Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, September 12, 2013

Urodzinowy piknik

Chyba sie wreszcie powinnam zmobilizowac i napisac te urodzinowa notke, ale tak mi sie nie chce.
No trudno, powalcze z wlasnym niechciejstwem...
Pogoda byla przepiekna, urodziny odbyly sie w parku, bo dzieci mieszkaja po drugiej stronie ulicy od Prospect Park w Brooklynie, wiec lokalizacja wymarzona na letnie urodziny.
Dziadek zanabyl tort, o taki:


Bapcia upstrzyla popakowane prezenty kukardkami.



Po czym dziadostwo odpalilo Sabcie i pojechalo:)
Na miejscu w parku bylo juz inne dziadostwo, rodzice, jubilatka i maly Josh.
Dziadkom nawet zrobilam zdjecie, bo sie jakos tak niechcacy ladnie usadzili:)
Niestety zdjecia nie bedzie, bo dziadkowie nie wyrazili zgody na publikacje:)))
A w zasadzie to kto by sie ich zgoda przyjmowal? Co mi zrobia? Jeden wie, ze pisze, ale i tak nie przeczyta, ten drugi nie dosc, ze nie przeczyta to nawet nie wie, ze pisze:))
Dobra, oto dziadkowie:


Mala Jubilatka tez byla poczatkowo w humorze mocno nieprzysiadalnym i niefotograficznym, bo jadla arbuza i sok kapnal jej na sukienke, zgodnie wiec z przepisami i w trosce o wlasny wyglad stanowczo zazyczyla sobie zmiany sukienki, na co matka powiedziala, ze absolutnie nie, bo nie przyszla tu z cala szafa.
No i jak tu byc szczesliwa?
Pierwszy raz uslyszelismy, ze mala potrafi krzyczec.
Rozdarla jape, starajac sie wymuscic zmiane odziezy, ale widocznie takie numery latwo nie przechodza, bo matka wziela na rece, wyniosla na sile o kilka krokow dalej, cos tam tlumaczyla i po chwili wrocily. Jubilatka juz zadowolona, no moze nie byla to pelnia szczescia, ale juz nie bylo zadnych protestow.
Fotografowac sie w dalszym ciagu nie chciala, wiec to co mam jest zdobyte na zywo.


Taka impreza dla dzieci na polanie to fantastyczna sprawa, dzieci mialy kartonowy domek, ktory oczywiscie padl przy kolejnej probie stawiania go na nowo, co I. skomentowala ze smiechem:
-- Dobrze, ze padl ten a nie moj wlasny.



Padniety domek tez zostal wykorzystany, jak widac dobrze sie po nim skakalo.
Impreza odbyla sie w porze lunchu, wiec zmowione bylo 10 kartonow pizzy, duza lodowka glownie wody w butelkach i sokow dla dzieci, do wyboru i tort.
Nie mam pojecia ile bylo dzieci, bo trudno policzyc ten ruchliwy drob, a ile doroslych, bo wiadomo, ze w tym wieku dzieci przychodza z rodzicami, ale bylo fajnie.
Jednak z ulga myslalam, ze jak to dobrze natura wymyslila, ze dzieci ma sie w odpowiednim wieku:)) a potem mozna tylko popatrzec, posluchac i wrocic do ciszy wlasnego domu.
Impreza dla dzieci na otwartej przestrzeni ma tez to do siebie, ze rozlozone koce i kilka krzesel zalatwiaja sprawe siedzenia:))



Najwieksza atrakcja sa oczywiscie swieczki na torcie i w tym przypadku nie wazne ile ich bylo;)) bo Aviva z kolega uznali, ze piec to akurat odpowiednia liczba.


Ciezko tez bylo utrzymac wszystkie zapalone, bo niestety byl maly wiatr i je zdmuchiwal, a moze tylko ulatwial Jubilatce zadanie zdmuchniecia?


Tort byl naprawde pyszny, co mnie zaskoczylo, bo z reguly takie urodzinowe torty bywaja suche, a ten byl naprawde fantastyczny, nawet mialam ochote na drugi kawalek, ale rozum zwyciezyl i odeszlam:))) Aviva tez chyba dba o linie, bo swoim kawalkiem dokarmiala dziadka:)



A teraz kilka slow na temat Josha, bo ten tez jest maly aparat.
Maly Josh, ktoremu tamtego dnia brakowalo rowny tydzien do 9ciu miesiecy jest strasznie fajny.
Ma gleboko gdzies gdzie jest ojciec czy matka, on jest najlepszym towarzystwem sam dla siebie.


Ale jak tylko uslyszal glos Niani, bo tez przyszla to natychmiast zareagowal:


Niania jest fantastyczna kobieta, to widac jak bardzo kocha dzieci i co ciekawe, wszystkie obecne dzieciaki ja znaja, bo spotykaja sie w tym samym parku na spacerach.
Niania jest w tej rodzinie najwazniejsza osoba, co do tego nie ma zadnych watpliwosci, a dziciaki za nia szaleja.
Wracajac do Josha, to A. powiedzial, ze to jest "facet w moim typie" bo wpierdziela wszystko co sie przed nim postawi. Nie ma jeszcze ani jednego zeba, a jadl nawet pizze i arbuza.
Nie zrobilam zdjecia z pizza, bo mi sie chyba zapomnialo, ale za to jest zdjecie z arbuzem, na kolanach dziadka.


A tak byl zainteresowany mlodszym kolega:



W obawie, zeby niechcacy nie zrobil krzywdy malemu, ojciec posadzil dzieciaka wyzej na swoim kolanie, a co na to Josh? No coz, wrapywal sie jak liliputek na Gullivera:))

17 comments:

  1. rewelacyjny pomysł z tymi urodzinami w parku... zero bałaganu, wszyscy zadowoleni, rozluźnieni... po prostu super! Tort przepiękny szanowne dziadostwo zakupiło :) ucałowania dla tych świetnych dzieciaków no i dla Ciebie oczywiście :) :*****

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez mysle, ze jak urodziny wypadaja latem to swietny pomysl. Kilka duzych workow na smieci zalatwia sprawe sprzatania i jest z glowy. Dzieciaki jak sie rozlaza, to kazdy z rodzicow ma na oku swoje:)))
      Tort byl naprawde dobry i cos mi sie wydaje, ze dziadostwo bedzie juz mialo regularne zamowienia, nastepny w grudniu:)))
      Buziaczki kochana:***

      Delete
  2. A czemu nie ma fotki zenskiego odlamu Dziadostwa? Bad hair day? hehehe Super pomysl z tymi urodzinami w parku! A jaka frajda dla dzieciakow. Nie mialam nigdy takiej mozliwosci, bo dzieciaki urodzone jedno w marcu a drugie koncoweczka wrzesnia. A czy bylo zaplanowane zastepcze miejsce gdyby np padal deszcz?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja robilam za fotografa, wiec trudno byloby zrobic samej sobie zdjecie:)))
      Na wypadek deszczu w budynku gdzie mieszkaja jest swietlica, wiec prawdopodobnie tam by sie wszystko odbylo. Pod warunkiem, ze swietlica jest wolna.

      Delete
  3. takie pikniki mozna planowac tylko w kraju z gwarantowana pogoda
    zawsze drze, jak planuje przyjecia outside...
    ale w tym roku akurat sie uadalo:)))

    cudne dzieci
    i tez sie ciesze, ze moje najmlodsze ma juz 9 lat:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pogoda gwarantowana to nigdy nie jest:) Dwa lata temu akurat jak zaplanowali urodziny malej, to byl huragan Irena i trzeba bylo przelozyc na nastepny weekend, bo nikt by nie dojechal.
      Ale generalnie to wrzesien i pazdziernik sa bardzo ladne. Nawiasem mowiac pazdziernik jest drugim po czerwcu najbardziej popularnym miesiacem slubow i to glownie w plenerze.

      Prawda, ze latwiej lubic dzieci jak wiadomo, ze mozna je oddac rodzicom:)))

      Delete
  4. Pięknie :-) Śliczny fotoreportaż. Bardzo dobry pomysł z urodzinami w plenerze, jeśli dodatkowo pogoda sprzyja. Wnuki cudne, aż zazdrość :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martek, a ja czekam na wiadomosci od Ciebie, bo wiesz ja moge robic tez za bapcie wirtualna:)))

      Delete
  5. Fajnie było. Śliczne te maluszki Twoje. Moi nie mają szans na takie urodziny- starszy jest ze stycznia, młodszy z lutego- co najwyżej można by zrobić bal w jakimś igloo.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bal w igloo tez brzmi interesujaco:) Josh jest z grudnia, wiec urodziny w parku tez odpadaja.

      Delete
  6. Aviva, to będzie dziewczę z charakterkiem, juz widać....słodka rzolutna ale zadziorna..>)-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To dobrze Sznupciu, niech sobie dziewczyna radzi w zyciu:))

      Delete
  7. Wnuczęta śliczne!;) A Ty, Kobieto Droga, mogłaś pomyśleć i dać Wspaniałemu aparat na pół godziny, żeby zrobił kika zdjęć!!
    no , proszę Cię!żeby mi to było ostatni raz!
    Buziaki;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, Wspanialy to sie tak nadaje na fotografa jak ja na zakonnice:)))

      Delete
  8. Ja też bym nie chciała mieć zdjęć w brudnej sukience. :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chada, a widzisz gdzies brud na tej sukience? Bo ja nie:)))

      Delete
    2. Star, tu nie chodzi o to, czy ten brud w rzeczywistości na tej sukience jest, czy nie - osobiście też żadnej arbuzowej plamy nie dostrzegłam. ;) Tu chodzi o taki mały-wielki "psikus wyobraźni" - widzimy rzeczy, których tak naprawdę nie ma. :P

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...