieć dwie, z jednej bym nie wyżyła;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie nie kreca az tak slodycze, lody w sumie cale lato sa w domu i zwykle Wspanialy sobie o nich przypomina, wtedy ja tez oczywiscie zjem, ale sama na to nie wpadam:)) Za to przy spotkaniach z Nuska, to zupelnie insza inszosc:)))

      Delete
  15. Czasami trzeba przytyć, aby później móc zażywać przyjemności odchudzania ...
    A taki jogurt to przekąska ...
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Odczuwam zdecydowanie wieksza przyjemnosc z procesu tycia:))

      Delete
  16. Ja myślę, że mogłabym zeżreć kilogram lodów. Serio! Mrożonego jogurtu to chyba jeszcze nie jadłam, choć nie jestem pewna, ale lody stawiam prawie na równi z czekoladą. Jezuuuuuuuuuu, zaraz piszę do Żółwia, żeby w drodze z pracy kupił mi takie dwulitrowe!!!!:-] A tymczasem zabieram się za polski bigosik!:-]

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, ja tez nie mialalbym problemu z kg lodow:)) A nawet raz juz to zrobilam, bylam wtedy po pierwszej operacji stopy i zezarlam 3 kartony lodow, bo byly dobre, a ja musialam lezec, wiec mi sie nalezalo jak psu buda:)))
      Innym razem zezarlam caly torcik tiramisu taki o srednicy 7 cali:)))
      Nie mam z tego powodu zadnych wyrzutow sumienia, bra buk:)))

      Delete
  17. Chinszczyzna nie jest tlusta tylko trzeba zamawiac w dobrych restauracjach,ale niestety wszedzie jest kupa chinskich imbisow-barow szybkiej obslugi gdzie pieka w glebokim tluszczu bo najprosciej,wiec mamy to co mamy.Ja niedaleko mnie (spacerkiem moze niecale 10 minut)mam chinska restauracje i tam jadlam najlepsza do tej pory kaczke.
    Lubie rowniez rastauracje,ale to juz musze troche dalej pojechac gdzie serwuja wlasnie kuchnie japonska,mongolska,tajska i wietnamska,wszystko pyszne swiezutkie uwielbiam tam jesc,wiec nie dziwie sie Tobie,ze ci tak smakowalo.Mnie rowniez jest ciezko tam meza wyciagnac,wiec nie chodzimy az tak czesto,badz robie podobnie do ciebie umawiam sie z kims i idziemy.
    Co do jogurtu mrozonego obzeralam sie nim w tym roku na Krecie pycha i te dodatki jakie chcesz i ile chcesz.
    Co do diet mam podobnie,chyba mamy wszepiony jakis czip jak slyszymy slowo dieta to podswiadomie sie buntujemy..Hm...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aleksandro , najzdrowsza chinszczyzna to autentyczne Szechuan, ale to sa juz restauracje wysokiej klasy, mam taka w sasiedztwie w pracy, zawsze tam jest tlum ludzi. Mimo to nawetj potrawy Szechuan sa ciezkie w porownaniu z kuchnia japonska, wietnamska, czy tajska.
      Do tajskich, wietnamskich restauracji chodzimy czesto, bo oboje bardzo lubimy, Wspanialy ma tylko problem z sushi i sashimi, a wiec nie lubi japonskiej kuchni, ale chyba z zazdrosci powiedzial, ze chetnie sie wybierze ze mna przy najblizszej okazji.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...