Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, September 6, 2013

Dzizas!! Matka dzieciom, babka wnukom!!!

Tak przed chwila wyrzekal Wspanialy:)))
Ale od poczatku, bo przeciez musi byc jakis poczatek takiego wyrzekania, prawda?
Jak juz pisalam jutro wybieramy sie na urodziny wnuczki, ja jako osoba planujaca wszystko na wyrost mam prezent juz od trzech miesiecy.
A dziadek?
No coz, dziadek jest dziadek, jak zapowiedzialam, ze ja nie bede z jezorem do pasa ganiac za prezentem w weekend przed to i owszem kupil prezent dwa dni temu, ale dzis pracujacy w domu dziadek dopiero latal za papierem do pakowania prezentow, za kukardkami, za kartka...
Dziadek jest jak polska gospodyni przed Bozym Narodzeniem, nie dosc, ze sie musi natyrac po nocach to jeszcze se ubieranie choinki zostawia na ostatnia chwile przed oplatkiem:)))
Tak wiec na chwile obecna dziadek jest juz ulatany, wybiegany, zakupy zrobione, tort zamowiony, bo to tez dziadkowi przypadlo w udziale, jeszcze tylko dziadek zapakuje prezenty (ja sie do pakowania nie nadaje) jeszcze dziadek wypisze kartke (ja mam paskudny charakter pisma) jeszcze jutro z samego srana dziadek odbierze tort w czasie kiedy bapcia se zrobi fryzure i elewacje i bedziemy gotowi.
A co bapcia musiala dzis zrobic?
No coz bapcia na te okazje kupila sobie nowa palatke:)) Palatka jest z wielce gownianego materialu, wiec jak ja bapcia dostala poczta to przyszla poskladana na sztywno i ma zagniecenia.
Zagniecenia w formie naturalnej bapci nie stalyby oscia w oku, ale zagniecenia fabryczne, powodujace, ze palatka stoi deba sie bapci nie podobuja.
Bapcia doszla wiec do prawidlowego wniosku, ze te boczne zagniecenia nalezy rozprasowac...
Tak, rozprasowac i w tym glowny problem, bo wiadomo, ze bapcia przez ostatnie 20 lat zelazka w reku nie miala, chociaz posiada takie ustrojstwo, bo dziadek korzysta.
Bapcia nosi sie bez prasowania i zyje:))
No umowmy sie, ze zyla... do dzis.
Nie wypadalo bapci prosic dziadka o to prasowanie, wiec bapcia ambitnie postanowila zrobic to sama.
Poszla bapcia do schowka gdzie stoi zlozona pionowo deska do prasowania, przyniosla bapcia deske do kuchni i zaczela ta deska potrzasac... a deska ani drgnie. Bapcia potrzasajac slyszala nawet jak sie dziadek siedzacy przed komputerem obok krztusi ze smiechu, ale to tylko dodawalo bapci wiecej energii do potrzasania.
A cholerna deska ciagle zlozona, chuj tam pomyslala bapcia, polozy sie na stole i bedzie sie prasowac, ale w tym czasie dziadek odzyskal glos:
-- Tam pod spodem, po srodku dlugosci deski jest taki cyngwajs - oznajmil.
Bapcia spojrzala pod ciagle zlozona deske, wykombinowala gdzie srodek i faktycznie, jest cyngwajs!!! O malo bapcia nie krzyknela z radosci, ale zamiast krzyczec cichutko zapytala:
-- A co trzeba z tym cyngwajsem zrobic?
-- Trzeba za niego pociagnac i deska sie rozlozy.
-- Krystusie!! - zawolala uradowana bapcia pociagajac za cyngwajs - to zupelnie jak "stoliczku nakryj sie"
Te druga czesc bapcia powiedziala w polskim narzeczu jako, ze bapcia nie ma pojecia jak to sie zwie w narzeczu angielskim.
Jak bylo tak bylo, deska sie rozkraczyla i juz stala na podlodze. Teraz bapcia ruszyla po zelazko, bo bapcia nawet wie gdzie ono jest i nie musi pytac dziadka.
W miedzyczasie dziadek zerknal na metke przy bapcinej palatce i znow sie odezwal:
-- Ale wiesz, ze to trzeba prasowac zelazkiem ustawionym na minimalna temperature?
-- A pewnie, ze wiem - odparla hardo bapcia.
-- To lepiej sobie ustaw temperature zanim wlaczysz zelazko do kontaktu - dodal przewidujaco dziadek. Bapcia miala ochote odpyskowac, ale uznala to za niestosowne posuniecie i tylko pokrecila pokretlem zelazka i postanowila czekac na efekt.
W oczekiwaniu na efekt bapcia wyszla na papierosa, w koncu palenie wyraznie skraca czas oczekiwania na co kolwiek, o czym bapcia doskonale wie.
Wrocila bapcia z palarni a zelazko zimne.
Dotyka bapcia rencom, potrzasa, bo bapcia uwaza, ze potrzasanie pomaga, znow dotyka a tu zimna dupa nie zelazko. Dziadek spojrzal katem oka i pyta:
-- To czemu nie prasujesz?
-- Bo to zelazko nie dziala, jest zupelnie zimne.
-- Jak to nie dziala? Podaj mi to zelazko.
Bapcia strzasajac z ramion resztki dumy podala zelazko dziadkowi, a ten wzial, popaczyl i parsknal smiechem.
-- Czy Ty sie na widok palca tez smiejesz? Co w tym zelazku smiesznego? - rzucila przez ramie prawie oburzona bapcia.
-- Jak sie mam nie smiac jak Ty zamiast ustawic najnizsza temperature po prostu wylaczylas zelazko zupelnie - rechotal trzymajac sie jedna reka za brzuch (znaczy to miejsce gdzie normalni ludzie maja brzuch) a druga krecac pokretlem dziadek.
-- Teraz bedzie dzialalo - dal bapci zelazko.
-- Ale jak Ty chcesz rozprasowac te fabryczne zagniecenia to moze potrzebujesz troche wody, bo para szybciej rozprasuje - medrkowal dziadek.
-- A gdzie sie ta wode wlewa? - zapytala nie zastanawiajac sie bapcia.
Na te slowa dziadek wstal, wzial od bapci zelazko i wlal wode... gdzies tam wlal, bo bapcia jako osoba niezainteresowana nie patrzyla.
Znow oddal dziadek bapci zelazko.
Bapcia zaczela prasowac, a tu nagle cala palatka mokra, woda sie leje z zelazka ciurkiem.
Wkurwila sie bapcia i zawolala:
-- Wylej te cholerna wode!!! To zelazko przecieka!!!
-- Mnie nigdy nie przecieka, a prasuje czesto, moze cos niepotrzebnie nacisnelas?
-- Chujtam nacisnelam czy nie, wylej w pizdu te wode, dam sobie rade bez wody.
Dziadek poslusznie wylal wode, ale jak juz oddal po raz kolejny zelazko babpci to wtedy zaczal wyrzekac:
-- Dzizas!!! Matka dzieciom!!! Babka wnukom!!! a glupiej deski do prasowania nie potrafi rozlozyc i zelazko jej przecieka!!
-- Czy chcesz przez to powiedziec, ze jestem zla zona? - zapytala oburzona do cna bapcia.
-- Jaaaa? Ja nic takiego nie powiedzialem... ja tylko stwierdzilem na podstawie przebiegu wydarzen ostatnich 15 minut, ze nie masz pojecia o prasowaniu - pultal sie w zeznaniach dziadek, wiec bapcia postanowila wytoczyc ostatnie najwieksze dzialo z arsenalu:
-- No i dobrze, prasowac nie umiem, ale za to jaki masz seks!!!
Dziadek w tym momencie dostal takiego ataku smiechu, ze przez dobre dwie minuty nie mogl zlapac powietrza. Dobrze mu tak!! A co?

65 comments:

  1. Replies
    1. No jestes miszczyni, bez dwoch zdan!!! Ale czemu Ty jeszcze nie spisz?

      Delete
    2. nie kce mi siem:P
      star- coś za coś, prawda?:)))

      Delete
    3. Tysz prowda, przynajmniej zbierasz medale:))

      Delete
  2. Ale się uśmiałam, nawet trzymając się za brzuch, bo go trochę mam:)
    Nie wiem tylko, co to jest palatka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu, przede wszystkim przepraszam, ze jeszcze nie odpisalam, ale najpierw pomalowalam pazury, bo wczoraj mi sie jednak nie chcialo i swiezo pomalowanymi nie moglam stukac, a potem to juz wiesz, byla akcja prasowanie:)))
      Pewnie w niedziele napisze, bo jutro to znow widzisz co bedzie:)
      A palatka to taka cieniutenka kamizelka wkladana przez glowe i miejscami przezroczysta, to se babcia musi pod nia zalozyc jakis podkoszulek na ramiaczkach:)
      Moze sie dam sfocic, to pokaze:)

      Delete
    2. zawsze mię siem wydawało, że palatka to wojskowy płaszcz naprzeciwko deszcza!

      Delete
    3. Gaga - wojskowa to jest pałatka :)

      Star, ja tylko chciałam się upewnić, czy dostałaś maila, czy na przykład nie zmieniłaś adresu czy coś:)
      Napisz mi maila, jak przesyłka doleci, żebym wiedziała, czy dotarła na miejsce:)))

      Delete
    4. Gaga, na pewno Ci sie dobrze zdawalo i zdaje, ale wiesz ja tworze rozne nazwy, albo jak nie mam weny to zabieram skad sie da:))) I tak palatka stala sie kamizelka:)))

      Aniu, ja nie mam polskich znakow wiec u mnie palatka to i tak palatka:)
      Na pewno napisze:**** i juz sie bardzo ciesze:)))

      Delete
  3. Glos w obronie Dziadka - my, czyli ta lesza, bardziej zorganizowana i zdecydowanie szybciej podejmujaca decyzje czesc ludzkosci tak mamy i nalezy to przyjmowac z calym dobrodziejstwem inwentarza :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale dziadka nie trzeba bronic, bapcia go wcale ale to wcale nie napada:)))
      Jednak w kwestii decyzji to u nas jest odwrotnie, ja jestem zdecydowanie szybsza, nawet jak decyzja jest zla;P

      Delete
  4. No obsmialam sie jak norka. A zelazka unikam jak diabel swieconej wody, nie znosze prasowac, deska i zelazko na emeryturze, bardzo lubie te parowe ustrojstwa, szybko sie wszystko prasuje.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No masz, mam to parowe ustrojstwo tez, bo ja z tych co lubia miec:))) Ale nie pamietam, ze mam, no i takie fabrycznie zalezale zagniecenia to chyba jednak tylko zelazko.... nie wiem;/

      Delete
  5. Od teraz mam wytłumaczenie na wszystko. :D
    "No i co z tego, że jestem taka, siaka, owaka, i nie robię tego, owego i siamtego - zobacz lepiej jaki masz ze mną seks". hahaha :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak sie zaprezentujesz mezowi w jakims super sexy stroju, to zgadnij czy mu przyjdzie do glowy czy chalupa posprzatana i obiad gotowy :)))

      Delete
    2. Kiedy mój G. jest głodny, to liczy się dla niego tylko i wyłącznie jak najszybsze zaspokojenie głodu, więc brak obiadu by nie przeszedł. ;)

      Delete
    3. Moj moze nie jesc. Gdyby mial do wyboru trzy dni glodowki za dzien seksu to na 100% wybralby seks.
      Taki model!!!

      Delete
  6. też nie wiedziałam, o jaką część garderoby chodzi. Wyobraziłam sobie za to scenkę:
    - Star, co Ty zamierzasz robić z tą deską?
    - surfować!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Klarko, kto wie czy mu to pytanie nie przyszlo do glowy, ale probowal zatrzymac powage:)))
      Na surfowanie nie wpadlam, ale slowo daje, mialam te cholerna deske polozyc na stole, a co ludzie kiedys prasowali bez desek i zyli;)))

      Delete
  7. cudna ta opowieść, jak zwykle u Ciebie :)
    dzięki Tobie dobrze zaczęłam dzień!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, no kto to wymyslil deske z zabezpieczeniem zeby sie sama nie otwierala? Ja prosta baba jestem to sie na takich nowosciach nie wyznaje:)))

      Delete
    2. Mnie zajęło trochę czasu rozpracowanie deski z dyngsem po jej zakupieniu. Nawet parę razy w desperacji walnęłam nią o podłogę. Wściekła byłam jak nie wiem co, że nowa, a już zepsuta. I że do sklepu trzeba to będzie taszczyć, by wymienić. Jakkolwiek, coś mnie olśniło, zajrzałam pod spód i zobaczyłam go - dynksa, wichajstra, cyngwajsa... Pociągłam, i abrakadabra, rozłożyło się. Więc rozumiem frustrację kobiety wyzwolonej.:-)Pozdrawiam Agnieszka

      Delete
    3. Agniecha, no straszne to jest przezycie zwlaszcza, ze obok jest ktos kto sie krztusi ze smiechu:)))

      Delete
  8. cudna historyjka:)
    matka dzieciom, babcia wnukom, a jaki seks !

    :PP

    ReplyDelete
    Replies
    1. Viki, bo juz jak sie od losu czy tez niebios dostalo jakis talent to sie go pielegnuje do konca zycia:)))

      Delete
  9. ubawiłam się sobotnim rankiem po pachy :)))))))))
    Wspaniały to ma wspaniałe życie przy Tobie! A w dodatku jaki sex!!! :)))))))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emko, argument seksu jest zawsze koronnym argumentem, bo przeciez zaden zdrowy na umysle sie nie przyzna, ani nie powie, ze ma jakies zastrzezenia do seksu, bo wtedy nie bedzie mial zadnego:)))))

      Delete
  10. i jak tu Cię nie uwielbiać!:))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dorko, tylko wielbic i uwielbiac, bra buk nie wymagac prasowania:)))

      Delete
    2. Nigdy nie lubilam prasowania i pewnie dlatego do dzis nie umiem. Jak sobie kiedys wyprasowalam spodnie to mialy cztery kanty na kazdej nogawce:))) To przestalam prasowac, bo nieprasowane i tak wygladaja lepiej niz z czterema kantami:P

      Delete
  11. Myślę, że Sołtys wolałby, żebym mniej prasowała;))
    Wieczorem zasypiam zanim przyłożę głowę do poduszki!;)
    Uściski dla Was;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miska, to przestan prasowac, przeciez i tak sie gniecie:))) Ja tam wiem, ze moja palatka jak tylko siade w samochodzie znow bedzie pognieciona, tylko mnie te boczne szwy wkurwialy:)))
      Buziaki dla Ciebie i Soltysa:***

      Delete
  12. Moja krew! Trzeba znać priorytety!
    Ściskam mocno!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tzj, no wlasnie, my to mamy odpowiednio ustawiona drabinke waznosci spraw:))))
      Buziaki :****

      Delete
  13. Nie można być ekspertem od wszystkiego, wolę seks od prasowania :)

    ściskam Star :) dla wnuczki uśmiechy urodzinowe

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha, ja tez wole seks:)))
      Dzieki za usmiechy, przesle na pewno.

      Delete
  14. się urechotałam :)))) kij tam z żelazkiem, w pogniecionym człowiek przeżyje, ale bez seksu ani rusz :)))) poza tym trzeba się uzupełniać chyba nie? :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polly, jeszcze nigdy naukowcy nie dowiedli, ze nieuprasowane szmaty moga byc przyczyna choroby:) A z braku seksu mozna sie ponoc nabawic nawet depresji. Jak ja bym sobie poradzila z depresja jak dla mnie glupie zelazko to problem:)))

      Delete
  15. normalnie jakbym to widziała ... i powiem Ci, że chociaż obsługa deski (do prasowania, żeby nie było...) i żelazka nie stanowi dla mnie tajemnicy, to i tak zdecydowanie bardziej wolę seks :)))))

    ReplyDelete
  16. Uśmiałam się, ja też antydeskowa, antyżelazkowa. Jak idę na zakupy i chcę mieć jakiś ciuch, to najpierw sprawdzam czy się gniecie :p U nas też Małżon jest od pracowania, ot co, ja się nie nadaję do takich wygibasów :p już mu zapowiedziałam, ze dla Dziedzica On będzie wyprawkę prasował, jakby sądził, ze inaczej będzie :p
    i mam tak jak Ty, tez bym prezent kupiła 3 miesiące wcześniej :-D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, bo prasowanie powinno byc meska robota:))) A z prezentem na 3 miesiace wczesniej to ja ze wszystkim tak mam, lubie planowac. Wiem doskonale, ze zycie bywa wystarczajco nieprzewidywalne wiec jak mam plan to jakos mi latwiej ogarnac to co niespodziewanie staje na drodze planu.

      Delete
  17. hahaha, bosz genialna jestes! :)
    ja tez unikam zelazka jak sie da, z raz na rok mi sie zdarzy jak juz naprawde musze.. Swoja droga, jak pierwszy raz rozlozylam deske do prasowania w teksasie, to pozniej nie wiedzialam jak zlozyc, wiec se stala w kacie rozlozona przed 3 tygodnie az ktorys z moich znajomych laskaw byl pokazac mi ten dyndel co go sie uzywa do skladania i rozkladania.. nie mam pojecia jak ja ona rozlozylam ze pozniej zlozyc nie moglam! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rino, no amerykanskie wynalazki dyndel do wszystkiego:))) Ja tez nie wiedzialabym jak zlozyc, na szczescie Wspanialy oznajmil, zebym tego nie chowala bo skoro juz jest rozlozone to on tez sobie cos tam wyprasuje, wiec mialam z glowy.

      Delete
  18. Niesamocie piszesz! Nie mogłam przestać czytać i się śmiać..
    Masz taką łatwość..
    I ta obrazowość...
    No obśmiałam się jak norka! Coś cudnego!!

    ReplyDelete
  19. Super. Żelazko to mój wróg, świetnie Cię rozumiem , jesteś boooska!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Joguzia, zelazko to musi byc wymysl diabla:)))

      Delete
  20. Replies
    1. Kasiu, pysk byl w oryginalnym wyposazeniu to uzywam:))

      Delete
  21. Obsmialam sie Star z Ciebie:) Tak bardzo przypominasz mi....mnie!!! Jeszcze niedawno zrobilam prawie, ze awanture D, ze jak on prasuje (a robi to czesto) to zawsze pozniej z zelazka wycieka na moje rzeczy woda i robi brudne zacieki na moich rzeczach. Na to on ze stoickim sposobem zapytal mnie czy jak wlaczam zelazko to pozwalam mu sie porzednie nagrzac zanim zaczne prasowac. Ze niby co? Nie, ja nigdy nie czekam dlugo, tylko troche i jak zaczyna sie robic gorace to zaczynam prasowac. Usmial sie ze mnie, ze az mi glupio bylo. I tez cos w te manke mi powiedzial, ze jak ja dzieci wychowalam i jak ja dom prowadzilam skoro do tej pory nie wiem, ze woda musi sie porzadnie nagrzac aby zaczela produkowac pare!!! Hehehe a seksu to nawet nie da sie porownac do prasowania:))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, to moze to moje przeciekalo, bo temperatura byla za niska? Ale nie bede sie nad tym zastanawiac, mam nadzieje, ze nastepne prasowanie w nastepnym cwiercwieczu:)))

      Delete
    2. (stoickim spokojem)

      Ja tez nie prasuje czesto a jak juz to hurtem, bo mi sie nazbiera z pol roku:))))) Czasem ubiore cos tylko raz w sezonie, bo nie ma potem po upraniu komu uprasowac;))) Do Matek-Polek to nam daleko:))))

      Delete
    3. A ja od lat nie kupuje ciuchow, ktore wymagaja prasowania to po pierwsze, a po drugie jak cos mimo wszystko musi byc prasowane to oddaje do pralni chemicznej i przynosze wyprasowane. Wszelkie obrusy tez tylko pralnia chemiczna, firanek jak wiadomo nie posiadam:)))

      Delete
  22. Przepyszna historia jednego prasowania. Naprawdę mistrzostwo świata!!!! ;-))))))))))))))))
    Ale nie napisałaś czy zagnioty ustąpiły

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ustapily, na tyle, ze nie staly te boczne szwy na sztywno:))) Na pewno nie wygladalo to na miare prasowania Wspanialego, ale co tam:)))

      Delete
    2. No to powinnaś była pokazać to Wspaniałemu, może nawet lekko zapłakać, że nie umiesz tego zrobić tak pięknie jak On. Tym sposobem, przy następnej potrzebie prasowania, Wspaniały zrobi to dla Ciebie. No bo skoro nie potrafisz????

      Delete
    3. Zante, on juz lyknal tyle moich "nie potrafie", ze sie boje przedobrzyc:)))) Gdybym sie miala "poslizgnac" na glupim prasowaniu to sie naprawde nie oplaca:P

      Delete
  23. mysle ze prasowanie jest zdecydowanie przereklamowane :)

    ReplyDelete
  24. Star to tlko by Ci powiedziec, ze wpisy z roznyc dziwnych miejsc (typu Fiji now) to ja:) rowniez nieprasujaca. bardzo lubie do Ciebie zagladac

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...